Otchłanie wzajemnego niezrozumienia

04.11.10, 19:31
Otchłanie wzajemnego niezrozumienia istnieją między mną, a siostrą. Jesteśmy różne, mamy zupełnie inny lifestyle, odmienne zainteresowania, kompletnie obce sobie kręgi towarzyskie. W zasadzie każde spotkanie kończy się zderzeniem ze ścianą, przynajmniej ja to tak odbieram. Mieszkamy blisko siebie, spotykamy się rzadko. Nie odczuwam potrzeby częstszych kontaktów, drażnią mnie, męczą, irytują, z biegiem lat coraz bardziej, bo pewne cechy i u mnie i u siostry się nasilają. To idiotyczne, ale - przy braku konfliktów większego kalibru - mamy tak różne światopoglądy, doświadczenia, upodobania, że w zasadzie nie ma o czym rozmawiać poza krótką wymianą informacji w guście "co u ciebie".
Siostra jest pracoholiczną perfekcjonistką, która znakomicie czuje się wyjeżdżając za granicę zawodowo, w międzynarodowym środowisku, poznając mnóstwo nowych ludzi. Ja kocham stały rytm dnia praca-dom, sobotnią popołudniową drzemkę, a w celu podniesienia sobie adrenaliny mogę iść do parku linowego z dzieckiem ewentualnie zrobić karkówkę wg. nowego przepisu.
Nie chce mi się słuchać o jej pracy, planach, układach i podchodach biurowych - ucieszę się jak jej coś wyjdzie zgodnie z planem, ale szczegóły typu "program setnej z rzędu konferencji" mnie nudzą. Od samego opisu rozlicznych aktywności i planów czuję się zmęczona.
Nie chce mi się słuchać o poznawanych facetach, z którymi i tak nic nie wyjdzie - słyszę w zasadzie to samo od przeszło 10 lat. Limit przytomnych, racjonalnych, dawanych z zaangażowaniem i dobrą wiarą rad, wyczerpałam ze 2-3 lata temu. Teraz zlewam.
W zasadzie byłoby ok, gdyby nie to, że siostra - mówiąc o swoich planach, aktywnościach etc. - stara się mnie przekonać do swoich standardów i nie rozumie dlaczego mam to głęboko w d... . Ja nie rozumiem, dlaczego ona nie rozumie. Kończy się zwykle mniej lub bardziej nieprzyjemną wymianą zdań. Męczące.
    • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:31
      Aha, pytanie: czy ktoś tez ma tak z rodzeństwem?
      • anorektycznazdzira Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:34
        Nie mam rodzeństwa...
        • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:39
          Qrde trudno. Nie wiem, zazdrościć mam czy współczuć? D
          Jestem zirytowana i zmęczona, w zasadzie każdy kontakt to jakieś spięcie.
          • anorektycznazdzira Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:54
            Chciałam rodzeństwo, ale nie posiadam. Mam w sumie zamiennik: braci ciotecznych. Z jednym jestem zżyta a drugi to właśnie "inny świat". Z tym, że mam taki komfort, iż mieszkamy dość daleko, widzimy się rzadko no i nie ma parcia, bo to nie jest rodzone rodzeństwo. No i to jednak faceci a nie druga baba, myślę, ze to inny odbiór.
          • echtom Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 08:26
            Całkiem niedawno założyłaś wątek, że macie z siostrą zupełnie różny lifestyle i obie jesteście szczęśliwe. Teraz wychodzi na to, że z siostrą coś nie tak. Więc jak to właściwie jest?
            • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 20:57
              Jest tak, że sobie nie zazdrościmy modelów życia. Natomiast siostra do końca zadowolowna nie jest, dąży do ideału we wszystkim.
              • falka32 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 22:25
                ja tak mam smile prawie identycznie smile
      • titta Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:38
        Mam wrazenie, ze sobie nawzajem skrycie zazdroscicie i obie chcecie akceptacji tej drugiej.
        Przestac dawac rady, to bedziecie sie mniej klucic. (Ja mialam podobnie z mama).
        • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:42
          Nie daję rad. Gryzę się w język i nie daję. Przestałam jakieś 2-3 lata temu. Nie proszę o rady. W kwestiach domowo-rodzinno-organizacyjnych siostra nie jest dla mnie żadnym autorytetem ergo jej rady - z mojego punktu widzenia - są bezużyteczne.
      • frameit Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:42
        Ja. Siostra moja jest 11 lat starsza ode mnie.

        Siostra przypomina mi z opisu Ciebie a ja sie odnalazlam w opisie Twojej siostry. Kontakt trudny, czasem niemozliwy. Nie znam recepty na udany siostrzany zwiazek.
        • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:51
          Nie ma punktów stycznych.
          Z jej punktu widzenia mam nudne życie, nieambitne, monotonne, masę rzecz robię na "odwal się". Z mojego - wolałabym odgryźć sobie głowę i ją zjeść niż żyć tak jak ona.
      • estelka1 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:46
        Niestety i ja tam mam ze swoją siostrą. Jesteśmy praktycznie rówieśnicami (1,5 roku różnicy), mam tylko ją - w sensie rodzeństwa- kocham ją bardzo, ale nie rozumiem. Niby priorytety w życiu mamy podobne, ale styl życia jaki prowadzimy różni nas diametralnie, co się nasiliło dodatkowo po moim rozwodzie. Uczę się, choć z różnym skutkiem, nie brać sobie do serca tych naszych inności, ale czasem bywa ciężko. Punktem zapalnym jest niestety sprawa pomocy tacie. Ona mieszka ponad 300 km ode mnie i taty i logiczne jest, że to ja przejęłam większość obowiązków wobec taty. Ale mnie nikt nie pyta, czy ja tego nie robię kosztem swoich spraw... A moja siorka niestety widzi tylko czubek swojego nosa i swoją rodzinę. I nawet jak się pali i wali u mnie, nie przyjedzie pomóc tacie, choć w tych kilku konkretnych sytuacjach, które mam na myśli, mogłaby. Jako przykład mogę podać sytuację, kiedy dzień po świętach, podczas których byli u nas, trzeba było tatę odwieźć do szpitala do innego miasta. Ja wiem, że to było im nie po drodze do domu, musieli nadłożyć 100 km. Ale ja tego dnia miałam sprawę rozwodową w zupełnie innym mieście, też zresztą oddalonym o ponad 100 km od domu. A szpital, do którego trzeba było zawieźć tatę, też był jakieś 130 km od domu, ale w całkiem przeciwnym kierunku. No cóż, bywa...
      • asia_i_p Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 20:35
        Ja nie mam, siostra jest moją najlepszą przyjaciółką.
        Mój ojciec ma tak z jedną ze swoich sióstr - trochę tak, jakby siostrę drażniła jego pewność siebie, jakby mu usiłowała coś udowodnić. Albo się bała, że on chce zaimponować jej?
    • morgen_stern Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:39
      Ja. Kocham siostrę i w razie potrzeby stanę za nią murem, ale jesteśmy tak różne, że aż dziw, że razem chowane smile Nie będę się tu wgłębiała w szczegóły, ale mamy kompletnie inny światopogląd, temperament, podejście do wielu spraw i też - poza sprawami rodzinnymi - nie bardzo mam o czym z nią rozmawiać. Poza tym siostra, jako starsza, ma irytujący zwyczaj pouczania mnie i zwracania uwagi jak dziecku w sprawach ważnych i mniej ważnych, co w niczym nie pomaga. I żeby było weselej, obie jesteśmy trudne we współżyciu, drażliwe, wybuchowe, więc awantura i obraza raz na rok, 2 lata jest murowana.

      Strasznie mi żal, kiedy widzę, jak moje koleżanki zwierzają się sobie nawzajem z siostrami, wychodzą gdzieś razem spędzać razem czas etc., dla mnie to zawsze była i jest abstrakcja.
      • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:48
        Ja się staram, autentycznie się staram NIE MÓWIĆ, ale czasem wybucham krótko i niemiło.

