jajko54
24.10.10, 09:08
wątek o kondolencjach przypomniał mi o pewnym pytaniu. czy jeśli komuś umrze ktoś bliski to inni - przyjaciele, rodzina - "dyżurują" przy tej osobie tak aby nie została ani na chwilę sama? spotkałam się z takim postępowaniem niedawno - u mnie w rodzinie było zupełnie inaczej, każdy przeżywał w samotności. pamiętam potworną samotność po śmierci ukochanej babci, mieszkałam wtedy sama, telefon milczał głucho. ale z drugiej strony nie umiem płakać przy ludziach a przecież to potrzebne...