lipsmacker
01.11.10, 07:02
Nawiazujac do watku o nastoletnich/mlodocianych matkach chcialam sie z Wami podzielic moimi spostrzezeniami, nie oceniajac ani w jedna ani w druga strone:
Mieszkam w Australii a niedawno spedzilam prawie 2 lata w Polsce. Roznice w sredniej wieku macierzynstwa miedzy tymi dwoma krajami wydaja mi sie ogromne. W Polsce 'norma' to 20-30 lat na pierwszy porod, wydaje sie panowac przekonanie ze wlasciwie nalezaloby juz skonczyc sie rozmnazac w wieku 35ciu lat, wiele z Was wypowiada sie negatywnie na temat macierzynstwa pan kolo 40-ki. Wcale nie brakuje za to matek w wieku 17-19 lat.
Kontrastujac - w Australii co rano zostawiajac synow w szkole obserwuje 'brzuszki-40ki'. Rozesmiane, zdrowe kobiety ktore w Polsce czesto pchalyby juz wozek z wnuczka lub wnuczkiem. Spoleczna akceptacja wyglada duzo gorzej w odniesieniu do rodzacych 20-sto latek, panuje przeswiadczenie ze to grubo za wczesnie na dzieci, a i takie porody naleza do zdecydowanej mniejszosci i raczej rzadko zdazaja sie wsrod ksztalcacych sie kobiet, czy to uczennic czy tez studentek.
Moje refleksje sa takie ze poki kobieta moze sie rozmnazac, chce tego, i jest w stanie lozyc na swoje potomstwo, jej wiek nie powinien nikogo obchodzic, czy ma 20 lat czy 40+.
Jako ze nikt nie pisze zupelnie bezstronnie, dodam ze pierwsze dziecko urodzilam majac 28 lat (bylam pierwsza w swoim towarzystwie, dziecko zaplanowane ale wszyscy naokolo zakladali ze wpadka bo to tak mlodo), drugie w wieku 31 lat. Dzis mam 37 i planuje jeszcze jedno, jak sie uda to w nastepnym roku. Aha - z wyksztalecenia (ale nie zawodu) jestem specjalista od rozrodu, juz podczas moich studiow rozbieznych badan i statystyk dotyczacych 'najlepszego' przedzialu wiekowego na rozrod dostepnych bylo tyle co naukowcow. Fakty sa takie ze kobieta jest plodna od 10-12 lat do nierzadko jeszcze kolo 50ki, wiec wszelkie zalecenia narzucone przez spoleczenstwo moga pozostac tylko wytycznymi, nie pomniejszajac tym samym wlasciwosci powodow ktore nimi kieruja.