Jeszcze odnośnie "Usta, usta".

12.11.10, 10:48
W ostatnim odcinku pojawił się taki problem: Ona chce odejść od męża, wjechać do Nowego Jorku, robić tam karierę zawodową i zabrać ze sobą dziecko. On początkowo się nie zgadza, później ustępuje.
I zaczęłam się zastanawiać, czy matka w takiej sytuacji ma prawo oderwać dziecko od kochającego ojca? Tak bardzo zrewolucjonizować mu życie?
    • kropkacom Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 12.11.10, 10:56
      Większość powie, że nie ma prawa. A prawda jest taka, że wszystko zależy od ludzi. Bo tu też życie weryfikuje poglądy.
    • hayet Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 12.11.10, 10:59
      tez o tym myslalam, widzac jak sie tatus rozkleil na lotnisku wink

      chyba trudno jednoznacznie powiedziec- ma prawo albo nei ma prawa. gdyby zostawila to bylyby teksty- co to za matka, dziecko zostawila robic kariere poelciala...
      ale nie wyobrazam sobie, zeby maz gdzies lecial i zabrald zieci bo sie rozstajemy czy ja to robie mezowi, ktory jest zwiazany baaardzo z corkami a one z nim.. nie wiem czy dalabym im rade codziennie tluamczyc czemut atusia nie ma i ze zoabcza go dopiero na swiete za pol roku...co prawda pogodac prez skype mzona, ale jzu przytluic i po prostu byc obok, nie
    • wbka1 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 12.11.10, 11:17
      Moim zdaniem należy postępować w myśl zasady; szczęśliwa matka=szczęśliwe dzieci. Matka realizująca się , pełna energii i szczęśliwa emanuje szczęściem na najbliższych. Niektóre matki rezygnują ze swoich marzeń w imię tzw ''dla dobra dzieci'-wg mnie tłumaczą w ten sposób swoją bezilność i niechęć do podejmowania decyzji.
      • kub-ma Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 12.11.10, 12:09
        Generalnie szczęśliwa matka = szczęśliwe dzieci. Ale moim zdaniem w mniej znaczących kwestiach. Nie wydaje mi się, zeby odebranie dzicku ukochanego taty dało matce na dłuższą metę szczęście.
        • lilly_about Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 12.11.10, 12:34
          Ona nie odebrała dziecka ojcu, nie naciągaj faktów,tylko wyjechała z dzieckiem na jakiś czas, żeby sie realizować zawodowo. Można więc zadać pytanie, czy matka musi rezygnować z własnych ambicji zawodowych i szansy na sukces?
          • kub-ma Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 12.11.10, 20:06
            Dla mnie to jest odebranie dziecku ojca. Na jakiś czas czyli jaki? Z filmu wywnioskowałam, że na bliżej nieokreślony. W takiej sytuacji na szali są dwie kwestie: z jednej strony kariera mamy (mniej lub bardziej udana, siłą rzeczy czasowa), z drugiej strony całe życie dziecka ( relacji z tatą nie da się odbudować tak szybko po np. 10 latach).
            • gryzelda71 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 12.11.10, 20:10
              Zawsze ojciec mógł jechać z nimi,ale nie pojechał.Widocznie te relacje z dzieckiem nie były wazniejsze niż przyjaciele i znane miejsca.
              • kub-ma Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 12.11.10, 20:21
                Nie chciał - fakt. Ale skoro matka postanowiła zrewolucjonizować życie wszystkim dla własnej kariery, to dość lekko przychodzi mi zwalenie na nią większej części winy.
                • gryzelda71 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 12.11.10, 20:25
                  Nie pomyślał też o dziecku sypiając z koleżanką z pracy.
                  W tej konkretnej sytuacji nie zwalałabym winy na matkę.
                • lilly_about Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 13.11.10, 10:33
                  No to weź się moze zastanów, dlaczego Iza postanowiła zrewolucjonizować życie: bo mąż ją zdradzał? bo nie mogła znaleźć na miejscu satysfakcjonującej pracy? bo dostała szansę, z której mogła skorzystać cała rodzina? Z twojego toku myślenia można wywnioskować, że jak się ludzie za rączki nie trzymają, to już nie mają prawa żyć.
    • panna_z_pieskiem Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 12.11.10, 12:10
      Mysle, ze to sytuacja patowa, w ktorej ktos zawsze bylby pokrzywdzony - albo tata, ktory zostaje na lotnisku i dziecko, ktore bedzie tesknic. Albo mama, ktora zostajac znienawidzilaby meza za to, ze przekreslil jej marzenia. i wowczas dziecko tez by cierpialo, bo widzialoby, ze rodzice sie nienawidza i i tak by sie rozstali. Takze nie ma z tej sytuacji wyjscia dobrego, gdy nikt by nie cierpial. Niestety - tak w zyciu bywa...sad
    • eilian Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 12.11.10, 12:26
      Według mnie w rodzinie albo razem, albo wcale. No niestety, czasem trzeba zrezygnować ze swoich marzeń, albo zadowolić się czymś innym. Jak się ma dzieci, to ich dobro jest wartością nadrzędną, wyjazd na drugi koniec świata i pozbawienie dziecka obecności ojca jest egoizmem po prostu.
      • wbka1 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 12.11.10, 15:58
        Ja bym powiedziała, że równorzędną a nie nadrzędną (chodzi o dobro dzieci)
      • kropkacom Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 12.11.10, 16:11
        W związku Izy i Piotra i tak nie było dobrze. Poza tym bohaterka serialu wjechała za zgodą męża, który stwierdził że jej się też kariera należy. Czy jakoś tak ...
      • atowlasnieja Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 13.11.10, 18:04
        eilian napisała: Jak się ma dzieci, to
        > ich dobro jest wartością nadrzędną,

        buhahahaha!

        Co ty, matka polka jesteś? Dziecko powinno być ważne ale gdy spycha ciebie na dalszy plan powinnaś zdrowo przemyśleć sprawę!
        • sanna.i Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 13.11.10, 20:38
          Dla mnie dobro dziecka jest nadrzędne. Nie wiem, czy stawia mnie to w szeregu z matkami Polkami. Staram się, żebyśmy oboje byli szczęśliwi, ale gdybym musiała wybierać, wybrałabym jego dobro.
        • eilian Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 13.11.10, 22:47
          Ale co Cię tak śmieszy? Nie uważam się za przesadnie dobrą matkę, ale jeśli jest dylemat: moja zachcianka a dobro dziecka, to dla odpowiedzialnego człowieka wybór jest raczej prosty...
          Dlatego nie kupię sobie na przykład drogich perfum w sytuacji gdy nie opłacone przedszkole, albo nie pojadę na drugi koniec świata, mimo, że miałabym na to wielką ochotę, albo nie będę spędzać 12 godzin w pracy robiąc karierę, bo wiem, że moje dzieci potrzebują matki.
          Ty z niczego nie rezygnujesz dla dobra dzieci?
          • atowlasnieja Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 13.11.10, 23:31
            eilian napisała: ale jeśli jes
            > t dylemat: moja zachcianka a dobro dziecka, to dla odpowiedzialnego człowieka wybór jest raczej prosty...

            wiesz, znam taką (MP) która nie poszła do dentysty (i zamiast leczenia musiała w końcu zęba wyrwać) tylko kupią dziecku fotele do pokoju

            owszem. Są zachcianki i są potrzeby. Trzeba potrafić rozgraniczyć jedno od drugiego i mieć na tyle jaj by potrafić odmówić dziecku by samemu być w lepszej kondycji.
            • eilian Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 16.11.10, 21:51
              Ale nie mówimy tutaj o odejmowaniu sobie od ust, aby dziecko miało nową grę, dziesiątą parę butów, czy 156 zabawkę.
              Dylemat dotyczy sytuacji, gdy na szali jest dobro dziecka (obecność ojca w jego życiu konkretnie) i chęć zrobienia kariery przez matkę. W tym konkretnym przypadku uważam, że matka powinna sobie darować, tzn. poszukać innego rozwiązania, innej pracy, ale taki wyjazd jak dla mnie byłby wykluczony.
              Odcinek, którego spór dotyczy w końcu obejrzałam i ta Iza głupia jakaś, obraziła się na faceta, bo nie chciał się zgodzić, żeby dziecko zabrała na drugi koniec świata?! Ja na jego miejscu też bym się nie zgodziła i sprawa faktycznie skończyłaby się w sądzie.
              Poza tym ona tam jedzie karierę robić, czyli będzie to wymagało sporego zaangażowania, siedzenia w pracy do późna, spotkania biznesowe wieczorami itp. więc najprawdopodobniej to dziecko będzie w przedszkolu a później z nianią, całkiem samo w obcym otoczeniu. Fatalna decyzja, świadcząca o egoizmie matki według mnie (jak już tak bardzo chciała, to sama mogła jechać).
              • gryzelda71 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 09:38
                W tym konkretnym przyp
                > adku uważam, że matka powinna sobie darować, tzn. poszukać innego rozwiązania,
                > innej pracy, ale taki wyjazd jak dla mnie byłby wykluczony.

                W tym konkretnym przypadku ojciec uznał,ze woli znane miejsca i przyjaciół niz bycie z rodziną.To Piotrek zrezygnowała z uczestnictwa w życiu dziecka.No ale winna zawsze kobieta.
                • karibik Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 09:47
                  Dokładnie uncertain Ależ z niej suka tongue_out
                  Koleś ją zdradził, w związku nieróżowo, jechać z nią nie chciał (bo miejsce i znajomi) a ta larwa wyjechała i biednego tatusia od synka odzieliła...

                  BTW - do wszystkich co to dobro dziecko najwyższą wartością jest - rozumiem, że zaliczacie też do tego bycie z jego ukochanym tatusiem pomimo, iż związek daaaawno umarł, tak?
    • bombastycznie Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 16.11.10, 22:00
      ja tam wolę oryginalną wersję tego serialu czyli brytyjskie Cold feet, nasze Usta Usta to chamsko zerżnięta kopia
      • monia761 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 16.11.10, 23:32
        ...bo to jest kopia!!! Czytasz cały wątek i nie wiesz,że scenariusz pokrywa się z oryginałem?Bo tak ma być!
        • bombastycznie Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 16.11.10, 23:47
          ale po co ten krzyk? piszę że to kopia to chyba zdaję sobie z tego sprawę że to kopia, napisałam że uważam że oryginał jest lepszy... to już własnego zdania mieć nie można?
          • aniorek Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 14:03
            To sie nie nazywa "chamsko zerznieta" tylko na licencji, drogie dziecie.
    • annvangier Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 10:45


      ale dla kobiety to ino widzimisie,jakaś tam praca, kariera, satyfakcja, kafelki duperelki drobnomieszaństwo
      To ojciec dziecka nie chciał dla synka zmienic miejsca zamieszkania jak juz w tym przypadku?
      boz tego co wiem to pracy aktualnie Piotrek nie mial jakiejs rewelacyjnej, zadnego stałego zwiazku, drugiego dziecka z inna kobieta- wybrał rodzime piwo w rodzimych barach i rodzime dziewczyny na jedna noc.

      kobiety sa chyba najgorszymi szowinistkami
      • beataj1 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 10:58
        No niby to on nie chiał zmieniac miejsca zamieszkania. I ja go tez rozumiem. I rozumiem ja - w koncu każdy ma prawo mieć ambicje i chcieć się zawodowo rozwijać. Ale zastanówmy się co ona tak naprawde zapewni temu dziecku po przeprowadzce. Ile będzie musiała pracować w tej swojej nowej wspaniałej pracy. I realnie ile czasu spędzi z dzieckiem. Czy wogóle bedzie je widywać. Moze poprostu zabrała dziecko BO JEST MATKĄ a dziecko zawsze powinno być z matką (w tym przypadku opiekunką bądź w żłobku), ale to dziecko nie będzie z matką - będzie z obcymi ludzmi. Już tu w Polsce przed awansem siedziała w pracy do 21 albo dłużej - tylko że dziecko siedziało w domu z ojcem więc za dużego problemu nie było. A tam? Z kim? Nie wspomnę nawet o takim drobiazgu jak bariera językowa która w sytuacji gdy matka by była przy dziecku nie była by problemem - a jak niania będzie tylko anglojęzyczna?

        Tak naprawde obydwoje zachowali sie tak samo egoistycznie i tak samo mieli w nosie potrzeby dziecka.
        .......
        Latanie to sztuka, a raczej sztuczka. Dowcip polega na tym, by nauczyć się rzucać na ziemię i nie trafiać w nią.
        • gryzelda71 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 11:07
          > Tak naprawde obydwoje zachowali sie tak samo egoistycznie i tak samo mieli w n
          > osie potrzeby dziecka.

          Ale oberwała się matce prawda?
          • beataj1 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 11:18
            Bo to ona wyjechała. Gdyby to on wyjechał i zostawił ja z dzieckiem to oberwał by on. Ja nie mówie o tym byli ze soba za wszelka cene (choć tak uczciwie mówiąc akurat tej pary mi szczególnie żal bo byli fajni) bo jak cos sie rozpadło to po co sie męczyć. Dlaczego jej sie oberwało - myslę że dlatego że zafundowała dziecku rewolucje tak na dobra sprawę nie mysląc o tym co to dla tego dziecka znaczy (a przynajmniej nie było to pokazane w serialu).

            Myślę ze najlepiej by było gdyby wyjechała zostawiając dziecko z ojcem. Miała by chwile na rozejrzenie sie co i jak. Jak wygląda jej zycie tam. I co realnie może dziecku tam zapewnić. W międzyczasie mogli by sie zastanowic co dalej i jak na spokojnie to zorganizować. I nie fajne było to ze nikt nawet przez sekunde o tym nie pomyślał.
            • gryzelda71 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 11:21
              Ojciec zafundował dziecku rewolucję jak opuścił matkę.Ale kto by to pamiętał.....
              Nie ma wytłumaczenia dla decyzji Piotra,no ja nie znajduje.
              • beataj1 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 11:30
                Poczekaj, mam pytanie bo nie oglądałam wszystkich odcinków i może mi coś umknęło. Czy to nie było tak że to Iza zakomunikowała Piotrowi że go juz nie kocha i że to koniec? Bo była zakochana w Adamie. A Piotr za nia chodził i próbował namówic na ratowanie małżeństwa. Chyba że było coś wcześniej o czym nie wiem.
                • pierwsze-wolne Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 12:01
                  Ale psuć się zaczęło od zdrady Piotrka?
                  • beataj1 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 12:05
                    Ale zdrada była przed czy po zakochaniu Izy? Pytam bo nie oglądałam odcinka ze zdradą Piotrka i nie potrafię sobie tego przyczynowo skutkowo ustawić (i nie chodzi mi o to by kogokolwiek o cokolwiek obwiniać) i zrozumieć. Czy zdrada była szczeniacką reakcją na kryzys czy kryzys był konsekwencją zdrady.
                • pierwsze-wolne Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 12:02
                  Cofam co powiedziałam, zakręciłam się big_grin
                • gryzelda71 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 12:50
                  Nie pamiĘtam coby wywaliła go z domy po tym jak zakochała się w Adamie.
      • angi666 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 11:03
        Wszyscy "jedziecie" na tę matkę bez serca, ale zapominacie o podłożu. Przecież taka decyzja Izy podyktowana była wczceśniejszym rozpadem związku, i to (jak sobie dobrze przypominacie) nie z jej winy lecz zdrady męża.
        Gdyby ten związek był szczęśliwy matka nigdy nie rozważyłaby takie propozycji.
        Niestety w życiu tak często bywa, tatuś rozpętał piękło, ale potem jest tym biedakiem, którego porzuciła okropna, egoistyczna baba.
    • bri Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 11:14
      Ja bym sobie takiego prawa chyba nie dała będąc w takiej sytuacji jak bohaterka filmu. Ale daleka jestem od oceniania innych ludzi za podobne wybory.
    • lilly811 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 11:39
      Dokładnie o tym samym myślałam wczoraj oglądając ten serial... Czy ona ma prawo aby dla swej egoistycznej samorealizacji zabrać ojcu dziecko i dziecku ojca? Nie wydaje mi się bym potrafiła coś takiego zrobić...Oczywiście kobieta ma prawo spełniać swoje marzenia, pasje ale gdy posiada dziecko jest przede wszystkim za nie odpowiedzialna, nie powinna zabierać mu ojca. I co może czuć ten ojciec, który przecież nic nie zawinił- kocha dziecko, nie krzywdzi je a musi pogodzić się z jego stratą, bo jego matka chce sobie wyjechać...Nie wydaje mi się abym zdobyła się na coś takiego nawet jakbym znienawidziła mojego męża...
      • lilly811 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 11:43
        Piszecie tutaj o tym, że ojciec zdradzał, że sam sobie winien itd ale przecież tu nie chodzi o relacje mąż-żona tylko ojciec- dziecko. Jakbym się rozstała z mężem to jednak on wciąż kochałby nasze dziecko i byłby jego ojcem i chcąc nie chcąć musiałbym się nim dzieckiem "podzielić". Wydaje mi się, że nie miałabym prawa tak sobie wyjechać na drugi koniec świata i zabrać mu osobę, którą kocha najbardziej na świecie.
        • gryzelda71 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 12:49
          Ja jeszcze raz napiszę,że TO PIOTR NIE CHCIAŁ Z TYM NAJUKOCHAŃSZYM DZIECKIEM JECHAĆ TO TEGO USA.Wybrał przyjaciół.
          • kub-ma Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 13:16
            Chłop nie zna języka, nie znalazłby pracy (nie mówiąco pracy w swoim zawodzie). Z czego miałby żyć? Nie mieszkałby z żoną, bo już im nie po drodze.
            Nie nazwałabym tego chęcią pozostania z przyjaciółmi.
            • gryzelda71 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 13:27
              Widzisz języka można się nauczyć.I rozwód był po wyjeździe.Nie wiadomo jak potoczyłyby się relacje Izy i Piotra gdyby podjął ryzyko.Ale gromy na matkę,a ojciec biedaczek z łezka w oku i misiem został.
              • claudel6 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 17:23
                > Widzisz języka można się nauczyć.
                tak, jasne w dwa dni.
                • gryzelda71 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 19:01
                  A czemu 2 dni?
    • mikas73 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 12:15
      >czy matka w takiej sytuacji ma prawo oderwać dzieck
      > o od kochającego ojca?

      O tym samym myślałam, kiedy patrzyłam na tego biedaka na lotnisku, ze łzami w oczach i misiem w ręku. Ja bym chyba nie umiała, przede wszystkim ze względu na syna.
      Z drugiej strony rozwód to też "wydarzenie", które wywraca życie dziecka do góry nogami, w imię lepszego życia matki lub ojca (w ich mniemaniu) - przeszłam przez to, więc mogłam ... życie.
      A tak z boku, nie lubię seriali, nie płaczę na nich, dystansuje się, jednak wczorajsza scena pogodzenia się żony z Krzysztofem - jakoś się rozkleiłam... smile
      • izak31 Re: Jeszcze odnośnie "Usta, usta". 17.11.10, 14:11
        co wg Was daje praca? bo wg mnie praca daje pieniadze. a co daja pieniadze? Niezaleznosc i wolnosc. Sądze, ze wiekszosc z Was, bedąc samotnymi matkami dokonałaby takiego wyboru bo nie miałaby z czego zyc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja