pade
26.10.10, 08:55
Ale takich starszych, 4-6 klasa podstawówki, albo wyżej?
Syn został zdiagnozowany dopiero pod koniec piątej klasy, wczesniej poradnia nie wpadła na to, ze to może byc dysleksja

Od czwartej klasy nieustannie nadzoruję, kontroluję, pilnuję itd. Przychodził ze szkoły nie wiedząc co było na lekcjach i co jest zadane. Popołudniami uczyliśmy się tego co było rano, weekend poświęcaliśmy na nadrobienie zaległości, czy przygotowanie do sprawdzianu. Wolne były tylko ferie i wakacje... W piątej klasie było lepiej, potrafił się czasami skupić, zdarzało mu się nawet pamiętać o zadaniu domowym, nie codziennie oczywiście, ale serce mi rosło.
Oceny były duuużo lepsze w porównaniu do czwartej klasy, ale nadal weekendy= nauka.
Teraz jest w klasie szóstej...masakra, wpadł chyba w jakiś dół intelektualny...nauczyciele narzekają, ze w ogóle się nie koncentruje, gapi się w książkę godzinami twierdząc, ze się uczy a potem nic nie umie gdy go pytam, oceny fatalne...
Dostaje omegę 3, magne b6 i chodzi na biofeedback, i nic.
Ja momentami mam go serdecznie dosyć. Kocham go bardzo, ale ile lat można zajmować się tylko jednym dzieckiem, kiedy ma się też drugie, męża i ...siebie?
Wiem, wiem, że inne matki mają gorzej, ale jest mi tak źle

Ciągle robię za capo, nie mogę pojechac w sobotę na zakupy, czy wyjść gdzieś po południu bo jest to równoznaczne z tym, ze nic nie zrobi...Rok temu, kiedy córa chodziła jeszcze do przedszkola, odbierałam ją najpóźniej jak mogłam żeby pobyła na dworze, z rówieśnikami, bo wiedziałam, ze jesli wyjde z nią z domu synuś wykorzysta okazję, zeby nic nie robić, a potem się nie wyrobi z lekcjami.
Dwa lata uczyłam go organizacji pracy, wychwytywania tego co w tekście najważniejsze, robienia notatek, map myśli, itd. Owszem jest poprawa w stosunku do tego co było w czwartej klasie, duża poprawa, wtedy nawet myślałam, ze moje dziecko jest niepełnosprawne intelektualnie, po czym wiosną dowiedziałam się, w PTD, że iq powyżej normy, ale kiedy on wreszcie zacznie się sam uczyć???
Dzisiaj mam doła, chce mi się ryczeć, pocieszcie...