Roszczeniowii klienci.

04.10.10, 22:06
Na wesoło lub nie.
Spotykacie się z roszczeniowymi ludźmi, którym się nie da nic wytłumaczyć?

Ja dzisiaj byłam w plusie oddać telefon do naprawy.
Jak tylko podeszłam było słychać babkę, która głośno mówiła.
Jakoś się złożyło, że siedziałam obok niej więc zapytałam o co jej chodzi.

Ale nie uprzedzajmy faktów.
Przyszła kolej na nią i podeszła do stolika.
Zaczęła najeżdżać pracownicę, że co oni robią, ona miała mieć promocję minut, a nie ma.
Na dokładniejsze pytania nie umiała odpowiedzieć.
Zaczęła więc wyżywać się na pracownicy.
Powiedziała jej że są złodziejską firmą i że pracuje dzięki niej.
Kazała też je jej milczeć bo ona ma 70 lat i ona wie lepiej.
Chciała zostawić czyli oddać telefon i zrezygnować z umowy.
Po 3 miesiącach!

Zadzwoniła też do wnusia.
Wnusiu! Ja jestem w plusie i oni nie chcą mi dać promocji. Ja rezygnuję. Możesz przyjechać?

Powiedziała też kasjerce, że ona nie będzie do nich jeździć.
Bo to za daleko, złodzieje i w ogóle.

Finał był najlepszy.
Pani zapomniała chyba włączyć pakietów. (tego już nie jestem pewna bo wtedy byłam obsługiwana).

Współczułam tej kobiecie i ogólnie sprzedawcom i innym, którzy muszą się zmagać z takimi klientami.
Podpisując umowę naprawy pogadałam sobie z kasjerką.
Powiedziała, że ona uodporniła się na takie sytuacje tylko żal jej koleżanki.

A dla odprężenia:
Piekielni klienci
    • el_jot Re: Roszczeniowii klienci. 04.10.10, 22:12
      Tak, pracowałam w firmie ubezpieczeniowej, więc miałam do czynienia z takimi klientami, pracuję w szkole - też mam do czynienia z takimi - roszczeniowymi uczniamiwink a sama jestem upierdliwym, rozczeniowym rodzicem zerówkowiczkibig_grin
    • deodyma Re: Roszczeniowii klienci. 04.10.10, 22:25
      w listopadzie bylam swiadkiem takiego oto zdarzenia w alonie PLUSA.
      wchodze do salonu, przy sprzedawcy siedza klienci, malzenstwo w synem w wieku szkolnym a na krzesle siedzi kobieta gdzies na oko po 60 roku zycia i ciezko wzdycha.
      w pewnym momencie nie wytrzymuje i zada, bu ja obsluzono poza kolejnoscia, ale sprzedawca mowi, ze nie ma takiej mozliwosci i musi poczekac na swoja kolej, wiec kobieta dalej czeka, przewraca zniecierpliwiona oczami, wzdycha i jeczy...
      w koncu klienci odchodza, babka nareszcie wstaje, podchodzi o sprzedawcy i mowi, ze dostala smsem oferte z PLUSA i ona wlasnie przyszla w jej sprawie.
      sprzedawca wiec prosi ja o dowod osobisty a kobieta na to:
      -nie wzielam.
      wiec sprzedawca prosi ja o numer telefonu na co kobieta odpowiada:
      -nie ma przy sobie telefonu a numeru nie pamietam...
      w tym momencie nie moglam sie powstrzymac i parsknelam smiechembig_grin
      no i coz...
      kobieta z morderczym spojrzeniem opuscila salon PLUSA.
      • czar_bajry Re: Roszczeniowii klienci. 04.10.10, 22:43
        pracuje z ludźmi i z roszczeniowymi klientami spotykam się często.
        • vaanilia Re: Roszczeniowii klienci. 04.10.10, 22:54
          Albo ma się nerwy do klientów i do pracy się nadajemy, albo zwyczajnie- nie mamy cierpliwości - praca nie dla nas i o czym tu rozprawiać. Kierowcą autobusu też nie każdy może być.
    • madzioreck Re: Roszczeniowii klienci. 04.10.10, 22:50
      Hm... po kilku latach pracy z ludźmi... książkę można by napisać wink Klientka, która miała pretensje, że ona tu trzeci miesiąc przychodzi, a ja nie pamiętam jej nazwiska, coś nie tak z moją głową, jak się, proszę pani, w banku pracuje, to się powinno mieć lepszą pamięć.
      Klient, który był oburzony, że korespondencja nie przychodzi tu, gdzie on sobie życzy. -Ale podał pan taki adres do korespondencji... -No tak, ale jak nie odebrałem 2 przesyłek, to powinna mnie pani znaleźć i wysłać je tam, gdzie jestem... ja, proszę pani, mam kontakt ze swoimi klientami, pani sobie nie radzi!!!
      Klientka, która miała pretensje, że zapomniała wpłacić ratę. Ja powinnam była zadzwonić i jej przypomnieć... bo ja nie mam co robić, tylko sprawdzać codziennie, czy jeden z 3000 klientów nie zapomniał o racie wink To takie lajtowe jeszcze sytuacje, bywało mniej wesoło.
      • pina_colada88 Re: Roszczeniowii klienci. 04.10.10, 22:53
        madzioreck- pisz smile
        Właśnie ku temu jest ten wątek- żeby opisać sytuacje z roszczeniowymi klientami.

