nieważne ile, ważne jak?

20.09.10, 09:40
ankieta: kto uważa że mniej istotne jest ile czasu mama spędza z dzieckiem, a bardziej - jak go spędza?
innymi słowy: że można "wynagrodzić" dziecku fakt, że nie widzi rodziców przez cały dzień, jeśli po powrocie z pracy rodzic zajmuje się tylko nim?

Dość często czytam na forach podobne opinie, a ostatnio właśnie jakaś mama opowiadała z wielkim zdziwieniem, że dla jej dziecka dzień, w którym jeździło z nią po sklepach i urzędach był "najfajniejszym dniem w życiu".

Mnie właśnie wydaje się jak najbardziej naturalne, że dziecko widzi rodziców przy różnych pracach domowych (i w miarę możliwości w nich uczestniczy). I wręcz szkodliwe dla niego jest jak rodzice 100% uwagi poświęcają wyłącznie jemu.
Inna sprawa, że nie bardzo wierzę w to, że mamy po powrocie z pracy nie zajmuje się domem/obiadem/praniem, tylko bawi się z dzieckiem.

    • iwoniaw Jakość jest ważna 20.09.10, 09:50
      tylko że na jakość też trzeba mieć czas...
      • nihiru Re: Jakość jest ważna 20.09.10, 10:10
        to prawda, i jak najdalej jestem od głoszenia, że "prawdziwa matka to z dzieckiem w domu siedzi, a nie do pracy chodzi".

        ale zapewnienia matek pracujących, że ich dzieci nic na ich pracy nie tracą, bo po powrocie one się z nimi bawią, na odległość trącą mi uspokajaniem wyrzutów sumienia.

        Ja do pracy chodzę i też uważam że mojemu dziecku krzywda się nie dzieje, bo jak mnie nie ma, to synem zajmuje się ojciec i babcie. Nie uważam że matka jest jedyną ważną osobą w jego zyciu. Najważniejszą - tak, ale nie jedyną.
        • iwoniaw Bo matki mają wyrzuty sumienia 20.09.10, 10:24
          Cytat ale zapewnienia matek pracujących, że ich dzieci nic na ich pracy nie tracą, bo
          > po powrocie one się z nimi bawią, na odległość trącą mi uspokajaniem wyrzutów
          > sumienia.


          Kobietom wmawia się, że jeśli nie pracują zawodowo na pełnych obrotach, są zapyziałymi darmozjadami (i nie daj Boże iść na zwolnienie, wszak "wszyscy" pracują do odejścia wód płodowych i z galopującymi suchotami), a z drugiej strony - jeśli pozbawiają dziecka swej obecności na minutę, to są wyrodnymi matkami. Grunt to nie łykać wszystkiego jak gęś i użyć własnego rozumu wink
    • filipianka Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 09:58
      to zależy od wieku dziecka
      dla małego (0-3) uważam że ważna jest ilość
      • filipianka Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 10:03
        znalazłam co kiedyś pisałam w podobnym temacie

        te teorie o większej wartości "efektywnie" spędzonych 2 godzin od 5 godzin nie robienia niczego nadzwyczajnego, wysnuwają mamy pracujące celem usprawiedliwiania swojej nieobecności przy dziecku (sama tak robiłam)

        dla dziecka ważna jest ilość, nie jakość, a nie odwrotnie jak próbują niektórzy wmówić,
        owszem dla dziecka w wieku szkolnym czy przedszkolaka pewnie że fajniej jest iść do parku dinozaurów niż na oklepany plac zabaw, ale my przecież tu mówimy o bardzo małych dzieciach 0-3 lat, one tak nie wartościują

        zapytaj dziecko czy chce 5 cukierków o smaku owocowym czy 1 czekoladowego? (zakładając że bardziej lubi czekoladowe) moje będzie chciało 5, bo w pierwszej kolejności rozpatruje wartość ilości a dopiero potem jakości (nie, moje dziecko nie jest pazerne)

        prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, czy bardziej tu się sprawdzi sytuacja polegania na kimś w 10 problemach średniej wagi, czy 2 razy w większych kłopotach? myślę że tym który pierwszy przyjdzie na myśl będzie ten bardziej utrwalony czyli 10 razy

        małe dziecko nie potrzebuje nie wiadomo czego, potrzebuje miłości i bliskości, czyi właśnie po prostu bycia, wieszania razem prania, jedzenia razem, szykowania się na spacer

        weźmy sytuację mamy spędzającej z dzieckiem 10 godzin i mamy będącej z dzieckiem 4 godziny, małe dziecko w tym czasie będzie chciało pić, jeść, przytulić się, przewróci się tak że trzeba mu będzie pomóc się podnieść, uderzy się i trzeba będzie pocałować i pocieszyć, pomóc naprawić zabawkę, wytrzeć nos, itp, ile razy takie dziecko otrzyma pomoc na swój problem od mamy 10 godzinnej a ile razy od tej która oferuje 4 godziny? czy dziecku bardziej utkwi w pamięć że może liczyć na tego który zawsze jest czy tego który jest czasem na wymianę z kim innym? czy nie tak właśnie buduje się więź z dzieckiem?
        • echtom Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 10:09
          > te teorie o większej wartości "efektywnie" spędzonych 2 godzin od 5 godzin nie
          > robienia niczego nadzwyczajnego, wysnuwają mamy pracujące celem usprawiedliwian
          > ia swojej nieobecności przy dziecku (sama tak robiłam)

          Dokładnie. Podobnie jak teorie, jak wspaniale bawią się razem 6-miesięczniaki w żłobku.
          • echtom PS 20.09.10, 10:11
            A, i jeszcze teoria, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Zwłaszcza jeśli źródłem szczęścia mamy są długie podróże po świecie.
            • jowita771 Re: PS 20.09.10, 13:00
              > A, i jeszcze teoria, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.

              A to jedna z głupszych teorii, jakie słyszałam.
            • bacha1979 Re: PS 21.09.10, 11:48
              Święta racja. Z tym, ze teoria szczęśliwa matka= szczęśliwe dziekco jest mooocno naciągana i interpretowana jak sie tylko komu podoba.
        • jowita771 Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 12:59
          Zgadzam się z Filipianką. Dla małego dziecka ważna jest ilość czasu. Dla takiego dziecka wieszanie prania jest bardzo atrakcyjną czynnością i jak z mamą to pranie wstawi, potem powiesi, potem jeszcze poskłada, a jeszcze razem ugotują obiad i posprzątają i spędzą na tych wszystkich czynnościach kilka godzin, a mama drugiego dziecka przyjdzie z pracy i przez godzinę poukłada z dzieckiem edukacyjne klocki, to bliższy kontakt z matką będzie miało to pierwsze dziecko.
        • eilian Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 18:22
          > weźmy sytuację mamy spędzającej z dzieckiem 10 godzin i mamy będącej z dzieckie
          > m 4 godziny, małe dziecko w tym czasie będzie chciało pić, jeść, przytulić się,
          > przewróci się tak że trzeba mu będzie pomóc się podnieść, uderzy się i trzeba
          > będzie pocałować i pocieszyć, pomóc naprawić zabawkę, wytrzeć nos, itp, ile raz
          > y takie dziecko otrzyma pomoc na swój problem od mamy 10 godzinnej a ile razy o
          > d tej która oferuje 4 godziny? czy dziecku bardziej utkwi w pamięć że może licz
          > yć na tego który zawsze jest czy tego który jest czasem na wymianę z kim innym?
          > czy nie tak właśnie buduje się więź z dzieckiem?

          Święte słowa.
    • lilly_about Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 10:10
      Nie, nie można dziecku wynagrodzić ciągłej nieobecności rodzica.
    • fajnykotek Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 10:36
      No dobra, a co powiesz na matkę, która siedzi w domu z dzieckiem, ale ono jest tylko koło niej? Ona gotuje, sprząta, ogląda telewizję, gada prze komórkę, a dziecko się pęta gdzieś w tle i zajmuje się samo sobą?
      • iwoniaw A czemu coś mówić "na" taką matkę? 20.09.10, 10:47
        Dla małego dziecka lepiej się plątać koło znanej i kochanej osoby przy jej czynnościach niż być wywożonym z domu bladym świtem do placówki z tłumem obcych dzieci i pań. I to, że czasem się nie da inaczej i że od tego się traumy z automatu nie dostaje, nie ma nic do rzeczy.
      • echtom Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 10:53
        Tamta matka, która jeździła z dzieckiem po sklepach i urzędach, też nie zajmowała się nim, tylko załatwianiem spraw. A dziecko było szczęśliwe.
      • jowita771 Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 13:04
        > No dobra, a co powiesz na matkę, która siedzi w domu z dzieckiem, ale ono jest
        > tylko koło niej? Ona gotuje, sprząta, ogląda telewizję, gada prze komórkę, a dz
        > iecko się pęta gdzieś w tle i zajmuje się samo sobą?

        A co powiesz, jak matka wykonuje te czynności razem z dzieckiem, tzn wstawia pranie, więc wrzucają razem do pralki, potem mówi dziecku, który guzik ma nacisnąć, potem razem gotują obiad, dziecko pomaga w lepieniu klusek śląskich itd. Dla małego dziecka to jest świetna zabawa.
        • dynema Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 17:53
          > A co powiesz, jak matka wykonuje te czynności razem z dzieckiem, tzn wstawia pr
          > anie, więc wrzucają razem do pralki, potem mówi dziecku, który guzik ma nacisną
          > ć, potem razem gotują obiad, dziecko pomaga w lepieniu klusek śląskich itd. Dla
          > małego dziecka to jest świetna zabawa.

          Nic nie uszczesliwi malego dziecka tak bardzo jak wielogodzinne, monotonne, bezwartosciowe czynnosci wink .Jesli nie chcesz ze swoim dzieckiem spedzac czasu, bo uwazasz ze mycie kibla w pokoju obok jest wartosciowym sposobem wychowania, to tego nie rob. Ale bez dorabiania (_._) uszu.

          Moj maluch lubil sobie podkurzac majac poltora roku, poparowac skarpetki majac 3 lata itd., jednak wiekszosc siedzacych w domu matek robi te czynnosci obok dziecka, a nie z nim, a to jest zasadnicza roznica. Pytanie retoryczne: czy panie bedace w domu dzien w dzien gotuja ze swoimi roczniakami kluski slaskie?( tzn. np. pozwalajac dziecku bawic sie ciastem) Ile tutaj mam gotuje razem obiad z np. dwulatkiem? ( rwie salate, miesza sosy) Podkreslam: Nie przy dwulatku, a z jego udzialem i to nie od swieta, a w ramach codzinnosci?
      • titta Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 13:32
        Ona gotuje, sprząta, ogląda telewizję, gada prze komórkę, a dz
        > iecko się pęta gdzieś w tle i zajmuje się samo sobą?

        O ile nie jest zupelnie zostawione samo sobie, moze liczyc na jej zainteresowanie to jest wlasnie w porzatku. Uwarzam, ze dziecko zostawione na caly dzien (nie wazne, czy z niania czy w placowce) ktoremu rodzice potem poswiecaja caly pozostaly czas (tylko jemu) cierpi na tym podwojnie. Uzcy sie, ze rodzice so wlasnie od tego, aby kolo niego skakac (gdy sa). Jest spora szansa, ze wyrosnie zapatrzony w swoje potzreby egoista.
    • moofka Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 10:37
      niestety gufno nie prawda
      to taki banał-plasterek, ktorym matki z poczuciem winy zalepiaja je sobie
      w przypadku relacji i wiezi
      a zwlaszcza a malym dzieckiem
      to ilosc rodzi jakosc

      kiedy siedze w chalupie z moim dwulatkiem to naprawde nie dluzej niz 10 minut zajmuje sie zabawa zorganizowana ukierunkowana i teoretycznie rozwijajaca
      w wiekszosci chce sie krecic kolo mnie, towarzyszyc i robic to co ja
      z takim samym entuzjazmem moczy lapki pod ranem i obiera ziemniaki
      jak i ksiazeczke 'czyta'
      i mam swiadomosc ze kiedy siedze 8 godzin w robocie
      to dla mojego malego dziecka byloby lepiej gdybym byla teraz kolo niego
      niestety wspolceszne tempo wymusza zycia taki a nie inny tryb
      trudno jest poswiecic caly czas dziecku przez lat kilka
      i na ile mozna z tym dzieckem byc to z nim byc i sie z tego cieszyc
      ale nie oklamywac siebie i innych ze tak jest lepiej
      zalezy dla kogo
      • fajnykotek Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 10:46
        Ale nie każda matka nadaje się do siedzenia z małym dzieckiem w domu. Ja się nie nadaję, nie bawią mnie codzienne zupki, kupki, spacerki sad. Dzieci są różne, niektóre bardzo wymagające. Większe dziecko to już prędzej, ale po całym dniu noszenia, bawienia się z Małą, wysłuchiwania Jej ryków, kiedy MUSZĘ postać przy garach z nią u nogi, albo iść do kibla - z nią u nogi - chętnie przyszłam dziś do pracy smile. Przynajmniej siedzę na d..., wolę chwilowo stres.
        • iwoniaw No, ale to jest dyskusja o korzyściach dla dziecka 20.09.10, 10:49
          z różnych metod opieki/ zabawiania, a nie o tym, kiedy matce lekko miło i przyjemnie wink
        • moofka Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 10:50
          ja bym lubila
          ale niestety nie moge sobie pozwolic na bite trzy czy cztery lata siedzenia w domu
          kazdy ma inne powody
          trudno jest skoncentrowac cale zycie kolo dziecka
          mnie chodzi tylko o te szczerosc
          nie zostaje z dzieckiem bo mam go dosc i mnie to meczy
          a nie dlatego ze jakosc a nie ilosc
          • fajnykotek Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 10:56
            To nie tak, że nie zostaję w domu, bo mam fanaberię pracować sad. Z pensji męża ciężko byłoby na wyżyć, mamy kredyt hipoteczny i inne obciążenia. Małą zajmuje się niania, cudowna osoba, która jest z nami od 10 lat (opiekowała się starszym). I niania UMIE I LUBI zajmować się Julą. I zajmuje się nią lepiej niż ja sad. A przede wszystkim ma cały czas tylko dla Małej.
      • echtom Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 10:57
        > niestety wspolceszne tempo wymusza zycia taki a nie inny tryb
        > trudno jest poswiecic caly czas dziecku przez lat kilka
        > i na ile mozna z tym dzieckem byc to z nim byc i sie z tego cieszyc
        > ale nie oklamywac siebie i innych ze tak jest lepiej
        > zalezy dla kogo

        Dokładnie - nie okłamywać i nie dorabiać ideologii. Idę do pracy, bo: a) zmusza mnie do tego sytuacja finansowa, b) mam dość siedzenia z dzieckiem w domu. Dla dziecka w żadnym przypadku nie jest lepiej.
        • fajnykotek Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 11:00
          Echtom - to chyba najlepiej w ogóle nie rodzić dzieci?
          • nihiru Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 13:06
            Nie.

            bardzo nie lubię takiego podejścia: jeśli nie stać kogoś na zapewnienie dziecku:
            stałej obecności mamy (czyt. żeby mama nie pracowała), oddzielnego pokoju, dodatkowych zajęć, lekcji angielskiego, wakacji nad morzem, najnowszego ipoda i markowych butów (żeby koledzy w szkole nie wyśmiewali)
            to nie powinien mieć dziecka.

            Mam wrażenie, że dzisiejsze teorie wychowawcze to już nie jest "potrzeby dziecka na pierwszym miejscu", ale wręcz "potrzebki i kaprysy dziecka na pierwszym i jedynym miejscu".
            Wszystko inne się nie liczy. Nic dziwnego ze przyrost naturalny spada.

          • echtom Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 13:20
            Rodzić, bo idealnych warunków i tak dziecku nie zapewnimy. Tylko, jak pisze Moofka, to kwestia szczerości - daję dziecku tyle, ile mogę, i nie dorabiam teorii, że jeśli czego nie potrafię lub nie chcę dać, wyjdzie mu to tylko na dobre.
            • mim288 Re: nieważne ile, ważne jak? 21.09.10, 12:10
              "Daję ile mogę" zakłada, że powinnam wszystko poświęceć dziecku, ale nie mogę. Nie zgadzam sie z takim podejściem. Dziecko to nie tyran domowy wokół, którego kręci się świat, ale członek rodziny. Liczą sie potrzeby dziecka, matki, ojca, rodzeństwa, a nie tylko dziecka. Można pracować z wielu powodów (bo potrzebujey pieniędzy, bo matka lubi swoja pracę, bo dwa źródła dochodów to mniejszy stres dla wszystkich członków rodziny, bo mam chce mieć kiedyś emeryturę itd., itp.). Zadnemu dziecku nie jest potrzebne 100% czasu mamy, a poza okresem niemowlęcym pewnie zdecysdowanie mniej. Dwulatek lepi z mama pierogo, "pęta sie za nią" jak ktoś napisał powyżej - zapewne w większości przypadków po prostu nudzi sie jak mops i tyle, trochę zabawy z rówieśnikami raczej by mu nie zaszkodziło.
              Pewnie, że przegięcem jest matka, nie widujaca dziecka tygodniami, ale też przegięciem są teorie, że każda matka powinna przetac pracować, bo to najlepiej dla dziecka. W ogóle założenie, że funkcjonowanie rodziny powinno byc podporządkowane cały czas temu "co najlepsze dla dziecka" IMHO chora.
    • nisar Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 11:14
      To wszystko zależy. Od wieku dziecka - bo czteromiesięczne potrzebuje mamy i o dupę potłuc teorie wszelkie głoszące co innego, ale już dwulatek radzi sobie w przedszkolu i często naprawdę chętnie tam chodzi. Także od charakteru matki - fajnie jeśli ma duszę przedszkolanki, ale jeśli nie (tak jak ja, niestety) to już dziecko w wieku roku będzie się z nią nieco nudziło.

      Ale przede wszystkim - zależy od proporcji pomiędzy czasem z nianią/w przedszkolu/z babcią a czasem z mamą. Absolutnie uważam, że dziecko do minimum 4 lat nie powinno spędzać w przedszkolu więcej niż pięć - sześć godzin (co rzadko się udaje). I nie powinno spędzać z matką mniej niż pięć-sześć godzin.

      Problem zaczyna się w momencie, gdy matki praca plus dojazd zajmują 10-12 godzin i dla dziecka zostaje tylko godzina lub dwie dziennie. Wtedy albo szlag trafia prawidłowe więzi pomiędzy matką a dzieckiem, albo dziecko po prostu permanentnie za matką tęskni. I wtedy nie pomoże najcudowniejsza babcia ani najlepsza niania. Dziecko jest cały dzień bez mamy i nie ma takiej sytuacji, żeby było to dla niego dobre, albo nawet tylko obojętne.
    • an_ni Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 12:50
      nie bede siebie ani innych oszukiwac ze mozna wynagrodzic dziecku nieobecnosc przez caly dzien
      ja po powrocie z pracy mam 2 -3 godziny czasu dla dziecka i nie jest to czas poswiecony wylacznie dziecku. gdybym miala dwoje, troje byloby jeszcze mniej czasu i mniej wartosciowego.
      czasami i ja i dziecko mamy ogromny niedosyt a tu trzeba isc spac zeby wstac rano do przedszkola. nie moge zorganizowac sobie w tygodniu zadnych dodatkowych spraw po pracy, bo nie widzialabym dziecka caly dzien uncertain
      ale nie mam powolania do bycia pelnoetatowa mama siedzaca z dziecmi w domu.
      • cudko1 Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 13:34

        an_ni napisała:

        > > ale nie mam powolania do bycia pelnoetatowa mama siedzaca z dziecmi w domu.

        ja bym może i miała ale nie dane mi sprawdzić nie stać mnie wink
        • an_ni Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 13:50
          mnie stac, ale nie chce i nie uwazam ze to jakas wielka krzywda dla dziecka.
          wieksza krzywda dla dziecka bylaby moja frustracja z powodu bycia pelnoetatowa niepracujaca matka.
    • annvangier Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 14:25
      znowu czytam te wasze posty i nie odczytałam słowa tata? znacie
      bylo o mamach, babciach nianiach,
      ale tatuswo to dzieci nie maja widze w waszych przypadkach
      • an_ni Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 14:54
        autorka pisala o wynagradzaniu nieobecnosci matki, ale mysle ze mozna powiedziec ze chodzi tu o nieobecnosc rodzicow w ogole, bo ojciec nie nadrobi w pelni nieobecnosci matki, matka nie nadrobi obecnosci ojca
        wydaje mi sie ze wrecz ze obecnosc tylko matki przez 24 godz kosztem nieobecnosci ojca zarabiajacego na rodzine moze byc gorsza krzywda niz okrojona ilosc czasu z obojgiem pracujacych rodzicow

        • kropkacom Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 16:14
          Moim zdaniem każda sytuacja, która budzi frustrację rodziców jest dla dziecka zła. Z małym zastrzeżeniem tylko, że dziecko jednak potrzebuje obecności rodziców przynajmniej w podstawowym stopniu. Nie ma się co oszukiwać, że ośmiogodzinny żłobek dla półroczniaka to cud, miód i orzeszki.
        • annvangier Re: nieważne ile, ważne jak? 21.09.10, 11:33
          i tu sie w pelni zgadzam , trzeba dobrac odpowiednia opcje dla i dzieci i rodziców w ich obecnej sytuacji zawodowej- ekonomicznej, kto ma lepsza prace, kto lepiej odnajduje sie w obowiazkach domowych , czy jedna pensja wystarczy, czy jest mozliwosc pracy na zmiany, czesc etatu etc itp i wieku dziecka , rezolutna ciagnąca do ludzi dwu i półlatka/latek to co innego niż dwumiesieczniak
    • undomestic_goddess Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 15:15
      Jeden z wiekszych mitow, w jaki nas wrobiono, to nie wazne ile wazne jak. Bujda na resorach. Liczy sie, by choc jedno z rodzicow bylo dla dziecka dostepne. Nie trzeba nad dzieckiem jojczyc i 24/7 stawiac wiezy z klockow, ale byc, chocby obok. I to wlasnie nie babka, niania, czy zlobek, ale mama lub tata.
      Wiadomo, zycie czasem uklada sie inaczej i nie ma takiej mozliwosci, ale trzeba to wziac na klate i nie dorabiac teoryjek na swoje usprawiedliwienie i samemu sobie mydlic oczy, a raczej starac sie lagodzic skutki uboczne pracy matki czy ojca.
    • nangaparbat3 Re: nieważne ile, ważne jak? 20.09.10, 15:55
      Mnie właśnie wydaje się jak najbardziej naturalne, że dziecko widzi rodziców pr
      > zy różnych pracach domowych (i w miarę możliwości w nich uczestniczy). I wręcz
      > szkodliwe dla niego jest jak rodzice 100% uwagi poświęcają wyłącznie jemu.

      Zgadzam się. Rodzice (albo inna bliska dorosła osoba, może byc nawet niania, do której dziecko jest przywiązane), powinna byc "pod ręką", ale nie koncentrowac się non stop na dziecku. Rodzice powinni też prowadzic regularny tryb życia (czyli na przykład wracac z pracy o tej samej porze codziennie). Miec trochę czasu na głębszy kontakt jeden na jeden, w miarę regularnie (na przykład kiedy czytamy dziecku przed snem) ale też gotowosc rzucenia wszystkiego, kiedy dziecko bardzo tego potrzebuje.
      • mim288 Re: nieważne ile, ważne jak? 21.09.10, 12:23
        Fajnie, ale w niekórych zawodach "regularny tryb życia" z wracaniem o tej samej porze z pracy z definicji odpada. Czy ci ludzie powinni nie mieć dzieci? zwłaszcza że ich sporo (lekarz, aktor, pracownik zmianowy, oproducent filmowy, pisarz i wiele innych, w końcu nawet rolnik czy prowadzący pensjonat nadmorski pracują sezonowo), na ogół tacy ludzie wcale nie mają rodzin patologicznych (pomimo braku regularności w życiu zawodowym). Wszystko trzeba brac z odrobina zdrowego rozsądku, dziecku wcale nie są potrzebni idealni rodzice, ani idealne dzieciństwo, trudności małe i duże i niedogodności też trzeba w dzieciństwie przeżyć (żeby potem umieć sobie z nimi radzić). Ważne, by dziecko czuło sie kochane i czuło, że jest dla rodziców ważne, a to można osiągną w bardzo różnych sytuacjach zawodowych.
    • kasia_kasia13 Re: nieważne ile, ważne jak? 21.09.10, 20:04
      Myslalam, ze bedzie o seksie.
Pełna wersja