alfa36
28.09.10, 12:47
Mielismy w weekend rodzinną uroczystosc i spotkalam tam męża kuzynkę. Zadalam jej pytanie, co z jej pracą (bo wiem, że szukala). To ją bardzo chyba zdenerwowalo. Dowiedzalam się od niej, że po pierwsze jej noga nie postanie w moim domu (do poprzedniego domu nie przychodzila, my nie utrzymujemy z nią kontaktow), po drugie moja mama jest okropna (kuzynka nigdy nie widziala mojej mamy, ale pewnie sporo slyszala, jak nam rodzice pomagają), po trzecie , że ona nie życzy sobie, żebym wykorzystywala jej rodzicow (ciocia z wujkiem zostawali czasem z moim dzieckiem, jak bylo chore, caly czas podkreslali, że nie sprawia im to klopotu, bo mlodego bardzo lubią a mają wolny czas). Szczerze mowiąc to nie bylam przygotowana na pyskowkę, kuzynka troche wypila na imprezie, wiec pewnie powiedziala to, co ją meczylo. Dodam tylko, że z jej rodzicami i bratem utrzymujemy bardzo serdeczne kontakty. Mąż twierdzi, ze powinnam to brzydko mowiąc olac. Mnie męczy to, co uslyszalam. Dziewczyna generalnie nie ma dobrej opinii w rodzinie (samotna mama przed czterdziestką, wyksztalcona aczkolwiek nie pracująca, bo aspiracje nie pozwalają jej podjąc pracy za "grosze", utrzymywana w większosci przez rodzicow).