mamy na prawie jazdy - łączcie się!

01.04.04, 13:29
Witam wszystkie mamy robiące obecnie kurs prawa jazdy!

Ja przesiedziałam już na wykładach i dziś właśnie miałam pierwsze 2 godziny
jazdy! Na moje szczeście kiedyś, baaardzo dawno temu próbowałam robić kurs ale
nie podeszłam do egzaminu, więc jakieś obycie miałam. Idę rano ze ściśniętym
sercem, a tu pan (raczej chłopak chyba w moim wieku, jeśli nie młodszy smile)
mówi, "proszę wsiąść ze strony kierowcy". Myślę sobie :" o robi się ciekawie,
spełnia się mój najgorszy koszmar czyli to, że każe mi wsiąść i pojechać od
razu". No i pojechaliśmy... na szczęście zapomniałam, że on ma te wszystkie
swoje pedały i jakoś kontrolował sytuację. W bocznej uliczce poćwiczyłam
trochę ruszanie (autko trochę poskakało, rzecz jasna smile) i ruszyliśmy w
miasto! Jakoś jeździłam i ku swojemu zdziwieniu usłyszałam, że ze mnie pirat
drogowy! A ja myślałam, że nic nie będę w stanie zrobić ze strachu! No a pod
koniec lekcji pan powiedział te cudowne słowa "Będziesz jeździć, kumasz o co
chodzi". Czy to możliwe? Ja- jeździć? Oczywiście robiłam mnóstwo błędów, ale
podobno jak na pierwszą lekcję całkiem nieźle.

Zapraszam do pogadanek wszystkie mamy, może się wyżalimy, wypłaczemy,
udzielimy rad, "jak to robią kobiety" jeśli chodzi o samochód?

Pozdr. marzek
    • miszelina Re: mamy na prawie jazdy - łączcie się! 01.04.04, 13:36
      Ja jutro mam pierwsze zajęcia z teorii...do jazd to jeszcze mam duuuuużo czasu.
      Ale juz jestem tym wszystkim przerażona! Tym bardziej, że wiem, ze na 2
      wykładach mnie nie bedzie. Podobno to nie problem, ale ja wolałbym trochę na
      własne uszy posłuchac niz samej czytac...

      pozdrawiam

      micha
    • isma Re: mamy na prawie jazdy - łączcie się! 01.04.04, 13:41
      Gratuluję!
    • elamamami Re: mamy na prawie jazdy - łączcie się! 02.04.04, 22:38
      Gratuluję odważnej jazdy. Ja wyjeździłam już 14 h więc można powiedzieć, że
      jestem "starym wyjadaczem", ale oczywiście nadal robię mnóstwo błędów i jestem
      mocno stremowana. Na szczęście mój instruktor nie kazał mi na pierwszej lekcji
      jechać na miasto, tylko uczyłam się ruszać na placyku. Zresztą to był naprawdę
      mój "pierwszy raz". Dzięki temu nie zraziłam się do jazdy i zaczyna mi się to
      naprawdę podobać. Przeraża mnie tylko perspektywa egzaminu, ale nie tego czy
      zdam czy nie, tylko tego, że będzie sytuacja, w której nie będę wiedziała co
      zrobic i nikt mi nie podpowie. Ale mam nadzieję, że do tego czasu jeszcze się
      oswoję i z samochodem i z ruchem ulicznym. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • skania.h.j Re: mamy na prawie jazdy - łączcie się! 02.04.04, 23:27
      Ja już zdałam i mam prawko od czterech lat, ale wprawy w jeżdżeniu niewiele,
      chociaż, nie powiem, od jesieni zadrza mi się nie tylko męża z imprezy
      przywieźć, ale też wypuścić w miasto (parędziesiąt tysiecy mieszkańców) samej.
      Bo po Warszawie to jeżdżę naprawdę tylko późno wieczorem. smile
      Ale nie o tym chciałam napisać. Coś mi się przypomniało a propos "poprosił,
      żebym wsiadła od strony kierowcy". Jak pierwszy raz podchodziłam do egzaminu z
      manewrów na placu (a wtedy trzeba było zaliczyć wszystkie po kolei), i
      usłyszałam, jak egzaminator czyta moje nazwisko i mruczy pod nodem: "O, widzę,
      pani pierwszy raz, to dzisiaj tylko próba generalna będzie", to tak się
      zestresowałam, że jak podeszłam do ustawionego już na starcie punciaka, to
      chciałam sie do niego wpakować od strony pasażera właśnie. Coś mi zaczęło nie
      pasować, że nie am tam kierownicy i na szczęście wybrnełam tak z tej sytuacji,
      że na fotelu pasażera położyłam torebkę, zamknęłam drzwi, i oczywiście
      przeszłam na właściwą stronę, ale tak mi już serce aliło, ze oczywiście, ze
      dzawania nici. Wywaliłam kilka słupków już w czasie jazdy tyłem po łuku.
      Życzę powodzeniasmile
      Ania.
    • poleczka2 Re: mamy na prawie jazdy - łączcie się! 03.04.04, 12:30
      Gratulacje dla wszystkich mam na prawku. Ja co prawda mam już prawo, jeżdżę i
      kocham jeździć ale napiszę tutaj co mi się przydarzyło podczas zdawania.
      Zaczęłam robić prawo w Polsce, lata temu jako że mama mi kazała, zdałam teorię
      i potem poszłam na praktyczny. Pierwszy raz zapomniałam pasów zapiąć i oblałam.
      Wtedy wcale nie chciałam robić prawa bo było to wymuszone więc nie przejęłam
      się tym zbytnio. Wróciłam po egzaminie do domu i nagle dzwoni moja komórka,
      numer mi nieznany ale też komórkowy. Odbieram i słyszę głos: "Widzę, że zdawała
      pani dzisiaj na prawo jazdy i oblała. Możemy dopomóc szczęściu razem, moja cena
      to ... (i wymieniona została suma ile, wcale to mało nie było). Proszę
      przemyśleć i dać mi znać". Przy wypełnianiu dokumentów na prawko dałam swój
      numer komórkowy i na ten właśnie numer zadwnił egzaminator. To było lata temu,
      potem wyjechałam za granicę i tu też zrobiłam prawo z własnej potrzeby i
      własnego przekonania, że mi teraz to jest ono naprawdę potrzebne.
      Taka mała PRAWDZIWA historyjka, pozdrówka
      • mamamajki Re: mamy na prawie jazdy - łączcie się! 03.04.04, 15:58
        a jak egzaminator mówi,że siedzenia z tyłu są bardziej wygodne to też jest
        koszmar no nie?
        oh żyzn parchata!

        ale to, miejmy nadzieję, są tylko wyjątki
        Pozdrawiam serdecznie
        Asia mama Mai
    • mama_kasia Re: mamy na prawie jazdy - łączcie się! 04.04.04, 21:01
      A ja mam prawo jazdy chyba smile od 5 lat. Zdałam za pierwszym
      podejściem (bez łapówki) i potem z nowiutkim prawkiem pojechałam
      3 razy naszym starym polonezem. Przy okazji nasłuchałam się, co
      to może przydażyć się temuż polonezowi w czasie mojej jazdy
      (od męża te rady). I już nie chciałam nim jeździć. Myślałam potem,
      że kupimy nowy nieduży samochód, ale kupiliśmy scorpiaka. I to był
      koniec moich jazd.
      Kasia
    • akve Re: mamy na prawie jazdy - łączcie się! 04.04.04, 23:12
      Gratuluje wszystkim mamom,które się zdecydowały i życzę dużo determinacji!
      Jestem chyba jedną z tych osób,które lata całe nie wierzyły ,że MOGĄ jeździć.
      Trwało to naprawdę długo.Lata mijały... Mieszkamy kawalek od centrum i dużych
      sklepów,rodziły się dzieci...I pierwsza nieudana próba.Zrobiłam
      kurs,"wyjeździłam" co było do wyjeżdżenia i...nie podeszłam do egzaminu ze
      strachu ,że i tak obleję i z braku determinacji.Jeszcze mnie tak nie
      przycisnęłosmile
      Urodziłam trzecie dziecko i mój biedny mąż nadal musiał wozić nas do przychodni
      i starszych chłopców do szkoły i przedszkola.Aż stało się to nie do wytrzymania:
      był jedynym kierowca w dużej rodzinie (8 osób, z dziadkami ).I podjęłam mocne
      postanowienie,ze choćbym teraz miała zdawać x razy to w końcu zdam.
      Zdałam za pierwszym razem,bez problemu. Co więcej JEŻDŻE samochodem wszędzie i
      nie mog uwierzyć ,ze prawo jazdy mam dopiero 15 miesięcy!Poza tym uwielbiam
      jeździć samochodem - co czasami niepokoi mojego męża smile
      I znacznie wzrosła moja samoocena. Naprawdę.
      Dziewczyny róbcie prawo jazdy i siadajcie za kierownicą od razu, a będziecie
      jeździć.
      Pozdrawiam
      Ewa
      Teraz jeżdżę w 9 miesiącu ciąży.
Pełna wersja