Problem mam z moją mamą i z sobą samą.

04.10.10, 11:39
Nie ukrywam - strach pisać, bo mogę zostać zaraz zasypana inwektywami.
Ale może coś mądre ematki wymyślą konstruktywnego.
W czym rzecz? Mam dziecko, prawie dwuletnie. Pracuję na pół etatu, żeby trochę jeszcze z małym posiedzieć. Mąż dużo siedzi za granicą i pracuje, kiedy przyjeżdża, to ciurkiem siedzi z nami.
No i mam mamę, która ma absolutna obsesję na punkcie naszego synka.
Od jego urodzenia mam wbijane, że ona lepiej się nim opiekuje. Nie ukrywam, że bylam nieco oszołomiona, kiedy w naszym domu nagle pojawił się mały człowiek i nie wiedziałam od razu jak być ekspertem od niemowląt i małych dzieci. Mama wiedziała.
Lepiej go pielęgnowała, ubierała,karmiła i nadal sądzi, że robi to lepiej.
Jest pielęgniarką, więc realnie pewnie zna sie lepiej na pewnych sprawach, ale jakby nie patrzeć - to w końcu MOJE dziecko.
Kiedy tylko może zabiera go do siebie, pod hasłem "żebyś sobie odpoczęła", choć wcale się nie skarżę. Wiem, że wiele z Was marzyłoby mieć choć przez tydzień taką babcię, ale to jest trochę demoniczne, co robi moja mama. Twierdzi, że mały jest milością jej życia, że właściwie, to mógłby być u niej caly czas. Kiedyś nawet zaproponowala, ze go "odchowa - dopóki się nie dorobimy".
Największy problem jest kiedy mały choruje - natychmiast się zjawia i go po prostu zabiera. Mój problem polega na tym, że nie potrafię się jej postawić i powiedzieć, że też sie nim dobrze zajmę, bo mama zawsze znajdzie dowód, że jednak nie. Bo nie mam jakiegoś tam lekarstwa, bo nie zuważyłam, że ma temperaturę, bo wyszlam z nim na dwór z katarem.
Właściwie jest tak, że faktycznie - przy niej po prostu nieumiem zająć się dzieckiem, czuję się jak starsza siostra własnego dziecka!!!
Kiedy jest mój maż w domu, łatwiej mi stawiać granice, a kiedy jestem sama - wymiękam.
Mama jest na ogół osobą rozsądną, ale tu - kompletnie nierozumną.

    • d.o.s.i.a Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 11:42
      Trudno sie uwolnic od takiej zaleznosci i uleglosci psychicznej.
      Jedyna rada to wyprowadzic sie na tyle daleko, zeby uciac definitywnie te kontakty z mama.
      • mamomi Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 11:49
        Mam podobnie więc wiem co czujesz....niestety każda moja rozmowa na ten temat kończy się na tym, że mama się obraża i wychodzi trzaskając drzwiami, później udaje obrażoną długi czas, w między czasie prawi mi jaka to ja jestem niewdzięczna, płacze itp. Wszystko wie najlepiej i wszystko powinno byc tak jak ona chce i sobie wyobraza, jak robie cos po swojemu...obraża się. Tak w kółko. Szantaż emocjonalny miałam od zawsze a odkąd jest młody to już jest mega problem. Nawet moja rozmowa z psychologiem i jego wskazówki nic nie dały...
      • croyance Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 23:21
        Alez skad. Nie tak stawia sie czola problemom. Nie chodzi przeciez o to, zeby adwarp odciela sie od mamy, ale zeby nauczyla sie jej odmawiac.
        • croyance Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 23:23
          Przeptaszam, chodzi mi oczywiscie o mindtriper, autorke tego watku smile Pomylilo mi sie z autorka watku innego.
    • zlotarybka_1 Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 11:46
      doskonale Cię rozumiem - i właściwie tyle mogę napisać.
      Nic nie doradzę, ja - w pracy asertywna i zasadnicza - nie jestem w stanie w żaden sposób poradzić sobie z mamą, kochaną i dobrą kobietą - tyle, że z serii "wszystko wiem najlepiej".
      • velluto Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 12:05
        Może to i trudne, ale za pierwszym razem. Kwestia konsekwencji, jak raz się postawi na swoim na zasadzie "to moje dziecko i ja decyduję" i ucina te histerie, to potem idzie łatwiej.
        Tylko mam wrażenie, że trudniej się na to zdobyć, jeśli się często przymyka oko na zawłaszczanie wnuka, bo tak wygodniej.
        • gwen_s Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 13:55
          dokładnie, moja siostra miała taki problem, bo mama ją chciała we wszystkim wyręczać mówiąc, że ona wie lepiej... po dwóch mcach urodziłam ja i próbowała tego samego... ze mną jej nie wyszło, powiedziałam jej otwarcie, że może i zna sie lepiej, może i wie lepiej, ale to moje dziecko i moje błędy a jak będę potrzebowała jej rady to z miłą chęcią zadzwonię by się dopytać. Moja siostra do dziś musi znosić jej "ja wiem lepiej" a ja mam spokój, niestety działa to w drugą stronę, że moim dzieckiem raczej zajmować się nie chce smile
    • an_ni Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 12:17
      ale widac tez ze ci z tym wygodnie
      • mindtriper Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 14:15
        an_ni napisała:

        > ale widac tez ze ci z tym wygodnie

        Ależ nie! Nigdzie nie napisałam, ze mi wygodnie, wręcz przeciwnie. Kiedy mama go zabiera siedzę w domu jak głupia i nie raz po prostu płaczę.
        Czasem jest tak, że potrafię powiedzieć "nie", ale mama wbija mnie w poczucie winy, że dla własnego widzimisię narażam dziecko na jakieś powikłania.
        Z jednej strony - mam swój rozum i wiem, że przecież małemu nie dzieje się przy mnie żadna krzywda, z drugiej - mama doskonale wie, jak zmniejszyć u mnie to przekonanie do poziomu
        -10 i robi to. Komentuje bąble komarowe, podrapane kolano, każdy katar, źle przespaną noc - wszystko jest dowodem na moją lub męża nieudolność (czy wręcz niezdolność).
        Wymyśla, sądzę, że wymyśla, powody, dla których mały powinien być badany - a to krew, a to kupa,a to jakieś USG. Nie robię tego, bo nie widzę powodu, ale są chwile, podczas których myślę, że jestem jakaś wyrodna i niedbała.
        Mam wrażenie, że te granice, o których piszecie i których konieczności sama jestem pewna, trzeba stawiać za każdym razem. Dosłownie za każdym, co jest naprawdę uciążliwie przy takim ogólnym rytmie życia.
        • croyance Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 23:24
          A Twoja mama nie ma przypadkiem lekkiego Munchausena ..?
          • croyance Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 23:24
            by proxy?

            Bo piszesz, ze wydaje Ci sie, ze wymysla choroby dziecka, a jednoczesnie miesza Ci w glowie ...
    • nisar Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 12:22
      A ja Cię nie rozumiem. Przykro mi, ale nie wyobrażam sobie, co to znaczy "mama przychodzi i po prostu go zabiera".
      Jeśli masz problem z wyartykułowaniem swojego niezadowolenia - usiądź, napisz to co chciałabyś powiedzieć i naucz się tego na pamięć. Wbrew pozorom będzie Ci łatwiej wyrecytować tekst, który nie bardzo wiesz jak powiedzieć.
      Problem jest nie tyle w mamie, ile w Tobie, niestety. Sama piszesz "faktycznie, przy niej po prostu nie umiem zajmować się swoim dzieckiem". A jak mamy nie ma to umiesz? Nie głodzisz, nie zaniedbujesz, nie chodzi brudne? Pewnie nie, prawda? Tylko sama uwierzyłaś w gadki swojej mamy, że nie umiesz. I tu jest pies pogrzebany - z jakiegoś powodu pozwoliłaś sobie wmówić, że mama jest lepszą opieką dla dziecka niż Ty.


      Przepraszam Cię bardzo, ale w prostych żołnierskich słowach moja odpowiedź brzmiałaby tak: "jesteś dzieciuch a nie matka".
      • miaowi Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 23:26
        Ależ tak się naprawdę dzieje w towarzystwie osoby, która "wie lepiej". Mnie też przy mojej matce wszystko leci z rąk, sama nagle nie wiem,co robić, mimo że jak jestem bez niej, to podejmuję normalnie decyzje związane z dzieckiem i nie tylko.
        A przy matce nagle robię się jakaś... sparaliżowana. Czasem już nawet nie podejmuję działania - skoro ona wie lepiej,to proszę.
    • and-a Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 12:25
      Może Ci to pomoże - jest taka psychologiczna (sama to gdzieś wyczytałam) zasada,że rozmowę należy zacząć od "bardzo Cię kocham, doceniam co dla nas robisz i nie potraktuj tego co powiem jako działanie przeciw Tobie", ale.....i tu mówisz,że chcesz być matką sama, rady chętnie usłyszysz, ale przy postępowaniu Twojej mamy nie masz szans, aby w pełni przeżywać swoje macierzyństwo. To pewnie nie podziała za pierwszym czy drugim razem,ale jeśli mama przemyśli i zależy jej na Was, powinna powoli uwzględnić.
      Zabieranie dziecka w chorobie - moim zdaniem nie do zaakceptowania, jak mama chce (i Ty też) niech posiedzi z nim np. w ciągu dnia,a Ty sie zdrzemniesz.
      Usiądź na spokojnie i pomyśl czego Ty chcesz i jak to rzutuje (bo rzutuje, nie ma cudów) na Twoje małżeństwo. Wdrażaj swoje plany i pomysły (np. basen dla syna, wyjazd gdzieś z dzieckiem i mężem, itp). Powodzenia, ale nie odkładaj działań na potem.

      pzdr
      Anda
      • thaures Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 12:33
        Tylko szczera rozmowa-albo napisanie listu-gdy boisz się, że o czymś zapomnisz. Tak by nie urazić,ale wszystko co Ci leży na wątrobie powiedzieć. I potem żelazna konsekwencja- to Twoje życie i Twoja rodzina.
    • bencenc Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 12:43
      Podejrzewam, że jest tutaj wiele mam w podobnej sytuacji, więc nie wszystkie zaraz Cię zjadą. Ja też mam podobnie. Tyle że moja mama się wcina a wcale nie zajmuje się synem lepiej niż ja. Wiele rzeczy jej nie wychodzi, jest przewrażliwiona na punkcie bezpieczeństwa i zdecydowanie wyszła już z wprawy, ale na siłę próbuje narzucać nam swoje zdanie. Ostatnio zniszczyla małemu kurtkę, jest mi bardzo przykro, bo choć nie kosztowała majątku, to mały chodzi w niej już 2 rok i jest bardzo funkcjonalna. Mama ubzdurała sobie, że trzeba w tej kurtce wszyć w mankiety gumki, bo niby rękawy za mało przylegają do rąk i wieje mu do środkatongue_out Nie pytając mnie o zdanie rozpruła mankiety i coś tam próbowała zwojować, ale jej nie wyszło, więc pozaszywała na odwal się i wszystko się rozpruło na dobre tak, że widać na zewnątrz. Staram się bardzo ostro wytyczać granice, to wtedy jestem tą wyrodną córką, a najgorsze ze do tego mama szanatażuje nas swoim zdrowiem. Uważam, że powinnaś jak najszybciej powiedzieć stop, bo tu będzie tylko gorzej z czasem, gdy dziecko zacznie więcej kumać to będzie doskonale wykorzystywało sytuację.
    • jkl13 Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 13:00
      Nikt z forum nie sprawi, że będziesz nagle bardziej stanowcza w kontaktach z mamą. Tę siłę musisz znaleźć w sobie. Bo teraz dziecko jest małe, a wtrącanie się twojej mamy co prawda uciążliwe, ale nie wpływa jakoś znacząco na twoje relacje z dzieckiem. Ale co będzie, gdy dziecię trochę podrośnie i będzie się liczyło dla niego tylko to, co powie babcia? Bo mamy i tak nie ma się co pytać, bo i tak babcia rządzi? Chcesz biernie obserwować, jak mama wychowuje twojego syna?
      Musisz się po prostu mamie postawić. Tylko tyle i aż tyle.
      • kanga_roo Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 13:31
        naucz się mówić "nie".
        chce się zająć dzieckiem? "dziękuję, ale nie teraz, mamy inne plany"
        dziecko chore i chce pomóc "dziękuję, nie trzeba, dam sobie radę"
        i tak do skutku. i nie ustępuj.

        zaplanuj sobie, kiedy podrzucasz mamie dziecko, umów się z nia konkretnie na termin wizyty, a pozostały czas zagospodaruj tak, żeby nie miała możliwości wkroczyć. nawet, jakbyś miała odwiedzać wszystkie koleżanki po kolei i robić wycieczki do muzeów, parków czy centrum handlowego, zacznij przyzwyczajać mamę, że macie z dzieckiem swoje życie. jeśli teraz nie ograniczysz jej wpływów, dalej bedzie tylko gorzej. oczywiście, najlepiej byłoby omówić z nią problem, ale trudno przypuszczać, że osoba, która postępuje tak, jak Twoja mama, przyjmie do wiadomości racje kogoś innego. dla mnie jej zachowanie jest niedopuszczalne, zaborcze i niszczące. wychowała Cię w poczuciu, że jesteś gorsza (nie wiesz, nie umiesz) i teraz to wykorzystuje, zamiast wspierać Cię w nowej roli.
      • monisia98 Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 13:34
        coz, dalas sobie wejsc na glowe... i trudno bedzie to odkrecic. Masz 2 wyjscia: porozmawiac z nia spokojnie lub tez postawic sprawe stanowczo jesli ,,spokojnie,, do niej nie dotrze.
        Jesli nie wyznaczysz granic jej pomocy , kiedy ty jej potrzebujesz , sytuacja moze stac sie uciazliwa nie tylko dla ciebie, ale dla twojego dziecka takze. ! Twoje dziecko zacznie dorastac i zamiast babci zacznie uwazac ja za swoja mame. A tego bys nie chciala. ! Wiec lepiej przerwac ta chora sytuacje teraz, albo nigdy sie juz nie uwolnisz i bedzie tylko gorzej.
    • iwoniaw Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 14:31
      Dziewczyny mają rację - jeśli tego nie przetniesz, będzie gorzej, a z czasem będzie też problem z samym dzieckiem, które będzie miało z jednej strony poprzestawianą hierarchię, a z drugiej będzie testować, jak bardzo nie musi się liczyć ze zdaniem rodziców.
      Musisz być stanowcza i konsekwentna za każdym razem, choćby nie wiem jak męczące to było. Słusznie ktoś napisał, że czas najwyższy przyzwyczaić mamę, że masz swoją rodzinę i swoje życie. Wychodzić z domu, nie opowiadać się z każdego kichnięcia i każdego kroku, nawet rozluźnić nieco kontakt - wizyty (u) babci 2 -3 razy w tygodniu to bardzo często, zwłaszcza w takim przypadku jak wasz. Absolutnie nie pozwalać na zabieranie chorego dziecka - mały ma swój dom, swoich rodziców i żadna krzywda mu się nie dzieje.Jak mama zacznie zwyczajową tyradę, powiedzieć, że nie zamierzasz tego słuchać. Będą płacze i próby wzbudzania poczucia winy - przygotuj się na to i powtarzaj sobie, że nie pozwolisz, by w imię chwilowego komfortu psychicznego (brak gderania matki) zrąbać psychikę dziecku na przyszłość.
      • elka323 Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 15:01
        No cóż , skąd ja to znam.
        Owszem , jedyne wyjście , to jak najszybciej to przeciąć.Tylko łatwo powiedzieć , a realizacja przy takiej mamie - o , to może być ciekawe.
        Moja wycięła mi taki numer - przeprowadziła się bliżej mnie , wzięła komórkę w tej samej sieci co ja i ma dużoooooooooo minut na wydzwanianie do mnie i próby kontroli , co robię ja i moje dzieci.
        Jak sobie radzę ? Urywam rozmowy telefoniczne , bo nie mam czasu , bo prowadzę samochód , bo jestem u kogoś itp.Na ciągłą krytykę mojego sposobu wychowywania dzieci - może nie jest idealnie , ale nam jest dobrze i świetnie się rozumiemy.Na szantaż zdrowotny - o rany , właśnie mam atak arytmii i muszę się położyć - lub coś podobnego .Po prostu stosuję jej metody.
        A też bardzo długo jej wizyty przyprawiały mnie o atak paniki.I całe życie wmawiała mi , że jestem nieudacznikiem.W końcu miałam dość , przestało mnie to obchodzić , tym bardziej , że otoczenie mówiło coś przeciwnego.To jest trudne , ale możliwe - życzę odwagi i powodzenia.
    • pogoda.w.kratke Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 18:58
      Bez przesady z tą zagranicą. Ja mieszkam daleko od rodziców i myslę, że babcię pod ręką fajnie mieć. Więc nie ma co fizycznie uciekać i się pozbawiać kontaktów, tylko trzeba przytemperować, jak już tu dziewczyny radzą.

      Sama przyznajesz, że masz problem ze sobą - więc nie jesteś do końca zniewolona przez mamę. Sama zdajesz sobie sprawę, że mama przekracza granice. To już bardzo dużo - to uświadomienie sobie problemu.

      Więc teraz na fali tych spostrzeżeń kuj żelazo póki gorące. Zbierz się w sobie, zmotywuj, ale nie złość, nie chodzi o to żeby mamę obrazić. Nawet też nie o to żeby ona zrozumiała swoje błędy. Najważniejsze, żeby dostosowała swoje zachowanie do Twoich sugestii.

      Wiem, że ci ciężko, bo mnie mama też onieśmiela, i jak skuś baba na dziada, cholera, dużo rzeczy mi przy niej nie wychodzi. Poza tym mam problem z mówieniem nie. Ale, kurczę, to Twoje dziecko jest. No!!!
      • mamakasienki1 Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 19:22
        Życzę powodzenia i trochę konsekwencji.
        Moja mama próbowała podobnych metod, tylko, że my daleko miszkamy i trudniej jej było, ale przeszła samą siebie kiedy starszą córkę wysłaliśmy do przedszkola, od początku wakacji truła nam, że zmarnujemy dziecko, że choroby, że niedopilnowane, że to, że tamto, mała poszła do przedszkola to powiedziała, że odbierze nam prawa rodzicielskie, nam z wyższym wykształceniem dobrymi posadami i dobrymi warunkami materialnymi. W końcu przesadziła i powiedziałam, że nie życzymy sobie takich tekstów, a jak nie przestanie to nie zobaczy więcej ani dziewczynek, ani nas. Nasze dzieci, nasze wybory i nasze błędy i albo to zaakceptuje albo nie mamy o czym rozmawiać. To było 3 lata temu, i teraz jest w miarę ok, nadal twierdzi, że lepiej by się dziewczynkami zajęła, ale przypominam, że to nasze dzieci i nie ma mowy o zostawianiu jej dzieci po opieką.
      • nenia1 Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 23:46
        > Zbierz się w sobie, zmotywuj, ale nie złość, nie chodzi o to żeby mamę obrazić.

        Ale dlaczego ma się nie złościć?
        Właśnie powinna się zezłościć, bo to co robi jej matka jej zwyczajnie chore.

        Złość daje siłe i energię, a autorka wątku robi ten błąd, że boi się własnej matki
        zamiast się na nią wkurzyć, poczuć własną siłę i postawić się.

        I nie chodzi tu o pyskowanie czy rękoczyny, ale o poczucie siły, by umieć się przeciwstawić.
        Ja ja się wkurzę, to mnie energia rozpiera, i o wiele łatwiej jest mi walczyć o swoje.

        Autorko wątku, zezłość się na własną matkę! Przecież ona cię wbija w ziemię, odbiera ci radość z macierzyństwa i z tego, że jesteś dorosła.
        Uważa cię za małą dziewczynkę, która sobie z niczym nie poradzi.
        Pasie własne ego na tobie, może poczuć się lepsza i mądrzejsza od ciebie, wykorzystując
        do tego twoje dziecko.
        To, że jest twoją matką nie oznacza, że jest świętą krową.

        Ty już jesteś dorosła i nie musisz bać się swojej mamy. Zastanów się co faktycznie twoja mama może ci zrobić? Bo boisz się jej jakbyś dalej była małą dziewczynką, a ty jesteś dojrzałą, dorosłą kobietą, która ma własne dziecko.

    • czar_bajry Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 23:15
      uciekaj jak najdalej, najlepiej wyjedź do męża. Jesteś stłamszona przez matkę i nie umiesz "dorosnąć" w relacjach z nią.
      I pod żadnym pozorem nie informuj matki że wyjeżdżasz załatw to w ostatniej chwili.

      Drugą ewentualnością jest kupienie wielkiego bukietu i bombonierki a następnie wizyta całą rodziną u babci i podziękowanie za pomoc z zaznaczeniem iż teraz już poradzisz sobie sama.
      • red.sarah Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 23:58
        Z tym uciekaniem to bym nie przesadzała, wystarczy odrobina asertywności. Ja mam odwrotny problem i uwierz mi to też nie jest dobre. Chciałam sobie kupić dziś w spokoju fajny ciuch, to musiałam natychmiast wracać bo mały darł się w niebogłosy u babci-nic dziwnego babcię widzi rzadko.
      • monika19782 Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 04.10.10, 23:59
        Przeżyłam to samo, z perspektywy czasu to był hardcor, przy drugim dziecku odizolowałam się, moja matka gdy próbowałam sie przeciwstawic z czasem zaczęła wyzywac mnie przy dziecku od np.głupków, wmawiała dzieciom że tylko babcia sie nimi dobrze opiekuje że tylko babci maja sie słuchac bo jak posłuchały sie mnie to był dzika awantura itp. zaczęło się niewinnie od pomocy po urodzeniu starszego jak u ciebie, mąż też większość czsu mieszkała poza domem, a skończyło sie tragicznie, przypłaciłam to depresją i choroba żołądka, rób coś z tym póki możesz, moje starsze dziecko też na tej sytuacji wiele straciło a matka odebrała mi radość macierzyństwa.
    • kalam07 skad by bierzecie te matki ? 05.10.10, 14:10
      gdzie te toskyczne, glupie kobiety byly chowane ? co jadly, skad sie wziely ?

      uciekac jak najdalej, to nie matki, to emocjonalne terorystki, odciac sie calkowicie, nie utrzymywac kontaktow ... bo zepsuja wam zycie
      • bi_scotti Re: skad by bierzecie te matki ? 05.10.10, 14:48
        Rozmawiamy o skutkach a zaczac trzeba od przyczyn.
        Przede wszystkim zwykli, rozsadni, kochajacy sie ludzie ROZMAWIAJA ze soba i poruszaja wszystkie nurtujace ich tematy. Nie ma co uciekac w forum gdy trzeba pogadac z mama. Ale nie o Jej stosunku do wnuka tylko o Jej stosunku do Ciebie - wlasnej corki. Tudziez o Jej wlasnym macierzynstwie. Bo to od tego tam sie to wszystko kiedys zaczelo ... Czy Ona byla happy bedac matka? Czy "wyzyla sie" w tej roli? Czy jest dumna z "ostatecznego produktu"? Czy Ci ufa (nie tylko jako matce ale ogolnie, jako czlowiekowi)? Jak sobie wyobraza TWOJE szczescie? Czy Jej na TWOIM szczesciu i satysfakcji zalezy? Jak, wedlug Niej, powinny wygladac stosunki miedzy rodzicami i doroslymi dziecmi? Co to znaczy "pomoc" we kontekscie opieki nad wnukiem? Kiedy konczy sie pomoc a zaczyna totalne przejecie obowiazkow? Zakladam, ze Twoja mama Cie naprawde kocha i naprawde kocha wnuka - z jakichs powodow (wiek, brak innych obowiazkow, brak innych zainteresowan, ogolnie nadopiekuncza natura ...) sama dla siebie nie potrafi ustawic granic i poukladac WLASNEGO zycia tak zeby nie byc emocjonalnie zalezna od Ciebie i Twojego dziecka. Dlatego trzeba rozmawiac - pytac i cierpliwie WYCIAGAC z Niej odpowiedzi. Nie Ona sama UCZCIWIE zwerbalizuje to, co czuje i mysli. Czlowiek musi siebie uslyszec zeby sobie uswiadomic wiele spraw smile
        To jest powolna droga ale warta podjecia, bo ma szanse pomoc Ci w ulozeniu stosunkow z mama na lata. Twoja mama musi sama sobie uswiadomic, ze przekracza granice, musi sie zastanowic dlaczego to robi i jak przestac to robic. Bo musi tez zobaczyc/zrozumiec, ze jesli nie przestanie tych granic przekraczac, to ktoregos dnia moze faktycznie stracic kontakt z Toba i ukochanym wnukiem.
        Trzeba ze soba gadac - cierpliwie i wielokrotnie. Wazne jest zeby wiedziec O CZYM i DLACZEGO dana rozmowe sie podejmuje smile
        • monika19782 Re: skad by bierzecie te matki ? 05.10.10, 15:06
          bi_scotti gdyby było tak jak piszesz, że da sie w sposób normalny porozmawiać ze wszystkimi o wszystkim swiat byłby idealny, jestem przekonana że wszystkie matki przywołane wyżej w przykładach nie maja sobie nic do zarzucenia, moja w swoim mniemaniu jest kryształowa w moim okrutna. Tu nie ma kompromisu. Niestety.
        • nenia1 Re: skad by bierzecie te matki ? 05.10.10, 17:43
          Bi_scotti, bardzo ładnie to wszystko napisałaś.
          Tyle, że autorka nie jest raczej psychoterapeutką, a mama nie leży u niej w domu
          na kozetce.
          Zmienić możemy siebie, oczekiwanie, że pod wpływem rozmowy matce otworzą się
          klapki w głowie i zrozumie swoje zachowanie i to matka się zmieni, a nie autorka
          jest takim, może pięknym, ale dość nierealnym oczekiwaniem.

          Autorka boi się własnej matki, czuje się bezsilnna, dlatego oddaje jej własne dziecko
          i płacze siedząc sama w domu.
          A powinna się na matkę zezłościć, złość pozwoli jej postawić się matce, bo złość
          dodaje energii i pozwala energicznie walczyć o swoje.
          Autorka powinna zastanowić się dlaczego tak boi się zezłościć na matkę.
    • paskudek1 Re: Problem mam z moją mamą i z sobą samą. 05.10.10, 17:26
      po pierwsze to serdecznie współczuję. I matki, która Cię dołuje i braku męża przy Tobie na stałe. Ale właśnie mąż? Czy on nie mógłby jakos zareagować? Co za szczęście że moja matka nie ma w sobie dyktatorskich zapędów pt. "ja wiem lepiej" bo życie tak mi się ułożyło że mieszkamy u niej. i gdyby sprawa musiała stanąć na ostrzu noża to kto wie czy nie zareagowałby mój mąż. Ja jestem zbyt emocjonalnie związana z matką i doskonale Cię rozumiem, że nie umiesz się postawić. Możę w krytycznej sytuacji, oczywiście jeżeli wtedy będzie, zareaguje twój mąż? Po prostu postawi sie ostro i on zostanie wrednym zięciem. Tobie pozostanie tylko już stanąć murem po stronie męża i tyle. Tylko tyle i aż tyle. Jakby nie było życzę Ci powodzenia i dużo siły. Nieh się maluszek zdrowo chowa i nie daj sobie NIKOMU wmówić ze jestes zła matką.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja