grace.4
06.10.10, 04:31
Dziewczyny,potrzebuje opinii. Watek taki tesciowo/ goscinny. W glowie mam lekki chaos z nadmiaru dotychczasowych wrazen, wiec niekoniecznie wszystko bedzie sie trzymac kupy.
Przyjechala do nas w odwiedziny tesciowa z Polski na kilka miesiecy. Z tego faktu akurat sie ciesze/ cieszylam, bo jest w porzadku. Niestety gdy pierwsze emocje opadly, zaczely sie pojawiac problemy i tu potrzebuje waszej opinii.
Tesciowa przyjechala w ramach pomocy ( ja zajme sie dziecmi, wy sie wyspicie, ugotuje ,posprzatam,a wy bedziecie mieli czas dla siebie). Od razu zaznacze,ze jestem zosia samosia, swietnie radze sobie sama, bardziej potrzebuje oderwania sie od rutyny lub malego wsparcia typu: ja zrobilam pranie, to ktos inny domyslnie zlozy.Nie mam absolutnie na mysli,ze ktos za mnie to wszystko wykona,a ja z ksiazka spoczne na kanapie i wywale brzuch do gory. I tu poczulam sie naprawde oszukana i rozczarowana, nie lubie pustych obietnic i mydlenia oczu. Pomoc tesciowej ogranicza sie do ogladania caly dzien tv i palenia papierosow. Zero pomocy, no moze dopiero niedawno zaczela pranie skladac.my nadal niewyspani, nigdzie nie bylismy. Dziecmi sie nie zajmuje, nie interesuje kompletnie jak tylko pojawiamy sie na horyzoncie,ba nawet nigdzie nie chodza na spacery.Cale lato przesiedzieli w domu ( my duzo pracujemy w nienormalnych godzinach,aczkolwiek w dniach wolnych zabieralam dzieci na cale dnie),bo goraco,dzieci przed tv caly dzien,tesciowa tez.Teraz nastaly chlodniejsze dni i nadal siedza,bo teraz jest zimno. Mysle,ze to mnie najbardziej gryzie, jestem w stanie zbolec bajzer (przestalam w koncu sama sprzatac do jejwyjazdu) i brak higieny oraz inne rzeczy ,ale to kiszenie ich w domu mnie dobilo i powoduje ogromna niechec do tesciowej, a jakiekolwiek drobiazgii doprowadzaja mnie do furii.
Problem # 2 to palenie. Ostatnio byla miedzy nami o to porzadna klotnia. Dochodze do wniosku,ze jesli ktos chce palic to niech pali,ale dlaczego za moje pieniadze? Wiem,ze jest gosciem,ale czy mam obowiazek jako gospodyni/ synowa zaopatrzac ja w fajki?Rozumiem raz na kilka dni,ale nie codziennie.Dla mnie to jest chamstwo i brak uszanowania, bo wie,ze od 2 lat nam sie nie przelewa,a jej fajki miesiecznie wynosza $400 plus alkohol. Nie przywiazla wlasnych pieniedzy,bo nie ma-tak powiedzial moj maz. Zapytalam: a my mamy? I tu pies pogrzebany, nie zgadzamy sie w tej kwiestii, bo ja uwazam,ze to nie fair wobec nas, a przynajmniej moglaby sie ograniczyc,np,zeby paczka starczyla na 2 dni i nie mam takiego obowiazku,a maz twierdzi,ze bedzie jej kupowac. Troche obwiniam go za ta i nektore sytuacje,bo sposob w jaki nieraz komentuje pewne sprawy przedstawia nas jako zamoznych. Nie jestesmy.Kropka.
Czy jestem po prostu wredna synowa , nie mam racji i czepiam sie niepotrzebnie?
Zal mi cholernie,bo inaczej wyobrazalam sobie ta wizyte,a teraz tylko wyc mi sie chce z bezsilnosci i nie chce,zeby jeszcze kiedykolwiek przyjezdzala. Naprawde sie staralam, ta mysl mnie pociesza.
Dzieki za odpowiedzi, postaram sie odpisywac na posty w miare czasu.