el_jot
28.10.10, 18:05
Dziś rano przyprowadziłam córkę do zerówki. Opiekunka jak mnie zobaczyła to podbiegła, córkę wsadziła do sali a do mnie, że musi ze mną porozmawiać. Że córka taka mądra, inteligentna, ze się nie spodziewała, co prawda nie jest aniołkiem, ale że musi mi to powiedzieć, że córka powiedziała do koleżanki "ty suko".Zdarzyło się to jak pani była w toalecie, a dzieci były same i że córka się przyznała.Więc zaczęłam się głośno zastanwiać skąd to u niej, dlaczego, ale nie miałam czasu, bo jechałam do pracy, obiecałam pani, że z nią pogadam. I się zastanwiałam cały dzień w pracy, skąd to , dlaczego, podejrzewałam syna mojego męża, niekiedy zostaje z córką sam,więc może...
Rozmawiam z córką, przede wszystkim, ze to strasznie obraźliwe tak do kogoś powiedzieć, no i skąd ona to wzięła. Córka, że sobie wymyśliła. Ja na to, ale skąd wie że cośtakiego można pwoeidzieć żeby obrazić. Na co córka w płacz - że sobioe to wymyśliła. I tak wkółko. W końcu po jakichś piętnastu minutach mówię do niej - ale dlaczego akurat wiedziałaś, ze trzeba powiedzieć "ty s...o" Na co córka, ale ja nie powiedziałam tak, kłóciłyśmy się i ja powiedziałam" zesikaj się" ! Córka popatrzyła na mnie jak na głupią, nawet nie zdawała sobie sprawy, że rtakie wyrażenie istanieje i że jest obrażliwe (tak, wiem nie dla wszystkich, ale potocznie) Odetchnęłam z ulgą, ale równocześnie pomyślałam, że pani ma problem większy niż jej się wydawało. Będzie musiała teraz porozmawiać z rodzicami tej dziewczynki, skąd ten aniołek zna i w jaki sposób usłyszał "ty s...o" ze słów "zesikaj się".
Acha, nie mam powodu, zeby nie wierzyć córce, jak do tej pory. Mam tylko takie dziwne obawy, zę próbują z niej robić kozła ofiarnego.