Czy na pewno uciekają?

21.09.10, 14:24
edukacja.gazeta.pl/edukacja/1,101865,8392800,Dzieci_musza_sie_ruszac_.html
Polemizowałabym z tezą, że dzieci generalnie same z siebie uciekają od aktywności fizycznej. Prędzej uwierzę, że uciekają od szkolnej wersji wf-u, która bywa (przynajmniej tak pamiętam, znajomi również) śmiertelnie nudna, irytująca i postrzegana jako bezcelowa - ręka w górę komu przydała się umiejętność rzucania piłką lekarską czy skoku przez kozła. Ostatnią rzeczą jaka zachęcała mnie do jakiejkolwiek aktywności fizycznej był właśnie szkolny wf. Za to już jako dorosła - z własnej inicjatywy nauczyłam się jeździć na nartach, konno, trenowałam jakiś czas aikido, chodziłam na aerobic, step etc.
Z drugiej strony dzieci biorą przykład z rodziców i zalegają przed tv albo są motywowane do jakiejś aktywności fizycznej.

    • cottonka Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 14:47
      Ja wrecz nie rozumiem i nie rozumiałam dlaczego starano nas nauczyć się przewrotu w przód, tył, skoku przez kozła czy stania na rekach i głowie??? Nauczyciel gnał nas do lasu, sam jadąc rowerem.
      wf nienawidziałam, uciekałam od niego. Teraz nie lepiej. mam wstręt do ćwiczeń gimnastycznych. jakoś nie pomyśleli, zeby zrobić aerobic czy taniec albo jogę (może teraz w szkole jest?), przecież musi być zrealizowany program i już.
      • franczii Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 17:23
        Tak, tylko, ze aerobic, joga lub taniec tez nie podobaja sie wszystkim. Na aerobic czy konkretne dyscypliny sa zajecia pozaszkolne.
        Wf powinien byc roznorodny i podnosic ogolna sprawnosc ucznia, ktory nie uprawia zadnej konkretnej dyscypliny sportowej. U takich dzieci nie ma szansy rozwinac sie swiadomosc wlasnego ciala, koordynacja. Oczywiscie nauczyciel jak ze wszystkich innych przedmiotow powiniuen sie przylozyc a nie fuszerke odwalac.
    • an_ni Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 14:54
      dzieci w wieku przedszkolnym na pewno nie unikaja ruchu, ale juz w przedszkolu przyzwyczaja sie je do ograniczania ruchu
      1 godz spaceru na caly dzien? troche malo, na placu zabaw wiecznie upominane zeby nie biegaly, nie mowiac o sali gdzie maja siedziec przy stolikach albo na podlodze i tam sie bawic spokojnie
      tak slysze w przedszkolu corki uncertain
      potem szkola, WF nudny i beznadziejny, bieganie w kolko nudzi sie nawet chlopakom, bywa chyba jakas jedna godzina basenu w tygodniu. nie znam sie nie jestem jeszcze na tym etapie edukacji.
      potem na swietlicy siedzisz, na dwor panie nie wyjda, bo co maja tam robic? lepiej popijac kawke w dusznej sali.
      popoludniu jesli rodzice nie maja czasu wyjsc na podworko z dziecmi, to dzieci nie wychodza, bo teraz samych dzieci na dwor sie nie puszcza , siedza wiec przed kompem w domu
      zajecia dodatkowe, glownie nie ruchowe bo przeciez trzeba uczyc sie 2 jezykow, korepetycje
      i tak wpadasz w rutynowy brak ruchu
      a dorosli -ja np nie mam czasu na aktywnosc fizyczna po pracy w ciagu tygodnia, jeszcze teraz kiedy do 19 jest widno, to mam szanse zaliczyc jakis krotki pobyt na podworku z dzieckiem, ale jesienia i zima to nie mam szans, po ciemku i w zimnicy to zadna przyjemnosc
      w weekendy nadrabiamy zaleglosci domowo organizacyjno zakupowe, latem to jeszcze sie udaje zeby w kazdy weekend byl 1 caly dzien na powietrzu np na rowerze, ale zima juz gorzej
      chyba trzeba dziecko zapisac na pakiet zajec ruchowych, przymusowych?
    • martishia7 Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 15:12
      Hmmm. U mnie to wyraźnie zależało od wf-istki. W klasach I-III miałam moją wychowawczynię od nauczania początkowego i było ok - fajne zabawy, wyścigi jakieś zręcznościowe "w rzędach" - tu się trzeba było przez jakąś szarfę przewlec, tam jakiś woreczek przenieść między stopami, jakąś ławeczkę przeskoczyć. Fajne to było, bo i była rywalizacja (no bo wyścig) i różnorodność. A już w dwa ognie to wszyscy lubili grać smile Botem miałam chodzący koszmar - 60 letnią zasiedziałą klępę, która większość lekcji spędzała musztrując nas w szeregach i kontrolując kolor koszulek. Porażka. W I LO miałam super kobitkę - basen, siatka (nie lubiłyśmy wszystkie kosza jak jeden mąż), aerobic (potem prowadzony na zmianę przez nas - każda musiała 10-15 minut przygotować z muzyką i wszystkim i za to ocenę dostawałyśmy) oraz taniec towarzyski, jak się pani udało chłopaków od pana WF-isty pożyczyć wink A potem w klasach II-IV przyszły mroczne czasy koszmarnego babona i znowu nikomu nic się nie chciało.
      Yep. Wszystko zależy od człowieka. Jeżeli pani na grupę 25 dziewczyn ustawiała jako pułap naszych możliwości koleżankę, która trenowała lekkoatletykę, to każda odpuszczała.
    • kawka74 Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 15:16
      Z jednej strony - uciekają. Mając do wyboru kilka czy kilkanaście rodzajów zajęć (od tenisa stołowego przez aerobik, taniec po pływanie) o różnym stopniu trudności unikają WFu jak tylko się da. Ale cóż się dziwić, skoro dzieciątka generalnie są nastawione na unikanie wysiłku fizycznego, a WF jest jednym z elementów.
      Z drugiej strony typowa wersja szkolnych zajęć sportowych woła o pomstę do nieba. Najbardziej wqrwiało mnie to, że bez względu na ogólną kondycję, sprawność i inne czynniki indywidualne do każdego przykładana była jednakowa miara. No i te idiotyczne wymagania - nie widzę w nich wzmacniania ogólnej sprawności.
      Normalny WF miałam dopiero w drugiej połowie liceum i na studiach, dopiero wtedy zaczął sprawiać mi przyjemność.
      • triss_merigold6 Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 15:21
        U mnie w LO przez rok jakimś cudem była fajna pani, która prowadziła aerobik i urozmaicała zajęcia (o dziwo wtedy plaga zwolnień u dziewczyn się skończyła).
    • duch_mariana Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 15:21
      WF w szkole to w ogóle jakaś pomyłka. Powinny być SKSy i tyle. W podstawówce miałem tak "przemiłą" klasę, że jakiekolwiek spalenie akcji kończyło się w najlepszym wypadku wyzwiskami i awanturami. Większość chłopaków podchodziła do meczów tak jakby od tego zależało to, czy wsadzą Małgośce albo Kindze łapy pod bluzkę w krzakach za garażami. Nauczyciel rzucał piłkę i znikał.
      Mój brat cioteczny ma z WFem taki problem, że jest w VI klasie, a wygląda jak niedożywiony dziesięciolatek. Mały, chudy i nic z tym nie da się zrobić. Dla niego jakikolwiek sport kontaktowy z kolegami z klasy to walka o przetrwanie. To tak jak ja bym wlazł między Pudziana a Butterbeana i im podobnych smile No ale jest zdrowy, może i nawet powinien ćwiczyć, a WF to głównie koszykówka i piłka nożna albo ręczna. Nikt nie chce go mieć w swojej drużynie, bo co to za pożytek z zawodnika, który ucieka przed piłką i plącze się tylko pod nogami? To rzutuje na jego samoocenę i uważam, że jest głównym źródłem problemów z klasą. Nie potrafi się zintegrować, jest zawsze z boku. Dziewczyny go traktują obojętnie, chłopaki się podśmiewają.
      Moja córka klnie na WF strasznie, bo nie ma działających pryszniców. To znaczy część z nich działa, ale ledwo co tam sika zimna woda. To czysta dziewczyna i dba o swój wygląd. Dla niej to bardzo niekomfortowe jak się lepi od potu i czuje, że śmierdzi. Wymusza na mnie, żebym ją przeniósł do jakiejś szkoły z basenem i czystą salą gimnastyczną, bo tak byłoby dla niej najlepiej. A już robienie czegoś na ocenę to jakiś absurd. No jak ma moja córka, która jest średnio wysoka i drobna, rzucić piłką lekarską tak daleko, jak Magda, która jest prawie taka jak ja? Jak Magda dostanie 6, to moja co najwyżej 3. A Majka, która jest malutka i drobna? Chyba tylko jedynkę, bo przecież ocenia się według określonych kryteriów. Jak można oceniać kogoś za to, że taki się urodził i w dyscyplinach siłowych albo kontaktowych nie ma szans? Albo nazywać go ofermą za to, że jest z natury flegmatyczny i nie nadąża za piłeczką w ping pongu? Nie tak się zachęca dzieci do aktywności fizycznej. Tak można im co najwyżej ją obrzydzić na długie lata.
      • szymama Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 15:32
        jak sobie przypomnie te kretynskie przewroty na kozle, skoki przez skrzynie i fikolki i jeszcze inne gowna to mnie trzepie. Nienawidzilam wf-u w szkole. Ani w podstawowce ani w sredniej. Ale ju pod koniec podstawowki zaczlam grac w siatkowke i to kochalam. Przeszlo mi daleko po studiach.
        Dzis sama pracuje w szkole, nie polskiej, zagranicznej wink i dzieciaki uwielbiaja wf-y. Nie ma tych wsztskich durnych kozlow, skrzyn czy czegos jeszcze innego. Oni graja w gry zespolowe, ucza sie wspolpracy i jednoczesnie wspolzawodnictwa. Sa najczesciej podzielone na grupki i kazda grupka robi cos innego- jedni graja w pilke nozna, inni w kosza, inni w siatkowke, inni kreca hulahopy, jeszcze inni skacza w klasy czy biegaja. Nigdy sie nie zdazylo, ze ktos nie cwiczyl na wf-ie, nie ma zadnych zwolnien, no chyba, ze juz na serio zdrowie nie pozwala.
        I jeszcze, najczesciej, poza dniami, ze deszcz leje sie strugami, dzieciaki maja wf na podworku. Zadko zdarza sie, ze uzywaja sali gimnastycznej.
    • thegimel Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 15:39
      Zgadzam się. W-f był zawsze nudny jak flaki na oleju. Jedyne co lubiłam to siatkówkę i kosza. W-fu unikałam jak mogłam, a to z własnej inicjatywy dużo pływałam, jeździłam na rowerze, etc.
    • e_r_i_n Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 16:12
      W tej chwili wf w klasach I-III to zazwyczaj porażka straszna. Wyjście na dwór co najwyżej.
      Moje dziecko samo wybrało aktywności w postaci basenu i tenisa. W szkole się nie rusza.
      • grzalka Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 16:42
        moja córka- obecni klasa III SP - wf uwielbia, w ogóle uwielbia wszystkie formy ruchu
        wf w szkole wg niej wcale nudny nie jest, w zeszłym roku miała 3 godziny tygodniowo plus godzina basenu, w tym roku basenu szkolnego nie ma, więc chodzi dodatkowo

        tylko jedno z mojej trojki dzieci woli zajęcia statyczne, ale to wynika z zaburzeń koordynacji- ma problemy, ale odpowiednio zmotywowany tez nie unika, ba, przewyższa rówieśników bez zaburzeń- znaczy da się

        niestety mam wrażenie, że kluczowy jest przykład rodziców, do pewnego wieku ruch jest naturalną potrzebą, a potem jak się nie wyrobi nawyku sportu to potrzeba umiera
    • peggy_su Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 16:37
      O boze jak sobie przypomnie lekcie wfu w szkole to mi słabo. Nie znosiłam ich, bałam się i zrobiłabym wszystko zeby nie chodzic. Nie to ze nie lubie ruchu. Lubiłam i nadal lubie biegać, w liceum przez jakis czas miałysmy aerobic to było super. Ale te wszystkie przewroty, stania na rekach i jak sie czegos nie umiało zrobic to klasa miała cie za ostatniego ułoma. Te wszystkie mecze "o złote majtki" i jak sie nie złapało piłki to było sie towarzysko spalonym. Bleee cos strasznego.
    • franczii Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 17:12
      Ja tam wf generalnie lubilam. Te wszystkie przewroty przez skrzynie, mostki i skoki przez kozla to sa chyba cwiczenia ogolnorozwojowe, podnoszace ogolna sprawnosc. Nie kazdy bedzie uprawial jakis konkretna dyscypline. Ja przynajmniej przez cala podstawowke i czesc liceum nie uprawialam nic.
      U mnie wiekszosc osob chcialo ciagle grac w kosza lub w siatke i tez tak marudzily kiedy wypadalo skakac, robic gwiazde lub biec na czas. A ja nie lubilam grac w pilke i wolalam gimnastyke i skakanie. Wszystkich sie nie zadowoli nigdy a cos trzeba robic wiec najlepiej robic wszystkiego po troche.
    • lolinka2 Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 17:18
      to ja nieźle trafiłam - kozły etc. w ramach minimum programowego były, ale było sporo gier zespołowych - można się było wyżyć, aerobic był, były ćwiczenia na stepperze i innych sprzętach rodem z siłowni... było rozciąganie wszelkiej maści. Na studiach w ramach wf miałam ćwiczenia z programu szkoły rodzenia tongue_out a w drugim semestrze rehabilitację poporodową - bo na taką fajną epokę trafiło smile

      Młoda (III klasa) nie narzeka. W ogóle osiedle mamy prosportowe - w parku ścieżka zdrowia, rampa dla deskarzy i rolkarzy... boisko przy szkole otwarte czeka na dzieciaki całymi popołudniami. No i dodatkowo ma taniec. 2.5 tygodniowo.
      • bi_scotti Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 17:47
        Przede wszystkim w-f powinien byc na zaliczenie a nie na stopnie. Do dzis pamietam taka urocza Ele, ktora nie byla w stanie za chinskiego boga zrobic prawidlowego trojskoku w koszykowce i grozila Jej POPRAWKA z w-f! Czysta paranoja. A dziewczyna sie starala, chodzila, wkladala wysilek i dobra wole czyli generalnie to wszystko, o co w usprawnianiu ciala powinno chodzic. Who cares czy w koncu ta pilka wpadnie do kosza czy nie? To nie NBL!
        To samo pamietam ze studiow. Szczesliwie mozna sie bylo zapisywac na dyscypliny, ktore sie lubilo ale i to bylo zawsze jakies takie pokraczne - basen tylko 5:30 rano, koszykowka tylko na koncu miasta w jakies zasyfionej sali bez prysznicow, jogging to nie dyscyplina sportowa! No rozne takie bezsensowne kwiatki. Mialam nadzieje, ze w nowej PL jest pod tym wzgledem lepiej ...
        Zgadzam sie, ze glowna prace musza wykonac rodzice i to oni sa przede wszystkim przykladem na czynne spedzanie wolnego czasu. Ale procz tego szkola powinna przynajmniej dac mlodziezy szanse poznania pewnych dyscyplin (tenis, ping-pong, narty, skiboard, kajak, hokej, judo ...), ktore moze nie sa az tak popularne w wielu domach a moga zainspirowac nawet tych, ktorzy nie sa jakimis namietnymi milosnikami "klasycznego" w-f.
        • alexa0000 Re: Czy na pewno uciekają? 23.09.10, 07:55
          Bi_scotti, i ty w Kanadzie mieszkasz?Jaka NBL, jaki trójskok w koszykówce, popraw sięsmile
    • wespuczi Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 18:22

      moje doswiadczenie z w-fem to meka normalnie...

      w podstawowce ganianie w kolko albo reczna - bywaly dni ze bylo ok

      w szkole sredniej - masakra nawiedzony niewyzyty seksualnie babsztyl - tak tak opowiadala ze kobietom po 40stece ciezko byc zadowolonm w tej sfrerze wink
      jakies zaliczenia na stopnie, pozniej zero prysznica i spowrotem do klasy sad

      na studiach - wf sie zaczynal o 7 15 - 9 15, 9 30 zajecia a spacerek na uczelnie to jedyne 10 minut, znowu bez prysznica przez nastepnych kilka godzin sad

      mam traume bo po najmniejszym wysilku - nawet po spacerze w galerii biore prysznic - nie czekam wink


      a sport,
      tak uprawiam
      tenis silownia spacery gory...
      dzieki wuefowi nienawidze koszykowki i pilki recznej oraz dresow...
      • triss_merigold6 Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 18:26
        Ja nigdy nie lubiłam gier zespołowych, byłam niska i bałam się mocno zaserwowanej piłki.
        Brak prysznica nie przeszkadzał, to był PRL i zgodnie śmierdzieli w szkole wszyscy po kilku lekcjach. Z drugiej strony nie bardzo wyobrażam sobie wzięcie prysznica, wysuszenie się i przejście na kolejną lekcję w ciągu 10 minutowej przerwy.
    • piegowata9 Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 18:27
      Moja średnia córka uwielbia ruch. Na początku pierwszej klasy zapisała się na wszystko, co w jej przekonaniu miało związek z gimnastyką. Korekcyjną na czele wink Zimny prysznic przyszedł na pierwszej lekcji wf. Poszła do kąta, bo zamiast grzecznie stać w szeregu i słuchać panią, uszczęśliwiona latała dookoła sali gimnastycznej...

      Pierworodna wf nie cierpi, nie znosi i nie trawi. To przedmiot, który sprawia jej najwięcej problemów. Jeśli przynosi 5 lub 6, to wiadomo, że był sprawdzian pisemny wink. Resztę ocen należy pominąć milczeniem. Córka jest bardzo dobrą uczennicą. Ma jednak lekkie problemy z koordynacją - prawdopodobnie wynik 1 Apgara przy urodzeniu.
      Na oceny z wf machnęłam ręką. Wspólnie jeździmy na nartach, pływamy i jeździmy na rowerach. Wystarczy.
    • hamerykanka Re: Czy na pewno uciekają? 21.09.10, 19:12
      Tez nienawidzilam w-fu. W liceum mialam nauczycielke wf-u, dorodnego, ponad 120 kg babsztyla, co sie pokazaniem czegokolwiek nie skalala. Najczesciej kazala nam skakac na jednej nodze po stromych, rozwalajacych sie schodach po nasypie do boiska (dobre 10 m roznicy wysokosci) i z powrotem. I znowu, az do wywalenia jezyka. A czlowiek bal sie o wlasne nogi, by nie zleciec i sie nie polamac.
      Albo wyscigi na wywoskowanych panelach w sali gimnastycznej. Dwie zlamane nogi w ciagu roku szkolnego. Bo nie wolno bylo dawkowac szybkosci, bo zaraz sie darla, tylko z najwieksza mozliwa predkoscia biec miedzy slupkami. A potem byla sciana i czesc sie na niej rozbijala.
      Biegow na czas tez nie wspominam dobrze, bo jako drobna i szczupla nie mialam szans z jej wyrosietymi pupilkami, wysylanymi na zawody. I tez dwoje, choc dawalam z siebie wszystko.
      • grzalka Re: Czy na pewno uciekają? 22.09.10, 18:29
        jakiś problem był chyba z nauczycielami w-f, skoro aż tyle osób miało traumę
        ja w liceum miałam bardzo fajną nauczycielkę w-f (były dwie, ta druga była maksymalnie wredna, do historii przeszły opowieści jak kazała karnie wisieć na drążku- jak pewnego dnia spadła ze schodów w szkole i złamała nogę to wybuchła dzika radość- to jej dało do myślenia i potem trochę spasowała)
        na studiach za to mawiano, że w-f to najważniejszy przedmiot i jak go zaliczysz to już wszystko przejdziesz wink - ale na studiach były dla chętnych sekcje i wtedy na w-f się nie chodziło- ja chodziłam na basen i tenis, był też aerobic, aikido, siłownia itp

        traumę miałam jedynie w podstawówce w klasie 5, bo dowiedziałam się, że z w-f na koniec mam 4, a uważałam się za jedną z najbardziej wysportowanych w klasie; 4 bo trochę chorowałam i nie miałam odfajkowanych jakichś tam sprawdzianów- po interwencji wychowawcy sprawa się wyklarowała
    • franczii Re: Czy na pewno uciekają? 22.09.10, 18:47
      O kurcze, jestem zaskoczona, ze tyle osob nie cierpialo wfu. Widac mialam wyjatkowe szczescie ze trafialam zawsze na dobre nauczycielki (3 w sumie od podstawowki do LO, wf na studiach nie licze bo to dopiero byla farsa), wymagajace, surowe ale i dajace z siebie. Mialam urozmaicony wf, biegi na roznych dystansach, z przeszkodami, skok w dal, rzut kula, zwisy, gimnastyki, roznowaznie, wymyki i odmyki, itp. Nie moge sie skarzyc ze ciagle w pile i bieganie w koleczku, no w koleczku owszem kiedy byla rozgrzewka a i zbiorka w dwuszeregu i wtedy nie mozna bylo samopas latac, ale to wszystko jakis sens mialo, ja przynajmniej ten sens widze.
      No i inna wazna rzecz, nie zdarzylo sie nigdy zeby ktos byl zagrozony z wfu, na troje trzeba sobie bylo naprawde "zapracowac". Nigdy zadnemu prymusowi majacemu gorsza koordynacje czworka z wfu swiadectwa nie zepsula bo o ile tylko sie przykladal to na lepsza ocene naciagali.
    • elza78 Re: Czy na pewno uciekają? 22.09.10, 18:54
      mysle ze przydatne byloby profilowanie jak w szkolach sportowych albo na studiach rozne sekcje, bo gimnastyka ogolnorozwojowa to w ogole bzdura i nudy...
      szkod abo wf akurat jest dziedzina w ktorej od strony nauczania dzieciarni mozna miec swobode dosc konkretna bo chyba nei ma jakichs specjalnych wymogow programowych big_grin
    • volta2 Re: Czy na pewno uciekają? 23.09.10, 07:42
      jak będzie u moich dzieci w polskiej szkole to się przekonam za rok, ale już widać, że jedno z moich sport /wysiłek fizyczny dość lubi, wszelkie narty, baseny, badmingtony to przyjemność

      drugi to raczej taki statyczny chłopak więc jemu do gustu przypadną raczej wspinaczki, gimnastyka, coś co wymaga precyzji a niekoniecznie zadyszki.

      sama wf lubiłam gdy były zajęcia na dworze, czyli raczej lekkoatletyka, skoki w dal, bieganie na 60m, oszczep, skok w zwyż, wyścigi z przeszkodami - drużynowo.
      ale na sali gimnastycznej wszelkie koszykówki, siatkówki, kozły, przewroty i stanie na rękach to jakaś makabra była, widać nie jestem stworzona do gry zespołowej.

      i nie miało znaczenia, jaki był nauczyciel.
Pełna wersja