bu-zia
15.11.10, 08:50
jest czy jej nie ma?
Zajecia odbywaja sie po poludniu w szkole, prowadzi je trener, zajecia sa dla dzieci od lat 5!! Tak w rzeczywistosci najmłodszym dzieckiem na zajeciach jest moj syn (6 latek), potem dzieciaki wygladają na 10 i wiecej lat. Czas trwania to 2 godz., jak bylo ciepło to siedziałam w aucie i czekałam na syna czytajac książkę. Czekac tam nie ma gdzie, sala gimnastyczna na terenie szkoły co prawda ale w oddzielnym budynku, trener prosi rodzicow o nie przesiadywanie na sali, bo to rozprasza dzieci - ok, sama widzialam jak syn stroi do mnie miny.
Od ponad miesiaca zawoze go wiec na zajecia, a po tych 2 godz. akurat mąż konczy prace i go odbiera.
W srode mało zawału nie dostalismy, kiedy przyjechalismy akurat oboje po dziecko, a tu na parkingu pusto, światła pogaszone, wszystko pozamykane - dziecka nie ma!!. Szybko tel. do trenera, jak sie okazalo, zajecia skonczyly sie godzine temu, trener musial wczesniej skonczyc (szkoda ze nic nie powiedzial jak zawiozlam syna-osobiscie z nim gadalam, bo placilam za kolejny miesiac zajec i zamawialam stroj sportowy), dzieciaki porozchodzily sie do domów bo juz na tyle duze ze trafią (zreszta część dzieci mieszka niedaleko), a moj syn wyszedł z sali gimnastycznej na parking, nie wiedzial nawet ze zajecia sie wczesniej skonczyly, myslal ze normalnie tam na niego czekamy i okazalo sie ze nie!! Bylo ciemno (po 18-stej), nikt sie juz tam nie kręcił, nie było nawet kogo zaczepic o pomoc. Na szczescie byl na tyle przytomny, że wrocil na sale gimnst. gdzie znalazł go woźny i wspolnie zaczekali na nas.
Byłam wsciekła!!!
Umawialam sie z trenerem, że nie czekamy na syna, bo bez sensu sterczec tam 2 godz. (ławki sa tylko na sali gim. poza nia nie ma nawet gdzie usiąść), mial nasze telefony w razie czego. Tymczasem zabrał tyłek i nawet sie nie zainteresowal 6 latkiem. Olał sprawe, jak zadzwoniłam to przyrżnął głupa, że syn wychodził z kolegami, nie był sam.
Dzis kolejne zajecia, oczywiscie musze z nim pogadac, ale teraz: czy powinnam zostawiac z nim dziecko ?, synowi zajecia sie bardzo podobaja, chce dalej na nie chodzi.....ale trener robi sie dla mnie niewiarygodny.
Jak zaczelam zgłebiac temat, to wyszło jeszcze ze trener na kazdego ma jakies swojskie przezwisko, a to żabka, skoczek, strog-men, a na mojego syna mówi blondyneczko!! czym po prostu osmiesza go przed kolegami. Pomijam jednak to, ale zostawienie 6 latka samego sobie, bez zapewnienia mu opieki i poinformowania rodzicow jest karygodne!