morgen_stern
21.10.10, 19:34
Niech mi to ktoś wytłumaczy. Zapraszają, przepraszają (nie wiem, za co). Nadęty bufon obrażony jak panienka wychodzi z sali, nie słucha, co mają inni do powiedzenia. Prezydent przestawia swój kalendarz, żeby panienka łaskawie zaszczyciła go swoją obecnością, ale panienka nie przyjdzie, nie będzie rozmawiać. Czy naprawdę ktoś jeszcze myśli, że ten mały człowiek jeszcze z kimś chce o czymś rozmawiać?
Mam ochotę kopnąć Komorowskiego w jego czcigodny, prezydencki tyłek, żeby się do diabła ciężkiego opamiętał i przestał się tak z nim cackać. Innych podobnie. Przestać z nim rozmawiać, zapraszać, pokazywać, wysłuchiwać tych bredni, które wygaduje - po co dodawać mu ważności? Czy to jakaś osoba specjalnej troski jest, ułomna, że trzeba przyjmować z uśmiechem na twarz każde kłamstwo, każdą kalumnię, każdy szit, który mu z ust wylatuje?
No powiedzcie, jak sobie z tym człowiekiem poradzić? Jak go unieszkodliwić politycznie, zanim narobi szkód, których się już nie da naprawić, zanim do końca podzieli naród, co zostało oprócz zlewania go sikiem prostym?