joanna35
12.11.10, 12:24
Kilka dni temu podczas kolonoskopii okazało się, ze mam znaczne zwężenie jelita grubego na pewnym odcinku. Po badaniu lekarz powiedział mi wprost, ze jest źle i że wg. Niego to zmiana nowotworowa, ale oczywiście trzeba poczekać na wyniki histopatologii, które będą w przyszłym tygodniu. Myślę, że badanie potwierdzi rozpoznanie lekarza, ale przeraża mnie coś innego – moje zachowanie od kilku dni. Nie poznaję samej siebie. To ja trzymałam wszystko w kupie kiedy urodził się mój młodszy syn i w zasadzie od samego początku było wiadomo, że nie będzie dobrze, byłam wsparciem dla mojego męża, jeździłam do dziecka do szpitala, a w domu zajmowałam się starszym, wtedy 2 letnim synem. Potem jeździłam po specjalistach, rehabilitowałam itd. Jednocześnie wypełniając wszystkie obowiązki domowo-rodzinne. Podobnie było kiedy trzy lata temu zdiagnozowano u starszego syna chorobę L-C, ale zanim do tego doszło też wszystko ogarniałam i jeździłam z nim po różnej „maści” specjalistach, a w nocy sprawdzałam czy oddycha i brałam się w garść, mimo, ze serce krajało mi się kiedy patrzyłam jak dziecko nikło w oczach. Aktualnie jest poddawany leczeniu biologicznemu i jest ok. W tym roku w maju na raka zachorował mój mąż – były o tym dwa wątki i znów logistycznie dawałam radę łącząc opiekę nad dziećmi z prowadzeniem domu, wizytami w szpitalu i będąc z mężem zawsze wtedy kiedy tego potrzebował. Mąż na ten moment jest w pełni wyleczony. I cały czas , przez te wszystkie lata, zadawałam sobie pytanie czego potrzeba , żebym się załamała i chyba właśnie taki moment przyszedł. Jestem swoim zachowaniem bardzo zaskoczona i rozczarowana, bo właśnie teraz potrzeba mi tej siły więcej niż kiedykolwiek, dla nich i dla mnie samej, a ja jestem w totalnej rozsypce. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek w moim życiu była w takim stanie. Kompletnie nie potrafię sobie poradzić z taką „nową” ja. Nie znałam siebie spanikowanej, płaczącej non stop, sparaliżowanej strachem. Nie potrafię tego ogarnąć. Na moją prośbę, żeby jakoś funkcjonować lekarka wypisała mi lęk przeciw lękowy, do tego biorę ziołowe tabletki uspokajające i dopóki działają jest w sumie ok. Ale rano jazda zaczyna się na nowo. Dzisiaj chyba bardziej niż wcześniej. Chciałam się tylko wygadać, bo nie bardzo mam do kogo.