krzakgorejacy
02.10.10, 10:30
muszę się wyżalić,bo już nie mam siły do tego wszystkiego.Jestem mężatką,mamy prawie trzyletniego syna.Ja jestem w domu,co nie znaczy,że nie zarabiam-opiekuję się dziećmi,mam sklep internetowy.Mąż pracuje dużo,jest gościem w domu,nie tylko z powodu pracy.Często nocuje u swojego kolegi,który mieszka sam-jest rozwodnikiem, niepełnosprawnym.Trzy,cztery noce w tygodniu mąż spędza u kolegi-a bo bliżej do pracy,a bo coś tam jeszcze ma pilnego do zrobienia w necie,a u nas w domu nie może,bo mały przeszkadza.Właściwie odkąd urodziłam syna jestem sama.Męża nigdy nie ma,przyjeżdża tylko po to żeby się od czasu do czasu przespać,wziąć czyste rzeczy,na obiad i po kanapki do pracy.Czasem zabiera gdzieś syna,.ale zdarza się to rzadko.Moja rola jako żony została sprowadzona do roli sprzątaczki,praczki,opiekunki dziecka,pieniadze które zarabiam też idą w całości na dom.Nie kupuję sobie kosmetyków,ciuchów,nie chodzę do fyzjera,w ogóle nie wychodzę,całe moje życie to dom i dziecko.Nie odwiedzają nas znajomi,mieszkamy dość daleko od miasta,nie mam tu rodziny,zresztą rodzinę też widuję raz do roku.Mam czasem ochotę wyjść z domu i już nie wrócić.Mąż unika domu,jak tylko może,natomiast dla synów z poprzedniego małżeństwa zawsze ma czas,wystarczy,że zadzwonią a on już leci w podskokach (synowie mają jeden24 drugi 15lat) Już nawet nie chodzi o mnie,ale o synka,który ma tylko mnie.Babcie mają go w głębokim poważaniu,żadna przez trzy lata nie wzięła go nawet na pół godziny na spacer,potrafią tylko się mądrzyć i dawać dobre rady.Już nie mam łez,żeby płakać,nie mam siły kłócić się z mężem,żeby raczył nas zauważyć...nie wiem,co mogę jeszcze zrobić...