Opiekunka "na wieczór"

14.11.10, 15:34
Drogie mamy, mam pytanie. W amerykańskich filmach pojawia sie często postać "babysitterki" tj. opiekunki, często małoletniej, która jest zamawiana przez rodziców na czas ich nieobecności np. gdy ida na przyjęcie, czy po prostu chcą gdzies razem wyjść. Taka babysitterka pilnuje dziecka, kładzie spać i czeka na powrót rodziców. Czy coś takiego funkcjonuje w Polsce? Czy któraś z Was korzystała z takich jednorazowych usług? Nie mówię o jakości tej opiekunki, nie musi byc nastolatka, może byc pani emerytka. I nie chodzi o babcię - pytam o obce, niespokrewnione osoby, które od czasu do czasu za opłatą przyjdą popilnować dziecka pod wasza nieobecność. Jak radzicie sobie gdy chcecie wyjść gdzies wieczorem razem bez dziecka, a babci nie ma pod ręką?
    • shellerka Re: Opiekunka "na wieczór" 14.11.10, 15:56
      O ja bym chetnie poznała taką baby sitterke. problem w tym, ze musiałaby to być osoba, którą jakoś tam znam, albo znam jej rodziców.
      nie byłabym spokojna, zostawiając dzieci przypadkowej osobie z ogłoszenia.
      • czar_bajry Re: Opiekunka "na wieczór" 14.11.10, 23:08
        . problem w tym, ze musiałaby to być
        > osoba, którą jakoś tam znam, albo znam jej rodziców.

        poszukaj wśród znajomych i ich nastoletnich dzieci.
        • shellerka Re: Opiekunka "na wieczór" 15.11.10, 09:25
          czar-bajry - problem w tym, że wsrod naszych znajomych jestesmy pierwsi, ktorzy mieli dzieckosmile nawet Ci starsi od nas, dopiero po nas się decydowali. No i w dodatku wyprowadziliśmy się pod miasto, gdzie dojezdza się autem, albo pociągiemuncertain Na osiedlu znam jedynie naszych starych znajomych, ktorzy wczesniej tu mieszkali, ale oni nie maja dzieci i okoliczne mamy z małymi dziećmi - spotkania na spacerach.

          nawet mi przyszło do głowy, żeby wywiesić ogłoszenie w takim naszym osiedlowym centrum handlowym, ale to będzie nawet jeśli z osiedla, dziewczyna zupełnie przypadkowa.

          ale popytam na spacerach, moze ktos ma tu kogos. zawsze to lepiej.
          dla mnie byloby to ulatwienie, bo w tej chwii, kiedy chcemy gdzies wyjsc, to wieziemy dzieciaki na drugi koniec miasta do mojej mamy i odbieramy je nastepnego dnia.
    • katriel Re: Opiekunka "na wieczór" 14.11.10, 16:01
      Ja raz jako studentka wystąpiłam w roli babysitterki. Z dwumiesięcznym niemowlakiem.
      Wiele lat później, jak urodziłam własne dziecko i mi się to przypomniało, to mi włosy
      na głowie dęba stanęły. Że też ci ludzie nie bali się zostawić takiego malucha z obcą,
      kompletnie niedoświadczoną dziewczyną! Mój syn ma półtora roku i nie zostawiam go
      z nikim spoza rodziny - z tym że ja akurat babcię na podorędziu mam, nie wiem co bym
      robiła gdybym nie miała.

    • burza4 Re: Opiekunka "na wieczór" 14.11.10, 16:07
      Rzadko praktykowane, a szkoda, wiele nastolatek chętnie dorabiałoby w ten sposób do kieszonkowego. Inna sprawa, że statystyczny Polak niechętnie wydaje kilkadziesiąt zł żeby móc wyjść na imprezę.
    • sadosia75 Re: Opiekunka "na wieczór" 14.11.10, 16:14
      Czasami korzystam z uprzejmosci naszej sasiadki. Pani po 60 tce. Bardzo mila, dzieci ja uwielbiaja, ona uwielbia nasze dzieci. Nie chce brac od nas pieniedzy za to pilnowanie wiec robie jej wieksze zakupy, woze do lekarza wykupuje recepty.
      wczesniej dziecmi opiekowala sie corka znajomych moich rodzicow. dziewczyna sie sprawdzala, kontakt z dziecmi swietny.
    • yanadis Re: Opiekunka "na wieczór" 14.11.10, 16:16
      ja korzystam z "pomocy" uczennicy drugiej klasy liceum, z tym, że to nie są wyjścia wieczorno-nocne na imprezę tylko późno popołudniowe na zajęcia fitness. Synek ma 6 lat, sama go wychowuję i niestety nie mam go z kim zostawić. Na dodatek mieszkam w niewielkim mieście i nie ma żadnych klubów fitness do których mogłabym przyjść z dzieckiem.
      Z dziewczyny na razie jestem zadowolona, synek też bardzo ją polubił. Przychodzi 2-3 razy w tygodniu tak na 1,5 - 2 h
    • glagonia Re: Opiekunka "na wieczór" 14.11.10, 22:38
      hmm, no ja mam taką opiekunkę, a właściwie siostry - jak jedna nie może to przychodzi druga. Jedna jest studentką, druga w gimnazjum.
      Co do długości pilnowania, to zdarzały się nawet wyjścia "weselne" (czyli gdzieś do 4ej rano).
      Nie mam stresu. Cieszę się ze to taniej niż niania, a mogę sobie wyjść.
      • krapheika Re: Opiekunka "na wieczór" 14.11.10, 23:04
        Korzystam,z tym,ze nie mieszkam w Polsce tylko w Niemczech.Tu jest specjalna agentura z doswiadczonymi babysitterkami pelnoletnimi najczesciej po studiach lub na studiach pedagogicznych ,w ciagu 5godzin od zgloszenia daja znac,ktora jest wolna i ta przychodzi.Moja mama mieszka 1000km ode mnie, druga bacia z dziadkiem podrozuja po swiecie,wiec czesciej ich nie ma jak sa, tata mlodego nie zawsze moze,a ja nie pies,by przy budzie 24na dobe caly rok siedziecuncertain pierwsze razy byly takie,ze zamawialam dziewczyne w dzien,by mlody zapoznal sie z nia.Teraz mam trzy babysitterki,zawsze ktoras jest wolna, dwie niemki i jedna rosjanke i jestem b.zadowolona z ich opieki nad dzieckiem.W sumie wiele nie robia,bo gdy wychodze na impreze to ich zadaniem jest dac mu kolacje,wykapac i polozyc spac.Moj syn wie,ze mama wroci,wiec nie robi zadnej awantury.
        Uwazam babysittering za wspaniale rozwiazanie dla samotnych mam,ktore rodziny nie maja pod reka.
        Co do ceny dogaduje sie bezposrednio z opiekunka.Na ogol place 6euro godzina lub ustalam cene za cala noc.Na ogol w granicach 40,50euro mi to wychodzi.Zalezy co za noc,sylwester itd sa drozsze.
    • czar_bajry Re: Opiekunka "na wieczór" 14.11.10, 23:07
      moje córki trudniły się pilnowaniem dzieci na wieczór lu na godziny, zaczęły od moich znajomych a potem były polecane pocztą pantoflowąsmile starsza już zaprzestała opieki, młodsza tak sobie dorabia.
    • myelegans Re: Opiekunka "na wieczór" 15.11.10, 04:25
      Powiem jak to funkcjonuje w Stanach. Najczesciej tak sobie dorabiaja panie z przedszkola do mlodszych dzieci, do starszych zatrudnia sie nastolatkow: sasiadow, dzieci znajomych, albo krewnych.
      My mamy sasiadke, ktora jest licealistka. Jak wychodzimy to maly jewst najczesciej juz w pizamie, ona je z nim kolacje, czytaja, bawia sie, kladzie go spac itd. Sa pewne zasady, jedna z nich to nie zapraszanie kolezanek, kolegow (no jeszcze nie, na razie sie przygladamy, ale dziewczyna wyglada na wyjatkowo dojrzala, wiec te zasade mozemy nagiac).
      Ostatnio pojawila sie opcja syna kolezanki z klubu, ktory jest niemalze zawodowym babysitterem. Byl juz u nas raz, i teraz syn domaga sie bysmy gdziec poszli, bo on chce z Kevinem w domu zostac.

      Wobec braku rodziny na miejscu taka opcja jest optymalna, tania i wszyscy, wlacznie z dzieckiem zadowoleni. Zreszta wiekszosc naszych przyjaciol i znajomych ma dochodzacych babysitterow, ktorych sie poleca i dzwoni po referencje.
      • pitahaya1 Re: Opiekunka "na wieczór" 15.11.10, 08:55
        W Polsce, kraju biednym, wciąż króluje zasada "im biedniejsze społeczeństwo, tym z mniejszej ilości usług korzysta".
        Kiedyś korzystałam z pomocy takiej niani na godziny. Tanio nie było.
        Niania za 5zł/h pracować nie chciała. Wówczas, 7-8 lat temu płaciłam około 15zł/h, dwójka dużych dzieci. Wyjście do kina z dojazdem, zaparkowaniem...powrotem to ok. 3-4 h (nie każdy ma kino pod nosem). I już 60-70zł leci. Do tego bilety do kina i 150zł szlag trafił. Jednego na dziesięciu stać. Inni rezygnują.
        Ja zrezygnowałam, gdy niania zaczęła podnosić stawkę a nam się wyjścia wydłużyły. Wychodziły bzdury cenowe.
        Studentki albo siedziały z nosem w książkach, same latały po imprezach, albo ze zwykłej zawiści nie chciały przyjść (tak też byłosmile.
        • fogito Re: Opiekunka "na wieczór" 15.11.10, 10:08
          Ja nie zostawiłabym dziecka samego z osoba niepełnoletnią lub niedoświadczoną w wychowaniu dziecka. Bo wszystko jest dobrze dopóki nic się nie dzieje. Gorzej jak coś się wydarzy a taka osoba zamiast reagować prawidłowo wpadnie w panikę.
          Sama jako studentka zostałam poproszona przez znajomych o pilnowanie kilkuletniego dziecka w domu podczas wesela, na które wybrali się rodzice. I wszystko było super do momentu, aż mnie w nocy obudził płacz. Dziecko spadło z łóżka rodziców i rozbiło sobie nos. Krew była wszędzie, dziecko płacze a ja nie wiem co robić, bo panika mi rozum odebrała. Oczywiście udało mi się krew zatamować i przebrać dziecko, ale resztę nocy przesiedziałam na krześle pilnując małej. Wina leżała po stronie rodziców, bo przyszło im do głowy, żeby małą położyć wyjątkowo w łózku rodziców a mnie w łóżku dziewczynki. Tylko nie pomyśleli, że łóżka były róznej wysokości.
          To było pierwsze i oststnie dziecko jakie pilnowałam za swoich młodzieńczych lat.
          Mój amerykański mąż też sobie dorabiał pilnując dzieci jako nastolatek i powiem szczerze, że rodzice, którzy go zatrudniali do odpowiedzialnych nie należeli. I na pewno mieli więcej szczęścia niż rozumu.
          • peilin Re: Opiekunka "na wieczór" 15.11.10, 15:37
            Ja zostawiam dosc czesto dwojke dzieci (4 i 5 lat) ze studentka. Na ogol przygotowuje dla dzieci kolacje i kladzie ich spac. Jest odpowiedzialna, zrownowazona, mieszka w poblizu i ma male rodzenstwo, wiec wie jak bawic sie z maluchami.
            Jak bylam studentka zajmowalam sie wieczorami dziecmi z sasiedztwa (rodzina mieszana). Nie mieli obsesji na punkcie dzieci, za co do dzisiaj jestem im wdzieczna, bo wiem, ze dzieci to mali ludzie a nie ufoludki i nie potrzebuja jakiegos szczegolnego chowania pod kloszem. Mam do dzisiaj z nimi kontakt i wszyscy przezyli smile.
            • krapheika Re: Opiekunka "na wieczór" 15.11.10, 21:56
              Tak z ciekawosci jak sie zapatruje polskie prawo na pozostawianie dzieci z osobami niepelnoletnimi?bo mi sie zdaje,ze gdyby cos sie stalo to bylaby sprawa o niedopelnienie opieki.A moze sie myle?
              Ja osobiscie niepelnoletniej osobie dziecka bym nie powierzyla.
              • fomica Re: Opiekunka "na wieczór" 15.11.10, 22:29
                Pomijając oczywistości że odpowiedzialna 16-latka nieodpowiedzialnej 19-latce nierówna smile myślę że to głównie zależy od wieku dzieci. Bo faktycznie obsługa niemowlęcia jest trudniejsza, nawet dla dorosłej osoby, ale już z przypilnowaniem 5-latka, który przecież powie czego chce myślę że i 15-latka powinna sobie poradzić.
              • myelegans Re: Opiekunka "na wieczór" 16.11.10, 03:58
                krapheika napisała:

                > Tak z ciekawosci jak sie zapatruje polskie prawo na pozostawianie dzieci z osob
                > ami niepelnoletnimi?bo mi sie zdaje,ze gdyby cos sie stalo to bylaby sprawa o n
                > iedopelnienie opieki.A moze sie myle?
                > Ja osobiscie niepelnoletniej osobie dziecka bym nie powierzyla.

                Jak sie polskie prawo zapatruje nie wiem, tutaj 14-16 lat to moze byc tzw. mothers' helper, moze pracowac, zajmowac sie dziecmi, zarabiac, ale w domu musi byc ktos dorosly.
                Od 16 lat pracuja w zasadzie wszyscy, prawo pracy mowi, ze nie moga pracowac na nocne zmiany, i dluzej niz iles tam godzin w tygodniu i iles tam godzin w weekend. NIe tylko tyczy sie baby sitting, ale wszystkich innych prac, ktore licealisci wykonuja.
          • myelegans Re: Opiekunka "na wieczór" 16.11.10, 03:54
            Chwila, chwila Fogito, wszystkie nastolatki, ktore uprawiaja baby sitting maja kurs udzielania pierwszej pomocy (wymagane prawnie), poza tym ZAWSZE my jestesmy pod telefonem, sasiedzi z domu obok sa zawiadamiani, ze nas nie ma, wiec tez maja obejscie na oku, w razie prawdziwego emergency robia to co my bysmy zrobili, wykrecaja 911.
            Po kilku latach praktyki, sa juz wyrobieni.
            Poza tym tutaj na swietlicach, w zajecia popoludniowe zaangazowani sa 5-6 klasisci, to jest "body system", kazdy zerowkowicz , pierwszoklasista ma duzego brata, albo duza siostre, ktorzy z nimi czytaja, robia arts and crafts, pod okiem nauczyciela.

            Ja w kazdym razie jestem pod wrazeniem ich dojrzalosci i profesjonalizmu, maja dobre referencje, dobra komunikacje z dzieckiem, bo sami jeszcze pamietaja dziecistwo i moj syn uwielbia kontakty, z kims kto jest bardziej starszym bratem, czy siostra, niz kolejna dorosla niania.
            • fogito Re: Opiekunka "na wieczór" 16.11.10, 06:54
              myelegans napisała:

              > Chwila, chwila Fogito, wszystkie nastolatki, ktore uprawiaja baby sitting maja
              > kurs udzielania pierwszej pomocy (wymagane prawnie),

              Pewna jestes, ze wszystkie? Ja bym nie byla. No chyba, ze masz na mysli jakies zajecia szkolne.
              Nie wiem, czy moj maz mial kieykolwiek jakies kursy udzielania pierwszej pomocy, ale smiem watpic obserwujac go w 'akcji'. Teraz nie wie co robic a co bylo 30 lat temu surprised

              poza tym ZAWSZE my jestesm
              > y pod telefonem, sasiedzi z domu obok sa zawiadamiani, ze nas nie ma, wiec tez
              > maja obejscie na oku, w razie prawdziwego emergency robia to co my bysmy zrobil
              > i, wykrecaja 911.

              Zapewne. Ale to nie zmienia faktu, ze aby prawidlowo zareagowac i nie dopuscic do czegos lub zapobiec trzeba miec troche wiecej lat niz te nascie lat.
              A tesciowa zawsze mi mowi, zebym nie dzwonila na 911 bo to strasznie duzo bedzie kosztowalo surprised Zapewne jest wielu innych, ktorzy tak mysla.


              > Po kilku latach praktyki, sa juz wyrobieni.
              > Poza tym tutaj na swietlicach, w zajecia popoludniowe zaangazowani sa 5-6 klasi
              > sci, to jest "body system", kazdy zerowkowicz , pierwszoklasista ma duzego brat
              > a, albo duza siostre, ktorzy z nimi czytaja, robia arts and crafts, pod okiem n
              > auczyciela>
              > Ja w kazdym razie jestem pod wrazeniem ich dojrzalosci i profesjonalizmu, maja
              > dobre referencje, dobra komunikacje z dzieckiem, bo sami jeszcze pamietaja dzie
              > cistwo i moj syn uwielbia kontakty, z kims kto jest bardziej starszym bratem, c
              > zy siostra, niz kolejna dorosla niania.

              No coz na pewno sa gdzies dojrzale odpowiedzialne nastolatki, ale pomimo, ze ja sama taka bylam to w momencie zagrozenia spanikowalam, bo co innego siedziec przy dziecku ktrore blogo spi a co innego krwotok tamowac w srodku nocy.
              W takich pomentach potrzebne jest po prostu doswiadczenie.
              • rzukers1 Re: Opiekunka "na wieczór" 16.11.10, 11:22
                My mamy takie opiekunki od zawsze, jak syn zaczął przyzwoicie spać w nocy (około roku) zaczęła przychodzić do nas na wieczory sąsiadka - studentka potem jak ona zaczęła pracować i już nie mogła, to poleciła koleżankę, potem się przeprowadziliśmy pod Warszawę, tam była kuzynka przyjaciela. Potem była przerwa na odchowanie drugiego (do roku) i teraz korzystamy z usług 19-letniej sąsiadki, znam dobrze ją i jej rodziców. Płacimy za wieczór 50 zł. Dzieci dostaje uśpione. Jej obowiązek to siedzieć i czuwać, czasem młodej musi podać przygotowaną wcześniej butlę. Wszystkie dziewczyny były odpowiedzialne i sensowne a my pod telefonem jakby co (i oczywiście jedno z nas trzeźwe) a dodam, że wychodzimy spotkać się z przyjaciółmi co tydzień. Wracamy między 1 a 2 w nocy. Nie wyobrażam sobie życia bez wieczornej opiekunkismile)
              • myelegans Re: Opiekunka "na wieczór" 16.11.10, 23:54
                Zatrudniasz takich babby sitter, ktore ma i doswiadczenie i kurs udzielania pierwszej pomocy.

                Przeciez matki tez nie maja doswiadczenia przy pierwszym dziecku.

                Nasi nastolatkowie maja NAKAZANE dzwonic na 911. Odpowiednie sluzby pojawiaja sie w ciagu kilku minut. Albo zadzwonic po sasiada obok.
                Jako dziecko czesto zostawalam pod opieka nastoletniego kuzyna, bez kursu CPR.

                Wiesz co, przed wszystkim nie uchronisz, wyjdziesz z domu, to ce
                • fogito Re: Opiekunka "na wieczór" 17.11.10, 06:59
                  myelegans napisała:

                  > Przeciez matki tez nie maja doswiadczenia przy pierwszym dziecku.

                  Ale maja instynkt i znaja dziecko.

                  >
                  > Nasi nastolatkowie maja NAKAZANE dzwonic na 911. Odpowiednie sluzby pojawiaja s
                  > ie w ciagu kilku minut. Albo zadzwonic po sasiada obok.

                  Ale to sie chyba jeszcze nie zdarzylo, bo nie bylabys taka wyluzowana wink

                  > Jako dziecko czesto zostawalam pod opieka nastoletniego kuzyna, bez kursu CPR.

                  Jako dziecko to ja sie topilam kilka razy, bo nas mama puszczala samopas nad rzeke. I Aniol Stroz mial pelne rece roboty surprised

                  >
                  > Wiesz co, przed wszystkim nie uchronisz, wyjdziesz z domu, to ce

                  Owszem. Ale jak wiesz moj maly trafil w wieku 2 lat na OIOM z zapaleniem krtani wlasciwie w ciagu 2 godzin o pierwszego zakaslania. I ja wyluzowana juz nigdy nie bede uncertain
                  A jak jechalam wowczas z dzieckiem do lekarza to moja babcia mowila -'Po co, przeciez nic mu nie jest'.
Pełna wersja