jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja babcie?

15.10.10, 14:15
Witam wszystkich,
jestem mama roczniaka. Synek jest super jednak ja jestem bardzo zmeczona mama, od jego urodzenia niezmiennie pracuje ; mam swoja mala dzialanosc ktora wymaga ode mnie codziennej pracy przy komputerze; kontaktu mailowego i telefonicznego z klientami. Do tej pory jakos sobie radzilam, pracowalam kiedy synek szedl spac; male dziecko sypia calkiem sporo jednak coraz krocej...jestem troche rozczarowana postawami dziadkow z ktorymi mieszkamy. Przez cale lata mowili jak bardzo czekaja na upragnionego wnuka/wnuczke, namawiali nas goroaco do powiekszenia rodziny kiedy jednak dziecko sie pojawilo nie mozemy na nich liczyc. Naszego synka traktuja jak zabawke, caluja go i tula ale tylko przez chwile, kiedy dziecko robi sie marudne szybko wraca do nas. Rowniez nie bawia sie z nim w jakis konstruktywny sposob. Rzadko wychodza sami z inicjatywa ze moga sie nim zajac chociaz widza ze pracuje i calymi dniami zajmuje sie bardzo zywotnym malym ledwo juz zipiac. Dodam ze synek w 90% zywi sie ode mnie, nijak nie da sie go odstawic od piersi, karmie go 6 razy w nocy....jestem wykonczona, maz calymi dniami konczy nasz dom zebysmy sie wreszcie mogli wyprowadzic wiec na niego nie za bardzo moge liczyc. Pisze aby zapytac jak to jest u Was, w jakiej atmosferze pomagaja Wasi dziadkowie, czy jest to rowniez taka wymuszona pomoc?
    • krolowanocy Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 15.10.10, 14:20
      a to dziadkowie mają obowiązek bycia bezpłatnymi niańkami? oni już swoje dziecko/dzieci wychowali, hellou, pracujesz to zatrudnij opiekunkę
      • tacomabelle Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 15.10.10, 14:23
        Obowiązku nie mają, ale widząc jaka jest sytuacja, miło byłoby jakby zaoferowali pomoc.
        • bri Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 15.10.10, 14:47
          Jaka sytuacja? Kobieta siedzi w domu. Ma jedno dziecko w dodatku jeszcze karmione piersią po kilka razy dziennie, więc dziadkowie nawet nie mają jak go na dłużej do siebie zabrać. Rozumiem, że jest zmęczona, też byłam, same nocne pobudki mogą wykończyć, ale jeśli chce dalej karmić piersią, to nie wiem czego oczekuje od babci? Że ona zacznie karmić za nią? Powinna zacząć od usamodzielniania dziecka. Tego nikt za nią nie zrobi.
          • tacomabelle Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 15.10.10, 14:58
            "mam swoja mala dzialanosc ktora wymaga ode mnie codziennej pracy przy komputerze; kontaktu mailowego i telefonicznego z klientami"

            Prowadziłaś kiedyś swoją dzialalność?
            • bri Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 15.10.10, 15:10
              Własna działalność uniemożliwia odstawienie dziecka od piersi?
    • purpurowa_komnata Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 15.10.10, 14:23
      Pisze aby zapytac jak to jest u Was, w jakiej atmosferze pomagaja W
      > asi dziadkowie, czy jest to rowniez taka wymuszona pomoc?

      z mojego doświadczenia podstawa to opcja "umiesz liczyć, licz na siebie" to likwiduje wielką ilość rozczarowań
      czym innym jest:
      Przez cale lata mowili jak bardzo
      > czekaja na upragnionego wnuka/wnuczke, namawiali nas goroaco do powiekszenia r
      > odziny kiedy jednak dziecko sie pojawilo nie mozemy na nich liczyc. Naszego syn
      > ka traktuja jak zabawke, caluja go i tula ale tylko przez chwile, kiedy dziecko
      > robi sie marudne szybko wraca do nas.

      a czym innym realna pomoc w opiece nad dzieckiem...
    • an_ni Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 15.10.10, 14:26
      to twoi rodzice czy dziadkowie? bo sie pogubilam
      jesli dziadkowie to pewnie sa leciwi i nie maja na to sil i cierpliwosci
      no i czy to twoja czy meza rodzina?
    • kubek0802 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 15.10.10, 14:30
      No nie wiem czy będzie ci lżej jeżeli napiszę że moja mama pomaga bardzo w cudownej atmosferze już od 8 lat czyli jak syn miał 8 m-cy i wróciłam do pracy. Najpierw na "pełny etat" potem odbierała syna z przedszkola i była w czasie ferii czy chorób, obecnie pomaga w logistyce szkolnej. Jest cudowną mamą i babcią. My możemy na nią liczyć w każdej sytuacji a ona wie że też jesteśmy do dyspozycji w razie jakiejkolwiek potrzeby.
    • attiya Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 15.10.10, 14:44
      moja mama - nie żyje
      tata - mieszka ode mnie 200 km, poza tym ma prawie 65 lat i niby jak ma pomagać?
      teść - całymi dniami siedzi w stolarni i dorabia, bo jego emerytura wynosi gdzieś z 550 zł, więc mimo 70 kilku lat pracuje całymi dniami - choć po prawdzie jak synek wyjdzie na dwór, to dogląda go, pochodzi z nim, pobawi się - cenne są te chwile smile
      teściowa - przez dwa lata nawet na pół minuty z dzieckiem nie została i kij jej w oko

      także jak widzisz, jestem zdana na siebie, męża, czasem ale to czasem na teścia, chyba, że jestem u taty albo tata u mnie
      poza tym nie widzę powodu aby ktoś, kto ma ponad 60 kilka lat zajmował się mym dzieckiem - to nie wiek do pracy z dzieckiem
    • jo-asiunka Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 15.10.10, 15:00
      Dziecko jest nasze i my się nim zajmujemy, dla dziadków, to ich wnuk, nie dziecko i nie mają wg mnie obowiązków. Moi mieszkają daleko, jak przyjadą to się zajmują bo lubię i dwa razy zaprosili moją trzylatkę na tygodniowe wakacje. Ale sami chcieli.
    • attiya Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 15.10.10, 15:15
      no i chyba poza tym nie oczekiwałaś, że jak dziecko pojawi się na świecie, to będzie cud, miód, malina?
      Poza tym chyba to jednak twoje dziecko i twoj obowiązek zajmowania się nim i wychowywania. Wiem, że ciężko to bywa ale później będzie jeszcze....ciężej. Dziecko to nie zabawka, którą sie wyłączy jak już znudzisz się albo będziesz musiała czymś innym zająć się. A skoro tyle razy karmisz je w nocy, to może czas najwyższy przejść na jakiś inny pokarm, co pozwoliłoby dziecku przesypiać całe noce. Mój synek mając roczek z powodzeniem przesypiał całe noce, nie wisiał na piersi, tylko jadł już stałe pokarmy. A skoro twe dziecię caly czas wisi na piersi to może czegoś konkretniejszego do jedzenia potrzebuje?
      I nie mam tu na myśli golonki i bigosu big_grin
      • bri Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 15.10.10, 15:27
        Ja chciałabym jednak pocieszyć, że odkad córka skończyła dwa lata mi jest jednak coraz lżej. Sam fakt przesypiania całych nocy jest niesamowicie istotny, bo pozbawienie snu może z nóg zwalić każdego twardziela.
    • kol.3 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 16:13
      A po co go karmisz po 6 razy dziennie w nocy?
      • marychna31 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 17:09

        > A po co go karmisz po 6 razy dziennie w nocy?
        Bo pewnie dziecko tego potrzebuje. Może tak być z bardzo rożnych powodów: np skok rozwojowy , potrzeba bliskości z matką, która w ciągu dnia pracuje i ma mało czasu dla dziecka, problemy z odpornością etc. Matka natura tak wymyśliła, że dziecko najlepiej wie, kiedy pokarm matki jest mu w prawidłowym rozwoju i funkcjonowaniu potrzebny.
        • kol.3 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 17:13
          Matka natura wcale nie wymyśliła karmienia rocznego dziecka 6 razy w nocy. Roczne dziecko w ogóle w nocy nie powinno jeść.
          • marychna31 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 17:30
            > Matka natura wcale nie wymyśliła karmienia rocznego dziecka 6 razy w nocy. Roc
            > zne dziecko w ogóle w nocy nie powinno jeść.
            Roczne dziecko karmione sztucznie pewnie tak. Karmione naturalnie-jak najbardziej. Polecam mój link.
            • kol.3 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 17:42
              Najwyższy czas żeby zrezygnować z karmienia piersią.
              • magdakingaklara Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 17:52
                moja ma 16 m-c od 2 m-c zycia jest na mm i do dzis w nocy wstaje jeszcze 2 razy na jedzenie
              • marychna31 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 17:54
                Ludzie, czemu wy wypisujecie pierdoły zamiast się trochę dokształcić? Proszę, ciocia Marysia po raz kolejny odwala za was całą robotę i podaje jak na tacy:

                Rezolucja z 1994 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO 47,5) stwierdza: "Zważając na unikalną wartość pokarmu kobiecego oraz naturalne procesy związane z żywieniem człowieka, Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby niemowlęta były karmione wyłącznie mlekiem matki do szóstego miesiąca życia. Wyłącznie oznacza w tym wypadku bez dopajania, dokarmiania czym innym niż matczyny pokarm. Jako najbardziej odpowiednie dla prawidłowego rozwoju dziecka uznano karmienie piersią kontynuowane do drugiego roku życia i uzupełniane przez miejscowe produkty żywnościowe". Ponadto, rezolucja World Health Assembly 55.25 - 2002 zaleca karmienie piersią powyżej drugiego roku życia i dłużej.
                • franczii Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 19:04
                  Jako najba
                  > rdziej odpowiednie dla prawidłowego rozwoju dziecka uznano karmienie piersią ko
                  > ntynuowane do drugiego roku życia i uzupełniane przez miejscowe produkty żywnoś
                  > ciowe"

                  To zalecenie jest wedlug mnie nierealne, przynajmniej nie w naszej cywilizacji.
                  Przeciez od 6go miesiaca zycia zaczyna sie wprowadzac pierwszy posilek staly, ktory z czasem zastapi jeden posilek mleczny, w kolejnym miesiacu dochodzi kolejny posilek zamiast mleka itd.
                  W wieku roku dziecko jada zwykle 3 albo i 4 posilki niemleczne. Jak mozna wiec zalecac, aby to mleko bylo glownym pozywieniem a pozostale tylko uzupelnieniem. Znam kilkoro dzieci, ktore niechetnie zjadaly posilki stale i preferowaly mleko mamy ale wiekszosc jednak przechodzi plynnie na jedzenie dorosle. O roku zycia zaleca sie aby dziecko spozywalo posilki razem z rodzina. Takze sa sprzecznosci w tych zaleceniach.
                  • magdakingaklara zmiencie forum na karmienie butelka i tam nawracaj 16.10.10, 19:06
                    nawracajcie
                • attiya Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 08:28
                  nie powtarzaj sie, zacytuj coś nowego, najlepiej z tego roku
                • mia_siochi Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 13:22
                  marychna31 napisała:


                  > Jako najbardziej odpowiednie dla prawidłowego rozwoju dziecka uznano karmienie piersią kontynuowane do drugiego roku życia i uzupełniane przez miejscowe produkty żywnoś
                  > ciowe". Ponadto, rezolucja World Health Assembly 55.25 - 2002 zaleca karmienie
                  > piersią powyżej drugiego roku życia i dłużej.

                  Tia, a marchewka to owoc.

                  Musiałabym na głowe upaść, żeby takie duże dziecko piersią karmić. Macierzyński trwa 22 tyg chciałam zauważyć.
                • gwen_s Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 18:07
                  Proszę Cię to mam karmić dziecko bo ŚOZ mi tak "zaleca"....
                  Ja karmiłam nie całe 3 mce i była to dla mnie porażka, uwiązane przez jedzenie malucha... Jakoś nie miałam z tego powodu problemu z odpornością dziecka czy innymi przeciwwskazaniami do karmienia modyfikowanym...
                  Dziecko ma rok, skoro mama chce się od niego uwolnić to chyba najwyższy czas zaprzestać karmienia w nocy to raz a dwa zaraz potem w dzień!!!
            • attiya Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 08:21
              no to już nie polecaj swojego linku, żebyś tam jeszcze napisałaś coś swojego ale artykuł z gazety.
              Poza tym to, że ktos coś napisał, to nie oznacza, że jest to prawda objawiona.
              Roczniak powinien juz przesypiać całe noce, jego organizm powinien w nocy odpoczywać, spać, takoż ząbki powinny odpocząć. I rodzice. I takie dziecko powinno dostawać bardziej stałe pokarmy anie 40 razy na dobę mleko.
              A ty zanim zaczniesz na coś powolywać sie, to napisz to sama. I nie zrzynaj tego z gazety
              • lila1974 attiya 17.10.10, 13:04
                A dlaczego nie ma zacytować z gazety? Bo ty sobie nie życzysz? dobre sobie tongue_out
              • imasumak Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 20:11
                attiya napisała:

                no to już nie polecaj swojego linku, żebyś tam jeszcze napisałaś coś swojego ale artykuł z gazety.


                Gdyby napisała coś swojego na ten temat, natychmiast pojawiłyby się żądania o podanie linku źródłowego.

          • nom.ika Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 07:39
            > Matka natura wcale nie wymyśliła karmienia rocznego dziecka 6 razy w nocy. Roc
            > zne dziecko w ogóle w nocy nie powinno jeść.

            Powiedz to dziecku... tongue_out
            • kol.3 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 08:45
              Jak się dziecku wpoiło złe nawyki od początku , to nawet w wieku 3 lat wstaje w nocy i domaga się jedzenia. Mam koleżankę która karmiła piersią do 6 roku życia bo twierdziła, że dziecko potrzebuje.
              Niektóre matki potrafią sobie zrobić piekło z macierzyństwa. Zdrowy rozsądek przede wszystkim.
        • ledzeppelin3 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 17:17
          Będziesz wykończona, jesli dalej będzie na piersi. Im będzie starszy, tym bardziej będzie przyzwyczajał się do nocnych pobudek i potem nawet butelka nie pomoże. Przesypianie całych nocy pozwoli Ci normalniej funkcjonować, będziesz mogła pomysleć o opiekunce, bo w ciągu dnia nie będziesz zobligowana do karmienia piersią. Zacznij od tego, jest mnóstwo sposobów odstawienia- w nocy roczne dziecko już nie powinno budzić się na jedzenie, powinno spać. Njawazniejsze to konsekwencja- podawanie butelki zamiast piersi dziecku w wieku około roku nie zaskutkuje żadną jego traumą. Odetchniesz, zobaczysz.
          • marychna31 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 17:50
            ale dlaczego zachęcasz dziewczynę do odstawienia dziecka od piersi, skora sama tego nie chce?

            Przecież ty również karmiłaś dłużej niż rok. Dobrze wiesz, ze dla zdrowia dziecka i kobiety dziecko powinno byc karmione co najmniej dwa lata. Jesteś lekarzem to musisz to wiedzieć. Jesli masz wątpliwości-zapraszam do mojego linku. Dziewczyna jest zmęczona nocnymi pobudkami-każdy by był ale może warto lepiej pomyśleć o odpoczynku w ciągu dnia?

            I co mają oznaczać herezje, że im starsze dziecko tym trudniej sie odstawia od piersi? Przecież to ewidentna nieprawda! Dziecko, które dorośnie do rozstania z piersią samo, bez jednej łzy i słowa skargi, z piersią się żegna. Trudno się odstawia dziecko od piersi tylko za wcześnie.

            Jesteś lekarzem i dobrze wiesz, ze pokarm w nocy ma zupełnie inny skład niż dzienny. Jest tłustszy i bogatszy- do dlatego dzieci w trakcie skoków rozwojowych częściej budzą się na pierś w nocy. Po roku, pokarm matki nie traci "magicznie" swych właściwości-po prostu dostosowuje się do wieku dziecka. A niby dlaczego roczne dziecko nie powinno jeśc w nocy naturalnego pokarmu? Jakie są przeciwwskazania lekarskie? Co się nagle takiego dzieje, że do roku jest ok a po 1 urodzinach już nie?

            W wieku roku odstawienie nie skutkuje żadna trauma a jaką traumą skutkuje przy odstawieniu w wieku 2 miesięcy? A noworodka? Umówmy się- w żadnym wieku nie jest to TRAUMĄ ale dla zdrowia dziecka i matki najlepiej jest:

            "Zważając na unikalną wartość pokarmu kobiecego oraz naturalne procesy związane z żywieniem człowieka, Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby niemowlęta były karmione wyłącznie mlekiem matki do szóstego miesiąca życia. Wyłącznie oznacza w tym wypadku bez dopajania, dokarmiania czym innym niż matczyny pokarm. Jako najbardziej odpowiednie dla prawidłowego rozwoju dziecka uznano karmienie piersią kontynuowane do drugiego roku życia i uzupełniane przez miejscowe produkty żywnościowe".

            Rezolucja z 1994 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO 47,5). Ponadto, rezolucja World Health Assembly 55.25 - 2002 zaleca karmienie piersią powyżej drugiego roku życia i dłużej.
            • aretahebanowska Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 18:18
              W tych zaleceniach nie ma nic o karmieniu w nocy. Ty zalecasz autorce odpoczynek w dzień tylko, że w dzień to ona pracuje. A poza tym roczne dziecko powinno w nocy spać a nie jeść. Jedzenie w nocy, przy już dobrze uregulowanym cyklu dobowym, a u roczniaków jest on z reguły uregulowany, może powodować zakłócenia w normalnej gospodarki energetycznej organizmu.
              • hanna26 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 18:48
                Skoro pracujesz, to chyba oczywiste jest, że powinnaś zatrudnić do dziecka opiekunkę. Dziadkowie to dziadkowie: trochę się pobawią, nasi raz w tygodniu przyjadą, posiedzą z dziewczynami - ale nie oczekuję przecież, że będą się zachowywać jak profesjonalna niania. Mogę na nich liczyć w trudnych chwilach, raczej nie narzekają, choć obydwoje po siedemdziesiątce - ale mam świadomość, że nasze dzieci mają przede wszystkim nas - swoich rodziców. I to naszą jest sprawą zapewnić im opiekę, gdy wybieramy się do pracy.
            • attiya Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 08:27
              marychna31 napisała:

              > ale dlaczego zachęcasz dziewczynę do odstawienia dziecka od piersi, skora sama
              > tego nie chce?
              >
              > Przecież ty również karmiłaś dłużej niż rok. Dobrze wiesz, ze dla zdrowia dziec
              > ka i kobiety dziecko powinno byc karmione co najmniej dwa lata.

              naprawdę? bo wiesz ja zdecydowanie krócej karmiłam i jakoś nie zauważyłam, żeby me zdrowie pogorszyło się. A kto ci niunia tak powiedział? I po kim powtarzasz. Aha - me dziecko też nie widzę, żeby cokolwiek straciło.

              Jesteś lekarzem
              > to musisz to wiedzieć.

              ale że co? że czas w końcu odstawić dziecko? bo jeśli tak, to fakt

              Jesli masz wątpliwości-zapraszam do mojego linku. Dziew
              > czyna jest zmęczona nocnymi pobudkami-każdy by był ale może warto lepiej pomyśl
              > eć o odpoczynku w ciągu dnia?
              >

              jezu - ćpałaś czy co? a niby jak w ciągu dnia można pomyśleć przy dziecku o odpoczynku?
              ma się położyć a dziecko samopas biegać? Poza tym autorka przecież wyraźnie pisze, że w dzień dorabia sobie, więc o odpoczynku nie ma mowy. Do odpoczynku służy noc.

              > I co mają oznaczać herezje, że im starsze dziecko tym trudniej sie odstawia od
              > piersi? Przecież to ewidentna nieprawda! Dziecko, które dorośnie do rozstania z
              > piersią samo, bez jednej łzy i słowa skargi, z piersią się żegna. Trudno się o
              > dstawia dziecko od piersi tylko za wcześnie.
              >

              jedno dizecko odstawia sie bez problemów, inne nie.
              Zazwyczaj raczej nie jest to łatwa sprawa

              > Jesteś lekarzem i dobrze wiesz, ze pokarm w nocy ma zupełnie inny skład niż dzi
              > enny. Jest tłustszy i bogatszy-

              pacz pani a ja myślałam, że najbardziej wartościowy pokarm kobiety to w ciągu kilku pierwszych m-cy karmienia, później już tam za bardzo nic wartościowego nie ma.
              do dlatego dzieci w trakcie skoków rozwojowych

              > częściej budzą się na pierś w nocy. Po roku, pokarm matki nie traci "magicznie"
              > swych właściwości-po prostu dostosowuje się do wieku dziecka. A niby dlaczego
              > roczne dziecko nie powinno jeśc w nocy naturalnego pokarmu? Jakie są przeciwwsk
              > azania lekarskie? Co się nagle takiego dzieje, że do roku jest ok a po 1 urodzi
              > nach już nie?
              >
              > W wieku roku odstawienie nie skutkuje żadna trauma a jaką traumą skutkuje przy
              > odstawieniu w wieku 2 miesięcy? A noworodka? Umówmy się- w żadnym wieku nie jes
              > t to TRAUMĄ ale dla zdrowia dziecka i matki najlepiej jest:
              >
              Nie zauważyłam traumy u mojego kilkumiesięczniaka. Bzdury piszesz.

              > "Zważając na unikalną wartość pokarmu kobiecego oraz naturalne procesy związane
              > z żywieniem człowieka, Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby niemowlęta był
              > y karmione wyłącznie mlekiem matki do szóstego miesiąca życia. Wyłącznie oznacz
              > a w tym wypadku bez dopajania, dokarmiania czym innym niż matczyny pokarm.

              i na tym powinno się poprzestać

              Jako
              > najbardziej odpowiednie dla prawidłowego rozwoju dziecka uznano karmienie pier
              > sią kontynuowane do drugiego roku życia i uzupełniane przez miejscowe produkty
              > żywnościowe".
              >
              > Rezolucja z 1994 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO 47,5). Ponadto, rezoluc
              > ja World Health Assembly 55.25 - 2002 zaleca karmienie piersią powyżej drugiego
              > roku życia i dłużej.
            • kol.3 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 10:48
              Polski Instytut Ginekologii i Położnictwa zmienia zalecenia co do terapii kobiet na diametralnie różne od siebie, zależnie od tego kto stoi na jego czele. I to, że jakiś nawiedzony osobnik coś sobie wymyśli, nie oznacza, że trzeba się temu niewolniczo podporządkowywać.
            • ledzeppelin3 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 11:43
              Marychno, Ty masz inne zdanie na temat długości karmienia, ja inne. Nie musimy się zgadzać.
              Gdyby moje dziecko budziło mnie 6 razy w nocy na karmienie, odstawiłabym je do rku. A tak, miało 14 miesięcy, bo budziło mnie raz.
              Wszyscy moi koledzy-pediatrzy zgadzają się, że karmienie piersią ma sens do ukończenia przez dziecko roku.
              Co do innych "herezji, argumentów"- wybacz, tak mówi mi moje doświadczenie jako matki, nie będę polemizować, bo i tak się nie zgodzimy.
            • mruwa9 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 18:25
              ale ledzeppelin , mimo, ze jest lekarzem, nie ma bladego pojecia o fizjologii laktacji, za to czesto i gesto podpiera sie mitologia i pseudomadrosciami ludowymi na ten temat, wiec to zadna wyrodcznia. Wyraza swoje zdanie, choc obiektywnie o tematyce pojecia nie ma.
              A poza tym coscie sie tak czepily tego karmienia piersia? jedno drugiemu nie przeszkadza, mozna karmic i pracowac i wcale nie byc bardziej zmeczona, niz podczas karmienia sztucznego. Zalezy od wlasnego nastawienia i organizacji zycia. Sprawa jest prosta: dziadkowie nie maja obowiazku nianczenia wnukow, moga, jesli chca, ale nie musza. A czasem wrecz nie powinni (jesli wiaze sie to np. z podwazaniem kompetencji rodzicow i nierespektowaniem ich zasad, czy nadmiernym wtracaniem sie w zycie mlodych). Wyjsciem jest podzielenie sie obowiazkami z partnerem lub zatrudnienie nianki.
              • franczii Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 18:32
                No ale co tu mozna zorganizowac i jak sie nastawic skoro cialo odmawia posluszenstwa. Karmienie 6 razy w nocy to sen z przerwami co 1,5 godziny. Fizycznie jest to nie do przeskoczenia zwlaszcza jesli w dzien nie musi pracowac.
                • mruwa9 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 18:51
                  da sie zorganizowac calkiem prosto: spie z dzieckiem, karmie przez sen, to wszystko. Przetestowalam na trojce dzieci i zyje, a w miedzyczasie miewalam dniowki 13-godzinne, dojazdy przez wiele lat, bywalo 25km, a bywalo i 50 km w jedna strone.
                  • franczii Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 19:10
                    To ja spalam z dzieckiem i budzenie 6-7 razy w nocy bylo wykanczajace, w dzien albo nie pracowalam albo pracowalam niewiele w domu. Najgorsze zaczelo sie wlasnie w okolicach 9-10 mca zycia, wczesniej nigdy tak czesto sie nie budzil. A jestem osoba, ktora nie potrzebuje bardzo duzej ilosci snu, wystarczy mi 5-6 godzin snu ale nieprzerwanego. W koncu z tego wlasnie powodu odstawilam bo dziecko ssalo juz tylko w nocy, w dzien wcale.
                  • kawka74 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 19:43
                    > da sie zorganizowac calkiem prosto: spie z dzieckiem, karmie przez sen, to wsz
                    > ystko.

                    Nie zawsze się da, wierz mi.
                    • mruwa9 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 23:59
                      kawka74 napisała:

                      > > da sie zorganizowac calkiem prosto: spie z dzieckiem, karmie przez sen, t
                      > o wsz
                      > > ystko.
                      >
                      > Nie zawsze się da, wierz mi.

                      Jesli jestes nastawiona na niepowodzenie, to przeciez nie mozesz sie zawiesc.

                      To kwestia wlasnego przekonania, ze sie da/ze sie nie da. Jesli ktos sobie wmowi , ze to absolutnie niewykonalne, to jest po dyskusji. Wlasne przekonanie, ze istnieja rozne wyjscia z sytuacji ( i niekoniecznie odstawienie od piersi jest jedynym rozwiazaniem i cudownym antidotum na wszelkie niedogodnosci macierzynstwa) jest tu kluczowe. No, ale jesli ktos sie zaprze, ze sie nie da i koniec, bo nie, to nie ma o czym rozmawiac.
              • ledzeppelin3 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 18.10.10, 12:34


                mruwa9 napisała:

                > ale ledzeppelin , mimo, ze jest lekarzem, nie ma bladego pojecia o fizjologii l
                > aktacji, za to czesto i gesto podpiera sie mitologia i pseudomadrosciami ludowy
                > mi na ten temat, wiec to zadna wyrodcznia. Wyraza swoje zdanie, choc obiektywni
                > e o tematyce pojecia nie ma.


                Twój ton jest napastliwy i arogancki. Brak ci kultury. Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. A już na pewno nie o kwestiach medycznych.
            • franczii Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 20:13

              Marychna, jeszcze jedno a propos, ze ktos bedac lekarzem czyli jakby nie bylo osoba swiadoma wartosci matczynego pokarmu proponuje rezygnacje z karmienia.
              Mnie to wlasnie pediatra dziecka widzac, ze wygladam jak zombi zachecil do rezygnacji z tych czestych karmien nocnych. I nie sadze, ze mamy lekarki karmia wytrwale jesli wymaga to od nich tak wielkiego poswiecenia i odbija sie na ich sprawnosci.
    • irmaaa Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 17:16
      Bywa tak,że nie pomagają, ale oczekują pomocy.
    • magdakingaklara Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 17:34
      Przepraszam czy Ty dziecko zrobilas sobie czy dla dziadkow??
      • kropkacom Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 18:33
        Ja rozumiem niechęć do opieki na pełny etat ale jednak chciałby się aby dziadkowie z wnukami mieli dobry kontakt. Żeby potem nie było pretensji, że wnuki na szyje się babci czy dziadkowi nie rzucają big_grin
        • magdakingaklara Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 18:38
          popieram Cie.
          Tylko wkurza mnie jak mamusie maja pretensje do calego swiata ze babcie nie chca sie zajac wnukami. A w imie czego maja sie zajac?? Dzieci chyba robi sie dla siebie a nie dla dziadkow.
          Ja moja matke NIGDY nie prosilam o opieke nad wnuczka. Robi to wtedy kiedy chce ona a nie wtedy kiedy ja chce. Bo to nie jej obowiazek tylko przyjemnosc
          • kropkacom Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 18:46
            Zakładam, że przy zdrowych stosunkach na linii dzieci - rodzice, można okazjonalnie prosić o pomoc i ją otrzymać. Co innego jak to dziadkowie mają de facto wychowywać nam dziecko czy dzieci.
            • magdakingaklara Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 18:55
              dokładniesmile zgadzam sie z Toba w 100%
    • franczii Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 18:26
      Jesli nie mozesz zrezygnowac na jakis czas z pracy to uwazam, ze powinas odstawic od piersi albo oduczyc nocnego karmienia. Wiem jak to jest budzic sie tyle razy w nocy na karmienie bo moje dziecko tez tak mialo. W dzien juz nie ssalo piersi tylko zjadalo pokarmy stale i butle na sniadanie a w nocy sie budzilo tyle razy. Ja nie pracowalam a i tak bylam wsciekla i wykonczona.
      Sprobowalam pewnej nocy nie przystawic rozbudzonego synka, nastawilam sie wczesniej na boje a a tu okazalo sie, ze wystarczylo go tylko przytulic i zasnal. Moze twoj tez ssie piers z innych powodow niz glod. Moj od tamtej pory zaczal przesypiac cale noce a ja razem z nim, z tymze poczatkowo spal w moim lozku.
      • aleks-ok Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 21:24
        Jesli oczekujesz odpowiedzi dla porównania jak to wyglada u innych dziewczyn-chyba cie nie pocieszę, ja świadomie zamieszkalam 40km od moich rodzicow własnie po to zeby kontakt nie byl zbyt częsty, nie oczekiwalam nigdy regularnej pomocy, dzieckiem zajmuje sie ja i mąż,nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale babcia czy inna bliska rodzina może uwazać sie za madrzejsza, wiele rzeczy robic po swojemu, wtrącac sie, krytykować, komentować, szarpać nerwy itd-jednym słowem ta pomoc mimo ze darmowa ma swoją cenę.Mimo ze są dni ze dosłownie "przerzucamy" między sobą Maćka i padamy oboje wieczorem, albo dla odmiany jestem sama z nim przez 3 doby to nie chciałabym zeby wszystkowiedzace babcie stały mi nad głową. Zeby nie było ze sie wymadrzam-oboje z męzem pracujemy na etacie i prowadzimy działalnośc gospodarczą.
        Jeśli chodzi o jedzenie w nocy, mają rację dziewczyny które piszą ze może to nie o samo jedzenie chodzi,poszukaj przyczyny czemu dziecko chce do ciebie w nocy, czemu się budzi, wiem ze zdarzają sie dzieci które tak mają ale zdecydowana większość w tym wieku powinna przesypiać noce, powodzenia
    • kawka74 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 21:57
      Czego oczekujesz, bo nie rozumiem - tego, żeby kontakt dziecka z dziadkami był częstszy/bardziej intensywny, czy tego, żeby dziadkowie wzięli na siebie ciężar opieki nad dzieckiem, podczas gdy Ty pracujesz?
    • adsa_21 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 16.10.10, 22:41
      W tej kwestii zlego slowa nie moge powiedziec na temat jednych i drugich dziadkow,ktorzy od poczatku i z bardzo duzym zaangazowaniem zajmowali sie mlodym.Szczegolnie moja mama,ktora ma totalnego hopla na punkcie mojego dzieciecia i rozpuszcza go niesamowiciewink
      • lukrecja34 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 10:00
        u nas jest tak,że dziadkowie i babcie w razie potrzeby pomagają.sami z siebie nigdy nie wychodzą z inicjatywą,żeby np. wnuczkę na spacer zabrać..i jest to przykre bo o ile nigdy nie oczekiwałam,że będą mi dzieci wychowywać to jednak czasem mam taki dzień,że byłoby miło gdyby ktoś mnie na chwilę odciążył. i nie chodzi tu o całodobową opiekę tylko zajęcie się dzieckiem raz na ileś przez godzinę czy dwie.
        u nas jeszcze jest tak,że syn był złotym dzieckiem.mogłam go ze sobą zabrać wszędzie i każdą sprawę załatwić bez problemu.dlatego nigdy syna nie "podrzucałam" dziadkom bo nie było takiej potrzeby.
        z córką jest inaczej bo jest innym dzieckiem-rozwrzeszczanym,upartym,bardzo trudnym do okiełznania.załatwienie z nią jakiejkolwiek sprawy jest niemal niemożliwe. i dlatego czasem zostawiam ją z dziadkami.
        rozumiem rozżalenie autorki wątku.ja nie odniosłam wrażenia,żeby wymagała całodobowej opieki i wychowywania dziecka przez dziadków tylko raczej odciążenia i pomocy od czasu do czasu.
        dla mnie to normalne,że w rodzinie się sobie pomaga-w końcu na kogo mamy liczyć jak nie na najbliższych ?
    • olik81 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 10:19
      a co jest złego w zapytaniu się dziadków czy nie zajeli by się dzieckiem?
      nie na tydzień ale na 1-2 h dziennie abyś mogła popracować?
      aż takie poniżająze?może oni nie wiedzą,żę oczekujesz pomocy, może ich te uwiązanie dziecka do Ciebie przez karmienie piersią (nie skomentuję tych 6 karmień w nocy...) zniechęca?a może tak bardzo starasz się zachować minę Zosi-Samosi, że nie wiedzą co Ci tam w łepetynie siedzi?
    • zabulin Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 11:03
      Nie dziwię się, ze jesteś wykończona. Nocy nie przesypiasz, a potem cały dzień pracujesz i zajmujesz się dzieckiem.

      O pomoc dziadków pytasz. Moja mama pomagała mi baaaardzo dużo. Zmarła jak syn miał 10 m-cy. Wtedy owszem, teciowa przyjeżdzała na soboty, bo miałam rozpoczęte studia podyplomowe.

      Teraz syn ma 2,5 roku i jak nie poprosimy to nawet nie zadzwoni do wnuka. Jest zbyt zajętawink
      Jej córka ma dwoje dzieci i tam babcia zgląda ot, tak, żeby wnuczki odwiedzić.

      No, więc uniosłam się ostatnio honorem i stwierdziłam, ze teściowej juz nie poproszę o zostanie z małym. A prosiłam rzadko.Tym bardziej, ze wycięła numer kiedys.
      Jak mówię, rzadko z nim zostawala. Mieliśmy akurat rocznicę ślubu, zgodziła się z nim zostać na 3 godziny w sobotę. Zaplanowaliśmy fajny wieczór, a tesciowa w środę nam powiedziała, ze jedzie na weekend do Zakopanego, ale jak chcemy możemy ich wtedy odwiedzić.

      Taaaak, marzę o tym, zeby rocznice ślubu spędzać z teściami.

      Niech sobie babcia robi jak chce. Nie zabronie jej bardziej kochac dzieci swojej córki. Niemniej jednak przykre to, bo tamte dzieci mają dwie babcie, a mój tylko jedną.
      Trudno- mój syn ma za to fajniejszą mamę wink

    • ida771 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 15:03
      Tak, czasem trzeba tupnąć nogą żeby dziadkowie ruszyli mózgownicą i zobaczyli coś jeszcze niż czubek swojego nosa.
      • myelegans Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 17.10.10, 18:43
        To nie dziadkow wina. Przestan karmic dziecko 6 razy w nocy, nikomu to nie wychodzi na dobre, zaczniesz sie wysypiac bedziesz miala wiecej energii. Jak chcesz odciazenia od dziecka, a dziadkowie Ci tego nie proponuja to rozgladnij sie za opiekunka na pare godzin dziennie. Moze jak zobacza obca osobe w ich domu opiekujaca sie ich wlasnym wnukiem, to da im cos do myslenia, albo i nie, a ty pozbedziesz sie oczekiwac i rozczarowania.

        BTW, moja tesciowa powiedziala, ze gdyby mieszkala blizej to chetnie zajelaby sie wnukiem.... raz w tygodniu, bo chociaz emerytka, kalendarz ma wypelniony wlasnymi zajeciami, wolontariatem, podrozami itd. I tak jest wszedzie naokolo. Nawety Ci znajomi, ktorzy maja rodzicow-emerytow na miejscu nie dostaja opieki nad dzieckiem wiecej niz i dzien w tygodniu i sa to stabilne i szczesliwe rodziny. Obniz oczekiwania, zacznij liczyc tylko na siebie.

        Tu gdzie mieszkamy nie mamy ZANDEJ rodziny, babcia najblizsza 500km, przyjezdza raz w miesiacu, zeby sie nacieszyc i nabawic z wnukiem. Opieke nad dzieckiem to ja, maz, byla niania i rozmaite baby-sitters, ostatnio sasiad-licealista, wszystko odplatnie. Taki life.
    • alabama8 Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 18.10.10, 12:49
      A ojciec dziecka? Nic nie piszesz o tym jak on wypełnia swoje obowiązki. Masz żal do dziadków że nie robią za niańki, a nic nie piszesz o tym czy mąż po powrocie z pracy przejmuje opiekę nad dzieckiem. Modelowo powinno być tak - w ciągu dnia ty zajmujesz się dzieckiem, sprzątasz, zabawiasz i gotujesz, po powrocie męża z pracy on przejmuje pociechę a ty idziesz do swojej pracy (nawet jeśli jest to pokój obok).
      • lilka69 alabama 18.10.10, 15:43
        do jakiej pracy w pokoju obok? przeciez mozna wyrobic sie z kazda praca w ciagu dnia nawet z rocznym dzieckiem.w swoim modelu nie uwzglednilas ponad to WSPOLNEGO czasu dla 3.
    • tully.makker Re: jak bardzo i w jakiej atmosferze pomagaja bab 18.10.10, 16:07
      Moi rodzice i ciotka,- obecnie wszyscy po 70 - zawsze chetnie zajmowali sie wnukami. sa swietnej formie, moze dlatego, ze maja kontakt z dzieciakami i mnostwo wzajemnej milosci. Nie przeszkada im to realizowac swoich marzen, podrozowac itp.

      Podobnie moja babcia zajmowala sie mna, jak bylam dzieckiem, pomagajac swojej corce i jak ja w miare mozliwosci i potrzeb bede sie angazowac w wychowanie swoich wnukow.
      Takie mamy wzorce w rodzinie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja