daliakonwalia
04.11.10, 21:35
Jestem jakimś wyjątkiem, że nie lubię psów? Nie lubię też nawiedzonych psiarzy.
Domy, w których są psy zwyczajnie mi śmierdzą, w domu w którym jest pies nie zjem nic. Uważam, że jest specjalna kategoria ludzi, którzy nazywają się "właściciele psów", z którymi nie można dyskutować, bo ich brak wyobraźni ściga się z oślim uporem. Nie odczuwam lęku przed psami, gdyż wiem, że chętniej atakują przestraszonych, nigdy mnie pies nie ugryzł, ani nie pogonił przez płot. Ale widziałam dziecko oskalpowane przez domowego, rasowego psa, który "nigdy nikogo nie ugryzł" i chował się z dzieckiem wiele lat.
Uważam że trzymanie 40 kilogramowego byka w 40 metrowym mieszkaniu i znoszenie jego zapachów, kłaków i innych jest aberracją współczesnego świata, w którym jest więcej psów niż dzieci, ale te buldożery w przestrzeni miejskiej to prawdziwy horror.
Zauważam też pewną właściwość: mianowicie osoby, które nadmiernie hołubią zwierzęta, najczęściej nie lubią ludzi, nie chcą mieć dzieci, a jeśli je mają to poświęcają im mniej czasu i serca niż swoim psom! - ze znanych wszystkim Violetta Villas i Brigitte Bardot, obie miały dzieci których się wyrzekły, mimo że mogły dzieciom zapewnić wszystko co najlepsze. Z kręgu moich znajomych przykład nawiedzonego właściciela labradora (mieszkanie 40 m) który ma więcej zdjęć ze swoim psem niż z dzieckiem, niekończące się opowieści o wspaniałości psa, natomiast o dorastającym dziecku słyszę rzadko i tylko same negatywy! Z psem owy koleżka dogaduje się świetnie (śpią w jednym łóżku!), z dzieckiem prawie nie ma kontaktu, bo nie ma dla niego czasu.
Wiele razy na forum widziałam odpowiedzi "psiarzy" na ataki, że ich psy obsrywają trawniki - odpowiedzią było, że ich pupilki wcale nie są gorsze niż wrzeszczące B A C H O R Y !
To obraźliwe słowo "bachory" widziałam wiele razy, między innymi dlatego moja odraza do psów i ich wielbicieli rośnie.
Bardzo to smutne.......