        Ja przyznam się- jestem upierdliwą klientką.
        Niezdecydowaną.
        Zdarza mi się poprosić, czy można to zostawić 1 dzień.
        Umawiam się na jakich zasadach.
        Ale zwykle po namyśle kupuję.
        • madzioreck Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 01:06
          Klient niezdecydowany to nie to samo co upierdliwy wink Z równowagi wyprowadza taki, który sprawia wrażenie, że przyszedł, bo na kimś się chce wyżyć i pokazać, gdzie miejsce pracownika obsługi sad Już na dzień dobry nic mu się nie podoba, drogo, oferta do bani, a bo w innym banku to jest lepiej. Czemu nie pójdzie tam, nie wiem... Albo klientka, która łapie mnie przy zamykaniu oddziału, po godzinach pracy, i żąda, tak, żąda, abym natychmiast otworzyła placówkę i ją obsłużyła. Bo jak nie, to ona skargę na mnie napisze i wylecę z pracy... Klient, który wyzwał koleżankę od najgorszych, bo nie da się założyć drugiego identycznego rachunku, a on chce i koniec. Klientka, która mówi z przekąsem, niby nie do mnie, ale głośno: No tak, tej pani płacą pewnie za godzinę, to co się będzie spieszyć... (wypełniałam dokumenty z inną klientką, co miałam poradzić, że trochę ta procedura trwała). Albo: no tak, my tu czekamy, a pani sobie kawę pije - kiedy w wolnej chwili wymknęłam się zrobić siusiu i coś do picia po 5 godzinach pracy bez przerwy, jednocześnie obsługując kasę, biegając do klientów czekających na sali obsługi i odbierając telefony. Wyszłam na minutę, bo zrobiło się pusto, więc tym bardziej ciśnienie się podnosi. Jakbym co najmniej olewała tych ludzi. Albo klientka, która o drobny błąd koleżanki urządziła piekielną awanturę - nowa koleżanka nie zaakceptowała operacji w systemie i zauważyła to kasjerka. Korekta błędu to nawet nie 30 sekund, ale trzeba było drzeć się na cały oddział, ojciec pani próbował ją uspokoić, to dostał jeszcze lepszy ochrzan. To są najbardziej nieprzyjemne sytuacje, a nie to, że klient jest niezdecydowany czy mało konkretny wink
          • kocianna Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 06:41
            Boże, jak ja się cieszę, że kiedy pracowałam z ludźmi, to to była młodzież licealna, która generalnie ma wszystko w tyle i do upierdliwych nie należy! A teraz co najwyżej na maile odpisuje, nawet jeśli ktoś zadzwoni, to go proszę o formę pisemną i jest git smile
    • duzeq Re: Roszczeniowii klienci. 04.10.10, 22:55
      Bylam pilotem i rezydentem w czasach kiedy Polacy dopiero co zaczeli jezdzic autokarami za granice. Nie skonczylabym do rana opowiadac o roszczeniach smile.

      Jedna historie pamietam, bo pierwszy raz w zyciu oslupialam z wrazenia. Kobitka przyjechala sama, na oko tak z 50 lat i pierwsze co zrobila po wejsciu do pokoju, to rozrobe o kolor zaslon. Nie byly takie jak w folderze. Jak juz wyjasnilam, ze rozne pokoje moga miec rozne zaslony, zazadala pokoju z takimi wlasnie zaslonami. Odpowiedzialam, ze nie ma takiej mozliwosci (bo nie bylo takiej mozliwosci). Rozroba trwala dwa dni przy kazdym sniadaniu. Trzeciego dnia obudzilo mnie pukanie do drzwi. O 6.30 rano. Otiweram, stoi ta kobieta w walkach na glowie i nie tyle pyta, co zada, zeby jej pozyczyc badz zalatwic zelazko. Odpowiadam, ze pora to malo odpowiednia, mam dyzur o 8, zalatwimy sprawe. Na co zostaje wepchnieta do pokoju, pani mi odslania zaslony, krzyczac, ze to wstyd i grzech wylegiwac sie w lozku kiedy juz wstal dzien (chociaz jeszcze do konca nie wstal) i nagle ssssyczy: "To pani ma te zaslony...!!!!! Prosze mi odstapic ten pokoj...!!!"

      Potem juz bylo tylko lepiej smile.
      • jowita771 Re: Roszczeniowii klienci. 04.10.10, 23:08
        > Bylam pilotem i rezydentem

        Ja też i zawsze z koleżankami mówiłyśmy, że turyści to klienci najgorszego sortu. Niby wczasy, powinni być wyluzowani, a szukają sobie problemów. Mnie pani straszyła, że zadzwoni do ambasady ze skargą, że na obiad nie ma płatków z mlekiem.
        • beataj1 Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 00:33
          Byłam świadkiem na wycieczce do państwa muzułmańskiego gdzie wycieczkowicz zażądał od pilota aby rano o 5 muezzin nie wzywał na modlitwę z pobliskiego meczetu bo to go budzi. A przecież wycieczkowicz zapłacił za odpoczynek.
          • soul_asylum Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 09:23
            oooo, ja pracuje w call center, ludzie są po porstu chamscy..inaczej tego nie da sie nazwac. Wyłazi słoma z butów i bak kultury. Kazdą sprawę mozna rozwiązać, niemniej ludziom się wydaje, ze jak płacą rachunki to równa się to z prawem zmieszania z błotem doradcy, wyzywania od najgorszych, bo - jak np. wczoraj rachunek się Klientowi nie zgadza o trochę ponad 4 zł. Smiechem, zartem natomiast pasuden telefony trafiają się w wigile, jks obie podjedzą, pogadają przy stole to nagle oświecenie i za telefon. Od godz.21 w wiwgile są głownie pretnesjonalne telefony, o wszystko po prostu. Często jest to na zasadzie małego dziecka - ja chcę i już. Niewazne, ze jest powódz, wszystko zalane, nie ma jak dojechac (chyba zanurkować) do infrastruktury - Klient wrzeszczy, krzyczy,on chce już i natychmiast. Inny mniejszy brak kultury to wyzywanie do złodziei (ja jako doradca nikogo nie okradam, naprawde), albo jedzenie kotleta podczas rozmowy, mowi półgębkiem, sapie, przełyka. Niestety z roku na rok jest coraz gorzej..ludzie..nie wrzeszcice na tych ludzi w call centrach,nie wyzywajcie ich..Nie mowiąc o absurdalnych żądaniach - "pani kabel niebo zasłania", "zahacza od dom? budynki?" "nie, po prostu chce mieć pełen obraz nieba". No tak - mowię, ale jezeli zgodnie z pani zyczeniem - rozpoczelibysmy przebudowe infrastrukutry - to wiązałoby sie z jakąs krótką/długą przerwą w swiadzceniu usług dla pozostałcyh w tej okolicy. Paniusia "a co mnie to interesuje??????????"..
            I na koniec przypomniało mi sie z powodzią ( z okresu, kiedy wystąpiła)
            Klient "nie mogę wykonywać połączen, wie Pani tu wszedzie woda.."
            Ja "to przykrem nparawdę"
            Klint "pani droga...dom zalany, obora zalana, ja siedzę z gratami na końcówce strychu..ale to wszystko nic...najgorzej ze internetu nie ma!!!"
            • kunegunda32 Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 11:15
              Pracowałam kiedyś w BOK-u i powiem Ci że Wam się dostaje za SUK. Jak oni dzwonią szczególnie z firmy Eniro (Grrrrrr!!!) to się nóż w kieszeni otwiera. Ja wiem jak fatalna jest praca w call center ale tych chamów z Eniro traktuję na dzieńdobry per noga. Po pierwsze są chamscy i bezczelni, a po drugie mój szef wyraźnie i drukowanymi literami powiedział że nie życzy sobie żadnych kontaktów z tą firmą, po trzecie ze względu na ich bezczelność, chamstwo i natręctwo nie jestem i nie będę dla nich miła.
              Przykładowa rozmowa z przedstawicielem Eniro Polska (EP):
              Ja - Firma X dzień dobry.
              EP: Dzień dobry chciałbym rozmawiać z panem X.
              Ja - W jakiej sprawie?
              EP: Wpisu do Panoramy Firm.
              Ja - Szef jest zajęty, a po za tym bardzo panu dziękujemy.
              EP: Ale ja jeszcze nic nie powiedziałem.
              Ja - Ale mimo wszystko Panu dziękujemy.
              EP: Ale ja chcę rozmawiać z panem X, a nie z panią.
              JA - Ale ja panu mówię, że nie porozmawia pan z panem X bo nie ma o czym. Dziękujemy nie jesteśmy zainteresowani.
              EP: Pani nie ma tu nic do gadania, to nie pani decyduje, ja chcę rozmawiać z panem X.
              Ja - Jest zajęty, jak już wspominałam, a do gadania mam tyle że pana nie połączę. Do widzenia.

              Potem dowiedziałam się, że jestem chamska, bezczelna i że na pana krzyczę (sic!) jak bym podniosła głos to pan by słuch stracił. A i jeszcze że siedzę za biurkiem i tylko kawę podaję a wyobrażam sobie że jestem nie wiadomo kim. Tak więc po paru takich rozmowach panom z Eniro dziękujemysmile

              Natomiast dla całej reszty nieszczęśników z BOK czy innych call center jest miła bo wiem jaka to jest niewdzięczna i ciężka praca.
        • girasole01 Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 10:53
          "Ja też i zawsze z koleżankami mówiłyśmy, że turyści to klienci najgorszego sortu."

          Oj tak. Ale jeszcze gorsi sa rodzice dzieci-turystow (rowniez rodzice dzieci w wieku 16+, z ktorymi mialam przyjemnosc pracowac) wink.
          Pewna pani (mama 16latka), zbulwersowana: - czy wie pani co moj synus dostal dzisiaj na obiad?! Mieso, warzywa, ziemniaki... A GDZIE JOGURT?!!
          Dodam, ze oczywiscie nikt jej wczesniej nie mowil, ze "dzieci" do obiadu dostana jogurt.

          Standardem byly pretensje o to, ze np. wspollokator synusia/coreczki jest nieodpowiedni (bo np. ze zlej rodziny/za rzadko sie myje/za czesto sie myje/smial sie z synusia/coreczki), albo prosby o uslugi terapeutyczno-psychologiczne - np. jedna pani zalila sie, ze jej coreczka jest bardzo niesmiala i ciezko jej nawiazac kontakt z grupa i w zwiazku z tym ja powinnam z nia o tym porozmawiac, zachecic ja do kontaktow (a dodam jeszcze, ze ja tylko posredniczylam, nie jezdzilam z tymi "dziecmi").

          Czeste byly rowniez rozne teksty nie roszczeniowe, czy upierdliwe, ale po prostu zabawne, np. "Wie pani co, ja mam taki problem - moja corka jest bardzo ladna, jest naprawde przesliczna. I ja sie o nia boje".

          Z kolei do kolegi raz pewna mamusia zadzwonila w srodku nocy mowiac: "Panie X, ja nie spie, bo sie denerwuje, wiec pan tez nie bedzie spal [jej 19letni syn wlasnie lecial do Australii]". Kolezanke zas klient wyzwal od kurew, ale nawet nie pamietam juz o co tam chodzilo, byl to jakis problem skali braku jogurtu do obiadu.
    • bri Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 09:38
      Ciężko oceniać zachowanie tej pani nie znając faktycznego przebiegu usługi, uwierzę we wszystko, bo takie firmy jak Plus mają ogromną przewagę nad klientami i nierzadko ją bezczelnie wykorzystują.

      Służbowo kontaktuję się z kilkoma bankami i z byciem milusią wobec konsultantów i "opiekunów klienta" skończyłam już dawno temu. O ile robią to, co do nich zależy jestem rzeczowa, ale ucinam wszelkie próby skrócenia kontaktu. Żeby się przykładali do swojej pracy muszą wiedzieć, że jestem bardzo upierdliwą klientką, która robi notatki ze wszystkich ich działań i zaniechań i w razie potrzeby w pół godziny może wysmarować udokumentowane zażalenie do zarządu.
      • elske Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 10:29
        Moja siostra pracuje w sklepie Neonet. Czasami niezłe historie przynosi. Mnie najbardziej w pamieci utkwiła historia o workach do odkurzacza.
        Przyszła pani i prosi o worki do odkurzacza. Moja siostra pyta : "
        Jaki ma pani model odkurzacza?" Pani odpowiada: " Nie wiem, nie pamietam". Moja siostra na to, że musi znac model odkurzacza, żeby odpowiedni worek dobrać. Pani patrzy na półkę z odkurzaczami, pokazuje jeden i mówi : "O , taki mam!" .Siostra pyta" Ten model? " . Pani na to, " Nie, ale ten sam kolor, czerwony " . big_grin.
    • analist73 Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 10:22
      Pani na targu kupująca ziemniaki:
      Pani: Poproszę 2 kg ziemniaków
      Sprzedawca: podaje
      Pani: za małe
      Sprzedawca: zmienia, wybiera
      Pani: za duże
      Sprzedawca: zmienia, wybiera
      Pani: za dużo ziemi
      Sprzedawca: zmienia, wybiera
      Pani: nie są jednakowej wielkości
      ... są nierówne, brudne, nie tego koloru
      i tak przez 15 minut, oczywiście pani dodawała tłumaczenie, to się źle obiera, te gotuje, te trzeba umyć itd...
      W końcu wszyscy w koło się śmiali , a pani z wielkimi pretensjami "jak można sprzedawać takie ziemniaki, nic nie można kupić...." odeszła bez ziemniaków.

    • solaris31 Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 11:18
      akurat sprawę z obsługą w Plusie ciężko jednoznacznie ocenić, bo faktem jest, że firmy tego rodzaju / w sensie - molochy/, mają nad klientami dużą przewagę i potrafią wcisnąć ludziom różne cuda wink

      pani jest starsza, więc da się wytłumaczyć, że pewnych rzeczy nie rozumie i na pewne dała się nabrać.

      ale roszczeniowość jest na porządku dziennym, w sklepach, szkołach - wszędzie. z drugiej strony - fakt jest faktem - jak się płaci, nalezy wymagać. ale tego, czego można i zawsze z kulturą.

      pytanie też jest takie - czym jest roszczeniowość. dla mnie osobą roszczeniową jest osoba skacząca z pyskiem, że jej się należy, podczas, gdy się niekoniecznie należy wink

      osoba przebierająca ziemniaki bo za małe, czy też pani w mięsnym jęcząca na każdy plasterek wędliny, że jeden za gruby, drugi za cienki - nie jest roszczeniowa, a raczej upierdliwa wink i takim sprzedawcom nalezy współczuć faktycznie, bywa, że zaciskają zęby i są czerwoni ze złości. mnie takie osoby tez bardzo drażnią. ale to nie roszczeniowość.
      • jolunia01 Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 13:25
        solaris31 napisała:

        > akurat sprawę z obsługą w Plusie ciężko jednoznacznie ocenić, bo faktem jest, ż
        > e firmy tego rodzaju / w sensie - molochy/, mają nad klientami dużą przewagę i
        > potrafią wcisnąć ludziom różne cuda wink

        Niestety, obsługa w Plusie jest poniżej wszelkiej krytyki. A to, co próbują "wcisnąć" klientowi mogłoby byc śmieszne, gdyby nie było tak wkurr...

        > pani jest starsza, więc da się wytłumaczyć, że pewnych rzeczy nie rozumie i na
        > pewne dała się nabrać.

        Zdecydowanie młodsza jestem od opisywanej na początku pani, ale i tak własnie z Plusem od roku walczę o "czasoumilacz", którego nie chciałam, nie zamawiałam, który nie działa, ale na fakturach regularnie figuruje.

        > ale roszczeniowość jest na porządku dziennym, w sklepach, szkołach - wszędzie.
        > z drugiej strony - fakt jest faktem - jak się płaci, nalezy wymagać. ale tego,
        > czego można i zawsze z kulturą.

        Noooo, mozna i z kulturą, ale do czasu. Teraz jak kolejny raz musze zadzwonić (i zapłacic za połączenie) do "konsultanta" to już nie przebieram w słowach.
    • gandzia4 Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 11:20
      Kiedyś pracowałam w biurze obsługi klienta. Najgorszy był dzień gdy klieńci dostawali rachunki. Miałyśmy takiego "stałego" klienta, zawsze ze świeżo otrzymanym rachunkiem stawiał się w biurze i wykłócał się, że jest zawyżony. Zawsze też był na lekkim rauszu. Na swoim numerze miał założoną kodowaną blokadę na rozmowy wychodzące, blokada ta nie blokowała nr alarmowych. Któregoś miesiąca zrobił straszną awanturę, że było połączene z nr pogotowia w godzinach kiedy jego w domu nie było i że jakim prawem jego żona czy dzieci mogły gdziekolwiek zadzwonić, nawet na bezpłatny nr alarmowy, bo on sobie tego nie życzy.
      Kiedyś przyszło starsze małżeństwo z młodą kobietą, oni sprzedali jej mieszkanie i przyszli wykonać cesję (zmiana właściciela nr). Był to akurat koniec okresu rozliczeniowego, wyjaśniam więc im, że dotychczasowy właściciel nr otrzyma jeszcze ostatnią fakturę na której bedą rozliczone same rozmowy, dokładnie do dnia wykonania cesji, natomiast nowy właściciel otrzyma tylko rachunek z abonamentem za przyszły okres rozliczeniowy. Jeszcze nigdy nikt mnie tak nie zwyzywał jak dystyngowana z wyglądu starsza pani, bo jej się zamaniło, że to nowa właścicielka ma zapłacić za ostatni miesiąc rozmów bo tak jej zdaniem być powinno i już, a koronnym argumentem było "panienka chce mieszkać niech płaci". Nie powiem lekko nerwy mi wtedy puściły i ze słodkim uśmiechem stwierdziłam, że z tego co wynika z umowy notarialnej to ta pani już zapłaciła za mieszkanie i ich uwagi sa nie na miejscu. Później okazało się że starsi państwo i w zakładzie energetycznym i u dostawcy gazu i w spółdzielni mikeszkaniowej wszędzie awanturowali się by to ją obciążyć kosztami z ostatniego miesiąca kiedy to oni jeszcze tam mieszkali. Teraz z tą "panienką" jesteśmy dobrymi koleżankami, jakoś tak od tamtej pory często wpadałyśmy na siebie i ze znajomości służbowo biurowej wyszła zażyławink
      Tradycyjnie rodzice dzieci w wieku lat 9-wzwyż twierdzili, że dziecko absolutnie nie umie z telefonu korzystać i ta rozmowa tego dnia i w tych godzinach nie mogła mieć miejsca, bo ich w domu nie było a syn/córka nie umie trzymać słuchawki w rękutongue_out
      • elske Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 11:45
        Często reklamację za zawyżone rachunki za telefon stacjonarny dostawała moja mama, ktora te rachunki dostarczyła (jest listonoszką).Najpierw nasłuchała sie skarg i zażaleń,nastepnie sugerowała wgląd w biling rozmów. Najczęściej okazywało się, że któreś z dzieci regularnie wydzwaniało na numer 0-700 ...
    • bencenc Re: Roszczeniowa niepełnosprawna klientka. 05.10.10, 12:12
      Wczoraj doznałam lekkiego szoku w tesco przy biurze obsługi klienta. Była tam pani w średnim wieku na wózku inwalidzkim, która strasznia wydzierała się na kobiety za ladą i rzucała ku...mi. Szczerze mówiąc odniosłam wrażenie, że uważa się za uprzyilejowaną z racji swej niepełnosprawności, aby tak się zachowywać, tymbardziej, że tamte kobiety były spokojne i opanowane. Jedna z nich zwróciła jej uwagę, żeby tak brzydko nie mówiła bo stoi obok niej dzicko, ale to tylko panią rozjuszyło.
    • zabulin Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 13:30
      Znam takie sytuacje.
      Odwrotne równiez.

      Kiedyś weszłam do dużego markowego sklepu z odzieżą. Centrum Krakowa. Wcześnie. W sklepie ja i trzy znudzone, oparte o wieszak, żujące gumę ekspedientki.
      Poprosiłam o podanie jakiegos rozmiaru bluzki (nie było na wieszaku).
      W końcu jedna dźwignęła się z wieszaka, westchneła ze dwa razy i powlócząc nogami poszła po ten ciuch.

      Szlag mnie trafił. Dziewczyna prawie śpi, ruchu nie ma, a ona jakąś łachę robi.
      Z usmiechem najlepsiejszej-klientki-świata poprosiłam o jeszcze 15 innych bluzek. Weszłam na minutę do przymierzalni i wyszłam oddając wszystko. Musiały wiedzieć , ze nie zdazyłam nic zmierzyć.
      Zrobiłam to z nadzieją wink , ze jak popracuje trochę wieszając z poowrotem te rzeczy to od razu jej mina mopsa zejdzie i przestanie wzdychać jak ją klientka o coś bardzo !!! grzecznie poprosi.
    • barabelka Re: Roszczeniowii klienci. 05.10.10, 22:46
      Początki telefonów komórkowych w Polsce, w salnie w którym pracowałam policjanci kupili telefon dla swojego przełożonego. Oczywiście godzina tłumaczenia, zadowoleni poszli, na drugi dzień przychodzi przełożony. "Telefon mi nie dzwoni". No cóż może się zdarzyć, ale sprawdzam, dzwonię, telefon działa. Pan mówi że tak,teraz działa, ale jak go tu wyłączy (i wyłącza telefon zupełnie) to wtedy nie dzwoni. Tłumaczę, że jak chce z telefonu korzystać, to musi być włączony, a pan zirytowany ::No wie pani, tak nie może być bo mi się za szybko bateria wyładowuje..."
Pełna wersja