magotka11
03.11.10, 22:12
w domu
Mój mąż czasem odkurzy, ugotuje w niedzielę - owszem czasem potrafi. Ale jak tylko zobaczy, że ja ugotuję, podstawię pod nos, pozmywam, sprzątne itd. to on sobie siądzie i dobitnie nic nie robi a nawet nie chce mu się sprzątnąć talerza po sobie. Ja jednemu dziecku robię kolację, drugie kąpę, karmię i kładę spać, on zasiada przed telewizorem. Im bardziej ja się staram tym on mniej.
w pracy
Jeśli ktoś mnie poprosi o pomoc - pomogę, a czemu nie? Potem ten ktoś przychodzi drugi raz, trzeci... Jak w końcu odmawiam - obraza majestatu, no bo jak to można nie pomóc? I przez jakiś czas sie nie odzywa.
Czy w dzisiejszych czasach naprawdę tak jest? Jak pomóc raz to trzeba robić za kogoś bez przerwy, bo inaczej sie nie odezwie, "dać palec - chce całą rękę", nie starać się za wiele - to źle, postarać się - to zostać samemu ze wszystkim skoro się tak daje radę.
Czy Wy też macie wrażenie, że tak jest? Czy może to już taka naiwność z mojej strony?