nick.jednodniowy
28.10.10, 12:05
Szkoła i nauczycielka mnie wkurzają - piszę tylko, żeby się wygadać
Córka uczy się w drugiej klasie szkoły podstawowej- umówmy się więc nauczycielka się nie przepracowuje, dzieci w klasie jest tylko 18- to najmniejsza klasa w naszej szkole. Jednocześnie owa pani oczekuje naprawdę dużego zaangażowania rodziców w sprawy szkolne.
Zebrania są co miesiąc, trwają średnio 2,5 godziny. Pani wzięłaby dzieci na wycieczkę, ale może ktoś z rodziców ma pomysł dokąd? Może ktoś załatwi autokar?
My-rodzice pytamy - czy szkoła nie współpracuje na stałe z jakąś firmą przewozową u której ma rabat. Pani nic nie wie.
I tak cały czas, pani w kółko jęczy, żeby rodzice załatwli to, załatwili tamto, pomogli w tym i owamtym.
A najlepsze jest to, że klasa córki ma w tym roku zoranizować jasełka dla wszystkich drugich klas i pani właśnie zakomunikowała, że ma nadzieję, iż rodzice wezmą czynny udział w przygotowaniach - robieniu choreografii- niebanalnej, przygotowaniu strojów itp. itd.
Pani ma czterdziestkę na karku a zachowuje się jak dziecko we mgle.
No i oczywiście 12 listopada nie ma lekcji -dziecko do przepełnionej świetlicy albo opieka we własnym zakresie.
14 października lekcji również nie było - rano krótki apel, a potem świetlica- w końcu panie tak się zacharowały od początku września że już muszą sobie odpocząć.
No to się wygadałam.