opieka na zajeciach pozalekcyjnych

15.11.10, 08:50
jest czy jej nie ma?
Zajecia odbywaja sie po poludniu w szkole, prowadzi je trener, zajecia sa dla dzieci od lat 5!! Tak w rzeczywistosci najmłodszym dzieckiem na zajeciach jest moj syn (6 latek), potem dzieciaki wygladają na 10 i wiecej lat. Czas trwania to 2 godz., jak bylo ciepło to siedziałam w aucie i czekałam na syna czytajac książkę. Czekac tam nie ma gdzie, sala gimnastyczna na terenie szkoły co prawda ale w oddzielnym budynku, trener prosi rodzicow o nie przesiadywanie na sali, bo to rozprasza dzieci - ok, sama widzialam jak syn stroi do mnie miny.
Od ponad miesiaca zawoze go wiec na zajecia, a po tych 2 godz. akurat mąż konczy prace i go odbiera.
W srode mało zawału nie dostalismy, kiedy przyjechalismy akurat oboje po dziecko, a tu na parkingu pusto, światła pogaszone, wszystko pozamykane - dziecka nie ma!!. Szybko tel. do trenera, jak sie okazalo, zajecia skonczyly sie godzine temu, trener musial wczesniej skonczyc (szkoda ze nic nie powiedzial jak zawiozlam syna-osobiscie z nim gadalam, bo placilam za kolejny miesiac zajec i zamawialam stroj sportowy), dzieciaki porozchodzily sie do domów bo juz na tyle duze ze trafią (zreszta część dzieci mieszka niedaleko), a moj syn wyszedł z sali gimnastycznej na parking, nie wiedzial nawet ze zajecia sie wczesniej skonczyly, myslal ze normalnie tam na niego czekamy i okazalo sie ze nie!! Bylo ciemno (po 18-stej), nikt sie juz tam nie kręcił, nie było nawet kogo zaczepic o pomoc. Na szczescie byl na tyle przytomny, że wrocil na sale gimnst. gdzie znalazł go woźny i wspolnie zaczekali na nas.
Byłam wsciekła!!!
Umawialam sie z trenerem, że nie czekamy na syna, bo bez sensu sterczec tam 2 godz. (ławki sa tylko na sali gim. poza nia nie ma nawet gdzie usiąść), mial nasze telefony w razie czego. Tymczasem zabrał tyłek i nawet sie nie zainteresowal 6 latkiem. Olał sprawe, jak zadzwoniłam to przyrżnął głupa, że syn wychodził z kolegami, nie był sam.
Dzis kolejne zajecia, oczywiscie musze z nim pogadac, ale teraz: czy powinnam zostawiac z nim dziecko ?, synowi zajecia sie bardzo podobaja, chce dalej na nie chodzi.....ale trener robi sie dla mnie niewiarygodny.
Jak zaczelam zgłebiac temat, to wyszło jeszcze ze trener na kazdego ma jakies swojskie przezwisko, a to żabka, skoczek, strog-men, a na mojego syna mówi blondyneczko!! czym po prostu osmiesza go przed kolegami. Pomijam jednak to, ale zostawienie 6 latka samego sobie, bez zapewnienia mu opieki i poinformowania rodzicow jest karygodne!
    • kropkacom Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 15.11.10, 08:58
      Idź i powiedz co i jak trenerowi. Myślę, że jak facetem potrząśniesz to na drugi raz pomyśli. Myślę, że warto zawalczyć o te zajęcia skoro synowi się podobają.
      • kropkacom Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 15.11.10, 08:59
        Za dużo myślę big_grin
    • bu-zia Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 12:16
      Byla rozmowa z trenerem, grzeczna jak najbardziej, coz z tego jak minął tydzien i problem sie powtorzył, tyle ze tym razem nie bylo tak wesoło.
      Z powodu korka na drodze nie moglismy dotrzec na czas, spoznilismy sie raptem 10 min i sytuacja jak wtedy, parking pusty wiec w ciemno walimy do portiera, tym razem nie dane mi sie bylo ucieszyc na widok syna, bo go tam nie było!!!! Portier stwierdzil, że wszyscy wyszli.
      Wiec my z powrotem na parking, biegamy dookoła, w koncu mężowi przyszlo do glowy pochodzic po okolicy. I co sie okazalo, nasz syn postanowil ze sam wroci do domu!! Poczym zorientowal sie ze nie da rady i zawrócil do szkoly, na szczescie, bo by nie doszedł (to jest ok 6 km, w tym ze 3 przez las). Szedl sobie po ciemku chodnikiem przy b.ruchliwej przelotowej drodze, w czasie ulewy. Super, po prostu super!! I jeszcze mowi, ze jakis pan proponowal ze go odprowadzi na przystanek autob. (maly nawet nie wie jakim autobusem do nas przyjechac, zreszta ja tez nie, wszedzie jezdzimy autem, dla nas to nieznana okolica bo mieszkamy tam raptem 7 m-cy).
      Póki bylam wkurzona szybko złapałam za tel. i powiedzialam szczerze co mysle o takim organizatorze zajec. Facet sie chyba wystraszyl, przepraszal ze to jego wina i obiecał naprostowac!!! moje dziecko, żeby tak wiecej nie robił. No szlag!! Mały wie ze ma tak nie robic, za kazdym razem tłuke do głowy, że ma siedziec w szkole, ale wczoraj postanowił isc na piechty do domu). Nawet nie chce myslec co mogloby sie stac.
      Syn zostanie zapisany na zajecia gdzie indziej, ale kusi mnie zeby nie zostawic tak tej sprawy. Jesli gosc jest tak beztroski, to sytuacja sie moze powtorzyc z innym dzieckiem, tym bardziej ze w trakcie mojego opr.... wypsnęło mu sie, że juz tak bylo kiedys i jak dziecko dostalo opr od rodzicow to zaskoczyl, co nalezy robic.
      Zwalił wszystko na nieodpowiedzialne dzieci, choc jak rzuciłam hasło o prokuraturze, to nieco zmiekł.
      Facet jest zwiazany ze szkołą tylko wynajmem sali, zajecia organizuje on jako firma. Chce to zglosisc tylko komu-dyr.szkoły, żeby wiedzial komu sale wynajmuje? Chcę, żeby za to odpowiedzial!
      • gryzelda71 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 12:39
        Byłby to koniec zajęć.Poszukałabym bardziej rozgarniętego trenera.
        • bu-zia Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 12:45
          dla nas to jest koniec zajec, ale jesli o mnie chodzi, facet powinien odpowiedziec za swoja lekkomyslnosc. Przeciez sytuacja sie moze powtorzyc. Niech choc podwyzszy wiek dzieci, tak zeby puszczone samopas mogly daly sobie rade, bo taki 5-8 latek z pewnoscia nie jest w stanie zadbac o siebie, nawet nie pomysli co sie moze stac.
          • yoka1 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 12:49
            interwencja u dyrektora szkoły nic nie da, wynajmuje facet salęjako firma i nie jest przez szkołę zatrudniany.
            • angi666 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 12:55
              Ja bym zawiadomiła prokuraturę, nic wielkiego jemu się z tego tytułu nie stanie, ale nie o to chodzi. Myslę, że jeżeli facet jest lekkomyślny to kontakt z tą intytucją troszkę go otrzeźwi.
              Mnie przeraziła natomiast inna rzecz, dorosły facet mówiący do chłopaków ok. 10-letnich żabko, skoczku, zastanowiłabym się nad tym człowiekiem powaznie.
              Mój syn ma 4 lata i chodzi na basen, ponieważ są tam też i starsze dzieci, nie wszystkie mamy są w wodzie, niektóre czytają książkę w szatni. Trener nigdy nie odejdzie dopóki ostatnie dziecko nie jest zabrane przez opiekuna, stoją razem tak długo jak to konieczne.
              • kub-ma Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:53
                angi666 napisała:

                > Mój syn ma 4 lata i chodzi na basen, ponieważ są tam też i starsze dzieci, nie
                > wszystkie mamy są w wodzie, niektóre czytają książkę w szatni. Trener nigdy nie
                > odejdzie dopóki ostatnie dziecko nie jest zabrane przez opiekuna, stoją razem
                > tak długo jak to konieczne.

                I tak ma być. Każdy kto pracuje z dziećmi wie, że to standard. Czasem nawet rodzic się dziwi, że nie puszczam dziecka, póki rodzica nie zobaczę, ale chyba zeszłabym na zawał, gdybym póściła dziecko same.
          • morekac Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 15:00
            Buzia, niezależnie od sytuacji z trenerem, naucz mlodego raz na zawsze, że po zajęciach czeka na rodziców w szkole (czy gdzie tam ma te zajęcia) i nie wychodzi na dwór. Nigdy. Przyda się to mu na najbliższe kilka lat.
      • ib_k Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 12:55
        nakręcasz się, facet oferuje usługę od-do, nie ma obowiązku czekać na spóźnionego rodzica, to ty powinnaś tam być i punktualnie odbierać swoje dziecko
        • angi666 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 12:59
          Matka ma obowiązek czekać na dziecko to prawda, ale pomijając wszystko, żaden normalny człowiek, prowadzący zajęcia z dziećmi nie zostawi dzieciaka bez opieki. Po pierwsze dlatego, że biorąc dziecko na zajęcia obejmuje go opieką, po drugie z czystego ludzkiego odruchu.
          Jak do Twojego dziecka przychodzą inne dzieci się bawić i matka spóźnia się aby odebrać dziecko, to wystawiasz je przed klatkę niech czeka na matkę ???
        • kropkacom Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:03
          Niby tak, ale przy tak małych dzieciach chyba nie ma prawa zostawić młodego samemu sobie. Taki life: jedni się spóźnią a inni muszą poczekać. A jak nie chce pan trener mieć problemów to niech prowadzi zajęcia dla starszych dzieci.
        • kub-ma Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 14:00
          Matka powinna być i punktualnie odebrać dziecko, a facet powinien zaczekać i porozmawiać o takiej sytuacji z rodzicem. Puszczanie dziecka samego, bo opiekuna nie ma, to skrajna nieodpowiedzialność. Są telefony. Nie oddałabym dziecka w jego ręce.
      • matsuda nauczyłabym dzieciaka samodzielności 23.11.10, 13:02
        wyposażyła w komórkę i nauczyła poruszć się świecie,a nie zwalać winę na człowieka. To wasza wina, że dzieciak nie wie , że nie może sam nigdzie chodzić, że nie wie jak dotrzeć do domu, jak zachować się wobec obcych- nadrabiać braki we własnym zaniedbaniu, a nie szykanować innych.
        • triss_merigold6 Re: nauczyłabym dzieciaka samodzielności 23.11.10, 13:04
          Sześciolatka?!
          • matsuda Re: nauczyłabym dzieciaka samodzielności 23.11.10, 13:08
            nie no, zakaz łażenia po okolicy i gadania z nieznajomymi to ma już nawet 3 latek. Spoko na karate/ judo jest gotowy, ale na to by wdusić 1 w komórce to jeszcze nie?!
            • angi666 Re: nauczyłabym dzieciaka samodzielności 23.11.10, 13:12
              mój syn też ma zakaz no i co z tego, jak idziemy gdzieś razem z każdym się wita. Są różne dzieci, jedne grzeczne i posłuszne (widocznie jak twoje), raz powiesz i dociera, a inne diabły wcielone jak mój, możesz powtarzać i powtarzać a on swoje.
            • iwles Re: nauczyłabym dzieciaka samodzielności 23.11.10, 13:29

              no przecież nie skorzystał z oferty podwiezienia na przystanek, prawda ?
              czyli sytuację odmawiania obcym ma obcykaną.
              Chodzi o sam fakt, że ktoś go zaczepiał, być może miał uczciwe zamiary, ale mogło się zdarzyć wiele gorszych rzeczy.

              6-latek to małe dziecko, samodzielność i odpowiedzialność, o jakiej piszesz to w świadomości starszego dziecka powstaje dopiero.
        • kropkacom Re: nauczyłabym dzieciaka samodzielności 23.11.10, 13:06
          Tia, niech sześciolatek lata sobie po ciemku bo panu trenerowi się nie chce poczekać. Zajęcia są także dla pięciolatków i je też ma zostawić same? Litości...
        • angi666 Re: nauczyłabym dzieciaka samodzielności 23.11.10, 13:07
          Takie myslenie bardzo często prowadzi do wypadków, czytałąś chyba, że dzieciak musi iść sam trzy kilometry przez las, a wcześniej przy bardzo ruchliwej drodze. Żadne przestrogi nie są w stanie zapobiec tragedii, gdy ktoś takiego malucha zaczepi, albo strzeli w niego samochód.
          To, że dzieciak sam postanowił wracać do domu nie jest niczym dziwnym w przypadku, gdy ma starszych kolegów, z których każdy sam sobie poszedł. Mały pewnie pomyślał, że skoro oni mogą to ja też i poszedł.
          • matsuda czyli młody nie zna granic 23.11.10, 13:16
            jak nie to nie i nie ma żadnej ulgi, poza tym z trenerem ma pogadać mąż, a mamusia z synkiem- jasno i wyraźnie powiedzieć czego nie ma prawa NIGDY robić.
            • kropkacom Re: czyli młody nie zna granic 23.11.10, 13:23
              Czemu bronisz tego pana? Niech zgadną, Twój sześciolatek biega sam do szkoły czy przedszkola? Przyzwyczajcie się ludzie, że placówki czy opiekunowie na takich zajęciach też mają swoje obowiązki. Zawsze można zrobić zastrzeżenie, że małych dzieci na zajęcia się nie przyjmuje.
              • matsuda czytaj ze zrozumieniem, to nie rebus, n/t 23.11.10, 13:29
                • kropkacom Re: czytaj ze zrozumieniem, to nie rebus, n/t 23.11.10, 13:32
                  Phi...
            • iwles Re: czyli młody nie zna granic 23.11.10, 13:38

              matsuda, o jakich granicach pleciesz !

