nie nadaję się na babcię

    • mamand Re: nie nadaję się na babcię 18.10.10, 12:21
      > Pierwsze dziecko było "studenckie"-miesz
      > kaliśmy w akademiku,w opiece nad małą pomagali wszyscy znajomi,

      > .Córka oświadczyła,że chce po kilku miesiąca
      > ch wrócić do pracy i liczy na to,że jej pomożemy.Szczerze mówiąc nie brałam tak
      > iej opcji nigdy pod uwagę.

      to pomóż jej chociaż tyle, ile pomocy ty otrzymałaś od innych
      • azile.oli Re: nie nadaję się na babcię 18.10.10, 12:45
        Niezależnie od tego , czy ta historia jest prawdziwa, to jednak wywołała u mnie pewne przemyślenia. Urodziłam dwójkę dzieci, studiując dziennie. Nie korzystałam z pomocy babć - moja mama pracowała, teściowa zawsze mówiła, że ona sobie dzieci sama wychowała , choć nigdy jej o nic nie prosiłam, ale już się asekurowała. Miałam o tyle dobrą sytuację, że pomagał mi mąż, mieliśmy świetną sytuację materialną itd. Nie chciałam żłobka, przedszkola, niańki. Mądrze kochajacą babcię może bym i chciała. Zostałam w domu z dziećmi i nioe żałuję, owszem, robiłam coś tam zawodowo w tym czasie, ale raczej, aby nie zostać w tyle.
        Stwierdziłam jednak , że jeśli córka będzie kiedyś chciała , bym zajęła się jej dziećmi, bo będzie chciała wrócić do pracy , to ja z tymi dziećmi jej zostanę, jeśli tylko zdrowie pozwoli.
        Bo to bardzo ważne dla matki - wiedzieć, że zostawia się dziecko z kimś, kto je kocha, kto zajmie się jego rozwojem.
        Ja podporządkowałam plany zawodowe dzieciom - nic się specjalnie nie stało, więcej zyskały dzieci, niż ja straciłam zawodowo.
        Mimo wszystko fajnie, gdy jest taka babcia, na którą można liczyć.
    • marta_st1 Re: nie nadaję się na babcię 18.10.10, 13:01
      a może jeden tydzień Ty a drugi tydzień druga babcia?
      • marta_st1 Re: nie nadaję się na babcię 18.10.10, 13:02
        właśnie doczytałam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja