isiaisia
22.09.10, 16:08
byłam wczoraj na zakupach w markecie X, a poniewaz został niedawno otwarty to ciagle sporo ludzi w nim jest. stoje w kolejce do kasy z mamą i małą w wózku a kilka osób przed nami facet. w jednym wózku miał na siedzonku córke około 2,5 l dalej w wózku syna około 3,5 l a w drugim wózku nosidełko dla malucha i zakupy, wczesniej jego zona wyszła juz z tym maluchem bo płakało. no i te dzieci skręcone, facet niegramotny a kasjerka pożal sie boże, no ale ok - uczy sie dopiero... i ludzie (5 kas otwartych do kazdej minimum 10 wózków w kolejce, do kazdego wózka 2-3 osoby wiec ludzi nie mało) co i rusz obserwowali i cos tam komentowali... ja zajęta byłam oglądaniem cygar jak mama mowi że zaraz dziecko wypadnie, myslałam że moja mała a mama mówi nie, spojrz tam... patrze i wyrwalo mi sie pewnie na poł sklepu "prosze pana dziecko panu wypadnie) a dziewczynka (ok. 2,5) stała już na siedzonku wózka sklepowego i jedną noge do góry zadzierała by wyjsc, jeszcze chwila i by wypadła, NIKT NIE ZAREAGOWAŁ!!!!! a pozniej by szeptali co za ojciec... skąd sie tacy ludzie biorą to ja nie wiem,
sorry ze długie, tak musiałam to z siebie wyrzucic