el_jot
22.09.10, 14:28
Byliśmy z mężem na rozmowie z p. dyrektor szkoły, do której chodzi moja córka, i w której chcemy, aby panowały cywilizowane, zgodne z prawem warunki. Po prostu: chodzi o świelicę i dojazdy - bo są dzieci, które mają powyżej 3 km do szkoły i dlatego gmina ma obowiązek zorganizować dojazdy. Kilka razy w miesiącu córka musiałaby zostawać w świetlicy. Do p. dyrektor żadne argumnety nie trafiały, wg niej prawo jest po to żeby je omijać, że dla kilkorga dzieci świetlicy nie ma sensu robić.
Natomiast powaliło mnie twierdzenie p. dyrektor. Zadała nam pytanie: jaka to jest rodzina patologiczna. Nie zdążyłam przedstawić definicji, ale za to usłyszałam: rodzina patologiczna to taka, w której rodzice długo pracują. Pewnie chodzi jej, że dzieci, które muszą korzystać ze świetlicy to dzieci z rodzin patologicznych. Nie bardzo to wzięłam do siebie, bo jestem nauczycielką, która ma goły etat, więc nie należę raczej do tych, co zbyt długo pracują, ale niesmak pozostał.