Są tu mamy dyslektyków?

26.10.10, 08:55
Ale takich starszych, 4-6 klasa podstawówki, albo wyżej?
Syn został zdiagnozowany dopiero pod koniec piątej klasy, wczesniej poradnia nie wpadła na to, ze to może byc dysleksjasad
Od czwartej klasy nieustannie nadzoruję, kontroluję, pilnuję itd. Przychodził ze szkoły nie wiedząc co było na lekcjach i co jest zadane. Popołudniami uczyliśmy się tego co było rano, weekend poświęcaliśmy na nadrobienie zaległości, czy przygotowanie do sprawdzianu. Wolne były tylko ferie i wakacje... W piątej klasie było lepiej, potrafił się czasami skupić, zdarzało mu się nawet pamiętać o zadaniu domowym, nie codziennie oczywiście, ale serce mi rosło.
Oceny były duuużo lepsze w porównaniu do czwartej klasy, ale nadal weekendy= nauka.
Teraz jest w klasie szóstej...masakra, wpadł chyba w jakiś dół intelektualny...nauczyciele narzekają, ze w ogóle się nie koncentruje, gapi się w książkę godzinami twierdząc, ze się uczy a potem nic nie umie gdy go pytam, oceny fatalne...
Dostaje omegę 3, magne b6 i chodzi na biofeedback, i nic.
Ja momentami mam go serdecznie dosyć. Kocham go bardzo, ale ile lat można zajmować się tylko jednym dzieckiem, kiedy ma się też drugie, męża i ...siebie?
Wiem, wiem, że inne matki mają gorzej, ale jest mi tak źlesad
Ciągle robię za capo, nie mogę pojechac w sobotę na zakupy, czy wyjść gdzieś po południu bo jest to równoznaczne z tym, ze nic nie zrobi...Rok temu, kiedy córa chodziła jeszcze do przedszkola, odbierałam ją najpóźniej jak mogłam żeby pobyła na dworze, z rówieśnikami, bo wiedziałam, ze jesli wyjde z nią z domu synuś wykorzysta okazję, zeby nic nie robić, a potem się nie wyrobi z lekcjami.
Dwa lata uczyłam go organizacji pracy, wychwytywania tego co w tekście najważniejsze, robienia notatek, map myśli, itd. Owszem jest poprawa w stosunku do tego co było w czwartej klasie, duża poprawa, wtedy nawet myślałam, ze moje dziecko jest niepełnosprawne intelektualnie, po czym wiosną dowiedziałam się, w PTD, że iq powyżej normy, ale kiedy on wreszcie zacznie się sam uczyć???
Dzisiaj mam doła, chce mi się ryczeć, pocieszcie...
    • moofka Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 09:13
      czytalas "dar dysleksji"?
      dysleksja to naprawde nie koniec swiata
      owszem w szkole jest upierdliwa
      za to po jej ukonczeniu naprawde nie jest z nia zle
      syn chodzi na terapie pedagogiczna?
      zajecia korekcyjno-kompensacyjne potrafia zdzialac cuda
      w jakim dokladnie obszarze synek ma trudnosci?
      • pade Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 09:39
        Czytałam drugą część, ale muszę sięgnąć do tej pierwszej. Ja naprawdę staram się zrozumieć to jego myślenie obrazami, wyłączanie się itd, ale po prostu tracę już cierpliwość.
        Wkurza mnie na maksa, ze marnuje czas na udawanie, ze się uczy. Skupiony na nauce jest tylko i wyłącznie wtedy, gdy wezmę go do kuchni i wtłaczam wiedzę opowiadając dany materiał. Córka i mąż musza być wtedy poza domem. Nie da się tak żyć, nie możemy wiecznie chodzić na palcach...Jesli ma coś zrobić przy swoim biurku trwa to godzinami bo ..za oknem ptak przelecial, bo cos lezy na parapecie itd, itd.
        Wiem wszystko o pozytywnej motywacji, nauczyciele teraz już też, starają się go zachęcić, chwalą, ale powoli zaczynają tracić cierpliwość bo widzą, że wyłącza się coraz częściej, ze brak mu chęci..
        Na terapię nie chodzi, nie wiem czy u nas w szkole jest taka, popytam, pedagog nic mi nie zaproponowała. Poza szkołą nie da rady, ograniczyłam mu wszystkie zajęcia dodatkowe bo z niczym się nie wyrabiasad
        • maghdalena33 Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 10:40
          Jesteś pewna, że to tylko dysleksja?
          Może to również i ADHD. ADHD to nie tylko nadpobudliwość psychoruchowa ale również problem z koncentracją i pamięcią.
          Byle co będzie odwracać jego uwagę od zadań.
          Dodam, że przy tej odmianie ADHD może być bardzo spokojny i nic na tę chorobę może nie wskazywać.
          Spróbuj z nim iść do psychologa i przebadać go pod tym kątem.
          • pade Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 11:04
            Byłam u neurologa, psychologa i psychiatry. Neurologicznie ok, są zaburzenia integracji sensorycznej, ale do opanowania. Nadpobudliwy jest, to fakt, w sensie, bardzo spokojny, wręcz flegmatyczny bo rozkojarzony.
            Psychiatra zaleciła lek, który ma poważne skutki uboczne, więc zrezygnowałam...
        • czar_bajry Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 10:47
          Moja córka lat 17 ma zdiagnozowaną dysgrafię, dysleksję oraz litelaryzacje oka lewego nad prawą rękąsmile
          Od klasy pierwszej miła zajęcia reedukacyjne + praca w domu. Córka nigdy nie była orłem, oceny zawsze raczej niskie były, jeden rok (2kl) w gimnazjum powtarzała i wyszło jej to na dobre. Także miała problemy z zapamiętywaniem co jednak nie przeszkodziło jej uczyć się świetnie tańca, piosenek oraz roli ( grywa epizody w serialach). Ma także świetną pamięć do minionych zdarzeń, pamięta co było np. na wczasach i gdzie byliśmy jak miał lat dwasmile
          Poszła do zawodówki fryzjerskiej z zamiarem kontynuowania potem nauki wieczorowo.
          Nie sprzeciwiałam się temu, wiedząc iż dla niej najlepiej będzie zdobyć zawód i odnaleźć się w tym w czym jest dobra i co lubi nic na siłę pchać ją do liceum gdzie obie przeszły byśmy drogę przez mękę z niewiadomym skutkiem.
          Syn lat 6 też może mieć problemy, nie był jeszcze diagnozowany ale jest w jakiś minimalny sposób niedojrzały emocjonalnie wzg. wieku. Młody jest wcześniakiem z obniżonym napięciem i niby nic nie widać i wszystko ok to już widzę że ma bardzo duże problemy z koncentracją, skupieniem i zapamiętywaniem. Zaczynamy SI czyli integrację sensoryczną- działa cudasmile i na pewno pomoże mu potem w szkole.
          Tak więc pade nie czekaj gdyż sama urobisz się po pachy z miernym skutkiem tylko zacznij działać. W szkole musi być reedukator i zajęcia dla dzieci zdiagnozowanych. Po pierwsze syn powinien być pod opieką poradni i mieć opinię do szkoły- dłuższy czas na test
          Powodzeniasmile
          • morekac Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 11:00
            Jeśli mlody nie ma aktualnej opinii z poradni i jest w klasie 6 - to w tej chwili jest to musztarda do obiedzie.
            Nawet jeśli ograniczyłaś wszelkie zajęcia pozalekcyjne - to moim zdaniem terapia jest na tyle ważna, że na nią czas musi się znaleźć. Moja starsza córka nauczyła się przez kilka lat terapii przynajmniej dobrze czytać, nauczyła się, jak ma pracować, żeby to było skuteczniejsze (przynajmniej czasem), nauczyła się czytelniej pisać i nie robi juz błędów w ilościach straszliwych...
          • pade Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 11:07
            Czar, opinia jest, z PTD, dłuższy czas jest, motywacja też
            Ja go pilnuję z jednego powodu: czasem ta chmura znad jego głowy gdzieś zanika i nagle sypią się piątki jak z rękawa-czyli potrafi, ciężko później powiedzieć sobie-odpuszczam, szkoda czasu.
            • czar_bajry Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 11:12
              spróbuj załatwić sobie SI na fundusz a jak masz kasę to idź prywatnie( ok 90-100 zł wizyta) i koniecznie reedukacja w szkole, troszkę łatwiej będziesz miała a i tak najgorsze przed Tobą- gimnazjum.
              • pade Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 11:38
                Własnie dzwoniłam do szkoły, żadnych zajęć dla dyslektyków z klas szóstych nie masad
                • dagbe Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 12:12
                  A może są zajęcia w poradni? Wiem, że u nas w poradniach takie są, bezpłatne.

                  Zatrudnij może jakiegoś studenta/emerytowanego nauczyciela do pomocy synowi w lekcjach - jeśli oczywiście masz na to fundusze. Ewentualnie poproś kogoś znajomego o przysługę.
                  Taka osoba ma zazwyczaj mniej emocjonalne podejście a i Ty nie będziesz się tak denerwować.
                  Moja przyjaciółka ćwiczyła syna w językach, bo ja już nie miałam na to cierpliwości.

                  Pozdrawiam,
                  Dagmara
    • aandzia43 Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 10:51
      Szczerze współczuję i pocieszam, jak mogę smile
      Jestem mamą dorosłej już dyslektyczki. Pracę z dzieckiem zaczęłam od początku pierwszej klasy i żałuję, że tak późno. Ale to było paręnaście lat temu, kiedy kupa pedagogów nie wierzyła jeszcze w istnienie dysleksji i moje uwagi na temat nierównomiernego rozwoju różnych funkcji u dziecka traktowane były, jak fanaberie przewrażliwionej matki. Oficjalną diagnozę dostałam dopiero w trzeciej klasie, ale wizyty u psychologa i współpraca z panią od nauczania początkowego (mądra i dobra kobieta, niech jej się w zyciu darzy!) miała miejsce od początku podstawówki. Dysleksja dysleksji nie równa. Moja córka miała ogromne problemy z opanowaniem sztuki czytania, niewielkie zaburzenia koncentracji, sporą nadwrażliwość na bodźce, dużą męczliwość, słabą pamięć krótką. Inteligencja powyżej normy, dojrzałość emocjonalna też. Z takim pakietem wyjściowym ruszyłyśmy do pracy. Odrabiałam z nią lekcje ze wszystkich przedmiotów tzn. czytałam polecenia, których nie była w stanie sama przeczytać, treść zadań z matematyki, treść wiersza do nauczenia na pamięć (to dopiero była dla niej katorga!), czytałam czytanki i lektury. Wszystko w porozumieniu z nauczycielką. Jednocześnie uczyłam ją czytać metodą, którą polecił mi psycholog. To była praca do kilku godzin dziennie. Sztukę biegłego czytania ze zrozumieniem, a związku z tym niezależność w uczeniu się, opanowała gdzieś około czwartej klasy. Ponieważ do tego momentu była na bieżąco z materiałem i przyswajaniem wiedzy z innych przedmiotów, nie miała zaległości ani żadnej nerwicy czy fobii szkolnej. Świetnie czuła się w szkole, miała dobre oceny i relacje z nauczycielami. Powoli ustępowały zaburzenia koncentracji, układ nerwowy dojrzewał. Biegłość czytania zawsze była i jest parę lat do tyłu względem normy, ale nie w stopniu dramatycznym. Dysortografia jest, a jakże, ale to doprawdy w jej sytuacji pikuś. Pikusiem niestety nie jest kompletny brak uzdolnień do języków obcych. Teraz studiuje całkiem fajny kierunek i wszystko wskazuje na to, że może być dobrym specjalistą w swojej dziedzinie.
      To historia mojego dziecka. U twojego syna chyba największym problemem są deficyty uwagi. A jak z czytaniem ze zrozumieniem? Chętnie czyta książki? Nie wiem, kiedy syn zacznie się sam uczyć, moja zaczęła gdzieś około piątej klasy, ale jej dolegliwości były innego rodzaju. Jedyne, co mogę ci doradzić, to zbadanie za wszelką cenę sprawy jego zaburzeń koncentracji. I trzymać kciuki. Nie ustawaj w wysiłkach, chociaż są momenty strasznego zwątpienia i doły. Rób konsekwentnie swoje, ale szukaj też nowych rozwiązań. Naprawdę, dużo dobrego można zdziałać. Nie wszystko jednak, i o tym też pamiętaj.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki smile
      • pade Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 11:13
        Ja też pracuję z synem od pierwszej klasy, tylko od czwartej baaardzo intensywnie, po parę godzin dziennie bo intuicyjnie zauważyłam, ze coś jest nie tak. Poradnia nie zdiagnozowała go w żadnym stopniu, mimo, ze był u nich na badaniach co rokusad Wczesna diagnoza na pewno oszczędziałby nam wieeelu stresów...
        Dopiero psycholog z Polskiego Towarzystwa Dysleksji wyjasniła mi wreszcie co dolega mojemu synowi, jak z nim pracowac itd. Ma też zdiagnozowaną dysgrafię i dysortografię-ale jest coraz lepiej, widać dużą poprawę.

        Wiem, ze moja praca daje rezultaty, ale jestem tak straaasznie zmęczona, tak bardzo chciałabym choć przez tydzień pomyśleć o czyms innym niz przyroda czy matma...
        Mam po prostu dośćsad
        • aandzia43 Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 16:47
          Niezły masz sajgon, kobieto. Przeczytałam wszystkie posty. Dokładne badania, a potem ewentualnie leki, tylko to przychodzi mi do głowy. Trzymaj sięsmile
    • dagbe Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 11:06
      Mój starszy syn jest/był dyslektykiem. Był badany w wieku 6 lat - inteligencja wysoka, wszystko super. W szkole zaczęła się MASAKRA! Nie wyrabiał się z zadaniami na lekcji, nie pamiętał o pracach domowych ani o tym, co trzeba przynieść do szkoły. Na szczęście szkoła miała doskonałą współpracę z rodzicami - daliśmy radę, aczkolwiek było ciężko. Też musiałam się razem z nim uczyć. Nawet znienawidzonej przeze mnie geografii wink
      Dysleksję i problemy z koncentracją odkryto przy drugim badaniu w III klasie SP. Przez cały czas (podstawówkę i gimnazjum) syn chodził na terapie pedagogiczną, przez co należały mu się ułatwienia na egzaminach.
      Zapisałam go też na kurs "szybkiego czytania" - bardzo to pomogło w koncentracji. Byłam też na wykładzie (właśnie w ramach tego kursu) o tym, w jaki sposób ludzie przyswajają informację: są wzrokowcy, słuchowcy i ruchowcy. Mój syn najlepiej zapamiętuje przez ruch, więc uczył się jeżdżąc na rowerku stacjonarnym - dało to doskonałe rezultaty.
      Młody nie raczkował a ruchy naprzemienne wykonywane przy raczkowaniu są bardzo ważne ze względu na rozwój współpracy między półkulami mózgu. Ćwiczyliśmy kinezjologię edukacyjną - właśnie te ruchy naprzemienne.
      Poza tym dużo sportu - aikido, pływanie, taniec, jazda na rowerze. Oczywiście również suplementy: magnez, Omega 3, witaminy.
      Teraz syn ma prawie 17 lat. Gimnazjum ukończył z wyróżnieniem - było to jego pierwsze świadectwo z wyróżnieniem w karierze szkolnej. Jest uczniem jednego z najlepszych liceów w naszym mieście. Nadal poświęcam mu dużo czasu, jednak już raczej na rozmowy i sprawdzanie, co zrobił. Już teraz zdaje sobie sprawę, że bezproduktywne siedzenie jest bez sensu. Ma określony czas na zrobienie pracy domowej, nauczenie się. Jeśli go przekroczy niestety będzie musiał zrezygnować z zajęć dodatkowych, na których bardzo mu zależy.

      Pozdrawiam,
      Dagmara
      • pade Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 11:44
        Też myślałam o kursie szybkiego czytania, tylko w necie jest tyle negatywnych opinii, że odpuściłam.
        Może ktoś zna, dobrą-godną polecenia szkołę we Wrocławiu?
        Dagbe, coś mnie tknęło jak napisałaś o ruchowcach. Młody kopie taką małą piłeczkę jak ma się czegoś nauczyć, a ja wkurzona wpadam, zabieram i sadzam przy biurku... Muszę mu ją zwrócićsmile
        • moofka Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 12:01
          zwroc zwroc smile
          dziecko intuicyjnie czuje co mu pomaga
          metoda dobrego startu na przyklad opiera sie na aktywizowaniu analizatora kinestetyczno-ruchowego podczas nauki wink
          tylko beznadziejni lewomozgowcy ucza sie siedzac plackiem na dupie i zakreslajac akapitki na rozowo big_grin
          • pade Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 12:08
            moofka napisz coś więcej, albo rzuc linkiem o tym aktywizowaniu...
            ekhm, malujemy akapitki na różowo<wali głową w ścianę>
            • moofka Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 12:38
              wysyłam Ci ksiazke na maila
              tam szeroko i przystepnie jest jak postepowac ze starszym dyslektykiem tez
              w kazdym przypadku mysle ze warto skorzystac z terapii - dziecko juz duze, ale w kazdym wieku warto
              to naprawde nie jest tak duzy koszt
              a podejscie zupelnie inne
              sama odetchniesz, nie bedziesz sie frustrowac oczekujac cudów i bedziesz wiedziala ze ktos profesjonalnie z dzieckiem pracuje
              jego to tez nauczy innych metod, przed nim jeszcze dluga droga
              gimnazjum szkola srednia i studia
              w zasadzie oprocz filologii wszystko moze studiowac smile
              • pade Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 12:57
                Dziękuję bardzosmile
                Mogłabyś mi jeszcze napisać, jak dokładnie nazywa się ta terapia, jaka jest jej częstotliwość, gdzie o to pytać?

                Dziewczyny, bardzo Wam dziekuję, podniosłyście mnie na duchu, naprawdęsmile
                • moofka Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 13:09
                  szumnie brzmi terapia
                  ale tu chodzi o terapię pedagogiczną
                  czyli zajęcia, które mają pomóc dyslektykowi
                  kiedys nazywalo sie reedukacja, albo czasem tez zajecia mowi sie korekcyjno-kompensacyjne
                  maja bardzo zindywidualizowany charakter dlatego warto przejsc sie do terapeuty (czasem logopedzi maja tez te specjalizacje)
                  on ci podpowie ktory analizator warto usprawniac, jak koordynowac funkcje, nad czym i jak pracowac
              • kai_30 Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 17:02
                moofka, wyślij mi też, proszę.

                mam dwóch dyslektyków - jeden w szóstej klasie, i z nim już z górki, zaczął czytać i czyta namiętnie opasłe tomiszcza, tylko pismo jak kura pazurem i z błędami mu zostało. za to drugi, czwartoklasista - dramat poganiany tragedią. głęboka dysleksja, dysgrafia i dysortografia plus adhd z przewagą deficytu uwagi, bez nadruchliwości. przy, oczywiście, inteligencji powyżej normy. na szczęście chodzą obaj do szkoły integracyjnej, oferta zajęć korekcyjno-kompensacyjnych i rewalidacyjnych jest szeroka. w domu ćwiczymy dodatkowo kinezjologię edukacyjną.
        • dagbe Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 12:04
          Młody wytrzymał na tym kursie trzy miesiące. Nie było łatwo. Ostatecznie nie nauczył się bardzo szybko czytać, ale nie to było naszym celem. Dodatkowo mieli tam ćwiczenie żonglowania piłkami i inne wspomagające koncentrację. Samo czytanie idzie mu teraz bardzo dobrze, dużo czyta dla przyjemności i czyta też na głos młodszemu bratu.
          Ja w każdym razie z tych kursów byłam bardzo zadowolona. Niestety my mieszkamy w Trójmieście. Może poćwiczcie żonglowanie? Czy Twój syn uprawia jakiś sport? To też poprawia koncentrację.
          Piłeczkę oddaj koniecznie! Niech syn podczas nauki chodzi po pokoju, kopie piłeczkę, bawi się sznurkiem... Na pewno nie zaszkodzi a może pomóc wink Mój jeszcze rzuca rzutkami do tarczy wykrzykując angielskie słówka.

          Życzę powodzenia.
          Dagmara
          • pade Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 12:15
            Zwrócęsmile
            Uprawiał sporty: aikido, koszykówkę, pływanie, piłkę nożną-najbardziej lubił piłkę, ale-trener kazał przychodzić trzy razy w tygodniu po 2 godziny plus dojazdy albo wcale. Młody chodził 2 miesiące i narobił sobie zaległości...
            Dzięki Dagbesmile
            • dagbe Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 12:45
              Szkoda, że ta piłka taka obciążająca czasowo sad To byłaby dobra rzecz, jeśli syn to lubi...
              Bo to jest świetna "marchewka". Jeśli dziecku zależy na pójściu na zajęcia, to ma lepszą motywację, żeby się sprężyć z nauką.
              U nas zakazy gry na komputerze i oglądania telewizji nic nie dały, bo synowi na tym nie zależało. Zależało mu na treningach i tu był w stanie się sprężyć.

              Pozdrawiam,
              Dagmara
              • pade Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 13:00
                Mojemu synowi też nie zależysad Sam z piłki zrezygnował, nie rusza go zakaz gry na komputerze, ogladania tv, czasami mam wrażenie, ze na niczym mu nie zależy...dlatego czasami się załamuję, bo nie mam pojęcia czym go zmobilizować
                również pozdrawiamsmile
                • dagbe Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 15:04
                  Też kilkakrotnie byłam na krawędzi załamania i o krok od rzucenia tego wszystkiego w diabły. Czasem faktycznie rzucaliśmy naukę i robiliśmy coś dla przyjemności smile Ech, bycie rodzicem takiego dziecka nie jest proste. Masz już dość a wiesz, że nie możesz odpuścić.
                  Na szczęście Młody znalazł swoje pasje i teraz sam pilnuje, żeby się efektywnie uczyć. Poza tym chyba trochę dorósł.

                  Pozdrawiam,
                  Dagmara
          • morekac Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 15:19
            Moja chodziła pół roku i wprawdzie nie pomogło jej to w sprawach organizacyjno-naukowych, ale nauczyła się czytać z bardzo przyzwoitą szybkością. Co do ćwiczeń ruchowych: moja rzucała piłeczką w słowa do zapamiętania ... to było zalecenie terapeutki wink
        • morekac Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 15:20
          a ja wkurzona wpadam, zabieram i sadzam przy biur
          > ku...
          No i widzisz, jak ważna jest przyzwoita,spokojna konsultacja...
    • nann pade! 26.10.10, 11:56
      Czytam, jakbym czytała o mojej Zu!
      Dokładnie to samo, godzinami odrabiamy lekcje, wiecznie nadrabiamy zaleglosci, nawet wiek sie zgadza...

      popieram w 100% to co pisze maghdalena. ADHD to nie musi byc dziecko nadpobudliwe ruchowo, czasami to są własnie takie dziecie bujające w obłokach...

      Sprobuj moze jednak leków zaleconych przez psychiatre. W koncu to nie malarz pokojowy a lekarz. U nas jest roznica kolosalna. Leki baaardzo pomagają, bez tego to w tej chwili to ja już bym sie na terapie nadawałasad
      • pade Re: pade! 26.10.10, 12:16
        a jakie Twoja córka dostaje leki?
        jak nie chcesz tu pisać to na priv, proszę
        • nann Re: pade! 26.10.10, 12:20
          pade napisała:

          > a jakie Twoja córka dostaje leki?

          Concerta, Medikinet
          Bez tego byłoby na prawde cienko sad
          poczytaj sobie tutaj:
          www.forum.ptadhd.pl/
          • aandzia43 Re: pade! 26.10.10, 16:44
            Tak mi przyszło do głowy: metylofenidat wykazuje powinowactwo do amfy i kokainy. Nawet są tacy, co zażywając go w dużych ilościach wywołują doznania podobne do ponarkotykowych (ostatecznie to też substancja psychoaktywna). Znam osobę dorosłą przyznającą się do zaburzeń koncentracji, która świetnie czuła się po zażyciu małych dawek amfy, bo w końcu bez problemu i SKUTECZNIE mogła się uczyć do egzaminów. Zaprzestała tych praktyk, Bogu dzięki. Może lepiej podawać pod kontrolą i w odpowiednich dawkach młodemu człowiekowi metylofenidat, zanim zazna on szczęścia po amfie. Szczęścia, bo myślę, że ten błogi spokój, ten ład, jaki zapanuje nagle w skołatanej i nieprzewidywalnej głowinie adehadowca po narkotyku, może być przez niego odebrany, jak spacer po raju. Wyobraź sobie, Pade, nagle radzisz sobie z tym, z czym nie radziłaś sobie całe życie, i co było przcyzną twojego dramatu! Wszyscy cię chwalą, czujesz się, jak król, świat jest piękny! Straszna pokusa.
      • wieczna-gosia Re: pade! 26.10.10, 13:12
        jak chodzilam na warsztaty dla rodzicow dzieci z andpobudliwoscia to pamietam ze mowili ze to w ogole typowe dla dziewczynek ze one nie maja adhd tylko zaburzenia koncentracji uwagi. I ze generalnie nauczyciele wola Zosie marzycielke od Antka lobuza wiec i tak jest lepiej smile
    • ladybird15 Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 15:29
      Witam,
      mój syn został zdiagnozowany dopiero w 8 klasie podstawówki (był ostatnim rocznikiem uczęszczającym do ośmioletniej szkoły podstawowej. Pół roku temu skończył studia i obronił pracę magisterską.

      Jemu bardzo pomogło nauczanie indywidualne w liceum. Pierwszą klasę skończył z egzaminem komisyjnym, a od drugiej, kiedy zaczęło się nauczanie indywidualne praktycznie nie miał problemów szkolnych.

      Na zajęcia chodził do szkoły, miał mniej zajęć lekcyjnych, na ogół sam na sam z nauczycielem lub ewentualnie z jednym dodatkowym uczniem. Razem z klasą chodził tylko na wf i zajęcia typu plastyka czy technika.

      Systematyczna praca z nauczycielami i także własna w domu - wiedział że nie uda mu się wymigać od odpowiedzi i sprawdzenia zadania domowego spowodowały, że w końcu wypracował swój sposób nauki i to pozwoliło mu skończyć liceum i potem studia.

      Ja też do czasu rozpoczęcia przez syna nauki indywidualnej miałam wszystkiego dosyć. Codzienne odrabiane lekcji, pilnowanie, przypominanie sprawdzanie - dokładnie tak jak Ty.
      Też próbowaliśmy nauki technik szybkiego czytanie, lepszego zapamiętywania, itd. jednak dopiero nauczanie indywidualne spowodowało, że odetchnęliśmy z ulgą my rodzice, syn a także nauczyciele z jego szkoły.

      Pozdrawiam, Ewa
      P.S. syn praktyki nauczycielskie odbywał w swoim macierzystym liceum, gdzie bardzo sympatycznie przyjęli go dawni nauczyciele.
      • dagbe Re: Są tu mamy dyslektyków? 26.10.10, 15:49
        Tak. Nauczanie indywidualne to też jest metoda smile
        Zauważyłam, że syn robił postępy w nauce angielskiego wyłącznie na indywidualnych lekcjach.

        Pozdrawiam,
        Dagmara
Inne wątki na temat:
Pełna wersja