Za co i dlaczego?

15.11.10, 18:29
Nigdy bym sie nie domyśliła, że aż tak będe musiała zmienic poglądy.
Pytam: za co i dlaczego?
    • apriljana Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 18:31
      > Nigdy bym sie nie domyśliła, że aż tak będe musiała zmienic poglądy.
      > Pytam: za co i dlaczego?

      Bo tyle się znamy ile nas sprawdzono. Warto czasem powstrzymać się od radykalnych osądów jeśli nie poznało się tematu na własnej skórze.
      • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 18:41
        Ale mnie się zawsze wydawało, że moje dziecko nigdy mi nie da takiej ,,niespodzianki''. Wiedział, jaki mam stosunek, a jednak.
        • kropkacom Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 18:45
          Widać miał inny stosunek. Proste.
          • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 18:46
            Niestety. To boli. I tyle.
            • anorektycznazdzira Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 18:53
              Ale
              dziecko to autonomiczna jednostka. Nie jest klonem Twojego mózgu. Podejmuje własne decyzje i popełnia własne błędy. Nawet odpowiedzialność rodziców za ewidentne przegięcia jest ograniczona. Zdrowym rozsądkiem: nie Ty przeżyjesz/przeżywasz jego życie i NIE jesteś za nie 100% odpowiedzialna. 100% to tylko za siebie.
              A zmiana, czy tez raczej poszerzenie, poglądów czasem dobrze robią.
              • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 19:09
                Wiem, że nie. Ale niektórzy potrafią ,,zaszczepić'' dzieciom swoje poglądy. I te dzieci nie robią nic przeciw.
                • anorektycznazdzira Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 19:16
                  A ja uważam, że to znowu właściwość dziecka a nie rodziców. Dwoje rodzeństwa w tym samym domu i jedno naśladuje rodziców a drugie lekceważy wszelkie ich wartości- całkiem częsta scenka.
                  No i poglądy nawet mogą być nieźle zaszczepione, ale dziecko to nadal nie jest robot i miewa wtopy, pomyłki, pomroczność jasną, chwile zwątpienia w poglądy własne. A nam, dorosłym, to się nigdy nie zdarza zrobienie czegoś, czego w zasadzie świetnie wiemy, ze się nie robi?
                  Widzę, ze jesteś zdołowana, ale nie popadnij w przesadę wink
                  • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 19:22
                    Nie tyle zdołowana jak po prostu w pewnym sensie mam żal. Można kochac własne dziecko, a zarazem mieć do niego żal?
                    No, szczęsliwa raczej nie jestem.
                    • croyance Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 19:28
                      Grudniowa, ale wez juz tak sie nie biczuj, bo sprawia to wrazenie, ze bardziej Cie boli fakt, ze musialas zmienic zdanie, niz to, ze Twoj syn czasami cos wezmie. Ja jako nastolatka jechalam na amfie, a i gorzej, a zyje i zdecydowanie nie jestem narkomanka.
                    • anorektycznazdzira Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 19:28
                      Jak dla mnie: tak, można. Czasem nawet trzebawink
                      • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 19:32
                        Gdyby on faktycznie CZASAMI brał, to bym sie tym aż tak nie przejmowała.
                        • croyance Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 19:37
                          No to JEST problem, a nie to, ze musialas zmienic zdanie ...
                          • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 19:49
                            I to i to
                            • croyance Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 12:16
                              No ale Grudniowa, Ty sie chyba serio nie spodziewalas, ze przejdziesz przez zycie nigdy nie stykajac sie z czyms nowym? Nie wierzysz chyba powaznie, ze od dzisiaj do Twojego ostatniego dnia nie zetkniesz sie z niczym nowym, co zmieni Twoje spojrzenie na swiat? Ze sie niczeo nowego nie nauczysz, nie natkniesz na zadna wiedze dodatkowa? Masz zamiar np. nic nie czytac do konca zycia?
                  • marina2 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 19:30
                    również od dzieci odbieramy lekcję pokory-ja na pewno
                    nie raz nie dwa nie mogłam uwierzyć,że MOJE DZIECKO zachowało się w TAK KOSMICZNY sposób
                    dziecka nie da się zaprogramować
                    przykład z domu na jednego działa na innego nie - u nas na trzy sztuki działa na jedną nie.i tak niezły wynik.przekorę czasem przynosi się na świat
                    • croyance Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 19:34
                      No i jest jeszcze pytanie do Grudniowej, czy ona tez podziela wszystkie poglady swoich rodzicow (jesli byli w kazdej sprawie jednomyslni)? Trudno wymagac od dzieci, ktore wychowuja sie w innych czasach, niz my, zeby mialy totalnie taki sam system wartosci ...
        • apriljana Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 18:49
          Mnie się zawsze wydawało, że nie wyjdę za mąż i nie będę miała dzieci. Dziś głupio mi wspominać jakie miałam poglądy na temat dzietnych ale tłumaczę to głupim wiekiem i ówczesnym przekonaniem o tym, że nie muszę się przekonać na własnej skórze żeby wiedzieć. A jednak ...
      • kropkacom Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 18:43
        > Warto czasem powstrzymać się od radykalnych
        > osądów

        Klawiatura cierpliwa jest... Życie nie bardzo jak widać. Dlatego zawsze się dziwie tym z Bożej łaski radykalnym tongue_out
    • croyance Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 19:09
      Oj tam oj tam, nie demonizuj. Nasz swiatopoglad to wypadkowa informacji, z ktorymi sie zetknelismy - na nich budujemy nasz obraz swiata i na nich opieramy swoj stosunek do pewnych rzeczy. Ale, zyjac, stykamy sie z nowymi informacjami, ktore inputujmy do naszego istniejacego systemu i ktore w efekcie czasami powoduja przeformatowanie dysku. Normalna sprawa.
      • verdana Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 20:04
        A czasami zbyt radykalne poglądy rodziców powodują własnie tego typu bunt... szczegolnie, gdy rodzice uznają, ze dziecko musi mieć takie same poglady jak oni sami.
        • iwles Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 20:12

          > A czasami zbyt radykalne poglądy rodziców powodują własnie tego typu bunt... sz
          > czegolnie, gdy rodzice uznają, ze dziecko musi mieć takie same poglady jak oni
          > sami.


          verdano,
          ale tu chodzi o narkotyki.
          Wątpię, że gdyby rodzice mieli liberalne podejście do narkotyków, to uchroniłoby dziecko od sięgnięcia. I odwrotnie - zdecydowany sprzeciw rodziców raczej nie jest popychaniem dziecka w nałóg.
          Natomiast takie mówienie i osądzanie spowoduje tylko i wyłącznie poczucie winy w rodzicu.
          • turzyca Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 22:33

            > ale tu chodzi o narkotyki.
            > Wątpię, że gdyby rodzice mieli liberalne podejście do narkotyków, to uchroniłob
            > y dziecko od sięgnięcia. I odwrotnie - zdecydowany sprzeciw rodziców raczej ni
            > e jest popychaniem dziecka w nałóg.

            Bardzo mi przykro, ale bede musiala sie posluzyc dowodem anegdotycznym. Poszlam kiedys na spacer z pewnym nieco starszym panem. Doktorem nauk scislych, zeby bylo ciekawiej. Spacer sluzyl celom zdrowotnym (pan) i krajoznawczym (ja). Mielismy dojsc do jakchs wikinskich grobow i wloczylismy sie po terenach malo, jak na spore miasto, zagospodarowanych. W ktoryms momencie pan rozejrzal po okolicy i z nieklamanym zachwytem stwierdzil, ze okolica jest idealna, zeby sobie zapalic tu czasem skreta lub dwa. Bo faktycznie do pelnej cywilizacji szlo sie niespelna 5 minut, a bylismy w takiej gluszy, ze trudno bylo uwierzyc, ze zaledwie pareset metrow dalej jest gwarna ulica. Zywej duszy oprocz nas nie bylo, a i policji, nawet niemieckiej, nie podejrzewam o sprawdzanie okolicy.
            Ze pan mogl w czasach mlodosci palic, a nawet wdychac, to i owo, bylam sklonna sie domyslac, w koncu rok '68 w Niemczech oznacza cos nieco odmiennego niz w Polsce, a pan byl typowym przedstawicielem swojego pokolenia. Ale na to ze do tej pory mu sie zdarza cos zapalic i ze ze swoja, dorosla juz, pasierbica czasem razem cos skreca - no coz, na to nie wpadlam.
            Oprocz pasierbicy tego pana, ktora stosunek do zycia ma mocno nietypowy, znam tez syna tego pana. Owze syn zagadniety o narkotyki stwierdzil, ze nawet nie mial zamiaru ich sprobowac. Dla niego narkotyki maja tylez sensu co rower dla ryby. On umie wyluzowac w inny sposob. I tego nauczyli go rodzice. Asertywnosci zreszta tez. Wyeliminowali przyczyny, dla ktorych siega sie po narkotyki.
            Jak widac na podstawie dowodu anegdotycznego, fakt, ze rodzice sa niezwykle liberalni, jesli chodzi o narkotyki, nie oznacza, ze dzieci po te narkotyki automatycznie siegna. Wazna jest calosc wychowania.

            Co do narkotykow u dzieci rodzicow zakazowych - ja tam widze pewna zaleznosc miedzy sklonnoscia do lamania tych zakazow oraz do siegania po rozwiazania na skroty (czyli m.in. osiaganie okreslonych stanow za pomoca srodkow psychoaktywnych) a bardzo zakazowo-nakazowym wychowaniem, ktorego rola bylo nie przygotowanie do doroslego zycia, a utrzymywanie dziecka w "grzecznosci" (nawet kosztem zlamania mu kregoslupa moralnego). Szczegolnie ze ten model wiaze sie z wykluczeniem wzajemnego zaufania. A brak zaufania dziecka do rodzicow owocuje miedzy innymi tym, ze nie ufa im takze w takich kwestiach jak alkohol czy narkotyki.

            Mozliwe, ze moja grupa obserwacyjna jest zbyt mala, ale skoro potwierdza madrosci zawodowcow, to mam zamiar trzymac sie zaobserwowanych zasad.
    • angazetka Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 20:06
      Może własnie dlatego, że miałaś je tak radykalne i los postanowił wrednie z ciebie zakpić?
      • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 20:18
        Czy zrobiłam cos kiedyś narkomanowi? Nie.
        Ale może rzeczywiście życie nas czasem sprawdza.
        • angazetka Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 20:25
          Nie musiałaś robić. Wystarczyły teksty, że narkomanów to pod ścianę i rozstrzelać. No to los pokazał, że nie ma tak prosto i czarno-biało.
    • asia_i_p Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 20:37
      Nie wiem, czy cię to pocieszy, ale nie jesteś wyjątkiem.
      Cytuję rozmowę z psychologiem z mojej ukochanej książki Cornelii Nack "Kiedy rodzice wychodzą ze skóry": "Kiedy rodzice zadają sobie pytanie, co byłoby dla nich najgorsze, mogą dowiedzieć się wiele o sobie, o swoich obawach i lękach. Interesujące jest, że często bywa tak, iż dzieci właśnie w tym kierunku się rozwijają i konfrontują z tym rodziców. Kiedy rodzice mówią "MOje dziecko w żadnym wypadku nie możę zostać narkomanem", wtedy tym bardziej nim się staje".
      Tak, że mechanizm, że dziecko robi coś dokładnie odwrotnego, niż oczekują rodzice, żeby podkreślić swoją niezależność, to zupełna normalka. A jakie macie stosunki poza tym? Bo jak potraficie rozmawiać, to przetrzymacie to.
      • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 20:45
        Miał, co tylko chciał, i raczej normalnie rozmawialiśmy. I mam tu na myśli rozmowe, dialog, a nie mój monolog. I to takie normalne rozmowy, a nie w formie przesłuchania. Dotychczas mówił mi o wszystkim, albo o prawie wszystkim.
        • marina2 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 20:54
          Miał, co tylko chciał-ano właśnie......
          a "prawie" jak wiemy robi różnicę