        Prosty przykład, jeden z dziesiątków: siostra dba o sylwetkę, zawsze miała lekkie skłonności do tycia więc czasem się odchudza, czasem intensywnie zalicza basen/siłownię/inny fitness etc. Mnie to lata, mam stały rozmiar 34/36, ważę więcej niż 45 kg gdy miałam 20 lat i jest kul, nie zamierzam z tym niczego robić. Swoje zdanie w w/w przedstawiałam nie raz. Kiedy natomiast siostra po raz kolejny pyta czy nie sądzę, że powinnam się odchudzić to w końcu reaguję "Fuck you, nie muszę, chłopa juz mam". I ona się obraża.
        • pade Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 21:00
          Triss, ale to brzmi: ty musisz, bo nie masz chłopa
          a fe, nieładnietongue_out
          • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 21:07
            Chamstwo za chamstwo. Ja jej nie ulepszam w sensie nieproszonego doradzania, co wizualnie powinna w sobie zmienić. Zresztą siostra nie kryje, że o wygląd dba z powodu potencjalnych adoratorów i uważa ("Elle"), że tylko super hiper dopracowana kobieta może kogoś znaleźć. Że fakty temu przeczą, to tym gorzej dla faktów. D
            • pade Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 21:13
              Powinnaś jej współczuć, a nie wkurzać się na nią.
              Niełatwo jest znaleźć przyzwoitego gościa mająć 30+ lat. Świadomość własnych ograniczeń i pędzącego zegara biologicznego siostra ma na pewno...Wypełnia sobie życie tak jak umie, próbuje sobie udowodnić, że pomimo... jest ono coś warte, że ona jest coś warta.
              Mnie jej żal.
              • madzioreck Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 01:41
                No ale chwila, jest dorosła, i takiego dowalania nic nie uspawiedliwia. Każdy wyborów w zyciu dokonuje na swój rachunek. A dowalanie komuś, ze powinien sie odchudzić, to szczyt chamstwa, tym bardziej, jeśli nie ma z czego się odchudzać.
      • nenia1 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:55
        morgen_stern napisała:

        > Ja. Kocham siostrę i w razie potrzeby stanę za nią murem, ale jesteśmy tak różn
        > e, że aż dziw, że razem chowane smile

        A mnie się wydaje, że to dość często zjawisko wśród rodzeństwa. Zasadza się na potrzebie budowania własnej odrębności. Chcemy być inni od rodzeństwa, odrębni, dlatego, jeśli jedno zajeło już jakąś pozycję, drugie zajmuje inną.
        To wynika również z potrzeby rywalizacji.
        Niestety, co widać nader często na forum e-mama, rywalizację między rodzeństwem uważa się za coś złego.
        Dzieci powinny być zgodne i nie powinny ze sobą rywalizować.

        Podobnie myśle, że jest u ciebie triss.
        Ty coraz bardziej ciągniesz w domowe pielesze, siostra w wielki świat. Ustawiacie się z wiekiem na coraz bardziej przeciwnych biegunach. Zamiast przyznać, że być może tobie brakuje trochę tego wielkiego świata, a siostrze domowego ciepła.
        Jest w was wielka potrzeba rywalizacji i wygranej. Niestety wygrać chce każda z was, ale jednocześnie zadna nie przyzna, ze trochę zazdrości tej drugiej.
        Więc trwa wyścig o to, która lepsza trwa. I coraz bardziej się radykalizuje.
        • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 20:04
          Odkąd pamiętam byłysmy różne.
          Wielkiego świat mi nie brakuje, pojeździłam, dziecko urodziłam w wieku 30 lat, singielką z wieloma znajomymi też byłam i mnie się już nie chce. Nigdy nie starałam się o pracę jaką ona wykonuje, nie dążyłam do funkcjonowania w muli-kulti, z czystego lenistwa i odmiennego temperamentu po prostu.
          Nie chce mi się ścigać, w zasadzie to chciałabym unikać spięć i w ogole dyskusji z nią.
    • mamand Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:40
      o rany, rozumiem cię
      ja mam 3 siostry i każda jest potwornie męcząca
      • bi_scotti Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:56
        Z obserwacji, pomaga odleglosc kilometrowa i czasowa. Moja corka i najmlodszy komunikuja sie ostatnio bardzo duzo przez email i Skype ewidentnie dzieki temu, ze dziela Ich tysiace kilometrow, ostatni raz wiedzieli sie w sierpniu i zobacza dopiero w grudniu. Wiec i roznice wszelkie staja sie jakby mniej wazne. A sa znaczne smile Oni sa akurat w tej szczesliwej sytuacji, ze pomiedzy Nimi dwojgiem jest sredni, ktory jak ksiazkowi "sredni" jest urodzonym mediatorem i to pomaga gdy kilometrow pomiedzy za malo. Moze Tobie i siostrze (skoro juz musicie blisko mieszkac i widywac sie w miare czesto) tez potrzebny jest "ktos trzeci", kto sam bedzie mial fun w nawigowaniu pradow miedzy Wami ... Poczucie humoru tez pomaga nieslychanie wink
      • ewelsia Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:59
        Niewiem, czy mój głos się liczy, bo mam brata smile , a jak powszechnie wiadomo tzw. męski świat, (który zresztą uwielbiam) znacząco różni się od naszego, kobiecego. Brat młodszy o 6 lat, w tej chwili ma 29, niby jeszcze młody, ale... no właśnie, mamy inne priorytety życiowe, ja mężatka z sześcioletnim synem, on tzw. singiel poszukujący, odnalazłam jego cechy w opisie siostry Triss... Mi pewne rzeczy wiszą po prostu, nie rozumiem też tzw. kruszenia kopii o pierdoły, które w ocenie braciszka są mega sprawami. Poglądy na pewne istotne sprawy w związku też mamy zgoła odmienne... Kontakt też raczej rzadki mamy, bo to pracoholik i do tego sportowiec, ale jak mi coś leży na wątrobie to jadę po nim równo, nie patrząc na nic, nie interesuje mnie też ew. urażone męskie ego. Uważam, że mam prawo, ba , nawet obowiązek w pewnych sprawach zabrać głos i to dosadnie. Do tego mieszka z mamą , a mógłby już się ustatkować . Ale generalnie to bardzo dobry chłopak , bez nałogów smile
    • sueellen Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:52
      Z rodzeństwem nie, ale z kuzynką tak. Ona to taki typ jak Twoja siostra a ja wolę właśnie rytm praca - dom (odkad mam dziecko, - wcześniej było podobnie jak u niej). No i kuzynka nie może pojąc że w okolicach maja 2009 nagle mi się zmieniło. Mało tego, stwierdziła, że jednak dziecko jest fajne, ale ona z racji tego, że nie może zbudować trwalego związku, postanowila poszukać "dobrego materiału genetycznego" i miec dziecko sama. próbuje jej ten pomysl wybic z głowy i są scysje.
      • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:58
        Mnie dobijają teksty na temat związków rodem z amerykańskich poradników i "Elle". Na etapie "Elle" byłam z 15 lat temu, wyrosłam. W zasadzie każdy tekst na temat związków męsko-damskich, wygłoszonych przez 34-latnią archetypiczną singielkę, która nigdy z nikim nawet nie próbowała zamieszkać, traktuję jak opowieści ślepego o kolorach.
    • kropkacom Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 19:55
      > Jesteśmy różne,
      > mamy zupełnie inny lifestyle, odmienne zainteresowania, kompletnie obce so
      > bie kręgi towarzyskie.

      U mnie jest podobnie. Ja dom i rodzina, a ona praca, przyjaciele, wyjazdy itd. Każda w innym kraju, innym świecie. Mam wrażenie jednak, że nie konkurujemy między sobą. Ona potrafi wysłuchać spokojnie co u mnie a ja zapytać i wysłuchać co u niej. Jak miała problemy osobiste to się bardzo przejmowałam. Szczerze ją też podziwiam bo jest naprawdę dobra w tym co robi zawodowo. smile Owszem, jak ze sobą jesteśmy dłużej to się kłócimy czasem. Ma dziewczyna zapędy do rządzenia innymi czasami a ja jestem uparta.
      • marzeka1 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 20:02
        Także z moją siostrą jesteśmy kompletnie różne, wcześniej te różnice były powodem spięć, czasem kłótni, każda próbowała przerobić drugą na swoje kopyto. Ale kilka lat temu ciężko zachorowała, żyje cudem i po tym doświadczeniu przeszło nam: zero nacisku na drugą, akceptacja stylu życia drugiej, na zasadzie "żyj i pozwól żyć", tym bardziej,że po śmierci rodziców mamy tylko siebie.
        Za to moje 3 szwagierki- o, to kosmos, jak siostry mogą być tak różne, w tym są 2 samice super alfa!- oj, dzieje się czasem, dzieje.
      • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 20:09
        Ależ ja ją szczerze podziwiam. Dąży do kolejnych szczebli kariery konsekwentnie, wkłada w to masę pracy, dokształca się, utrzymuje kontakty towarzysko-zawodowe z jakąś upiorną liczbą ludzi. Tylko, że nie jest to dla mnie żaden punkt odniesienia tzn. nie chciałabym żyć tak jak ona. Jest nigdy do końca nieusatysfakcjonowaną perfekcjonistką, a mnie perfekcjonizm lata ergo jej standardy mi latają.
        • kropkacom Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 20:20
          > Tylko, że nie jest to dla mnie żaden punkt odni
          > esienia tzn. nie chciałabym żyć tak jak ona.

          No, ja też. Ale to nic nie zmienia między nami na gorsze. Każda ma swój kawałek podłogi. Gdybyśmy jednak jakimś cudem miały mieszkać wspólnie albo zbyt blisko ... big_grin Oj, działoby się.
        • marzeka1 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 20:23
          Opis życia twoje siostry może nieźle czytałoby się jako reportaż z życia młodej jeszcze singielki, ale dla byłoby to życie koszmar.
          Mam już w sobie sporą potrzebę tzw. świętego spokoju, lubię rytm życia spokojny i miarowy, nadmiar ludzi mnie męczy,kocham swój dom, wyjazdy tylko gdy muszę. Moja siostra musi, po prostu musi "zaliczyć" kilka super wycieczek w roku, dzieci- o, nie dla mnie. Różne światy.
          • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 20:28
            Ona uważa się za młodą, ale na portalach randkowych zaniża wiek, żeby załapać się na grupę do 30 lat. uncertain Nie ukrywam, że mnie to lekko żenuje.
            To archetypiczna, wielkomiejska, dość dobrze zarabiająca singielka, bardzo dbająca o siebie, z gronem koleżanek podstarzalych singielek wśród ktorych rozmawia o tym jacy faceci są beznadziejni i nie doceniają gwiazd. (to jedna z rzeczy o ktorych nie chcę już słuchać, bo słyszę to samo od przeszło 10 lat).
            • kobieta_z_polnocy Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 20:42
              A nie odnosisz czasem wrażenia, że ty jej po prostu nie akceptujesz? Drażni cię niemal wszystko, co ona robi.

              Z opisu waszych rozmów wynika jakby wszystko co ona mówiła o swoim życiu spotykało się z twoją pogardą: życie w korporacji nie jest wcale takie fajne, konferencja nudna, delegacje - nic specjalnego. Mówisz, że skrywasz swoją irytację, ale a) dopiero od kilku lat, b) może jednak aż tak skryta nie jest? Kurczę, naprawdę musisz wszystko odnosić do siebie? CIEBIE takie życie by nie rajcowało, TY już taki etap masz za sobą... Jak się ciebie czyta to brzmisz jak zgryźliwa starsza (?) ciotka, która swoją siostrę traktuje jak dziecko.

              I jeszcze wyższość z jakim się wypowiadasz o swoim życiu. Tak jakby posiadanie faceta i dziecka nadawała twojej egzystencji więcej autentyczności niż jej życie.

              Wierzę, że twoja siostra jest irytująca i pewnie nieco trudna we współżyciu, ale postawa jaką przynajmniej tutaj prezentujesz z pewnością kontaktów nie ułatwia. Jeżeli w rozmowie z nią brzmisz tak jak tutaj, to właściwie jakiekolwiek porozumienie staje się niemożliwe.

              Innymi słowy: może ten brak bliskości między wami to nie jest wyłącznie winna jej niedojrzałości?
              • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 20:53
                Gwoli ścisłości drażnimy się wzajemnie.
                Moje życie jest inne po prostu i zasadniczo jestem zadowolona. Siostra mniej, bo zawsze chce lepiej, szybciej, wyżej, więcej, stawia sobie nowe poprzeczki, teraz zresztą swój brak umiejętności cieszenia się chwilą przerabia u psychologa, bo zaczęło to ją samą męczyć.
                Aha, nie twierdzę, że jest niedojrzała, w ogóle nie patrzę na to w kategorii "dojrzałość". To jest inny, świadomie wybrany lifestyle.
                Irytację okazuję jak już zostaje przekroczony pewien mojej odporności na absurd. Ok, dla niej fakt, że facet z którym spotkała się 2x zachował się tak czy owak, jest istotny. Dla mnie nie, bo takich sytuacji opisywała dziesiątki i zwyczajnie nie jestem w stanie reagować juz z zainteresowaniem czy przejęciem.
                • kobieta_z_polnocy Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 21:35
                  No ale ja się nie dziwię, że wy się nawzajem drażnicie. MNie by również drażniła wszechwiedząca siostra, która uważa, że moje problemy są głupie i potrafi uderzyć w najczulsze miejsce, kiedy się zirytuje (uwaga o tym, że ty masz faceta, a ona nie). Rozumiem również, że ona jest irytująca i zaabsorbowana sobą. Jak to czytam, to wygląda na to, że jesteście sobie wrogami, odgrywacie jakieś scenki z lat dziecięcych (ona głupia, ty zrzędliwa) i w ogóle nie wykazujecie chęci porozumienia, bo inaczej po co by były te wzajemne docinki i twoje marudzenie na to, jak to siostry wywody cię nuuuuuuudząąąaąą....?

                  I proszę, bądź uczciwa wobec siebie i nas. Nie pierwszy raz piszesz o swojej siostrze i zawsze jest to krytykowanie jej zachowania nieprzystającego ponad trzydziestoletniej kobiecie i prychanie pogardliwie na jej wielkomiejskie życie. Jeżeli upierasz się, że nie nazywasz jej niedojrzałą, to jest to tylko nic nie znacząca semantyka.

                  Ona ma jakieś problemy, z których sama sobie zdaje sprawę, skoro chodzi na terapię. Może przydałaby jej się pomoc, a nie tylko wzgardliwe spojrzenie starszej siostry, która zawsze wie lepiej?
          • grzalka Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 20:29
            Mam brata- styl życia i priorytety skrajnie różne niż moje, ale to nie wpływa na wzajemną sympatię. Aczkolwiek nikt nikomu niczego nie narzuca. Spotykamy się średnio co 2-3 miesiące (odległość jakieś 250 km)
    • tully.makker Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 20:35
      Choc mi daleko od perfekcjionizmu, a kariere w owym srodowisku multi kulti zrobilam nie dlatego, ze sie staralam, tylko dlatego, ze zdolna ze mnie bestia i wszyscy moi szefowie wiedza, ze warto we mnie zainwestowac, bo beda sie mogli podpiac pod moje sukcesy.

      Ale... Jak czytam o twoim zyciu ttriss to przechodza mnie dreszcze. Wiem, wiem, kazdemu to, co lubi, ale mnie nawet wiezy rodzinne nie zmusily do kontaktow z toba, bo nudne zycie prowadzisz.

      Myslalas o tym, ze moze dlatego wlasnie twoj ex uciekl w komputer, bo zwiazek z toba byl slabo stymulujacy intelektualnie i emocjonalnie?
      • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 20:58
        Weź pod uwagę, że Ty masz dużo starsze pierwsze dziecko. Intensywne, adrenalinowe życie prowadziłam do 30-tki i jestem zmęczona, zwyczajnie zmęczona nadmiarem. Mnie się nie nudzi, atrakcje weekendowe sobie organizujemy ale to są atrakcje typu: park, teatr, muzeum z dzieckiem, wycieczka. Rozumiem, że z perspektywy mojej siostry to śmiertelnie nudne i nie zapraszam, żeby towarzyszyła. Tak samo ona nie ciągnie mnie do klubów ze swoimi znajomymi.
        • tully.makker Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 11:03
          > Weź pod uwagę, że Ty masz dużo starsze pierwsze dziecko. Intensywne, adrenalino
          > we życie prowadziłam do 30-tki i jestem zmęczona, zwyczajnie zmęczona nadmiarem

          Mnie adrenalinowe zycie nigdy nie interesowalo, natomiast wazne jest dla mnie, by tryb zycia jaki prowadze byl maksymalnie stymulujacy intelektualnie i odpowiadal moim zainteresowaniom. Moim podstawowym driverem w zyciu jest ciekawosc i zadza wiedzy, wiec zorganizowalam sobie zycie tak, by ta zadze wiedzy zaspokajalo. Dlatego trudno mi zrozumiec, dlaczego tak inteleligentna osoba jak ty, tris, satysfakcjonujesz sie robieniem czego, co nie stawia przed toba ani odrobiny wyzwan?
          • triss_merigold6 Zdefiniujmy wyzwania 05.11.10, 12:21
            To zdefiniujmy co kto rozumie pod pojęciem "wyzwania". Od zawsze mam pracę wymagającą dokształcania się, czytania, uzupełniania wiedzy, każda zmiana stanowiska/działu to konieczność dokwalifikowania się. Prasę polityczno-społeczną czytam nawykowo, dla przyjemności i po to żeby dla maturzystów być na bieżąco. Natomiast fakt, nie chce mi się np. robić MBA czy studiów podyplomowych w tej chwili, bo nie są mi praktycznie do niczego potrzebne. Beletrystykę czytam, śledzę nowości i konkretnych autorów ale to żadne wyzwanie, bo czytam relaksacyjnie. Może ja po prostu nie podchodzę do tego ambicjonalnie?
            • tully.makker Re: Zdefiniujmy wyzwania 05.11.10, 14:15
              Może
              > ja po prostu nie podchodzę do tego ambicjonalnie?

              Chodzilo mi bardziej o to,ze w pierwszym poscie demonstrowalas obraz ososby, dla ktorej szczytem ekscytacji jest przyrzadzenie karkowki. I ze to jest albo-albo - a ja moze naiwnie wierze, ze mozna miec wszystko. Z twojej perspektywy zapewne ja bede nudna, bo mialam w zyciu 3 facetow, z trzecim z nich jestem od 10 lat. A w klubie bylam 2 razy w zyciu i nudzilo mi sie.
      • burza4 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 21:57
        Sorry, ale co jest złego w "takim" życiu? piszesz tak, jakby tylko życie zawodowe było dla innych "stymulujące intelektualnie". Idiotyzm.

        Mam kumpelę, z poglądami podobnymi do Triss, w zasadzie była o wiele bardziej skupiona na rodzinie, parę lat spędziła w domu z dziećmi. Nie ujmuje jej to niczego, jest jedną z niewielu osób, z którymi nie sposób się nudzić, i to nawet nie ze względu na wyrafinowane zainteresowania, ale po prostu na sposób wypowiedzi, prowadzenia rozmowy, poczucie humoru.

        Kariera nigdy jej nie kręciła, pracowała na stanowisku z manager w tytule, choć sprowadzało się to bardziej do cenionego specjalisty, z dobrą pensją i dodatkami. Nie wiem, czy to kariera, bo taka praca zdarza się wielu, nic w tym wyrafinowanego, po prostu trzeba być dobrym w tym co się robi. Kariera to dla mnie wyższe pozycje kierownicze, związane z zarządzaniem ludźmi, i to nie paroma osobami a dużym zespołem. Ona za nic nie chciałaby takiej fuchy, bo ceni sobie życie poza firmą, pracuje dla pieniędzy, a nie ku chwale firmy i po prostu szkoda jej czasu na dochrapywanie się wyższych stanowisk, bo miała ciekawsze i bardziej stymulujące życie poza firmą.

        Jak ktoś robi karierę - to fajnie, ale widać, że często ta dążność jest jakby zastępcza, ludzie, a szczególnie kobiety kompensują sobie w ten sposób deficyty życia rodzinnego. Co bardzo dobitnie widać w momencie, kiedy w firmie przychodzą redukcje.
      • aandzia43 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 23:25

        > Myslalas o tym, ze moze dlatego wlasnie twoj ex uciekl w komputer, bo zwiazek z
        > toba byl slabo stymulujacy intelektualnie i emocjonalnie?


        Dorosły mężczyzna, który ucieka w komputer z powodu słabej stymulacji intelektualnej, bo ma za żonę inteligentną domatorkę? To się kupy nie trzyma. Poza tym nie przypominam sobie, by eksio Triss był rozszalałym światowcem.
        I od kiedy stymulacja intelektualna i emocjonalna możliwa jest tylko w wykonaniu osób skupionych na pracy zawodowej?
    • inguszetia_2006 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 20:45
      Witam,
      Ja mam jeszcze gorzejwink Mój młodszy brat pała wielką miłością do mojego męża. Mój M rzucił hasło "teatr", a mój brat poleciał po bilety. I zdobył je, choć dopiero na grudzień;-P Ohyda. Mówię wam, ohyda. Jak można być takim lizydupem?;-D Tęsknię za moim starszym bratem, bo brakuje mi bezwarunkowej akceptacji i głaskania po głowie. Muszę ciągle o coś walczyć i jestem już tym zmęczona. Odpowiedzialność w pracy, odpowiedzialność w domu, ciągle tylko jakaś odpowiedzialność, zero mazgajstwa. A ja bym chciała się trochę pomazgaić bezkarnie. Szkoda, że moja teściowa nie żyje, bo przy niej mogłam się pomazgaić i zawsze słyszałam ciepłe słowa, zamiast "weź się w garść, dasz radę". Nie mam ochoty brać się w garść, jestem zarobiona, przemęczona, przytłoczona i w ogóle niech wszyscy idą w pi..u.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • lolinka2 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 21:01
      bo wy inne książki czytacie, triss. Ona czyta "W poszukiwaniu straconego czasu" a ty "Stary człowiek i morze"...
      • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 21:08
        Precyzyjnie: ja Mendozę "Brak wiadomości od Gurba", a ona podręczniki do NPL.
        • lolinka2 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 01:23
          bardziej precyzyjnie: odkryj przesłanie zawarte w tytułach...
      • ahhna Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 22:12
        > Ona czyta "W poszukiwaniu straconego czasu"

        Bardzo wątpię. Umarłaby z nudów po kilku stronach smile

    • vibe-b Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 21:19
      Siostra Cie nigdy nie zrozumie, bo taki lifestyle, jaki preferujesz nie jest trendi. <Ameryke odkrylam ha ha>.
      Pod typ wzgledem moglabym sie podpisac pod kazdym Twoim slowem. W pracy kazdy jeden z kilkudziesieciu pracownikow dziwi sie dlaczego opuszczam imprezy pracowe; strasznie mi wspolczuja i patrza na mnie z politowaniem. Z wzajemnoscia z mojej strony.smile
      • kocio_007 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 21:42
        Ja kocham stały rytm dnia praca-dom, sobotnią popołudniową drzemkę, a w celu podniesienia sobie adrenaliny mogę iść do parku linowego z dzieckiem ewentualnie zrobić karkówkę wg. nowego przepisu.

        Boże jaka Ty nudna jesteś, gazeta i kapciochy smile to już w mojej teściowej 70+ jest więcej życia i ciekawości świata. I jeszcze z tego religię jakąś robisz.
        Życzę Twojej siostrze, żeby szybko znalazła kogoś fajnego - będzie miała swoją zawodową adrenalinę, sukcesy, fajny zwiazek i... może nawet dziecko? Co wtedy zrobisz? Dopiero Ci gul skoczy.


        • triss_merigold6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 22:16
          Pliz, podaj mi chociaż jeden powód dla którego powinnam byc ciekawa? Jakiś przymus jest?
          • kocio_007 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 22:53
            Pliz, podaj mi chociaż jeden powód dla którego powinnam byc ciekawa? Jakiś przy
            > mus jest?

            Nie ma przymusu of kors. Albo ktoś jest ciekawy, albo nie. Do takich ciekawych ciągną inni ciekawi, a od nieciekawych uciekają, prawda. Ale to chyba sama wiesz smile
            Ty i siostra jesteście trochę jak mój mąż i jego brat, który ma podobne poglądy do Twoich (już się narozwijał, może się bezkarnie zwijać teraz), tryb życia wybitnie stacjonarny, żadnych zmian, nawet na lepsze. I, chociaz sporo młodszy od mojego m, jest de facto starym pierdzielem. Tematów wspólnych żadnych.
            Ale przynajmniej jest na tyle ogarnięty, żeby nie komentować cudzych wyborów i gloryfikować swojego zdziadzienia smile
            • gryzelda71 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 05:38
              > Ale przynajmniej jest na tyle ogarnięty, żeby nie komentować cudzych wyborów i
              > gloryfikować swojego zdziadzienia smile

              Ty nie możesz się za to powstrzymać od wychwalania siebie co?
              • kocio_007 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 11:41
                Ty nie możesz się za to powstrzymać od wychwalania siebie co?

                a tobie co? Gdzie ja tu o siebie wychwalam? Za bardzo między wierszami czytasz chyba.
        • vibe-b Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 09:44
          Ale przeciez Triss gul nie skacze z powodu sukcesow siostry. Wrecz przeciwnie, pisze ze sie cieszy. Triss gul skacze z tytulu iz siostra probuje wtloczyc na Triss swoje filozofie,jakoby tylko imprezy, masa znajomych, perfekcyjny wyglad i pracoholizm byly tym, co stanowi o istocie egzystencji. Siostra jest najwyrazniej w pewien sposob ograniczona, mimo swoich niebotycznych sukcesow- ograniczona,nie mogac ani pojac ani zaakceptowac czyichs preferencji.
          Pelno takich ludkow dzisiaj. Oh, pelno. Unikam takich insywiduow jak ognia, i w kregumoich znajomych nie istnieja, ale niestety w pracy nie unikne. O matko, co za pustka w glowach, mimo lba do biznesu. Jeden gostek w pracy, zobaczywszy moj nienowy telefon, zrobil z tego melodramat, z teatralnym zalamywaniem rak, no bo jak mozna nie miec ajfona? Ten sam koles wyprowadzil sie do Warszawy bo "tam jest zycie" (w domysle kluby imprezy). W ogole umilowanie imprez to juz jakas religia jest, nie mowie o nastolatkach tylko starych koniach. A ja bym wolala na zawal zejsc niz spedzac moj drogocenny czas na ogladaniu zachlanych mord i wdychaniu oblokow dymu papierosowego co sobote. A potem jeszcze rozprawianie prze kilka nastepnych szczegolow z imprezy . W moich oczach dno, dno dno.
          • echtom Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 10:41
            > A ja bym wolala na zawal zejsc niz spedzac moj drogocenny czas na ogladaniu zachlanych mord i wdychaniu oblokow dymu papierosowego co sobote

            smile
            Miałam podobne odczucia, kiedy po latach próbowałam wrócić do imprezowania. I sama sobie się dziwiłam, że tak mogłam przez całe studia.
          • triss_merigold6 Czy to tak trudno pojąć? 05.11.10, 12:33
            Imprez miałam do wyrzygania. Balowałam gdzieś od 18 roku życia do urodzenia dziecka, jeszcze w ciąży bywałam w pubach i w licznym towarzystwie. Czyli lekko licząc 12 lat. Kluby studenckie, motocyklowe, puby na Polach Mokotowskich i w Śródmieściu etc. + balangi w domach oraz wyjazdowe. Ile qrde można? Wiem jak wygląda przetańczenie 2 nocy z rzędu, urwane filmy, clubbing, one night standy czy kilkudniowy spontaniczny wyjazd.
            I sorry ale nie chce mi się. Było to dla mnie atrakcyjne kiedyś, TERAZ już nie jest. Czy to tak trudno pojąć? Bylismy niedawno na rocznicowej imprezie jednego z pubów i wyszliśmy po 2 godzinach, niby było jak zawsze, a jednak nudno, bo o czym tu gadać ze znajomymi z widzenia z którymi łączyły głównie balangi?
            Spotkanie ze znajomymi i dziećmi na działce, jakieś spotkanie w domu - to owszem.
            • menodo Re: Czy to tak trudno pojąć? 05.11.10, 12:43
              triss, wydaje mi sie, ze Ty jeste glupia. Gdybym byla Twoja siostra, tez bym nie chciala miec z Toba wiele do czynienia,
              • triss_merigold6 Re: Czy to tak trudno pojąć? 05.11.10, 13:08
                Ja się nie upieram, żeby siostrze zdawać relacje z własnego domowego i monotonnego życia, to raczej ona mnie opowiada o swoim przy okazji jakichs spotkań.wink
                • bi_scotti Re: Czy to tak trudno pojąć? 05.11.10, 13:18
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Ja się nie upieram, żeby siostrze zdawać relacje z własnego domowego i monotonn
                  > ego życia, to raczej ona mnie opowiada o swoim przy okazji jakichs spotkań.wink

                  Kazdy z nas, w mniejszym lub wiekszym stopniu, potrzebuje lustra. Twoja siostra je znajduje w Tobie, Ty swoje gdzies indziej (w net'cie?). Normalne. Jak Cie to meczy, ogranicz kontakty ale rozumiem, ze w sumie sentyment do siostry masz wiec pozostaje Ci opanowac meska technologie funkcjonowania z gderliwa partnerka: jednym uchem IN, drugim uchem OUT. Faceci sa w tym mistrzami i zapewne dzieki temu przechodza spokojnie do porzadku nad tzw. "pie...mi" w zyciu. Practice makes perfect smile
                • asocial Re: Czy to tak trudno pojąć? 05.11.10, 13:25
                  I co za problem? Sluchaj uprzejmie. Posty wciaz o tym samym, ku chwale zycia pseudorodzinnego, wielokatow i szalonych imprez motocyklowych tez sa nudne. Na szczescie to forum, mozna taka osobe po prostu wylaczyc. Sisotry tej opcji nie maja, pozostaje uprzejmie sluchac, zaakceptowac albo zerwac kontakty.
                  I nie wmawiaj nam, ze ty relacji z domowego zycia nie zdajesz. Bo zdajesz relacje ze swojego zycia w sposob agresywny od kilku dobrych lat na zwyklym forum, przekonujac niewinne duszyczki o swoich racjach. trudno mi uwierzyc, ze siedzisz cicho przy tak fajnej ofierze jaka jest Twoja sisotra. Nie dosc, ze ma zycie do dupy, to jeszcze mozna face to face jej o tym powiedziec, zawsze to lepszy efekt.
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Ja się nie upieram, żeby siostrze zdawać relacje z własnego domowego i monotonn
                  > ego życia, to raczej ona mnie opowiada o swoim przy okazji jakichs spotkań.wink
        • marianna1970 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 11:27
          Jaka ty jesteś nudna z tym swoim tekstem
    • eilian Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 21:39
      Mój mąż ma podobnie ze swoim bratem. Kompletnie różne charaktery, style życia, nie ma żadnego konfliktu między nimi, ale też praktycznie żadnej więzi. Przykre, ale co poradzić. Myślę, że częściowo odpowiedzialna jest za to teściowa, która w żaden sposób nie starała się i nie stara scalić swojej rodziny, wytworzyć przynajmniej towarzyskiej/rodzinnej relacji między swoimi synami. Ale różnice osobowości na pewno są tu fundamentalną barierą.
    • lacitadelle Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 22:04
      my z bratem też się bardzo różnimy, ale nie prowadzi to do żadnych konfliktów, bo czemu miałoby? Akceptujemy się nawzajem, nie rywalizujemy, nie czujemy potrzeby, żeby się nawzajem przekonywać o wyższości jednego stylu życia nad innym. Ludzie są różni i dlatego świat jest piękny - każdemu wg potrzeb, a nie po równo smile Spotykamy się dość często i miło rozmawiamy o rodzicach, muzyce, filmach, sporcie i tym podobnych luźnych tematach. Pytamy też, co słychać, ale odpowiedzi są bez szczegółów i nie są w żaden sposób oceniane (aha, to miło).
    • fanka.triss Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 22:22
      Kompletnie nie pamiętam twojej siostry, ale znając ciebie stawiam, że to ty jesteś w tym "związku" zarzewiem konfliktów. Przemądrzała zawsze byłaś, zawsze wiedziałaś lepiej kto co powinien i kreowałaś się na lepszą niż reszta ludzkości smile Może się ulać, nawet siostrze.
    • menodo Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 22:38
      Sama nie mam rodzenstwa, wiec moze idealizuje fakt jego posiadania.

      Niemniej, na podstawie tego co piszesz wydaje mi sie, ze Twoja wiez z siostra jest bardzo powierzchowna. I nie wynika to z faktu, ze macie inne swiatopoglady i lajfstajle abo ze jestescie na roznych etapach zycia.
      Czy kiedys -wczesniej mialyscie ze soba dobry kontakt?

      Ja sie przyjaznie od wielu z osobami, ktore zyja zupelnie inaczej ja i ten fakt kompletnie nie ma wplywu na jakosc naszej wiezi.
      Czy uwazasz, ze gdyby Twoja siostra wyszla za maz, urodzila dziecko i olala wszystkie swoje konferencje ta otchlan wzajemnego niezrozumienia zniknelaby?
    • claudel6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 22:41
      u mnie jest tak: jestesmy z siostrą bardzo rózne, mamy rózne zycia i lajfstajl, ale to nie ma żadnego znaczenia. kochamy się bardzo, rozumiemy jak nikt i bardzo lubimy ze sobą spedzac czas.
      siostra - 9 lat młodsza, wyszła za mąż w wieku 21 lat, juz jest po rozwodzie. po studiach dostała dobrą pracę, odkłada pieniądze - jak to się mówi - dorabia się.
      ja - 35 lat, miałam wiele związków zanim trafiłam na Tego właściwego, ale z nim równiez zyje nieformalnie i nie zamierzam tego zmieniać (a mamy dziecko). po studiach zajmowałam się owszem pracą, ale po kilku latach spedzonych w jednej robocie nosiło mnie, dlatego roboty zmieniałam i szukałam generalnie wrażeń w życiu, nie stabilizacji - stąd wyjazd w nieznane do Londynu w wieku 30 lat i kilkuletnia emigracja.
      w związku z tym nie zrobiłam nigdzie kariery, nie dorobiłam się, a w wieku gdy większośc e-mam ma wlasne domy/mieszkania, ja wciąz swoje wynajmuję.

      jesteśmy też bardzo rózne jako osoby - ja typ zaangażowanej bezkompromisowej intelektualistki, z którą nie łatwo się przyjaźnić, ona - promienny optymistyczny typ happy go lucky, którą wszyscy uwielbiają (zasłużenie).

      ale kontakt mamy super, w pełni się rozumiemy i wspieramy. ot bywa różnie.
      • claudel6 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 04.11.10, 22:54
        sklaniam się więc do opinii menodo, że Twoja więź emocjonalna z siostrą jest po prostu słaba. bo nie różnice w lajfstajlu was dzielą.
    • asocial Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 01:42
      Tylko siostra Ciebie przekonuje, ze jej zycie jest super? Trudno mi uwierzyc, ze nie robisz tego samego! W koncu od kilku dobrych lat mniej lub bardziej agresywnie starasz sie przekonac cale forumowe grono do Twojego lifestajlu, co dopiero rodzona siostre!

      Tekst o tym, ze nie musisz schudnac, bo masz już faceta musi brzmiec dość desperacko w ustach tak elokwentnej kobiety ( Nie byloby to forum ematka, gdybym tego nie napisala).

      ale do rzeczy: mam podobnie, ale z dawna przyjaciolka. Kiedy jej mowilam o moich planowanych podrozach, ona mi odpowiadala: a ja kupilam sobie tv plazme i ciesze sie, ze taka inwestycje poczynilam. Zreszta najchetniej by mnie w ogole przestala sluchac (totez przestalam mowic), najchetniej opowiadala o wspanialym zyciu w ´´naszym miescie´´ (60 tys mieszkancow), o cotygodniowych spotkaniach w barze (tym samym od czasow liceum). Z kazdym dniem wieksze roznice w swiatopogladzie, spedzanym wolnym czasie, itp. Ona mezatka w wieku 24 lat, od zawsze w tej samej firmie u rodzicow, ja ciagle szukam czegoś nowego, wciąż się ucze. Aha i mam chlopaka, zeby nie było. Na szczescie to tylko kolezanka, kontakt sam sie urwal wlasciwie bezbolesnie. Z rodzenstwem jest znacznie gorzej, w koncu ´´trzeba´´ się znosic, a to może być upierdliwe z kimś o mentalnosci 20latki ( romanse, ´´co facet powiedzial´´, brak akceptacji wlasnego ciala)

      Ale z drugiej strony tez nie podoba mi się takie dorabianie na sile filozofii do rewelacyjnego zycia w domowych pieleszach. Tzn. fajnie, ze Ty jestes zadowolona, ale zeby krzyczec o radosci z pasywnego stylu zycia w kazdym poscie i nawet dedykowac tej tematyce osobny watek?: ) Prawdziwa emamasmile

      Zeby nie było: ja uwielbiam siedziec w domu (oprocz podrozy), ogolnie to lubie rutyne, wspolne wieszanie prania z moim chlopem wydaje mi się niemal kwintesencja milosci, nie znam wielu ludzi, bo najczesciej nie chce mi się poznawac, nie daze do kariery i mieszkalam już z 4 facetami. Po prostu szkoda mi troche Twojej siostry, ostatnio ostro po niej jedziesz na bądź co bądź, publicznym forum.
      Pozdrawiam
    • a-inka Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 08:22
      Posiadam dwie młodsze siostry i z tą młodszą o trzy lata nie potrafię się dogadać za chińskiego boga,od zawsze;/.Jesteśmy tak różne,inne,mamy inne zapatrywanie na te same sprawy,juz jakiś czas temu odechciało mi się utrzymywania jakiegokolwiek kontaktu,a przede wszystkim udawania i gadania byle gadać,bo to moja siostra.Nasze problemy to przede wszystkim wynik jej zazdrości,niestety przez lata była porównywana do mnie np w szkole i zawsze na niekorzyść,a ja zazdrościłam jej,że jest pupilką mamusi,bo tak było.Długo by o tym pisać,ciężki kaliber.
      Z siostra młodszą ode mnie ponad czternaście lat mam super kontakt,chociaż mieszkamy od siebie bardzo daleko.
      I wiecie ,tak mi się nasunęło,że dzieci nie kocha się jednakowo,chociaż ja całe życie to słyszałam:kochamy was tak samo.Nieprawda.Ja byłam córeczką tatusia,srednia mamusi,a jak urodziła się najmłodsza zaburzyła cały ten system i porobiło się nieciekawie.Ostatnio usłyszałam,powiedziane co prawda w elegancki sposób,że nie mam takiego dobrego gustu,jak najmłodsza,która jest ac i och,nie to co ja i średnia...
      Ech,zawsze mówię,że nadaję się na terapięwink
      • kropkacom Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 08:35
        Myślę, że problemy są tam gdzie jest konkurowanie ze sobą o poziom życia, zadowolenia, uwagi rodziców itd.
    • babsee Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 08:42
      A mnie zawsze wlasnie bardzo ciekawi,jak rodzenstwo moze NIE DOGADYWAC SIE. Skoro sa wspolnie wychowani, w tym samym domu,mają te same wzorce, roznic ich powinna jeno charakternosc.Ale cele i zasady te same.
      Ja sie roznie od mojej siostry bardzo,mysle,ze gdyby nie dzieci, parlaby na kariere maxymalnie.Jest pedantką do granic możliwosci,padnieta na pyski i wykonczona bierze sie za mycie okien.Ja balaganiara nie potrafie tego zrozumiec.kariere tez zlewam bo uwazam prace za niewielką,amlo istotną czesc mojego zycia-realizowac trzeba sie gdzie indziej.
      A mimo to, zwierzamy sie sobie,radzimy ,mnie czasem potrzebny jest wlasnie jej punkt widzenia-tak rozny od mojego, tak zimny kubel na glowe,jej potzrebne czasem moja rada"zlej cienkim sikiem"
      Bardzo ją cenie i bardzo kocham,mimo ze czasem mnie niewiarygodnie wkurza.Nie potepiam jej mtdo wychowawczych,ani sposobu na zycie.Jej zycie,jej wybory.Wysluchuje i pytana o zdanie-wypowiadam sie.Nie pytana,staram sie milczec.
      • kocianna Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 09:19
        A gdyby tak zastosować strategię "słuchać, rozumieć, dzielić się"? Nie usiłować przekonać, że moja racja jest najmojsza, akceptować wybory drugiej strony, otwarcie jednak mówiąc o swoich uczuciach (wiesz, czuję się zmęczona od samego słuchania, ja bym tak nie mogła, lubię swoje spokojne życie). Takie jednostronne życzliwe słuchanie często prowadzi do tego, że druga strona też zaczyna słuchać...

        Niełatwe, wiem, usiłuję zastosować aktualnie z szefem... Ale rezultaty bywają całkiem niezłe.
    • ila79 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 09:18
      Też mam siostrę i tez jesteśmy tak kompletnie różne, że az dziw, że mamy tych samych rodziców. Ja - niby architekt ale od dłuższego czasu z dzieckiem w domu, ona typowa humanistka, wiecznie w ruchu, ciągle czymś zajęta, spektakle, festiwale, teatr, koncerty, wyjazdy, magisterka, doktorat. Ja - od 15 lat z tym samym, jedynym facetem, ona - ciągle ktoś inny, ciągle nie ten. Ja grzeczna, układna, pomocna, ona - wulkan w fazie erupcji, nigdy nie zmieniłaby dla mnie swoich planów. Ja - "opoka" dla rodziców, ona - źródło nieustających zmartwień i wczesnej siwizny smile. Różni nas nawet to, że ja jem dużo mięsa, a ona jest wegetarianką.
      Oprócz tego kochamy się jak wariatki. Ona zawsze może na mnie liczyć, ja nie zawsze na nią, ale pogodziłam się z tym. Jest 6 lat młodsza i do pewnego czasu traktowałam ją troche jak swoje wyrośnięte, nieznośne, ale piekielnie wrażliwe i uzdolnione dziecko. Czasem czuję, że ja tez przez nią przedwcześnie osiwieję, ale życie bym za nią oddała.
      • verdana Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 09:53
        triss, problem w tym, ze Ty siostrą pogardzasz. Być może podziwiasz jej osiągnięcia zawodowe i karierę - ale z Twoich postow przebija jedna rzecz. Kobieta, ktora nie znalazła sobie faceta jest do niczego. Facet - to wyznacznik tego, czy w życiu się udało czy nie, a Twoja siostra jest singielką, która nie umie sobie chłopa znaleźć, czyli towarem wybrakowanym.
        • burza4 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 11:02
          erdana napisała:

          > triss, problem w tym, ze Ty siostrą pogardzasz. Być może podziwiasz jej osiągni
          > ęcia zawodowe i karierę - ale z Twoich postow przebija jedna rzecz. Kobieta, kt
          > ora nie znalazła sobie faceta jest do niczego.

          A niby gdzie to zobaczyłaś?

          Po prostu trudno nie zauważyć czy pominąć milczeniem desperackie próby ułożenia sobie życia i podporządkowanie temu wszystkich swoich działań. Zachowanie dość typowe w tym wieku, siostra tego wcale nie ukrywa, że większość jej aktywności jest nastawiona na poznanie "kogoś".
          I umówmy się - dość żałosne to jest, szczególnie jeśli ktoś po chwili wypiera się tej desperacji w żywe oczy.

          No i podsumowując - Triss jest szczęśliwa z tym co ma, siostra nie. To kto tu komu ma czego zazdrościć?
          • tully.makker Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 11:10
            erdana napisała:
            >
            > > triss, problem w tym, ze Ty siostrą pogardzasz. Być może podziwiasz jej o
            > siągni
            > > ęcia zawodowe i karierę - ale z Twoich postow przebija jedna rzecz. Kobie
            > ta, kt
            > > ora nie znalazła sobie faceta jest do niczego.
            >
            > A niby gdzie to zobaczyłaś?

            No ja texz to zobaczylam. Trzeba przyznac, ze budowanie swojego poczucia wartosci na posiadaniu chlopa w lokalu traci zalosnoscia.

            Po prostu trudno nie zauważyć czy pominąć milczeniem desperackie próby ułożenia
            > sobie życia i podporządkowanie temu wszystkich swoich działań. Zachowanie dość
            > typowe w tym wieku, siostra tego wcale nie ukrywa, że większość jej aktywności
            > jest nastawiona na poznanie "kogoś".
            > I umówmy się - dość żałosne to jest, szczególnie jeśli ktoś po chwili wypiera s
            > ię tej desperacji w żywe oczy.

            Ropzumiem, ze masz jakies insider information na temat siostry tris, by wszystko, co tu tris pisze wskazuje raczej na sytuacje odwtrotna - inwestowanie energii przez siostre w zupelnie inne sprawy niz posiadanie faceta.

            Triss jest szczęśliwa z tym co ma, siostra nie. To kto tu k
            > omu ma czego zazdrościć?

            Kiedys moja kolezanka popatrzyla w przestrzen i z romarzeniem powiedzial - taki debil to ma dobrze - niewiele mu do szczescia potrzeba, dostanie cukierka i jest szczesliwy - a ja? Nie porownuje tris do debila, staram sie tylko powiedziec, ze niektorzxy sa szcesliwi, bo maja niskie oczekiwania, inni - moze i nieszczesliwi, ale ich poziom osiagniec znacznie wyzszy. ja prawdopodobnie niegdy nie bede szczeliwa, bo zawsze daze do czegos wiecej, ale ja wole wlasnie tak.
            • burza4 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 06.11.10, 11:52
              Nie chciałabym być z kimś, kogo trzeba stymulować, kto bez sterowania z zewnątrz nie zaspokaja moich potrzeb. To tworzenie sztucznego obrazu otoczenia.

              Szkoda mi takich ludzi, którzy życie tracą na myśleniu, że trawa gdzie indziej jest bardziej zielona, i dla mnie nie jest to cecha godna pozazdroszczenia, a raczej dowód na deficyty.
              Z tego co widzę w firmie, np. pracoholizm jest domeną osób, które nie lubią wracać do domu. Ja tam bardziej niż pracę cenię sobie życie poza nią. Osiągnięcie to dla mnie sukces na miarę pierwszego przeszczepu serca, czy awans do zarządu, a nie zwykłe wykonywanie obowiązków służbowych. Miło że doceniają, ale to żadne wybitne osiągnięcia, po prostu dobrze robi się to co do ciebie należy - ale nadal jest się zwykłym wyrobnikiem, z mniejszą lub większą pensją - i w pełni zastępowalnym.

              Związek to nie poligon, ani eksperyment psychologiczny, a partner to nie szczur doświadczalny, którego trzeba stymulować. Uwaga - niektórych nie trzeba, bo po prostu sami z siebie są interesujący, i nie ma to żadnego związku z wykonywaniem takiej czy innej pracy.
              • tully.makker Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 06.11.10, 12:32
                Uwaga - niektórych nie trzeba, bo po
                > prostu sami z siebie są interesujący, i nie ma to żadnego związku z wykonywani
                > em takiej czy innej pracy.

                No a co z tymi, ktorzy nie sa? ja nie musze mojego chlopa stymulowac, sam wraca ze slaska do warszawy o 1 w nocy, zeby sie ze mna bzyknac o 6 rano pojechac znowu na slask, ale co z kobietami, ktore nie sa tak interesujace i placza, ze maz siedzi przykuty do kompa?
          • d.o.s.i.a Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 11:20
            > Po prostu trudno nie zauważyć czy pominąć milczeniem desperackie próby ułożenia
            > sobie życia i podporządkowanie temu wszystkich swoich działań. Zachowanie dość
            > typowe w tym wieku, siostra tego wcale nie ukrywa, że większość jej aktywności
            > jest nastawiona na poznanie "kogoś".


            No i co ma kobieta z tym zrobic? Przestac szukac, bo Triss, ktorej sie udalo znalezc faceta przed trzydziestka, nie podobaja sie te desperackie proby ulozenia sobie zycia? Kobieta 30letnie nie ma prawa szukac, bo jest to desperackie, kluje po oczach i w ogole jest zalosne? Ma siedziec cicho, ewentualnie rozmawiac z siostra o jej dzieciach, bo przeciez gadki o dzieciach to jest dopiero nobilitowany temat?

            Ja tez odnosze wrazenie, ze Triss pogardza siostra za to, ze ta jest singielka, ma jakies tam swoje sprawy, w jej mniemaniu wazne. Nawet pisze, ze nie chce jej sie sluchac o kolejnych facetach i kolejnych (nieuniknionych) porazkach. Ach Boze, jaka cudna, wspierajaca siostra sad
            • kocio_007 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 11:56
              Triss wreszcie zaparkowała przy chłopie i te, co są po drugiej stronie barykady to dla niej teraz rodzaj patologii (archetypiczne podstarzałe singielki). Ja też widzę pogardę dla siostry, która wyłazi z każdego postu triss nt. W dodatku triss z góry zakłada, że
              "Nie chce mi się słuchać o poznawanych facetach, z którymi i tak nic nie wyjdzie".
              Kochająca siostrunia wink
              O ile pamiętam, Tobie też 2 razy nie wyszło. Dlaczego zakładasz, że za trzecim razem wyjdzie?
            • velluto Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 12:17
              Właśnie mam wrażenie, że jest odwrotnie - siostra daje odczuć, że uważa rodzinny tryb życia za gnuśnienie, snuje opowieści o swoim godnym pozazdroszczenia, szalonym życiu, ale z drugiej strony - desperacko dąży do modelu skrajnie odmiennego. I taka hipokryzja jest po prostu maksymalnie irytująca i niestety - prowokuje do tego, żeby zaświecić po oczach.

              Nie ma nic złego w chęci ułożenia sobie życia, wręcz przeciwnie, am koleżankę, 40+, która zachowuje się jak siostra Triss - tyle, że ona nie udaje, że to taki styl i nie lansuje wizji, że chodzenie na całonocne imprezy, wyjazdy, siłownie itp są podyktowane głęboką wewnętrzną potrzebą. Mówi otwarcie, że robi to po to, żeby znaleźć partnera i żeby nie siedzieć w domu sama jak kołek, a nie dlatego że lubi wracać nad ranem.
          • aandzia43 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 19:47
            > No i podsumowując - Triss jest szczęśliwa z tym co ma, siostra nie. To kto tu k
            > omu ma czego zazdrościć?

            Też mi się tak wydaje.
        • aandzia43 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 20:04
          verdana napisała:

          Kobieta, kt
          > ora nie znalazła sobie faceta jest do niczego. Facet - to wyznacznik tego, czy
          > w życiu się udało czy nie, a Twoja siostra jest singielką, która nie umie sobie
          > chłopa znaleźć, czyli towarem wybrakowanym.

          Facet jako wyznacznik? Jezu, w życiu nie przyszłoby mi do głowy, by tak odczytać posty Triss! Natomiast na pewno wyziera z nich błogie zadowolenie z życia, jakie aktualnie prowadzi. Jednym z elementów tego życia jest oczywiście stały partner zaspokajający jej potrzeby emocjonalne, materialne i organizacyjne. A to, przyznać trzeba, nie każdej jest udziałem. Ja romumiem, że takie nieprzyzwoite wręcz życiowe uchachanie i , o zgrozo, nie krycie się z nim, jest w naszym cierpiętniczym narodzie traktowane jak bąk w salonie. No i nadinterpretacja gotowa wink
          • triss_merigold6 Gwoli ścisłości 05.11.10, 20:49
            Gwoli ścisłości, faktycznie teraz odeszło mi parę stresów (dziecięco-zdrowotnych), parę rzeczy mam zaplanowane i afirmuję obecny stan.
            Siostra nie afirmuje, bo goni, wiecznie za czymś goni, nigdy nie jest z siebie zadowolona do końca, z pracy (każdej) równiez nie do końca, bo wszyscy są głupi/leniwi/nie przejmują się/ są nieodpowiedzialni/nie wykorzystują jej możliwości etc.
            Co do facetów - żal mi jej, ale po wysłuchaniu po raz n-ty niemal identycznej historii krótkiej znajomości, współczucie przechodzi w poirytowanie/wkurw. Dziwnym trafem każdy jest: zajęty lub niedostępny (żonaty ale żona go nie rozumie; żonaty z żoną w ciąży, bo go namówiła; wolny ale wyjeżdża za tydzien na inny kontynent; mieszka na innym kontynencie i nie zamierza tego zmieniać; mieszka w innym mieście i szuka pracy w stolycy; wolny ale ma lęki związkowe etc.) I tak od wielu, wielu lat.
            • aandzia43 Re: Gwoli ścisłości 05.11.10, 21:57
              Wiem, o czym piszesz. Ciężko jest słuchać przez lata tych samych tekstów osoby wiecznie nieusatysfakcjonowanej i nie przyjmującej do wiadomości, że przyczyny stanu rzeczy są tylko i wyłącznie w niej samej. A jeśli jeszcze do tego usiłuje ona pouczać innych w kwestiach, które jej samej nie do końca wychodzą, to się ogólnie robi wkurzająco. A jeśli do tego jest to osoba bliska, to się robi po prostu przykro.
              Lubię obcować z ludźmi afirmującymi. Dobrych wiadomości nigdy dość. I nie przeszkadza mi wtedy powtarzalność tekstów i naiwność zachwytów. Ale marudy powtarzające te same błędy po to, by mieć powód do marudzenia...

              Nic nie poradzisz, póki co sister jest, jaka jest. Ja bym stawiała wyraźne granice - zero wycieczek w twoje życie (np. śmiesznych uwag o konieczności odchudzania się), a o reszcie słuchała jednym uchem a wypuszczała drugim. To nie jest sposób na zbliżenie, ale na zachowanie grzecznych relacji tak. Życie płynie, ludzie ewoluują, jest szansa, że kiedyś sytuacja się zmieni. Bo etap życia, w jakim ludzie się spotykają, ma ogromne znaczenie: ci sami ludzie dziesięć lat wcześniej lub dwa lata później mogliby nie mieć sobie nic do powiedzenia, minąc się obojętnie lub wręcz zareagować na siebie jak płachta na byka. Z rodziną też tak bywa. Nigdy nie miałam z bratem złych relacji, ale bywały okresy, kiedy dogadywaliśmy się słabiej, a bywało bardzo dobrze.
              • triss_merigold6 Re: Gwoli ścisłości 05.11.10, 22:12
                Ze znajomymi latami narzekającymi na te same kwestie w końcu pozrywałam kontakty. Ile można słuchac, że X to ku...arz i zdradza i pije i ona odkryła to/owamto ale przeciez nie odejdzie, bo nie zostanie tak sama (mocno dorosła bezdzietna, zdrowa baba niepracująca z lenistwa). No to kij ci w oko, utrzymanko.
                Z siostrą tak nie mogę, bo jednak ojciec jest jako pośrednik i piorunochron, i święta oraz inne okoliczności rodzinne.
                Na wycieczki w moje osobiste reaguję brutalnie, jak już znudzi mi się zaciskanie zębów. Znaczy mówię "odp... się" albo jadę bez trzymanki równie osobiście.
                • kobieta_z_polnocy Re: Gwoli ścisłości 06.11.10, 12:09
                  Triss, czy twoja siostra nie ma jakiś problemów emocjonalnych i stanów depresyjnych? Jeżeli zawsze taka była, to może problemem nie jest "tylko" słaby charakter, ale też źle funkcjonująca chemia w mózgu? Podobno ludzie z dystymią potrafią przeżyć całe życie przekonani, że są beznadziejni i zagubieni, bo "tak mają", podczas gdy w rzeczywistości odpowiednie leki mogą uspokoić ich źle fukcjonujący układ wegetatywny. Tak sobie myślę, może ona po prostu potrzebuje właściwej pomocy? Nie słów, bo one nic nie dają i tylko pogłębiają poczucie zagubienia i niechęci do samej siebie, ale właśnie łagodnej farmakologii.
      • semijo Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 10:10
        A mnie się wydaje że tu nie chodzi o styl życia tylko o wasze charaktery. Nie wiem jak twoja siostra, ale ty jesteś jedną z najmniej tolerancyjnych osób jakie kojarze z forum, jeśli chodzi o wybory życiowe niezgodne z twoimi. Nigdy nie próbujesz ich zrozumieć, od razu krytykujesz i twardo obstawiasz przy swoim stanowisku. Jesteś bezkompromisowa, co w życiu nieraz ułatwia wiele spraw, ale niestety jeśli chodzi o relacje z innymi potrafi być destrukcyjne. Dziwi mnie ze nie potraficie znaleźć żadnych wspólnych punktów odniesienia. Przecież można pogadać o książkach, filmach, o o polityce, o serialach, o pracy, o wielu duperelach. No chyba ty ględzisz ciągle o dziecku, a ona o klubach i znajomych.
        • asocial Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 10:39
          Gorzej bedzie, jak aktualny facet Triss rzuci, wtedy punkt widzenia zmieni sie jej ponownie o 180 stopni, na forum bedzie przekonywac wszystkich do super zycia samodzielnej mamy dwojki dzieci+ jechac kolejego eksa z podawaniem mnostwa osobistych szczegolow. Przynajmniej siostra bedzie miala chwilowo spokoj na publicznym forum.
          • kocio_007 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 11:37
            Gorzej bedzie, jak aktualny facet Triss rzuci, wtedy punkt widzenia zmieni sie
            > jej ponownie o 180 stopni, na forum bedzie przekonywac wszystkich do super zyci
            > a samodzielnej mamy dwojki dzieci

            A to na bank smile możemy nawet zrobic zakłady. Podobnie do lipcowej i jej zwrotów o 180 - u triss tak samo - obojętnie jak jest, zawsze moja racja jest najmojsza wink
          • lolinka2 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 06.11.10, 08:33
            Oczywiście, że zmieni front, zgodnie z przekonaniem "Moje jest najlepsze, bo najmojsze".
            W sumie wygodnie jest, gdy horyzonty człowieka nie wykraczają poza a) czubek nosa z przodu, b) obrys dupy z tyłu. Wygodnie, tylko... pusto jakby.
            A co do niepowodzenia związku nr 3 jestem gotowa wręcz obstawiać, że moment ten nastąpi. Pomijając kwestie jakościowo-charakterologiczne, choćby na zasadzie przymusu powtarzania.
        • kobieta_z_polnocy Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 13:12
          Zgadzam się z semijo. Tu wszystko rozbija się o tolerancję.

          Jeżeli jedna strona ostentacyjnie ziewa, kiedy druga opowiada o swoich planach, to jakiekolwiek porozumienie staje się niemożliwe.

          Kurczę, triss, siostra nie jest i nie może być twoim klonem, ani idealną siostrzyczką z marzeń. Tak a nie inaczej jej się życie ułożyło, czemu tak cię to drażni? Czemu na każdym kroku chcesz wytykać jej samotność i desperację? Co z ciebie za przyjaciółka, by nie powiedzieć siostra?

          I naprawdę nie chodzi o styl życia, bo tak jak nie każdy stworzony jest do sobotnich drzemek, tak nie każdego kręci szalone życie multi-korpo. Ale w tobie jest tyle pogardy tylko dlatego, że ona nie potrafi stworzyć związku z mężczyzną, że aż zaczynam jej współczuć takiego "wsparcia" w rodzinie. Nie chcę być niegrzeczna, ale chyba ty również specjalnych sukcesów na tym polu nie masz, jeżeli dobrze kojarzę.

          Mam wrażenie, że ty jesteś taką kobiecą wersją faceta tyrana. W siostrze drażni cię jej słabość przede wszystkim. Nie szalone życie, nie imprezy tylko właśnie słabość. Gdybyś była ojcem rodziny z dawnych czasów to byś ją okładała pasem non stop, by "zmężniała". To naprawdę dużo mówi o tobie.
    • sadosia75 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 11:47
      A ja kocham swoja siostre smile jestesmy jak dwa rozne swiaty, ja mam meza, dzieci. Ona jest panna, wyjechala kilkanascie lat temu za granice, ma swietna prace, mieszka w cudownym miejscu. A jak juz sie spotkamy czy dorwiemy do telefonu to konca rozmow nie widac smile
      wiem, ze moge na nia liczyc zawsze, ona wie, ze ja jej nigdy nie zostawie. baaa buduje dom i jedna duza sypialnia jest wlasnie dla niej. nie wyobrazam sobie zycia bez mojej siostry smile
      Nigdy nie chcialam miec brata i nigdy nie chcialam wymienic siostry na lepszy model smile fajnie miec taka siostre jaka mam smile
    • an_ni Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 14:51
      Triss a twoja siostra od zawsze tak na ciebie dzialala? i ty na nia?
      Tobie przychodzi wszystko w zasadzie latwo, nie masz spinki, jestes racjonalistka, ukladasz sobie zycie krok po kroku, taka sila spokoju, a ona narwana idelaistka , trudno sie nie spierac i nie wkurzac, nie jest tak? to juz chyba tak wam zostanie wink
      • grave_digger Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 20:10
        mam przyrodnie, liczy się?
        ale jestem jedynaczką
        moi znajomi są mi bliżsi niż siostry. często to powtarzam. tak że świetnie cię rozumiem. właściwie to nie rozmawiałam z nimi około 3 lat, więc mam problem z głowy wink
    • fajka7 Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 22:33
      Skoro tak się różnicie i działacie sobie na nerwy, kontkatujcie się po prostu rzadziej i na krócej, żeby nie zdążyć się zirytować za bardzo i już. Czyli na przykład raz do roku w któreś święta. Dobrze jest jakiś kontakt z rodziną mieć, ale nie musi być on większy niż obie strony potrzebują, bo komu i czemu miałoby to służyć?
    • betty_julcia Re: Otchłanie wzajemnego niezrozumienia 05.11.10, 23:10
      A czy ona cię o te rady prosi?
      Wiesz, może po prostu czasami warto posłuchać a nie walczyć o zrozumienie i starać się udowodnić ze to co robi jest złe. Ja mam znajomych z różnych światów. Mam przyjaciół z zupełnie innego świata niż mój. Jak siedziałam w domu z dziećmi i się nimi zajmowałam pisząc w międzyczasie doktorat z ogromnym zaciekawieniem słuchałam przy lampce wina o kolejnych podbojach świata, opowieściach o właśnie konferencjach, hotelach, rozmaitych restauracjach itp itd, bez zawiści, z czystą ciekawością. Poza takimi tematami były też inne, o dzieciach, o mojej pracy, o znajomych, mężach, rodzicach itp itd.
      Przysiadała się czasami znajoma która na te wszystkie opowieści odpowiadała np " a ja to bym tak nie mogła bo..." i tp itd, zawsze kontra, zawsze licytacja, jakby ją ktoś pytał o zdanie czy opinię. Od razu zaczynało być nieprzyjemnie i wszyscy czuli się jak w jakimś wyścigu, lub zaczynali się tłumaczyć dlaczego tak żyją a nie inaczej. Nie ma nic gorszego jak dobre rady i udowadnianie że inni to mają źle i powinni żyć inaczej...
      Może warto czasami przyjąć ze ktoś chce żyć inaczej niż my, i to też jest dobre życie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja