A ile pracowałyście najkrocej w jednym miejscu?

01.10.10, 06:08
Bo ja raz po dwoch tygodniach zrezygnowala, i w sumie pracowalam trzy (by tam tydzien wypowiedzenia). A caly proces rekrutacyjny trwal z miesiac, he, he smile.
    • mikas73 Re: A ile pracowałyście najkrocej w jednym miejsc 01.10.10, 06:18
      Jaki opozycyjny wątek wink
      Mój mąż tez zaliczył dwa tygodnie i miał dość ..... ale on z tych szybkodziałających, ja na pewno jeszcze trochę bym próbowała polubić tę pracę.
      Z perspektywy - jego decyzja była słuszna i opłaciła mu się....
    • circa.about Re: A ile pracowałyście najkrocej w jednym miejsc 01.10.10, 08:22
      Dwa dni - bo się dowiedziałam, że dostanę umowę o pracę dopiero gdy się spodobam szefowi. A to "spodobanie" zależalo między innymi od tygodniowego wyjazdu na targi (z owym szefem oczywiście). Wiałam aż się kurzyło smile.
    • nowi-jka Re: A ile pracowałyście najkrocej w jednym miejsc 01.10.10, 08:41
      ja tez dwa tyg,to była bardzo fajna praca ale bardzo kiepsko płatna i jak dostałam propozycje duzo lepiej płatnej to odeszłam
    • monikaa13 Re: A ile pracowałyście najkrocej w jednym miejsc 01.10.10, 08:51
      Chyba ze 3 tygodnie. Mąż jeden dzień smile
    • dziub_dziubasek Re: A ile pracowałyście najkrocej w jednym miejsc 01.10.10, 08:55
      Cztery dni... Pracodawca z typu "mobbingujących", więc piatego dnia przyszłam tylko mu powiedzieć, żeby się cmoknął i tyle mnie widzieli.
      • penelopa40 re: "O" dni 01.10.10, 10:53
        "O" dni, podpisałam umowę, powiedzmy od 1 września, 1ego zadzwoniono, ze na razie nie zaczynamy, a 15ego chyba się okazało, ze przedstawiciel firmy zostal odwołany do centrali, zaszły zmiany i planowanej placowki nie bedzie, zapłacili mi za 3 miesiące, ale zachwycona nie byłam bo znow szukałam pracy, ale to było wiele lat temu...
    • szyszunia11 Re: A ile pracowałyście najkrocej w jednym miejsc 01.10.10, 10:57
      jakoś 3 tygodnie. Była to moja pierwsza praca po studiach, w Citibanku (sprzedaż kart kredytowych). Praca sama w sobie straszna, ale poprzedzona bardzo dobrymi, ciekawymi szkoleniami sprzedażowymi. Był to dla mnie prawdziwy chrzest bojowy, jesli chodzi o kontakty z klientem, rzucenie na głęboką wodę, byłam naprawdę bardzo zadowolona z tego, że mimo iz w bólach - naprawdę bardzo dużo się przez te trzy tygodnie nauczyłam i nawet psychicznie przełamałam. To procentuje do dziś, a zaraz po rzuceniu tamtej pracy szybciutko znalazłam inną - normalnąwink
    • morgen_stern Re: A ile pracowałyście najkrocej w jednym miejsc 01.10.10, 11:00
      2 miesiące. Jestem wytrwała smile
    • 18_lipcowa1 Re: A ile pracowałyście najkrocej w jednym miejsc 01.10.10, 12:21
      tydzień
    • julek_i_ja Re: A ile pracowałyście najkrocej w jednym miejsc 01.10.10, 12:51
      Godzinę.
      Po przyjeździe do UK i przed załapaniem pracy w zawodzie pracowałam jako kelnerka. W pewnej restauracji zaproponowano mi konkretną stawkę tygodniową (mało rewelacyjną ale bardzo potrzebowałam pieniędzy) za mniej więcej 40 godzin. Ok, zgodziłam się. Po mniej więcej godzinie, właściciel stwierdził że jest ok i że przygotujemy sobie grafik. Po podliczeniu wszystkich godzin, które miałabym przepracować w tym tygodniu, wyszło ich ok. 70! Ponadto napiwki nie szły by "na razie" do mnie, tylko do głównego kelnera, który jest dobrym znajomym właściciela.
      Uciekłam czym prędzej.
    • mniemanologia Re: A ile pracowałyście najkrocej w jednym miejsc 03.10.10, 20:43
      Miesiąc. W biurze rachunkowym jako sekretarko-recepcjonistko-asystentka. Kasa w kopercie, codziennie kawa dla szefowej, okropna atmosfera. Podziękowałam i poszłam na bezrobocie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja