królewna jęczybuła w roli matki

13.10.10, 16:43
Dzień dobry, na fali popularności wątku kiiry_korpi powstaje mój.
Młoda jestem, na dziecko jeszcze nie czas, aczkolwiek jeśli wszystko pójdzie dobrze to może za 2-3 lata usłyszę zew natury i zdecyduję się na potomstwo.
Podobnie jak kiira cenię sobie spanie do południa, spontaniczność i tym podobne, ale moje wątpliwości budzi raczej mój stan psychiczny wink niż rezygnacja z dotychczasowego stylu życia.
Przez otoczenie jestem odbierana jako silna kobieta, wrażliwa, ale "z jajami". Problem w tym, że nie do końca tak jest. Jeśli wokół mnie są osoby wymagające opieki/wsparcia, staram się podnieść je na duchu. Jeśli sytuacja wymaga szybkich decyzji w "męskim" stylu, jestem w stanie jej sprostać.
Nie daję sobie w kaszę dmuchać i potrafię zawalczyć o swoje do momentu, kiedy jestem sam na sam ze swoim facetem. Wtedy w niektórych momentach aż wstydzę się siebie, bo wyłazi ze mnie królewna jęczybuła. Mówiąca smutnym głosikiem, upajająca się zainteresowaniem chłopa, siąkająca nosem i pragnąca, by wszelkie zachcianki (czekolada, herbata, wódka, przytulenie, seks- do wyboru) zostały spełnione w try miga. Chłop wywiązuje się z roli rycerza na białym koniu świetnie i myślę, że na razie - o ile takie akcje nie mają miejsca za często - wszystko jest okej.
Ale tak pomyślałam sobie jak będzie to za kilka lat? Czy jeśli zostanę matką, takie księżniczkowe nastroje miną? Czy wręcz przeciwnie - nasilą się, bo wtedy dopiero będę miała więcej powodów do czucia się brzydką/głupią/nieatrakcyjną plus ewentualnie złą matką?
Czy Wam dzieci wybiły takie fanaberie z głowy, czy uznajecie takie chwile słabości za coś normalnego? A może po prostu dojrzałyście i nie macie takich dylematów?
Zaznaczam, nie chodzi mi o zwykłe fizyczne/psychiczne zmęczenie, tylko o zestaw buzia w podkówkę + ukochaj mnie.
Niestety mojej Mamy zapytać o to nie mogę, bo to kobieta, przy której Anthea Turner to niezorganizowana, zapuszczona baba wink Kocham ją bardzo, ale nasze podejście do kwestii zaciśnięcia zębów i szorowania podłogi na kolanach różni się diametralnie.
Zapraszam do dyskusji jęczybuły i kobiety ze stali wink



Oto mój podpis dodawany automatycznie do postów, które napiszę.
    • katia.seitz Re: królewna jęczybuła w roli matki 13.10.10, 18:38
      Ee... Zapewne do końca ci to nie minie. Ale w czym to przeszkadza niby? Miło tak sobie czasem pomarudzić i domagać się przytulania.
      A w dodatku będziesz mogła jeszcze poprzytulać dziecko smile
      • kocianna Re: królewna jęczybuła w roli matki 13.10.10, 19:25
        Znam jedną jęczybułę. Tfu, nawet dwie. Nic nie umieją i trzeba im we wszystkim pomagać, takie biedne niezorganizowane i rady sobie nie dadzą.
        Są świetnymi matkami i doskonalymi gospodayniami, kiedy nie mają komu jęczeć big_grin
        A ich dzieci są samodzielne i potrafią się czasami same bawić.
        • miaowi Re: królewna jęczybuła w roli matki 13.10.10, 20:13
          Ha! Też znam taką i też tak ma w domu smile

          Ja jestem ze stali - z konieczności, bo sama wychowuję córkę.
          Ale
          gdybym jeszcze raz (jakims cudem, co nie sądzę, by nastąpiło) po raz drugi wstępowała w związek i decydowała się na dziecko - na pewno BYŁABYM jęczybułą. Robienie za cyborga też męczy.
          • verdana Re: królewna jęczybuła w roli matki 13.10.10, 20:19
            Jak dla mnie - Ty zapowiadasz się na doskonałą matke, ktora potrafi i podjąć decyzję i nie zapomnieć, ze też jest człowiekiem. Jęczybuła ma szansę poczuc się zaopiekowana, zamiast dzielnie, jak matka-Polka spełniac tylko cudze zachcianki. A mąż, który spełnia Twoje prosby, pewnie będzie fajnym ojcem.
            Czyli - jest jak najbardziej OK.
    • eilian Re: królewna jęczybuła w roli matki 13.10.10, 20:34
      Ja mam podobnie, a na stanie dwoje dzieci. Tylko, że ja jestem chyba jeszcze gorsza, bo oczekuję od męża, żeby się domyślił (choć wiem że faceci tego nie potrafią), ale jak mi źle to ma się domyślić i koniec.
    • triss_merigold6 Re: królewna jęczybuła w roli matki 13.10.10, 20:39
      IMO zdrowe podejście, skutek się liczy, a nie metoda. Jakiś czas temu (ach, czemuż tak późno?!) wgrałam sobie wersję "wiotka, chimeryczna lelija" i niekiedy stosuję naprzemiennie z wersją bardziej dramatyczną "ból istnienia".
    • erillzw Re: królewna jęczybuła w roli matki 14.10.10, 01:05
      Bo ja wiem? Mnie sie wydaje,z e to normalne - pewnie dlatego, ze sama nie raz mam takie fazy.
      Jakkolwiek uwazam, ze takie zachowanie jest o wiele bardziej ludzkie niz udawanie "daje sobie ze wszystkim rade, chlop nie baba i takie tam". Bo kobieta moze czasem poczuc sie krucha, zagubiona, zmeczona i pojeczec zawieszajac sie na ramieniu swojego mezczyzny o tym, ze jest jej ciezko, nie daje rady i "niech mnie ktos przytuli".
      Nie jestesmy cyborgami jak slusznie ktos zauwazyl, przeciez. mamy prawo do chwil slabosci i oczekiwania tego, ze nasz partner (podobnie jak my jego w sytuacjach anagolicznych) bedzie nas wtedy wspieral smile
      Ja tez czasem mam tak, ze jecze ze tu mi zle, tam mnie uwiera, weny tworczej brak, checi do pracy tez i w ogole mnie wszystko drazni i denerwuje.. ale jak mi mija to jestem jak ta motorowka z silniczkiem w tylku.. wink
    • lolinka2 Re: królewna jęczybuła w roli matki 14.10.10, 01:24
      dobra, na temat skąd to królewięckie męczybulstwo i jaki ma związek z Idealną Panią Domu pisać nie będę, bo to temat rzeka..... i niekoniecznie chcesz to przeczytać.

      powiem tak: ja też tak ciumkam do chłopa... i też oczekuję fullserwisu. Co więcej - dostaję go, mimo że najstarsze dziecko lat ma już 8.5.
      Częstotliwość takich zachowań niewiele ma z posiadaniem dzieci (lub nieposiadaniem) wspólnego. Bardziej to, co w tobie się dzieje (tobie jako kobiecie, dziecku a nie matce), to co dzieje się w relacji z partnerem.... przynajmniej tak to u mnie wygląda.
Pełna wersja