mindtriper
13.10.10, 14:20
Moja - kurczę, nie życzę nikomu takiej. Te, co czytały mój wątek o zaborczej babci mogą się domyślić jak jest.
Cokolwiek zrobi mój mąż jest krytykowane. Posunięte jest naprawdę do granic absurdu, bo mój, na szczęście wyluzowany małżonek, potrafi podpuszczać moją mamę tak, by okazało się, ze krytykuje decyzje, kóre wcześniej sama wymuszała. Np. "ten P jest kompletnie nieodpowiedzialny, on nie powinien sam wychodzić z małym na spacery, lepiej niech się nim zajmuje w domu" - by po kilku dniach stwierdzić "co za leń z tego P, tylko by w domu z dzieciakiem siedział, na spacery mu się nie chce chodzić", itd.
W zawiązku z tym, że jest najmądrzejsza, a my - kompletnie nie nadajemy się do rodzicielstwa od samego początku, wymuszała na mężu by nie pojawiał się na porodówce, tylko ustąpił miejsca jej.
Na szczęście - nie ustąpił.
Bardzo, bardzo muszę uważać na to co mówię o mężu, bo zrobi z tego na 100% użytek przeciwko niemu.
Jedyną pozytywna kwestią wypowiedzianą na jego temat jest to, że jest przystojny, "ale wiadomo jak to z przystojnymi bywa" (jak???).
W tych zawodach matka mojego męża, choć też ma za uszami, wygrywa w cuglach.