          można przegadać ocean słów ,a się nie rozmawia,a dziecko i tak zrobi jak wybierze
          • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 21:01
            Co złego w zaspokajaniu potrzeb i zachcianek dziecka?
            Wy nic swoim dzieciom nie kupujecie?
            Rygor i te sprawy?
        • asia_i_p Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 07:12
          Ja nie próbuję cię obwiniać. Zainteresowałam się, jak się wam rozmawia teraz, nie jaki kontakt mieliście wcześniej. Jasne, że po narkotykach za dużej rozmowy nie ma, ale między - da się pogadać?
          Strasznie ostro dzielisz na kiedyś i teraz, tak jakby w idealną rodzinę uderzył meteor albo zaraza. W każdej dokładnie rodzinie jest możliwe, że dziecko zacznie brać narkotyki i w każdej da się znaleźć tego przyczynę. I to nie znaczy, że każda jest winna, bo wszystkiego się nie da przewidzieć. Przyczyny się szuka, żeby wiedzieć, co można zmienić, żeby odzyskać choć częściowo kontrolę nad sytuacją, nie po to, żeby znaleźć winnego.
          Trzymaj się.
        • bonbo-nka22 grudniowa377 16.11.10, 09:55
          mam 22 lata i jako nastolatka lubiłam sobie "polatać" pochodzę z normalnego dobrego domu moją mamę uważam za najlepszą przyjaciółkę mówiłam jej o wszystkim z czasem nawet przyznałam się do tego że próbowałam takich "specyfików" . Na dzień dzisiejszy jestem mamą 14 miesięcznej Oliwki i nie w głowie raczej mi te rzeczy. Spróbowałam wielu rzeczy w życiu i nie żałuje. A moja mama powiedziała mi kiedyś, że skoro już popróbowałam to mam nie żałować i mam wybrać jak chce żyć no i wybrałam. To nie jest tak że coś zle zrobiłas czy robisz. Napewno jesteś wspaniałą mamą. Trzymaj się pozdrawiam!
      • gladys_g Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 20:57
        No to mój jak nic zostanie księdzem. Jak go przed tym uchronić, drogi internecie.
        • asia_i_p Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 07:14
          Jeśli jesteś zawziętą antyklerykałką, masz duże szanse - może nie na księdza, ale na spektakularne zainteresowania religijne prawie na pewno. Sąsiad męża, niewierzący zdaje się, poszedł do seminarium, żeby wkurzyć ojca. Długo tam nie posiedział, ale poszedł.
          • jowita771 Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 07:39
            > Jeśli jesteś zawziętą antyklerykałką, masz duże szanse - może nie na księdza, a
            > le na spektakularne zainteresowania religijne prawie na pewno.

            Ja jestem zdecydowana antyklerykałką, ale teraz to rozważę nawet posłanie dziecka na religię, żeby tylko nie zostało katolikiem kiedyś, bo tego bym na pewno nie chciała tongue_out
    • echtom Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 21:04
      > Pytam: za co i dlaczego?

      Grudniowa, to najgłupsze możliwe pytania, bo dołujące i bez odpowiedzi. Też wiele razy zadawałam sobie pytanie, dlaczego mi, wzorowej uczennicy, przywiązującej dużą wagę do edukacji dzieci, trafiło się dziecko, które przez trzy lata przeczołgiwało się na poprawkach z klasy do klasy, a za czwartym razem nie zdało. Dlaczego musiałam przejść przez koszmar wizyt kuratora i rozpraw w sądzie rodzinnym. Zdarza się po prostu, trzeba to wziąć na klatę i próbować rozwiązywać, zamiast szukać winnych. Jeśli masz z synem dobry kontakt, dacie radę.
    • sebaga Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 21:15
      Mam nadzieję, ze swojemu dziecku nie zadalas tego pytania crying
      Bardzo Ci wspólczuję, ale nie traktuj tego jako swoja porażkę. I nie obwiniaj dziecka.
      • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 21:38
        I tak moje dziexko teraz na nic nie zwraca uwagi. Siedzi cały dzień w pokoju.
    • nangaparbat3 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 21:27
      Za nic i bez powodu. Narkotyki biorą dzieci rodziców liberalnych i autorytarnych, i tych pośrodku też. Ciekawość, a potem już działa chemia, na każdego inaczej. Zdarza się, że po amfetaminie młodzi ludzie mają ataki psychozy, a potem czasem rozwija sie choroba - ktoś miał skłonność do choroby, narkotyk ją uruchomił. Najgorsze są własnie takie przypadki: uzależnienie plus zaburzenia psychiczne. A inny będzie brał dość długo, i nawet się nie uzależni. Koledzy będą patrzeć - on się nie uzależnił, a bierze od tak dawna - dorośli chrzanią z tym uzależnieniem.
      I ja się dzieciakom nie dziwię, ani nie oburzam - nie trzeba być ani głupim, ani złym, żeby próbować. A potem - zależy na kogo trafi.

      Sprawa Twego syna na pewno nie jest beznadziejna, musisz tylko być niesłychanie konsekwentna, stanowcza, zdecydowana. Ale dałabym spokój z robieniem wyrzutów, narzekaniem, obwinianiem siebie czy syna czy kogokolwiek.
      • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 21:36
        Nikogo nie obwiniam, nie oskarżam, nie obrażam. Po prostu w obecnej sytuacji jest to dla mnie większym problemem. Wiem, że to mozna przerwać, ale trzeba chcieć, bo zmuszaniem to raczej osiągnie sie skutek odwrotny, a nie o to mi chodzi.
        Jeżeli się jeszcze okaże, że urodze, to będe sie musiała zajmowac dwójką.
        Mam troche żal i to wszystko.
        • nangaparbat3 jak to? 15.11.10, 21:55
          > Jeżeli się jeszcze okaże, że urodze, to będe sie musiała zajmowac dwójką.
          > Mam troche żal i to wszystko.


          MAsz żal, że będziesz się musiała zajmować szesnastoletnim synem? Gdyby nie było problemu narkotyków, to nie zajmowałabys się nim już? Czy na pewno to chciałaś napisać?
          • grudniowa377 Re: jak to? 15.11.10, 22:00
            Nie, też bym sie nim zajmowała. Żeby nie było: poświęcałam mu tyle czasu, ile tylko mogłam. Naprawde. Nie tak to miałam ująć.
            • oneway9 Re: jak to? 15.11.10, 22:43
              sorry bo jestes w ciazy i to jest tez powazny temat, ale kobieto nie biadol i nie czyn z siebie ofiary; jesli naprawde chcesz cos zrobic, ale tak naprawde to po pierwsze musisz wiedziec na jakim etapie jest twoj syn - czy juz musi brac czy wciaz robi to okazjonalnie; w pierwszym przypadku musi wkroczyc sila zewnetrzna natychmiast ! bo sama nie dasz rady; w drugim masz szanse zalatwic to sama bo on ma dopiero 16 lat, ale! wszyscy pisza konsekwencja, stanowczosc, a czy ty wiesz co to oznacza w przypadku drug'ow? to 100% twojej obecnosci w jego zyciu od chwili gdy sie obudzi do momentu gdy zasnie; cale jego towarzystwo out, bez wnikania kto dobry kto zly, to wyjdzie w praniu; odstawiasz do szkoly i warujesz pod; zero zaufania; on musi odzyskac balans i ponownie uwierzyc, ze jest dla ciebie naprawde najwazniejszy; w tym wieku potrzebuje wzorca, mentora, przewodnika, ktorego czytam nie ma w tobie; ma towarzystwo, ktore czyms mu imponuje; marne, ale jest; zycie dla mlodego czlowieka nie ma znaczenia o tym tez warto pamietac; jesli nie mozesz wziac urlopu to masz problem bo duze miasto ba szkola to miliony okazji i nistety tylko ty mozesz to odciac; na pewno czyms sie interesuje - ty musisz w to wejsc; chodzcie do kina, ogladajcie telewizje, cokolwiek, on nie moze byc sam! jesli jeszcze jest na tym drugim etapie to w ciagu dosc krotkiego czasu powinniscie zlapac kontakt, ale na pewno nie stanie sie to w tydzien; bedzie po jego stronie sprzeciw, spodziewam sie ze bardzo ostry; musisz byc na to przygotowana; jesli chcesz odzyskac syna to zadne tam trelemorele; narkotyki to nie zarty ani psychologia gazetowa; walczysz o czlowieka, o brata dla swojego dzidziusia i jest szansa, ze bedzie to fajny gosc, ale zalezy to od twojej madrosci i skali zaangazowania naprawde, bez rozczulania sie nad soba, sciemniania i miedlenia 'dlaczego on mi to zrobil'
              • grudniowa377 Re: jak to? 15.11.10, 22:52
                Ja spędzam z synem tyle czasu, ile tylko moge! Dostaje ode mnie co tylko chce!
                Nie będę po raz setny tłumaczyć takich rzeczy niektórym ludziom, którzy nie umieją czytać ze zrozumieniem.
                Przepraszam, ale mnie nerwy poniosły.
                Bo widze, że tutaj niektóerzy twierdzą, że moje dziecko nie miało dostatecznie dobrego kontaktu ze mną.
                • miaowi Re: jak to? 15.11.10, 23:04
                  Mam taką znajomą. Za każdym razem jak jest mowa o tym, że dziecko robi coś glupiego, to ona stanie na głowie, żeby udowodnić, że "w tym domu na pewno nie wszystko bylo w ;porządku".
                  Olać takie gadanie, teraz i tak nic po tym. Trzymam jednakowoż kciuki, żeby syn szybko przejrzał na oczy.
              • nangaparbat3 Re: jak to? 15.11.10, 23:00
                Chyba Cię poniosło.
                Albo młodego mozna leczyć ambulatoryjnie, albo musi być w zamknietym ośrodku. Ale na to odpowie tylko sensowny specjalista.
                Twój pomysł z niespuszczaniem chłopaka z oka przez 24/24, braniem urlopu i przejmowaniem pełnej odpowiedzialności za jego postępowanie przez matke to jakis horror.
                Prawda jest taka, że jeśli postanowi brać, to nikt go przed tym nie ustrzeże, będzie przecież chocby chodził do szkoły, gdzie jak sama piszesz, ma milion okazji.
                • oneway9 Re: jak to? 15.11.10, 23:16
                  bo to jest horror i niestety tak dlugo jak sobie tego mama nie uswiadomi to nic sie nie zmieni; ja nie twierdze, ze ty (grudniowa) masz z nim zly kontakt; mozesz miec swietny, ale to jest wojna! i na szczescie nie ma racji nangaparbat3, ze nic nie mozna zrobic bo jesli chce to i tak bedzie bral; mozna, tylko niestety prosciej jest robic mniej; mowienie o leczeniu ambulatoryjnym swiadczy o tym, ze masz checi, ale nie masz pojecia o narkotykach; to co pisze ja mozesz olac, ale w takim razie natychmiast skontaktuj sie z kims komu zaufasz i niech to nie bedzie mlody mily psycholog, ale obity w temacie ktos; kto w ostrych slowach po pierwsze cie spionizuje, potem op.. az przejdzie do planu dnia w minutach;
    • lolinka2 Re: Za co i dlaczego? 15.11.10, 23:11
      grudniowa, pytania postawisz i odpowiesz sobie na nie lub nie, później.
      Skup się uprzejmie teraz na dziecku - konsekwencja w leczeniu. Za wszelką cenę konsekwencja. Nie dać się współuzależnić - a ponieważ kochasz, to jesteś narażona.
      Teraz trzeba działać, pobiadolisz jak staniesz na równiejszym gruncie, bo czas ucieka i dziecko tracisz...
    • czar_bajry Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 01:44
      Pytam: za co i dlaczego?

      nie pytaj gdyż nie ma odpowiedzi, zastosuj maksymę: co nas nie zabije to nas wzmocni.
      grudniowa takie jest życie i nie zawsze jest niedzielasmile
      Trzymaj się kobieto i nie zapominaj o maleństwiesmile
    • sadosia75 Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 07:15
      Nie ma odpowiedzi na takie pytania. Po prostu stalo sie i juz. Teraz albo znajdziecie wspolnie wyjscie z tej sytuacji albo bedziecie sie nad soba uzalac.
      Wybor nalezy do was.
    • bri Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 07:43
      Ale co się w zasadzie stało? Co to za narkotyk? Jest uzależniony i używa codziennie czy tylko wrócił nakotłowany z imprezy?
      • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 09:31
        codziennie, albo bardzo często
        • bri Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 11:36
          A co bierze wiesz?
          • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 12:48
            W większości amfa
    • baba06 Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 08:20
      pytasz "za co i dlaczego" musiałaś zmienić swoje poglądy? , czy "za co i dlaczego" twój syn bierze narkotyki?
      • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 09:24
        Dlaczego bierze
        To już nie o poglądy chodzi.
        Wiem, ze to pytanie retoryczne.
    • mondovi Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 08:47
      > Pytam: za co i dlaczego?
      za nic. Gdy się ma dzieci, trzeba mieć świadomość, że wszystko się może zdarzyć. To, że człowiek się nie spodziewa, bo ma wizję życia potomka usłaną różami i sukcesami, nie ma nic do rzeczy.
    • nightwonders Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 09:19
      pewnie to wiesz, ale zapewne gdzieś popełniłaś błędy, jak odpowiesz na pytanie "gdzie?"będziesz wiedziała "dlaczego?"...

      Twój starszy do niedawna jeszcze niesamodzielny nastolatek wychowuje się bez ojca, ok to nie jest problem, bo wiele dzieci się wychowuje bez ojca, matki, a niewielu z nich ma problemy, chociaż....,
      ale ty idziesz dalej, jest ciąża, będzie dziecko a ojca znów braksad , ale wg ciebie to pewnie nic takiego , w końcu jesteś niezależna finansowo i z pomocą opiekunki dasz radę!

      Oczywiście,że dasz, ale w wychowywaniu dzieci nie o dawanie sobie rady chodzi...
      • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 09:28
        Faktycznie prawda jest taka, że nie wiadomo, czy będzie dziecko. Ake nie o tym mowa.
        Ktoś mi tutaj mówi, bym nie zapomniała o ,,maleństwie''. Rozumiem, że ktoś, kto nie jest człowiekiem, jest ważniejszy od mojego syna? Cos chyba nie gra w takim toku myslenia.
        Żal mi go, siedzi w pokoju i płacze, ale o rozmowie nie ma mowy.
        • oneway9 Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 10:20
          to dobrze ze placze, od tego sie umiera! im bardziej bedzie krzyczal, ze chce zostac sam tym bardziej ty musisz byc obok! nie musisz nic mowic, ale badz; zabieraj go do sklepu jak wam sie skonczy mleko; jesli bral codziennie to moze bardzo zle sie czuc fizycznie; musisz odrobic lekcje co i w jakim momencie robic; to wazne bo on moze wiedziec wiele bzdur i bedzie cie probowal przekonywac do swoich racji, ale jesli odpuscisz to poplynie; po narkotyki siega sie z roznych powodow, na pewno wszystko ci kiedys powie, ale on szczypiorek jeszcze jest..
    • zebra12 Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 09:34
      Eh, Grudniowa, przytulam Cię mocno!
      Dzieci potrafią zawieść i zranić. Też czasem ciężko jest mi się dogadać z moją córką więc dobrze Cię rozumiem. Nie przeżyjemy życia za nasze dzieci. One muszą zrobić to same i jak sobie pościelą tak się wyśpią. Dziś to właśnie powiedziałam córce. Może coś do niej dotrze.
    • nowi-jka Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 10:23
      grudniowa bardzo ci wspólczuje

      czytajac twój watek pomyslałam ze to ze syn sie przyznał ze mu zalezy zebys sie od niego dowiedziała po pierwsze daje duza nadzieje bo wie ze cos zlego sie dzieje i w dodatku w tym wszystkim nie chce ci robic przykrosci, jest t o równiez dowód ze swietnie go wychowałaś

      potem przeczytałam ten drugi watek gdzie tyle jadu wylałas na narkomanów

      ja wierze w przeznaczenie, w to ze wszystko ma cel którego nie zawsze jestesmy w satnie odkryć, mysle ze Twój syn nie zostanei narkomanem ale Ciebie to wiele nauczy.

      pytasz za co i dlaczego? MOze własnei dlatego zebys zauważyła w kazdym, nawet takim który obral niewłasciwa droge albo upadł, człowieka, nawet jesli nie pachnie Bossem.

      Zycze ci jednak zeby to bylo tylko nauczką i zebyu Twój syn nie siegnal po to juz nigdy. Powtórze sie ale mysle ze dacie rade bo dobrze go wychowałaś.


    • shellerka Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 10:29
      Hej, nie łam się. To nie koniec swiata, a co nas nie zabije to nas wzmocni.
      • grudniowa377 Re: Za co i dlaczego? 16.11.10, 12:47
        Tylko że tu mowa o braniu. To nie jest coś, przy czym człowiek się uśmiecha. Ciężko się cieszyć. Zdaje sobie sprawe, że to nie jest koniec świata. Z jednej strony bardzo martwie się o niego, a z drugiej wiem, że to troche na jego własne zyczenie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja