Jak to jest, że

01.10.10, 22:12
forumki mieszkające od lat za granicą typy kropki czy bsl potrafią pisać poprawną polszczyzną. Za to post pewnej forumki wygląda tak:
jechałam z girfriend mojego syna i na hajłeju były straszne trafiki, później próbowałyśmy nadrobić stracony czas, ale policjanci dali nam tiketa. Tak się zdenerwowałam, że musiałam wypić wódkę z dzusem, kranberisowym tongue_out
Niechlujstwo, lenistwo, zachłyśnięcie innym językiem. Będę ja wstawiać w sygnaturkę, no słowo daje.
    • lolinka2 Re: Jak to jest, że 01.10.10, 22:17
      to jest tak, że albo po prostu gdzieś mieszkasz i jest to po prostu równie normalne, jak mieszkanie gdziekolwiek indziej, albo się tym adresem i kodem kraju masturbujesz niemalże i na każdym kroku podkreślasz GDZIE TO TY MIESZKASZ - no i dodatkowo jak jeszcze nołasz ichni langłidż, to już fuli de beściak będziesz tongue_out
      • epistilbit Re: Jak to jest, że 01.10.10, 22:27
        fenkju. zanołałam.
        • czar_bajry Re: Jak to jest, że 01.10.10, 22:35
          he he he ciekawe kiedy bi_scotti się odezwietongue_out
          • bi_scotti Re: Jak to jest, że 02.10.10, 18:04
            czar_bajry napisała:

            > he he he ciekawe kiedy bi_scotti się odezwietongue_out

            smile
            Mam dziwne poczucie bycia wywolana do tablicy wink
            Pisze jak pisze i nie zamierzam sie z tego tlumaczyc. Szczesliwie okres polskiej szkoly, w ktorej latami udowadniano mi lenistwo i wmawiano, ze gdybym sie tylko przylozyla (!!!), to bym byla jak wszyscy wokol, mam za soba. Dzieki mnie nauczyciele i wielu kolegow mialo latami mozliwosc czucia sie so superior wink Jestem w wieku, w ktorym coraz mniej musze i to jest bardzo liberating! Forum traktuje jako rozrywke i relax, tym bardziej nie zamierzam wykonywac zadnej dodatkowej pracy intelktualno-lingwistycznej zeby zaspokoic czyjes oczekiwania w tym wzgledzie. Szczegolnie, ze zaczynam miec wrazenie, ze mozliwosc napisania mi, ze jestem snobka, megalomanka, leniem i juz nie pamietam czym tam jeszcze, podnosi self-esteem osob to piszacych a wiec ... i ja spelniam swoja role dobrego ducha znowu dajacemu komus to przyjemne samo-lechatnie sie po duszy. Cool. No i kazdy tu ma mozliwosc zwyczajnie omijac moje posty jesli sa one az tak bolesne dla oka i polonistycznego puryzmu. Cud publicznego forum - wolnosc wyboru - total freedom w kazdym wzgledzie. Go for it!
            Przyjdzie dzien gdy nie bede pisac w zadnym jezyku - moze wtedy swiat bedzie czystszy i pieknieszy? Poki co - live and let live, dear people smile
            • duzeq Re: Jak to jest, że 03.10.10, 20:18
              Forum trakt
              > uje jako rozrywke i relax, tym bardziej nie zamierzam wykonywac zadnej dodatkow
              > ej pracy intelktualno-lingwistycznej zeby zaspokoic czyjes oczekiwania w tym wz
              > gledzie.

              Zastapienie total freedom, girlfriend czy superior polskim odpowiednikiem jest dodatkowa praca intelektualno-lingwistyczna??? Normalnie gacie opadaja. Niedlugo bedziesz lepsza od forfitera.

              Szczegolnie, ze zaczynam miec wrazenie, ze mozliwosc napisania mi, ze
              > jestem snobka, megalomanka, leniem i juz nie pamietam czym tam jeszcze, podnosi
              > self-esteem osob to piszacych a wiec ... i ja spelniam swoja role dobrego duch
              > a znowu dajacemu komus to przyjemne samo-lechatnie sie po duszy.

              Z Ciebie taki dobry duch, jak ze mnie ksiezniczka chinska. "Self-esteem" to sobie sama podnosisz, bo jestes "w takim wieku, ze coraz mniej musisz" i ze "nie musisz byc taka jak wszyscy wokol" (tak jakby zasmiecanie polskiego bylo wyroznikiem zaslugujacym na order) Jak rozumiem, pod to da sie tez podczepic celowe i- jak juz wiesz - irytujace uzywanie angielskich wtracen. Nie musisz tego robic, ale coz, trzeba pokazac (jako ten wyzej wspomniany forfiter), ze aby napisac po polsku "live and let live", to trzeba niemal tlumaczem przysieglym byc, bo, och, boszzzzz, tak mi sie w glowie miesza od tej zagranicy.

              Twoj styl nie jest oryginalny. Jest takim typowo amerykansko-kanadyjsko-polonijnym "showing off".
        • 3-mamuska Re: Jak to jest, że 01.10.10, 22:59
          To jak kuzynki ciotka po 10 latach przyjechala do polski z USA,i gadala taka polszczyzna, zeby wszycy slyszeli ze ona w ameryce mieszka,maz polak a ona z dzieckiem caly dzien w domu.A ja juz mieszka od 10 lat w angli i o dziwo mowie normalnie,kuzynaka w kanadzie 25 lat mieszka i normalnie mowi,a mieszka z samymi kanadyjczyami,czyli mowi po angielsku 24 godziny na dobe.Moje siostry w Angli po 15 lat i tez o dziwo mowia normalnie po polsku.
          szpanerstwo i tyle.
          • czar_bajry Re: Jak to jest, że 01.10.10, 23:04
            też zauważyłam prawidłowość iż najsłabiej mówią po polsku ci co dopiero wyjechalitongue_out
            • iwles Re: Jak to jest, że 02.10.10, 09:44

              czar_bajry napisała:

              > też zauważyłam prawidłowość iż najsłabiej mówią po polsku ci co dopiero wyjecha
              > litongue_out

              ktoś mi to kiedyś wytłumaczyl, że ci, co dopiero wyjechali ucza się tamtejszego języka, uczą się nie tylko mowic, ale i mysleć w tamtym języku i wlasnie dopóki go dobrze nie oswoją, mają problem z polskim, bo ich mózg nastawiony jest na naukę tamtego obcego języka.
              Nie potrafię tego dokładnie wyjaśnić, ale jakoś tak smile
    • gazeta_mi_placi Re: Jak to jest, że 01.10.10, 22:38
      > forumki mieszkające od lat za granicą typy kropki czy bsl potrafią pisać popraw
      > ną polszczyzną.

      W przypadku pierwszej może i poprawną polszczyzną za to głupoty,że żal czytać smile
      • czar_bajry Re: Jak to jest, że 01.10.10, 22:42
        to nie czytaj- zmusza Cię kto?
        • nutka07 Re: Jak to jest, że 01.10.10, 22:50
          Gazeta jej/jemu placi wink
    • gandzia4 Re: Jak to jest, że 01.10.10, 23:00
      Opowiem ci pewną historyjkę. Kiedyś spędziłam kilka długich miesięcy w pewnym europejskim kraju. Musiałam na szybkiego się nauczyć tamtejszego języka, ponieważ większość czasu spędzałam z "tambylcami", w tym samym czasie w tym samym kraju a nawet okolicy była moja koleżanka. Po powrocie do Polski pewnego dnia siedziałyśmy sobie w barze gdy pojawił się kumpel z nowo poderwaną laską, która to co drugie słowo wtrącała "jak to było po polsku...". Po jakimś czasie kumpela zapytała dziewczę: "a gdzie byłaś i jak długo, że ojczystej mowy nie pamiętasz?" Okazało się że dziewcze było w tym samym kraju co my z koleżanką i zapomniała języka polskiego w przeciągu raptem dwóch tygodni. Dziewczynka miała bardzo nieszczęśliwą minkę jak stwierdziłyśmy nie ma sprawy kochana możemy pogadać i w tym języku, no i zaczęłyśmy faktycznie w nim rozmawiać.
      Ot tak mi się przypomniało. Acha i jeszcze jedna panienka co to po przeprowadzce do stolicy już po miesiącu pomieszkiwania tam mawiała "unas w Warszawie", a po dwóch usłyszałam od niej żem prowincjabig_grin
      • czar_bajry Re: Jak to jest, że 01.10.10, 23:06
        a p
        > o dwóch usłyszałam od niej żem prowincjabig_grin

        ciesz się iż nie dodała nic o słomie wystającej z butówbig_grin
      • wespuczi Re: Jak to jest, że 01.10.10, 23:10
        coz ja po trzech miesiacach intensywnej nauki zapominalam polskie wyrazy i bardzo bylam zawstydzona ze nie potrafilam sobie przypomniec,
        poza tym mam ogromne problemy z przeskakiwaniem z jednego jezyka na drugi, dlatego mieszam albo hybrydy mi wychodza - dlatego bardzo sie pilnuje bo wiem ze to obciach bo sama sie z takich smieje uncertain
        ale niestety nie zawsze udaje mi sie tego unikac...
        • sarah_black38 W jakim języku myśli emigrant? 02.10.10, 09:17
          Mam znajomą, która dwadzieścia lat temu wyjechała do USA. Wyszła za mąż za Amerykanina, dzieci nie mówią po polsku, mieszka i pracuje w miejscu, gdzie nie ma kontaktu z Polakami. Niedawno spotkałyśmy się przypadkiem podczas jej pobytu w kraju ( przyjeżdża co jakiś czas do Polski). Mowy ojczystej nie zapomniała, lekki akcent był słyszalny. W sumie w porządku dziewczyna, lecz kiedy zapytałam ją w jakim języku myśli to powiedziała,że po angielsku. No właśnie jak to jest z myśleniem? Bo wydaje mi się ,że myślimy w języku w jakim urodziliśmy się i żyliśmy przez w tym przypadku dwie dekady życia.
          • tacomabelle I jeszcze jedna rzecz 02.10.10, 09:50
            Archaiczny język rodem sprzed 10-20-30 lat. Dobrze to widać u forumowych emigrantek. "Zdalny" kontakt z Polską, a nawet okazjonalne przyjazdy nie pomogą na "aktualizację". Język potoczny zmienia się obecnie tak szybko, że jak się nie mieszka na stałe w kraju, to nie ma szansy aby nadążyć za tymi zmianami.
            • donkaczka Re: I jeszcze jedna rzecz 02.10.10, 09:58
              o matko, a jakiz to archaiczny jezyk byl 10 lat temu? mozesz przykladem rzucic, bo mnie zdziwilas ogromnie?
              pomijajac mlodziezowy slang, ktory faktycznie ma obledne tempo, ale i tak dociera za granice, uwierz mi
              • tacomabelle Re: I jeszcze jedna rzecz 02.10.10, 10:11
                Archaiczny to może za mocne słowo, ale 10 lat to już dużo czasu na zmianę potocznego języka. Np. wszystkie "dżizasy", "boshe", "spoxy", "grube" imprezy, "blachary", tak chętnie używane także na forum, 10 lat tego nie było. I nie jest to tylko młodzieżowy slang skoro emamy wręcz lubują się w takich zwrotach , no chyba że one to też nastolatki.

                Generalnie, jeśli ktoś mieszka poza krajem i nie ma z nim na bieżąco styczności, to po kilku latach daje się u niego widać "zapóźnienie" językowe, widoczne wlaśnie w takich słowkach.
              • iwles Re: I jeszcze jedna rzecz 02.10.10, 10:13

                np. zasady ortograficzne smile
                od kilkunastu lat np. "nie" z przymiotnikami i rzeczownikami odczasownikowymi pisane są łącznie (a wcześniej oddzielnie).
                od kilkunastu lat odmienia się wyrazy typu: kakao, studio.
                Od niedawna też wprowadzono l.mn slowa forum.
                itp.
                • tacomabelle Re: I jeszcze jedna rzecz 02.10.10, 10:17
                  Najlepiej to jest słyszalne w Stanach albo Kanadzie u polskiej emigracji z lat 80-tych czy początku 90-tych. Ja się ich słyszy to przed oczami stają Peweksy, ciuchy z Turcji i Dentysta Sadysta wink
                • nangaparbat3 Re: I jeszcze jedna rzecz 02.10.10, 16:08
                  > Od niedawna też wprowadzono l.mn slowa forum.
                  Że co? Od niedawna?
                  • iwles Re: I jeszcze jedna rzecz 02.10.10, 16:23

                    oczywiscie,
                    mam przed sobą Słownik Poprawnej Polszczyzny PWN z 1977 roku, gdzie wyraźnie jest napisane przy slowie forum blm, co oznacza brak liczby mnogiej.
                    To samo w Słowniku Ortograficznym PWN z 1986 roku - przy słowie forum - informacja ndm (czyli wyraz nieodmienny).
                    Zmiana musiala więc nastąpić później, nie wiem dokładnie w którym roku, ale postaram się sprawdzić smile (a mowimy tu o zadziwieniu, że język polski zmienił się w ciągu ostatnich 10,20,30 lat, myslę, że odmiana slowa forum mieści się w interesującym nas przedziale).
                    • nangaparbat3 Re: I jeszcze jedna rzecz 02.10.10, 19:21
                      To naprawdę jestem zaskoczona, l. mn. fora była dla mnie zawsze oczywista i przysięglabym, że to nic nowego. Do tego stopnia, że nawet nioe zajrzałam do słownika - ale rzeczywiścik, Słownik poprawnej polszczyzny PWN 1994 - blm sad
          • julek_i_ja Re: W jakim języku myśli emigrant? 02.10.10, 10:07
            Ja jako już na szczęście była emigrantka muszę przyznać, że z czasem zaczęłam chwilami myśleć po angielsku, zwłaszcza jeśli chodzi o tematy zawodowe. Takie przystosowanie. Używałam języka już odruchowo, bez zastanowienia i było mi wszystko jedno, czy jest to polski czy angielski (zwłaszcza w słuchaniu, bo w konwersacji nikt nie zarzucił by mi brytyjskiego pochodzenia wink ). Mój szef, który w Anglii siedzi już lat trzydzieści kilka przeważnie myśli po angielsku (jest żonaty z Angielką, ale żeby nie było, ona też nauczyła się jego języka i czasem w nim rozmawiają, np. kiedy chcą omówić coś prywatnego przy osobach postronnych).
            Co do wtrącania słów z innego języka - było mi strasznie wstyd, ale niestety się zdarzało. Po prostu w danej chwili mogłam sobie przypomnieć tylko angielski odpowiednik. Jakieś takie zaćmienie umysłowe... Poza tym po powrocie nader często łapałam się na zdaniu: "a w Londynie to..." i było to nawet dla mnie niezmiernie irytujące. Chwała Bogu przeszło.
            • tacomabelle Re: W jakim języku myśli emigrant? 02.10.10, 10:14
              Po 30 latach na emigracji można myśleć po angielsku, szczególnie jeśli nie ma się w otoczeniu rodaków. Po kilku na pewno nie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach - dostępie do netu, telewizji, mediów.
              • franczii Re: W jakim języku myśli emigrant? 02.10.10, 10:31
                Myslenie w obcym jezyku to nie jest kwestia dlugosci pobytu a raczej znajomosci tego obcego jezyka. Ktos, komu stosowanie obcego jezyka przychodzi mechanicznie to moze jak najbardziej myslec w tym jezyku inaczej musialby sobie polskie mysli przekladac na obcojezyczne sformulowania.
                Studiowalam filologie i na zajeciach w obcym jezyku na polskiej uczelni, jak najbardziej myslalam w tym obcym jezyku i wtedy mowilam plynniej i poprawniej A poza zajeciami przestawialam sie na polski.
              • nangaparbat3 Re: W jakim języku myśli emigrant? 02.10.10, 16:12
                To zależy. Jeśli rozmawiasz, czytasz czy piszesz w jakims języku, to wtedy w nim myślisz, ewentualnie podpierasz się ojczystym, kiedy w obcym brak Ci słów. Sytuacja, w której posługujesz sie jednym językiem a myslisz w innym może świadczyc głównie o tym, że nieudolnie Cie go uczono.
          • franczii Re: W jakim języku myśli emigrant? 02.10.10, 10:38
            Jako emigrantka moge napisac, ze mysle w dwoch jezykach a nawet w trzech, w zaleznosci od tego, ktorego uzywam. Kiedy jestem na forum to mysle po polskutongue_out
            Kiedy jestem w sklepie wloskim mysle po wlosku. Sa tez slowa, ktore znam tylko po wlosku najczesciej dotycza tematyki dzieciecej np. choroby dzieciece lub produktow spozywczych np. nazwy owocow morza, ryb, niektorych mies, niektorych warzyw. Ale kiedy chce o nich opowiedziec po polsku to unikam nazwy obcojezycznej i szukam w googlach polskiego odpowiednika.
            • tacomabelle Re: W jakim języku myśli emigrant? 02.10.10, 10:45
              A świstak siedzi i zawija...
              • franczii Re: W jakim języku myśli emigrant? 02.10.10, 11:25
                Ale co zawija?
                To ze mysle po polsku jak pisze na forum?
                Czy tez to, ze termin na szpotowatosc kolan poznalam najpierw w wersji wloskiej a dopiero potem w polskiej?
          • nutka07 Re: W jakim języku myśli emigrant? 02.10.10, 10:59
            Mi tez sie wydawalo, ze mysli sie w ojczystym jezyku. Zapytalam kiedys meza, ktory jest od kilkunastu lat w DE i odpowiedzial, ze roznie. Czasami po niemiecku czasami po polsku.
            Mi tez sie zdarza, im wiecej umiem tym te mysli sa bardziej rozbudowane wink zwlaszcza jak jestem w niemieckojezycznym towarzystwie.
          • duzeq Re: W jakim języku myśli emigrant? 02.10.10, 11:15
            Ja obracam sie w czterojezycznej rzeczywistosci, wiec zalezy od tego gdzie jestem, z kim jestem i do kogo mowie. Mysle w trzech jezykach, czwarty mi idzie nieco z automatu.
    • kai_30 Re: Jak to jest, że 02.10.10, 09:55
      Moja kuzynka, obecnie już po pięćdziesiątce, Polka urodzona pod Wilnem, wyszła za mąż za Rosjanina i zamieszkała w obecnym St. Petersburgu. Mąż nie mówił po polsku. W 1989 roku wyemigrowała z rodziną do Stanów. Polskiego używa tylko i wyłącznie w kontaktach z nami, głównie telefonicznych. Z mężem rozmawia po rosyjsku, w pracy po angielsku.

      Teraz przyjechała w odwiedziny - owszem, ma akcent, ale raczej ze wschodnim zaśpiewem. Słówek brakuje jej tylko tych, których nie poznała w młodości - nie wie, jak jest autostrada, telefon komórkowy itp. Ale porozumiewa się zupełnie swobodnie. Śmiać mi się chce z naszych "świeżych" emigrantów, którzy ojczystego języka zapominają po kilku latach (jeśli nie miesiącach) pobytu na obczyźnie.
    • franczii Re: Jak to jest, że 02.10.10, 10:23
      Kiedy pierwszy raz wyjechalam sama zagranice, wyjazd au pair do francuskiej rodziny i przez 3 miesiace nie mowilam po polsku to byl dla mnie szok kiedy uslyszalam wlasny glos mowiacy w oczystym jezyku. Tak mi dziwnie bylo i tez jakby slow brakowalobig_grin
    • duzeq No to ja mam hit sezonu :))) 02.10.10, 10:49
      www.youtube.com/watch?v=fFxdDCIAS6c
      Prosze, tutaj jest najlepszy przyklad dlaczego trzeba dbac o jezyk ojczysty mieszkajac za granica. Ze wgledu na specyfike jezyka polskiego uzywanego przez bohatera jednoaktowki nalezy odgonic od komputera dzieci ponizej 18-tego roku zycia.
      • nutka07 Re: No to ja mam hit sezonu :))) 02.10.10, 11:03
        Zobacz to wink www.youtube.com/watch?v=MmUUZ4oNaUk&NR=1
        • duzeq Re: No to ja mam hit sezonu :))) 02.10.10, 11:09
          smile. Tego nie widzialam, ale wiem, ze forfiter juz obrosl slawa. Nawet doczekal sie swojego bluesa: www.youtube.com/watch?v=1b0uomM9z0g
          • dzoaann Re: No to ja mam hit sezonu :))) 02.10.10, 12:33
            blues po prostu bjutifulsmile
          • nutka07 Re: No to ja mam hit sezonu :))) 02.10.10, 15:28
            No Blues jest bezkonkurencyjny, bomba smile
    • cherry.coke Re: Jak to jest, że 02.10.10, 12:13
      Ale to naprawde zalezy od czlowieka. Sa tacy, ktorzy bez problemu zyja w paru jezykach naraz, sa tacy, ktorym jeden jezyk zaczyna przeslaniac drugi, sa tacy, ktorzy nie sa w stanie wyjsc poza ojczysty. Zdolnosci jezykowe naprawde nie sa dla wszystkich takie same, kazdy ma swoja kombinacje.

      Ja jestem w tej chwili praktycznie dwujezyczna, ktos sie do mnie odzywa w danym jezyku i odpowiadam bez zastanowienia, nie musze "tlumaczyc". Umiem nawet mamrotac i rozumiec mamrotanie smile Ale na przyklad zaczynam sie czasem "zawieszac" w polskim, szczegolnie w tak arbitralnych kombinacjach jak wyrazenia przyimkowe (np. wczoraj byla dla mnie wyzwaniem roznica miedzy "z pomoca", "za pomoca" i "przy pomocy") albo przyslowia, jakies utarte frazy, ktore trzeba po prostu znac, a nie mozna ich wykombinowac. Zreszta cale pola doswiadczenia mam po angielsku, trudno byloby mi wytlumaczyc jakies konkretne zadania z zakresu zawodowego po polsku, zwlaszcza ze dyscyplina i tak jest mocno zanglicyzowana. Podobnie z joga - wszystko od poczatku znam po angielsku. Da sie to przetlumaczyc na polski w rozmowie z kims, oczywiscie, no ale to jest juz wlasnie tlumaczenie, a nie mowienie tak po prostu. Moga wychodzic jakies zonki.
    • lola211 Re: Jak to jest, że 02.10.10, 13:45
      > Niechlujstwo, lenistwo, zachłyśnięcie innym językiem. Będę ja wstawiać w sygnat
      > urkę, no słowo daje

      Ja to interpretuje inaczej- jako charakterystyczny styl pisania,wyroznik.I bardzo dobrze.Zapada w pamiec w zalewie takich samym niewyrózniajacych sie postów.Bez patrzenia na autora wiem, kto to napisal, tak jak w przypadku np moofki czy kiedys bea.bea, ze wzgledu na mnogosc stawianych wielokropkow (fajne to bylo, ale ostatnio nie widuje).To sztuka- wyrózniac sie.
      • epistilbit Re: Jak to jest, że 02.10.10, 16:56
        Rozumiem, że w codziennym życiu też trzeba się wyróżniać. Mówić jezdem, jabuko itp i wystroić w ciuchy ze śmietnika, żeby być łorginalnym. Lola, daruj sobie. Nie traktuj kalectwa językowego jak awangardy.
    • sadosia75 Re: Jak to jest, że 02.10.10, 14:48
      Moja siostra 24 lata temu wyjechala z polski. Rozmawia po polsku ale zaciaga "obczyzna" czasem smieje sie z niej, ze mowi w spanglishu smile a czasem jak z nia rozmawiam to wchodzimy w jezyk delfina. w jednym zdaniu ( szczegolnie w nerwach ) potrafi mowic w kilku jezykach naraz. Ale nigdy sie jej nie zdarzylo siac szpan i kaleczyc jezyk ojczysty tylko po to, zeby komus zaimponowac. Ciezko tez jest dbac o jezyk ojczysty jesli nie ma sie nikogo znajomego,ktory mowi w tym jezyku. ROzbrajaja mnie znajomi, ktorzy pojechali do stanow rok temu i na dzien dzisiejszy zaciagaja po kraskowemu, a wiekszosc slow zastepuja slowami w jezyku angielskim.chociaz po polsku mowia codziennie i mieszkaja na slawym osiedlu polakow.
      • sarah_black38 Re: W jakim języku mysli emigrant? 02.10.10, 15:10
        Rozumiem, że podczas rozmowy, robiąc zakupy, będąc w pracy myśli się w języku np. angielskim. A co wtedy kiedy człowiek jest sam na sam ze swoimi myślami, wieczorem przed zaśnięciem, marząc (?), w czasie długiej podróży itp ? Też język emigracji, czy też raczej ojczysty smile
        • franczii Re: W jakim języku mysli emigrant? 02.10.10, 16:13
          A te mysli, ktore przelatuja przez nasza glowe ale nie sa przeznaczone do wypowiedzenia to w ogole sa w jakims jezyku? Mnie sie wydaje, ze moje albo nie sa w zadnym.

          A snily wam sie kiedys sny w obcym jezyku? I ze wy we snie rozmawiacie w obcym jezyku? Mnie sie to zdarzalo kidys bardzo czesto a w tej chwili to juz nawet nie pamietam w jakim jezyku sa te moje sny no chyba ze bylyby w jakims jezyku malo znanym, ale gdyby w jakims jezyku, ktory na codzien uzywam to pewnie bym nawet nie zwrocila uwagi. Po prostu na pewnym etapie niektore rzeczy przychodza zuplnie mechanicznie, czlowiek sie juz nad tym nawet nie zastanawia i tyle.
    • hamerykanka Re: Jak to jest, że 02.10.10, 19:56
      Tez zaczelam myslec w obcym jezyku. Po polsku mam szanse rozmawiac tylko z mama przez Skype. Zaczynam czasem miec problemy, zwlaszcza jak jedna forumka opisala, pewne nazwy poznala w obcym jezyku i nie zna sie polskich odpowiednikow. Mam tez problem, jak ptrzestaje sie skupiac w rozmowie, przestawiam sie na angielski. Albo musze sie zastanowic jakie slowo uzyc.
      Za to smieszy mnie znajome polskie malzenstwo, gdzie w domu mowia po polsku wlasnie typu wlasnie szoleruje sie (biore prysznic), karpety czy 'mole' (sklepy).
    • volta2 Re: Jak to jest, że 03.10.10, 19:19
      ja funkcjonuję w 3 językach i teraz, po 1,5 roku emigracji dość bezwiednie używam każdego w zależności od rozmówcy. wcześniej zastanawiałam się jakiego języka użyć wchodząc do danego sklepu(jak bardziej eksluzywny to ang a jak taki mały osiedlowy spożywczak to rosyjski) a teraz jakoś to idzie bezwiednie.

      najgorzej mam z nianią bo nie wiem, czy rozumie mój polski ja nie wiem, czy rozumiem jej rosyjski, ona nie wie, czy dzieci rozumieją jej angielski. rozmowa między nami toczy się często w 3 językach jednocześnie.
    • el_jot Re: Jak to jest, że 03.10.10, 19:41
      Ja myślę, że problem polega na tym, że BSL i Kropka są w Czechach, hmmm, dość śmieszne by to było gdyby wtrącały czeskie słówka, a poza tym CZechy są podobne językowo i kulturowo do Polski. Biscotti jest w Stanach (poprawcie mnie jeśli się mylę) w obcym Polakowi kraju, no i mówi po angielsku co jest bardziej cool niż taki czeski.
      • elske Re: Jak to jest, że 03.10.10, 20:31
        Kiedy mówię po norwesku , staram się myśleć w tym języku ( wtedy jest mi łatwiej, cały czas uczę się tego języka). Kiedy rozmawiam po rosyjsku z koleżanką, zaczynam myśleć po rosyjsku .Kiedyś w rozmowie z nią wtrącałam polskie słowa, teraz kiedy brakuje mi słowa wrzucam coś po norwesku. Za to zawsze po spotkaniu z Rosjanką , przez kilka godzin myślę w języku rosyjskim i zdarza mi się do dzieci po rosyjsku mówićtongue_out.
      • duzeq Re: Jak to jest, że 03.10.10, 20:40
        Poprawiamy - biscotti w Kanadzie siedzi. Co zreszta prawie na jedno wychodzi smile.
        Ale przeciez gros ematek siedzi na wyspach. Tez by mogly wtracac cos po angielsku, bo to takie cooooool , no i pisanie czysta polszczyzna jest "dodatkowa praca intelektualno-lingwistyczna".
        Gdyby kropka czy bsl wtracily cos od czasu do czasu po czesku, to moze przynajmniej daloby sie posmiac. A z biscotti to nie wiadomo czy sie smiac czy nad nia zaplakac...
        • volta2 Re: Jak to jest, że 03.10.10, 22:49
          Gdyby kropka czy bsl wtracily cos od czasu do czasu po czesku, to moze przynajm
          > niej daloby sie posmiac.

          ano właśnie, ja zostałam przedstawiona córce pewnego czecha jako kamratka, i ubaw miałm solidny. niby znam to słowo, wiem, że czesi go używają, a jednak było mi wesołosmile
          • szymama Re: Jak to jest, że 03.10.10, 23:11
            zycie moje sie tak potoczylo, ze wyladaowalam za granica juz dosc dawno. pracuje zawodowo dosc intensywnie, za granica skonczylam tez studia. Mam kontakt z Polakami ale niezbyt czesto. W pracy posluguje sie tylko i wylacznie jezykiem tubylcow i w tym jezyku tez mysle. Kiedy zlapalam sie na tym pierwszy raz, bylam zdziwiona. Ale tak jest. Nie przekaladam moich polskich mysli na tutejszy jezyk. Mysle w jezyku w jakim mowie. Mowiac do dzieci- mysle po polsku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja