echtom
13.11.10, 13:53
Normalnie młoda mnie zabiła. Jest z siostrą we Wrocławiu i zadzwoniła przed chwilą, że tam są automaty biletowe, włożyła kasę i automat nie wydał jej biletu. I
ja będąc 500 km od Wrocławia, na oczy nie widziawszy takiego automatu, mam jej rozwiązać ten problem

Miejscowego nie zapyta, bo "dorosła" i nie honor, a potem jak w tytule. Telefony do pracy pt. "Mamo, za 10 minut wychodzę do szkoły, gdzie są moje rajstopy?" to przy tym pikuś.