czyje prawa wazniejsze?

20.10.10, 11:58
jakie jest Wasze zdanie na temat, ogolnie pojetego "pierwszenstwa" w roznych uprzywilejowanych sytuacjach, gdy jest wiecej osob, ktore maja prawo z nich skorzystac? kto pierwszy, ten lepszy? wiekowo? ktos silniejszy?

kilka razy ostatnio bylam swiadkiem niezbyt sympatycznych sytuacji w autobusie. jest tam specjalne miejsce dla osob niepelnosprawnych oraz dla wozkow z dziecmi (mieszkam w niemczech). i czasem jest tych mam z wozkami wiecej (sporo), niz miejsca... albo jest osoba na wozku i 3 mamy z wozkami - wszyscy sie nie zmieszcza... w "pechowych" sytuacjach pojawiaja sie jeszcze dodatkowe starsze osoby z balkonikami... w sumie wszyscy maja prawo do tego miejsca w srodku autobusu, ale zwyczajnie - nie wszyscy sie zmieszcza... kto ma "wieksze" prawo, jak myslicie? kurcze, takie zostanie na przystanku to nic milego - dla nikogo, ani dla matki z dzieckiem, ani dla staruszki z balkonikiem, ani dla niepelnosprawnego... kto ma zostac?

albo kolejka dla uprzywilejowanych. wszyscy uprzywilejowanie stoja rowno? ktos ma prawo podejsc ZUPELNIE bez kolejki, nawet jesli wszyscy inni tez sa uprzywilejowani?

jak myslicie?
ja nie potrafie znalesc zasady ogolnej. najchetniej bazowalabym na dobrej woli i zdrowym rozsadku ludzi, ale...
... troche sie boje... wink
    • pieskuba Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 12:00
      Nie sądzę by było "większe" i "mniejsze" prawo. W takich sytuacjach, jakie opisałaś powinna zadecydować kolejność.
      • kura17 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 12:16
        niby kolejnosc... ale ja osobiscie, majac zdrowe i w miare spokojne dziecko, nie mialabym sumienia "zostawic" na przystanku starszej osoby z balkonikiem, nawet gdybym byla pierwsza...

        albo - z drugiej strony - mloda osoba na wozku inwalidzkim i matka z chorym niemowlakiem jadaca do lekarza?...

        i pewnie jeszcze mnostwo innych przykladow, gdzie jednak nie kolejnosc powinna decydowac.

        jakos "proste" zasady nie wydaja mi sie wystarczajace.
        • pitahaya1 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 13:06
          Z trzeciej strony może ta osoba na wózku czeka na ten autobus już z pół godziny? A może spieszy się do lekarza? W końcu, jakby nie patrzeć, nie każde dziecko w wózku ma gorączkę i nie każdy na wózku ot tak sobie w nim siedzi, dla wygody.

          Trudno powiedzieć.

          Dla mnie rozsądna zasada to, o ile inni się zgadzają: kto pierwszy z uprzywilejowanych przyszedł/przyjechał na przystanek, ten powinien wsiąść w pierwszej kolejności do autobusu, czy czegoś tam jeszcze.
          • whitediamond Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 14:11
            w uk pierwszenstwo maja niepelnosprawni na wozkach, jezeli np to miejsce jest zajete przez mamy z wozkami a niepelnosprawny chce wejsc wtedy kierowca prosi zeby zlozyc wozki, jezeli nie chcesz zlozyc, mozesz zawsze wysiasc
            • lia.13 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 22:30
              jak to "złożyć wózki"? Czyli matka 6-miesięcznego malucha ma wyjąć dziecko, wziąć je na ręce, a także wszystko co się znajdowało w wózku, czyli kołderkę, kocyk, poduszkę, torbę z zapasowymi pieluchami, piciem, jedzeniem itp. itd..., wszystko to ma wziąć na ręce, bądź też położyć obok na podłodze i złożyć wózek? I wtedy niby będzie ona zajmować mniej miejsca niż z wózkiem?
              • whitediamond Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 08:38
                mniej wiecej tak (ale rosmieszylo mnie twoje oburzenie), w angielskich autobusach jest zawsze miejsce na zakupy, torby itd wiec taka mama moze zlozyc wozek, polozyc go tam a sama z dzieckiem usiasc na siedzeniu.
                Jakby nie patrzec niepelnosprawny ma gorzej a mamusi nic sie nie stanie jak zlozy wozek
                • thegimel Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 08:49
                  poza tym w UK następny autobus jest zazwyczaj za kilka minut. Dlatego rzadko widać dantejskie sceny, pchanie się awantury o miejsce, etc. U nas (mieszkam na Śląsku) czasami nawet do autobusu ciężko się dostać, a następny za pół godziny.
                  • landora Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 09:22
                    Angielski publiczny transport poza miastem jest fatalny. Kilka minut? Raczej godzina!
                    • thegimel Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 10:06
                      Owszem, ale chociaż w miastach jest przyzwoity. U nas w mieście jest beznadziejny, a na wsi to już w ogóle katastrofa.
                      • landora Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 13:10
                        U mnie w mieście jest o niebo lepszy, niż w miasteczku, w którym mieszkałam w UK. Tam po prostu wszyscy mieli samochody...
                        • thegimel Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 13:23
                          Ja akurat mieszkałam w Londynie i tam transport był bardzo dobry. Jak wróciłam do PL, zamieszkałam w małym miasteczku na Śląsku niedaleko Gliwic. I po Londynie jest to po prostu tragedia. Nawet do Katowic nie dojadę. A w okolicznych miasteczkach/wioskach mają jeszcze gorzej. U nas chociaż jedzie autobus komunikacji miejskiej raz na godzinę, a w okolicy mają tylko pksy, a w weekendy i wakacje nie mają nic. Inna sprawa, że u nas auto nie jest już wielkim luksusem, ale jednak jak się nie ma kilkunastu tysięcy złotych, to się kupi jedynie rzęcha, a w Uk można za nieduże pieniądze kupić przyzwoite auto. Tak czy siak, mieszkając w UK nie myślałam o prawie jazdy, nie było mi potrzebne, a po powrocie do PL to była pierwsza rzecz do załatwienia. I naprawdę cieszę się, że w końcu zdałam, bo do aby odwiedzić rodziców nie będę musiała przesiadać się 3 razy i tłuc się Ikarusami, zdezelowanymi śląskimi tramwajami i brudnymi pociągami.
                          • landora Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 13:54
                            No tak, Londyn to zupełnie inna para kaloszy. Ja mieszkałam w wiosce niedaleko Chelmsford, Uwierz, że często szybciej było do miasteczka dojść pieszo, niż czekać na (drogi) autobus.
              • hanalui Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 09:25
                lia.13 napisała:

                > jak to "złożyć wózki"? Czyli matka 6-miesięcznego malucha ma wyjąć dziecko, wzi
                > ąć je na ręce, a także wszystko co się znajdowało w wózku, czyli kołderkę, kocy
                > k, poduszkę, torbę z zapasowymi pieluchami, piciem, jedzeniem itp. itd..., wszy
                > stko to ma wziąć na ręce, bądź też położyć obok na podłodze i złożyć wózek? I w
                > tedy niby będzie ona zajmować mniej miejsca niż z wózkiem?

                No tak...u mnie tez tak jest. W autobusach jest miejsce na 2 rozlozone wozki, no chyba ze pasazerow jest wiecej to oczywiscie na mniej. Jesli chce wsiasc 3 matka z wozkiem to musi go zlozyc albo zostaje na przystanku i tyle, kierowca ma prawo nie wpuscic do pojazdu kogos kto nie stosuje sie do przepisow lub jego przewozenie byloby zagrozeniem bezpieczenstwa dla innych pasazerow, i owego pasazera. Kierowcy scisle przestrzegaja przepisow i nie zabiora wiecej pasazerow, wozkow niz dopuszczaja normy dla danego pojazdu - (to o czym teraz tak glosno - przeladowane busy, pojazdy)
                Twoj problem ze masz tyle klamotow w wozku i nie potrafisz sobie poradzic. Po co ci poduszka i kolderka? Toz to nie lozeczko wystarczy kocyk i torba z cala reszta. Po kiego grzyba trzymasz wszystkie rzeczy osobno, picie swietnie miesci sie w torbie, jedzenie rowniez. Moj wozek skladal sie 1 reka, w drugiej byl dziec z kocykiem, na ramieniu torba. Zapewniem cie ze sie dalo, owszem komfortowe to nie bylo, ale mialam wyjscie sterczec na przystanku i liczyc, ze uda sie nastepnym razem bez skladania lub jechac od razu
                • hanna26 Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 09:58
                  > Twoj problem ze masz tyle klamotow w wozku i nie potrafisz sobie poradzic.

                  Nie, to nie jest jej problem, ponieważ w Polsce kierowca nie ma prawa kazać pasażerce złożyć wózek dziecięcy. Ja również mam masę rzeczy w wózku, zwykle torby pełne zakupów, ze dwa koce do przykrycia nóżek itp. Nie mam zamiaru nikomu się z tego faktu tłumaczyć. Moja sprawa, co mam w wózku, jak komuś to się nie podoba, to już jest jego problem.
                  • hanalui Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 10:22
                    hanna26 napisała:

                    > Nie, to nie jest jej problem, ponieważ w Polsce kierowca nie ma prawa kazać pas
                    > ażerce złożyć wózek dziecięcy. Ja również mam masę rzeczy w wózku, zwykle torby
                    > pełne zakupów, ze dwa koce do przykrycia nóżek itp. Nie mam zamiaru nikomu się
                    > z tego faktu tłumaczyć. Moja sprawa, co mam w wózku, jak komuś to się nie podo
                    > ba, to już jest jego problem.

                    Szczerze powiem ze nie wiem co kierowca moze a co nie moze w PL. Rozsadek mi podpowiada ze on odpowiada za bezpieczenstwo pasazerow i to on decyduje czy bierze kogos czy nie i czy owy pasazer bedzie mogl byc bezpiecznie przewieziony i nie bedzie stanowic on lub jego rzeczy niebezpieczenstwa dla innych pasazerow. Z przestrzeganiem tego widac roznie bywa o czym chociazby ostatni glosny wypadek, kontrole busow, gdzie co rusz okazuje sie ze sa przeladowane nie tylko doroslymi ale rowniez dziecmi, uczniami itd.

                    Mnie serio nie obchodzi co masz w wozku, twoja sprawa, podalam tylko (nie ja jedna) ze nie we wszystkich krajach mozesz sobie jezdzic jak ci sie podoba bez przestrzegania regulaminu i przepisow dotyczacych ladownosci danego pojazdu i ze w niektorych miejscach na swiecie tego bezpieczenstwa przestrzegaja bez wzgledu na to czy ci sie to podoba czy nie, i czy ty kierujesz sie zdrowym rozsadkiem czy nie.

                    Zapewniem cie ze jesli kilka razy musialabys zlowyc wozek lub zostac na przystanku to klamotow mialabys o wiele wiele mniej big_grin
                    • jkk74 Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 12:40
                      hanalui napisała:


                      > Szczerze powiem ze nie wiem co kierowca moze a co nie moze w PL. Rozsadek mi po
                      > dpowiada ze on odpowiada za bezpieczenstwo pasazerow i to on decyduje czy bierz
                      > e kogos czy nie i czy owy pasazer bedzie mogl byc bezpiecznie przewieziony i ni
                      > e bedzie stanowic on lub jego rzeczy niebezpieczenstwa dla innych pasazerow.

                      hanalui smile jakie bezpieczeństwo??? pasażerów??? w autobusach miejskich/podmiejskich/wiejskich??????
                      wszyscy kierowcy jadą tak, jakby na pace kartofle mieli a nie ludzi... proszę cię... od lat korzystam z komunikacji w Warszawie - autobusy, tramwaje, metro...
                      ostatnio jakby coś się zmienia na lepsze, ale to nadal kropla w morzu...
                      • hanalui Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 13:43
                        jkk74 napisała:

                        > hanalui napisała:
                        >
                        >
                        > > Szczerze powiem ze nie wiem co kierowca moze a co nie moze w PL. Rozsadek
                        > mi po
                        > > dpowiada ze on odpowiada za bezpieczenstwo pasazerow i to on decyduje czy
                        > bierz
                        > > e kogos czy nie i czy owy pasazer bedzie mogl byc bezpiecznie przewiezion
                        > y i ni
                        > > e bedzie stanowic on lub jego rzeczy niebezpieczenstwa dla innych pasazer
                        > ow.
                        >
                        > hanalui smile jakie bezpieczeństwo??? pasażerów??? w autobusach miejskich/podmiej
                        > skich/wiejskich??????
                        > wszyscy kierowcy jadą tak, jakby na pace kartofle mieli a nie ludzi... proszę c
                        > ię... od lat korzystam z komunikacji w Warszawie - autobusy, tramwaje, metro...
                        > ostatnio jakby coś się zmienia na lepsze, ale to nadal kropla w morzu...

                        No kochana ja wiem jak to wyglada, ale to wlasnie dlatego ze wszyscy maja w 4 literach przepisy. Kierowca ma w d..., pasazerowie maja w d..., rodzice maja w d..., czy w autobusie na wycieczke beda pasy i ile dzieciakow tam bedzie, bo nie daj boze trzeba by bylo moze wiecej zaplacic za wyposazony autobus itp, byle tylko wsiasc i jechac, raban sie robi dopiero jak sie cos stanie tj w wypadku ostatnio
                        • jkk74 Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 13:54
                          smile i tu się z tobą w 100% zgadzam...
                          na co dzień nie dbamy o bezpieczeństwo własne i najbliższych, ale jak coś sie stanie to wszyscy wokół są winni tylko nie my...

                          no ale ja należę do gatunku "wredna suka" i jak coś jest nie halo to idę i zwracam uwagę... kiedyś na skrzyżowaniu wysiadłam z naszego samochodu, podeszłam do auta obok i powiedziałam siedzącym wewnątrz ludziom, że albo zapinają dziecko w fotelik albo wzywam policję... (spokojnie, czerwone było)
                          policję wezwałam... dalszego ciągu niestety nie znam, ale mam nadzieję że zostali ukarani...

                          w komunikacji miejskiej podobnie - sama nie jestem uprzywilejowana (a nie, trochę jestem, bom ciężarna smile) ale potrafię zwrócić uwagę idiotom...
                    • hanna26 Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 14:14
                      > Zapewniem cie ze jesli kilka razy musialabys zlowyc wozek lub zostac na przysta
                      > nku to klamotow mialabys o wiele wiele mniej big_grin

                      Zapewniam cię, że robiłabym dokładnie to, co robię teraz, o czym już wspominałam: brałabym dokładnie tyle samo rzeczy co teraz. Po prostu, gdy autobus jest przeładowany, co zdarza się rzadko, czekam na następny. Na nie zaprzestałabym robienia zakupów w drodze, w celu złożenia wózka w autobusie. Dla mnie to byłby absurd.
        • fo.xy Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 16:24
          a ja bym polaczyla kilka kryteriow.

          Grupa uprzywilejowana:
          1. mlody chlopak z gipsem na nodze i o kulach - wyszedl na "spacer"
          2. staruszka z balkonikiem, ktora wyszla na spacer i ma ochote na bulki z drugiego konca miasta
          3. matka z chorym niemowlakiem jadaca do lekarza

          Jesli te osoby sa w miare normalnej natury/kultury itp., itd. to pewnie ta kolejnosc nie bylaby obowiazujaca. Chlopak by pewnie dwom paniom ustapil. Staruszka, jesli czulaby sie dobrze i nie byla z rydzykowych beretow, przepuscilaby pewnie matke z dzieckiem. Ot kwestia wychowania i dostrzegania potrzeb innych.

          Nie da sie znalezc standardowego szablonu, ktory mialby zawsze i wszedzie zastosowanie. Zawsze moze sie okazac ze ktos jest chamski i ma postawe roszczeniowa typu - mam zlamany palec u lewej reki to mi sie nalezy, bo jestem inwalida tongue_out a na zwrot "mam termin z dzieckiem u lekarza" moze odpowiedziec "g... mnie to obchodzi.

          Rozni ludzie sa i watpie by sie dalo cos tu wymyslic. Niezaleznie ile regul nie wymyslisz, to zawsze znajdziesz tysiace wyjatkow wink
      • nomina Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 16:39
        Nie do końca. Decyduje zdrowy rozsądek. Jestem niepełnosprawna (uszkodzenia mioneurogenne narządów wewnętrznych, z silną ogólną neuralgią, ale na wózku nie jeżdżę), mam legitymację. Ciężko mi stać w autobusie, który jeszcze podskakuje na wybojach, więc siadam na "moim" miejscu. I jeśli wejdzie kobieta, która ma ten wiek emerytalny, ale tacha siaty takie, których ja bym nie dźwignęła, albo jest najarana papierochami jak smok - nie ustąpię. Jest silniejsza ode mnie. Jeżeli jednak wejdzie człowiek o kulach albo starowinka, którą można zdmuchnąć, taka słabiutka - wstanę. W końcu ja jakoś się przytrzymam, nawet z bólem, a ten człowiek o kulach jak ma to zrobić? Zębami?

        Podobnie jest w kolejce. Mama z wózkiem czy człowiek ze stabilną chorobą poruszający się na wózku może postać. Osoba z uszkodzeniami neurologicznymi np. układu moczowego, z silnymi uszkodzeniami stawów czy innymi zaburzeniami przebiegającymi z bólem, niemożnością przebywania w jednej pozycji, zaburzeniami krążenia, oddechowymi itd., dla których wystanie (nawet wysiedzenie) jest albo niemożliwe, albo skończy się przyjazdem erki - powinny być przepuszczone. Tak nakazuje zdrowy rozsądek i ekonomia, bo jeśli ja zasłabnę dlatego, że mama z wózkiem mnie nie przepuści, i wyląduję niepotrzebnie w szpitalu, to dla dziecka tej mamy za miesiąc nie będzie już limitów na NFZ u specjalisty (trzeba było opłacić moją interwencję medyczną).

        I generalnie normalnie myślący ludzie to rozumieją i sami proponują taką kolejność. Najwięcej k..wami na niepełnosprawnych rzucają ludzie w wieku ok. 45-70 lat, tak agresywni, a jednocześni potrafiący dźwigać takie ciężary, niemający cienia zadyszki ani skoku ciśnienia przy mieszaniu z błotem osoby, która grzecznie prosi o miejsce - że daj Boże wszystkim takie zdrowie.
        • kura17 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 20:29
          takie podejscie bardzo mi sie podoba. staram sie postepowac podobnie - oceniac w miare mozliwosci, kto bardziej potrzebuje czegos tak. a poniewaz jestem (w miare) mloda i zdrowa osoba, wiec na ogol koncze ustepujac (w roznych sytuacjach) najrozniejszym ludziom smile

          w niemczech jest jakos zadziwiajaco pod tym wzgledem... BARDZO rzadko widze, zeby ktos ustepowal miejsce w autobusie, albo w kasie osobie uprzywilejowanej (ciaza, lekkia niepelnosprawnosc, matka z dzieckiem). NIE MA tutaj kas dla uprzywilejowanych wcale! natomiast bardzo czesto zdarza sie, ze ludzie - najrozniejsi, starsi tez! - przepuszczaja do kasy kogos, kto ma tylko 1-3 artykuly... jak bylam w ciazy (2 raz), to w kolejce do kasy nigdy mnie nie przepuszczono, raz przepuszczono mnie w wieeeelkiej kolejce do toalety w centrum handlowym, ale za to regularnie przepuszczana jestem, gdy kupuje ten 1-2 produkty (bo zapomnialam, albo tyle potrzebuje) w supermarketach... zadziwia mnie to zawsze smile
    • xiv Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 15:42

      podoba mi się przykład z UK, ale nie jest tak różowo - jeśli autobus jest zapakowany, to nawet największe pierwszeństwo nie pomoże do niego wsiąść smile

      a trochę szerzej - może jest za wiele osób uptrzywilejowanych? pamiętam taki obrazek na mojej ulicy w centralnym Londynie, gdzie stał cały sznurek (ponad dziesięć) uprzywilejownych samochodów (oczywiście nie płacących za parking), a nie było miejsca dla posiadaczy lokalnego pozwolenia; po paru awanturach skończyło się na dwóch wyznaczonych miejscach dla posiadaczy niebieskich legitymacji

      [gwoli wyjaśnienia - w UK jest bardzo liberalne podejście dotyczące samochodów dla niepełnosprawnych - w samochodzie nie musi być tej osoby, wystarczy, że się załatwia sprawę dla takiej osoby i już można wystawić niebieską legitymację]
    • hawela Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 16:21
      silniejszegosad
    • canuck_eh Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 18:12
      Jakis dzwiny problem.Jak mamy z wozkami zajmuja miejsce gdzie moze "zaparkowac"wozek inwalidzki a wozki z dziecmi mozna przestawic w inna czesc autobusu to uprzywilejowana mama czy nie powinna sie przesunac.Przynajmniej tak jest w Kanadzie i kierowca prosi o przesuniecie sie.W autobusie przewaznie sa dwa miejsca na wozki inwalidzkie.Wozki z dziecmi - czasami matka wyciaga dzieciaka z wozka i wozek stoi i jak kolejny ma sie dostawic - kierowca prosi o zlozenie wozka i juz.Trzeciego pasazera na wozku inwalidzkim nie jest w stanie zabrac bo nie ma pasow i miejsca by owy wozek dla bezpieczenstwa pasazerow i osoby na wozku zapiac.Nie wiem jak jest w Niemczech, ale jeszcze nie spotkalam sie z wielkim problemem wozkowo - miejscowym .Kilka razy natomiast gowniarz uslyszal ode mnie kilka slow kiedy to ja ustepowalam miejsca starszej osobie i zanim owa osoba podeszla do miejsca, czy kobita w ciazy to mlody juz posadzil 4litery, ale nie jest to nagminne i taki idiota trafia mi sie raz na 2 lata mniej wiecejsmile
      • kura17 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 20:33
        osobiscie bylam swiadkiem kilku brzydkich scen w komunikacji miejskiej, a uzywam rzadko, bo staram sie jezdzic rowerem.

        dlatego mnie to zainteresowalo - jakie jest Wasze zdanie na ten temat.

        widzialam juz naprawde tlum zgromaczony w tej srodkowej czesci autobusu - osoba niepelnosprawna na wozku, ze 3-4 wozki i 3-4 babcie z balkonikami! kolejna babcia po prostu nie wsiadla...

        w niemczech jest to miejsce wspolne, do podzialu, jedynie gdy wjedzie wozek inwalidzki, to ma stac w okreslonym miejscu. ale gdy miejsca NIE MA, bo stoja tam wozki z dziecmi, to co? trzeba ktoras mame wyprosic?

        wiadomo, nie sa to sytuacje bardzo czeste, ale jednak sie zdarzaja.
        • canuck_eh Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 22:33
          Przykro ze bylas swiadkiem takiej sceny bo cos takiego nie powinno istniec gdziekolwiek sie mieszka.
          U nas nie byloby problemu.Nawet kierowca nie musialby nic mowic chyba ze sie mamusie badz pasazerowie zagapili i nie zauwazyli po kiego kierowca wstaje i idzie do srodkowej czesci autobusu.NIGDY nie bylo z tym problemu .TAk jak wspomnialam kilka razy mialam przepychanke slowna z jakims idiota co to twierdzil ze jemu sie nalezy owo miejsce.
    • metodiw Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 18:20
      U nas w Polsce smile w Realu, gdzie jedna kasa jest dla klientów uprzywilejowanych, zawsze stałyśmy z córką w ciąży (coraz bardziej zaawansowanej) w kolejce, bo pierwsi do tej kasy są zawsze panowie kupujący piwko uncertain I chyba tylko dwa razy kasjerka powiedziała, żeby podejść, wymijając stojących pełnosprawnych.
    • jkk74 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 18:21
      kura ale tu nie ma mniej i bardziej uprzywilejowanych... jest tylko zdrowy rozsądek i odrobina empatii... przynajmniej powinny być...

      pamiętam swego czasu jak z brzuchem 8-miesięcznym i dzieckiem w wózku wsiadłam do metra (Warszawa smile)... baaa żeby wsiąść musiałam głośno i dobitnie powiedzieć "przepraszam" - gwoli przypomnienia i wyjaśnienia - w warszawskim metrze w pierwszych i ostatnich drzwiach są miejsca dla inwalidów, wózków dziecięcych i osób z gabarytami, pierwszeństwo mają inwalidzi na wózkach i właśnie matki z dziećmi w wózka, ale NIKT ze stojących tam pasażerów sam z siebie dupy nie ruszy i miejsca nie zrobi...
      no więc po gromkim "przepraszam" weszłam do wagonu jadąc paru osobom po nogach (mówiłam? mówiłam... więc pretensje do siebie proszę mieć...)...
      na następnej stacji sporo osób wysiadło i zwolniło się dużo miejsca, wiec mogłam usiąść... kolejna stacja - wsiada młody chłopak z gipsem, widać nie tylko ręka ale cała klata zagipsowana (tak chyba uszkodzony bark usztywniają?)... ledwo stoi... myślicie że ktoś wstał? a no ja wstałam smile
      a jak wstałam to jedna baba z siatami chciała usiąść ale jej nie dałam...
      chłopak podziękował, do dziecka zagadał...
      a reszta pasażerów... cóż... zapatrzeni w swoje buty lub zaczytani a gazetkach darmowych...
      wstyd się człowiekowi robi, zwyczajnie wstyd...
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 18:36
        jak ktos sie czasem tarabani z kilkuklatkiem, ktory ma zdrowe nogi a jest w wozku to ludzi jadacych do pracy, szkoly, uczelni krew zalewa
        • jkk74 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 18:42
          córa miała wtedy dokładnie 14 mcy smile
          jestem rozgrzeszona?

          poza tym mając wielki brzuch nawet 3-4 letnie dziecko ciężko jest utrzymać w pionie... bo samemu się ten pion ledwo trzyma smile
          ale aby to wiedzieć trzeba coś takiego przeżyć smile
        • hanna26 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 20:34
          japanunieprzerywalempanieposle napisała:

          > jak ktos sie czasem tarabani z kilkuklatkiem, ktory ma zdrowe nogi a jest w woz
          > ku to ludzi jadacych do pracy, szkoly, uczelni krew zalewa

          A niech cię zalewa, twój problem. Mam takie samo prawo wchodzić do autobusu z wózkiem, w którym siedzi dwulatka, jak ty z wózkiem z noworodkiem. I nie mam najmniejszego zamiaru codziennie spóźniać się do przedszkola ze średniaczką i do szkoły z najstarszą, bo tobie się wydaje, że masz komunikację miejską na własność. Nie masz. I czas się z tym pogodzić.

          W sumie opisany problem to dla mnie zupełna abstrakcja. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym w autobusie napotkałą taką ilość inwalidów na wózkach i osób z małymi dziećmi, żeby sobie wszyscy nawzajem przeszkadzali. A korzystam z komunikacji miejskiej codziennie, bo codziennie odwożę dwojkę starszych dzieci do szkoły i do przedszkola, a wszystko z najmłodszą pociechą. Natomiast zdarza się czasami (bardzo rzadko), że autobus jest zapakowany po dach zdrowymi i bez wózków, i wtedy pasuję, bo nie chcę, żeby mi dzieciaki zadeptali.
          • jkk74 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 20:38
            hanna swego czasu, jak multikino uruchomiło multibaby to tłumy waliły i wtedy w metrze to wózki na dziesiątki się liczyło big_grin
            potem się to uspokoiło, ale na początku ten nawał wózków był widokiem nadzwyczajnym smile
          • kura17 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 21:39
            ja akurat widzialam kilka takich sytuacji, moze mialam pecha...

            ale to byl tylko PRZYKLAD, chodzi o bardziej generalne zasady postepowania. nie tylko w autobusie, nie tylko w kolejce.
    • nenia1 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 18:48
      kura17 napisała:

      > jak myslicie?
      > ja nie potrafie znalesc zasady ogolnej. najchetniej bazowalabym na dobrej woli
      > i zdrowym rozsadku ludzi, ale...
      > ... troche sie boje... wink

      Mnie z całego twojego wywodu najbardziej rzuciły się w oczy te słowa.

      Potrzeba regulowania każdego drobiazgu zasadami.
      I idący za tym brak zaufania do ludzi.
      A w swój rozsądek i dobrą wolę wierzysz, czy jednak nie potrafisz
      samodzielnie decydować i potrzebujesz by za ciebie decydowały odgórne
      zasady?

      Jakoś boję się takich zapędów, mam poczucie, że stracę wolność.
      • kura17 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 20:24
        widzialam kilka brzydkich awantur (bez swojego udzialu, patrzylam z boku) i dlatego jakos trudno mi zaufac ludziom. na roznych forach tez pojawiaja sie watki, w ktorych rozne osoby twierdza, ze zostaly niesprawiedliwie potraktowane.
        w tym tutaj watku TAKZE padlo kilka propozycji - ma przyklad "kto pierwszy, ten lepszy", lub - wrecz przeciwnie - wedlug oceny potrzeby danej osoby.

        byly tez podane przyklady REGULACJI prawnych w roznych krajach, wiec moje pytanie nie jest tak zupelnie od czapy.

        ja sie jakos wewnetrznie sprzeciwiam zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy". sama stosuje zasade "kto bardziej potrzebujacy, ten pierwszy". oczywiscie nie zawsze potrafie obiektywnie ocenic, ale przynajmniej sie staram, mam nadzieje, ze za duzo bledow nie robie wink zreszta na ogol wypada mi, ze ja jestem z tych najmniej potrzebujacych, ustepowalam juz, bedac ciezarna, malym dzieciom i staruszkom, ale zostalam rowniez kiedys zbesztana przez pana na wozku, ze wozek mojego dziecka zagrodzi mu drogie, KIEDY on bedzie chcial wysiasc, wiec ja powinnam...
        ... wcale nie wsiadac smile wytlumaczylam, ze gdy bedzie chcial wyjchac, ja sie najpierw usune.


        tak wie
    • olifra1 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 19:49
      jeśli chodzi o autobus to zakładając, że jadę sobie autobusem z dzieckiem w wózku i wchodzi osoba niepełnosprawna lub z balkonikiem to pomimo tego, ze jestem na miejscu również dla mnie przeznaczonym ustępuję. z założenia wiem, że będzie mi łatwiej stanąć i utrzymać np. równowagę w każdym innym miejscu niż np. starszej pani z balkonikiem.
      co do kolejki w sklepie to tu decyduje już kolejność przyjścia. chociaż nie wykluczam sytuacji, że np. znowu starsza pani z balkonikiem ledwo utrzymująca się na nogach, a ja z wózkiem (dzieć sobie wygodnie w nim siedzi) stoję wcześniej, to nie widzę problemu, żeby ustąpić takiej kobiecinie.
      jako "ciężarówka zawsze korzystałam z uprzywilejowanych kas w sklepach i dziś każdej "ciężąrówce" ustępuję, nawet jeśli jestem z dziećmi. ale uderza mnie fakt, że najczęściej to kobiety krzywo się patrzą na osoby, które domagają się należnego im pierwszeństwa sad
    • kropkacom Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 20:42
      > takie zostanie na przystanku to nic milego

      Nic miłego ale czasami trzeba i nawet można poczekać. Nie ma się co pchać do środka z wózkiem jak w środku już stoi wózek inwalidzki i wózek z dzieckiem na przykład. To samo dotyczy wszystkich ludzi (nawet tych sprawnych i bez obciążeń).
      • kura17 Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 21:42
        pojedynczy czlowiek "zawsze" sie zmiesci wink

        wiadomo, nikt nie lubi stac. gdy w srodku pelno - po prostu sie zostaje na przystanku. ale gdy w srodku jest miejsce, a na przystanku za duzo czekajacych (z uprawnieniami)?

        i ogolnie - gdy ktos MUSI ustapic swoich praw - kto to "powinien" byc? mniej potrzebujacy? czy moze jednak ten, kto sie "spoznil"? czy na zywiol?

        wiele jest watkow o awanturach ludzi, ktorzy uwazaja, ze maja do czegos prawo, a inni nie. ciekawi mnie, co sadzicie o sytuacjach, gdy wiecej niz jedna osoba ma to samo prawo i ktos musi ustapic, "zawiesic" swoje prawa, chocby ana chwile.
        • kropkacom Re: czyje prawa wazniejsze? 20.10.10, 23:15
          W komunikacji publicznej, wiadomo, że są miejsca dla pewnych grup. Po środku (czasami z tyłu pojazdu) dla wózków. Są miejsca siedzące dla chorych, matek z dziećmi czy starszych osób (u nas również dla niewidomych z psami). A jak rozdzielić te miejsca (bo wiadomo, że uprawnionych jest wielu) to już raczej wypadkowa konkretnej sytuacji i wrażliwości osobniczej. Nie ma co roztrząsać. No, chyba, że chciałaś usłyszeć na przykład, że wózek inwalidzki ma pierwszeństwo w stosunku do wózka z dzieckiem. Ale tu nie zaryzykuje odpowiedzi. Sama jeżdżąc z małymi dziećmi ustępowałam starszym. Też nie zawsze. Bywały sytuacje, że bardzo zależało mi aby dziecko jednak siedziało.
          • azile.oli Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 10:15
            Ja jednak jestem za zasadą ''kto pierwszy'', z zastrzeżeniem, że jak ktoś ma bardzo ważny powód, to poprosi i może ktoś go przepuści. Nie nam oceniać z boku, kto ma jechać, a kto musi zaczekać. Młody chłopak na wózku też może jechać do lekarza i być umówionym na konkretną godzinę, a matka z dzieckiem niekoniecznie do lekarza, ale na zakupy.
            Przypuszczam, że staruszka z balkonikiem nie podróżuje autobusem dla przyjemności i tu bym jej jakieś pierszeństwo przyznała, ale z drugiej strony, jeśli ktoś czeka z pól godziny, specjalnie przyszedł wcześniej, żeby zdążyć gdzieś na czas, to trudno wymagać, żeby przepuszczał osobę, która przyszła chwilę przed odjazdem.
            Co do matek z chorymi dziećmi , podróżujacych komunikacja miejska - wbrew pozorom nie jest ich tak wiele - większość jednak korzysta z taksówek, samochodów własnych lub zamawia wizytę do domu. Do głowy by mi nie przyszło tarabanić się z dzieckiem z wysoka temperaturą autobusem. Wiem , wiem, nie każdego stać...
            Co do kas pierszeństwa - moim zdaniem , jeśli stoja tam tylko osoby uprzywilejowane, to nie robić zamieszania , zakładam, że osoba, która przyszła zrobić zakupy jest w stanie chwilę poczekać. Nie nam oceniać, kto bardziej, a kto mniej potrzebujący.
            Kiedy byłam nastolatką, nie mogłam stać zbyt długo, bo robiło mi się słabo. Mniejszym problemem było dla mnie stanie jako matki, z dzieckiem na ręku.
          • kura17 Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 11:12
            > No, chyba, że chciałaś usłyszeć na przykład, że wózek inwalidzki ma pierwszeństwo w stosun
            > ku do wózka z dzieckiem. Ale tu nie zaryzykuje odpowiedzi.

            nie po to zakladalam watek, zeby uslyszec konkretna odpowiedz wink po prostu lubie dyskutowac.

            ja - jezdzac przez ponad 5 lat z wozkiem (dwojka dzieci blisko siebie) - nabralam duzej sympatii do osob na wozku - bo troche jakbym poznala ich problemy. i szczerze im nie zazdroszcze wszelakich utrudnien, nie tylko barier przy poruszaniu sie, ale tez barier w kontaktach z ludzmi. na matki z wozkiem ludzie sie krzywo patrza, przypuszczam, ze na niepelnosprawnych na wozkach - tez czasem... a ja juz wozkow nie mam (jupi!), a oni jednak wyboru nie maja...

            ale zadnej twardej zasady bym nie zaryzykowala - w sytuacjach, kiedy przywilejami trzeba sie podzielic...

            ja osobiscie mialam 2 przykre sytuacje - ja bylam z wozkiem i osoba niepelnosprawna na wozku. ale nigdy nie chodzilo o brak miejca wink raz nie uslyszlam, ze pani na wozku chce wyjechac i nie zaczelam natychmiast wychodzic, zeby ona mogla wyjechac. powtorzyla, przeprosilam, ze nie uslyszalam i ze juz sie ruszam. na co uslyszalam, ze tak to jest, jak sie cudzoziemcow do kraju wpuszcza i jeszcze dzieci pozwala miec wink
            a drugim razem pan na wozku nie chcial, zebym ja stanelo KOLO niego z moim wozkiem (bylo miejsce!), bo on za iles tam przystankow nie bedzie mogl wysiasc... mialam poczekac na nastepny autobus smile

            oprocz tych drobnych wlasnych przepychanek - tylko obserwowalam, ale i tak czasem sie zastanawiam, jak takie kwestie rozwiazywac. zwlaszcza, ze tutaj (niemcy) ludzie sa strasznie przywiazani do roznych przepisow, jesli juz sa, to sie ich przestrzega smile a ja nie wiem, czy sa, musze jakos sprawdzic. bo jesli sa, a - nie da boze - nie przestrzegasz, to strach, heh...
            • hanalui Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 11:37
              kura17 napisała:
              zwlaszcza, ze tutaj (niemcy)
              > ludzie sa strasznie przywiazani do roznych przepisow, jesli juz sa, to sie ich
              > przestrzega smile a ja nie wiem, czy sa, musze jakos sprawdzic. bo jesli sa, a -
              > nie da boze - nie przestrzegasz, to strach, heh...

              Ale co to za sformulowanie przywiazani do przepisow? Przepisy sa po to by ich przestrzegac, szczegolnie tych dotyczacych bezpieczenstwa. Ludzie w innyc krajach ich prestrzegaja bo pewnie za nieprzestrzeganie grozi wysoka kara + odszkodowanie dla poszkodowanego. Jak by w PL tez placono dotkliwe kary + byla mozliwosc uzyskania wysokich odszkodowan dlatego ze ktos przepisow nie przestrzegal i zdarzylo sie nieszczescie, lub daltego ze nie przestrzegal przepisow i zostaje pozbawiony odszkodowania to ludzie szybciutko by sie nauczyli.
              A tak przodujemy pod wzgledem wypadkow na drogach, przodujemy pod wzgledem wypadkow na budowach, w miejscach pracy...bo i pracodawcy i pracownicy, uslugodawcy i uslugobiorcy maja gdzies...kto by sie przywiazywal do roznych przepisow jak to okreslilas
              • kura17 Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 14:21
                nie chodzilo mi o przepisy bezpieczenstwa, wiadomo, ze takich nalezy bezwzglednie przestrzegac.

                ale o wszelakie przepisy, czesto az dziwaczne (sporo ich niemcy maja), zwiazane czesto z bardzo ogolnie pojmowana grzecznoscia i dobryn nastawieniem do innych.

                przyklad: w niemczech samochody zatrzymuja sie dlugo ZANIM podejdziesz do oznakowanych pasow, kazdy cie przepusci. tak nakazuja przepisy. natomiast sa rowniez pasy, ktore maja tylko oznaczenie typu "uwazaj!", ale nie oznaczenia "pasy, przepusc pieszych". i na tych pasach w zasadzie NIGDY nie przepuszczaja! tylko zwalniaja troche, na wypadek, gdyby dzieciak wybiegl na ulice, lub cos podobnego. bo na tych pasach NIE MA obowiazku przepuszczenia pieszych, a na tych drugich jest smile

                i podobnie jest w wielu sytuacjach - jesli jest przepis, to jest stosowany co do litery, nawet jesli jest wylacznie po to, aby innym umilic zycie, ale jak przepisu nie ma, to nikt o tym umileniu, czy grzecznosci, nie pomysli.

                wspominalamw tym watku - nie ma tutaj wcale kas dla uprzywilejowanych. nie widzialam, zeby ciezarna ktos kiedykolwiek przepuscil.

                albo miejscowki w pociagach wink czesto sprzedawane sa miejscowki do 1-2 wagonow, reszta dla tych bez miejscowek. i na ogol jest tak, ze wszystkie osoby z miejscowkami gniota sie w tych 1-2 wagonach, reszta jest akurat PUSTA, bo malo chetnych, ale NIKT sie nie przeniesie do pustego wagonu, bo przeciez miejscowki sa na konkretne siedzenia smile
    • tully.makker Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 10:18
      9 miesiac ciazy, stoimy normalnie do kasy w markecie, tzn, ja wisze na barierce, bo plecy bola, podchodzi facet ( zdrowy, kilka rzeczy w koszyku i domaga sie,zebysmy go przepuscili, bo on sie spieszy)

      Ale generalnie - zdrowy rozsadek, zdrowy rozsadek, zrdrowy rozsadek. Sama wiem,kiedy moge kogos przepuscic, a kiedy raczej nie jest to mozliwe.
      • elske Re: czyje prawa wazniejsze? 21.10.10, 11:37
        W autobusach w Polsce są wyznaczone drzwi do wsiadania z wózkiem i miejsca na wózek.Jesli juz jadę kilka przystanków , nie wysiądę z autobusu tylko dlatego, ze jest mało miejsca a ktos chce wsiąść.Była pierwsza.
        Jeżdżąc autobusem zauważyłam , że największe skupisko ludzi w autobusie jest zawsze przy drzwiach. Jest ciężko wyjść, wejść, bo każy z pasażerów po wejściu do autobusu, staje przy drzwiach. I tak cisna sie przy tych drzwiach, a w przejściu między siedzeniami luzy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja