Jak to jest być miłym i pomocnym

03.11.10, 22:12
w domu
Mój mąż czasem odkurzy, ugotuje w niedzielę - owszem czasem potrafi. Ale jak tylko zobaczy, że ja ugotuję, podstawię pod nos, pozmywam, sprzątne itd. to on sobie siądzie i dobitnie nic nie robi a nawet nie chce mu się sprzątnąć talerza po sobie. Ja jednemu dziecku robię kolację, drugie kąpę, karmię i kładę spać, on zasiada przed telewizorem. Im bardziej ja się staram tym on mniej.
w pracy
Jeśli ktoś mnie poprosi o pomoc - pomogę, a czemu nie? Potem ten ktoś przychodzi drugi raz, trzeci... Jak w końcu odmawiam - obraza majestatu, no bo jak to można nie pomóc? I przez jakiś czas sie nie odzywa.

Czy w dzisiejszych czasach naprawdę tak jest? Jak pomóc raz to trzeba robić za kogoś bez przerwy, bo inaczej sie nie odezwie, "dać palec - chce całą rękę", nie starać się za wiele - to źle, postarać się - to zostać samemu ze wszystkim skoro się tak daje radę.
Czy Wy też macie wrażenie, że tak jest? Czy może to już taka naiwność z mojej strony?
    • marzeka1 Re: Jak to jest być miłym i pomocnym 03.11.10, 22:16
      " Im bardziej ja się staram tym on mniej. "- i dziwi cię to? Obsługę przyjmuje się po jakims czasie jako oczywistą, po co ma się starać, jak nie musi?
      No i jest różnica: jestem miła i pomocna, a jestem miła i naiwna.
      • szpil1 Re: Jak to jest być miłym i pomocnym 03.11.10, 22:41
        marzeka1 napisała:

        > " Im bardziej ja się staram tym on mniej. "- i dziwi cię to? Obsługę przyjmuje
        > się po jakims czasie jako oczywistą, po co ma się starać, jak nie musi?

        O, to to! Po co ma coś robić jak Ty i tak zrobisz?
        • magotka11 Re: Jak to jest być miłym i pomocnym 04.11.10, 15:46

          > > " Im bardziej ja się staram tym on mniej. "- i dziwi cię to? Obsługę przy
          > jmuje
          > > się po jakims czasie jako oczywistą, po co ma się starać, jak nie musi?
          >
          > O, to to! Po co ma coś robić jak Ty i tak zrobisz?

          No w sumie to macie rację. Jak on się czasem postara to i ja się staram, jak ja się staram to on przestaje. To takie błędne koło wink
          No ale ktoś musi to wszystko zrobić. Tłumaczenia, prośby - reakcja i tak zależy od jego humoru. To co radzicie? lepiej zaczekać niech sam się wykaże?
    • xxx-25 Re: Jak to jest być miłym i pomocnym 03.11.10, 22:16
      Ostatnio taką mam refleksję, że to NIE MA SENSU, im się jest milszym tym ma się bardziej w plecy, albo to my(z chłopem) mamy takiego pecha. Dodatkowo jak zaczynam być miła przestaje być brana na poważnie, po tupnięciu noga jakoś wszystko się zmienia.
    • asia_i_p Re: Jak to jest być miłym i pomocnym 04.11.10, 08:18
      Nie użyłabym określenia w dzisiejszych czasach. Niektórzy ludzie tacy są.

      Wkurza mnie to, ale przyznam, że wkurza mnie też taka postawa jak twoja - najpierw się zgadzam i "poświęcam", potem żyję w poczuciu, że jestem wykorzystywana, ale równocześnie w poczuciu moralnej wyższości nad tymi, którzy wykorzystują.

      A rozwiązanie jest proste. Chcesz pomocy, prosisz. Nieproszona pomagasz tylko wtedy, kiedy masz na to ochotę i w takiej sytuacji nie wie lewica co czyni prawica - zapominasz o tej pomocy i już. A jak cię proszą - możesz i CHCESZ pomóc - zgadzasz się. Nie - nie zgadzasz się. Masz prawo się nie zgodzić. A osoba, która prosiła, ma prawo nie być tym zachwycona, ma prawo do swojej reakcji (dopóki nie naruszy tym twoich praw).

      Spróbuj tego, od razu poczujesz, że to ty masz kontrolę i ci ulży. Dłużej zastosowane prowadzi podobno do tego, że otoczenie zaczyna człowieka szanować i zaczyna się czasem pomagać spontanicznie.

      Co do męża, to John Gray, ten od Marsa i Wenus, pisał, że facet, jeśli kobieta zwiększa starania, jest przekonany, że widać chce go za coś nagrodzić, widać on już zrobił dość i w życiu nie przyjdzie mu do głowy, że kobieta od niego czegoś oczekuje. Trzeba przestać robić, żeby on zaczął robić. A o oczekiwaniach mówić wprost.

      Też mi chwilę zajęło rozstawanie się z uroczą wizją - ja posprzątałam, mąż wykrzykuje "Och, aniele mój, jak czysto, to ja teraz sprzątam przez tydzień". Co ciekawe, od kiedy się z nią rozstałam, to albo mąż robi w domu więcej, albo ja więcej zauważam, co on robi, a kłócimy się mniej, w zasadzie wcale.
      • ihanelma Re: Jak to jest być miłym i pomocnym 04.11.10, 08:29
        Skoro coś zawsze jest zrobione, to w jaki sposób ja mam się domyśleć, że JA mam to teraz robić? Na podstawie czyjejś kwaśnej miny i awantury o zupełnie co innego?
        Albo jak sie uda zepchnąć komuś coś nielubianego, a ten robi i nie płacze - też naturalną rzeczą jest dążenie do tego, żeby dalej to robił tongue_out. Normalne raczej.
        A poświęcacze mnie wkurzają, zwłaszcza ideologiczni. Nie mogłabym mieszkać z kimś takim.
        • magotka11 Re: Jak to jest być miłym i pomocnym 04.11.10, 15:55

          > Skoro coś zawsze jest zrobione, to w jaki sposób ja mam się domyśleć, że JA mam
          > to teraz robić? Na podstawie czyjejś kwaśnej miny i awantury o zupełnie co inn
          > ego?
          Niektórych rzeczy nie trzeba się domyślać po prostu się je robi. I nie robię żadnych awantur z tego tytułu. Nie wiem z czego to wywnioskowałaś.

Pełna wersja