kura17
20.10.10, 11:58
jakie jest Wasze zdanie na temat, ogolnie pojetego "pierwszenstwa" w roznych uprzywilejowanych sytuacjach, gdy jest wiecej osob, ktore maja prawo z nich skorzystac? kto pierwszy, ten lepszy? wiekowo? ktos silniejszy?
kilka razy ostatnio bylam swiadkiem niezbyt sympatycznych sytuacji w autobusie. jest tam specjalne miejsce dla osob niepelnosprawnych oraz dla wozkow z dziecmi (mieszkam w niemczech). i czasem jest tych mam z wozkami wiecej (sporo), niz miejsca... albo jest osoba na wozku i 3 mamy z wozkami - wszyscy sie nie zmieszcza... w "pechowych" sytuacjach pojawiaja sie jeszcze dodatkowe starsze osoby z balkonikami... w sumie wszyscy maja prawo do tego miejsca w srodku autobusu, ale zwyczajnie - nie wszyscy sie zmieszcza... kto ma "wieksze" prawo, jak myslicie? kurcze, takie zostanie na przystanku to nic milego - dla nikogo, ani dla matki z dzieckiem, ani dla staruszki z balkonikiem, ani dla niepelnosprawnego... kto ma zostac?
albo kolejka dla uprzywilejowanych. wszyscy uprzywilejowanie stoja rowno? ktos ma prawo podejsc ZUPELNIE bez kolejki, nawet jesli wszyscy inni tez sa uprzywilejowani?
jak myslicie?
ja nie potrafie znalesc zasady ogolnej. najchetniej bazowalabym na dobrej woli i zdrowym rozsadku ludzi, ale...
... troche sie boje...