mhanutka
18.09.10, 11:25
Mąż wyjechał z córką w góry. Wyjazd kilkudniowy,turystyczny, grupowy. Wczoraj był ostatni dzień, a wieczorem impreza pożegnalna. No i całe popołudnie wieczór nie mogłam sie do niego dodzwonić. Próbowałam co chwila, najpierw dlatego, że miałam sprawę, potem już ze zdenerwowania. Cały czas zwykły sygnał, jakby nikt nie odbierał, po kilku sygnałach cisza. Budziłam się w nocy i również dzwoniłam wiele razy, denerwowałam się potwornie. Cały czas ten ten sam sygnał. Oddzwonił dopiero rano. Tłumaczenie: byli na wycieczce, wyłączył telefon, bo bateria była na wyczerpaniu, gdy wrócili do hotelu zostawił telefon ( wyłączony) żeby się ładował i poszli na imprezę, wrócili późno, telefon włączył dopiero rano. Pytanie brzmi: czy wyłączony telefon może dawać taki zwykły sygnał, bo moim zdaniem powinna włączać się poczta, czy coś takiego. Nigdy dotąd nie podejrzewałam mojego męża o krętactwo, ale to mi dziwnie wygląda.