mąż wydziela mi kawę

26.10.10, 12:55
W domu jestem już prawie cztery lata,wliczając w to ciążę.Zarabia tylko mąż,pracuje bardzo ciężko,ale zarabia również nieźle.Ja zajmuję się synkiem,domem,ogrodem,czasem coś uda mi się dorobić,ale rzadko.Mieszkamy daleko od miasta,nie mam tu rodziny ani znajomych.Całymi miesiącami za jedyne towarzystwo mam mojego trzylatka.Uwierzcie dziewczyny,bardzo jestem już zmęczona i sfrustrowana.Nie mam do kogo ust otworzyć.Mąż jest w domu gościem,nocuje może trzy razy w tygodniu.Nie dba o mnie kompletnie,nie interesuje go,że ja mogę mieć jakieś potrzeby.Nie pamiętam,kiedy ostatni raz kupiłam sobie coś do ubrania,o kosmetykach już nie wspomnę.U fryzjera byłam ostatni raz przed porodem.Moja garderoba składa się z kilku dresów i bielizny kupionej na targu.Mąż twierdzi,że przecież i tak nigdzie nie wychodzę,więc po co mi? ostatnio stwierdził,że piję za dużo kawy,trzyma słoik w samochodzie i jak chcę się rano napić to muszę go poprosić i wtedy wydziela mi łyżeczkę.Nie mam swoich pieniędzy,owszem,miałam sporo gotówki po sprzedaży mieszkania i działki po babci,ale wszystko poszło na nasz dom.Na koncie nie zostało mi nic.Do pracy pójść nie mogę,bo nie mam co zrobić z dzieckiem,kiedyś sprzątałam u jednej pani,której nie przeszkadzało,że przychodzę z małym,ale niestety to się urwało.Jestem na łasce męża,to,czy będę miała buty na zimę zależy od jego dobrego humoru.Nie czuję się kobietą,tylko jakimś koszmarnym straszydłem,stworzonym tylko do usługiwania.
    • gabrielle76 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 12:59
      no jestem w szoku uncertain wiesz ja jestem 14 lat po ślubie i nigdy nie pracowałam, a mój maz mnie tak nigdy nie potraktował, wrecz przeciwnie woli kupic coś dla mnie niz dla siebie, współczuje Ci bardzo, musisz z nim koniecznie porozmawiac i powiedziec mu co czujesz jesli to nic nie zmieni to ja bym sie rozwiodła na Twoim miejscu
    • papalaya postaraj się lepiej 26.10.10, 13:00
      zapomnialaś napisać, że mąż przykuwa cię do kaloryfera
      • strassydlo Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 13:03
        jeżeli myślisz,że to śmieszne z tym kaloryferem to grubo się mylisz.Nie wiem,gdzie mam szukać pomocy i wsparcia,z mężem się nie rozwiodę,bo jest syn,który potrzebuje ojca,ja wychowałam się w niepełnej rodzinie i wiem,co to znaczy.
        • gryzelda71 Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 13:07
          Ale piszesz,że męża nie ma w domu to jaki pożytek ma z niego syn?
        • deodyma Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 15:04
          kurcze, ja sama wychowalam sie w niepelnej rodzinie i zyje a za ojcem nie tesknilam wcale.
          • scibor3 Re: postaraj się lepiej 27.10.10, 13:43
            A ja miałem kolegę który nie ma lewej ręki. Kolega nadal żyje. Sprawdź, może i twojemu dziecku nie jest potrzebna lewa ręka.
            • ona_bez_ogona Re: postaraj się lepiej 29.10.10, 14:06
              scibor3 napisał:

              > A ja miałem kolegę który nie ma lewej ręki. Kolega nadal żyje. Sprawdź, może i
              > twojemu dziecku nie jest potrzebna lewa ręka.


              big_grinbig_grin:
        • rosapulchra-0 Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 18:10
          strassydlo napisała:

          > jeżeli myślisz,że to śmieszne z tym kaloryferem to grubo się mylisz.Nie wiem,gd
          > zie mam szukać pomocy i wsparcia,z mężem się nie rozwiodę,bo jest syn,który pot
          > rzebuje ojca,ja wychowałam się w niepełnej rodzinie i wiem,co to znaczy.

          się koleżanką, próbującą na siłę być dowcipną (pewnie jest, ale od dpy strony) zupełnie nie przejmuj, widać, że laska na siłę próbuje się dowartościować, w końcu jakoś te kompleksy trza leczyć, prawda?
      • asiaiwona_1 Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 13:04
        to jeszcze trwa ten konkurs na najlepszą forumową opowieść? big_grin
        • magdakingaklara Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 13:06
          na to wyglada wink
        • strassydlo Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 13:12
          kiedyś opisałam swoje życie na forum i zostałam okrzyknięta trollem,bo nikt nie wierzył,że człowiek może przejść przez coś takiego.Ale niestety,życie pisze czasem naprawdę zwariowane scenariusze,w które przeciętnej kobiecie,która ma normalne,spokojne życie przy boku kochającego partnerta,trudno uwierzyć.Zaprosiłam kiedyś panie z forum do siebie,żeby na własne oczy przekonały się,jak żyję,niestety,żadna nie przyjechała,a szkoda,bo może nie wyciągałyby pochopnych wniosków
          • gryzelda71 Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 13:13
            Kobiet daj adres na priv,to kawę choc wyślęsmile
            • ihanelma Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 13:19
              A jak przejmie albo uzna, że kawa od gacha?
              • gryzelda71 Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 13:30
                Co ty przed kuriera wyślę do rąk własnych hehe.
              • paczkakaczek Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 14:57
                dziewczyno nie widzisz, że twoja sytuacja jest tak groteskowa, że nawet inni cię nie żałują tylko się z tego śmieją? nie daje ci to do myślenia? Nie rozwiedziesz się dla dobra syna????? chcesz zęby patrzyła na to jak mąż cię traktuje, chcesz wychować kolejnego debila, który zniszczy życie kolejnej kobiecie??? Masz syna wychowujesz go nie dla siebie, ale dla innej kobiety, żeby nie zatruł jej życia. Narzekamy na facetów, a jak ich wychowujemy??? Odejdź od niego i nie wychowuj syna w toksycznej atmoswerze. To najlepsze co możesz dla niego zrobić!!!!!
          • ihanelma Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 13:18
            Jesli to prawda w chocby maleńkim zakresie, po prostu MUSISZ znaleźć źródło własnych pieniędzy. Rozwód byłby dla ciebie całkiem korzystny finansowo w takiej sytuacji. Pan chyba też o tym wie, ale nie bierze takiej opcji pod uwagę. Może powinien?
          • deodyma Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 15:05
            jesli Ty sama nie chcesz sobie pomoc, nie pomoze Ci nikt.
      • czar_bajry Re: postaraj się lepiej 26.10.10, 23:06
        zapomnialaś napisać, że mąż przykuwa cię do kaloryfera

        nie może przecież dzieckiem się opiekuje- chyba że na długim łańcuchutongue_out
    • wieczna-gosia Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 13:10
      a internetu ci nie limituje?
      • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 13:13
        nie,internetu nie,może wpadnie na ten pomysł,kto wie
        • pasquda77 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 13:18
          jak to nie dba o Ciebie?Kawa to używka, niezdrowe to to jest.Z miłosci Ci wydziela, a Ty sie na niego żalisz na forum, wstyd!
          • attiya Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 19:52
            no prawdziwa z Ciebie pasquda big_grin
    • hawela Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 13:19
      Wydaje mi się, że mąż przejawia o ciebie wielką troskę. Kawa jest szkodliwa, mogłaby ci podnieść ciśnienie, albo spowodowac uzależnienie od kofeiny. Wydziela ci tyle ile jest akurat potrzebne dla twojego zdrowia.
      A co jeszcze wozi w samochodzie? Bo spodobała mi się idea obwoźnego barku
      • papalaya Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 13:22
        a seks ci też wydziela? jak kobieta ma rozbudzone libido, to może być problemem
        • hawela Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 13:33
          seks też ma w samochodzie
          • agnieszka230983 Re: mąż wydziela mi kawę 10.11.10, 20:12
            ale sie usmialam
      • arwena_11 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 13:31
        A masz fv za rzeczy które kupiłaś z własnego majątku? Może warto Panu mężowi przypomnieć, że gdyby nie Twoja kasa,dom wykańczałby z kredytu, a ty miałabyś kasę na wszysko? A i jak maz fv to przy rozwodzie mogłabyś sie ubiegać o zwrot wydanych kwot.

        My teraz kupujemy większe mieszkanie. Bierzemy kredyt. Ja nie pracuję, ale mieszkanie w którym mieszkamy jest moje. Do głowy by mi nie przyszło, żeby je sprzedać i włożyć we wspólne. No chyba że w akcie not, Byłyby zapisane udziały. Moje 75% a wspólne 25%.

        Może je wynajmę i będę dokładała do kredytu, a może otworzę w nim firmę. Nie wiem. Ale nie zrezygnowałabym z majątku przedślubnego.
        • velluto Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 13:46
          Majątek odrębny wsadzony we wspólny dom nadal jest odrębny, nawet jeśli nie jest to wyraźnie zapisane w akcie notarialnym. Tyle, że potem trudniej to udowodnić, ale to robialnesmile
          • arwena_11 Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 15:04
            No więc dlatego lepiej się zabezpieczyćsmile
    • pszczolaasia Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 13:25
      jesli to prawdziwy wątek to juz wiesz co masz zrobicsmile zmien wszystko. poszukaj pracy, dziecko do przedszkola usamodzielnij sie. proste.
    • moofka Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 13:26
      no ale w te dni jak go nie ma to kawe ze sobą zabiera?
      serio daj ten adres smile
      • ihanelma Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 13:30
        Mailowy? wink
        • papalaya a jaka to kawa? 26.10.10, 13:37
          rozpuszczalna? sypana? Jacobs? Neska?

          ja bez pół litra ekspresowej lavazzy ew. kubala neski nie odpalam z rana, więc trochę cie rozumiem
          • croyance Re: a jaka to kawa? 26.10.10, 21:41
            Luwak tongue_out
            • vivibon Re: a jaka to kawa? 28.10.10, 16:37
              big_grin
    • gryzelda71 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 13:32
      Rozumiem,że u ciebie takie dozowania kawy,cukru itp to norma i powszechność.
    • majenkir Re: 26.10.10, 14:01
      Na <Spoleczenstwie>maja lepszych bajkopisarzy... uncertain
      forum.gazeta.pl/forum/w,29,117999923,117999923,Godnosc_kobiety_polskiej_.html
    • ira_07 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 14:07
      Przedobrzyłaś z tymi fantazjami. Zwłaszcza z kawą. Skąd może wiedzieć ile pijesz, jeśli go wiecznie nie ma? I jak to nie masz pieniędzy, nie zostawia nic na zakupy? Wyliczone 2 zł na chleb?

      Nigdzie nie wychodzisz, na spacery z dzieckiem, do kościoła, do sklepu? Przecież na wsi ludzie się raczej znają, na pewno byś znalazła jakąś koleżankę. No chyba, że Cię stary zamyka w domu, w co już na 100% nie uwierzę.
    • braktalentu Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 14:26
      Opcja krótkoterminowa: wystąpić o alimenty na rodzinę i w ich kwocie uwzględnić swoje potrzeby.
      Opcja długoterminowa: Pobrać (cichaczem) ze wspólnoty małżeńskiej pieniądze na bilet autobusowy. Autobusem z czterolatkiem pod pachą udać się do miasta i zarejestrować w Urzędzie Pracy. Czekać cierpliwie, aż pocztą przyjedzie potwierdzenie przyjęcia w poczet aktywnie poszukujących pracy. W domowym dresie, z dzieckiem pod pachą i potwierdzeniem w garści udać się do gminnego przedszkola i uzyskać na piśmie informację, że z braku miejsc dziecka nie przyjmą. Z rzeczonym pismem odmownym udać się do urzędu gminy (warto umówić wizytę telefonicznie) i zapytać Wójta co zamierza zrobić z tym fantem w świetle zbliżających się wyborów samorządowych. Pytanie mieć przygotowane w formie pisemnej i w tej samej formie żądać odpowiedzi. Po powrocie męża z pracy poinformować go, że w związku z nieudolnością władz lokalnych powzięło się decyzję o starcie w wyborach do samorządu na stanowisko radnej sołectwa i albo da kaskę na stroje i kawusię, albo wystąpi się publicznie w dresie relacjonując całej wsi swoją bolesną historię - tu warto podstępnie wyłożyć kawę na ławę i zaprezentować pisma posiadane w celu potwierdzenia swojej aktywności. W razie prób zabicia śmiechem oskarżyć o próbę zabójstwa z premedytacją.

      To trudne podnieść dupsko odziane w powyciągany dres z kanapy i stawić czoła światu z dzieckiem u nogi (czasem jak kotwica, a czasem jak kula). I nie jest to ocena, tylko stwierdzenie faktu. Zmiana to trudna rzecz. Ale warto. Choć nie zawsze.
      • iwoniaw Cudne! 26.10.10, 14:40
        CytatPobrać (cichaczem) ze wspólnoty małżeńskiej pieniądze na
        > bilet autobusowy. Autobusem z czterolatkiem pod pachą udać się do miasta i zare
        > jestrować w Urzędzie Pracy. Czekać cierpliwie, aż pocztą przyjedzie potwierdzen
        > ie przyjęcia w poczet aktywnie poszukujących pracy. W domowym dresie, z dziecki
        > em pod pachą i potwierdzeniem w garści udać się do gminnego przedszkola i uzysk
        > ać na piśmie informację, że z braku miejsc dziecka nie przyjmą. Z rzeczonym pi
        > smem odmownym udać się do urzędu gminy (warto umówić wizytę telefonicznie) i za
        > pytać Wójta co zamierza zrobić z tym fantem w świetle zbliżających się wyborów
        > samorządowych. Pytanie mieć przygotowane w formie pisemnej i w tej samej formie
        > żądać odpowiedzi. Po powrocie męża z pracy poinformować go, że w związku z nie
        > udolnością władz lokalnych powzięło się decyzję o starcie w wyborach do samorzą
        > du na stanowisko radnej sołectwa i albo da kaskę na stroje i kawusię, albo wyst
        > ąpi się publicznie w dresie relacjonując całej wsi swoją bolesną historię - tu
        > warto podstępnie wyłożyć kawę na ławę i zaprezentować pisma posiadane w celu po
        > twierdzenia swojej aktywności. W razie prób zabicia śmiechem oskarżyć o próbę z
        > abójstwa z premedytacją.


        A mówią, że na ematce nie można dostać sensownej, realistycznej porady nie połączonej z wydziwianiem i natrząsaniem się wink Autorko wątku, masz - nomen omen - kawę na ławę wszystko wytłumaczone, do dzieła!
        • strassydlo Re: Cudne! 26.10.10, 15:55
          naprawdę,nie spodziewałam się pocieszenia,ale coś takiego...mam nadzieję,że nigdy nie będziecie w podobnej sytuacji...łatwo się wyśmiewać,siedząc w ciepłym mieszkanku i popijając (tę cholerną) kawkę...z mężem się nie rozwiodę,oprócz syna mamy również dom,nie będę skazywać syna na tułanie się po wynajętych mieszkaniach,nie ma mowy,muszę nieść swój krzyż i tyle
          • uszatek-2 Re: Cudne! 26.10.10, 16:03
            a gdzie mieszkasz?
            tak w przybliżeniu chociaż, może mogłąbym Cię odwiedzić
            • strassydlo Re: Cudne! 26.10.10, 16:09
              mieszkam w okolicach Warszawy,jeśli chcesz chętnie wyślę ci adres na priv oraz numer telefonu
          • braktalentu Re: Cudne! 26.10.10, 16:12
            "mamy również dom,nie będę skazywać syna na tułanie się po wynajętych mieszkani
            > ach,nie ma mowy,muszę nieść swój krzyż i tyle"

            Gówno prawda. Ty WOLISZ nieść TEN krzyż, bo usamodzielnienie się wymaga czegoś więcej niż postukania w klawiaturę i podciągnięcia opadającego dresu. To naprawdę NIE JEST łatwe, ale nie pitol, że MUSISZ. Nie musisz. Możesz inaczej. Kto Ci każe wyprowadzać się z domu, czy rozwodzić. Większość sugeruje ruszenie dupy w celu usamodzielnienia się i własnoręcznego zarobienia na kawę. Ja sugeruję, że warto zainteresować się swoją przyszłością. Za rok dziecko pójdzie do przedszkola (pięciolatek ma miejsce zagwarantowane), potem szkoła, a Ty dalej w tym dresie będziesz szorowała łazienkę i kosiła trawnik? Może już teraz warto zarobić kasę na opiekunkę (korzystając z utrzymania, które gwarantuje mąż) i w przyszłym roku być na zupełnie innej pozycji.
            Domyślam się co jest w tym wszystkim najtrudniejsze. Rozstanie z dzieckiem. Oddanie największego skarbu pod opiekę obcym ludziom. Tyle tylko, że to rozstanie jest nieuniknione i z czasem będzie jeszcze bardziej bolesne (dla Was obojga). Co powiesz piętnastoletniemu synowi, który wychodząc w swoich sprawach zapyta "a w zasadzie to czym Ty się mamo w życiu zajmujesz?"
          • ihanelma Tobie wcale nie trzeba pocieszenia 26.10.10, 16:28
            Nie trzeba Ci pogłaskania po główce i tzw zrozumienia. Potrzeba ci własnych pieniędzy, szacunku do siebie i jakichś perspektyw. I zdecydowanie potrzeba ci kopa w doopę z tego co widzę.
            Nie ma co narzekać że są jakieś "pańcie" które Cię nie rozumieją. Naprawdę uważasz, że w tych wiaderkach zimnej wody które wyladwały Ci na głowie nie ma prawdy i konkretnych rad?

            Poczytaj też sobie o przemocy ekonomicznej:
            www.kobieta.gov.pl/?2,15,286,
            i tutaj:
            www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=227
          • ahhna Re: Cudne! 27.10.10, 09:37
            Poszukaj porad prawnych, choćby w internecie. Wejdź na forum samotna matka, rozwodnicy i inne podobne. Dom należy ci się jak psu buda. Rozwódź się, kobieto, nie czekaj, nie marnuj życia, bo jest jedno i szybko mija. mieszkasz blisko Wawy, poszukaj organizacji, które ci cos doradzą. Dom po rozwodzie możesz sprzedać i kupić za to mieszkanko w Wawie, resztę na dobrze oprocentowane konto i masz trochę odsetek. Nie tkwij w tym, naprawdę nie musisz nieść tego akurat krzyża. Zrób cokolwiek.
      • shellerka Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 10:33
        pozwolę sobie napisać do Ciebie na priv, jak mnie dopadnie niemoc życiowabig_grin

        piszę to bez ironii
    • cashonly Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 16:17
      Wyobraźcie sobie przez chwilę, że historia jest prawdziwa....i co?
      Miałam niepracującą sąsiadkę, której mąż dzwonił z pracy na telefon stacjonarny, o przeróżnych porach, żeby sprawdzić czy ona siedzi w domu. Jesli nie odebrała, darł japę cały wieczór....wydzielanie kawy jestem sobie w stanie wyobrazić.....chociaż nie w moim małżeństwie
      • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 16:24
        nie szoruję łazienki,bo jej nie mamy,jest tylko wychodek na zewnątrz i zlew w kuchni
        • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 16:28
          i co wy z tym czterolatkiem?? napisałam,że jestem w domu cztery lata WLICZAJĄC CIĄŻĘ,mój syn skończy w grudniu trzy lata,z tego m.in względu nie dostał się do przedszkola.Nie zatrudnię opiekunki,bo nie jestem w stanie na nią zarobić,przy moim wykształceniu mogłabym zarobić góra półtora tysiąca
        • asiaiwona_1 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 16:28
          strassydlo napisała:

          >jest tylko wychodek na zewnątrz i zlew w k
          > uchni

          a mąż nieźle zarabia, a ty miałaś kupę kasy ze sprzedażī mieszkania. I to wszystko wydaliście na dom bez kibla?
          • triss_merigold6 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 16:43
            Też mnie ten fragment zafascynował.
            Niemniej, pomijając trolle, istnieją kobiety "ubezwłasnowolnione panie domu" bez grosza przy duszy. Owszem, mąż zakupy zrobi, nawet kupi wg. listy babie te podpaski, majtki, ściereczki etc. ale gotówki jej nie da nawet na ten bilet autobusowy. Dzięki temu pani jest całkowicie pod kontrolą.
          • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 16:45
            tak jest,postawiliśmy dom do stanu surowego zamkniętego,mąż stracił kasę na giełdzie i to sporo,ja też dosyć dużo,w inny sposób,którego tu nie opiszę,żeby nie być posądzona o trollizm.Nie mam nic do ukrycia,jak ktoś chce niech przyjeżdża,zawsze będzie miło z kimś pogadać.
            • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 16:47
              triss,jest DOKŁADNIE tak jak piszesz
              • triss_merigold6 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 16:56
                To się nazywa przemoc ekonomiczna. Wniosek do sądu o ustalenie obowiązku alimentacyjnego w wysokości połowy wynagrodzenia Twojego męża, płatne na Twoje konto.
                • braktalentu Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 19:18
                  To opcja krócej niż krótkoterminowa. Od dnia pozwu Pan mąż będzie zarabiał 1015 PLN netto. I przestanie robić zakupy - wszak płaci na dom, to co zasądzone.
                  Jedyną skuteczną metodą wyrwania się z kręgu przemocy ekonomicznej jest droga do ekonomicznej niezależności. Tylko z takim dupochronem można występować o alimenty. Właśnie teraz, kiedy Pan mąż jeszcze daje na dom, można iść do pracy, z której gratyfikacją będzie doświadczenie, a nie dochód. Właśnie teraz bohaterkę wątku na to stać. Za chwilę może być za późno.
                  Wychodzenie z założenia, że z brakiem wykształcenia zarobię ledwie na opiekunkę jest wbijaniem się w coraz czarniejszą dupę. Wychodząc do ludzi mamy szanse na odrobinę światła, choćby w postaci kontaktów społecznych, dających szansę na zdobycie nowych umiejętności, kompetencji i w rezultacie lepiej płatną pracę.
                  Zarobię 1500 PLN, więc lepiej posiedzę w domu z dzieckiem. A za 10 lat? Wciąż w tym samym miejscu, tylko bez usprawiedliwienia w postaci dziecka, nieprawdaż?
                  A co na to mąż? Chwali sobie to siedzenie w domu? Bo może prośby kierowane do zony, żeby zrobiła cokolwiek w kierunku zdobycia pracy od lat nie skutkują i ten "ekonomiczny przemocowiec" to długoletnia ofiara lenistwa jaśnie wielmożnej małżonki?
                  Nie mam nic przeciwko pozostawaniu kobiet w domu, o ile jest to świadoma decyzja zadowalająca oboje współmałżonków. W omawianym przez nas przypadku co najmniej jedna strona z takiego rozwiązania jest niezadowolona, ale swój problem próbuje rozwiązać nie swoimi rękami. Zrozumiałabym gdyby autorka burzyła się, bo mąż odmówił finansowania kursu podnoszącego kwalifikacje, ale dla mnie ta kawa musi mieć drugie dno.
            • asiaiwona_1 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 17:01
              strassydlo napisała:

              > tak jest,postawiliśmy dom do stanu surowego zamkniętego,mąż stracił kasę na gie
              > łdzie i to sporo,ja też dosyć dużo,w inny sposób,którego tu nie opiszę

              A w pierwszym poście pisałaś, że WSZYSTKO poszło na dom. To może idź napij się kawy, tfu herbaty i zastanów się nad kontynuacją historyjki cobyś się już tak nie gubiła. big_grin
              • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 17:11
                WSZYSTKO co zostało,ależ się czepiasz,nie pijam herbaty
                • asiaiwona_1 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 17:13
                  strassydlo napisała:

                  > ,nie pijam herbaty

                  nooo to trzeba było tak od razu - wcale się mężowi nie dziwię, że ci kawę ogranicza big_grinbig_grinbig_grin
                  • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 17:16
                    - - - - - baaardzo śmieszne
                • moje.m Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 17:16
                  strassydlo, napisałam na priv
            • gryzelda71 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 17:16
              Tu już troszkę przeholowałaś.
              Nic to jak chcesz daj ten adres i kawę napisz jaką mam wysłać.Szkoda mi ciebie.Zimno się zrobiła a ty szcz... musisz na podwórko chodzić.Daj adres wyślę.
              • mona_mayfair Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 17:44
                Zawsze się zastanawiałam, jak w takiej sytuacji sikać zimą, w nocy?tongue_out W kapciach po śniegu i szcz... w mrozie? Tak prosto z łóżka? brrrr
                • gryzelda71 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 17:49
                  Dawno,dawno temu na wsi u mojej babci,gdzie wychodek był oddalony jakiś kawałek od domu w nocy jak przypiliło sikało się do wiadra ustawionego specjalnie w tym celu w sieni(teraz to powinno się chyba wiatrołap nazywać).
                • asiaiwona_1 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 17:55
                  u mojej babci było tak samo - do ustępu za dnia, a wnocy do wiaderka big_grin
                  • mona_mayfair Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 18:01
                    eh, ja mam same miastowe babcie, nie miałam okazji szcz... po nocy do wiaderkabig_grin
                  • nanuk24 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 19:08
                    o kurka!
                    To ja wspolczuje ludziom z rotawirusembig_grin
                    • asiaiwona_1 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 19:57
                      nanuk24 napisała:

                      > To ja wspolczuje ludziom z rotawirusembig_grin
                      >
                      Wtedy nie było rotawirusów tylko zwykłe sraczki big_grin A u mojej babci zamiast papieru to w ustępie były stare gazety. To dopiero hardkor w porównaniu z dzisiejszymi supermiękkimi milionwarstwowymi papierami do dupci big_grin
                      • nanuk24 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 22:39
                        > Wtedy nie było rotawirusów tylko zwykłe sraczki big_grin

                        big_grin Moze byc i ...pardA...sransko i rzyganskobig_grin I jak poszkodowana pomyli sie w nocy i narzyga nie do tego wiadra co powinna?wink
                      • hankam Re: mąż wydziela mi kawę 31.10.10, 19:07
                        POpłakalam się ze śmiechu.
          • nanuk24 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 19:04

            > a mąż nieźle zarabia, a ty miałaś kupę kasy ze sprzedażī mieszkania. I to
            > wszystko wydaliście na dom bez kibla?


            Wez przestan!big_grin Kibel maz wozi w samochodziebig_grin
    • gryzelda71 Re: Cudne! 26.10.10, 17:12
      Ale ona nie chce kawy,bo też proponowałam.To jest jej krzyż o będzie go godnie nieść.
    • prawdziwy_necik Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 19:12
      Twój post dla innych tu dziewczyn jest poprostu niezłym żartem nie chce byc jakas wredna ale to niesmaczne,uwazam ze twoja sytuacja jest bardzo ciezka i powinnas cos z tym zrobic,ale nie wiesz co?
      Koniecznie znalezc pracę i miec z niej swoj dochod a nie prosic sie o pieniadze od faceta ktory ich skąpi...ewidentnie przez udzielanie czegokolwiek tobie załuje ci tego...wiec wez sie do pracy,rozgladni sie w około czy nie ma jakiejs zaufanej pani na rencie ktora za niewielka opłata mogła by sie zajac dzieckiem podczas twojej nieobecnosci albo przedszkole...moze udało by sie załatwic jakies dofinansowanie na opłaty za to przedszkole tylko wiesz najpierw musisz podjac prace bo takie dzieci maja pierwszenstwo jesli chodzi o przyjecie do przedszkola jesli oboje rodzicow pracuje,zapewne nie ma mowy na zostawienie pana męza...wiec sproboj jakos tak moze rozwiazac ten problem...zadna praca nie hańbi,tylko trzeba chciec pracowac.
      • katrzynaz Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 19:52
        Dziewczyno proszę Cie obudź się wreszcie !!!! Czy po tych wszystkich złośliwościach nic jeszcze do Ciebie nie dotarło????
        To jest przemoc! Twój kochany małżonek się nad tobą znęca, psychiczni i ekonomicznie. A syna tylko i wyłącznie psujesz. Jesteś głupia jak tego nie widzisz. Jeśli naprawdę będziesz potrzebować pomocy i wsparcia to może wtedy napisz.
        Rozwiązań naprawdę jest wiele, nawet mieszkanie w wynajętym mieszkaniu jest rozwiązaniem no i na pewno będziesz miała tam kibelek smile (sorry nie mogłam się powstrzymać )
    • anorektycznazdzira Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 21:05
      Matko, to jakiś horror.
      To jak dla mnie dość i jeszcze trochę, żeby żądać rozwodu (z podziałem majątku!).
      Nie masz w nikim wsparcia, w rodzicach, rodzeństwie, jakiejś przyjaciółce? jesteś tak udupiona, że rzeczywiście może Ci być trudno się z początku odbić, ale chyba żyć w ten sposób nie zamierzasz?!
      • marzeka1 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 21:45
        Ale wy w tę opowieść serio wierzycie?
        • asiaiwona_1 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 21:48
          marzeka1 napisała:

          > Ale wy w tę opowieść serio wierzycie?

          A ona nie jest prawdziwa? wink
          • joxanna Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 22:14
            W innym wątku boimy się, że za 100 lat Niemcy zamienią się w Turcję, a tu proszę - pod nosem już mamy Afganistan! Znów jesteśmy do przodu!
            • ihanelma Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 08:07
              No, przepraszam - a gdzie kocyk z krateczką na oczka na całość przy wyjsciu z domu? Jeszcze jest wieele do zrobienia aby uzyskać stan pożądany.
    • moniq.only OMG! 26.10.10, 22:09
      Znajdż opiekunkę do dziecka i szybko do pracy-JAKIEJKOLWIEK,choćbys na początku miała jej płacić całą pensję.Im szybciej to załatwisz tym wieksza szansa że jeszcze będziesz kimś,nie tylko garkotłukiem w dresach,bez grosza na podpaski.
      • deodyma Re: OMG! 26.10.10, 22:14
        ok, odda cala pensje opiekunce, nie przyniesie nawet grosza do domu i co dalej?
        znajdzie sie w punkcie wyjscia...
        zreszta ona chce niesc swoj krzyz, wiec nie ma chyba sensu dawac jej jakichkolwiek rad.
        jak juz wyzej napisalam, nikt jej nie pomoze, jesli sama pomoc sobie nie bedzie chciala.
        • moniq.only Re: OMG! 26.10.10, 22:31
          Prędzej czy pózniej będzie miała jakieś doświadczenie,w czymkolwiek i mogłaby zmienić robotę...Sama nie wiem co jej doradzić ale ja chyba bym zrobiła wszystko żeby wyjść do ludzi,kupić parę łachów-może i pan mąż byłby inny
          • deodyma Re: OMG! 27.10.10, 08:50
            nie sadze, zeby jej maz stal sie przez to inny.
            kto wie, czy nie robilby jej nawet awantur, ze nie siedzi w domu, ze nie zajmuje sie domem i dzieckiem.
            to naprawde niczego nie rozwiaze a jedyne co by ja ratowalo, to taka praca, gdzie zarobi w miare przyzwoita pensje i cos jej chociaz z niej zostanie, bo jak odda wszystko opiekunce, naprawde niczego to nie zmieni i dalej chlop bedzie wszystko jej wydzielal.
    • marcysia51 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 22:19
      Dawaj adres prześlę ci kawę i cukier,schowaj i sie nie proś debila.
      • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 22:33
        tak,wieczorem i w nocy robi się siku do wiaderka,jednym z moich codziennych obowiązków jest wyniesienie go i wyszorowanie
        • moniq.only Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 22:43
          no nie,teraz to już pierd...isz
        • ihanelma Tiaaa, a mak z popiołu też wybierasz? 27.10.10, 07:57
          Powiem Ci, że od tego momentu ustawiam sobie na pewniaka opcje "jaja" bo już zdrowo przegięłaś.
          Powinnas jeszcze napisać, że wygódkę celowo złośliwy mąż wybudowali 100m od domu coby nie śmierdziało i muchi do zupi nie leźli... No i oczywiście kluczyk ma też w samochodzie - w słoiczku z kawą big_grin.
          Aha - wygódkę od środka też trzeba wyszorować, nooo - raz na tydzień.
    • czar_bajry Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 23:04
      .Nie czuję się kobietą,tylko jakimś koszmarnym straszydłem
      > ,stworzonym tylko do usługiwania.

      oflaguj się i podejmij strajk, odmów usług- każdych
      • moniq.only Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 23:09
        A zwłaszcza szorowania wiaderka
        • czar_bajry Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 23:12
          jakiego wiaderka? nie chce mi się wszystkiego czytaćsmile
          • nanuk24 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 23:15
            kolezanka ma wychodek na zewnatrz, w nocy - zwlaszcza zima - maz wysikuje do wiaderka, a malzonka z rana musi to wiaderko oproznic i wyszorowacbig_grin
            • moniq.only Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 23:25
              Dokładnie,skoro świt musi usunąć mężowski mocz i osad na wiaderku ;p
              • czar_bajry Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 23:26
                a co z kałem???
                • moniq.only Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 23:30
                  Nie wiadomo do końca,pewnie jest osobne wiaderko na kupę
                • nanuk24 Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 23:33
                  Wiadro z kalem sprzata sie jak sie wypelni wypelni po brzegitongue_out
                  • czar_bajry Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 23:38
                    w takim razie przed oflagowaniem trzeba koniecznie wylać zawartość obu wiader mężowi na łebbig_grin
                    • moniq.only Re: mąż wydziela mi kawę 26.10.10, 23:53
                      Zgiń,przepadnij kupo męża!
                    • ihanelma Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 08:02
                      Trzeba mu cichaczem oba pojemniki zapakować do samochodu. Bez pokrywki ofkors. Z płynnego wiaderka można troszkę przelać do słoiczka z kawą. I napluć w Kanapki Do Pracy. O!
                      Można mu jeszcze wrzucić do wiadra test, z którego będzie wynikało niezbicie, że pan jest w ciąży.
                      • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 08:15
                        wiem,że to się może wydać nieprawdopodobne,ale TAK U NAS JEST! a wychodek rzeczywiście jest o sto metrów od domu.Jak ktoś chce przyjechać i zobaczyć ten skansen na własne oczy-zapraszam,bilety wstępu gratis
                        • ihanelma Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 08:21
                          Nooo, kochana - 100m to prawie na granicy widoczności szczególnie we mgle i zawiei big_grin

                          Jeśli rzeczywiście jest coś w deseń który opisujesz, chyba nie da rady tak dalej? Jak już pisałam - od nas możesz dostać jakieś podpowiedzi - gdzie i co dalej, ale NA PEWNO nie pogłaskanie po główce i użalenie się, jak to ci źle z tym potfforem i jakas ty biedna a on niedobry. Bo po prostu w ten sposób nie powinien żyć człowiek i TRZEBA to zmienić - nie tylko dla Ciebie.

                          A jeśli się bawisz - to my z tobą chętnie jak widać tongue_out
                          • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 08:30
                            no,może nie sto metrów,ale na końcu działki,która ma prawie dwa i pół tysiąca metrów,więc dość daleko.Teraz i tak jest lepiej,gdybym napisała,w jakich warunkach mieszkaliśmy dwa lata temu to dopiero byłabym okrzyknięta trollem...a to niestety moje życie,prawdziwe
                        • default Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 08:39
                          A pan mąż nie będzie miał nic przeciw takim wizytom ?
                          Daleko to od W-wy ? W jakim kierunku ?
                          • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 08:52
                            no nie,mój mąż potworem nie jest,może jest upierdliwy,ale bez przesady.Mieszkamy niedaleko Mińska Maz,kilometr od szosy lubelskiej.Może żeby podgrzać atmosferę opiszę jak mieszkamy:dom nie ma tynków wewnętrznych ani podłóg,z całego domu wydzieliliśmy jedno pomieszczenie (które miało być pokojem dziennym)na podłodze położyliśmy styropian,na to płyty wiórowe,na to stare dywany.Ponieważ do pomieszczenia prowadziły dwa otwory drzwiowe jeden zabiliśmy deskami i kawałkami płyt,a w drugi mąż wstawił stare drzwi.Ogrzewamy tzw."kozą"-przez pomieszczenie przeprowadzona jest rura do kozy co daje ciepło,niestety minusem jest ciągle cieknąca z rury skroplona sadza,z którą nieustannie muszę walczyć,w ręce mam już wżarty brud,którego żadne szorowanie nie chce usunąć.Ale przynajmniej jest ciepło,dom jest dobrze ocieplony.Za kuchnię służy pomieszczenie gospodarcze,mam tam kuchenkę gazową,jest terma i zlew.No i pralka-to bardzo ważne,bo przez cały zeszły rok prałam tylko ręcznie.
                            • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 08:55
                              a co do męża-jego i tak prawie nigdy nie ma w domu,przeważnie jest w pracy,trzy razy w tygodniu pracuje w Warszawie i wtedy nie przyjeżdża do domu,nocuje u kolegi.
                              • matsuda i długa tak będziecie mieszkać? 27.10.10, 08:57
                                w takiej norze? Kto was zmusił do osiedlenia się tam? Sama musisz chatę doprowadzić do stanu domu?
                                • asiaiwona_1 Re: i długa tak będziecie mieszkać? 27.10.10, 09:01
                                  to po to sprzedaliście mieszkanie, żeby w takim budynku mieszkać? big_grin
                                  • matsuda Re: i długa tak będziecie mieszkać? 27.10.10, 09:08
                                    pewnie z chęci poczucia wolności, swobody, bycia bliżej natury, jedności z matką ziemią, poczucia pierwotnych instynktów, które drzemią w każdym, a nie każdy może je odkryć... Mąż fajny jest- większość czasu spędza w cywilizowanych warunkach- ma prąd, toaletę, klimę, ciepełka, a żona z dzieckiem dymają do sławojki i grzeją się kozą- uważajcie tylko na czad- czujniki chociaż macie?
                                    • czar_bajry Re: i długa tak będziecie mieszkać? 27.10.10, 09:36
                                      Mąż fajny jest- większość czasu spędza w cywilizowanych warun
                                      > kach- ma prąd, toaletę, klimę, ciepełka, a żona z dzieckiem dymają do sławojki
                                      > i grzeją się kozą- uważajcie tylko na czad- czujniki chociaż macie?

                                      on się o nich troszczy jak wiadomo cywilizacja bywa zabójcza i teraz trendy jest powrót do korzeni a kawa też do najzdrowszych nie należy.
                              • gryzelda71 Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 08:58
                                Znaczy nie chcesz kawy?Bo adresu nie widzę na poczcie.
                              • czar_bajry Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 09:38
                                i wtedy nie przyjeżdża do domu,nocuje u ko
                                > legi.

                                a nie u koleżanki czasemtongue_out
                              • braktalentu Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 10:24
                                Państwo przeinwestowali - zdarza się.
                                Pan zarabia, coby sytuację uratować, zaś Pani narzeka na brak rozrywek i strojów w których mogłaby szorować sadzę z kozy i lansować się w drodze przez posesje do toalety.
                                Pani WYBIERA ten model życia powołując się na dobro dziecka, które zasługuje na pełną rodzinę i dom niebędący wynajmowanym mieszkaniem. I ja oczywiście wybór autorki wątku akceptuję, choć nie rozumiem. Wszak dziecko rodziny pełnej NIE MA, bo ojciec rodzinę odwiedza, a nie z nią żyje i dziecko mieszka nie w domu, tylko w budynku w stanie surowym zamkniętym.
                                W wersję wydarzeń wierzę, gdyż sama mieszkałam z kozą i wydzielonym ciepłym pomieszczeniem oraz wodą w strumyku. Tyle, że był to mój świadomy wybór i nie skarżyłam się po forach. Jeżeli Ci straszydło taka forma życia pasuje to mordka w kubeł z ekskrementami i nieść krzyż. Jeżeli nie pasuje to albo przekonaj męża o bezsensie inwestowania w projekt, który nigdy nie ma szans na ukończenie, albo zrób cokolwiek, żeby mieć szansę decydować o swoim życiu samodzielnie.
                                Czego Ty oczekiwałaś po swoim wątku, skoro nie dowozu kawy?
                        • czar_bajry Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 09:34
                          wiem,że to się może wydać nieprawdopodobne,ale TAK U NAS JEST! a wychodek rzecz
                          > ywiście jest o sto metrów od domu.Jak ktoś chce przyjechać i zobaczyć ten skans
                          > en na własne oczy-zapraszam,bilety wstępu gratis

                          a kawa??? czy trzeba z własną przyjechać???
              • aryanna Re: mąż wydziela mi kawę 10.11.10, 20:49
                Tak podczytuję i nie wyrabiam, tylko nie wiem czego jest więcej: nerwów, litości czy śmiechu. Ja bym ten mocz panu mężowi z rana na łeb wylała, taki ciepły.... wink
    • lilly_about Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 09:34
      Tak? Ciekawe, że cię jeszcze od neta nie odciął.
      • mamakacperka-pl brak słów.... 27.10.10, 09:57
        Wiecie co kobietki? Przebrnęłam dzielnie przez cały ten wątek,post po poście...I z podziwu wyjść nie mogęsmile
        A jak już doszłam do momentu moczu i kału to mało nie zwróciłam śniadania,które akurat jadłam,zapluwając jednocześnie klawiature kawą..(ups sorkibig_grin )
        Autorko! czy Ty już kompletnie szacunku nie masz do własnej osoby???Jak możesz pozwolić by Twoje własne dziecko patrzyło jak Pan Władca,a jego tatuś Cię traktuję..Aby napewno chcesz,żeby taki właśnie wzór "kochającej" się rodzinki wyniósł z domu i powielił później we własnej rodzinie??
        No w pale się nie mieści..Mój mąż jak przeczytał ten wątek to się tylko uśmiechnął,żartując,że u nas to JA jemu kawę wydzielam ehehe..Tylko,że w naszym przypadku to naprawdę dla jego zdrowia bo ma problemy z ciśnieniem a potrafi pić jedną za drugąsmile
        Weź się babo ogarnij,bierz dzieciaka pod pache i wiej! gdziekolwiek,oby daleko..Znajdz pracę,dziecko do przedszkola i tyle w temacie. A od Pana Tatusia stosowne alimenty..
        Jesooo
        • matsuda przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:01
          dokąd ma wiać- słabe wykształcenie skoro mogłaby zarobić góra 1000 zł i z czego ma opłacić czynsze i inne koszta, jak mąż da z 500 zł alimentów to będzie dobrze, rada bez sensu.Lepiej niech sprzedadzą tę hacjendę i kupią NORMALNY dom.
          • mamakacperka-pl Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:07
            Pewnie gdybym miała więcej miejsca to bym przyjęła, bo ja to taka Matka Teresasmile Kurna no dziecka mi szkoda! A autorka nie ma żadnej rodziny,kompletnie żadnej? Nawet 500 km od męża? U której znalazła by normalny ciepły kąt?Przecież,takie traktowanie jej to jest poniżej jakiejkolwiek godności człowieka! Ubezwłasnowolił ją totalnie..zero kasy na zakupy(podpaski?),żadnych butów ( o ile Pan się nie zlituje),wydzielanie kawy i szorowanie mężowskich odchodów to już przeginka...
            Przecież właśnie trzeba jej dać jakiekolwiek rady,żeby coś z tym zrobiła,najlepiej właśnie odeszłą,bo mąż się nie zmieni..Przecież tak żyć nie możnauncertain
          • lilly_about Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:07
            Nie wiem, czemu takie poważne rady udzielacie. Przecież jak odda jej kawę, to będzie wszystko ok.
            • matsuda no kurna, tyle haktarów 27.10.10, 10:11
              a on uparł się do srania w malutkie wiadro, a jaką ono ma średnicę? Często zdarza mu się nie trafić? Wyleci na pole, raz- dwa i nikt ni e musi po nikim sprzątać...i już masz mniej roboty
              • nanuk24 Re: no kurna, tyle haktarów 27.10.10, 17:17
                No wiesz co? Zima w mroz na pole?! Autorka dba o mezowskie wlochate kulki by nie zmarzly
            • mamakacperka-pl Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:12
              lilly_about napisała:

              > Nie wiem, czemu takie poważne rady udzielacie. Przecież jak odda jej kawę, to b
              > ędzie wszystko ok.


              hmm właściwie to się z Tobą zgodzę,bo z tego co czytam to autorka nic złego nie widzi w tym Męża zachowaniu,wszystko jest ok,a on żadnym potworem nie jestsmile Tylko tej cholernej kawy brakbig_grin masakra....
              Tylko już tyle z Was jej proponowało tę kawę,że pewnie bus by się nazbierał,a ona nie chcesmile
              • lilly_about Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:17
                No bo ona chce, żeby on jej tę cholerną kawę oddał na znak miłości, szacunku i dobrej woli!
                • czar_bajry Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:23
                  No bo ona chce, żeby on jej tę cholerną kawę oddał na znak miłości, szacunku i
                  > dobrej woli!

                  Do księdza proboszcza ze skargą powinna iść a jak ksiądz ma dobrą gospodynie to i na kawę można się załapaćtongue_out
                  o i może z darów coś jej skapniesmirk- kawa oczywiścietongue_out
            • czar_bajry Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:12
              ja też nie wiem czemu każą jej męża opuszczać? przecież napisała że on potworem nie jest.
              A kawę to z troski o zdrowie jej wydziela, ale faktycznie jak by oddał to nie było by problemu.
              O ja mam pomysł- a kto robi zakupy?? jeśli autorka to niech zachachmęci na kiełbasie i kawę sobie kupi a potem schowa ją w wychodku- mąż tam nie chodzi wszak z wiaderka korzystatongue_out
              • mamakacperka-pl Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:17
                Z tego co wyczytałam to mąż robi zakupy(łącznie z podpaskami dla niej) A nawet jak daje jej kase to wylicza ją co do grosza na podstawie paragonówsmile więc nici z kawy..
              • lilly_about Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:18
                Więc właśnie. Jak zamieni jeden bazarowy stanik na kawę, to wilk będzie syty i owca cała.
            • edytek1 Szukaj pomocy 27.10.10, 10:25
              www.cpk.org.pl/index.php?Itemid=1 jeśli nie masz na telefon to wyślij mail... jeśli piszesz prawdę to kawa jest wierzchołkiem góry przemocy... sad nie każdy ma willę z ogrodem, ale każdy powinien miec szacunek partnera gdy go nie ma trzeba iśc w inną stronę... Na pierun Ci wielka działka jak Pan mąż traktuję Cię jak niewolnicę sad
          • strassydlo Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:21
            wyjaśniam:jeśli chodzi o sprzedaż mieszkania było to koniecznością-dlaczego-mogę zainteresowanym napisać,tutaj zajęłoby to zbyt dużo miejsca,nie chcę też narażać się na niemiłe komentarze.Gdy podejmowaliśmy decyzję o budowie domu pieniądze jeszcze były,w ciągu roku nasza sytuacja drastycznie się zmieniła,nie mieliśmy już wyjścia-trzeba było brnąć dalej.Dobra-napiszę,chociaż miałam tego nie robić-na początku mieszkaliśmy w przyczepie campingowej,w sumie osiem miesięcy,mały miał wówczas dziewięć miesięcy.Przyczepa była duża,wygodna,z prysznicem,ale w zimie wszystko przestało działać,woda zamarzła,żeby ugotować dziecku mleko trzeba było rąbać wodę z baniaków młotkiem.Mimo,że obok nas mieszkają ludzie,nikt nigdy nas nie zaprosił,żebyśmy choć trochę posiedzieli w normalnych warunkach,nie zaproponował szklanki herbaty.Ponieważ nie było jak robić prania,mój mąż woził je do teściowej,której jedyną troską było nadmierne zużycie przez nas wody,szambo jej się zapełniało.Moja matka,skądinąd zamożna osoba,ma mnie i mojego syna w dokładnym poważaniu,nie interesujemy jej wcale,czasem zadzwoni z "dobrymi radami".Mąż podczas naszego ośmiomiesięcznego pomieszkiwania w przyczepie w domu był gościem,pracował w agencji nieruchomości,gdzie grosza nie zarobił przez rok,bo był na prowizji,moje błagania,żeby poszedł do jakiejś normalnej pracy zbywał zapewnieniami,że wkrótce zarobi dużo pieniędzy,potrzeba tylko czasu.Pieniądze na życie brało się z resztki pieniędzy pozostałych na budowę domu.Tak to wygląda-kto chce,niech wierzy,kto chce zobaczyć na włąsne oczy,niech przyjeżdża,wprawdzie przyczepa została sprzedana w tym roku,ale są sąsiedzi,którzy widzieli,mogą potwierdzić
            jak ktoś chce podam adres i tel na priv
            • gryzelda71 Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:24
              Ja czekam na ten adres
              • lilly_about Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:28
                Gryzelda dorzucę się na paliwo, ale weź mnie na tę wycieczkę!
                • czar_bajry Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:36
                  ja też chcę jechać.
                  Dokładam się do paliwa i kawę wezmę ze sobą- i ciastka teżsmile
                  • gryzelda71 Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:42
                    Nie ma sprawy.
                    • czar_bajry Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:46
                      masz ten adres?
                      • gryzelda71 Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:46
                        Mam.
                        • nanuk24 Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 17:25
                          wezcie kawe goraca w termosie, bo autorka wody moze niemiec lub nie bedzie miala czym podgrzac.
            • magdakingaklara zacznij pisac bajki dla dzieci to zarobisz kase 27.10.10, 10:26
              dobrze Ci idzie tutaj an forum wiec zglosc sie do jakies agencji wydawniczej i pisz bajki tutaj super dajesz se radewink Naprawde
              • strassydlo Re: zacznij pisac bajki dla dzieci to zarobisz ka 27.10.10, 10:34
                gryzelda,wysłałam adres oraz numer telefonu na priv,zapraszam,może zabierzesz ze sobą lilly??
                • magdakingaklara Re: zacznij pisac bajki dla dzieci to zarobisz ka 27.10.10, 10:37
                  a wezniecie mnie po drodzie???
                  PLISSSSSSSS

                  https://suwaczki.maluchy.pl/li-44826.png
                • gryzelda71 Re: zacznij pisac bajki dla dzieci to zarobisz ka 27.10.10, 10:45
                  Jaka kawa ma być?
              • maghdalena33 mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 10:38
                Dlaczego uważacie, że to brednie?
                Może faktycznie dziewczyna ma przerąbane życie, mieszka w skandalicznych warunkach i ma porąbanego męża.
                Spójrzcie na ubogie regiony Polski. Naprawdę, nie tylko w bajkach, ludzie mieszkają w skandalicznych warunkach.
                strassydlo, nie zastanawialiście się nad sprzedażą tego domu i kupnie chociażby malutkiego mieszkania ale z normalną kuchnią, łazienką?
                Mogłabyś oddać dziecko do przedszkola i pójść do pracy.
                Mińsk Mazowiecki to nie jest jakieś malutkie miasteczko, fakt do wielkich nie należy ale jakąś pracę znajdziesz.
                Jeszcze chwila a opieka społeczna odbierze Ci dziecko za brak normalnych warunków do wychowywania.

                • gryzelda71 Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 10:49
                  Tak mąż wydziela kawę,podłoga ze styropianu,ogrzewa kozą,wychodek na końcu posesji dobrze,że net masmile
                  • imasumak Re: mąż wydziela mi kawę 29.10.10, 11:27
                    gryzelda71 napisała:
                    dobrze,że net masmile

                    big_grin
          • deodyma Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 10:55
            matsuda, naprawde myslisz, ze dzis tylko slabo wyksztalceni zarabiaja te 1000 zl?
            moze akurat tam, gdzie zyje, wiecej nie oferuja?
            wierz mi, znam wiele osob z wyzszym wyksztalceniem, ktore zarabiaja troche ponad 1000 zl, czyli naprawde smieszne pieniadze na te czasy.
            • strassydlo Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 11:02
              tak,gryzelciu,tak w skrócie to wygląda,jeśli chodzi o net-jest potrzebny mężowi,a zarazem jest to moje jedyne okno na świat,bo telewizora też nie mam
              • gryzelda71 Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 11:03
                Kochanie,net potrzebny męzowi,ale mąz gościem w domu.....popracuj nad spójnością.
                • strassydlo Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 11:08
                  owszem,jak przyjeżdża to trochę z nami pogada,a potem oglądamy jego plecy,siedzi w necie,tak to wygląda,coś chyba przeszła ci ochota na odwiedziny,a szkoda...
                  • strassydlo Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 11:12
                    a tak nawiasem mówiąc,to bardzo bym chciała,żeby ktoś mnie odwiedził,może wtedy zmieniłybyście swój stosunek do osób pojawiających się na forum i opisujących swoje,czasem rzeczywiście niewiarygodnie brzmiące,historie.
                    • gryzelda71 Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 11:14
                      Zyjesz gorzej niż podczas wojny,a twój największy problem to to,ze mążkawe limituje.CUDA....
                  • gryzelda71 Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 11:13
                    Mieszkam za daleko coby odwiedzać.Ale kawę wyślę tylko napisz jaką
                  • cytrynowa.lemoniada Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 11:18
                    O Boże, takich fajnych farmazonów jeszcze na żadnym forum nie czytałam, uwielbiam takie historie, naprawdę masz talent, jeszcze brakuje rozwinięcia tematu dziecka - pewnie się bawi kamieniami przyniesionymi z pola bo mąż na zabawki nie daje. Aż mnie brzuch rozbolał ze śmiechu, urodzę chyba dziś, nie ma co..
                    • matsuda ile wieliście za tą przyczepę, 27.10.10, 11:22
                      że wam na stan surowy i te hektary starczyło?????
                    • strassydlo Re: przyjmiesz ją? 27.10.10, 11:26
                      cieszę się,że udało mi się kogoś rozbawić,mnie tam jakoś nie jest do śmiechu,moje życie od momentu śmierci ojca,gdy miałam siedem lat,faktycznie tak się układa,że możnaby scenariusz filmu napisać...tym niemniej zapraszam,będzie miło gościć panie z forum...lemoniadko,chyba w życiu niewiele widziałaś,tak się czasem układa...
                      • triss_merigold6 Czy to nie Ty 27.10.10, 13:59
                        Czy to nie Ty opisywałaś kiedyś na forum historię życia w przyczepie, powrotu do przyczepy z noworodkiem. Masz dzieciaka z jakiś mocno starszym typem, wielka różnica wieku, zapluwałaś się na forum na temat wielkiej niematerialistycznej miłości, która wszystko zdzierży? Brak ubezpieczenia, przewały finnasowe i nieudane kombinacje pana męża i takie tam.
            • matsuda ok, ale dla niej to jest Górna granica, 27.10.10, 11:20
              lepiej wykształcone mają jeszcze SZANSE, rozumiesz?
              • mamakacperka-pl Re: ok, ale dla niej to jest Górna granica, 27.10.10, 11:35
                Jednego tylko nie mogę zrozumieć..
                Mianowicie autorka z jednej strony wypisuje na forum żaląc się i opisując jakie to okropne życie ma( o ile to życiem można jeszcze nazwać). Z drugiej jednak strony broni Pana męża mówiąc,że on wcale taki straszny nie jest i ogólnie jest wsio wporządku. Męża nie zostawi,bo to Mąż i ona jako posłuszna żona swój krzyż musi nieść dzielnieuncertain
                Za chwile znowu opisuje swoje spartańskie warunki,zapraszając koleżanki forumowe do siebie,aby na własne oczy ujrzały to wszystko.. Ale ja się pytam po co\??? po co mają jechać tyle km,żeby sobie popatrzeć? skoro autorka,żadnych rad, zarówno tych delikatnych,jak i tych bardziej dobitnych nie przyjmuje do wiadomości..Zmiany swojego obecnego życia też pod uwage nie bierze..
                Więc nie wiem po co ten cały wątek,opisywanie swojego okropnego,pozbawionego godności życia,oraz przedstawianie swojego m jako tego złego,skoro faktycznie nie ma się zamiaru nic a nic z tym zrobić ( bo przecież jest ok,tylko kawy brak)...ehhhh
              • strassydlo Re: ok, ale dla niej to jest Górna granica, 27.10.10, 11:40
                ja mam tylko średnie wykształcenie,potrafię dużo i cięzko pracować,chciałabym,ale jest kwestia opieki nad małym.Myślę,że w przyszłym roku uda mi się załatwić dla niego miejsce,ale to jeszcze prawie rok,nie wiem,jak psychicznie wytrzymam tyle czasu...tym bardziej,że idzie zima i znów będę zamknięta w domu
    • morgen_stern Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 11:38
      Gryzelda, daj znać po wizycie smile wciongło mie smile
      • konwalka wizyty nie bedzie 27.10.10, 11:51
        Huczne zapowiedzi odwiedzin byly do momentu, kiedy autorka watku nie podala namiarow
        teraz bedzie sto milionow przeszkod, bo zabawa sie skonczyla

        ciekawa jest jematkowa definicja trollingu
        to zespol postow, ktorych nie ogarniamy rozum(ki)em

        ja za trollowate uwazam wszytskie watki o lataniu samolotem, bo zwyczajnie NIE WIERZE w to, ze taki kolos moze uniesc sie w powietrzu
        i jeszcze- biorac pod uwage ostatnie wpisy, tekst o ponizanej pierwszoklasistce
        szkola, gdzie w jednej klasie zgromadzono szescioletnie dzieci wszytskich pracownikow
        jednego sklepu, chodzacych pod dyktando carycy
        a do innych klas nidyrydy, bo sa przeopelnione, ofkorz dziecmi matek niepracujacych pod caryca

        sa rzeczy na tym swiecie, o ktorych nie snilo sie filozofom
        mnie, na ten przyklad, nie snilo sie nigdy, ze mozna mieszkac z chorym psychicznie mezem i dwojka dzieci w dwupokojowym mieszkaniu, gdzie jeden pokoj zajmuja wlasnie oni, a drugi tesciowa i siedmioro jej mlodszych dzieci\

        dziewczyna z zalozycielskiego watku ma wg mnie cholerna sile
        przezyla ponad sto odpowiedzi, z ktorych wiekszosc prezentowala poziom o szesc stop nizszy niz chamidlo, ktoremu w chwili slabosci obiecala, ze jej malzenstwo bedzie "zgodne,szczesliwe i trwale"

        nie jest ani zgodne, ani szczesliwe
        trwale tez nie musi byc
        pomysl o tym, straszydlo
        • gryzelda71 Re: wizyty nie bedzie 27.10.10, 12:42
          Nie obiecałam WIZYTY,tylko kawę.
          Oczywiście możliwe,że dom w trakcie budowy taki znalazłabym,ale nie wierzę ze ktoś tam wegetuje.Pani bez kawy,podłóg okien ale z netem i komputerem.Jasne...
          Kolejną zimę ma spędzić w zimnie i mrozie ale jedyne zmartwienie to kawa u pana męża którego widuje 3 razy w tygodniu.I sąsiedzi nieczuli na krzywdę dziecka.Taaaaaaaaaaa
          • matsuda nie odpowiedziałaś- za ile poszła ta przyczepa? 27.10.10, 12:54
            n/t
            • cytrynowa.lemoniada Re: nie odpowiedziałaś- za ile poszła ta przyczep 27.10.10, 13:54
              ciekawe dlaczego bohaterka ani razu nie spróbowała porozmawiać na temat jej frustracji z mężem lub rodziną - bo jakoś się tej informacji nie doszukałam. pomijam fakt że średnio wierze w historie typu "moje jedyne ubranie to wyciagnięte dresy i matki z bazaru" - gdzie są w taki razie ubrania sprzed ciąży - spłonęły w pożarze, czy w tych dresach od matury chodzi, pracowała w nich przed ciążą i jeszcze ślub w nich brała.. dom jest bez kuchni, łazienki i podłogi ale stałe łącze ma..
          • triss_merigold6 Stop. Ja ją kojarzę 27.10.10, 13:52
            Kojarzę historię tylko pod innym nickiem. Rzewną opowieść o potędze miłości młodej panny do dużo starszego gościa, rzucanie się po forumie, że inne to materialistki, bo jej ukochany g... zarabia, a ona dla niego w tej przyczepie, lód zimą, małe dziecko, żadnego niemal kontaktu z ludźmi. Nie w zeszłym roku ale wcześniej to latało po ematce. Pan mąż czy konkubent mitoman, rzekomy biznesman, a ona kocha, kocha ponad życie i opisywała swój lifestyle.
            • asiaiwona_1 Re: Stop. Ja ją kojarzę 27.10.10, 13:59
              Wiesz co triss - zabiłaś wątek. Po co ją demaskowałaś? Teraz będzie musiała zakładać nowy nick i wymyślać nową hisoryjkę big_grin
              • strassydlo Re: Stop. Ja ją kojarzę 27.10.10, 14:09
                czasem jeden telefon potrafi dać kopa na cały dzień...DZIĘKI!!! mam nadzieję,że wkrótce się spotkamy.
                • strassydlo Re: Stop. Ja ją kojarzę 27.10.10, 14:16
                  tak,już kiedyś pisałam o swojej sytuacji,nawet byłam umówiona z jedną z emam na wizytę,ale nie przyjechała,a ja po niemiłych komentarzach i posądzeniach o trollizm zrezygnowałam z kontynuowania wątku i zlikwidowałam konto,co do przyczepy-sprzedaliśmy ją za trochę ponad cztery tysiące,kasa poszła na ocieplenie strychu wełną...jeszcze jakieś pytania?
                  • strassydlo Re: Stop. Ja ją kojarzę 27.10.10, 14:20
                    i nie bardzo rozumiem,dlaczego was tak dziwi,że mam internet? czy to naprawdę taki luksus??
                    czy ja napisałam,że dziecko głoduje,nie ma w czym chodzić,ale MAMY INTERNET??-jak to się zdarza w pomocnych emamach.
                    • gryzelda71 Re: Stop. Ja ją kojarzę 27.10.10, 14:24
                      Mnie dziwi,że ty chcesz wegetować.To mnie dziwi,a nie internet,czy kawa w słoiku u męża w samochodzie.
                      • strassydlo Re: Stop. Ja ją kojarzę 27.10.10, 14:46
                        dopóki mały nie pójdzie do przedszkola niewiele mogę zrobić.Owszem,mogę łapać dorywcze prace na chwilę,co ogólnej sytuacji nie zmieni.Obawiam się,że za życia domu nie wykończę,mam nadzieję zrobić łazienkę,może uda się jeszcze coś.Wiem,że za rok będzie lepiej,ale na razie muszę jakoś przetrwać kolejną zimę,co nie będzie łatwym zadaniem.
                        • strassydlo Re: Stop. Ja ją kojarzę 27.10.10, 14:50
                          a mąż się zmienił od czasu,kiedy go poznałam i to bardzo.Zresztą,wcale mu się nie dziwię,z właściciela firmy został zdegradowany do roli mniej ważnego pracownika.Zawsze był przyzwyczajony do tego,że jak coś potrzeba to wystarczy sięgnąć do portfela i już...
                • czar_bajry Re: Stop. Ja ją kojarzę 27.10.10, 14:57
                  Trzymaj sięsmile

                  dziewczyny dajcie spokój, dzwoniłam i rozmawiałyśmy.
                  Zaczęłam wierzyć we wszystko to co jest opisane, normalna dziewczyna której dokopało życie.
                  Niestety i takie historie się zdarzają a nam najłatwiej powiedzieć- odejdź, idź do pracy- nie wszystko jest takie proste.
                  • asiaiwona_1 Re: Stop. Ja ją kojarzę 27.10.10, 15:01
                    Czary - uwierzę jak opiszesz wizytę/wizytację - mówić czy pisać można różne rzeczy. Ja wietrzę, że jak przyjdzie co do czego to wizyta zostanie odwołana bo "dziecko chore", "mąż nie pozwolił" itp. Aczkolwiek jestem skłonna odszczekać wszystko co tu napisałam, jeśli potwierdzisz "naocznie" opisaną sytuację.
                    • magdakingaklara Re: Stop. Ja ją kojarzę 27.10.10, 15:05
                      rowniez popieram asiaiwona_1 jesli zdasz relacje z wizytu rowniez przeprosze na forumsmile
                      • triss_merigold6 Re: Stop. Ja ją kojarzę 27.10.10, 15:13
                        Ja pannę od przyczepy kampingowej i prania ręcznego przy niemowlaku pamiętam jako tę, której wszystko szło wbrew, a gach czego się nie dotknął to sp..... . I ona to opisywała, ten syf, brak kasy, beznadzieję ale pod hasłem specjalistki od trulov. No to jak chciała mieć trulov to ma trulov i niech nie kwęka.
                    • anorektycznazdzira no co Ty 28.10.10, 07:02
                      Ale nie będzie żadnej wizyty, Asia, wszystkie które pytały czy to daleko i prosiły aby je zabrać powiedzą teraz, ze wyślą kawę, ale zanim wyślą trzeba im powiedzieć jaką, a jak będzie jaką, to się znajdzie jeszcze coś. Zresztą wysłanie kawy pod podany adres nie jest chyba uwiarygodnieniem postaci, ale jeśli jest, to chętnie porozsyłam swój (czy jaki tam zorganizuję zastępczo) adres na privy, bo grosz do grosz itd. Tylko ja bym preferowała herbatę: Ahmad, Lipton albo Tetley, czarna lub karmelowa.

                      Ogólnie w tym wątku przeważył strach przed utratą twarzy i ujmą na honorze, jaką jest na forum odpowiedź trollowi. Ja się zgadzam z wypowiedzią Konwalki. I Triss ma dobrą pamięć, podała bezcenny odnośnik, który jakoś ani rusz nie pasuje do linii wiodącej.
                  • ihanelma Zupełnie nie rozumiem tak ogólnie tej sytuacji... 27.10.10, 15:10
                    Znalazłam chyba tą historię

                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,105264185,105398387,Re_Dom.html
                    Rozumiem, że różnie może być w życiu, że można popełnić bolesne błędy. Ale cholera jasna, NIC by mnie nie skłoniło do mieszkania w takich warunkach. Poza tym pan mąż wyrasta na osobę, która dba jedynie o własną doopę (poczytajcie nawet o kąpaniu)...
                    W takiej sytuacji zrobiłabym wszystko, dosłownie, żeby bliska osoba nie musiała wegetować w takich warunkach. Zwłaszcza żona z maleńkim dzieckiem. Wynajęcie skromnej stancji naprawdę jest w zasięgu większości ludzi. Zwłaszcza, ze jakieś pieniądze jednak zostały. Dla mnie to niepojęte, że można tak "się poświęcać" i doprowadzić swoje życie do takiego poziomu.
                    Naprawdę, są trudne sytuacje, ale mam wrażenie, że przekroczony został pewien próg absurdu. To nie było tak, że nie można "nic" zrobić. Sorry - jak jest ciężko - sprzedajemy hektary, kupujemy/wynajmujemy mieszkanko i walczymy dalej. A nie bawimy się z dzieckiem w jaskiniowców. Tzn żona się bawi, mąż od czasu do czasu przyjeżdża i z niesmakiem patrzy na ... straszydło które tego pilnuje.
                    Toż to chore jest po całości. I jak się to czyta - czysta groteska.
    • mathiola Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 14:49
      Rzadko kiedy udaje mi się przeczytać cały wątek, tak jak ten.
      Umarłam.
      Z różnych powodów. Ze zdziwienia, z oszołomienia, z niedowierzania, ze śmiechu.
      • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 14:56
        na tyle odpowiedzi znalazła się tylko jedna osoba,któa zadała sobie trud zadzwonienia do mnie i pogadania,za co jej serdecznie dziękuję.Mam nadzieję,że przyjedzie wkrótce,tak jak się umawiałyśmy,wtedy opowiem jej wszystko od początku,mam nadzieję,że znalazłam bratnią duszę
        • croyance Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 15:13
          Ja Ci wierze, bo nie takie rzeczy widzialam. Trzeba miec malo wyobrazni, zeby nie moc zrozumiec, ze zycie jest dziwniejsze niz fikcja, a nic, co napisalas, nie jest szczegolnie dziwne. Nie takie rzeczy widzialam w zyciu, a widzialam wiele, np. zwiedzalam w nocy, cichaczem, nielegalny oboz uchodzcow marokanskich na pld. Hiszpanii. Tam setki ludzi siedzialo bez elektrycznosci, w budach skleconych z dykty, a jeden z nich mial doktorat z geografii i byl studentem z Polski ...
        • matsuda a czego od nas oczekujesz? 27.10.10, 15:22
          przyjaźni, czy kasy na tę łazienkę? Nikt tu nie będzie wyręczał ani ciebie, ani twojego, pożal się boże, mężczyzny. Dziecko Ci tylko opieka może zabrac, że w taki chlewie je wychowujesz-doczekasz się jak ktoś doniesie. Alimenty od dawcy nasienia-potem kopa w zad, sprzedać tę chatę-kupić normalne mieszkanie i do roboty, do NORMALNOŚCI!
          • czar_bajry Re: a czego od nas oczekujesz? 27.10.10, 15:30
            napisała co wiedziałatongue_out
            • ihanelma Re: a czego od nas oczekujesz? 27.10.10, 15:39
              Ale co głupiego napisała?

              Przecież aż nóż się w kieszeni otwiera...
              Tak zdroworozsądkowo: domu raczej szybko nie wykończą - jeśli w ogóle... Czy sprzedaz tych niewydarzonych hektarów i kupienie mieszkanka gdzieś w większej miejscowości, gdzie autorka mogłaby znaleźć pracę, i gdzie by żyli jak ludzie to durny pomysł?

              Ile ma jeszcze żyć jak jaskiniowiec bez pieniędzy, szacunku, kontaktu z ludźmi i bez sensu generalnie? Przecież nie jest tak, ze się nic nie da zrobić...
              Mnie krew zalewa, jak ktoś bierze życie z pozycji takiej potulnej ociężałej krowy, o której losie zawsze KTOŚ decyduje.
              A huknij w końcu dziewczyno w stół albo w łeb tego swojego chłopa i RAZEM coś z tym zróbcie. To-to nie jest życie.
              • czar_bajry Re: a czego od nas oczekujesz? 27.10.10, 15:44
                nic głupiego nie napisała.
                Bardziej chodziło o to że prosto to wygląda na forum a wżyciu już niekonieczniesmile

                A huknij w końcu dziewczyno w stół albo w łeb tego swojego chłopa i RAZEM coś z
                > tym zróbcie. To-to nie jest życie.

                O to jest dobra rada. Może więcej podpowiedzi rozsądnych a nie typu wyprowadź się- bo niby gdzie ma się wyprowadzić.
              • triss_merigold6 Ja się podpiszę 27.10.10, 15:58
                Pozwolisz, że się pod Tobą podpiszę? Trzymanie dziecka w takich warunkach to skandal, to nieszczęsne niemowlę z przyczepy powinna im zabrać opieka społeczna, autorka chodząc z dzieckiem na kontrole i szczepienia chyba jakiś adres zamieszkania podawała?
                Dwoje dorosłych, zdrowych ludzi może podejmować decyzje. Utopili kasę w absurdalną budowę i hektary - TRUDNO. Należy pożegnać się z marzeniami o białym domku i kawce na tarasie tylko sprzedać szajs i kupić cokolwiek byle w mieście. Dwa pokoje z łazienką i kuchnią to dla nich powinien być teraz szczyt luksusu w porównaniu z norą w ktorej żyją.
                Pan jest nieudacznikiem i skąpcem, trudno, chyba pani ma jakieś możliwości ruchu względem wspólnego majątku.
          • zawszemagda Re: a czego od nas oczekujesz? 28.10.10, 16:27
            A czego wy, piękne, mądre i bogate e-matki, oczekujecie od innych, waląc seryjne wątki na forum typu: "oglądam właśnie m jak miłość i popijam brandy"?? Widziałam w życiu znacznie gorsze warunki życia, niż opisuje strassydło, a to, że wy nie, to upoważnia was do takiego traktowania człowieka? Bawi was to? To gratulacje, pozostaje tylko życzyć, żeby wam się coś takiego nie przytrafiło, sytuacje są w życiu różne, ludzie się zmieniają, warunki życia też. I żeby wam ktoś wtedy nie powiedział słynnej sentencji:widziały gały co brały. Po tym jak skutecznie poprawiłyście sobie humor, dokopując komuś, idźcie w spokoju sumienia do własnych dzieci i cieszcie się tym, co macie. Narazie.
            • gryzelda71 Re: a czego od nas oczekujesz? 28.10.10, 16:30
              Ojojo pogroziła paluszkiem...
              Nie w złych warunkach problem,a w nic nierobieniu żeby je zmienić.
            • d.o.s.i.a Re: a czego od nas oczekujesz? 28.10.10, 16:55
              Jest przeogromna roznica miedzy wypadkiem losowym, ktory nagle zmusza kogos do zamieszkania w zlych warunkach (pozar domu, powodz), a przypadkiem opisanym przez strassydlo, w ktorym ona niemal upaja sie swoim nieszczesciem (przyjedzcie, zobaczcie...) i nie robi nic aby to zmienic. Najwiekszym jej problemem jest wydzielanie kawy przez meza. A to, ze ona zyje w norze, podczas gdy jej facet mieszka w normalnym warunkach (najpewniej u swojej drugiej "zony"), w ogole, ale to w ogole jej nie dziwi i nie bulwersuje. A nawet jesli jej zle, to ona bedzie niesc swoj krzyz.

              To nie nagle nieszczescie sprawilo, ze autorka zyje w takich warunkach, ale to, ze ona sie na to godzi. Rozwiazan ten sytuacji jest cale multum, lacznie z opieprzeniem meza, sprzedaniem tego pola, wychodka i kozy i przeprowadzka do nawet najmniejszej kawalerki z biezaca woda w pobliskim miescie. Tylko, ze autorka NIE MA ZAMIARU tego zmieniac. Bo jej, najwidoczniej szorowanie obsranego wiadra i kapiel raz na 3 miesiace PASUJE. Zadna NORMALNA kobieta nigdy by sie na to nie zgodzila. I to jest to, co bulwersuje zwyczajnie. I nie porownuj tego, prosze, do sytuacji kataklizmu, bo autorka kataklizmu nie przezyla. Ona zyje w takich warunkach ze swojej woli.
        • czar_bajry Posłuchajcie 27.10.10, 15:23
          Trochę pogadałyśmy i autorka to normalna dziewczyna taka jak my, tylko zagubiona w tym co ją otacza. Nie każdy jest silny, przebojowy a nam łatwo dawać rady typu: odejdź, wyprowadź się itp. łatwo jak to jest wirtualnie w życiu już tak ie jest. Bo co ona ma niby zrobić? iść do przytułku cz domu samotnej matki? Na rodzinę nie ma co liczyć, małe dziecko które do przedszkola dostanie się najwcześniej od września 2011 i koło się zamyka bo jak ma iść do pracy skoro nie ma co zrobić z dzieckiem. Mąż pracuje, robi zakupy, opłaty ale skąpi jak harpagon. Zabrakło kasy na wykończenie domu- czy jej jednej?
          Przecież strassydło nic od nas nie chce ona nie prosi o pomoc tyko o trochę zainteresowania, chce pogadać i tyle.
          To że zakochała się w starszym facecie i głupoty robiła dla niego( nie czytałam tamtego wątku) też nie dziwne i nie ona pierwsza- wiele bab dla faceta robi z siebie kretynki.
          Owszem wybieram się na spotkanie, nie dziś i nie jutro ale sądzę że dojdzie do skutku a Wy zołzy będziecie przepraszaćbig_grin

          A i bardzo proszę nie cytować moich złośliwości gdyż pamięć mam dobrątongue_out
          • matsuda posłuchaj też: 27.10.10, 15:31
            jeśli chcesz jej pomóc, wesprzeć ją to zrób to, tylko nie zdawaj relacji z tego spotkania na tym forum, bo mam wrażenie, że niektóre szykują się na show. Jeszcze raz powtórzę, ta historia jest bardziej nieprawdopodobna niż samo życie, ale skoro jest realna, to tylko kopa w zad dla chłopa!
            • czar_bajry Re: posłuchaj też: 27.10.10, 15:41
              o żadnej relacji mowy być nie może, jedyne co mogę napisać to to że wizyta się odbyła.
              Autorka nie oczekuje pomocy od żadnej z nas ona chce kontaktu z ludźmi i chce pogadać z kimś kto ma więcej niż 2 latasmile Opisała swoją historię i tyle owszem sama byłam wcześniej nastawiona sceptycznie czego dowodem są moje posty ale po rozmowie zmieniłam zdanie i tyle.
              Napisałam o tym dlatego żeby dziewczyny przestały się wygłupiać bo tym razem nie o to chodzi.
              Owszem jeśli w jakiś sposób będę mogła jej pomóc to to zrobię ale będzie to tylko sprawa po między nią a mną.

              Na razie wyślę strassydle kawętongue_out
              • strassydlo Re: posłuchaj też: 27.10.10, 15:49
                dzięki,czar.Może ktoś jeszcze do mnie zawita? serdecznie zapraszam
                • ihanelma Re: posłuchaj też: 27.10.10, 15:53
                  Ty lepiej powiedz, jaki masz plan działania. Tylko nie mów proszę, że żadnego, a mąż na sprzedaż się nie zgodzi a ty go szanujesz uncertain Z tym wszystkim TRZEBA coś zrobić. Zestarzejesz się w koszmarnej norze zamiast żyć.
                  I przede wszystkim - nie wynosiłabym rzeczonego wiadra z sikami jak on jest. Niech sam to robi, jassna chollerra....
                  • triss_merigold6 Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy 27.10.10, 16:00
                    Panienka optowała za tym, żeby męża wspierać zawsze i wszędzie, to niech wspiera proszzsz. Nie ma ofiar są tylko ochotnicy.
                    • ihanelma Re: Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy 27.10.10, 16:22
                      Ofiara jest i ma 3 lata. Pozostałe osoby dramatu to (potencjalnie) świadomi, decyzyjni i dorośli ludzie. Od których zależy los dziecka, które decyzyjne nie jest.
                      Nie twierdzę, że chcesz małemu zrobić krzywdę, ale razem z mężem ją robicie niestety.
                      Celowo piszę ostro - czasem wstrząs pomaga otrzeźwieć i zabrać sie do działania. Bo MUSISZ.
                • magdakingaklara Re: posłuchaj też: 27.10.10, 15:55
                  gdybys mieszkala blizej napewno bym cie odwiedzila
                  • strassydlo Re: posłuchaj też: 27.10.10, 16:15
                    nie mam już siły się tłumaczyć,zajrzę może jutro...jeśli ktoś zainteresowany odwiedzinami proszę o kontakt,triss-jesteś potworem
                    • triss_merigold6 Re: posłuchaj też: 27.10.10, 16:21
                      Nie jestem potworem tylko potrafię zadbać o siebie i dziecko czego i Tobie życzę. Można zrobić błąd i oczekiwać pomocy, ale tkwienie w błędzie to inna bajka - lubisz to masz. Chciałaś trulov i wspierania pana za wszelką cenę, rzucałaś się do gardła każdej, która miała inne zdanie na temat obowiązków finansowych i zaradności partnera - to msz trulov i ciesz się.
                  • arwena_11 Re: posłuchaj też: 27.10.10, 16:29
                    Hej Gryzelda napisałam do ciebie na priv.

                    Mam koleżankę, która często bywa w Mińsku, poproszę ją o podjechanie do Straszydła. Może n iejscu łatwiej będzie porozmawiać i czegoś się dowiedzieć.

                    Mam doświadczenie w pomaganiu. Kilka lat na pomocnych daje efekty. Postaram się zorientować jak mozna pomóc od strony prawnej.

                    Mam wrazenie że mężuś to nie u kolegi a u koleżanki mieszka. I ciekawe kiedy ruszy opieka społeczna po dziecko.

                    Może Straszydło do domu Samotnej Matki byś poszła na początek? Tam będziesz mogła ogarnąć się, poszukać pracy, dziecku przedszkole znaleźć.

                    Mogę popytać jak byś chciała.
                • uszatek-2 Re: posłuchaj też: 27.10.10, 16:16
                  strassydło, wysyłam do Ciebie maila, podam Ci mój nr telefonu, jesli nie masz kasy, to wyślij sms lub puść sygnał to oddzwonię

                  ja mieszkam w Warszawie więc mogę Cię odwiedzić
                  • uszatek-2 Re: posłuchaj też: 27.10.10, 16:32
                    poczta wysłana
    • prawdziweja Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 16:16
      Wow. Niedługo zacznę się wstydzić, że jestem kobietą. Nie rozumiem jak można doprowadzić do takiego stanu rzeczy, iż jest się traktowanym jak przedmiot. Gdyby ktokolwiek zażyczył sobie wydzielać mi kawę, w domu, który powstał także z moich pieniędzy i który funkcjonuje przy moim dużym udziale (nie tylko aktywa pieniężne są wkładem do wspólnego domostwa) skończyłoby się natychmiastowym zaprzestaniem obsługiwania szanownego małżonka.

      Ale Ty tego nie zrobisz, za cienka jesteś, jak większość nieszczęśliwie uwięzionych i sponiewieranych niewiast.

      Ta historia jest tak żałosna...

      Kochana jeśli to prawdo to co piszesz, to masz w domu dupę wołową a nie męża.
      • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 16:49
        chyba wszystkim odpisałam,jakbym kogoś przeoczyła to dajcie znać
      • konwalka Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 16:53
        strassydlo
        nie wszyscy tutaj cie wysmiali
        jesli masz potrzebe to napisz na poczte
        jak chcesz podesle ci troche ciuchow na trzyletniego chlopca
        moze kurtka zimowa, jakies sniegowce, golfik
        nie wiem, czy potrzebujesz?
        i chyba odpusc pisanie na forum
        zawsze mnie zastanawia ta zasada, ktora tu sie panoszy- kazdy przejaw checi zmiany swojego zycia jest z punktu stlamszony
        tak, zmiany
        bo wierze, ze cokowioek nie napisze taka jedna z druga ofiara przemocy, jak bardzo nie bedzie sie bronic przed zmiana, to pisze wlasnie po to, zeby tych zmian dokonac\
        jestem ciekawa, ile z kobiet zrezygnowalo ze zrobienia czegos w swoim zyciu tylko dlatego, ze zostaly TU zmieszane z blotem, nazywanem tu szumnie "potrzasaniem dla czyjegos dobra"

        wirtualny paw

        sorry za dygresje strassydlo
        pisz jesli chcesz
        zawsze jest czas na zmiany
        i pamietaj- jesli zycie daje ci cytryny, to po prostu zrob lemioniade
        Alleluja i do przodu big_grin
        • ihanelma Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 17:05
          Tiaa, Lady Lancelot Ostatnia Nadzieja Uciśnionych gromi stado wiedźm wink

          Zauważ, że jeśli padają konkretne rady, jak można z tego gnoju się wygrzebać, Strassydlo ich "nie widzi"...
          Jaki z tego wniosek? Sama nie wiem...
          • konwalka Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 17:09
            > Jaki z tego wniosek? Sama nie wiem...

            wiem, ze nie wiesz
            • ihanelma Re: mąż wydziela mi kawę 28.10.10, 09:35
              Nie wiem jak można siedzieć w takim gnoju i NIC z tym nie robić. Mimo że można. Na posty inne niz w stylu "jakaś ty biedna i dobra złotko", za to z konkretami Starssydlo nie odpowiada.

              Także zastanawia mnie motywacja. Masochizm? Mesjanizm podwórkowy?
    • lili-2008 Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 16:49
      Kliknęłam w ten link, w którym jest opisane mieszkanie w przyczepie kempingowej i po nicku doszłam do wypowiedzi na innych forach. Wg nich autorka wątku urodziła dziecko w listopadzie 2009. Wg tego wątku ok. 3 lata temu.
      Bardzo chciałabym we wszystko uwierzyć, ale jak się czyta tak sprzeczne informacje to naprawdę jest to ciężkie.
      • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 17:42
        owszem,kiedyś z mojego komputera i nicku korzystała sąsiadka,która właśnie urodziła w listopadzie 2009
        • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 17:43
          a tak w ogóle to ciekawe,jak wiele energii i czasu poświęcacie,żeby móc komuś dokopać
          • strassydlo Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 17:51
            konwalka,napisałam,masz rację,chyba dam już spokój z pisaniem,kto chce,przyjedzie,zobaczy.przekona się,że życie czasem naprawdę porafi dokopać,pozdrawiam
            • magdakingaklara Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 17:55
              porob jakies zdjecia, dowody w jakih warunkach zyjesz, pakuj manatki i dziecko i zatzymaj sie w jakims domu pomocy matki i podaj go do sadu o znecanie sie psychiczne na co bedziesz miala dowody.
              A wogole sprawdzalac czy ten twoj caly pozal sie boze maz pracuje w tej wawie?? moze on tam do jakies innej jezzdzi i dupe swoja grzeje??
            • e_r_i_n Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 20:57
              A starsza córka gdzie mieszka?
            • d.o.s.i.a Re: mąż wydziela mi kawę 28.10.10, 00:46
              > konwalka,napisałam,masz rację,chyba dam już spokój z pisaniem,kto chce,przyjedz
              > ie,zobaczy.przekona się,

              No i co Ci to da, ze ktos przyjedzie, popatrzy i pokiwa glowa nad Twoim nieszczesciem? No chyba, ze Tobie wlasnie o to chodzi, zeby ludzie sie nad Toba litowali i patrzyli z jaka ofiarnoscia niesiesz swoj krzyz. No coz, co kto lubi.

              Czego wlasciwie oczekujesz od dziewczyn, ktore tu pisza?

              Okropnie mi Ciebie szkoda, ale nie rozumiem dlaczego nie chcesz i nie zamierzasz w zaden sposob walczyc o poprawe swojej sytuacji. Mam wrazenie, ze masz syndrom ofiary i powinnas sie zglosic do jakiegos osrodka pomocy. Bo dla normalnych kobiet, to niestety zycie jakie opisujesz to kosmos tak niewiarygodny, ze naprawde zaczyna mnie Twoja postawa draznic. Bo ZADEN FACET nie pozwolilby sobie znalezc sie w takiej sytuacji, w takim wiezieniu i w takim gnoju w jakim Ty zyjesz.
        • lili-2008 Re: mąż wydziela mi kawę 28.10.10, 08:28
          Skoro tak twierdzisz... Ale wobec tego nieprawdą jest, że nikogo tam u siebie nie znasz i z nikim nie masz kontaktu.
    • nanuk24 Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 18:04
      przeciez nie trzeba brac rozwodu, zeby wyjsc z tego bagna.
      Wysc przy dobrych checuach jest kilka.
      jezeli jestescie swiadomi, ze tego domu do konca zycia nie wykonczycie, to po co w tym tkwic i wkladac do niego zaskorniaki? Nie lepiej sie tego pozbyc?

      maz, piszesz dojezdza do Warszawy, czy on nie moglby w tej Warszawie rozejrzec sie za jakims mieszkaniem do wynajecia, nawet w malusiej kawalerce byloby wam wygodniej niz w szalasie, w ktorym teraz wegetujecie. Ty, bedac w Warszawie masz latwiejszy dostep do przedszkoli i pracy. Dziecka do przedszkola teraz nie przyjmia? To moze zaopiekujesz sie jakims dzieckiem. Moze praca na druga zmiane? A maz bedzie z dzieckiem, bo przeciez jakbyscie mieszkali w Warszawie, to maz nie musialby nocowac u kolegow i bylby czesciej w domu.
    • gazeta_mi_placi Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 20:26
      Oj,kilka dni nieobecności i jakiś troll mi wyżarł miejsce uncertain
      • magdakingaklara Re: mąż wydziela mi kawę 27.10.10, 20:46
        zeby to bylo ostatni raz wink
        • maghdalena33 Re: mąż wydziela mi kawę 28.10.10, 08:55
          Jak szybo przychodzi wam ocenianie kogokolwiek.
          Miejcie trochę empatii. Nie każda osoba jest silna. Wiele ofiar przemocy (a w tym wypadku mamy przemoc ekonomiczną) musi dużo czasu spędzić na terapiach u psychologa zanim podejmie jakąś decyzję. Łatwo jest powiedzieć, rzuć męża, znajdź pracę wystąp o alimenty.
          Dla części byłoby to łatwe, ja również nie widzę w tym problemu w końcu życie ma się jedno więc po co marnować je.
          Ale nie każdy jest taki sam. Widocznie straszydło jest osobą która boi się zostać zupełnie sama, wziąć się z życiem jak z bykiem za rogi.
          I tak ją "podziwiam" że tyle wytrzymała. Ja już bym dawno wymiękła. Mieszkać w ruinach domu, nie mieć pieniędzy, mąż najprawdopodobniej mający kochankę. Masakra.
          Ciekawa jestem tylko co zamierzasz straszydło robić dalej.
          Nie pytam się o to z ironią, czy chęcią dokopania Ci. Jeżeli mogłabym Ci coś poradzić spróbuj iść do psychologa. Może on Ci uświadomi wiele rzeczy których nie chcesz zauważać. Może da Ci siłę abyś coś zrobiła ze swoim życiem. Naprawdę pod " hasłem mąż wydziela mi kawę" kryje się o wiele większy dramat.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja