Ratunku ... co sie ze mna dzieje ?????????

07.04.04, 09:23
Jestem zrozpaczona ..... to się zaczeło już w ciązy .Kompletna niezdara
jestem,wciąz coś wywalam ,wysypuje, wylewam,potykam się i przewracam .Z
poczatku zwalałam to na ciąże ale wcale po urodzeniu dzidzi nie ustąpiło a
wręcz mam wrazenie ze teraz stałam sie jeszcze bardziej roztargniona(wciąz
czegoś zapominam )i roztrzesiona.Nie moge sobie z tym poradzić właściwie
zadnej rzeczy nie moge normalnie zrobić bo kończy sie to atakiem złości - bo
znów coś zepsułam.
Nie wiem co to jest , moze nerwy z męzem ostatnio nie układalo sie nam
najlepiej , Jaś jest bardzo trudnym dzieckiem a ja wciąż na obrotach .
A moze to jakaś choroba .....i powinnam iśc do lekarza.
Co Wy na to ?

Pozdrawiam Kasia
    • agablues Re: Ratunku ... co sie ze mna dzieje ????????? 07.04.04, 09:59
      Oddaj dziecko w dobre ręce i :
      idź so fryzjera albo
      Idź do kosmetyczki albo
      idź do kina albo
      idż na plotki z przyjacółką albo
      wyrzuć wszystkich z domu i pobycz się troszkę albo
      zrób cokolwiek, żeby sobie zrobić przyjemność i chociaż przez jeden dzień miej
      wszystko w nosie
      Świat się wcale nie zawali !!!!
      A na Świeta nic nie rób! Nie będziecie po Świętach narzekać na żołądki
      Głowa do góry smile)
    • grrrrw Re: Ratunku ... co sie ze mna dzieje ????????? 07.04.04, 10:15
      A jednak idz do lekarza. Może to coś z przysadką (prolaktyna).
    • jagusia7 Re: Ratunku ... co sie ze mna dzieje ????????? 07.04.04, 11:50
      Miałam tak jakiś rok, półtora po urodzeniu dziecka(nie pamiętam). Ciągle
      chodziłam roztrzęsiona, nie mogłam się skoncentrować, szłam po coś do kuchni i
      w połowie drogi zapominałam po co, ciągle coś mi się psuło, nic mi nie
      wychodziło...No i codziennie płacze lub ataki złości i histeria. Mąż był
      przerażony(synek mniej, bo jak czułam, że coś takiego się zbliża, wręczałam go
      mężowi albo wynosiłam do drugiego pokoju). I to trwało parę miesięcy. W końcu
      mąż porozmawiał z teściem(który jest psychiatrąsmile)), a teść stwierdził nerwicę
      i początki depresji. Dostałam lekarstwo i szybko przeszło. Teraz wiem, dlaczego
      tak się stało: byłam zmęczona, synek wtedy wymagał ciągłego usypiania na rękach
      (nasz błąd, bo sami go do tego przyzwyczailiśmy), do tego studia, do tego
      kryzys w naszym związku, do tego teściowa, która nasze małżeństwo próbowała
      rozbić, ja się strasznie starałam, żeby wszystko zrobić jak najlepiej...No i
      kiedy już wiadomo było, co mi jest, mąż, który chyba mocno się wystraszył,
      zaczął mi pomagać, ja doszłam do wniosku, że perfekcyjną żoną i matką i tak nie
      będę, więc trochę wyluzowałam, teściową pogoniłam i powiedziałam jej wreszcie
      co myślę. I wszystko pomału się zaczęło układać, w naszym małżeństwie też(co
      nie znaczy że od tamtej pory zawsze jest różowo). Ja w ogóle jestem nerwus, ale
      staram sie już tak nie przejmować i spokojnie czekam, aż mi zły humor minie
      (zresztą teraz to się rzadko zdarza). Ja ci proponuję pogadać z psychologiem
      lub psychiatrą, albo wykluczą, że coś się złego dzieje, albo w najgorszym
      wypadku ci pomogą. A swoją drogą spróbuj pogadać z mężem, bo może po prostu
      masz dość i on mógłby cię jakoś odciążyć? I tak jak jedna z dziewczyn napisała,
      koniecznie zrób coś dla siebie(wyjdź gdzieś lub po prostu odpocznij).
      pozdrawiam serdecznie
      • tranik Re: Ratunku ... co sie ze mna dzieje ????????? 07.04.04, 12:23
        Teraz moje dziecko ma 20 miesiecy, a ja uspokoilam sie troszeczke od momentu,
        odkad Ewelinka poszla do zlobka. Chodzi tam trzy razy w tygodniu (9.00 - 15.00)
        a ja w tym czasie moge spokojnie zadbac o swoje potrzeby. Dziecko wyczerpuje.
        Mnie tez lecialo wszystko z rak, w oka mgnieniu zapominalam o tym, o czym przed
        momentem pamietalam(kiedys nawet zostawilam otwarte drzwi od samochodu szeroko
        i zapraszajaco. Dobrze, ze na strzezonym parkingu). Furia dopadala mnie w
        roznych sytuacjach i wlasciwie bez powodu. Wiedzialam, ze to zle ale
        jednoczesnie nie umialam sobie z tym radzic. Rowazalam juz pojscie do
        specjalisty, kiedy na horyzoncie pojawil sie zlobek. Pomoglo. Teraz jestem w
        drugiej ciazy i mam nadzieje, ze na wiele spraw uodpornilam sie. Ale zycie
        pokaze. Jesli bedzie problem, pojde do lekarza. Za bardzo meczylam sie w tych
        swoich nastrojachsmile))Zostaw dziecko z kims komu ufasz, na dwie, trzy godziny. A
        moze uda sie wygospodarowac dwa,trzy dni w tygodniu na takie trzygodzinne
        zostawiania. Rob w tym czasie wszystko to, czego potrzebujesz, by odzyc(nie
        sprzataj, nie odkurzaj). Maluchowi napewno nic nie bedziesmile))
        Pozdr...TrAnik
Pełna wersja