              dzieciak wyszedł na parking, rodziców nie bylo, trener poszedl do domu, inni koledzy też, przestraszył się i sam chciał dojść do domu. Gdzie tu granica przekroczona ?

              ja sama w wieku 6 lat zapatrzyłam się kiedyś w wystawę sklepu, do którego na chwilkę weszła moja mama. Dziecko w tym wieku nie ma poczucia czasu, wydawało mi się, że stoję tam już długo, pewnie mama zapomniała o mnie i poszła do domu, więc ja biegiem też do domu. Co przeżyła moja mama, kiedy wyszła ze sklepu ...

              Może z chlopakiem było tak samo, poczekał trochę przed szkołą, wydawało mu się, że minęło dużo czasu, przestraszył się, że może rodzice zapomnieli i sam chciał wrócić.

              6-latek nie musi umieć przewidywać i podejmować decyzji jak dorosły.
        • kub-ma Re: nauczyłabym dzieciaka samodzielności 23.11.10, 14:09
          Rozpoczynając takie zajęcia trzeba zebrać od rodziców pisemne deklaracje czy dziecko wraca samodzielnie, czy będzie odbierane. Gdy ma być odebrane trener powinien czekać póki rodzic się nie pojawi. Później ewentualnie rodzica wyspowiadać, że się spóźnia, ale dziecka nie zostawiać.
        • bu-zia Re: nauczyłabym dzieciaka samodzielności 23.11.10, 16:35
          ale bzdury gadasz matsuda-6 latka w komorke?
          on wie ze ma czekac, za kazdy razem jak go zostawiam to mu to mowie, ale co z tego. Mial wizje ze dojdzie sam, nie zdawal sobie sprawy z niebezpieczenstwa. To tylko 6 latek a nie 10-cio.
          • morekac Re: nauczyłabym dzieciaka samodzielności 23.11.10, 17:07
            on wie ze ma czekac, za kazdy razem jak go zostawiam to mu to mowie
            mimo wszystko chyba to do młodego nie dotarło... Ma zawsze czekać na ciebie i tyle.
      • estelka1 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:11
        W pierwszym przypadku Twoja złość na trenera była jak najbardziej uzasadniona i słuszna. Ale druga sytuacja? To WY się spóźniliście i wina jest Wasza. Trener nie zaczekał na Was, bo być może na konkretną godzinę musiał być w innym miejscu, np. po swoje dziecko, które kończyło zajęcia. A poza tym krzyczysz o telefonie, ale spóźniając się nie wpadłaś na to, żeby poinformować trenera, że macie poślizg czasowy i żeby poczekał z Waszym dzieckiem, albo przynajmniej przekazał młodemu, że ma poczekać na Was u portiera? A druga sprawa, skoro twierdzisz, że kładziecie dziecku do głowy, żeby nie urządzał sobie samodzielnych wycieczek, a młody olewa Wasze zalecenia, to nie doszukuj się winy we wszystkich. Problem w dużej mierze jest z Wami.
        • kropkacom Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:15
          Czy trener ma prawo zostawić sześciolatka samego? Gdyby dziecku się coś stało kto by miał problemy?
          • angi666 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:18
            zarówno rodzice jak i trener
            • kropkacom Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:20
              Jesteś pewna? Rodzice zostawili dziecko pod opieką trenera. W przedszkolu sześciolatków też nikt nie wystawiał za drzwi jak rodzice się spóźnili, prawda?
              • angi666 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:24
                art. 160 Kodeksu Karnego:
                § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
                podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
                § 2. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo,
                podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
                § 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie,
                podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
                § 4. Nie podlega karze za przestępstwo określone w § 1-3 sprawca, który dobrowolnie uchylił grożące niebezpieczeństwo.
                § 5. Ściganie przestępstwa określonego w § 3 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
                • kropkacom Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:25
                  Tak, opiekunem był w tym czasie trener.
                  • angi666 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:29
                    opiekunem jest każdym, na kim w danej chwili ciąży obowiązek opieki. Jeżeli do Twojego dziecka przyjdzie kolega/koleżanka i coś sieęstanie temu dziecku, ty odpowiadasz, bo w tym czasie było pod Twoją opieką.
                    • kropkacom Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:33
                      Tu opiekunem był trener. Jeszcze coś?
                      • estelka1 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:38
                        Kropka, właśnie kto w tym momencie był opiekunem, nie jest takie oczywiste. Trener na pewno był odpowiedzialny za dziecko do końca zajęć. A co dalej? Rodzice się spóźnili a mieli obowiązek być punktualnie, a trener być może miał obowiązek być gdzie indziej punktualnie. Nie piszę tego złośliwie, naprawdę nie wiem, jak to prawnie wygląda.
                        • kropkacom Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:41
                          Opiekun powinien zdać dziecko rodzicom. I podkreślam dodatkowo tylko rodzicom (chyba, że matka czy ojciec życzyli sobie inaczej).
                        • angi666 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:42
                          Tak jak napisałąm winę ponoszą dwie strony.
                          Trener - nie wolno mu było zostawić dziecka samego;
                          Rodzice - nie zapewnili dziecku należytej opieki (korki nie są żadnym usprawiedliwieniem), jeżeli nie masz pewnosci, że wrócisz na czas, nie ruszaj tyłka z miejsca.
                          • kropkacom Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:46
                            Bez sensu. Rodzice zapewnili dziecku opiekę. Trener ewentualnie mógł wezwać policję jeśli czuł, że dziecko zostało olane przez rodziców. A co zrobił? Nic. Pan ma szczęście, że dziecku nic się nie stało w sumie.
                          • a1ma Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:47
                            angi666 napisała:

                            > Tak jak napisałąm winę ponoszą dwie strony.
                            > Trener - nie wolno mu było zostawić dziecka samego;
                            > Rodzice - nie zapewnili dziecku należytej opieki (korki nie są żadnym usprawied
                            > liwieniem), jeżeli nie masz pewnosci, że wrócisz na czas, nie ruszaj tyłka z mi
                            > ejsca.


                            NIGDY nie masz takiej pewności. Zdarzają się wypadki, zasłabnięcia, milion różnych okoliczności. Trener, pod którego opieką przebywał sześciolatek ma OBOWIĄZEK przekazac go pod opiekę rodziców lub ewentualnie innego godnego zaufania dorosłego (woźny? policjant?). Wypuszczenie sześciolatka wieczorem ot tak to nie tylko niefrasobliwość, ale i przestępstwo.
                            • estelka1 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:55
                              Ale do licha korek nie jest wydarzeniem losowym, na które nie masz wpływu, o ile nie jest konsekwencją np. wypadku. Nie trzeba było wypuszczać się aż tak daleko, wiedząc że ma się ograniczony czas, a do tego o 18.00 jest duży ruch. A jeszcze wiedząc że się spóźnia, nie zadzwoniła i nie uprzedziła trenera. Za to od niego wymaga, by informował o zmianach w godzinach zajęć. Komunikacja musi działać w dwie strony. Autorka wątku jest nieodpowiedzialna i tyle i za zaistniałą sytuację ponosi taką samą odpowiedzialność jak trener.
                              • kropkacom Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:58
                                Nie masz racji.
                              • a1ma Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 14:04
                                estelka1 napisała:

                                > Ale do licha korek nie jest wydarzeniem losowym, na które nie masz wpływu, o il
                                > e nie jest konsekwencją np. wypadku. Nie trzeba było wypuszczać się aż tak dale
                                > ko, wiedząc że ma się ograniczony czas, a do tego o 18.00 jest duży ruch.

                                A jakim, jeśli nie losowym? Masz na niego wpływ? Jeśli tak to zazdroszczę wink

                                Ale tak właściwie to wszystko nieważne. Trener nie miał prawa wypuszczać dziecka, póki nie przyjechali rodzice. Że mu to kolidowało z innymi zajęciami - no trudno, ryzyko zawodowe. Ewentualnie mógł wezwać policję i przekazać dzieciaka im. Nie wiedział, co się z rodzicami dzieje, więc jego obowiązkiem było się dowiedzieć, bo on był odpowiedzialny za dziecko.

                                Autorka ponosi odpowiedzialność za spóźnienie, trener mógł ją obciążyć dodatkowo za poświęcony czas, czemu nie. Ale NIE JEST odpowiedzialna za to, że jej syn został wypuszczony z zajęć bez nadzoru.
                                • estelka1 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 14:15

                                  > Autorka ponosi odpowiedzialność za spóźnienie, trener mógł ją obciążyć dodatko
                                  > wo za poświęcony czas, czemu nie. Ale NIE JEST odpowiedzialna za to, że jej syn
                                  > został wypuszczony z zajęć bez nadzoru.
                                  No właśnie, spóźniła się i nie raczyła o tym poinformować trenera. I dlatego uważam, że niezależnie od winy trenera, ona również jest winna.
                                  A przy okazji, twierdzisz, że korek w godzinach szczytu w mieście jest zjawiskiem kompletnie nieprzewidywalnym? No proszę Cię wink Rzecz jasna, wpływu na korki nie mam (chociaż też nie do końca, bo nie zawsze muszę jechać, ale z wygody i lenistwa wsadzam tyłek w samochód i przyczyniam się do blokowania miasta psiocząc przy tym na korki), jednak nie jest to zdarzenie losowe.
                                  • lola211 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 17:17
                                    Korki w miescie to standard.Tyle ze zdarzaja sie MEGAKORKI, zupelnie z zaskoczenia, których przewidziec sie nie da.Takie jak wowczas, gdy spoznialam sie po córke do swietlicy, ze 3 razy w roku.Zamiast jechac w szczycie 30 min. toczylam sie 80 min.ta sama trasa.Pani na szczescie nie wystawiala dziecka za drzwi.Tak samo, gdy dziecko chodzilo na zajecia do mdk- zawsze mialo gdzie poczekac na rodzica.W szkole były zas zbiorki zuchów- no nikt nie wpadal na pomysł zakonczenia zajec i pozostawienia dzieci samych sobie,gdy rodzic sie spoznial.
                          • jowita771 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 24.11.10, 18:15
                            > Tak jak napisałąm winę ponoszą dwie strony.

                            Nie, nie obie strony, tylko trener. Powinien zaczekać i przekazać dziecko rodzicom. A jakby nie było woźnego, tylko szkoła byłaby zamykana zaraz, a rodzice mieliby wypadek i wylądowali nieprzytomni w szpitalu, to co z dzieckiem? Ile miałoby czekać na parkingu?
                        • iwles Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:45

                          analogicznie- kto jest odpowiedzialny za dziecko podczas przerw między lekcjami ?
                          rodzic ?
                          • ib_k Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:51
                            iwles napisała:

                            >
                            > analogicznie- kto jest odpowiedzialny za dziecko podczas przerw między lekcjami
                            > ?
                            > rodzic ?

                            nie, szkoła, ale tylko w godzinach lekcyjnych, chyba że ustalono indywidualnie odmiennie, np dziecko po lekcjach jest pod opieką w świetlicy
              • angi666 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:26
                W tej sytuacji niewątpliwie obowiazek ciążył zarówno na trenerze jak i na rodzicach. Rodzice z samego faktu, że są rodzicami, mają obowiązek opieki, gdyby coś siestało rodzice na pewno byliby pociąnięci do odpowiedzialaności, chociażby dlatego, że pomimo iż już raz dziecko zostało bez opieki trenera, oni nadal posyłali dziecko na te zajęcia.
              • ib_k Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:27
                kropkacom napisała:

                > Jesteś pewna? Rodzice zostawili dziecko pod opieką trenera. W przedszkolu sześc
                > iolatków też nikt nie wystawiał za drzwi jak rodzice się spóźnili, prawda?

                tak, pod opieką ale tylko w czasie zajęć, jeżeli nie było inaczej ustalone powinni warować pod drzwiami po skończeniu treningu, tak jak ktoś napisał, istnieją telefony i można było poprosić trenera aby zaczekał, nie porównuj do przedszkola bo to nie jest to samo
                tak naprawdę trener powinien był wezwać policję i oddać dziecko do izby dziecka
                i co by nie mówić o braku ludzkich odruchów czy życzliwości tego konkretnego trenera jego obowiązkiem nie jest czekanie na spóźnionych rodziców!
                • kropkacom Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:31
                  Wiesz, wolałabym żeby wezwał policję niż żeby zostawił sześciolatka samego na parkingu. Wołałabym się tłumaczyć z korków na drodze niż wiedzieć, że moje dziecko jest pozostawione samo sobie. Przypominam, zajęcia są także dla pięciolatków. Tu też macie taki luzik?
                • sabciasal ib_k pleciesz 23.11.10, 15:55
                  nie porównuj do przedszkola bo to nie jest to samo tak naprawdę trener powinien był wezwać policję i oddać dziecko do izby dziecka i co by nie mówić o braku ludzkich odruchów czy życzliwości tego konkretnego trenera jego obowiązkiem nie jest czekanie na spóźnionych rodziców

                  z punktu widzenia przepisów jest własnie tak samo. Trener w drugim przypadku może mieć oczywiscie pretensje itd, ale nie ma prawa wypuścić dziecka. Co do pierwszego to chyba nie masz wątpliwości (skrócenie zajeć i wypuszczenie dzieci).?
                  • ib_k Re: ib_k pleciesz 23.11.10, 16:02
                    Co do pie
                    > rwszego to chyba nie masz wątpliwości (skrócenie zajeć i wypuszczenie dzieci).?

                    rzeczywiście nie czytałam tego poprzedniego posta, tak, zdecydowanie powinien skutecznie powiadomić wszystkich rodziców że zajęcia będą skrócone ale nie uważam że powinien czekać z dzieciakiem tą godzinę na matkę, tak jak pisałam wcześniej, to matka ma obowiązek być w czasie zajęć dostępna (o ile nie umówiono się inaczej), ja rozumiem że w tej konkretnej sytuacji matka miała prawo być zdenerwowana, ale nie może zrzucać odpowiedzialności (prawnej) za swoje zaniedbanie na trenera
                    • sabciasal Re: ib_k pleciesz 23.11.10, 19:20
                      ale własnie tak stanowią przepisy, które Ci już zacytowano w tym wątku. Trener przejął odpowiedzialność za te małe (do 7 lat) dzieci i nie moze po prostu pójść do domu. Jezeli nie podoba mu sie taka praca z dziećmi - no cóż,
          • estelka1 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:32
            Tak po ludzku trener rzeczywiście nie powinien zostawiać dzieciaka samego. Ale powtórzę jeszcze raz, to RODZICE się nie pojawili na czas po dziecko, to RODZICE nie dali znać trenerowi, że się spóźnią, to RODZICE mało przejrzyście mówią dziecku że ma nie urządzać sobie wycieczek krajoznawczych, tylko grzecznie poczekać na nich. Albo nie mówią w ogóle nic na ten temat i notorycznie się spóźniają i to wcale nie 10 minut, więc dziecko próbuje jak umie samo sobie poradzić.
            Nawiasem mówiąc zastanawiam się, jak autorka wątku by zareagowała, gdyby trener nie mógł czekać na nich, aż raczą się pojawić po synka, tylko zabrał dzieciaka np. do innej szkoły w której również prowadzi zajęcia, albo np. odstawił na policję... smile
        • a1ma Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:44
          estelka1 napisała:

          > W pierwszym przypadku Twoja złość na trenera była jak najbardziej uzasadniona i
          > słuszna. Ale druga sytuacja? To WY się spóźniliście i wina jest Wasza.

          A jeśli w ogóle by dziecka nie odebrali, bo np. mieliby w drodze po nie wypadek i leżeli nieprzytomni w szpitalu, to trener może wypuścić dzieciaka samego? W tej sytuacji w ogóle nie dostałby się do domu, czyli co - sześciolatek nocuje pod chmurką, na dworcu może? Zawiadomiłabym prokuraturę.
          • estelka1 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:47
            No ok, trener powinien zaopiekować się dzieckiem. Ale nadal uważasz, że autorka wątku nie ponosi winy za tę sytuację?
            • a1ma Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:51
              Oczywiście, że nie ponosi. Trener mógł przekazać dziecko pod opiekę woźnego, skontaktować się z rodzicami. Zachował się kompletnie nieodpowiedzialnie, to tak, jakby o 18:00 przedszkolanka wystawiła dzieciaki przed drzwi przedszkola i pojechała do domu, bo rodzice się spóźniają, a ona musi być gdzieś indziej.
            • piotrog Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:52
              Tak, uważam że winny zaistniałej sytuacji jest trener. Zajęcia skończyłyby się szybciej i też by olał. Dziwie mu się. Ryzykuje podwójnie.
              • kropkacom Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:54
                Sorki, nick męża big_grin
              • estelka1 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 14:04
                Moim zdaniem jednak nie do końca. Owszem przyznaję rację, że trener zawinił. Ale autorka wątku wcale nie mniej. Nie rozumiem dlaczego wiedząc, że się spóźni, nie dała o tym znać trenerowi. Wystarczyłby jeden telefon i dziecko mogłoby poczekać, czy pod opieką trenera, czy portiera. A przede wszystkim dziecko wiedziałoby że rodzice go nie olali, jadą, spóźnią się chwilę, więc ma nie ruszać się z miejsca.
                • a1ma Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 14:10
                  10 minut! Gdyby spóźniała się pół godziny, to rozumiem, ale 10 minut? Bez przesady.
                  • estelka1 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 14:21
                    Sama sobie zaprzeczasz. W tej sytuacji 10 minut ( o ile to było tylko 10 minut, bo mam wątpliwości) okazało się brzemienne w skutki. A przy okazji są sytuacje, w których spóźnienie się nawet o kilka minut rodzi poważne konsekwencje. Spóźnij się np. 2 minuty na ostatni pociąg czy autobus do Twojej miejscowości w danym dniu. I już masz problem.
                    • matsuda też ma wątpliwości 23.11.10, 14:54
                      znamy wersję tylko jednej strony i dlatego w nią nie wierzę. trener to tez pedagog, mamusia pisze tylko półprawdy i opisuje tak by zgadzało się z jej wersją.
                    • a1ma Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 16:28
                      Nie ma żadnego znaczenia, ile spóźniła się matka, trener nie miał prawa wypuszczać sześciolatka samego. Mógł odstawić na komisariat policji, jeśli nie miał czasu i ochoty czekać, ale zostawić NIE. Co w tym trudnego do zrozumienia?
                      • estelka1 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 16:35
                        Ale ja przecież przyznałam, że trener NIE powinien zostawiać dziecka samego, więc o co Ci chodzi? A wina matki dla mnie jest bezsprzeczna, niezależnie od tego, jak zachował się trener. Jaśniej Ci już tego nie napiszę, bo i jak?
                        • a1ma Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 16:47
                          Matka jest winna spóźnienia się i narażenia trenera na pracę po godzinach.
                          Trener jest winny narażenia zdrowia i życia dziecka na niebezpieczeństwo.
                          Widzisz różnicę w skali?
                          • estelka1 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 17:04
                            Matki winą jest również to, że dziecko nie wie, że ma czekać na nich, a nie wracać do domu, nie znając drogi, po ciemku. Tym bardziej dziwi mnie to, że poprzednim razem, dziecko zostało "znalezione" przez portiera i czekało z nim na rodziców. Że sześciolatek nie wyciągnął z tego wniosków, to jestem w stanie zrozumieć. Ale matka po takiej sytuacji powinna dać dziecku szczegółowe instrukcje, co w razie powtórki takiej sytuacji ma robić. Ja osobiście po takiej wpadce trenera za szybko bym mu nie zaufała, nawet jeśli miałoby dla mnie to znaczyć warowanie pod szkołą przez 2 godz. żeby tylko odebrać dziecko na czas. A jeszcze lepiej dałabym dzieciakowi komórkę, żeby w razie potrzeby był ze mną w kontakcie i żebym w awaryjnej sytuacji mogła podpowiedzieć dziecku, co ma robić.
        • bu-zia Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 16:46
          estelka1, owszem to my sie spoznilismy. Z trasy dzwonilam do trenera ale nie odbieral. Dopiero jak zadzwonilam z komorki meza to raczel odebrac. Domniemywam, ze mial moj numer w pamięci tel. i jak zobaczyl ze ja dzwoie to sie domyslil po co i specjalnie nie odbieral.
          Gosc jak uslyszal o prokuratorze to jakos dziwnie zmiękł-ciekawe dlaczego, czyzby wiedzial ze zle zrobil? Na koniec stwierdzil ze nie ma nic na swoje usprawiedliwienie. Zawalil i tyle - on nie ja!! Bo z nim ustalalam ze nie czekam na miejscu, sam to zaproponowal, sam prosil o numery tel w razie czego, a jak przyszło "w razie czego" to zabrał d...pe w troki i poszedl.
          A jak bysmy mieli wypadek? nie bylibysmy w stanie tam dotrzec-co by sie stalo z dzieckiem? Co moze strzelic do glowy wystraszonemu 6 latkowi?
          Z nami nie ma problemu-maly jest uczony zasad, ale jest dzieckiem, ma prawo podejmowac zle decyzje. Dorosli sa od tego zeby minimalizowac zle skutki tychze - w tym przypadku trener, pod ktorego opieka dzieco bylo.
          Jak pomysle ze mnie namawial na oboz letni........kaczki bym mu nie powierzyla i naglosnie ta sprawe na tyle, zeby do innych matek dotarlo.
          • morekac Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 17:10
            Gosc jak uslyszal o prokuratorze to jakos dziwnie zmiękł-ciekawe dlaczego, czyzby wiedzial ze zle zrobil? Na koniec stwierdzil ze nie ma nic na swoje usprawiedliwienie. Zawalil i tyle - on nie ja!!
            Postanowił cię załagodzić, nie miej zludzeń, że on wie, że źle zrobił bądź że zawalił... Jego mysli mogłyby być mniej więcej takie: "Kurcze, znowu ta histeryczka. No dobra, pokajam się, bo aferę zrobi." wink
    • kagrami Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:22
      To niewyobrażalne!!
      Nasz trener zawsze upewnia się że jest rodzic i dopiero wtedy dziecko może iść. Zdarzało się, że musiał na kogoś czekać. Ma wszystkie nrr telefonu więc rodzice i opiekunowie są ZAWSZE informowani o wszelkich zmianach. Co więcej - stara się poznać opiekunów, nie da dziecka obcemu...

      Acha i moje dzieci mają 8 i 10 lat.
      • kagrami Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:28
        On nie odpowiada.. A gdyby dziecku stało się coś, jakaś kontuzja - to tez nie trenera wina? Podczas zajęć trener odpowiada za dzieci i MUSI oddać je rodzicom, chyba ze umówi się inaczej.
        A co to za trener, taki samodzielny? Nie zrzeszony? Bałabym się takiego samozwańczego trenera..
        Widać - nie zna się na dzieciach.
        • kropkacom Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:35
          Zastanów się jakie obowiązki i prawa ciążą na opiekunach nieletnich. Ok?
    • czar_bajry Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:26
      Pomijam jednak to, ale zos
      > tawienie 6 latka samego sobie, bez zapewnienia mu opieki i poinformowania rodzi
      > cow jest karygodne!

      Nie karygodne jest karalne, kodeks rodzinny powiada iż dzieci do lat 7 nie mogą przebywać bez opieki.
      Trener to jakiś bezmózgowiec i nie zostawiłam bym tak tej sprawy.
      Mój 6 latek chodzi do szkoły na piłkę nożną i nigdy nie zdarzyła się taka sytuacja.
      Zasranym obowiązkiem Trenera było przekazanie dziecka pod opiekę któregoś z rodziców a nie kolegów - nielatów.
      • matsuda albo jak wcześniej któraś napisała- policji 23.11.10, 13:34
        i co wtedy by było. rodzice też nie sa bez winy, a ewidentnie od niej mamusia ucieka. Jeśli ona potrafi postraszyć prokuratorem to i trener też ma podstawy- nie udawajcie, że nie widziciew jak staruszkowie nawalali- litości...
        • angi666 Re: albo jak wcześniej któraś napisała- policji 23.11.10, 13:39
          Nic by nie było, u nas w kraju tak długo dopóki nic się nie dzieje - nie ma problemu, dopiero przy prawdziwej tragedii wszyscy się budzą.
      • ib_k Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 13:43
        czar_bajry napisała:


        >
        > Nie karygodne jest karalne, kodeks rodzinny powiada iż dzieci do lat 7
        > nie mogą przebywać bez opieki.


        podaj ten przepis z krio? bardzo jestem go ciekawa

        ps
        laski poczytajcie trochę kodeksów obowiązujących w naszym kraju i nie gadajcie głupot, ten trener jest prawnie odpowiedzialny za takiego dzieciaka dokładnie w takim samym zakresie jak każdy z nas, on ma przeprowadzić zajęcia a nie pilnować dzieciaka po treningu, gdyby w czasie zajęć dziecku coś się stało to można by mu zarzucić brak kontroli, niedopatrzenie itp, ale tylko w czasie treningu.
        • kub-ma Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 14:11
          Ale zakończył godzinę wcześniej bez poinformowania. W takiej sytuacji jest odpowiedzialny
    • gramwzielone Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 14:45
      masz bardzo rozsądnego synka, gratuluję smile
      może już dorósł do komórki? mógłby Was wtedy informować o takiej sytuacji. a trener - żenada, totalnie nieodpowiedzialny palant
    • asia_i_p Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 16:25
      W pierwszej sytuacji wina trenera jest bezsporna.
      W drugiej nie miał obowiązku czekać (równie dobrze mógł jechać na inne zajęcia, na których odpowiada za bezpieczeństwo dzieci od jakiejś konkretnej godziny), ale na taką sytuację są określone procedury. U nas w przedszkolu jest to najpierw próba kontaktu z rodzicami i ustalenia, co dalej, a w braku tej możliwości telefon na policję, która dziecko odstawia na policyjną izbę dziecka. Drastyczne, ale zakłada się, że jeśli nie ma kontaktu, to mogli np. mieć wypadek. Czyli w drugim przypadku trener też nawalił.
      Trzeba sprawdzić, jakie procedury są określone dla takiej sytuacji w instytucji, która zatrudnia trenera i złożyć skargę o ich niedopełnienie. Jeżeli zatrudnia się sam, to sprawa jest bardziej skomplikowana, ale i tak do pracy z dziećmi raczej potrzebował zezwolenia. To chyba nie jest tak, że każdy może sobie założyć zajęcia dla dzieci i prowadzić je według dowolnych zasad. I jeśli ktoś mu wydał to zezwolenie, to zawsze może je stracić.
      • bu-zia Re: wyjasnienie i dalsze kroki 23.11.10, 17:06
        czytajcie ze zrozumieniem. Sytuacja jasna i klarowna: zaprowadzam dziecko na zajecia, na terenie szkoly. Zajecia prowadzi dorosły, on w tym momencie przejmuje nad dzieckiem opieke. Co wiecej, ustalil z rodzicami (czyli nami), że nie zostajemy na zajeciach czekajac na dziecko (bo tak na poczatku robilismy) tylko wracamy do domu. To jest 6 km, nie ma mowy o zadnych wycieczkach krajoznawczych ani o miejskich korkach (to nie miasto). Wyjechalismy na trase, ujechalismy kawalek i okazlo sie ze jest korek (gdzies z przodu zdarzyl sie wypadek), wyjechalismy ze sporym zapasem czasu, ale nic nam to nie dalo-nie mielismy mozliwosci zadnych manewrow. dzwonilam, ale nie odbieral, wyslalam sms - co jeszcze moglam zrobic?

        Co dalej-pojechalam do szkoly porozmawiac z Dyr. (udospeniajac mu sale w jakis tam sposob sygnuje te zajecia), wysłuchal, byl oburzony jego zachowaniem (potwierdzil ze byla juz podobna syt. w ub.roku, ale rozeszlo sie po kosciach. Wtedy bodajże 7 latek sam wrocil, kiedy trener skrocil zajecia, do domu-on mieszkal niedaleko wiec mial szanse trafic, moj syn nie! Gdyby wtedy wyciagnieto wobec niego konsekwencje to nie doszlo by do wczorajszej sytuacji.
        I tak obrończynie trenera-w tym momencie obowiazek opieki nad dzieckiem sprawowal trener. Organizujac zajecia dla tak malych dzieci bierze na siebie obowiazek zapewnienia im opieki po skonczeniu zajec. Tak samo jesli chodzi o dzieci starsze, ktore mieszkaja daleko-ma obowiazek dopilnowac ze ktos po dzieci sie zjawi lub ustalic z nimi czy z rodzicami, jak dziecko do domu wraca. Z nami ustalil ze go odbieramy, nie mial wiec prawa w razie naszej nieobecosci zostawic go samego.
        Takie ustalenie poczynil z Dyr. szkoly, zeby zajecia dodatkowe uczynic bezpiecznymi.
        Jako, że dyr.szkoły utwierdzil mnie w moich zamiarach i zapewnil o swojej pomoc jesli bedzie konieczna zamierzam wybrac sie jutro do prokuratora zglosic sytuacje zagrazajaca bezpieczenstwu dziecka podczas zajec zorganizowanych.

        Głupoty gadacie obroncznie trenera - ciekawe czy takie same byscie gadaly, gdyby to tyczylo waszego dziecka (czego wam nie zycze).
        • estelka1 Re: wyjasnienie i dalsze kroki 23.11.10, 17:12
          Gdybyś od początku precyzyjnie opisała tę drugą sytuację, dyskusja pewnie poszłaby w nieco innym kierunku.
          • kropkacom Re: wyjasnienie i dalsze kroki 23.11.10, 17:16
            Żartujesz? Zawsze ktoś pójdzie "tym" jedynym kierunku big_grin
          • a1ma Re: wyjasnienie i dalsze kroki 23.11.10, 17:16
            estelka1 napisała:

            > Gdybyś od początku precyzyjnie opisała tę drugą sytuację, dyskusja pewnie poszł
            > aby w nieco innym kierunku.

            Oczywiście, bo w razie niedomówienia - zakłada się domyślną winę matki. Na pewno nie zadzwoniła, na pewno wyjechała głupia w godzinach szczytu za późno, powinna przewidzieć korki... Przydałoby się zwykłe "przepraszam" zamiast pretensji, że nie opisała sytuacji precyzyjnie.
            • estelka1 Re: wyjasnienie i dalsze kroki 23.11.10, 17:40
              Mogę przeprosić, tylko powiedz za co? Za to, że na podstawie jej nieprecyzyjnej wypowiedzi wyciągnęłam takie, a nie inne wnioski? Nie obraziłam jej, wyraziłam tylko swoje zdanie, a o to przecież chodzi w dyskusjach. Ale wobec Ciebie pokuszę się o drobną złośliwość. To Ty nie bądź zanadto domyślna. Nie mam do autorki pretensji o brak precyzji wypowiedzi. Stwierdzam tylko fakt wink Miłego wieczoru
              • sanna.i Re: wyjasnienie i dalsze kroki 23.11.10, 20:19
                Jej wypowiedź była bardzo precyzyjna, od początku.JA nie miałam problemów ze zrozumieniem...
    • gagunia Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 17:02
      Trener wyjątkowo głupi, ale Ty też nie jesteś kryształowa. Nie zostawiłabym 6-latka samego bez zgłoszenia tego trenerowi osobiście, szczególnie po pierwszym incydencie.. Kup dziecku telefon na kartę i niech go ma przy sobie jeśli rzeczywiście nie możesz być na miejscu do końca treningu.
      • myelegans Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 17:41
        6-latkowi telefon? Pogielo cie? No i co by zrobil, telefon by mial, a i tak bylby zostawiony sam sobie.
        Prowadzacy zajecia nie ma prawa wyjsc dopoki nie odda wszystkich dzieci pod opieke doroslych, ktoby to nie byl.
        U nas jest ustalone, do 30 minut spoznienia rodzicow placi sie za kazde 5 minut 10 dolarow, po pol godzinie spoznienia zawiadamia sie odpowiednie sluzby, ktore po dziecko przyjezdzaja i tyle, ale o tym kazdy wie, bo odpowiednia bumage na poczatku roku otrzymal, i podpisal.
        Nie ma zostawiania samych dzieci w zadnych okolicznosciach przyrody.

        Na poczatku roku w naszej szkole 6-latek wyszedl sobie ze szkoly podczas dlugiej przerwy, poszedl na stacje metra i .... pojechal do domu, bo mu sie w szkole nudzilo. Nauczycielka odpowiedziala dyscyplinarnie.
        • bu-zia Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 17:55
          precyzja precyzją, wydaje mi sie ze opisalam dokladnie. Srednio rozgarnieta osoba postapilaby podobnie jak ja, czemu wiec od razu zakładac ze jestem ponizej tej sredniej?

          Pisze tez poniekad po to, aby was uczulic na takie sprawy. Nie istotne, że dziecko oddajesz na zajecia zorganizowane na ter. szkoly i prowadzone przez doroslą osobe (ma jakis tam wysoki szczebel w sporcie ktory uprawia i uczy), zakładam wiec, że nie jest panem Zdziskiem spod budki z piwem i spokojnie dziecko moge mu powierzyc. Kilka razy dodatkowo, jak zobaczylam, że w praktyce nie ma tam dzieci małych, czy aby syn nie rozwala mu grupy, bo wiadomo, że sprawnosc ruchowa inna nic np 12-latek, "kumatość" tez inna - caly czas twierdzil, że ok, nie ma problemow, nic sie nie dzieje, syn sobie radzi.
          Zrazilam sie strasznie. Chyba na razie damy sobie spokoj z jakimikolwiek zajeciami , zostanie nam tylko basen na ktory chodzimy wszyscy.
          • najma78 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 19:32
            Bu-zia zupelnie nie dziwie sie twojemu wzburzeniu, bo to karygodne. Nie zostawilabym tak tego na pewno. Porozmawiaj z dyrektorem szkoly bo chyba to bedzie jedyna osoba, ktora moglaby ci cos w miare sensownego doradzic. Ja nie mieszkam w Pl, moja corka jest w szkole podstawowej i tez sa organizowane rozne zajecia po lekcjach, ona chodzi na muzyczne prowadzone przez profesjonaliste, ale nauczycielka w tym wypadku koordynator muzyczny w szkole jest zawszena zajeciach i nie ma mozliwosciaby jakiekolwiek dziecko zostalo wypuszczone ze szkoly bez zgody (pisemnej)rodzica. Rzecz dzieje sie na terenie szkoly i to szkola w dalszym ciagu odpowiada za dzieci. Wiem w Pl jest inaczej, ale pomimo wszystko niedopuszczalne jest takie zachowanie i facet powinien za to odpowiedziec bo kiedys moze dojsc do nieszczescia. Facet jak to okreslasz dziala na wlasny rachunek ale obowiazuja go chyba jakies procedury dotyczace opieki nad dziecmi, sa chyba jakies przepisy, w koncu to sa dzieci i to w szkole podstawowej. Sprobuj z dyrekcja a potem moze w kuratorium?
        • gramwzielone Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 17:59
          myelegans napisała:

          > 6-latkowi telefon? Pogielo cie?

          jak elegancko..

          > No i co by zrobil, telefon by mial,

          zadzwonił do mamy, która by mogła interweniować

          • iwles Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 19:11

            a dopuszczasz do siebie sytuacje, że np. rodzice jadąc po dziecko mają wypadek ?

            Trener miał w glebokim poszanowaniu, co stanie się z dzieckiem, a gdyby w takiej sytuacji nikt sie po chłopca nie zgłosil, bo rodzice byliby nieprzytomni ?
            tez matka i ojciec byliby winni ?
            A skąd trener miał pewność, że ktoś sie po dziecko zgłosi, że zostawił go samego ?
    • kawka74 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 18:45
      > jest czy jej nie ma?

      Powinna być.
      Trener powinien Was poinformować z wyprzedzeniem o wcześniejszym zakończeniu zajęć (i nie liczyć na to, że sześciolatek przekaże wiadomość rodzicom, tylko zadzwonić), a jeśli nie poinformował, powinien zadzwonić po zajęciach, że skończył wcześniej i czy moglibyście odebrać dziecko teraz, a potem z nim poczekać. W skrajnym przypadku mógł się z Wami umówić, że dziecko poczeka pod opieką woźnego (ale to naprawdę ostateczne rozwiązanie, woźni, ochroniarze - zwykle nie chcą i nie mają obowiązku czuwania nad dziećmi).
      Moim zdaniem nawalił trener i tylko trener.
    • sanna.i Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 20:17
      Pierwsza sytuacja jest wręcz skandaliczna. To nawet nie jest kwestia nieodpowiedzialności (choć bezspornie to nieodpowiedzialny gość), ale narażenia życia dziecka! Na to są odpowiednie paragrafy. Nie odpuściłabym. Kolejne dziecko chodzące na jego zajęcia może nie mieć szczęścia...
      Co do drugiej sytuacji, zdecydowanie powinien poczekać. Wiadomo, wy też macie obowiązek odbierać dziecko na czas, ale jeśli z jakiegoś powodu tak się nie stało, nie może wypuścić w świat samego sześciolatka.
    • solejrolia Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 23.11.10, 21:59
      dla mnie to niepojęte jak tępy, nieodpowiedzialny i wygodny jest trener. On bierze pod swoją opiekę dzieciaki. uczestnicy to dzieci poniżej 7roku życia, czyli nie mogące pozostawać bez opieki dorosłego. nie bez znaczenia ma samo miejsce- treningi odbywają się na terenie szkoły.
      na Waszym miejscu nie zostawiłabym tej sprawy, pismo za pismem poszłoby do dyrektora szkoły, do kuratorium, do klubu sportowego (z odpowiednią adnotacją, gdzie dostarczono pismo). plus rozmowy z rodzicami pozostałych uczestników, może mieli podobne sytuacje, może jest Was więcej, a wiadomo grupa zdziałać może więcej (w sensie wymóc na trenerze większego zaangażowania w opiekę nad dziećmi).

      od siebie dodam, ale to już na przyszłość, nauczyłabym swoje dziecko jak należy zachować się w przypadku takiej niefrasobliwości osoby dorosłej.
    • an_ni Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 24.11.10, 13:15
      w zyciu nie puscilabym dziecka wiecej na zajecia z takim debilem
      i do tego zrobilabym afere w zwiazku z jego zaniedbaniem! nie wiem kto organizuje te zajecia, czy on sam prywatnie czy szkola, czy jakas firma, wszystko jedno
    • lolinka2 Re: opieka na zajeciach pozalekcyjnych 24.11.10, 13:59
      w sytuacji gdy moje dziecko lat 8 skończyło angielski, a ja nie zdążyłam po konferencji po nią obrócić na Żoliborz (szkoła wynajmuje sale w miejscowej podstawówce), młoda dostała od pani batonik (żeby nie była głodna), została odstawiona awaryjnie do świetlicy, a do mnie wykonano telefon z pytaniem, czy aby nic się nie stało i czy przychodzimy po nią, czy może można ją wysłać do domu (czasem wraca sama i zawsze przychodzi sama NA zajęcia). I to było OK.

      w sytuacji opisanej ZJADŁABYM trenera, już przy pierwszej akcji tego typu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja