Co sie stalo z moja corka?

15.11.10, 19:16
Watek o wybijaniu tesciowej z glowy swieta z rodzina osmielil mnie do przedstawienia mojego problemu.

Mam dorosla, zamezna corke. Byla spokojnym dzieckiem, uczyla sie bardzo dobrze. Jako nastolatka nie sprawiala problemow. Bylismy z niej dumni, dbalismy o jej potrzeby, podziwiali i chwali. Corka wyjechala na studia, tam poznala chlopaka. Zamieszkali razem. Zaszla w ciaze co dla mnie osobiscie bylo wiecej niz prawdopodobne. Przyjelismy te wiadomosc z radoscia, no bo to przeciez wnuk w drodze. Corka ciaze stracila, ale slub wzieli i doczekali sie syna i corki.
I teraz problem. Dopoki corka byla niezamezna, ale juz miala chlopaka, przyjezdzala do domu na swieta i wkacje. Byla zawsze bardzo w domu szczesliwa. Miala bardzo dobre kontakty z mlodsza siostra, nas kochala i wyrazala te milosc.
Po studiach, wrocila z mezem do naszego miasta, my w tym czasie przenislismy sie okolo sto kilometrow dalej, ale w miescie rodzinnym bywalmy bardzo czesto, bo mamy tam rodzine i biznes. Po urodzeniu pierwszego dziecka, corka przestala sie prawie z nami kontaktowac, nie chciala nas zaprosic abysmy mogli zobaczyc wnuka, chociaz minal juz miesiac od porodu i mowilam jej, ze wpadniemy tylko na chwile, na dziesiec minut.
Drugie dziecko poznalismy na ulicy, szla z mezem i straszym dzieckiem do parku. Wiedziala, ze jestesmy od trzech dni w miescie, malo tego, mieszkamy w tej samej kamienicy. Czekallismy na zaproszenie. Pokazala nam dziecko i powiedziala, ze sie spiesza, bo na synka w parku czekaja koledzy. Jej maz nie mowi nam dzien dobry, udaje, ze nie widzi albo podnosi tylko brwi do gory. Byli pare razy u nas w domu z okazji swiat, nie bylo zle, ale np. kiedys wszyscy skladali mi zyczenia urodzinowe, a on nie podzszedl i nie zlozyl. Swoja rodzine szanuje - mame, babcie, ojca, siostre. Byly momenty, ze wydawalo sie, ze bedzie dobrze, ale teraz od dwoch lat jest okropnie. Zblizaja sie swieta, wiem, ze corka zadzwoni by zlozyc zyczenia, ze bedzie to dla nas strasznie bolesne, bo nieprawdziwe. Kiedys, jeszcze na poczatku ich malzenstwa, razem obchodzilismy swieta, ale z roku na rok bylo gorzej. Nie umiem nawet tego opisac, bo sytuacja jest absurdalna, jak w jakims sennym koszmarze. Nie wiemy co jest powodem takiego ich zachowania. Nie jest to sprawa tylko meza corki, bo ona zawsze umiala postawic na swoim i jesli chcialaby z nami utrzymywac kontakty, to nikt by jej w tym nie przeszkodzil. Co stalo sie z moja corka?
    • anorektycznazdzira Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 19:27
      Wiesz, ja uważam, ze powinnaś się z córka umówić na rozmowę sam na sam, w kawiarni czy w parku nawet. Zadzwonić, poprosić o konieczne spotkanie w bardzo pilnej sprawie, ale w żadnym wypadku nie chcieć powiedzieć w jakiej, "córeczko tego nie można załatwić przez telefon".
      I powiedzieć jej wszystko to, co tutaj napisałaś. Napisałaś mądrze, bez zacietrzewienia i pretensji, widac że Ci zależy, widać, ze Ciebie to boli.
      Jeśli ona po prostu tak się "zkręciła" dziećmi i własną rodziną, to powinny jej się otworzyć oczy, powinna przeprosić i zmienić postępowanie.
      Ale mnie to raczej wygląda na jakąś głęboką urazę o coś, czego Ty najwyraźniej nie zauważyłaś lub co było nieporozumieniem i będziesz musiała to z niej wyciągnąć. Skoro nie ma w zwyczaju łapać za telefon i na gorąco nawrzucać o co ma pretensje tylko parę lat się nie odzywa normalnie- może nie być łatwo.
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 19:52
        anorektycznazdzira napisała:

        > Wiesz, ja uważam, ze powinnaś się z córka umówić na rozmowę sam na sam, w kawia
        > rni czy w parku nawet. Zadzwonić, poprosić o konieczne spotkanie w bardzo pilne
        > j sprawie, ale w żadnym wypadku nie chcieć powiedzieć w jakiej, "córeczko tego
        > nie można załatwić przez telefon".

        Juz robilam takie podchody, juz wyciagalam na rozmowy. Ona milczy, nie ma nic do powiedzenia.

        > Jeśli ona po prostu tak się "zkręciła" dziećmi i własną rodziną, to powinny jej
        > się otworzyć oczy, powinna przeprosić i zmienić postępowanie.

        Nie wiem, ale zawsze wydawalo mi sie, ze rodzicom zalezy na tym by ich dzieci mialy dziadkow. Dlaczego jej nie zalezy? Krytykuje kazdy prezent jaki kupie dzieciom, albo w najlepszym wypadku milczy. Tylko prezent, ktory pokaze mi w necie jej odpowiada. Ale to i tak bylo dwa, trzy lata temu. Teraz nawet o tym nie rozmawiamy.

        > Ale mnie to raczej wygląda na jakąś głęboką urazę o coś, czego Ty najwyraźniej
        > nie zauważyłaś lub co było nieporozumieniem i będziesz musiała to z niej wyciąg
        > nąć.


        Tez tak myslalam i goraco prosilam, zeby powiedziala mi co ja tak zmienilo. To bylo jakies piec lat temu. Powiedziala, ze to, ze radzilam jej powstrzymac sie na chwile z kolejna ciaza.
        Ale to bylo jeszcze zanim zaszla w te kolejna ciaze. Mowilam jej, ze niech chwilke poczeka, ze wlasnie skonczyli studia, ze jej maz znalazl sie w obcym miescie, niech sie troche rozejrzy, znajdzie prace, ona niech wroci do zdrowia itp rzeczy jej mowilam. Po tej rozmowie wydawalo sie, ze rozumie, ze nie bylam przeciwko jej ciazom, tylko dbalam o jej zdrowie i pomyslnosc. Zreszta, jak juz zaszla, to byla wielka radosc i oczekiwanie. Ale ona nas odepchnela.
      • wbka1 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 17:51
        Doczytałam do 100... i nie było takiego:
        Otóż widzę jak bardzo staracie się i z twoich słów wynika, że córka widzi to i uprawia szantaż emocjonalny - takie ma zapotrzebowanie. W związku z tym zdecydowanie zmieniłabym zachowanie, z premedytacją zaczęłabym dystansować się, wierząc że takie zachowanie sprawi, że córka oprzytomnieje.
        • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 16:20
          Dokładnie-nie naciskać, nie narzucać się, dać córce trochę przestrzeni. Nie obrażać się, że nie widuje się z Wami. Powiedzieć: bardzo za tobą tęsknimy. Jak będziesz miała ochotę się z nami zobaczyć-zadzwoń smile Może nie chcesz naszych odwiedzin (bo sie wstydzisz normalnego przy dwójce dzieci bajzlu), ale zechciałabyś spędzić z nami godzinkę w kawiarni na lodach?
          Może w przyszłym miesiącu by wam pasowało?

          Ok mamo ale bez Zdzisia, on nie bedzie chciał pójść

          Nie ma sprawy córeczko, niech Zdzisio sobie odsapnie trochę-spakujesz mu ciacho do domku

          PS. Córce tak w ogole moze byc ciezko mieszkac nad babcią-moze ta ostatnia na początku odwiedzała ich niespodziewanie, a gdy córka postawiła granicę-cała rodzina wyraziła dezaprobatę ?
    • mona_mayfair Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 19:32
      A przyszło Ci do głowy porozmawiać z samą córką? powiedzieć to, co tutaj napisałaś?
      • verdana Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 20:02
        Albo jesteś trollem, albo nie piszesz wszystkiego.
        Nie bardzo wierzę w takie demonstracyjne unikanie kontaktów ot tak. Podejrzewam, ze cos jednak się wydarzyło i córka z jakiegoś, dla niej istotnego powodu, nie chce wiecej utrzymywać z Wami kontaktu. Nie chce mi się wierzyć, abys zupełnie się nie orientowała dlaczego. Albo cos się między Wami wydarzyło, albo przyczyną jest mąż - w kazdym razie do tak dramatycznego zerwanie kontaktow nie dochodzi mimochodem.
        • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:11
          verdana napisała:

          > Albo jesteś trollem, albo nie piszesz wszystkiego.

          Co to znaczy, ze jestem trollem? Napisalam wszystko co najwazniejsze. Nasza kochana i kochajaca corka nie chce utrzymywac z nami kontaktu. Przyjelismy jej meza jak syna, pomagalismy w trudnych momentach. Jestesmy rodzinni, dzieci sa dla nas bardzo wazne.
          Jedyna rzecza jaka zrobilam i o ktorej powiedziala mi corka jest to, ze doradzalam jej poczekanie z zajsciem w kolejna ciaze.
          • anorektycznazdzira Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:25
            A ja sądzę, ze to, co dla Ciebie było motywowane troską o nią dla niej było np. gruboskórnym i aroganckim lekceważeniem jej tragedii. I nie bierz tego do siebie, bo po wielkim szoku, jakim niewątpliwie jest strata dziecka, nie wszystko w swoim otoczeniu człowiek odbiera i ocenia realnie. I ma do tego prawo. Może powiedziałaś coś, czego już nie pamiętasz, a co stało się przyczyną tego wszystkiego.

            No chyba, ze jest tak, jak pisze Inguszetia.
            • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:34
              Rozmawialam z nia na ten temat wielokrotnie. Tlumaczylam, ze tak jak ona jest matka, tak ja matka jestem tez, ze jej zdrowie i zycie jest dla mnie tez przeciez wazne. Te moje rady odsuniecia troche kolejnej ciazy byly takie same jak rady lekarzy. Mowilam jej jak bardzo ja rozumie. Ta tragedia rozegrala sie w naszym domu. Wiezlismy ja w nocy do szpitala, potem do innego szpitala, sto kilometrow dalej, odwiezli ja karetka. Spalismy na korytarzu trzy noce nie odchodzac od niej. Przyjechal jej chlopak. Przezywalismy to wszyscy.
          • aagata4 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 19:34
            > Jedyna rzecza jaka zrobilam i o ktorej powiedziala mi corka jest to, ze doradza
            > lam jej poczekanie z zajsciem w kolejna ciaze.

            Po stracie dziecka często słyszymy różne pocieszenia, które są bardzo bolesne ... ani personel medyczny najczęściej nie potrafi się zachować, ani najbliźsi ani przyjaciele czy znajomi... najbardziej bolesne "pocieszenia" to takie: moze to lepiej że tak sie stało, pewnie było chore wiec lepiej że go nie ma, to tylko kilkutygodniowy płód a nie dziecko - juz miesiąc minął a Ty się przejmujesz? , Iksińska straciła dziecko z 8 razy a ty tylko raz, nie martw się, jeszcze nie jedno dziecko będziesz mieć, i wiele innych .

            jakoś dziwnie, że nie pocieszamy w ten sposób ludzi którym umiera ktoś bliski, którego wszyscy juz widzieli ... nie martw się będziesz mieć drugiego męża .... ale powiedziec " nie martw się, będziesz miała jeszcze inne dzieci" to wiele osób powie ...

            odczucia po stracie dziecka są te same niezależnie czy byłyśmy kilka dni w ciązy czy już widzieliśmy człowieka ... jakoś w naszej kulturze to nie dociera do ludzi ... i tak jesteśmy traktowane jak wariatki, histeryczki w szpitalu u lekarza czy w rodzinie ... nie mamy pozwolenia na przeżycie żałoby -

            Na gazetowym forum poronienie powstał wątek takich głupich pocieszeń i ma ponad 400 wpisów i ciągle rośnie ....
            Te pocieszenia słyszymy po przejściu poniżenia w szpitalu, w urzędzie (jeżeli zdecydowałyśmy sie pochować zgodnie z obowiązującym prawem) Jesteśmy często w takim stanie, ze widok cięzarnej lub małych dzieci, powoduje, że nie możemy się uspokoić przez kilka godzin, nie raz uciekałam na drugą stronę ulicy aby nie rozmawiać z koleżanka bo szła z dziećmi.

            Pomimo iz to mnie spotkało 6 lat temu i mam juz dwoje dzieci to ciągle nie wróciłam do tamtej formy, zmienił się światopogląd i ... wtedy podzieliłam ludzi co mnie zranili i do dzisiaj jestem przy nich ostrożna, do dzisiaj sie ich boję ... Staram się ich unikać, a jak się nie da to jestem bardzo ostrożna gdy coś mówię i dąże do tego aby ograniczyć rozmowy z nimi.

            Z mamą sobie wyjaśniłam wiele rzeczy ... ale powstał obszar, na który nie podejmuję z nią rozmów. Własnie dlatego, że pocieszała mnie w taki sposób, jaki nie powinna. I to jest silniejsze ode mnie ...

            Z jednej strony strata dziecka jest to temat Tabu a z drugiej strony dotyka wiele z nas, prawie każdy gdziesz się otarł o temat a mało kto potrafi o tym mówić .... Pamiętam jak sie bałam wrócic do pracy ... zaczęłam dzwonic do koleżanek aby nauczyć sie normalnie rozmawiać ... i płakałam po każdej rozmowie ... jedynie jedna koleżanka, którą uważałam za taką najbardziej nietaktowną i spodziewałam się najgorszego tekstu , potrafiła powiedzieć :

            przykro mi, choć wiem, że cierpisz to nie potrafię sobie wyobrazic jak się czujesz, bo tego nie przeszłam. Gdybyś potrzebowała pomocy to daj znać.

            Tak naprawdę to są chyba jedyne mozliwe słowa które są w takiej sytuacji właściwe .... a tego nie potrafią powiedzieć ani personel medyczny, który upokarza nas w trakcie pobytu w szpitalu lub na wizytach lekarskich, ani rodzina ani znajomi ....

            mam nadzieję, że zapamiętacie to i ... w ten sposób pomożecie waszym bliskim lub znajomym, których dotknie tragedia.

            życzę aby nikogo nie dotknęła ta tragedia

            pozdrawiam

            Agata
            • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 19:59
              Dziekuje i tez pozdrawiam.
    • inguszetia_2006 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 20:20
      Witam,
      Wygląda na to, że córka z jakichś magicznych powodów nie chce się z wami widywać. Może ma coś od ukrycia? Siniaki, zadrapania etc? Przyjrzyj się uważnie. To by też tłumaczyło, dlaczego nie chce byście wpadali częściej. Przemyśl taką koncepcję. Takie nagłe zerwania z rodziną są bardzo podejrzane. Pogadaj z córką o przemocy, zadeklaruj pomoc. Może jak tak postawisz sprawę , córka pęknie.
      Cała sprawa śmierdzi na kilometr.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:16
        Myslalam tez o tym, ale corka jest mocnym, zaradnym, wyksztalconym czlowiekiem, niemozliwe, zeby poddala sie tyrani. Ona wie, ze w nas by miala wsparcie.
        • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:18
          Mialo byc - tyranii.
        • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:39
          Jadwiga Staniszkis była bita - solidnie - przez konkubenta, skądinąd wybitnego poetę. Czy sądzisz, że brakowało jej siły, zaradności, wykształcenia?
          Mimo to wątpię w hipotezę Inguszetii - ale też wykluczać jej z góry nie można.
          Czy radziłaś jej czekać ze starszym czy z mlodszym dzieckiem?
          I o ile lat ona jest starsza od siostry?
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 22:02
            Dlaczego Staniszkis nie odeszla od poety?

            Po straceniu dzieci, bo to byly bliznieta, prosilam ja, zeby odczekala troche, bo ona chciala juz po trzech miesiacach zachodzic w ciaze.

            Miedzy siostrami jest czternascie lat roznicy.
            • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 22:11
              A ojciec ten sam?
              Staniszkis chyba w końcu odeszła od niego, ale przyznam się, że nie zrozumiałam, dlaczego jednak przez jakis czas w tym tkwiła. Opowiada o tym w takim wywiadzie-rzece niedawno wydanym.
              www.empik.com/ja-proba-rekonstrukcji-jadwiga-staniszkis,prod520018,ksiazka-p
              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 22:23
                Nie, ojcowie inni, ale jej drugi ojciec wychowywal ja od drugiego roku zycia. Teraz bardzo cierpi z powodu straty. Nie moze uwierzyc w to, co sie stalo. Corka, jeszcze jako 23-letnia, dorosla juz kobieta, mowila jak bardzo jej z nami dobrze, jak nas kocha.
                • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 22:44
                  No wiesz - przez 12 lat był jej ojcem, a potem urodziła mu się jego PRAWDZIWA córka. Kiedy ona miała 14 lat - podobno piętnasty rok życia jest najtrudniejszy w życiu.
                  Musiała to odczuć bardzo silnie, co nie znaczy, że świadomie. A kiedy straciła dzieci, wróciło.
                  Bardzo też możliwe, że z mężem coś się nie układa - a ona właśnie Wam za nic się do tego nie przyzna. Sama wiem - układa mi się z chłopem, od razu relacja z matką jest bliższa, cieplejsza, dobrze się czuję w jej towarztswie, chętnie opowiadam. Źle się dzieje - nie chcę jej widzieć.
                  Może tak być.
                  • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:08
                    Nie, nie przezyla urodzin siostry negatywnie, wrecz przeciwnie, byla wspaniala siostra, troche jej nawet matkowala. Maz kocha je obydwie bardzo.

                    W to, ze dzieje sie cos w jej malzenstwie niedobrego jakos trudno mi uwierzyc. Ona by tego raczej nie ukrywala, to byloby widac. Duzo czasu spedzaja ze soba, chodza razem z dziecmi do parku , do znajomych, wyjazdzaj razem na wakacje.
                    • anorektycznazdzira Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 06:59
                      Jestem sceptycznie nastawiona co do przeświadczenia, że dla starszego dziecka narodziny dużo młodszego nie były szokiem na tym, że jest dobrą siostrą/bratem. To się nie wyklucza. Dziecko może być na tyle mądre i dojrzale, że wie, iż młodszego nie należy winić ani się na nim odgrywać. Dziecko może tak strasznie się bać utraty uczuć rodziców (nie szkodzi że irracjonalnie), że będzie najlepszą siostrą świata po to, aby temu zapobiec. Dziecko moze wreszcie w ogóle wypierać szok ze świadomości bo jest już na tyle duże, ze własne reakcje emocjonalne potrafi ocenić krytycznie i nie zaakceptować.
                      Nie mówię, że na pewno ten szok miała, ale to wielce prawdopodobne. Wypowiadam się jako matka dwójki dzieci z dużą róznicą wieki (9 lat) i jednym ojcem. Moja córka to dobra siostra, bardzo kocha brata a szok widziałam. Po prawie 5 latach resztki widzę do dziś.
                      • croyance Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:43
                        Jezu no, ale wezcie nie robcie dramatu z byle czego. Przyczyn sytuacji, o jakiej pisze autorka watku, moze byc wiele, ale naprawde nie mozna z gory zakladac, ze WSZYSTKO, co sie w zyciu wydarza, to jest zaraz (ulubione slowo na forum) TRAUMA.

                        Jedynak - trauma. Rodzenstwo sie rodzi - trauma. Niedlugo ludzie beda chodzic na terapie, bo im sie papier toaletowy skonczyl.
                        Ja dokladnie pamietam np., jak moja mama powiedziala mi, ze jest w ciazy: mialam wtedy 3.5 roku i jest to do dzis jedno z najszczesliwszych wspomnien z calego mojego zycia. Kiedy juz moj brat sie urodzil, stalam przy kolysce i pamietam do dzis, jaka bylam szczesliwa. Nie kazdy i nie zawsze bedzie mial traume, na Boga. Ludzie sa ROZNI, i nie ma PRZEPISU, ze wszyscy zawsze czuc beda to sam. Jeden nastolatek na wiesc, ze bedzie mial rodzenstwo wpadnie w panike, inny sie ucieszy, a trzeci pojdzie wypic z radosci, ze wreszcie starzy dadza mu spokoj.
                        • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:43
                          A juz czulam sie winna, ze urodzilam to drugie dziecko i zrujnowalam pierwszemu zycie.smile
                        • anorektycznazdzira Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:27
                          No to sama piszesz, że ludzie sa różni, że nie ma przepisu i jeden będzie panikował a inny nie. Skoro tu i tak gdybamy, to gdybajmy uczciwie a niech Autorka wybiera to, co ma sens zgodnie z jej wiedzą w temacie. Trauma z powodu pojawienia sie rodzeństwa, i zwróć uwagę młodszego nie o 3,5 roku oraz w skomplikowanym układzie rodzinnym (czytaj: inny ojciec, tego chyba u Ciebie nie było?), jest możliwa. Niech sie zastanowi.
                          Choć jak ona nam tu poniżej pisze, że miała wyrzuty sumienia, ze rodząc rodzeństwo zrujnowała starszemu życie (!), to jakas paranoja. Jak i tak miała takie przegięte podejście, to może lepiej niech sie jednak nie zastanawia. tongue_out
                          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 17:22
                            anorektycznazdzira napisała:

                            > Choć jak ona nam tu poniżej pisze, że miała wyrzuty sumienia, ze rodząc rodzeńs
                            > two zrujnowała starszemu życie (!),

                            To byl zart.
                        • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:31
                          > Niedlugo ludzie beda chodzic n
                          > a terapie, bo im sie papier toaletowy skonczyl.

                          no wiesz, to akurat moze byc trauma,zwlaszcza gdy fakt zakonczenia rolski zauwazy sie w najmniej...ekhem... odpowiednim momencie wink
                      • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 22:37
                        > Jestem sceptycznie nastawiona co do przeświadczenia, że dla starszego dziecka n
                        > arodziny dużo młodszego nie były szokiem na tym, że jest dobrą siostrą/bratem.
                        > To się nie wyklucza.
                        Bez przesady. Sporo starszych dzieci chce rodzenstwa, a jak nie chce w pierwszej chwili to sie zakochuja od razu. Bywaja wyjatki, ale to raczej wyjatki.
                        Ja oszalalam na punkcie mlodszego (taka interaktywna lalka wink
                        Kilkunastoletni znajomy wymusil na madce urodzenie (chciala usunac) i dzieckiem sie zajmowal (karmil, kapal,przewijal) itp. Takie przykady mozna mnzyc.
        • myga Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 08:48
          To sa stereotypy. Wlasnie takie madre i silne kobiety sa lakomym kaskiem dla przemocowca i manipulatora, Przeczytaj Marie France Hirigoyen "Molestowanie moralne", tam bardzo dokladnie jest opisany ten mechanizm. Uwazam tak, jak poprzedniczki, ze corka jest ofiara przemocy. Izolowanie od najblizszych jest klasyka dzialania przemocowca.
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 13:51
            Dziekuje. Zajme sie tym i sprawdze.
    • google.pl Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 20:29
      a jak wyglądają teraz Jej relacje z młodszą siostrą? Czy młodsza córka ma jakieś podejrzenia co do tej sytuacji?
      i jak wyglądały Wasze-rodziców relacje z mężem córki?
      coś się musiało stać, nie ma innej możliwości.
      Jeżeli Wasz kontakt jest niemożliwy to może drugą córkę poproś o pomoc?
      • maman3 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:02
        Jestem córką, która straciła pierwsza ciążę. Moja matka nie była nią zachwycona, nie wyraziła radości, w zasadzie złapała sie za glowę (bylam wówczas dorosła, miałam 27 lat). Zaszłam w kolejna zgodnie z zleceniami ginekologa- znów złapała się za głowę. Tak było cztery razy, choć nigdy nie musiała nam pomagac, w żaden sposób. Mam młodsza siostrę- miałam z nię świetny kontakt (podobnie, jak kiedyś z mamą), teraz sie pozmieniało, długo trwało, zanim zorientowałam się, jak bardzo jestem na dalszym planie... Mam z rodziną dobre kontakty (gdy tylko chcą), bo robię to dla dzieci-jeśli o mnie chodzi, to bardzo sie zawiodłam i przestałam wierzyc w to, że jestem kochana...nie jestem. Musi być cos, co bardzo Twoja córkę zabolało, musicie porozmawiać, jej może byc ciężko, powiedziec, co to było. Walcz, bo jesli chcesz kontaktów z nią i wnukami- warto powalczyć.
        • verdana Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:28
          Myślę, że powinnaś się zastanowić kiedy nastąpiło zerwanie i czy jednak nie powiedziałaś czy zrobilaś czegoś - w stosunku do córki, wnuka, zięcia - co spowodowało, ze córka nie chce się z Toba widywać. Cudów nie ma, córka jest na Ciebie co najmniej bardzo obrazona, a na moje oko - uznała, ze zrobiłaś coś absolutnie niewybaczalnego - warto by zastanowić się, co to moglo być.
          Chyba, ze teoria z mężem-przemocowcem jest prawdziwa, ale wtedy córka pewnie jednak szukala by w Was oparcia.
          Nie wierze w takie zerwanie bez podstaw.
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:43
            Zerwanie nie odbylo sie jednego dnia. Bylo rozcigniete w czasie. Duzo niewytlumczalnej niecheci okazywal nam jej maz, ale tez nie zawsze. Bo swieta byly przyjemne, a pare dni pozniej nie widzial nas na ulicy, albo wprost lekcewazyl.
            Ani moj maz, ani moja mama, ani nikt ze znajomych, kto zna sytuacje, nie potrafia znlezc wytlumaczenia.
            Pol roku temu, w jakiejs rozmowie, corka powiedziala dziwne zdanie, ktore chodzi mi wciaz po glowie. Mowila cos o stosunkach w jej pracy i powiedzila - ja wiem, ze oni mysla o mnie, ze jestem zimna suka, ale nie mam zamiaru niczego udawac, nie mam zamiaru udawac, ze mi na nich zalezy. Bardzo sie tym zdaniem zdziwilam, tym okresleniem "zimna suka" i tego, ze tak mowi o sobie.
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:26
        Kiedys byly sobie bardzo bliskie. Teraz, od roku mlodsza juz do starszej nie dzwoni, ciagle slyszala, ze tamta nie ma czasu. Zreszta ja tez zawsze to slyszalam. Przstalismy do niej dzwonic i ustalilo sie, ze to tylko ona do nas dzwoni, jak znajdzie czas i ochote. Teraz od paru miesiecy nie dzwoni w ogole. Jest niezadowolna i okazuje niezadowolenie jak sie do niej zadzwoni. Kontakty maja zadne. Mlodsza corka widzi ja przelotnie na ulicy, albo najwyzej 20 min, kiedy sie wprosi. Do niej nie wolno przyjsc. Babcia tez nie ma wstepu, chociaz mieszkaja w jednej kamienicy i ta kamienica nalezy do babci.
        • maman3 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:34
          Jeśli był jakis ból, coś , co córkę bardzo dotknęło- a mąż to podkręcił-to jest duży problem. Jakim człowiekiem jest jej mąż? Typ dominujący? Tylko rozmowa, nawet łzy, no przecież jesli jej coś zalega- musi to w końcu wyrzucić.
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:58
            Maz corki pochodzi z inteligenckiej z dziada pra-dziada rodziny. Jest niewatpliwie dosc inteligetny, mielismy bardzo dobre nastawienie do niego, do ich malzenstwa. Wydaje mi sie, ze sa dobrym malzenstwem. Widzialam kiedys taka scene. Starszy wnuk mial pol roku. Corka miala egzaminy i na gwalt mnie potrzebowala (teraz ma nianie). Jej maz wrocil z pracy, ona wziela dziecko na rece i podeszla do drzwi przywitac sie, on cos burknal i nawet sie nie zatrzymal, tylko poszedl w glab korytarza. Widzialam, ze corce bylo bardzo przykro. Udawalam, ze niczego nie wiedzialam. Pare dni pozniej zapytalam, tak niby zartem , a jak sie jej w malzenstwie uklada, a ona na to, ze jak sie nie bedzie ukladac, to nie da sobie zycia zmarnowac. Sa ze soba osiem lat. To zdarzenie mnie troche zabolalo, ale pomyslam sobie, ze jej maz mogl zle sie czuc, miec jakis problem. Ze nie ma sprawy.
            • marina2 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 22:04
              to pytanie jeszcze nie padło: czy kiedykolwiek przyszli do Ciebie po pieniądze?
              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 22:25
                Nie, nie przyszli. Nie bylo takiej potrzeby, dostali mieszkanie i pomoc finansowa.
        • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:44
          No dobrze, a jak się córce uklada? Pracuje zawodowo? Czy wygląda na zdrową? Zadowoloną? Tak niezależnie od relacji z Wami.
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 22:17
            Pracuja oboje, dobrze im sie powodzi. Wygladaj na zadowolonych i szczesliwych. Corka jest bardzo dziecmi przejeta. Wlasciwie nie ma innego tematu, tylko dzieci, co jest do pewnego stopnia zrozumiale, bo rzadko w ogole rozmawiamy, to jesli juz to tylko o dzieciach. Ma dziwny zwyczaj, ze gdy ktos cos mowi do jej dzieci, natychmiast wlacza sie i mowi do nich jednoczesnie. Albo kiedy sie cos do niej mowi, slucha pierwszych dwoch slow i wlacza jej sie taki automat swiergolenia cos do dzieci. To skupienie na dzieciach jest dla innych meczace. Nie da nawiazac wiezi z jej dziecmi, rozmowy, jakiegos dialogu. Moze to z powodu tej pierwszej straty, ale to bylo osiem lat temu i naprwde nie wiem co o tym myslec.
            • croyance Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:53
              W tej rodzinie prawdopodobnie dzieje sie cos, o czym ona nie chce, zeby inni sie dowiedzieli. Dlatego nie utrzymuje z Wami kontaktow, dlatego zaglusza dzieci. Albo alkohol, albo przemoc, moze i sekta ... IMHO w tym kierunku bym szukala. Czesto dopiero jak wszystko trzasnie i kobiety zaczynaja gadac, wszyscy lapia sie za glowe 'nie mielismy pojecia'.

              Moja kuzynka, niestety, byla nieszczesliwa w malzenstwie i wygladalo to tak, ze najpierw wszystko bylo ok, a potem ... nadal bylo ok, ale ona pozrywala kontakty. Nagle nie mozna bylo z nia pogadac, na spotkania nie przychodzila, dzieci izolowane od innych dzieci w rodzinie ... Teraz mowi o tym tak: nie chcialam mowic, ze jest zle, bo sama sie oszukiwalam i nie chcialam, zebyscie zle o mnie mysleli, a nie chcialam/nie umialam klamac, wiec lepiej bylo nic nie mowic.


              [/b]
    • candyca Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:41
      Bardzo mi to przypomina styl i podejscie mojej matki. Moze ziec Cie po prostu nie lubi,z jakiegos powodu? Moze zwyczajnie wplywa na zone(Twoja corke) i ta nie kontaktuje sie z Toba? A moze wlasnie ona oczekuje Twojego wiekszego zaangazowania? Moze nie powinnas czekac na ZAPROSZENIE tylko jechac "na kawe" do niej? Nie narzucajac sie,tylko zwyczajnie jak matka do corki? No i mysle,ze dobrze byloby powiedziec corce,ze boli Cie takie jej zachowanie.
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 22:30
        Mowilam jej, ze mnie boli. Nie moge przyjsc na kawe, bo mnie nie wpusci, zreszta nikogo bez zaproszenia nie wpusci, nie wiem moze kolezanke z dzieckiem.

        Byc moze ziec mnie nie lubi, nie wiem, ale czy to powod, zeby corka stracila z nami kontakt? Czy to powod, zeby wnuki nie mialy dziadkow?
    • el_jot Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 21:49
      Ja zaczęłam unikać mojej matki po urodzeniu córki. Dlaczego? Bo zdałam sobie sprawę jakie mi życie przygotowała, ciągłe krzyki, bicie dosłownie za nic, brak jakichklowiek rozmów w dzieciństwie, oprócz jaką ocenę dostałaś i dlaczego tylko czwórka. Ale szalę goryczy przelało przeprowadzenie się mojej matki do mnie, to co ona wyprawiała - aż mi głupio pisać na forum. Może twoja córka ma jakieś pretensje do ciebie jescze z czasów dzieciństwa, a urodzenie dzieci to spotęgowało. Ja sobie nawet nie wyobrażam co będzie jeżeli moja matka będzie potrzebowała opieki na starość - ja jej na pewno tego nie zapewnię.
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 22:40
        Nie, nie jestem aniolem, ale matka dla niej bylam dobra, wyrozumiala i zawsze chetna do rozmow. Moj maz powiedzial, ze nie wyobraza sobie lepszej matki ode mnie. Wiem, ze przesadza, bo ja sobie wyobrazam i wiem, ze moglabym byc lepsza matka, ale bardzo sie staralam.
        • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 22:47
          Zaczęłam się zastanawiać, co bym zrobiła, gdyby to moja córka tak - pewnie napisałabym w liście o wszystkim, co czuję, i spytała, czy mogę cos zrobić, nawet zmienić coś w moim zachowaniu.
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 22:59
            nangaparbat3 napisała:

            > Zaczęłam się zastanawiać, co bym zrobiła, gdyby to moja córka tak - pewnie napi
            > sałabym w liście o wszystkim, co czuję, i spytała, czy mogę cos zrobić, nawet z
            > mienić coś w moim zachowaniu.

            Jej nie zalezy na poprawieniu stosunkow, ona ma swoje zycie, swoje kolezanki z dziecmi. Babci na Wilgilie nie zaprosila, ale po Wigilii zeszla pietro nizej i dala baci na talezyku piec pierogow.
            • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:01
              A dlaczego babcia nie była z Wami podczas wigilii?
              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:21
                nangaparbat3 napisała:

                > A dlaczego babcia nie była z Wami podczas wigilii?

                Musielismy jechac do mamy meza, ktora jest po wylewie.
                • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:24
                  I nie mogliscie babci zabrać ze sobą?
                  • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:33
                    Babcia w podroz by sie nie wybrala, bo ma problemy z biodrem.
                    • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 04:58
                      gwiazdozbiory napisała:

                      > Babcia w podroz by sie nie wybrala, bo ma problemy z biodrem.


                      a spytaliscie ja?
                      • murakami2 Re: Co sie stalo z moja corka? 18.11.10, 18:11
                        >
                        >
                        > a spytaliscie ja?

                        Czemu tak drążysz? Trochę to absurdalne.
    • kobieta_z_polnocy Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 22:13
      Wiesz, nawet jeśli coś kiedyś nieopatrznie powiedziałaś, to nie jest to wytłumaczenie dla zachowania córki. Ona odcina się przecież od całej rodziny, nie tylko od ciebie.

      Nie znając sytuacji i opierając się na twoim opisie - obwiniałabym męża. Moim zdaniem to on nie wyraża zgody na bliskie relacje między wami. Nie musi to być wprost. Wystarczy, że kiedy odwiedzają ją goście on zachowuje się opryskliwie i niegrzecznie. Jej jest wtedy wstyd i przestaje zapraszać ludzi, spotykać się z nimi...

      Moim zdaniem ona wcale nie jest taka silna, jak jej samej i wam się wydaje. Wstyd jej za męża i za siebie (że się godzi na takie życie), a jednocześnie jest zbyt dumna by przyznać się do błędu.

      Jakby nie było jednak, ja bym tego nie zostawiła. Zmuś ją do rozmowy i do odpowiedzi. Jak trzeba, doprowadź do awantury i płaczu. Jeżeli w czymś zawiniliście - macie prawo wiedzieć. Jeżeli coś się z nią niedobrego dzieje (niekoniecznie musi to być przemoc fizyczna) - tym bardziej powinniście reagować.
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 22:55
        To fakt, dba o nikogo. Obchodzi ja tylko jej wlasna rodzina. Mysle, ze kocha swojego meza, ze nie jest miedzy nimi jakos zle.

        On nie zachowuje sie elegancko, ale nie sadze, zeby ona sie tego wstydzila. Ona tez zachowuje sie nieladnie. Kiedys bylam wpuszczona z jej mlodsza siastra na chwile do mieszkania. Siedzialam ze starszym wnukiem, mlodsze zaczelo plakac. Ona daje mi do zrozumienia, ze mamy sobie pojsc. Mowie jej, ze zajmie sie starszakiem, niech ona zajmie sie mala. Kazala nam wysc. Wyszlysmy. Bylam wstrzasnieta. Zadzwonila po jakims czasie i powiedziala, ze przeprasza, ale na tym sie skonczylo. To byla z jej strony formalnosc.
        • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:07
          Czytając Twój pierwszy post zwróciłam uwagę, że nie piszesz ani słowa o tym, jaką osobą była Twoja córka, a nawet jaką jest teraz. Uderzyło mnie zwłaszcza sformułowanie: nie sprawiała problemów. Tak mówią nauczyciele o uczniach, którzy nagle robia coś strasznego. To że ktoś "nie sprawia problemów" nie znaczy, że ich nie ma, że nie cierpi. "Nie sprawia problemów" to straszne pustosłowie.
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:19
            Chcialam w skrocie napisac, ze byla latwym dzieckiem, co ciagle jej mowilam, jak latwo bylo ja wychowywac. Miala problemy, ale czlowiek nie przeniknie drugiego czlowieka i nie dowie sie wszystkiego. Ona byla niby amknieta w sobie, ale nie na tyle, zeby nie wiedziec co jej w duszy gra. W sredniej szkole miala chlopaka, byl czestym u nas gosciem, powiedziala mi o piewszym pocalunku, o piewszych doswiadczeniach z seksem, kiedy dostala pierwsza miesiaczke zadzwonila do nas, bylismy akurat na przyjeciu. Mowila duzo, ale nie wszystko. Pofarbowala sobie wlosy na filetowo, maz apopleksji dostal, ale wytlumaczylam mu, ze wszystko w porzadku, ze te fiolety, to odpowiednik jego dlugich wlosow, za ktore jego mame wzywali do szkoly.
            • anorektycznazdzira Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 07:21
              Podajesz akurat przykłady, które NIE świadczą o dobrym kontakcie z dzieckiem. Ja z moją mamą a teraz ze swoją córką rozmawiałam o sensie przyjaźni, problemach w grupie (o konkretnych zdarzeniach), o tym jaka jest która jej koleżanka, dlaczego i czy to córkę boli lub cieszy. Nie interesuje mnie (a kiedyś mojej mamy) FAKT zaistnienia pierwszego pocałunku, tylko nadzieje, które córka wiąże z danym związkiem, jej obawy, jaka jest w istocie relacja pomiędzy nią a chłopakiem. O relacjach córki z moim mężem a jej ojcem, który ideałem jakoś nie jest. O jej planach na przyszłość bliższą i dalszą ale bez sprawdzania, czy pasują do moich oczekiwań (!). I tak dalej. O tym rozmawiałam ja, córka cudownej matki ze swoja matką a teraz ze swoja córką.

              Moja córka NIE jest tzw łatwym dzieckiem.
            • analist73 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 13:20
              Łatwe dziecko. Chyba nie ma czegoś takiego. Ja byłam łatwym dzieckiem, zawsze chwalona, spokojna, nie sprawiałam problemów. A tak naprawdę robiłam to czego oczekiwali rodzice, nauczyciele. Moje problemy, były tylko moimi problemami. Byłam zamknięta w sobie, jak na czymś mi zależało to to robiłam, bez pytania o zgodę. Owszem też mówiłam dużo, ale nie wszystko, a przede wszystkim nie to co było najważniejsze. W pewnym momencie człowiek zadaje sobie pytanie, czy rodzice kochają jego czy tylko swoje wyobrażenie córki. Człowiek stwierdza że jest ze swoimi problemami sam i nie chce o nich opowiadać rodzicom (bo uważa że i tak nie pomogą). Ogólnie wygląda na to, że córka ma do Was wielki żal (może o to że nie pomogliście kiedy tego potrzebowała, nie chodzi o pomoc materialną), albo ma jakiś problem(z sobą, mężem, dziećmi, pracą.....) ale nie potrafi poprosić o pomoc tylko wszystkich odpycha. Potrzebna jest szczera rozmowa, tylko problem jest taki że Pani córka jej nie chce. Jeśli miałaby jakąś przyjaciółkę, to można by próbować z nią porozmawiać. Być może udałoby się porozmawiać z jej mężem. Zacząć pierwszemu, cześć, co u Was słychać.
              Jest jeszcze możliwość, że dotarło do niej, że macie o niej złe zdanie "zimna suka"(było takie stwierdzenie), o ona w to uwierzyła.
              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:00
                Ona sama tak o sobie powiedziala, ze wie iz w pracy tak o niej mysla. Mnie to bardzo zabolalo, ale potem nie moglo wyjsc z glowy, bo faktycznie jest zimna i odpychajaca.

                Twoj przyklad daje do myslenia. Nie wiem tylko dlaczego nie mielibysmy jej pomoc. Kiedy zaszla w ciaze nie bylo nawet mowy o braku pomocy, pomoc wydawala sie oczywista i to szeroko zakrojaona pomoc. Ja ja bardzo chronilam, nie byla samotna i zostawiona sama sobie.
                • analist73 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:11
                  Największy problem jest taki, że ona nie chce powiedzieć co się stało. Coś się musiało stać, a rodzina tego nie zauważyła. Nie pomogliście bo nie wiedzieliście, bo ona nic nie powiedziała. I powstało błędne koło, które trudno przerwać.
                  Wygląda że coś ukrywa, o czymś ważnym nie chce powiedzieć. I trudno będzie jej pomóc jeżeli sama nie powie. To że jest zimna może być jej obroną, może np nie chcieć się przyznać, że jej w małżeństwie się nie układa (to jest przykład, może chodzić też o coś innego). Może się nie chcieć do tego przyznać, uważając to za porażkę życia. Ona taka wspaniała a tu jej nie wyszło.
                  • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:26
                    Tu jest cos na rzeczy. Teraz uklada mi sie jakos w glowie, ze faktycznie ona byc moze tylko zgrywa sie na taka spelniona matke, zone i pracownice. Ale kiedys porazki znosila dzielnie, nie ukrywala, ze jej nie wychodzi. Moze nie o wszystkim mowila.
          • el_jot Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:20
            nangaparbat3 napisała:

            > Uderzyło mnie zwłaszcza sfo
            > rmułowanie: nie sprawiała problemów. Tak mówią nauczyciele o uczniach, którzy n
            > agle robia coś strasznego. To że ktoś "nie sprawia problemów" nie znaczy, że ic
            > h nie ma, że nie cierpi. "Nie sprawia problemów" to straszne pustosłowie.
            >
            DOKŁADNIE, jak się kogoś niezbyt dobrze zna to można coś takiego powiedzieć, ale nie o własnej córce, którą się tak niby kocha. Ja myślę, że to chodzi jednak o jakieś sprawy z dzieciństwa. Typu: matce się wydaje, ze wszytko ok, bo córka wszystko miała, wzorowa, piątkowa uczennica, głosu na mamę nie podniosła, bez kłótni i buntów. Może córka była u psychologa i wyszły jakieś ukrywane fakty, z którymi nie mozę się pogodzić i wini za to ciebie?
            >
            • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:30
              Od ojczyma tez się tak odwróciła?
              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:47
                Tez, i on cierpi bardziej niz ja. Dla niego to jest straszny cios. Nie moze tego wszystkiego pojac.
                • sotto_voce Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 00:08
                  > Tez, i on cierpi bardziej niz ja. Dla niego to jest straszny cios.
                  A to akurat, przyznasz, dość dziwne.
                  • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 00:15
                    Dlaczego? Jest ojczymem i byl dumny z relacji corka -ojciec. On teraz czuje, jakby cale jego zycie bylo nic niewarte.
                    • nangaparbat3 rozważ to spokojnie 16.11.10, 09:51
                      Bo widzisz - ja teraz fantazjuję, nie mam podstaw, by twierdzić, że tak było, ale wiem, że tak się zdarza: kiedy córka urodziła zdrowe dziecko poczuła się silna na tyle, by dopuścić do świadomości gniew i żal jakie zbioerały się na Ciebie lub niego lub na Was oboje, ale wcześniej była zbyt slaba, zbyt od Was zależna emocjonalnie, by je do siebie dopuścić.
                      U mnie w rodzinie był taki przypadek: dziewczynka dopiero po kilku latach opowiedziała matce, że jeden z mężczyzn z najbliższej rodziny, który bez cienia wątpliwości dałby się za tę dziewczynkę zabić, całował ją w sposób, który był dla niej nie do zniesienia, naruszał jej granice - choć na zewnątrz wyglądało to jak najzwyklejszy pocałunek rodzinny, ot choćby podczas składania świątecznych życzeń, matka stała obok i nie widziała.
                      Rozważ to spokojnie i z dystansem - pomyślałam jednak, że skoro nie mamy oporu fantazjować na temat męża przemocowca, mam prawo napisać i o innych możliwościach.
                      • gwiazdozbiory Re: rozważ to spokojnie 16.11.10, 10:02
                        To jest okropne, ze czlowiek, ktory wychowywal dziecko jak swoje, teraz podejrzany jest o takie niecne czyny. Ja mezowi o tych tutaj podejrzeniach nawet nie wspomnialam. Wiem, ze maz nie byby zdolny do takich trzeczy, znam go. To jest szlachetny, madry, dobry czlowiek.
                        Zreszta, corka takich spraw by nie ukrywala. To jest swiadoma osoba, swiadoma swoich praw.
                        • nangaparbat3 Re: rozważ to spokojnie 16.11.10, 10:08
                          Rozumiem, że się gniewasz, ale człowiek o którym pisałam też był szlachetny, mądry, dobry. I kochał tę małą nad życie, nie mam cienia wątpliwości. I nie robił niczego, co mozna by z zewnątrz opisać jako przekroczenie granic.
                          • gwiazdozbiory Re: rozważ to spokojnie 16.11.10, 12:22
                            Absolutnie to wykluczam.
                            W koncu nie wszyscy sa zboczencami.
            • daga_j Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 13:19
              Bardzo tłumaczycie tę córkę, a ja nadal jej nie rozumiem. Oczywiście nie zrozumiem, bo jej nie znam, ale bardzo to dziwne, ta sytuacja. Ja też się tak bardzo mamie nie zwierzałam, tak byłam taką piątkową spokojną dziewczynką, która swoje problemy i zmartwienia chowała przed innymi, było nas w domu kilkoro i nigdy nie czułam, że spędzam z mamą jakiś wyjątkowy nasz wspólny czas. Mama jak to mama, zalatana była, coś jej powiesz a ona za chwilę pyta "co mówiłaś?", na to brakowało, na tamto, miała swoje problemy, oczywiście w miarę była na bieżąco co u jej dzieci słychać, rady życiowe dawała itd. wychowywała nas jak umiała, ale jakąś przyjaciółką od zwierzania się nie była. I co? I płaczę jak nie mogę jechać na Święta "do Mamy", jak widzę ją kilka razy do roku bo za daleko obecnie mieszkam. Brakuje mi kontaktu z całą rodziną, są dla mnie ważni, choć prawie nikomu z nich nie zwierzałam się i nie chodziłam na imprezy, do zoo i kina z nimi (pojedyncze razy). Jest to moja RODZINA i czuję ich sprzyjające myśli (i wzajemnie) - to wystarczy by mi zależało na kontakcie. Dlatego nie potrafię zrozumieć, że jak młoda kobieta zakłada rodzinę to nagle zapomina o mamie, babci, siostrze, ma ich gdzieś i to jakby bez powodu?! Nie rozumiem. A autorka postu pisze z żalem, pisze, że to była dobra rodzina, kontakty i mówili sobie, że się kochają (jak 23 latka z własnej woli tak mówi rodzicom to chyba coś znaczy?), to jeszcze lepiej jak u mnie było. Co zawiniło, że tu kontakty się urywają a u mnie przykładowo nie? Autorka nie potrafi tego rozgryźć, my możemy podsuwać rozwiązania, pomysły, ale co siedzi w głowie tej dorosłej córki to na razie nikt nie wie. Jakieś zaburzenia uczuciowe, ale silna więź z rodziną by to zwyciężyły...
              Mój pomysł ale w niego nie wierzę, to taki, że mąż tej córki jest "tak inteligentny" z porządnej rodziny, że rodzina jego żony mu nie odpowiada, teściowie tej córki być może coś rzucili od niechcenia, i córka zaczęła się wstydzić swojego pochodzenia. Tamci jej bardziej imponują? No i jeszcze sprawa tej urazy, po stracie bliźniąt a musiała to bardzo przeżywać matka powiedziała jej coś co ją zabolało, nieważne, że to było z troski, ale nietrafione widocznie. Może jeszcze raz warto przeprosić córkę za tamte słowa i powiedzieć, że jesteś pod wrażeniem jak ułożyła sobie życie, ma dobrego (na pierwszy rzut oka) męża, cudne dzieci. Ale dodać, że jako rodzice jej oraz dziadkowie tychże dzieci pragniecie do rodziny należeć i należy wam się szacunek oraz starszej babci, i nie wiem.. ja bym drążyła czemu ona nie ma uczuć w stosunku do swojej rodziny? Nie stanęło jej w gardle w Wigilię, gdy wiedziała, że babcia siedzi sama piętro niżej? Babcia, która podejrzewam byłą jakąś tam tradycyjną babcią a nie wiedźmą patologiczną, co? Tego nie rozumiem. Czy ona wyobraża sobie, że kiedyś sama będzie babcią i nie będzie widywać wnuków bo jej dziecko wymyśli sobie odciąć się od rodziny, a jej wnuki będą udawać, że nie znają?..
              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:22
                To co napisalas, to slowo w slowo moje mysli. Roznice widze w tym, ze corka sie nas nie wstydzi, lecz chyba jej maz zadrosci nam naszej rodziny. Jego rodzice sie rozwiedli, ale przez wiele lat zyli pod jednym dachem w jakims patologicznym ukladzie dla "dobra dzieci". Czulam od poczatku, ze on wprowadza jakis element dywersji. Potrafil spedzic z nami dwa miesiace nie odzywajac sie przy obiadach ani jednym slowem. Wygladalo na to, ze nas bojkotuje. Kiedy po miesiacu takiego zachowania, powiedzielam mu na stronie, ze byloby nam milo, gdyby zamienil z nami choc slowo, zachowal sie bardzo niegrzecznie, wrzeszczac na mnie. I dalej milczal. Potem roznie bywalo, ale nie wital sie i nie zegnal, nie skladal zyczen i w ogole pomijal uwaga nasze istnienie.

                Nie powiedzialam corce o tym przez siedem lat, chociaz dopytywala sie o to zdarzenie. Uwazalam, ze byc moze cala ta sytuacja ze strata dzieci tak go do nas niechetnie nastrajala. Niestety okazalo sie, ze te moje pierwsze na jego temat impresje byly sluszne. Jednak dla corki na ogol byl mily i ona tez okazywala mu czulosc. Ma dobry kontakt z dziecmi, interesuje sie swoja rodzina, wiec nie moge z powodu tego, ze nie darzy nas sympatia wyciagac wniosku, ze jest zlym czlowiekiem, niedobrym mezem, czy ojcem. Ale teraz musze sie temu czlowiekowi blizej przyjrzec. Nie wiem tylko jak to dyskretnie zrobic.
                • nangaparbat3 no popatrz, przypomniałaś sobie :) 16.11.10, 15:13
                  Bo to co piszesz jest chyba bardzo ważne. Wygląda na to, że zięć ma bardzo poważne problemy w relacjach z ludźmi, nie sądzę by milczał chcąc Was obrazić, to raczej jego wewnętrzne problemy.
                  A możesz to zdarzenie osadzić w czasie?
                  BArdzo możliwe, że uznał, że go nie akceptujecie, i wymógł na żonie - niekoniecznie wprost - schłodzenie relacji z Wami. Może dał jej wybór: rodzina albo małżeństwo.
                  • gwiazdozbiory Re: no popatrz, przypomniałaś sobie :) 16.11.10, 15:49
                    Tylko, ze mysmy go zaakceptowali. Moj maz zastanawial sie nawet, czy moze wlasnie tego nam nie ma za zle. Ze gdybysmy go pognali, to niebylby sie ozenil itd.
                    • nangaparbat3 Re: no popatrz, przypomniałaś sobie :) 16.11.10, 16:01
                      To że Wyście go zaakceptowali w żaden sposób nie jest równoznaczne z tym, że on poczuł sie akceptowany.
                      Przerabiałam to z moim byłym mężem. Może powinnam była obwarować się jak Twoja córka, i wtedy nie bylibysmy się rozstali? Ale co to za życie.
                      • titta Re: no popatrz, przypomniałaś sobie :) 16.11.10, 22:54
                        Pokreceni ludzie maja pokrecone relacje z innymi. ale to nie zawsze jest wina tych innych ludzi.
                        Byly tez nie lubil moich rodzicow i uwazal, ze go nie lubia. Po prostu ich sie bal. (a lubili chyba barzdizej niz ja wink Bal sie, ze zobacza jaki jest naprawde?
                        Ludzie, ktorzy swojego prawdziwego ja nie akceptuja boja sie bliskich kontaktow z innymi... szczegolnie gdy inni sa w jakis sposob "silniejsi".
                        • nangaparbat3 Re: no popatrz, przypomniałaś sobie :) 17.11.10, 10:13
                          titta napisała:

                          > Pokreceni ludzie maja pokrecone relacje z innymi. ale to nie zawsze jest wina t
                          > ych innych ludzi.

                          Ale Ty mnie to tłumaczysz?
                          > Byly tez nie lubil moich rodzicow i uwazal, ze go nie lubia. Po prostu ich sie
                          > bal. (a lubili chyba barzdizej niz ja wink Bal sie, ze zobacza jaki jest naprawde
                          > ?
                          No nie wiem. Mój były akurat naprawdę jest wspaniałym człowiekiem, natomiast jego rodzice robili wiele, by mu to wybić z głowy. Doprowadzili do stanu, w którym uważał, że zawsze będzie karany za to, jaki jest - i to oczywiście daje fatalne skutki.
                          Kiedy poznałam jego rodzinę, doświadczyłam na sobie nagłego przypływu strachu - co ja takiego strasznego powiedziałam, że wszyscy patrzą w talerze, nikt się nie odzywa i miny takie, jakbym superbąka co najmniej puściła - wtedy zrozumiałam, dlaczego w gronie większym niż 3 osoby w ogóle się nie odzywa, mojej rodziny unika, nie lubi ich, nie ufa - i spodziewa się, że mają go za nic.
                          Tylko niech nikt nie pisze, że dorosły człowiek powinien sobie z tym poradzić - wieloletni trening prowadzony przez najważniejsze w życiu osoby jest nad podziw skuteczny.




                          > Ludzie, ktorzy swojego prawdziwego ja nie akceptuja boja sie bliskich kontaktow
                          > z innymi... szczegolnie gdy inni sa w jakis sposob "silniejsi".
                • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:10
                  Mam pytanie:

                  -czy kiedykolwiek uderzyłaś córkę?
                  -czy kiedykolwiek krytykowałaś do niej jej męża?
                  • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:20
                    totorotot napisała:

                    > Mam pytanie:
                    >
                    > -czy kiedykolwiek uderzyłaś córkę?

                    Tak, uderzylam ja moze z piec razy.

                    > -czy kiedykolwiek krytykowałaś do niej jej męża?

                    Nie, raz tylko poprosilam ja, zeby zaproponowala mezowi mowienie nam dzien dobry.
                    Odpowiedziala, ze to nie jest jej sprawa. - Chcesz, to powiedz mu to sama -uslyszalam.
                    • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:51
                      A czy ojczym ją uderzył?


                      ps. Twój zięc Was być może nie lubi, być może daliście im możliwość mieszkać w mieszkaniu w Waszej kamienicy, ale czy np. nie odwiedzaliście ich znienacka?
                      Poza tym wyolbrzymiasz niektóre kwestie-mama raczkującego malucha ma prawo poprosić babcię o zmianę obuwia, jeśli noga złamana to oczywiście powinna babci pomóc buty przebrać. Ale rabanu robić o tą zmianę butów nie powinnaś.
                      • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:55
                        Aha i ważne-w co, czym ją uderzyłaś i w jakich sytuacjach? Czy byli świadkowie?
                        Czy używałaś kiedykolwiek inwektyw wobec córki?

                        - -
                        no alarms and no surprises
                    • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:52
                      > Nie, raz tylko poprosilam ja, zeby zaproponowala mezowi mowienie nam dzien dobr
                      > y.
                      > Odpowiedziala, ze to nie jest jej sprawa. - Chcesz, to powiedz mu to sama -usly
                      > szalam.

                      No i córka miała rację.
                      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:57
                        nangaparbat3 napisała:

                        > No i córka miała rację.

                        Nie twierdze, ze nie miala. Bylam pytana, czy krytykowalam jej maeza. I to jest ten jeden raz.
          • nangaparbat3 chodzi mi o to 15.11.10, 23:22
            że to co piszesz w tym poscie i któryms z poprzednich sprawia wrażenie, że jej relacje z dziećmi są kompletnie pokręcone, przedziwne, nie zawaham sie powiedzieć: nie do końca normalne.
            Podobnie jak relacje z Tobą i resztą Waszej rodziny.
            Więc: taka dobra, spokojna, nie sprawiająca problemow - i nagle wszystko się wali?
            problemy były, tylko woleliscie ich nie widzieć - to zresztą normalne. A w jakimś momencie takie dziecko niesprawiające problemów pęka.
            Moze to coś podobnego?
            • gwiazdozbiory Re: chodzi mi o to 15.11.10, 23:32
              nangaparbat3 napisała:

              > że to co piszesz w tym poscie i któryms z poprzednich sprawia wrażenie, że jej
              > relacje z dziećmi są kompletnie pokręcone, przedziwne, nie zawaham sie powiedzi
              > eć: nie do końca normalne.

              Wlasnie tak to troche wyglada.

              > Więc: taka dobra, spokojna, nie sprawiająca problemow - i nagle wszystko się wa
              > li?
              > problemy były, tylko woleliscie ich nie widzieć - to zresztą normalne. A w jaki
              > mś momencie takie dziecko niesprawiające problemów pęka.
              > Moze to coś podobnego?

              Tak, od kiedy wyszla za maz, a czegolnie od kiedy ma dzieci, tak sie porobilo.
              • magotka11 Re: chodzi mi o to 15.11.10, 23:39
                gwiazdozbiory napisała
                >
                > Tak, od kiedy wyszla za maz, a czegolnie od kiedy ma dzieci, tak sie porobilo.

                no właśnie, jeśli "od kiedy wyszła za mąż" można się bardziej winy w jej mężu doszukiwać, Jeśli "od kiedy ma dzieci" może mieć urazę do Ciebie czy Twojego męża - choć mnie się wydaje, że w takim przypadku (ten2) " pękłaby" już dawno i wykrzyczała o co chodzi.
                • gwiazdozbiory Re: chodzi mi o to 15.11.10, 23:54
                  Jedyny zarzut jaki od niej uslyszalam, to wlasnie taki, ze radzilam jej nie spieszyc sie z ponowna ciaza.
                  Jesli chodzi o jej meza, to wiem, ze kochal swoja bacie, przejmowal sie swoja matka i ojcem, maja kontakt prze skypa. Zalezy mu tez na siostrze. Ma dobre relacje z rodzina, tak na oko, bo szczegolow nie znam.
                  Z kolei moja corka zaczela z mety krytykowac swoja tesciowa, a siostre, ktora ich odwiedzila, ledwo przez tydzin zniosla.
                  • magotka11 Re: chodzi mi o to 16.11.10, 00:13
                    gwiazdozbiory napisała:

                    > Jedyny zarzut jaki od niej uslyszalam, to wlasnie taki, ze radzilam jej nie spi
                    > eszyc sie z ponowna ciaza.
                    Stratę dziecka na pewno bardzo przeżyła i dlatego chciała szybko ponownie zajść w ciążę. Mogła którąś Twoją wypowiedź odebrać tak jabyś odradzała jej w ogóle zajście w ciążę, jakbyś nie popierała jej chęci posiadania dzieci w ogóle a nie "na razie".
                    '
                    > Jesli chodzi o jej meza, to wiem, ze kochal swoja bacie, przejmowal sie swoja m
                    > atka i ojcem, maja kontakt prze skypa.
                    Przez skypa też nie muszą wszystkiego wiedzieć. Jeśli masz możliwość skontaktowania się z nimi to zrób to.

                    > a siostre, ktora i
                    > ch odwiedzila, ledwo przez tydzin zniosla.
                    Ale to co, sana ją wyprosiła? A młodsza córka nie mówiła co się stało, że tak ją potraktowała? Może to ona coś powiedziała lub wtedy się coś wydarzyło?
                    • gwiazdozbiory Re: chodzi mi o to 16.11.10, 00:18
                      Byc moze tak mogla odebrac, ale ona wie, ze ja cenie rodzine i dzieci i nigdy by mi taka mysl do glowy nie przyszla. Ale kto wie, moze faktycznie tak zrozumiala, odebrala. Pytanie tylko, czy teraz to ma byc dla nas wszystkich kara?
                      • magotka11 Re: chodzi mi o to 16.11.10, 00:26
                        no właśnie. Jakbyś była pewna, że to akurat to. Ja bym chyba na Twoim miejscu jednak próbowała skontaktować się z kimś z pośród jej znajomych. Przecież wiesz gdzie pacuje. Ale z drugej strony może się wkurzyć jeszcze bardziej. no ciężka sprawa.
                        Jeszcze napomknę o jej ojczymie. (wcześniejszy któryś post) Czy wg Ciebie on za bardzo nie przeżywa tego rozstania? Może coś skłoniło córkę do szybkiego zamążpujścia? Ich relacje były dobre czy za-dobre?
                        • gwiazdozbiory Re: chodzi mi o to 16.11.10, 00:50
                          magotka11 napisała:

                          > no właśnie. Jakbyś była pewna, że to akurat to.

                          Bo juz sama nie wiem.
                          Jesli chodzi o meza, to wiem, ze wszystko jest w porzadku. On to przezywa, bo myslal, ze jestesmy fajna rodzina i byl szczesliwy, ze udalo nam sie wychowac madrego czlowieka.
                          • nangaparbat3 Re: chodzi mi o to 16.11.10, 09:58
                            On to przezywa, bo m
                            > yslal, ze jestesmy fajna rodzina i byl szczesliwy, ze udalo nam sie wychowac ma
                            > drego czlowieka.

                            Cały czas piszesz o Was - nie o córce.
                            Nie - był szczęśliwy, że corka jest mądrą kobietą
                            tylko: że NAM SIE UDAŁO
                            niepokoi mnie to.

                            Co do męża napisałam wyżej, czasem matka/żona widzi najmniej, choć wydaje się to niemożliwe.
                            • gwiazdozbiory Re: chodzi mi o to 16.11.10, 12:28
                              Nie wiem co w tym zlego, ze tak pisze. Corka od wielu juz lat prowadzi samodzielne zycie. Pisze o naszych bolaczkach, jak my odczuwamy te sytuacje. Kiedys byla nam bardzo bliska i pewnie inaczej wtedy bym pisala. Teraz pisze jak troche o obcej osobie, ktorej nie rozumiem.

                              Nie mam cienia watpliwosci.
                    • gwiazdozbiory Re: chodzi mi o to 16.11.10, 01:00
                      magotka11 napisała:

                      > Przez skypa też nie muszą wszystkiego wiedzieć. Jeśli masz możliwość skontaktow
                      > ania się z nimi to zrób to.

                      Myslalm o tym, ale czy to nie bedzie wlasnie to, za co mozna mnie znienawidziec? Czy nie beda mieli w koncu czegos, co im da pewnosc, ze jednak slusznie robia trzymajac sie od nas z dala. A co powiem jego rodzicom, o co zapytam?

                      To byla jego siostra, przleciala z zagranicy. Moja corka nie mogla zniesc, ze ktos u niej po domu sie kreci.
                      • anorektycznazdzira Re: chodzi mi o to 16.11.10, 07:33
                        > To byla jego siostra, przleciala z zagranicy. Moja corka nie mogla zniesc, ze k
                        > tos u niej po domu sie kreci.

                        To oraz inne opisy dość dziwnych zachowań skłaniają mnie do pytania, czy ona nie ma problemów psychicznych. Przepraszam, bo to Twoja córka, ale te reakcje, jeśli oczywiście nparwadę moglibyśmy odrzucić teorię o głębokim żalu o coś konkretnego, wyglądają jak przejawy jakiegoś zaburzenia. Taka możliwość nie ułatwia Ci postępowania w żaden sposób, może nawet utrudnia, ale mogłaby coś tłumaczyć.

                        Prawdę mówiąc nie przekonałaś mnie, że zrozumiałaś i uczestniczyłaś w jej tragedii po stracie dzieci. W takim wypadku możesz nie doceniać spustoszenia, które ta tragedia poczyniła w jej psychice. Czy córka była na terapii po stracie dzieci? Czy miała przed nią jakieś koleżanki, które potrafiłyby ocenić z boku, co się z nią stało?
                        To tylko przypuszczenie, ale wydaje mi się, że trzeba je rozważyć.
                • el_jot Re: chodzi mi o to 16.11.10, 15:59
                  no właśnie, jeśli "od kiedy wyszła za mąż" można się bardziej winy w jej mężu d
                  > oszukiwać, Jeśli "od kiedy ma dzieci" może mieć urazę do Ciebie czy Twojego męż
                  > a - choć mnie się wydaje, że w takim przypadku (ten2) " pękłaby" już dawno i wy
                  > krzyczała o co chodzi.

                  Eeee niekoniecznie. Ja mam do rodziców ogromny żal, nie mam ochoty utrzymywać z nimi kontaktów z różnych powodów, ale też nie mam ochoty z nimi o tym rozmawiać. Gdyby byli rodzicami w naszych czasach, mogliby mieć ograniczone prawa rodzicielskie, albo nawet odebrane dzieci, tak to teraz widzę.
        • el_jot Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:13
          gwiazdozbiory napisała:

          > Kiedys bylam wpuszczona z jej mlodsza siastra na
          > chwile do mieszkania. Siedzialam ze starszym wnukiem, mlodsze zaczelo plakac. O
          > na daje mi do zrozumienia, ze mamy sobie pojsc. Mowie jej, ze zajmie sie starsz
          > akiem, niech ona zajmie sie mala. Kazala nam wysc. Wyszlysmy. Bylam wstrzasniet
          > a. Zadzwonila po jakims czasie i powiedziala, ze przeprasza, ale na tym sie sko
          > nczylo. To byla z jej strony formalnosc.

          Nie wiem, może za bardzo wtrącałaś się do wychowywania wnuków, robiłaś coś co jej kompletnie nie odpowiadało i dlatego wtedy kazała ci wyjść i stopniowo ograniczała kontakty. Może jej mąż stwierdził, że zbytnio się wtrącasz, może uważą cię za złą babcię?
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:24
            Ja moich wnukow prawie nie znam. Nie mialam okazji, ani sie wtracac, ani wychowywac.
          • magotka11 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:29

            >
            > Nie wiem, może za bardzo wtrącałaś się do wychowywania wnuków, robiłaś coś co j
            > ej kompletnie nie odpowiadało

            Za takie coś można się z matką pokłócić co najwyżej a nie definitywnie urwać kontakt.
            • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 00:03
              Naprawde niczego takiego nie mialam okazji zrobic. Jedyne co mi przychodzi do glowy, to jak corka urodzila pierwsze dziecko spytalam ja kiedy mozemy ja odwiedzic, na co ona powiedzila, ze nie teraz, ze nie wie. Kiedy minelo troche czasu, nie pamietam, moze miesiac, zapytalam ja czy juz, to ona , ze jeszcze nie. Oczywiscie ofiarowywalam pomoc i nawet sie dziwilam, ze jej nie chce, bo ona lubi wygody i obsluge, ale nie zgodzila sie, nawet na dziesiec minut. W koncu udalo sie. No moze bylam troche nachalna dopytujac sie. Wiem, ze nie miala depresji poporodowej, bo dziecka nie mogal sie wrecz doczekac i bardzo byla przejeta karmieniem piersia i tym wszystkim co kryje sie pod slowami - wzorowa mama.
              • duzeq Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 10:56
                A to jest dziwne.
                Rozumiem, ze kazdy chce po porodzie odpoczac. Szczegolnie po jakims ciezkim porodzie. Ale wlasnej matce odmawiac mozliwosci ogladania pierwszego wnuczka, to znak, ze cos jest bardzo nie halo w waszej rodzinie. Miesiac odwlekac wizyte...?

                Moj porod nalezal to tych z serii "trauma na cale zycie". Jak tesciowie chcieli sie zwalic trzy dni pozniej, to nie to, zebym podskakiwala z radosci. Ale rozumialam, ze urodzenie dziecka w normalnej rodzinie jest taka radoscia, ze powinno sie dojsc do kompromisu. I doszlismy. Wpadli na doslownie 15 minut, przywitali sie ze mna (lezalam w lozku i nie zamierzalam z niego wyjsc), pozachwycali sie mala, chwile pogadalismy, lykneli kawe zrobiona przez mojego malzona i wypad. Jak dla mnie to wlasnie jest norma.

                Dziewczyny Ci juz pisaly i mysle, ze maja sporo racji - urodzenie dziecka przez Twoja corke bylo reakcja spustowa. Przelalo sie to, co sie wzbieralo w niej od lat. Teraz musicie dojsc do tego, co to jest, aczkolwiek nie sadze, zeby obylo sie bez jakiegos dobrego terapuety.
            • el_jot Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:32
              magotka11 napisała:

              >
              > >
              > >>
              > Za takie coś można się z matką pokłócić co najwyżej a nie definitywnie urwać ko
              > ntakt.
              Zależy, nie byłabym tak kategoryczna
        • magotka11 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:23
          To wszystko jest bardzo niejasne.
          Przez cały czas doszukujesz się, że to Ty zobiłaś bądź powiedziałaś coś nie tak. Może trzeba wreszcie poszukać gdzieś indziej.
          Co innego mogło ją skłonić do takiego zachowania?
          Sądząc po zachowaniu męża to on się do tego przyczynia. Może (choć nie koniecznie) znęca się nad nią psychicznie i m.in. nie pozwala na kontakty z rodziną? taką przemoc nie da się tak łatwo udowodnić. I nie łatwo się do tego przyznać przed innymi.To by tłumaczyło nawet to zachowanie jego, którego byłaś świadkiem. Córka mogła przy tobie chcieć pokazć, że jest ok. Po dłuższym takim życiu człowiek obojętnieje czy raczej stara się aby tak wyglądało w oczach innych - stąd "zimna suka".
          Nie chce abyś dochodziła do jej dzieci - może się bać, jego reakcji jak dowie się o tym choćby od dzieci.
          Lepiej żeby tak nie było, ale to bardzo prawdopodobne. dziecko nie urywa kontaktów z matką ot tak sobie, zawsze potrzebuje się pomocy czy chociaż pogadać, czy właśnie przyjść na święta. (nie chciała zaprosić babci czy nie mogła i było jej żal - zaniosła pierogi)
          Spróbuj porozmawiać z nią ale inaczej. Nie obwiniaj siebie i nie dopytuj co zrobiłaś. Pytaj jak jej się powodzi, jak się jej układa w pracy, w domu. i lepiej pod nieobecność męża.

          I druga rzecz. Co z jego rodzicami? Żyją?Kontaktują się z nimi?
          A podpytywałaś np koleżanki z pracy? Jak się zachowuje w pracy i czy tylkoWas nie chce w domu widzieć czy nikogo?


          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:46
            Nie znamy jej kolezanek z pracy. Z jego rodzicami maja kontakt przez internet, prze skypa
            i jezdza raz w roku. Jego rodzice sa rozwiedzeni, ojciec ponownie sie ozenil, a matka ma chyba kogos, albo miala.

            Nie wyobrazam sobie, zeby mojej corce ktos mogl czegos zabronic. Nawet ja nigdy nie osmielilam sie jej niczego zabraniac, tak od okolo cztenastego roku zycia, jesli czegos chciala, to nikt jej nie powstrzymal. Pojechala na wakcje, poznala chlopaka, obecnego meza, po powrocie z wakcji oswiadczyla, ze przenosi sie na inna uczelnie w innym miescie. Nie spytala nas, czy mamy cos przeciwko temu, a nam nie przyszlo do glowy jej zabronic, bo niby jak.


            Czlowiek szuka w sobie jakiegos bledu, ale nawet jak popelnil, to przeciez jest to nieuniknione.
            Moja corka byla dla nas kims, wspaniala istota, ktora podziwialismy i kochali calym sercem.
            • magotka11 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 00:03
              gwiazdozbiory napisała:

              >
              > Nie wyobrazam sobie, zeby mojej corce ktos mogl czegos zabronic. Nawet ja nigdy
              > nie osmielilam sie jej niczego zabraniac, tak od okolo cztenastego roku zycia,
              > jesli czegos chciala, to nikt jej nie powstrzymal. Pojechala na wakcje, poznal
              > a chlopaka, obecnego meza, po powrocie z wakcji oswiadczyla, ze przenosi sie na
              > inna uczelnie w innym miescie. Nie spytala nas, czy mamy cos przeciwko temu,

              Tym bardziej może jej być ciężko się przyznać do błędu, albo ma żal, że nie zareagowaliście wtedy.

              A czy zwróciłas uwagę na zachowanie córki gdy nie chciała Cię wpuścić? Była raczej zła na Ciebie czy bardziej wystraszona, jakby czegoś się bała?
              Nie masz możliwości pojechać do niej bez zapowiedzi i porozmawiać z jakąś sąsiadką czy znajomą?
              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 00:08
                Nie, nie byla wystraszona. Nie znosi jak sie w jej plan dnia wkradnie cos niezaplanowanego.
                Nie znam sasiadow. W tym domu mieszka tez babcia, moja mama, mieszka pietro nizej, pod nimi, i slyszy tylko rowerki, autka i klocki
      • anulla1 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:10
        A mnie się zapala czerwona lampka jak czytam o tym że nie dopuszcza dzieci do głosu, tak jakby nie chciała żeby coś powiedziały. Ja się obawiam to niestety przemoc ze strony męża.
        • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 00:12
          Ostanio jak widzialam wnuki, jedno mialo rok, a drugie trzy lata. Ona tak dziamga odruchowo, jakby byla zazdrosna o kotakt z dziecmi, ale nie wiem na pewno. Starszy wnuk nie sprawial wrazenie przestraszonego. Inteligetne, pogodne dziecko.
          • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:05
            A przy innych też tak dziamga czy tylko przy Was?
            • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 12:29
              Przy wszystkich, taki ma sposob bycia.
    • nanuk24 Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:21
      zastanowilabym sie czy jej maz czasem nie uytrudnia jej kontaktow z Wami(z mama i siostra). Czy w jej domu nie dochodzi do przemocy.
    • sotto_voce Re: Co sie stalo z moja corka? 15.11.10, 23:31
      Uważam, że najbardziej prawdopodobne jest, że córka przepracowuje coś z dzieciństwa - coś, co ma związek z Wami jako rodzicami, tzn. Tobą, jej biologicznym ojcem i ojczymem. Oczywiście inne możliwości też trzeba brać pod uwagę, np. depresję córki czy przemoc w jej obecnej rodzinie.
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 00:31
        W przemoc trudno mi uwierzyc, a przerabianie problemow z dziecinstwa. No dobrze, ale czy ona je swiadomie przerabia?
        Uswiadomilam sobie, ze ona nie ma dobrych stosunkow z nikim oprocz meza i byc moze mamami poznanymi w parku.
        • magotka11 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 00:35
          gwiazdozbiory napisała:

          > Uswiadomilam sobie, ze ona nie ma dobrych stosunkow z nikim oprocz meza
          Tylko czy jeśli ona podeszła do niego z dzieckiem a on ją minął bez słowa może świadczyć o dodrych stosunkach. W sumie też nie możesz tego wiedzieć gdyż u nich nigdy nie bywasz.
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 00:53
            Jak ida ulica, wygladaja na zadowolonych. Czy ludzie, jak im sie nie uklada, razem chodza z dziecmi do parku? Pewnie osobno by chodzili.
            • anorektycznazdzira Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 07:49
              Tak, chodzą. Nie uwierzyłabyś, gdzie chodzą i co mówią ludzie, którzy mają w domu problemy. Mężowie na 5 dni przed wyprowadzką do kochanki oświadczają na imprezach, że kochają tylko swoją Cudowną Żonę. Pobite żony wychodzą pod rękę z mężami do kościoła. Biorą dzieci w wózkach, wyglądają wtedy tak, jak chcą wyglądać.
        • sotto_voce Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 01:19
          Ochłodzenie kontaktów po usamodzielnieniu się, a potem całkowite ich zerwanie na kilka miesięcy wygląda trochę na świadome "przerabianie" problemów w stylu "Toksycznych rodziców". Oczywiście to takie gdybanie, bo mało danych.
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 01:30
            Czy gdybysmy byli toksycznymi rodzicami corka gnalaby na kazde swieta, ferie i wakcje do domu, zostawiajac chlopaka. Ona sie wrecz plawila, rozkoszowala byciem w domu.
            Ktos podpowiedzial, ze byc moze corka ma zal, ze nie powstrzymalismy jej przed wyjazdem do chlopaka, ale wiem, ze gybysmy powstrzymali, choc pojecia nie mam jak, padloby zdanie ze moze corka nie moze nam wybaczyc tego, ze ja powstrzymalismy, ze zrujnowalismy jej zycie.
            • panda_zielona Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 02:43
              A ile Twoja córka ma lat? bo mnie się wydaje,że zachowuje się jak rozkapryszona panienka,a nie dorosła kobieta matka dzieciom.Wydaje mi się,że za bardzo doszukujesz się winy w sobie.Ja powiedziałbym,że jest mi przykro na takie trakrowanie,ale nie będę się narzucać i jak zechce porozmawiać to jesteś gotowa.
            • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:11
              A ile kilometrów od domu studiowała?
          • el_jot Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:01
            sotto_voce napisała:

            > Ochłodzenie kontaktów po usamodzielnieniu się, a potem całkowite ich zerwanie n
            > a kilka miesięcy wygląda trochę na świadome "przerabianie" problemów w stylu "T
            > oksycznych rodziców". Oczywiście to takie gdybanie, bo mało danych.

            Zgadzam się całkowicie, pisałam o tym już wyżejsmile
    • bambinek Re: Zgadzam sie z Anullą 15.11.10, 23:46
      W domu Twojej córki ewidentnie zle się dzieje,zastanawia mnie to,o czym NIE piszesz,jak dzieci Twojej córki reagują na tatę? jaki mają kontakt? czy są wesołe? i jak reagują na Ciebie,gdy Cię widzą?.Wydaje mi się,że Twoja córka coś przed Tobą ukrywa i boi się by maluchy nie powiedziały. Innego rozwiązania nie widze, to nie jest normalne zachowanie.Problemem jest mąż Twojej córki.
      • bi_scotti Opcje do przemyslenia 16.11.10, 01:15
        Powtorze za Verdana *jezeli nie jestes trollem*, to nasuwaja sie takie opcje:
        - molestowanie seksualne przez ojczyma, o ktorym w jakims momencie corka probowala Cie nieskutecznie poinformowac lub Ty nigdy nie uwierzylas, albo nie zauwazylas
        - choroba psychiczna albo Twojej corki, albo ziecia
        - przemoc w rodzinie Twojej corki

        Ja bym pewnie poszukala kontaktu z kolezankaéprzyjaciolka corki i z nia probowala pogadac wykladajac prosto na stol, co Ci lezy na sercu. Nawet jesli nie pomoze Ci to nawiazac sensownych kontaktow z corka, to przynajmniej bedziesz wiedziala czy u niej wszystko OK a i ona sie dowie od przyjaciolki, ze Ci zalezy. No i niezaleznie od efektow, wspieralabym kontakty miedzy siostrami.
        • gwiazdozbiory Re: Opcje do przemyslenia 16.11.10, 01:25
          bi_scotti napisała:

          > Powtorze za Verdana *jezeli nie jestes trollem*, to nasuwaja sie takie opcje:
          > - molestowanie seksualne przez ojczyma, o ktorym w jakims momencie corka probow
          > ala Cie nieskutecznie poinformowac lub Ty nigdy nie uwierzylas, albo nie zauwaz
          > ylas
          > - choroba psychiczna albo Twojej corki, albo ziecia
          > - przemoc w rodzinie Twojej corki


          Pierwsza opcje wykluczam, znaczy to molestowanie.
          W te pozostale jakos trudno mi uwierzyc. Kombinuje sobie, ze corce, oprocz meza i dzieci nikt nie jest potrzebny. Zamienila po prostu jedna rodzine na druga. Czy tak sie zdarza, bo nigdy z takim przypadkiem sie nie spotkalam?
          • luksusowa.narzeczona Re: Opcje do przemyslenia 16.11.10, 02:53
            gwiazdozbiory napisała:

            > W te pozostale jakos trudno mi uwierzyc. Kombinuje sobie, ze corce, oprocz meza
            > i dzieci nikt nie jest potrzebny. Zamienila po prostu jedna rodzine na druga.
            > Czy tak sie zdarza, bo nigdy z takim przypadkiem sie nie spotkalam?


            moi tesciowie tez nie wierzyli i do teraz nie wierza, a ja jestem juz kilka lat po zakonczeniu chorego zwiazku malzenskiego, w ktorym tkwilam i nikt nie wiedzial co sie naprawde dzieje.

            przestan powtarzac "trudno mi w to uwierzyc", bo zycie bywa bardziej zaskakujace niz nam sie wydaje. zamiast "nie wierzyc" sprawdz kazda mozliwosc.
    • magotka11 Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 02:13
      1 była bita poniżana wyzywana - nie chce aby dzieci spotkało to samo
      2 była dla Was wszystkim - wszystko jej było wolno nie liczyła się z waszym zdaniem robiła co chciała - bez słowa zmieniła studia i wprowadziła się do chłopoka
      3 wydaje się prawdziwe:
      Była dla Was wszystkim, kochaliście itd. i obchodziliście się z nią jak z jajkiem, aby tylko nie wejść na odcisk, nie zrobić czegoś co jej się nie spodoba, itd.
      Efekt - córka rządzi w domu, nie liczy się z Waszym zdaniem, bo i tak jej nie zabronicie - żeby się w żadnym wypadku nie obraziła. zmienia studia i tyle.
      Od kiedy to córki trzeba pytać "mogę cię odwiedzić", "na 10 min chociaż". Mówi się "kiedy mogę przyjechć" "przyjadę w niedzielę, pomogę ci". "Bardzo chcę zobaczyć wnuka - przyjadę" a nie czy mogę.
      Zastanów się czy ona wcześniej Was szanowała czy to głównie Wy ją uwielbialiście, dawaliście wszystko, staraliście się jej nie zdenerwować żeby się cieszyła i nie stresowała mowym tatą, nową siostrą, sytuacją, domem, żeby nie czuła się gorsza od siostry itp.
      Dostała kasę, mieszkanie, podziękowała czy sądziła, że to jej się należy?
      Jeśli tak to przestań obchodzić się z nią w ten sposób. Przestań bez przerwy prosić się żeby Cię wpuściła do domu i pytać czy możesz wejść wnuki zobaczyć czy ją.
      Daj jej spokój przez jakiś czas, nie przychodź nie narzucaj się a potem zacznij inaczej.
      "Córko w niedzielę doCiebie przyjadę", nie pytaj, mów. Nie daj się zbyć byle czym. Jesteś jej matką. Ona widocznie ma juz dość tych pytań co ci się stało, o co chodzi, czy dobrze się czujesz, co ja zrobiłam. Im dłużej się to ciągnie tym gorzej.
      Pokaz jej, że jesteś jej matką i nie czekaj aż ona Ci na to pozwoli.

      Swoją droga powinna się obawiać, że jej dzieci kiedyś się odegrają za to na niej, jak się tak napatrzą jak się babcie traktuje.
      • melmire Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 07:29
        > Od kiedy to córki trzeba pytać "mogę cię odwiedzić", "na 10 min chociaż". Mówi
        > się "kiedy mogę przyjechć" "przyjadę w niedzielę, pomogę ci". "Bardzo chcę zoba
        > czyć wnuka - przyjadę" a nie czy mogę.



        Yyyyy, od zawsze?
        • sonia-3 Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 14:43
          Czytam wszystkie posty i domiemane powody problemu. I wiesz co, jak dla mnie to po prostu córka jest egoistką, pozbawioną uczuć kobietą. Myśli tylko o sobie , dzieciach i o mężu. Pewnie zawsze taka była, tylko w znacznie mniejszym stopniu, a ponieważ dostawała od Was co tylko chciała, to wykorzystywała to, ale docenić nie umiała. Tacy ludzie myślą, że im się to należy. Taki ma charakter ( może po biologicznym Ojcu). A ponieważ trafiła na męża typu " ćwok", który to ani miły, ani sympatyczny, to jeszcze na dodatek bardziej egoistyczny niż córka. Pewnie zięć gardzi każdym i ma manię wyższości, a tym samym skutecznie nasila córki negatywne cechy charakteru. Może córka zawsze taka była, a wy ją idealizowaliście. Teraz dobrze im się powodzi ,mają wszystko co potrzeba, staliście się zbędni, to już was nie potrzebuje. I tyle. Szkoda, bo widzę, że fajni z was ludzie, a i wnuki mieliby fajnych dziadków. Jeśli tak jest, to córka sama bat sobie kręci, bo jej dzieci odwdzięczą się jej tym samym, bo tak ich wychowa. Może jeszcze będzie coś potrzebować, bo różnie w życiu bywa, to wtedy spokornieje. I wtedy przyjdzie do Was. No cóż przykre.
          • gwiazdozbiory Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 16:01
            sonia-3 napisała:

            > Czytam wszystkie posty i domiemane powody problemu. I wiesz co, jak dla mnie to
            > po prostu córka jest egoistką, pozbawioną uczuć kobietą. Myśli tylko o sobie ,
            > dzieciach i o mężu. Pewnie zawsze taka była, tylko w znacznie mniejszym stopni
            > u, a ponieważ dostawała od Was co tylko chciała, to wykorzystywała to, ale doce
            > nić nie umiała. Tacy ludzie myślą, że im się to należy. Taki ma charakter ( moż
            > e po biologicznym Ojcu). A ponieważ trafiła na męża typu " ćwok", który to ani
            > miły, ani sympatyczny, to jeszcze na dodatek bardziej egoistyczny niż córka. Pe
            > wnie zięć gardzi każdym i ma manię wyższości, a tym samym skutecznie nasila có
            > rki negatywne cechy charakteru. Może córka zawsze taka była,

            To jest to, co ja w glebi serca czuje i mysle, i moj maz tez i bacia i reszta rodziny.
            Naprawde tyle lat znosimy jej fochy, tyle lat pragniemy porozumienia i nic...
            Moj maz wysiadl, powiedzial mi, ze nie widzi mozliwosci naprawy zaistnialej sytuacji, bo czekac dluzej nie bedzie. Kosztuje nas to duzo nerwow i zdrowia. Bardzo to jest przykre i nawet trudno nazwac nauczka, bo cos bezpowrotnie tracimy. Tracimy corke, wnuki, tracimy nasza rodzine. Jezeli nie stac jej nawet na utrzymywanie kontaktu ze swoja siostra, ktora ja kocha i uwielbia, to nie wiem, gdzie ona ma serce.
            • totorotot Re: Jeszcze jedna opcja 17.11.10, 15:44
              > Naprawde tyle lat znosimy jej fochy, tyle lat pragniemy porozumienia i nic...
              > Moj maz wysiadl, powiedzial mi, ze nie widzi mozliwosci naprawy zaistnialej syt
              > uacji, bo czekac dluzej nie bedzie. Kosztuje nas to duzo nerwow i zdrowia. Bard
              > zo to jest przykre i nawet trudno nazwac nauczka, bo cos bezpowrotnie tracimy.
              > Tracimy corke, wnuki, tracimy nasza rodzine. Jezeli nie stac jej nawet na utrzy
              > mywanie kontaktu ze swoja siostra, ktora ja kocha i uwielbia, to nie wiem, gdzi
              > e ona ma serce.

              Czyli Wasza rodzina ma o Twojej córce złe zdanie-nie lubicie jej, oj nie lubicie.
              To cóż się dziwić, że ona nie chce z Wami mieć nic wspólnego, skoro już od wielu lat uważana jest za taką-owaką? Jej zerwanie kontaktów z Wami potwierdza tylko Waszą opinię że ona taka dziwna.
              A czy Ty utrzymujesz kontakty z nielubianymi osobami, o których wiesz, że Cię nie lubią?
              • murakami2 Re: Jeszcze jedna opcja 18.11.10, 18:28
                Twoje doszukiwanie się problemu tam, gdzie logicznie go nie ma, jest irytujące.
                Nie lubią jej zachowania od pewnego momentu po prostu.
      • anorektycznazdzira Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 07:58
        A to co napisała Magotka też jest możliwe.
        Też nie uważam, żeby były normą zapowiedzi u rodzonej córki jak w królewskim pałacu na audiencję.
        • mamamira Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 08:15
          Nie szukaj przyczyny tylko w zięciu bo córka tez nie chce się z Toba spotykać.Ja tez jestem matka dorosłych dzieci,wiem jak można je szybko i łatwo urazić nie zdając sobie z tego sprawy .Moze cos kiedyś powiedziałaś, zrobiłaś co ja bardzo zabolało,dla Ciebie może była to drobnostka a dla córki nie..Jedynie co możesz teraz zrobić to szczerze z nią porozmawiać.
          • gwiazdozbiory Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 10:06
            mamamira napisała:

            > Nie szukaj przyczyny tylko w zięciu bo córka tez nie chce się z Toba spotykać.
            > Ja tez jestem matka dorosłych dzieci,wiem jak można je szybko i łatwo urazić ni
            > e zdając sobie z tego sprawy .Moze cos kiedyś powiedziałaś, zrobiłaś co ja bar
            > dzo zabolało,dla Ciebie może była to drobnostka a dla córki nie..Jedynie co mo
            > żesz teraz zrobić to szczerze z nią porozmawiać.

            Te szczere rozmowy do niczego nie doprawadzily, bo ona nie miala nic konkretnego do powiedzenia. Blagalam ja wrecz, ze jesli ma cos na sercu, zeby powiedziala, a ona jedyne co mi powiedziala, to to, ze odradzalam jej szybka ciaze.
            • nangaparbat3 Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 10:21
              Opowiedzieć można tylko o słowach, jakie kiedys zostały wypowiedziane, trudniej opisać wszystkie niewerbalne sygnały, które tym słowom towarzyszyły - a to one decydują o znaczeniu.
              Ale byc może to tylko taka wymówka.
              Jednak: zachowanie córki sprawia wrażenie, że chce chronić swoje dzieci przed rodziną. To może być objaw problemów psychicznych albo wspomnienie złych doświadczeń z własnego dzieciństwa, czasem (pewnie najcześciej) jedno i drugie.

              No i wciąż pozostaje opcja problemow małżeńskich - im bardziej córka boi się Was zawieść, tym bardziej będzie je ukrywać, jeśli są.
            • analist73 Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 13:22
              Być może "odradzanie szybkiej ciąży" było przysłowiową kroplą.
              • gwiazdozbiory Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 13:44
                analist73 napisała:

                > Być może "odradzanie szybkiej ciąży" było przysłowiową kroplą.

                Ale w czym? Jesli sama podejmowala decyzje, to moja rada nie byla jakim kolejna proba ograniczenia jej wolnosci. Nie byla juz nami, wiec nie mogla miec nas dosc, tym bardziej, ze szczesliwa byla spedzajac wakacje i swieta w domu. Gdyby bylo inaczej, nie szukalaby zbytnio wymowek, zeby trzymac sie od domu z daleka.
      • gwiazdozbiory Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 09:56
        magotka11 napisała:

        > Była dla Was wszystkim, kochaliście itd. i obchodziliście się z nią jak z jajki
        > em, aby tylko nie wejść na odcisk, nie zrobić czegoś co jej się nie spodoba, it
        > d.

        Tak, staralismy sie szanowac jej wybory i pomysly na zycie. Nawet gdy bylismy czyms zdziwieni lub nawet niezadowoleni nie okazywalismy tego. Rozmawialismy z nia o tych
        decyzjach czy problemach, ale ona zawsze uspokajala nas, ze wie co robi.

        > Zastanów się czy ona wcześniej Was szanowała czy to głównie Wy ją uwielbialiści
        > e, dawaliście wszystko, staraliście się jej nie zdenerwować żeby się cieszyła i
        > nie stresowała mowym tatą, nową siostrą, sytuacją, domem, żeby nie czuła się g
        > orsza od siostry itp.

        Nie stresowala sie nowym tata, bo miala dwa lata, jak zostala corka mojego drugiego meza. Swojego biologicznego ojca prawie nie znala, nawiazal z nia stosunki jak byla juz prawie drosla osoba. Ona wiedziala, ze byla dla nas bardzo wazna i ze ja kochamy. Czula to i mowila jak dobrze jej z nami w domu. Nie, nie bylo z jej strony jakiejs wdziecznosci, podziekowan, ale tez nie czekalimy na to.
        Nie narzucam sie, nie jezdze do niej. Czekam, sama nie wiem na co.
        Rozmawialam z moim mezem o tym tutaj watku, o roznych tutaj pogladach na nasza sprawe. Powiedzial, ze nawet jak sie w koncu z corka jakos dogadamy, to juz nigdy nie bedzie tak jak dawniej, a Swiat to on z nimi juz nie chce spedzac, nie dal by rady psychicznie tego wytrzymac.
        Mam wiec kolejne zmartwienie.
        • nangaparbat3 Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 10:30
          A może od swego biologicznego ojca dowiedziała się czegoś, co zmieniło jej stosunek do Was, a jednocześnie spowodowało, że się tak "obwarowała"?
        • magotka11 Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 11:33
          Nie, nie bylo
          > z jej strony jakiejs wdziecznosci, podziekowan, ale tez nie czekalimy na to.

          No właśnie. Nie czekacie nawet na jej reakcjię. Wspaniali rodzice dali dziecku mieszkanie i po sprawie.
          • gwiazdozbiory Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 13:47
            magotka11 napisała:

            > No właśnie. Nie czekacie nawet na jej reakcjię. Wspaniali rodzice dali dziecku
            > mieszkanie i po sprawie.

            Reakcja byla fajna, ucieszyla sie. smile
          • nangaparbat3 Re: Jeszcze jedna opcja 16.11.10, 14:08
            To akurat wydaje mi się zupełnie normalne.
            Też nie oczekuje od corki wdzięczności za to, co jej daję - ale oczekuję szacunku, miłości i troski, których bym identycznie oczekiwała dając o wiele mniej.
    • premeda Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 08:29
      Przede wszystkim wcale nie znasz córki, snujesz domysły o co może jej chodzić ale tak jakby była zupełnie obcym człowiekiem. Na pewno sprawdziłabym wariant z przemocą (moze być tylko psychiczna) ze strony zięcia. Biorąc pod uwagę, że córki wcale nie znasz to za szybko wykluczyłaś molestowanie (jak dla mnie) ale to musisz sama sobie przemyśleć. Tak sobie jeszcze myślę, że to zarzekanie się przez córkę, że ona zasze da sobie radę, pokazywanie jaka jest silna oznacza tak naprawdę, że jest zupełnie odwrotnie i ona w rzeczywistości jest raczej słaba i bierna. No i jeszcze wariant ostatni córka po prostu jest człowiekem, któremu tak naprawdę rodzina poza mężem i dziećmi jest zupełnie niepotrzebna do szczęścia i dopiero przy mężu poczuła się na tyle pewnie, żeby Wam to pokazać.
      • verdana Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 08:55
        Mnie zastanawia jeszcze jedno- Twoja córka mieszka w tym samym domu, co babcia. I o ile rozumiem, zerwała także kontakty z babcią, a już nie zaproszenie samotnej babci na Wigilię wydaje się czymś, co daleko wykracza poza ramy zwyklej niecheci do rodziny. czy zwróciliście córce uwagę, czy pomineliscie to milczeniem?
        Czy córka ma znajomych poza rodzina, czy z kimś się spotyka - babcia powinna to wiedzieć. Bo wygląda na to, ze problem nie dotyczy kontaktow z rodzina, tylko całkowitego odseparowania się od wszystkich. A wtedy przyczyną może byc choroba psychiczna, przemoc w rodzinie albo inne problemy rodzinne.
        • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:24
          verdana napisała:

          > Mnie zastanawia jeszcze jedno- Twoja córka mieszka w tym samym domu, co babcia.
          > I o ile rozumiem, zerwała także kontakty z babcią, a już nie zaproszenie samot
          > nej babci na Wigilię wydaje się czymś, co daleko wykracza poza ramy zwyklej nie
          > checi do rodziny. czy zwróciliście córce uwagę, czy pomineliscie to milczeniem?
          >
          Ona ich nie zerwala, ale wg swojego planu te kontakty podtrzymuje. Nigdy nie zaprosi babci do domu, a jak sie zdarzylo, ze babcia przyszla, to w progu kazala jej kapciobuty zdejmowac. Babcia miala zlamana stope , nie moze chodzic na boso.
          Pominelismy milczeniem, bo wlasciwie co mielismy jej powiedziec? Mialaby powod mowic, ze sie jej czepiamy.
          Czasem wpadnie do baci na dol, ale dlatego, ze starszy wnuk chce, zeby bacia zapalala mu swieczke, on zdmuchuje, ona zapali, on znowu zdmuchnie itd.

          > Czy córka ma znajomych poza rodzina, czy z kimś się spotyka - babcia powinna to
          > wiedzieć.

          Spotyka sie z ludzmi, ktorzy maja dzieci w wieku jej dzieci.
          • analist73 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 13:01
            Spotyka się tylko z ludźmi, którzy mają dzieci w wieku jej dzieci? To trochę tak jakby spotykała się z ludźmi tylko dla dzieci. Czy wszystkie inne kontakty zerwała? Trochę to dziwne. To tak jakby nie potrzebowała żadnych kontaktów z ludźmi, a zarazem wiedziała że są potrzebne.
            • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 13:17
              Na to wyglada. Ale mysle, ze skoro wszystko robi dla dzieci, to chyba nie pozbawilaby ich dziadkow.
              Teraz sobie uswiadomilam, ze babcie nie byly w jej zyciu wazanymi osobami.
              • analist73 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:02
                Może dlatego, że dziadkowie nie byli ważni w jej życiu. A może boi się, że przy dziadka się rozklei i wyjdzie np. z roli osoby która nad wszystkim panuje i nikogo nie potrzebuje.
          • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:36
            Za duzo rzeczy pomijacie milczeniem. Czy jak jeszcze byla dzieckiem to tez dla swietego spokoju nie zwracaliscie uwagi jak cos bylo nie tak? Traktujecie dorosla juz corke jak swieta krowe i dziwicie sie, ze ona ludzmi pomiata?
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:13
        premeda napisała:
        > Przede wszystkim wcale nie znasz córki, snujesz domysły o co może jej chodzić

        Od dwunastu lat corka mieszka poza domem, wiec to prawda, ze teraz wlasciwie jej nie znamy.

        No i jeszcze wariant ostatni córka po prostu jest człowiekem, któremu t
        > ak naprawdę rodzina poza mężem i dziećmi jest zupełnie niepotrzebna do szczęści
        > a i dopiero przy mężu poczuła się na tyle pewnie, żeby Wam to pokazać.

        To mi najbardziej pasuje. Takie wlasnie wnioski wyciagnelismy z mezem i reszta rodziny.
        Ale czy nie mysli, ze dzieciom potrzebni sa dziadkowie? Ona bardzo o dzieci dba, o ich rozwoj, diety, ubrania, wozki, zabawki itd.
        • myga Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:23
          > To mi najbardziej pasuje.
          _____
          Mam wrazenie, ze chowasz glowe w piasek, stad wybierasz to, co ci pasuje. To bardzo trudne przestac oklamywac siebie i przyjac prawde na klate, bo cos z tym trzeba bedzie zrobic. Ale to nie jest prawda, ze dorosla corka nie potrzebuje kontaktow z wlasna rodzina. Zapewne, jezeli jest tak, jak mysle, ze jest ona ofiara przemocy, to niewiele mozesz zrobic, oprocz zapewnienia jej, ze zawsze moze na was liczyc. Ja bym nie zwazala na zakaz odwiedzin i wpadala bym niezapowiedziana, nawet na pare minut, a i poprosila bym najblizsza rodzine, tych, co mieszkaja blisko, o to samo. Bo ofiara przemocy nie przyzna sie sama, bedzie wszystko ukrywac.
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:30
            Pasuje mi, bo sama do takiego wniosku doszlam. A pomysly, ktore mi tutaj podsuwacie na pewno rozwaze, na pewno cos zrobie, przemysle wszystko jeszcze raz.
            Przede wszystkim, tak jak mowisz, musze zapewnic corke, ze moze na nas liczyc.
            • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:40
              Ja tak właśnie myślę, że warto żebyś teraz odczekała, przespała się, pochodziła co najmniej parę dni z tymi myślami, niech się wszystko poukłada samo, bardzo możliwe, że coś ważnego Ci się uświadomi, przypomni.
              Czasem rozmawiam z rodzicami o problemach z dziećmi/dzieci i zauważyłam, że o najważniejszych sprawach przypominają sobie nie wcześniej niz po godzinie głębokiej rozmowy, kiedy już się wydaje, że mniej więcej wiemy, o co chodzi, nagle wyłania się cos bardzo ważnego.
              Daj sobie czas, nie spiesz się teraz z działaniami, rozmowami - chyba że co do czegoś będziesz czuła, ze na pewno, bez cienia wątpliwości - już.
              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:53
                Musze sprawdzic te ewentualna przemoc. Nie wiem jeszcze jak, ale musze to wykluczyc. Moj maz twierdzi, ze corka nie pozwoliby sobie na to. Ale kto wie, moze zalezy jej na tym by dzieci mialy ojca i placi za to milczeniem. Ale to takie do niej niepodobne. Mysle, ze babcia tez slyszalaby co nieco.
                • magotka11 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 11:09
                  gwiazdozbiory napisała:

                  > Musze sprawdzic te ewentualna przemoc. Nie wiem jeszcze jak, ale musze to wykl
                  > uczyc. Moj maz twierdzi, ze corka nie pozwoliby sobie na to.
                  A skąd on to wie?? przecież nie wiecie jaki jest jej mąż. Cały czas piszesz co myślicie, czujecie i jak bardzo byliście WY szczęśliwi , że udało się tak dobrze ją wychować itp. A ona? jaka była? A czy wy utrzymywaliście z kimś innym kontakty towarzyskie? rodzina, znajomi?
                  Cały czas mówisz jaka ona zaradna, jak sobie sama dobrze radzi, itp.
                  A nie jest tak, że zawsze musiała liczyć tylko na siebie? Pisałaś, że rozmawiała z Wami ale decyzje podejmowała sama, nie chieliście się wtrącać i narzucać je wsojej decyzji. Czy aby nie za każdym razem ? Są sytuacje kiedy trzeba zareagować, czy pomóc dziecku a nie przeczekiwać.
                  • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 11:40
                    Nie pytala nas o zdanie. Stawiala nas przed faktem i nie znosila sprzeciwu. Byla uparta, ale mnie sie to dosc podobalo, bo jej upartosc nie byla dla niej destrukcyjana. Podejmowala decyzje i sama ponosila ich konsekwencje, ale nie byly to decyzje rujnujace jej zycie.

                    Utrzymywalismy kontakty towarzyskie i rodzinne. Wszyscy zawsze podziwiali nasza corke.
                    Byla wesola, miala fajne poczucie humoru, bardzo ladna, zdolna i pracowita, pomagla w domu.Troche zlosliwa, taka jedzowata, ale nie za bardzo, no i uparta.
                    Przychodzily kolezanki, potem tez koledzy, byly prywatki. Miala czasem problemy z przyjaciokami. Mowila o nich ze zloscia i duza doza msciwosci, ale przechodzilo jej po pewnym czasie albo zrywala stosunki. Wlasnie, bardzo latwo przychodzilo jej zerwac stosunki nawet z dlugoletnia przyjaciolka. Troche mnie to dziwilo.
                    • magotka11 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 12:03
                      gwiazdozbiory napisała:

                      > Nie pytala nas o zdanie. Stawiala nas przed faktem i nie znosila sprzeciwu. Byl
                      > a uparta, ale mnie sie to dosc podobalo, bo jej upartosc nie byla dla niej dest
                      > rukcyjana. Podejmowala decyzje i sama ponosila ich konsekwencje, ale nie byly t
                      > o decyzje rujnujace jej zycie.

                      no właśnie! wszystko robiła sama a Wy się cieszyliście, że takie cudowne, bezproblemowe dziecko. Wzięła na siebie całą odpowiedzialność.
                      Co z tego, że z Wami rozmawiała jak w ogóle nie liczyla się z waszym zdanie.

                      > Wszyscy zawsze podziwiali nasza
                      > corke.
                      Wy się nią chwaliliście, byliście dumni. Może nie chce Was zawieść
                      (ktoś już o tym pisał) i nie przyzna się do problemów teraz. Albo ma tego dość.

                      > Wlasnie, bardzo latwo przychodz
                      > ilo jej zerwac stosunki nawet z dlugoletnia przyjaciolka. Troche mnie to dziwi
                      > lo.

                      A nie pojawił się ten problem po kontaktach z ojcem, którego praktycznie nie znała? Przecież coś was kiedyś łączyło , mieliście córkę a rozstaliściesię.
                      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 12:15
                        magotka11 napisała:

                        > no właśnie! wszystko robiła sama a Wy się cieszyliście, że takie cudowne, bezpr
                        > oblemowe dziecko. Wzięła na siebie całą odpowiedzialność.
                        > Co z tego, że z Wami rozmawiała jak w ogóle nie liczyla się z waszym zdanie.

                        To prawda, nie brala naszego zdania pod uwage, nawet nie pytala jakie jest nasze zdanie.
                        Ona nas tylko informowala, ze ma zamiar zrobic to czy tamto.

                        Jej ojciec porzucil nas z dnia na dzien. Ustatkowal sie dopiero po czwartym malzenstwie i znalazl czas, zeby skontaktowac sie z dorosla juz corka. Alimentow nie placil i corka w ogole sie nie interesowal.

                        Nasz corka sama wyznacza sobie nowe zadania, ciagle cos studiuje, doksztalca sie, zdaje egzaminy. Jest bardzo ambitna. Chce dobrze zarabiac, zalezy jej na statusie materialnym.
                        • magotka11 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 12:29
                          >
                          > Nasz corka sama wyznacza sobie nowe zadania, ciagle cos studiuje, doksztalca si
                          > e, zdaje egzaminy. Jest bardzo ambitna. Chce dobrze zarabiac, zalezy jej na sta
                          > tusie materialnym.
                          Chce udowodnić, że jest wiele warta i wiele potrafi. SAMA.
                          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 12:34
                            magotka11 napisała:

                            > Chce udowodnić, że jest wiele warta i wiele potrafi. SAMA.

                            Ale nikt nigdy nie mial watpilowsci co do tego.

                            • magotka11 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 12:57

                              > > Chce udowodnić, że jest wiele warta i wiele potrafi. SAMA.
                              >
                              > Ale nikt nigdy nie mial watpilowsci co do tego.
                              >
                              Wystarczy, że oczekiwaliście zbyt wiele. Zawsze sama wszystko robiła i decydowala. Może z problemami tez była sama i tak sobie sama poradziła.
                              Przestan rozpamiętywać a zacznij coś robić.
                              Tak było cudownie, że aż nieprawdziwie.
                              A jeśli było tak super to pozostaje przemoc ze str męża i strach przed przyznaniem . Choć to co piszesz coaz bardziej dowodzi, że ona miała już wcześniej problemy, ale była sama ze wszystkim a Wy tego nie widzieliście. Chcieliście żeby było dobrze i na tym się wszystko opierało.
                              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 13:21
                                Nie rozpamietuje.Padaja pytania jaka byla, jak zylismy, to odpowiadam.

                                Moze faktycznie cos przeoczylismy.
                                • magotka11 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 13:26

                                  > Nie rozpamietuje.
                                  nie miałam na mysli forum smile
                                  • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 13:29
                                    smile W glowie juz mi sie troche maci.
                              • magotka11 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 13:24
                                i jeszcze coś. Czy wyjaśniłaś jej co się stało z jej ojcem? Nie było to tak, że skoro była mała to nic jej nie tlumaczyłaś, potem sama sobie musiała po swojemu wszystko wytlumaczyć? Potem nagle kontakt z ojcem. Może jego wersja różniła się od Twojej? Mówiłaś jej prawdę?
                                To by na poważnie tłumaczyło jej stosunek nie tylko do Ciebie ale i do innych.
                                Nie wiem co się wydarzyło między Tobą i jej ojcem ale dziecko zawsze bardzo przeżywa takie sytuacje. Nawet jeśli rodzicom się wydaje, że jest ok.
                                • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 13:39
                                  Ojciec poznal inna pania. Wiedziala, ze jej biologicznym ojcem jest ktos inny, ale zapominalismy o tym wszyscy. Czasem ludzie nam przypominali, dziwiac sie, ze taka udana rodzina, a przeciez to nie jest "prawdziwy" ojciec. Corka nie miala jakis szczegolnych wiezi z innymi czlonkami rodziny.
                            • analist73 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:20
                              Może ona ma co do tego wątpliwości. Może stara się za wszelka cenę udowodnić, że jest samodzielna i samowystarczalna.
                            • magda.ogonk Re: Co sie stalo z moja corka? 18.11.10, 15:35
                              A ona to wie? Wie, że jesteście z niej dumni?
                              Mówiliście jej to?
                              Bo czasem wydaje się to tak oczywiste, że się tego nie mówi.
                              Czy poza tym, że zdarzyło Ci się kilka razy zwrócić uwagę jej mężowi, mówiłaś o nim kiedyś coś dobrego? Że cieszysz się, że im razem dobrze, że taki mądry itp.?
                              I czy na przykład powiedziałaś, że jest świetną mamą?
                              A jeśli jednak potrzebowałaby jakiejś pomocy (bo przecież może coś się czasem nie udawać), to zawsze może na Was liczyć?

                              Bo mnie bardzo zastanawia dlaczego ma o sobie samej takie złe zdanie. Jeśli uważa, że inni myślą o niej, że jest "zimną suką", to coś jest nie tak. Chciała być silna i asertywna, ludzie inaczej to odebrali i ktoś jej dał do zrozumienia brutalnie, co o niej myśli. Może ona w ten sposób się broni? Bo jak mnie nie lubią, to ja ich odizoluję od siebie, nie będę się narażać na przykre kontakty.
                              To by wyjaśniało dlaczego tak mało osób wokół niej zostało. Może czuła się odepchnięta i dlatego sama odpycha.
                              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 18.11.10, 15:50
                                magda.ogonk napisała:

                                > A ona to wie? Wie, że jesteście z niej dumni?
                                > Mówiliście jej to?

                                Mowilismy, chwalili, podziwiali, na glos, wyraznie. Na pewno dotarlo.
                    • claudel6 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 23:32
                      do tego momentu: "Miala czasem problemy z przyjaciokami." to jakbym czytała o sobie.
                      Ale ja mam bardzo dobre, bliskie i częste kontakty z rodzicami i z siostrą.
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:33
            Obawiam, ze jak tylko pisne cos przeciwko jej mezowi, to bede jeszcze wiekszym wrogiem .
            Wtedy beda mieli prawo mnie nienawidziec.
            • magotka11 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:55
              gwiazdozbiory napisała:

              > Obawiam, ze jak tylko pisne cos przeciwko jej mezowi, to bede jeszcze wiekszym
              > wrogiem .
              > Wtedy beda mieli prawo mnie nienawidziec.
              Cały czas boisz się do niej odezwać, cośkolwiek jej powiedzieć. Na pewno nie było tak zawsze?
              Nie musisz jej mówić nic przeciwko jej mężowi ale się przyjrzeć bliżej całej sytuacji. A do babci chodzisz? nie możesz do córki ale mozesz do swojej matki. Powinnaś tam spędzać jak najwięcej czasu i zobaczyć sama co się dzieje.
              I nie możliwe jest żebyś nie miała znajomych tam gdzie ona mieszka. Wszak meiszkanie ma po Was. spokojnie już dawno mogłaś się czegoś dowiedzieć od innych.
            • fajnalutowamama Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 13:49
              gwiazdozbiory napisała:

              > Obawiam, ze jak tylko pisne cos przeciwko jej mezowi, to bede jeszcze wiekszym
              > wrogiem .
              > Wtedy beda mieli prawo mnie nienawidziec.

              Nie mów nic przeciwko jej męzowi bo to faktycznie podkręci tę wrogość wobec Ciebie. Odczekaj, zastanów sie, spróbuj obiektywnie przeanalizować te wszystkie "dobre" lata, wyłącz się na chwilę w taki sposób spójrz na tę sprawę, jakby to dotyczyło nie Ciebie, twojego dziecka tylko jakichś obcych osób - może takie podejście pomoże Ci znaleźć jakieś nowe fakty, przemyślenia. Spróbuj! Coś musiało się wydarzyć, ze doszliście do takiego smutnego punktu w waszym życiu. Być moze jest tak, że w chwili gdy została matką, cos jej sie przypomniało, spojrzała na to od innej strony i wywołało w niej tak straszne uczucie niechęci do Was, że postanowiła się odizolować - może podzieliła się tym z mężem i stąd też jego niechęc do Was. Trudna sprawa.
              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:34
                Nic mie pozastaje jak odczekac, no i jakos tego jej meza przeswietlic.

                Bardzo dziekuje za wsparcie. smile
        • premeda Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:23
          A jakie córka miała kontakt z dziadkami?
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:31
            premeda napisała:

            > A jakie córka miała kontakt z dziadkami?

            Z moja mama i mama meza.
            • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:45
              A powiedz - bo ja jestem z rodziny od paru pokoleń ateistyczne, i mimo to pozostawienie babci samej w wigilię wydaje mi się jakimś końcem świata. Czy przed wyjazdem nie rozmawiałaś z córką o tym? Nie upewniłaś się, że babcię zaproszą?
              Jak czytam o tym, że każe babci ściągać papcie, odnoszę wrażenie, że ona Was wszystkich, łącznie z babcią, nienawidzi. Oczywiście to moje skrajnie subiektywne odczucie.
              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 11:15
                nangaparbat3 napisała:

                > A powiedz - bo ja jestem z rodziny od paru pokoleń ateistyczne, i mimo to pozos
                > tawienie babci samej w wigilię wydaje mi się jakimś końcem świata. Czy przed wy
                > jazdem nie rozmawiałaś z córką o tym? Nie upewniłaś się, że babcię zaproszą?

                Nie smialabym jej tego zaproponawac.

                > Jak czytam o tym, że każe babci ściągać papcie, odnoszę wrażenie, że ona Was ws
                > zystkich, łącznie z babcią, nienawidzi. Oczywiście to moje skrajnie subiektywne
                > odczucie

                Ona chyba nie ma swiadomosci co robi, bo liczy sie tylko jej czas, jej wygoda, jej sprawy, jej rodzina.
                • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:19
                  I teraz popatrz: żeby pojechać z mężem do jego chorej matki zostawiłaś swoją chorą matkę samą w wigilię.
                  A przecież mógł pojechać sam.
                  Może odpowiedź dlaczego tak się stało pomogłaby zrozumieć postępowanie córki.
                  • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:36
                    Moja mama to rozumiala, ze moim obowiazkiem jest pojechac z mezem. To mogla byc jej (mamy meza) ostatnia Wigilia. Nie mialam wyboru.
                    • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:04
                      gwiazdozbiory napisała:

                      > Moja mama to rozumiala, ze moim obowiazkiem jest pojechac z mezem. To mogla byc
                      > jej (mamy meza) ostatnia Wigilia. Nie mialam wyboru.

                      To znaczy, że mąż Cię strasznie zdominował. Naprawdę wystarczyłoby, żeby to on sam pojechał do swojej mamy, a Ty mogłaś spędzić Święta ze swoją mamą, też niemłodą i też mogącą nie dożyć następnej wigilii.
                      W innych miejscach piszesz, że chroniłaś córkę przed gniewem ojczyma - fioletowe włosy, ciąża przed ślubem. Przed czym tak naprawdę ją chroniłaś? Co on robi kiedy wpada we wściekłość?
                      Jesteś z nim bardzo związana, bardzo go szanujesz, utożsamiasz się z nim - wielokrotnie piszesz "my", "nas", "nasze". I jednocześnie piszesz, że corka miała niewielki kontakt z babciami, czyli i z Twoją mamą.
                      Może córka powiela Wasz model w wersji hard?
                      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:18
                        Moj maz nie wpada we wscieklosc. To spokojny, zrownowazony czlowiek. Bardzo lubiany, szanowany. Nie, nie zdominowal mnie. Jesli chodzi o ciaze, to nie chcialam, zeby sie zmartwil, powiedzial cos, czego moze pozniej zalowac. Jak sie ojciec dowiaduje, ze corka zaszla w niespodziewana ciaze, to moze cos nieopatrznie powiedziec.
                        Czasem pisze "my", czasem "ja", roznie pisze.smile
                        Corka miala kontakt z moja mama codzienny, ale nie palala do babci wielka miloscia. Do drugiej babci tez.
                        • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:38
                          > Corka miala kontakt z moja mama codzienny, ale nie palala do babci wielka milos
                          > cia. Do drugiej babci tez.

                          No popatrz, popatrz, a to ciekawe. Babcie najczęściej są uwielbiane przez dzieciaki-o ile oczywiście mają z wnuczętami dobre relacje (ktore same kreują).
                          Czy masz pomysł, dlaczego babcie nie były lubiane?
                          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:46
                            totorotot napisała:
                            > > Corka miala kontakt z moja mama codzienny, ale nie palala do babci wielka
                            > milos
                            > > cia. Do drugiej babci tez.
                            >
                            > No popatrz, popatrz, a to ciekawe. Babcie najczęściej są uwielbiane przez dziec
                            > iaki-o ile oczywiście mają z wnuczętami dobre relacje (ktore same kreują).
                            > Czy masz pomysł, dlaczego babcie nie były lubiane?

                            Nie masz zdolnosci do bycia psychologiem. Lekcje logiki tez by Ci sie przydaly. Przeinaczasz fakty juz w pierszym zdaniu. Nie palac do kogos wielka miloscia nie znaczy, ze sie go nie lubi. I co z tego, ze najczesciej babcie sa uwielbiane?
                            • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 17:04
                              Gwiazdozbiory, sformułowanie "nie pałać do kogoś miłością" jest eufemistycznym określeniem niedarzenia kogoś sympatią ergo nielubienia. Np. Jarosław Kaczyński nie pała miłością do Donalda Tuska.

                              Mogłaś napisać "córka nie była nigdy związana emocjonalnie z babciami, a ich stosunki oceniam na neutralne" i już nie pojawiłby się problem w odczytaniu tego, co zamierzałaś zakomunikować.

                              Uwagi na temat lekcji logiki są niepotrzebną wycieczką osobistą, zwłaszcza że-jak mi sie wydaje-lekcji tych odbyłam mniej więcej tyle samo co Ty.

                              Co z tego, że babcie są uwielbiane? To z tego, że najczęściej tak jest, jeśli jednak nie jest w danym przypadku-warto się zastanowić dlaczego. Zwłaszcza że ta relacja na początku jest kreowana przez osoby dorosłe (tu: babcie) i jeśli po kilkunastu latach ona (relacja, nie babciasmile kuleje, to najczęściej z powodu zaniedbań/błędów leżących u jej korzeni.

                              Czyli pytam: co z babciami było nie tak smile
                        • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:57
                          gwiazdozbiory napisała:

                          > Jesli chodzi o ciaze, to nie chciala
                          > m, zeby sie zmartwil, powiedzial cos, czego moze pozniej zalowac. Jak sie ojcie
                          > c dowiaduje, ze corka zaszla w niespodziewana ciaze, to moze cos nieopatrznie p
                          > owiedziec.
                          Dopiero za drugim czytaniem to zobaczyłam: przecież człowiek ze ZMARTWIENIA nie mówi rzeczy, których może żałować. Mówi je w gniewie, w złości.
                          Przyszło mi do głowy, że może Twoja mama i jej rodzina przeżyli coś strasznego podczas wojny na przykład i stąd to uciekanie od uczuć, zaprzeczanie im.
                          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 16:05
                            Ze zmartwienia mozna powiedziec - Boze, po co jej ta ciaza teraz.
                            Miala dwadzescia dwa lata i byla na trzecim roku studiow.

                            • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 18:13
                              Pewnie tak, ale w tym co piszesz - a dotyczy okres SPRZED odcięcia się corki, jest albo nadmierna obawa przed reakcjami męża albo jakieś niesłychane cackanie się z córką, wierz mi - ja sama cackam się jak mało kto, więc jeśli to widzę, to naprawdę coś musi być na rzeczy.
                              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 18:23
                                nangaparbat3 napisała:

                                wierz mi - ja sama cackam się jak mało kto, więc jeśli to widzę,
                                > to naprawdę coś musi być na rzeczy.

                                Bo generalnie cackam sie z ludzmi.
                                • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 18:49
                                  A równolegle piszesz, że "córka znalazła sobie reproduktora".
                                  • verdana Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 18:53
                                    Dla mnie to nie tyle jest cackanie się, co obawa, ze maż chlapnie cos niewybaczalnego. W zwyklej rodzinie corka, ktora dosyć niespodziewanie zachodzi w ciąże jest jakoś przygotowana na to, ze może nie być wybuchu radości. A rodzice sami z siebie starają sie nie powiedzieć czegoś, co trudno byloby wybaczyć - a Ty oczekiwalaś, ze mąż cos takiego powie.
                                    To kolejna sprawa dotyczaca ciąży, ktora jest dziwna.
                                    • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 19:07
                                      verdana napisała:
                                      a Ty oc
                                      > zekiwalaś, ze mąż cos takiego powie.

                                      Nie rozumiesz. Nie chcialam zeby sie zmartwil, ze jego wnuki sa juz poczete. Bo to cholernie nie fair by bylo wobec wnukow.
                                      • verdana Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 19:20
                                        Uczucia męża chyba nie zależą od tego, co mu kazesz czuć, od tego może zależeć tylko to, co powie na glos. Widze tu powazny problem - okazuje się, że nie pozwalasz rodzinie czuć tego, co czuje, tylko to, co Ty uwazasz za odpowiednie uczucie.
                                        Zastanawiam się, czy nie jest to cos niezwykle istotnego dla rozwiązania zagadki zachowania corki - jesli ona też miała prawo wyrazać tylko uczucia, które Ty zaaprobowałas, to może byc przyczyną spóźnionego buntu.
                                        • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 19:58
                                          verdana napisała:

                                          > Uczucia męża chyba nie zależą od tego, co mu kazesz czuć, od tego może zależeć
                                          > tylko to, co powie na glos. Widze tu powazny problem - okazuje się, że nie po
                                          > zwalasz rodzinie czuć tego, co czuje, tylko to, co Ty uwazasz za odpowiednie uc
                                          > zucie.

                                          Dlaczego tak uogolniasz, przenosisz sprawe od razu na cala rodzine i wszystkie uczucia?
                                          Nie widzisz wyjatkowosci tej sytuacji? Bylam wzruszona, rozczulona i ucieszona. Chcialam, zeby maz to zrozumial, zanim cos powie.

                                          > Zastanawiam się, czy nie jest to cos niezwykle istotnego dla rozwiązania zagadk
                                          > i zachowania corki - jesli ona też miała prawo wyrazać tylko uczucia, które Ty
                                          > zaaprobowałas, to może byc przyczyną spóźnionego buntu.

                                          Nie wiem jak to jest z pozwalaniem dzieciom na wyrazanie uczuc . Czasem chyba hamujemy to wyrazanie, zwlaszcza negatywnych i publicznie. Nie powiem, ze mi sie nie zdarzalo ograniczyc corce wyrazenia uczuc, chociaz nie przypominam sobie konkretnego przypadku.
                                          • verdana Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 22:09
                                            Nie, chciałaś, aby maż podzielił Twoje uczucia. To nie to samo.
                                            To nie chodzi o "wyrazanie uczuc" - nie powiedziałaś męzowi, ze ma byc cicho, nawet jeśli jest wsciekły. Uznałaś, ze nie ma prawa być wsciekły, ani smutny - ma obowiazek się ucieszyć. W tym widze problem, bo tak naprawdę nie wiesz w ten sposób nic o prawdziwych uczuciach męża, o ktorych miał prawo pogadać - z Toba, nie z corką.
                                            • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 22:46
                                              verdana napisała:

                                              > Nie, chciałaś, aby maż podzielił Twoje uczucia. To nie to samo.

                                              Nie powiedzialm mu co ma czuc, tylko zaby nic nie mowil, zanim nie poczuje. A wiedzialm co poczuje, bo go dobrze znam.
                                              Chcialam, zeby sie w swoich uczuciach najpierw rozeznal, zeby mial chwile na namysl.
                                              Porosilam go, zeby zanim cos powie, chwile sie zastanowil.

                                              bo tak naprawdę nie wiesz w ten
                                              > sposób nic o prawdziwych uczuciach męża,

                                              Chyba zartujesz. Prawdziwe uczucia, a odruchowe zmartwienie sie i tego wyrazenie, to dwie rozne sprawy.

                                              Czy nie przygotowalabys meza na na jakas wazna wiadomosc? Ot tak, powiedziala mu prosto z mostu? Bardzo mocno watpie.
                                              • verdana Re: Co sie stalo z moja corka? 19.11.10, 14:19
                                                Oczywiscie że mowię prosto z mostu - mąz nie dziecko. A jego reakcji jakoś sie nie obawiam - a Ty najwyrażniej tak.
                                                czy mężowi zdarzały sie niekontrolowane, agresywne reakcje wobec córki?
                                                • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 19.11.10, 14:39
                                                  verdana napisała:

                                                  A jego reakcji jakoś sie
                                                  > nie obawiam - a Ty najwyrażniej tak.
                                                  > czy mężowi zdarzały sie niekontrolowane, agresywne reakcje wobec córki?

                                                  Nie zdarzaly i nie zdarzaja mu sie takie reakcje, ani wobec corki ani wobec nikogo.
                                                  Maz, to zdarzenie, z zawiadomieniem go o ciazy corki, wspomina jako zabawna sytuacje zyciowa, jak z serialu o rodzinnych pereypetiach. Nigdy nie mial jej za zle tej ciazy, a ze tak bedzie, widzialam od poczatku, bo go znam prawie trzydziesci lat.
                                                  Wazne sytuacje rodzinne czy osobiste lubie oprawic w specyficzna odswietna atmosfere. Ta wiadomosc byla przekazana nie tylko odswietnie, ale tez z humorem.
                                                  • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 19.11.10, 16:44
                                                    > Wazne sytuacje rodzinne czy osobiste lubie oprawic w specyficzna odswietna atmo
                                                    > sfere. Ta wiadomosc byla przekazana nie tylko odswietnie, ale tez z humorem


                                                    1.Czy córka była równie zadowolona z podania inf. o ciąży "z humorem"?
                                                    2.ja bym wróciła do rozważenia Twoich słów, że córka związała się z "reproduktorem", czyli kwestionujesz inne powody jej związku z mężem.
                                                    3. jak wyglądałaby powyzsza syt. przy zmianie płci? Masz syna, jego żona zachodzi w ciążę, mówisz: ja wiedziałam, ze ona prędko zajdzie w ciążę, bo jej potrzebowałeś jedynie jako inkubatora-który mąż by się nie obraził?
                                                    Moze tu ma zal, ze nie wierzysz,ze corka jest w stanie tworzyc normalne relacje emocjonalne? Moze projektujesz na nia swoja przypadlosc...?
                                                    'mam nadzieje, ze wszystko Ci sie pomyslnie ulozy smile
                                                  • verdana Re: Co sie stalo z moja corka? 19.11.10, 16:46
                                                    dziwne to dla mnie - tak, jakby komunikacja między rodziną nie była spontaniczna, tylko wydumana - to powiem tak, a to inaczej. Zresztą wczesniej nie pisałaś o "odświętnosci" tylko o obawie, jak zareaguje mąż - to ktora wersja jest prawdziwa?
                                                    Kolejny problem, ktory zostaje pokryty wyidealizowanymi wspomnieniami/
                    • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:33
                      gwiazdozbiory napisała:

                      > Moja mama to rozumiala, ze moim obowiazkiem jest pojechac z mezem. To mogla byc
                      > jej (mamy meza) ostatnia Wigilia. Nie mialam wyboru.


                      No to Ty na pewno rownież zrozumiesz, że miejsce Twojej córki jest przy jej mężu i jeśli on nie widzi potrzeby kontaktowania się z Wami, to córka winna sprostać jego oczekiwaniom dot. zerwania z Wami kontaktu.
                • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:44
                  "Ona chyba nie ma swiadomosci co robi", ja tez tak mysle. I chyba czas aby jej to uswiadomic. Zamiast "nie smiala bym" zbierz sie na porzadny opieprz jasniepanienki. Jak sa jakies zale albo inne problemy, to moga przy okazi wyjsc.
                  • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:00
                    Opieprzanie nic nie da. Zamknie sie na amen.
                    • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:26
                      A prubowalas?
                      A jesli juz to dlaczego sie zamknie?
                      Czemu w waszej rodzinie (bo ty tez go masz) jest lek przed konfrontacja?

            • magotka11 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:46
              gwiazdozbiory napisała:

              > > A jakie córka miała kontakt z dziadkami?
              >
              > Z moja mama i mama meza.

              no tak ale jekie? Zapraszaliście do siebie ich? Wiesz, pytanie czy nie wzięła takich wzorców z domu?
              • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 11:26
                magotka11 napisała:

                > no tak ale jekie? Zapraszaliście do siebie ich? Wiesz, pytanie czy nie wzięła t
                > akich wzorców z domu?

                Babcie byly i sa szanowane i kochane, na codzien i od swieta. Wlasnie tego tez nie mozemy pojac, ze corka wychowala sie w domu goscinnym, wie jak nalezy przyjac gosci, wie na czym polega Wigilia, Swieta. Tylko urodziny swoich dzieci obchodzi hucznie, nikogo z rodziny nie zaprasza. Wysylamy prezenty i na tym sie konczy.
                • anorektycznazdzira Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:57
                  > Tylko urodziny swoich dzieci obch
                  > odzi hucznie, nikogo z rodziny nie zaprasza. Wysylamy prezenty i na tym sie ko
                  > nczy.


                  To jednak jakiś kosmos...
    • onlymilena Ja tez tak mam 16.11.10, 09:00
      Ja tez rzadko widuje rodzicow, bo moj mąz ich nienawidzi i robi awanture przed kazdym ich przyjciem i po ich wyjsciu. I jak tylko trzeba porozmawiac o jakims rodzinnym spotkaniu to go nerwy straszne biora. Ja jestem miedzy drzwiami a framuga - z tego powodu bardzo psychicznie cierpie.
      • verdana Re: Ja tez tak mam 16.11.10, 09:17
        Otóż to.
        Jeszcze jedno uderza mnie w tych wszystkich postach - absolutny brak troski o corkę, niezwruszona pewność, że ani teraz, ani w przeszłości nie mogła dziać jej się krzywda, że ona sobie poradzi.
        Nowe dziecko z innym ojcem - fajnie, praca - bez problemów, mąż - dobry mąż, na pewno nie przemocowiec, stosunki z ojczymem - wspaniałe, problemow z córką, jako dzieckiem - zadnych, kontakty z rodzicami - doskonałe, poronienie - bardzo smutne, no, ale ma kolejne dzieci.
        Być moze tu kryje się jakaś odpowiedź - skoncentrowanie na sobie, na własnych przezyciach 9córka jest dla nas niedobra), przy całkowitym ignorowaniu tego, ze córka moze być nieszczęśliwa, ze moze dziać się u niej cos złego. czekasz, aż sytuacja się zmieni, jesteś smutna - ale nie bardzo wiedzę, abys byla zaniepokojona i przerazona, a te uczucia wydaja mi się bardziej adekwatne do sytuacji. Nie przyjmujesz do wiadomosci, że to córka moze tu być ofiarą, nie Wy.
        • gwiazdozbiory Re: Ja tez tak mam 16.11.10, 10:42
          Tak, dokladnie tak bylo. Myslimy, ze skoro nie buntowala sie jako nastolatka, to teraz nadrabia zaleglosci i daje nam popalic.

          Ona jest w stosunkach z ludzmi bezwzgledna, dlatego nie tyle nie martwie sie o to, ze jej dzieje sie krzywda, tylko, ze zmarnuje sobie swoim postepowaniem zycie.

          Być moze tu kryje się jakaś odpowiedź - skoncentrowanie na sobie, na własnych p
          > rzezyciach 9córka jest dla nas niedobra), przy całkowitym ignorowaniu tego, ze
          > córka moze być nieszczęśliwa, ze moze dziać się u niej cos złego. czekasz, aż s
          > ytuacja się zmieni, jesteś smutna - ale nie bardzo wiedzę, abys byla zaniepokoj
          > ona i przerazona, a te uczucia wydaja mi się bardziej adekwatne do sytuacji. Ni
          > e przyjmujesz do wiadomosci, że to córka moze tu być ofiarą, nie Wy.

          Ja sie z tym problemem borykam juz ponad pieciu lat, to nie jest dla mnie nowosc, wiec pisze bez strasznych emocji, odczuwam jednostajny psychiczny i czasem fizyczny bol. Nie zmruzylam dzisiaj oka, cala noc myslalam o mojej corce.
          • okrent9 Re: Ja tez tak mam 17.11.10, 00:04
            gwiazdozbiory napisała:

            "nie martwie sie o
            > to, ze jej dzieje sie krzywda, tylko, ze zmarnuje sobie swoim postepowaniem zyc
            > ie."

            A ja, cholewka, martwię się że ona nie sobie, a DZIECIOM swoim zmarnuje życie. Bo: najwyraźniej najważniejsze są dla niej jej własne potrzeby, nie wykazuje specjalnej empatii wobec rodziców, siostry, babci, I, CO GORSZA, skupia się na dzieciach tak, że odcina je od innych. Normalna matka CHCE, żeby wszyscy jej dzieci kochali - a Twoja córka nie pozwala Ci nawet ze swoimi rozmawiać, wchodząc w słowo, ucinając kontakt. Możliwe, że tamto poronienie wywołało w niej jakąś potrzebę bycia "idealną matką" (sama o czymś takim wspomniałaś), tyle, że kobieta jest tak zafiksowana, że to bycie idealną matką rozumie w tej chwili jako bycie jedyną znaczącą osobą w życiu dzieci. Tendencje do dominacji miała zawsze - sama o tym piszesz, o jej "jędzowatości" - a teraz jeszcze może mieć dodatkowy motyw: to "bycie idealną matką".

            Przemoc emocjonalna w jej rodzinie też jest prawdopodobna... Po przeczytaniu piewszej setki postów podejrzewałam, że mąż ją zdominował, a ona nawet nie zdążyła się zorientować, kiedy (jak już Ci ktoś napisał, to może się zdarzyć nawet kobiecie bardzo inteligentnej, wykształconej, i asertywnej; mechanizm wpadania w uzależnienie od przemocowca jest taki, że ofiara zauważa to uzależnienie za późno). Teraz zaczynam myśleć, że prawdopodobne jest, że choć mąż nie jest święty, to może jednak Twoja córka pokazuje mu w czterech ścianach swoją jędzowatość, i on albo ma do Was żal, że "tak ją wychowaliście", albo nie chciał jej sprawiać przyjemności okazując Wam zainteresowanie - ot tak, z zemsty za jej zachowania, o których Wy nic nie wiecie.

            Jedną z przyczyn dla których Wasza córka tak się zafiksowała na dzieciach może też być jakiś emocjonalny uraz z dzieciństwa, np. właśnie to, że pojawiła się w jej życiu młodsza siostra, a ona wtedy starała się nie pokazać, że boi się utacić Wasze uczucia na jej korzyść. W tamtym okresie Wy byliście dla niej najważniejsi i nie chciała się Wami dzielić. Teraz najważniejsze są dla niej dzieci, i to nimi nie chce się dzielić. Na zasadzie: "wy się tak skupiliście na młodszej siostrze, teraz zobaczcie, jak to jest". To jest jednak wersja optymistyczna, i nie sądzę, że tak długo trwało takie "udowodnianie czegoś". Zwłaszcza, że Wy razem prawie wcale nie spędzacie czasu, więc ona nie ma jak zdobywać tej satysfakcji. Pewnie utrzymując z wami codzienne kontakty jednak mogłaby się swoją "zemstą" bardziej nacieszyć.

            Skłaniam się ku hipotezie, że córka ma zaburzenia emocjonalne/osobowościowe, np. typu BPD (osobowość z pogranicza). Pewnie zawsze miała (zrywanie z bliską przyjaciółką, ot tak... poczytaj o BPD - jest nawet forum o tym na GW - takie gwałtowne zrywanie związków jest charakterystyczne dla ludzi z BPD.) Osobiście znam przypadek kogoś podobnego, i właśnie wcześniej nie widziałam u nikogo takich zachowań wobec własnych dzieci w sytuacjach, kiedy ktoś próbuje z dziećmi wejść w kontakt, nawiązać więź - a tutaj czytam, że Twoja córka tak się zachowuje przy swoich dzieciach kiedy próbuje z nimi rozmawiać ich babcia. Osoby z BPD mają trudności z utrzymaniem normalnych przyjaźni, właśnie przez to obrażanie się o głupstwa, a własne dziecko, niestety bezbronne, bardzo łatwo ustawić w roli "przyjaciela". Boję się pomyśleć, czym to się skończy dla tych dzieci...
            • nangaparbat3 Re: Ja tez tak mam 17.11.10, 10:22
              Ta hipoteza o BPD brzmi bardzo przekonująco, dobrze żeby się nie zagubiła w tych setkach postów.
              Natomiast - co w takiej sytuacji może zrobić matka? Czy w ogóle może cokolwiek? Skoro relacje są jakie są, jakakolwiek sugestia choćby konsultacji u psychologa będzie pewnie skutkowała jeszcze radykalniejszym odcięciem się.
              • verdana Re: Ja tez tak mam 17.11.10, 15:47
                Tak, tylko jesli jest prawdziwa, to oznacza, ze rodzice przez dwadziescia pare lat nie zauwazyli, ze z córka jest coś nie w porzadku. Mam taki wypadek w rodzinie, przeoczyć problemy córki nie byłoby latwo, matka doskonale wie, ze corka ma BPD - i rzeczywiscie, stosunki miedzy dorosłą matką a córką trochę przypominają te opisane tutaj.
                Ale tam matka, choć sama przyznaje, ze nie byla dobrą matką, a czasami wrecz złą, jednak nie oprzeoczyla problemów psychicznych dziecka...
                • gwiazdozbiory Re: Ja tez tak mam 17.11.10, 15:54
                  verdana napisała:

                  > Ale tam matka, choć sama przyznaje, ze nie byla dobrą matką, a czasami wrecz zł
                  > ą, jednak nie oprzeoczyla problemów psychicznych dziecka...

                  Problemy psychiczne ujawniaja sie w roznym wieku i okolicznosciach.
                  • nangaparbat3 Re: Ja tez tak mam 17.11.10, 15:59
                    To prawda.
                    • verdana Re: Ja tez tak mam 17.11.10, 18:34
                      Ale nie ten akurat syndrom.
        • nangaparbat3 Re: Ja tez tak mam 16.11.10, 10:48
          No. To jedno nie ulega wątpliwości - że córka cierpi i jest nieszczęśliwa, choć może da się posiekać, a nie przyzna się do tego najbliższej rodzinie.
        • totorotot Re: Ja tez tak mam 17.11.10, 05:09
          verdana napisała:

          > Otóż to.
          > Jeszcze jedno uderza mnie w tych wszystkich postach - absolutny brak troski o c
          > orkę, niezwruszona pewność, że ani teraz, ani w przeszłości nie mogła dziać jej
          > się krzywda, że ona sobie poradzi.
          > Nowe dziecko z innym ojcem - fajnie, praca - bez problemów, mąż - dobry mąż, na
          > pewno nie przemocowiec, stosunki z ojczymem - wspaniałe, problemow z córką, ja
          > ko dzieckiem - zadnych, kontakty z rodzicami - doskonałe, poronienie - bardzo s
          > mutne, no, ale ma kolejne dzieci.
          > Być moze tu kryje się jakaś odpowiedź - skoncentrowanie na sobie, na własnych p
          > rzezyciach 9córka jest dla nas niedobra), przy całkowitym ignorowaniu tego, ze
          > córka moze być nieszczęśliwa, ze moze dziać się u niej cos złego. czekasz, aż s
          > ytuacja się zmieni, jesteś smutna - ale nie bardzo wiedzę, abys byla zaniepokoj
          > ona i przerazona, a te uczucia wydaja mi się bardziej adekwatne do sytuacji. Ni
          > e przyjmujesz do wiadomosci, że to córka moze tu być ofiarą, nie Wy.


          amen
      • gwiazdozbiory Re: Ja tez tak mam 16.11.10, 10:26
        onlymilena napisała:

        > Ja tez rzadko widuje rodzicow, bo moj mąz ich nienawidzi i robi awanture prz
        > ed kazdym ich przyjciem i po ich wyjsciu

        Powiedzialas to swoim rodzicom?
        • onlymilena wiedza ze ich nie lubi 16.11.10, 12:26
          Nie mowie im tego za kazdym razem, bo nie chce im sprawiac przykrosci sad
    • hayet Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:19
      nie czytalam wszystkim watkow, ale mzoe warto z corka porozmawiac, tylko we dwie. zapytac co sie stalo, czy cos nei tak zrobilas, ze sie nagle dobre stosunki popsuly? czy moze co snie takz tym mezem jest?
      kurde, nie wyobrazam sobie zerwania kontaktow z rodzicami, z ktorymi zawsze zylam dobrze, dlatego, z emojemu moezowi cos nie pasuje...maz raz jest raz go nie ma a rodzicow ma sie jednych
      zycze ci zeby udalo sie skontaktowac z corka i dojsc do porozumienia. to musi byc bardzo przykre
    • fajnalutowamama Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:32
      Jeśli nie jesteś trollem i nie bawisz się kosztem forumowiczów...
      ...to radziłabym abyś zastanowiła się co zrobiliście swojej córce (jej mąż jak widać chyba to wie, więc was znieść nie może) a jeśli nie wiecie co, to dajcie dziewczynie spokój - może kiedyś gdy, jak ktoś wcześniej ładnie napisał, przepracuje sobie wszystko w głowie, odezwie się do was...

      Jeśli jednak jesteś aż tak nakręcona, to spróbuj z mediatorem.
      • azile.oli Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 11:11
        Jestem jedynaczką, byłam dzieckiem bardzo kochanym, troszczono się o mnie, ja świetnie się uczyłam, nie sprawiałam kłopotów. Na trzecim roku studiów wyszłam za mąż, z aprobatą rodziny, mój mąż był dużo starszy , odpowiedzialny , lubiany przez moją rodzinę, z wzajemnością. Kiedy skończyłam czwarty rok na świat przyszła nasza córka, oczekiwane dziecko przez całą rodzinę. Rodziłam przez cc, bardzo duże dziecko. Mimo stosowanej antykoncepcji zaszłam w ciążę, gdy mała miała 5 miesięcy. Dużo za wcześnie. Do czwartego miesiąca nie mówiłam nikomu (oprócz męża), bo lekarz ostrzegał , że może być różnie.
        Wbrew wszystkiemu ciąża rozwijala się książkowo i wreszcie postanowiłam poinformować mamę. Jej pierwszym zarzutem było, że nie skończę studiów. Czulam się jak gó...ara, która zaciążyła z przypadkowym kolesiem na dyskotece. Dosłownie. Potem oczywiście matka wyciągnęła argumenty medyczne, to wynikało z troski o mnie, ale było nie na miejscu. Pamiętam, że po rozmowie z nią płakałam chyba przez godzinę, a mój mąż znacznie ochłódł w stosunku do teściowej.
        Ja matce wybaczyłam, ale nie zapomniałam. Wtedy, gdy potrzebowałam jej wsparcia dostałam wykład o braku odpowiedzialności. Dodam, że nie była angażowana w charakterze opiekunki, ja studiów przerywać nie musiałam, bo miałam wsparcie męża.
        Czasem jest tak, że jakieś słowa tkwią w nas jak zadra i nie sposób ich zapomnieć. Jeśli córka nie daje sobą sterować, jest niezależna, to przypuszczam, że zamknęła się w skorupie rodziny, którą stworzyła. Bo ona potrzebowała dziecka - mąż ją rozumiał, matka truła o odkładaniu ciąży. Dorosły człowiek nie lubi, gdy mu się rodzic w sferę intymną ładuje.
        Córka powiedziała mniej więcej, że chodzi o rady, dotyczące odkładania ciąży. Doszła do wniosku, że matka jej nie rozumie. Zatem odgrodziła dziadków od wnuków.
        Szczerze - ja też trochę matce limitowalam wizyty, także ze względu na swojego męża, który był na nią po prostu zły. A to on był dla mnie oparciem w trudnych chwilach, a nie matka, która nie mogła pojąć, że zrobiłam coś bez porozumienia z nią. Pierwszy raz w życiu, przez przypadek, zrobiłam coś ryzykownego - zaszłam w ciążę w nieodpowiednim momencie.
        Dziś, po latach, stosunki z moją mamą są bardzo dobre. Jednak całkowicie przestałam liczyć się z jej zdaniem , jeśli chodzi o moje życie. I o mnóstwie rzeczy jej nie mówię.
        Bo pokazała prawdziwe oblicze, gdy obraz grzecznej córeczki nieco uległ zmianie.
        • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 11:57
          Twoj post daje mi duzo do myslenia. Moze faktycznie te moje rady o odlozeniu ciazy tak zaciazly na naszych stosunkach. Kiedy poinformowala mnie o swojej pierwszej ciazy, zapytalam jej czy sie cieszy, ona byla bardzo szczesliwa, wiec ja tez. Maz dowiedzial sie tego samego dnia juz ode mnie, ale nawet nie dalam mu dosc do glosu tylko ostrzeglam, ze kazde slowo musi rozwazyc, bo to sa nasze wnuki. Razem ustalalysmy jak to sie ma wszystko ulozyc z opieka nad dziecmi, obiecalam jej finasowa pomoc i w ogole powtarzalam, zeby sie tylko nie martwila. Moje przyjaciolki pukaly sie w glowe, ze nawet jej porzadnie nie opieprzyszlam.
          Prosilam ja, zeby sie z druga ciaza tak nie spieszyla, to prawda.
          I byc moze moja corka odczuwa sprawe jak Ty. Co powinnam w takim razie zrobic, jak naprawic swoj blad?
          • anorektycznazdzira Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 17:04
            > Moj
            > e przyjaciolki pukaly sie w glowe, ze nawet jej porzadnie nie opieprzyszlam.

            Wiesz co: rany boskie, jakie Ty masz przyjaciółki?!


            Jak byłam w pierwszej ciaży to pewien wieloletni przyjaciel rodziny na wieść, ze będzie dziewczynak wypalił do mojego męża "no to się nie postarałeś". Nie odzywałam się do niego 2 lata a i potem nigdy nie naprawiły się stosunki. To miał być żart, niby wiem, ale uznałam, że komentarz jest niewybaczalny. Czasem jedna strona naprawdę nie rozumie jak druga odbiera niektóre stwierdzenia, pierwsze reakcje itp.
    • joanekjoanek Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 10:49
      Ja na przykład dopiero jak urodziłam własne dzieci, zaczęłam mieć prawdziwy żal do ojca za to, że chlał, i do matki za to, że z nim żyła, a ja nigdy od niej nie usłyszałam, że on robi źle i że to on się powinien wstydzić, a nie my.
      I o ile żal do matki jakoś skompensowałam, bo ona jednak robiła wszystko, co mogła, żeby moje dzieciństwo jakoś ratować - o tyle żalu do ojca nie przetrawiłam. Choć on poza chlaniem niby nie robił nic "złego", nie bił, nie poniżał. Tylko był ciągle nachlany albo go nie było. Właściwie mogłabym powiedzieć, że przestałam go kochać, lubić, szanować. Nie wybaczyłam mu. Ale nigdy mu tego nie powiedziałam, mieszkam daleko, przyjeżdżaliśmy kilka razy do roku, niedawno umarł.

      Jestem więc skłonna doszukiwać się czegoś takiego i w tym przypadku.
      Tego, że córkę w jakiś sposób krzywdziliście i ona dopiero mając własne dzieci zauważyła boleśnie, jak bardzo. I ma was w nosie, nie chce was znać.
      Co zresztą, paradoksalnie, wcale nie wyklucza wersji poprzedniczek o przemocy w rodzinie córki. Obie te sprawy mogą doskonale występować równocześnie, niestety.

      Nie wiem, jakiej odpowiedzi oczekujesz na forum. Sytuacja, którą przedstawiasz, jest absurdalna (to też ci już napisano), więc czegoś brakuje w tej układance. Tylko ty wiesz, czego - albo nie wiesz, a ja nie wiem, co gorsze.
      • lilka69 a moja opinia jest taka... 16.11.10, 10:59
        masz czas to rozmyslasz o minionych latach, sprawach miedzy wami. byc moze rzeczywistosc wcale tak nie wyglada, moze koloryzujesz. i masz do tego prawo bo to twoje sybiektywne odczucia. na pewno znamy te relacje tylko z jednej strony . zaloze sie , ze jakby corka tu pisala to jej relacja bylaby inna. jak to w zyciu!
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 11:07
        Wlasnie dlatego, ze sytuacja jest absurdalna, napisalam o tym na forum. Nie potrafimy znalezc rozwiazania tej zagdki, a nie tylko ja z mezem widzimy te zmiany w corce.

        Szukam odpowiedzi. Byc moze ja skrzywdzilismy, ale nie mam pojecia jak. Ona nigdy nie wygladala na skrzywdzona. Ktos wyzej napisal, ze podalam przyklady rozmow, kore nie sa dobrymi przykladami, bo o intymnych sprawach to bylo. Rozmawilam z corka na rozne tematy, nie byla latwa w rozmowach, troche skryta, ale jednoczesnie mowila o sobie. Wszystko o jej kolezankach wiedzialam, kto z kim i dlaczego, gdzie kto studiuje itp. O swoich uczuciach do przyszlego meza tez nam mowila. O swojej nieplanowanej ciazy. Wiedziala, ze zlego slowa jej nie powiemy, bo akceptowalismy ja taka jaka byla i bylismy z niej dumni, a przede wszyskim kochalismy ja bardzo. Ona to wiedziala i czula.
        Byc moze teraz cos wyszlo, ale nie wiem co i od myslenia, co to moze byc, trace zdrowie. Ona nigdy nie dala mi nawet cienia, malej insynuacji, ze spotkala ja w domu krzywda z naszej strony, a pytalam ja o to wielokrotnie.
        • joanekjoanek Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 11:21
          Ona mogła ci nie mówić prawdy. I tylko mogło/może ci się wydawać, że tyle o niej wiedziałaś.
          Ja też mnóstwo rodzicom opowiadałam i na pewno mogli odnosić wrażenie, że wszystko jest ze mną okej. Bo w sumie było, ludzie są pancerni i wiele rzeczy są w stanie znieść bez szwanku.
          Ale ja na przykład kłamałam jak z nut. Mnie okłamywano, więc i ja okłamywałam. Był to dla mnie normalny sposób funkcjonowania. Albo też opowiadałam mnóstwo rzeczy nawet prawdziwych, ale zupełnie nie takich, które były dla mnie naprawdę ważne.

          Możesz córkę dopytywać nadal, czemu nie. Możesz nawet uzyskać jakiś efekt wreszcie. Tylko zdaje mi się, że wcale nie jesteś gotowa na otrzymanie odpowiedzi. Piszesz, niby doszukując się w sobie winy, ale tak naprawdę w przekonaniu, że przecież nic złego zrobić nie mogłaś, ani ty, ani mąż. I olaboga, o cóż może chodzić. No o coś chodzi, ale mam wrażenie, że nawet gdyby ci to powiedziano, tobyś nie przyjęła do wiadomości albo nie zauważyła.

          I jeszcze jedno: po co ci ta wiedza. Czy przypadkiem nie tylko po to, żeby SOBIE zniwelować dysonans poznawczy i SIEBIE uspokoić? Bo troski o córkę to ja tu też nie widzę, takiej prawdziwej. Nie sprawiasz wrażenia, jakbyś martwiła się o nią, a tylko o swoje samopoczucie i przekonanie o wywiązaniu się z roli rodzica. Dopóki tych biegunów uwagi nie przestawisz, dopóty się pewnie wiele nie dowiesz.
          • claudel6 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 23:41
            Bo troski o córkę to ja tu t
            > eż nie widzę, takiej prawdziwej. Nie sprawiasz wrażenia, jakbyś martwiła się o
            > nią, a tylko o swoje samopoczucie i przekonanie o wywiązaniu się z roli rodzica

            a ja widzę ogromną i miłość do córki. każdy widzi co chce widocznie
      • maman3 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 11:22
        A gdyby tak przewrotnie porozmawiać z mężem córki? Że zaniepokojeni jesteście, że on ze swoją rodziną kontakty podtrzymuje, a córka nie...Coś powinno przy okazji wyjść...
    • magotka11 pytanie co zrobić a nie co się stało 16.11.10, 11:47
      j/w
      Czas przestać użalać się nad sobą i opowiadać jak było cudownie. Albo nie było tak dobrze jak piszesz albo ona ma teraz problemy dużo większe.
      1. jak u tej babci jest miejsce to się wprowadź, jeśli pracujesz to przyjeżdżaj do niej na całe weekendy.
      2. Przestań się pytać jej o wszystko i prosić. Jesteś jej matką. Masz prawo ją widywać i wnuki.
      3. Rozważ wszystkie opisane tu na forum możliwości i pomyśl o tym. Coś napewno Ci umknęło. Coś nasunie się na myśl.
      4. Przestań idealizować wszystko - wspaniały mąż, super stosunki w rodzinie, dobry tatuś.
      Jeśli piszesz prawdę to na pewno tak nie jest.
      • filipianka Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 16.11.10, 11:51
        >Jesteś jej matką. Masz prawo ją
        > widywać i wnuki.

        taaa.... i może jeszcze policję wezwać?


        Wg mnie jest tak źle, że samo to się nie rozwiąże, trzeba pomocy z zewnątrz (rodzinna psychoterapia). Problem w tym że córka tego nie chce.
        • magotka11 Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 16.11.10, 12:13

          >. Problem w tym że córka tego nie chce.

          Problem w tym dlaczego nie chce.
          • verdana Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 16.11.10, 12:19
            Mnie tu w ogóle cos nie gra.
            Opisujesz córke, i to także w dzieciństwie, jakby to byly dwie rózne osoby. Jedna to mila, bezproblemowa uczennica, która jest Waszą radościa i duma i nawet nie jest zazdrosna o mlodszą siostrę, o ktorą kazdy byłby zazdrosny.
            druga to bezwzględna jędza, bez najomych, ktorymi pomiata i których nie lubi, nie liczaca się absolutnie z nikim, sama podejmująca decyzje, do której rodzice trochę boją się odezwać.
            która z tych córek jest prawdziwa?
            I nie bardzo wierze w dobre kontakty i obrazę za radę o przesunieciu ciąży. Moi tesciowie nie byli zachwyceni drugą ciążą, moi rodzice absolutnie przerazeni trzecią - może i mialam przelotny żal, ale przy ogólnie dobrych kontaktach dwanaście lat zalu to co najmniej dziwne.
            • gwiazdozbiory Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 16.11.10, 12:51
              Moje opinie o corce mieszaja sie troche w czasie. Jedzowata napisalam, i tak, w moim pojeciu traktowala swoje kolezanki czasem bezwglednie, ale przekonywala mnie, ze ma racje. Moze miala. Podejmowala decyzje sama, a my zgadzalismy sie, bo nie byly wg nas zle. Nie wiem co by bylo, gdyby nam sie jej decyzje nie podobaly. Watpie, czy wziela by to pod uwage.

              Ta rada o odsunieciu ciazy, to bylo wg niej zlo, ktore jej wyrzadzilam. Niczego innego mi nie powiedziala.
              • verdana Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 16.11.10, 13:02
                Gdyby wszystko poza tym bylo OK, to już dawno by o tym jednym zdaniu zapomniała, już wtedy musialo byc bardzo niedobrze.
                Wygląda trochę tak, jabyście bali się w dzieciństwei córki, niczego jej nie radzili, nie sprzeciwiali się, zgadzali się z nią we wszystkim. I że jedna uwaga zburzyła na zawsze Wasze idealne stosunki.
                Nie wierzę,z ę to możliwe.
                • gwiazdozbiory Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 16.11.10, 13:27
                  Ale na moje wrecz blaganie, by powiedziala o co jej chodzi, powiedziala wlasnie to. Przytoczyla te rozmowe o mojej radzie odsuniecia troche w czasie nastepnej ciazy.
                  Bylam bardzo zdziwiona, ale nie okazalam tego, tylko tlumaczylam, ze tak to juz z matkami jest, ze drza o swoje dzieci. Jednak to od tamtego czasu wszystko zaczelo sie walic.
                  • verdana Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 16.11.10, 13:46
                    Rozumiem, że tak powiedziała, rozumiem złość, rozumiem że może mieć to za złe. Ale zerwania na podstawie jednego zdania, przy podobno idealnych stosunkach wczesniej - nie rozumiem.
                    • okrent9 Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 17.11.10, 00:17
                      verdana napisała:

                      > Rozumiem, że tak powiedziała, rozumiem złość, rozumiem że może mieć to za złe.
                      > Ale zerwania na podstawie jednego zdania, przy podobno idealnych stosunkach wcz
                      > esniej - nie rozumiem.

                      Napisałam już "Gwiazdozbiorom" wyżej - osoby z BPD tak robią - potrafią zdewaluować we własnych oczach dotąd nawet uwielbianą osobę pod wpływem jednego słowa, jednego spojrzenia, czasem ta osoba zupełnie nawet nie wie, co zrobiła albo powiedziała, po prostu coś powiedzianego nawet w najlepszej intencji potrafią zinterpretować jako morderczy cios w plecy. Normalnie myślący człowiek może się poczuć jakąś uwagą urażony, jednak jest w stanie spojrzeć na "całokształt" związku z daną osobą i nie musi zrywać z kimś, z kim miał wieloletnie bliskie stosunki. Wystarczy np. na jakiś czas ochłodzić kontakty, czy też wyrazić wprost swoje niezadowolenie. A ludzie z BPD zrywają "na podstawie" bzdur. Lektura forum o BPD o którym wspominam o tym przekonuje.
                      • nutka07 Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 17.11.10, 00:22
                        Jest duzo ludzi, ktorzy sie tak zachowuja a potem 'wyrastaja', nawet w pozniejszym wieku.
                        Poza tym czytajac o BPD mozna podpiac spora grupe spoleczenstwa a przeciez tak nie jest.
                      • gwiazdozbiory Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 17.11.10, 01:29
                        okrent9 napisała

                        osoby z BPD tak robią - potrafią zdewalu
                        > ować we własnych oczach dotąd nawet uwielbianą osobę pod wpływem jednego słowa,
                        > jednego spojrzenia, czasem ta osoba zupełnie nawet nie wie, co zrobiła albo po
                        > wiedziała, po prostu coś powiedzianego nawet w najlepszej intencji potrafią zin
                        > terpretować jako morderczy cios w plecy.

                        Tak wlasnie jest, ze wg jej wyobrazenia, zrobialm jej kosmiczna krzywde.
                        Nie przyszlo mi do glowy, ze to moze byc BPD.
                        • nutka07 Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 17.11.10, 01:42
                          Uwazaj z taka diagnoza, lekarz bedac sam na sam z pacjentem nie postawi jej odrazu a co dopiero osoba na forum i to czytajac o kims.

                          Do tej sytuacji pasuje takze przemoc w domu corki. Np. maz zachowujacy sie w taki sposob, ze ona sama z siebie zrywa te kontakty. On nie musi jej palcem pokazywac. Mogla na poczatku czuc sie dobrze, bezpiecznie, czuc sie wpelni kochana, rozumiana i akceptowana itd.

                          Podano tutaj wiele mozliwosci ale pamietaj zadnej nie traktuj jako pewnik i nie diagnozuj sama.
        • titta Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 16.11.10, 14:51
          Dobry tatus, to nie tylko taki, ktory nie bije i dba, ale tez uczy relacji z ludzmi. Czy do pomyslenia jest aby normalny, dorosly czlowiek nie mowil dzien dobry osobom z rodziny?
          • gwiazdozbiory Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 16.11.10, 15:10
            No wlasnie. On tylko patrzy. Mowimy mu dzien dobry, to cos tam burknie. Jak przejsc kolo czlowieka i nie powiedziec dzien dobry.? Wiec mowimy. Maz powiedzial, ze bedzie mowil dzien dobry, bo nie jest chamem i nic go to w dodatku nie kosztuje. smile
            • totorotot Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 17.11.10, 15:37
              gwiazdozbiory napisała:

              > No wlasnie. On tylko patrzy. Mowimy mu dzien dobry, to cos tam burknie. Ja

              No bo niektorzy faceci tak właśnie mają-burczą na dzien dobry i mało mówią. Czy Ty może jesteś nauczycielką? (ta grupa zawodowa nie tylko od uczniow oczekuje wyraznego i grzecznego odpowiadania, najlepiej całymi zdaniami i bez zaczynania od 'więc').
              • nangaparbat3 Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 17.11.10, 16:01
                Uśmiałam się. Sama pracuję w szkole i zawsze mnie zdumiewa, jak bardzo wiele nauczycielek nadyma się bezzasadnie w kwestii bicia pokłonów przez uczniów.
      • magotka11 Re: pytanie co zrobić a nie co się stało 16.11.10, 12:21
        5. Najpierw spróbuj się do niej zbliżyć o nic nie pytając, Jak przyjdzie czas dopiero o tym porozmawiacie.
    • premeda Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 12:14
      Tak czytam wszystkie wypowiedzi i po tym co dodała autorka rysuje się już inny obraz
      córki. Już wiemy, że córka od dawna w kontaktach z innymi potrafiła być bezwzględna i tak zupełne zerwanie stosunków z kimś bliskim to dla niej nie był problem itd. Do tego ukazany został jej egozim, więc tak sobie myślę, że ona po prostu doszła do wniosku, że nie chce mieć z rodzicami nic wspólnego, prawdopodobnie do czasu, kiedy pomoc materialna od tychże rodziców będzie potrzebna.
      --
      "No i nie pasuje! Trzeba to posuć, to będzie pasować!" by Piotrek kierownik warsztatu podczas naprawy (hmm) auta
      • panna.w.paski Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 13:56
        Mam podobne wrażenie.
        Zwróciłam uwagę na powtarzające się sformułowania "nie śmiałabym", "nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby ..", "bałabym się"..
        To jest dla mnie język, jakim posługuje się wylękniony, łaknący okruchów zainteresowania z pańskiego stołu człowiek, a nie matka dorosłej kobiety.
        Może córka uznała, że Wasza rola się skończyła? Zapewniliście jej dostatnie dzieciństwo, kupiliście mieszkanie, wykształciliście poczucie niezależności a teraz ona realizuje się na swoim poletku, bez skrupułów odcinając się od Was czy od babci.
        • verdana Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:28
          Nie sądzę. Myslę, ze interesowność latwo byloby zauważyć, zresztą pewnie przydałaby się pomoc przy dzieciach. Podejrzeam raczej, ze to "nie wtracanie się" i strach przed reakcjami córki był czyms spowodowany. Wygląda na to, ze rodzice bali się córki już wtedy, gdy byla nastolatka. Dlaczego?
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:42
            Balismy sie okazac brak zaufania. Zreszta pokierowala swym zyciem dobrze, o ile jej maz okaze sie porzadnym czlowiekiem.
            • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:08
              Strach przed porazka?
        • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:39
          Dokladnie tak to odczuwam i faktycznie boje sie jej reakcji, boje zadzwonic, nawet spotkanie jej na ulicy jest dla mnie trauma.
          • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:11
            Dlaczego?
            Boisz sie odrzucenia (to rozumiem), ale co z nia?
            • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:50
              Mam nadzieje, ze bedzie szczesliwa.
        • claudel6 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 23:44
          no mi to sie rysuje obraz psychopatki
    • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:25
      Ja bym sie zapytala wprost (juz za pierwszym razem) o co chodzi i starala sie zachowywac normalnie (witala sie i skladala zyczenia) wiem, ze to bolesne, ale to niech oni czuja sie niekomfortowo. Strasznie mi przykro.
      Coz, para egoistow. Cos jest z obecnym pokoleniem (wychowanym na pepkow swiata). Ludzie ubzduruja sobie (jak w tamtym watku), ze najblizsza rodzina to maz i dzieci, a reszta to tylko niepotrzebnie glowe zawraca i lepiej trzymac na dystans. Zapominaja, ze sami sa najblizsza rodzina swoich rodzicow i jesli, wedlog toku ich myslenia, rodzice nie sa ICH rodzina, to sami nie sa rodzina takze dla swoich dzieci.

      Sama przeszlam przez to... Utrzymuje bliskie stosunki z rodzina, lubie byc z dziadkami, z kuzynami traktujemy sie jak rodzenstwo (przyjaznimy sie, spotykamy, czasem razem wyjezdzamy).
      Kiedys bylam z chlopakiem, ktory nie mogl tego zrozumiec. To, ze oni nie sa rodzina slyszalam czesto (bez awantur, raczej jako delikatne tlumaczenie, ze nie nalezy z ludzi dopuszczac za blisko, bo staja sie klopotliwi.) Co ciekawe, ze swoim rodzenstwem utrzymywal bliskie stosunki (ja tez sie z nimi przyjaznilam), jednak rodzice byli juz na wiekszy dystans. Inne osoby byly juz dla niego obce, i dzielone wedlog tego na ile sa przydatne (sprawiaja przyjemnosc) lub wymagaja wysilku. Oprzytomnialam jak po smierci bardzo drogiej mi osoby uslyszalam: "Starzy ludzie maja to do siebie, ze umieraja".
      Coz, pozostalo mi sie pogodzic, ze jest psychopata. I dziekowac Bogu, ze nie wyszlam za niego za maz, bo byla bym wiecznie rozerwana poza lojalnoscia wobec niego i checia posiadania normalego zycia i normalnych kontaktow z rodzina.
      Nie pisze tego po to, aby ukierunkowac cie przeciwko zieciowi. Bynajmniej i jestem daleka od tego. Raczej zeby przedstawic, ze niektorzy ludzie (i niekoniecznie jest to ziec) maja defekt psychiczny, utworzana przez siebie wizje swiata, w ktorej inni ludzie sa tylko elementami majacymi zaspakajac potrzeby, ew przeszkadzajacymi w tym. Czesto sa to wlasnie ludzie, ktorzy jako dziec byli "ocziem w glowie", cholbieni i chwaleni. Przywykli, ze to inni sa dla nich, a nie na odwrot. Od takich ludzi tzreba uciekac. Jednak nie zawsze sie da (lub sie nie chce). Czasem takich ludzi mozna uratowac (cierpliwa miloscia), a czasem po prostu tzreba sie pogodzic, ze tak jest i nie brac reakcji do siebie (wiem, latwo sie mowi). Ja wychodze z zalozenia, ze nalezy robic swoje (to co uwaza sie za sluszne) nie przejmujac sie czyimis fochami, udajac ze sie ich nie widzi. Do kontaktow z wnukami masz prawo i warto o nie troche zawalczyc. Po prostu byc asertywnym i zaczac komunikowac swoje spostrzezenia.
      Ziec podosi brwi? Przywitaj sie i zapytaj czy ma zly dzien, czy to taki tik nerwowy. I zapros corke z dziecmi do siebie.
      • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:33
        Inna mozliwoscia jest cos do ukrycia: przemoc, nalog lub powazne klopoty finansowe.
        Im corka bardziej ambitna i przekonana o waszym wysokim mniemaniu o niej tym bardziej moze chciec ukrywac sprawae. ale... w takim przypadku chyba pozorowala by przynajmniej normalne kontakty?
        Niezaleznie, co i jak warto rozmawiac.
      • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:48
        I jeszcze jedno, bardzo wazne: "cierpliwa milosc" to tez wymaganie od drugiej osoby. Osoba ktora kocha, nie da soba pomiatac.
        • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:22
          Prosze, napisz na ten temat cos wiecej.
          • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:44
            Co wiecej napisac?
            Jestesmy istotami spolecznymi. Kazdy z nas czuje sie bespiecznie jak ma jasno wytyczone miejsce, wie co mozna, a czego nie mozna. Ludzie nie lubia presji, ale tez (w wiekszosci) nie lubia sprawiac innym bulu czy problemu.
            Dzieci ktorym jasno nie wytyczy sie granic, nie pokaze co mozna a czego nie (i dlaczego) gubia sie i traca poczucie bespieczenstwa. Jako dorosli moga miec problemy z kontatami z innymi. Czasem mozna pomoc wyznaczajac im te granice pozniej, czasem jest juz to tylko obrona swojej osoby.
            Dla porownania: pies sasiada siusia ci na trawnik. Zwracasz uwage sasiadowi, a on tylko wzrusza ramionami i mowi "widocznie lubi twoja trawe". Oczywiscie kontakty dobrosasieckie szlak trafia.
            Pomaga postawienie plotu, czyli jasne zakomunikowanie tego czego wolno a czego nie. Sasiad moze zostanie niesympatyczna osoba, ale przynajmniej ty nie cierpisz z powodu psa.
            Jesli to nie sasiad a bliska osoba... Coz, zakladasz, ze bliska osoba nie chce cie zranic (czy sprawic przykrosci). Raniac cie sama cierpi. Wytyczsz wiec granice aby jej pomoc tego nie robic. Jesli kogos szanujesz (a wydaje mi sie, ze wszyscy ludzie powinni sie szanowac), nie mowiac juz o kochaniu kogos, po prostu nie mozesz pozwolic aby ta osoba cie ranila.
            Jak to zrobic, zalezy od sytuacji. Zwykle wystarczy zwykla, jasna komunikacja swoich oczekiwan. Bez domyslania sie co ta osoba sobie mysli (bo czesto mysli sobie co innego) i oczekiwania, ze sama powinna sie domyslec. Sa sytuacje gdy jedynym rozwiazaniem jest zerwanie kontaktow (np. w przypadku przemocy).
            Jest jeszcze kwestja tgo, ze czesto to co nas boli, nie zalezy od drugiej osoby, ale raczej od naszych porzednich doswiadczen. Osoba poraniona w zyciu, bedzie znacznie bardziej wrazliwa. Czasem tez opacznie dczytujemy emocje i dzialania innych.
            w skrocie kluczem w relacjach z innymi ludzmi jest:
            -przebaczenie
            -oczeiwanie najlepszego (zawsze zakladanie ze druga osoba chce dobrze, tylko z akichs powodow nie wychodzi)
            -jasna komunikacja
            • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:13
              W naszej sytuacji, to juz tylko plot. Nie damy rady na komunikowanie naszych oczekiwan.
              Dziekuje za poszerzenie tematu. Dobrze wiedziec, ze postawienie plotu to w koncu moze byc koniecznosc.
              • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:22
                Chej, ale plat nie wyklucza wzajemnych odwiedzin i rozmowy przez niego! Plot jest po to by pies nie wchodzil!
                Dla mnie (bazujac tylko na opisie) plot to zrobienie corce awantury za brak opieki babcia (np. za to ze kaze zdejmowac jej kapcie), dowiedenie sie co naprawde nie gra i (jesli nie da sie przywrocic normalnych stosunkow) wynegocjowanie kontaktu z wnukami...
                Przestan sie bac konfrontacji! Zreszta wyglada na to, ze pogorszyc sytuacji juz za barzdo nie mozesz.
                Powodzenia!
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:55
        Kolejny post, ktory trafia w moje przypuszczenia, niestety mysle, ze te psychopatie, to oni maja po troszku oboje. Rozmawialam z mezem o tym watku, co panstwo tutaj piszecie, jakie uwagi wnosicie. Maz mi dorzucil, ze oni sa troche jak Makbetowie, ze bedac razem stworzyli nowa jakosc, niedobra, ze sie w tych zlych cechach jakos uzupelniaja i napedzaja. To nie jest sprawa tylko corki albo tylko jej meza, oni stworzyli jakas niezdrowa mieszanke i.....
        Mam nadzieje, ze jest inaczej.
        • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:18
          Jest jeszcze cos...
          Ja ze swoimi rodzicami utrzymuje bliski kontakt i che go utzrymywac, ale byl okres kryzysu. Od bylego nauczylam sie troche asertywnosci, co bardzo sie nie podobalo. Tym barzdiej, ze wczesniej juz mialam opinie osoby niezaleznej. (Gdzies wyzej przeczytalam opis twojej corki, i gdyby nie to, ze sytuacja w ogole nie przystaje do mojej rzeczywistosci, pomyslala bym, ze to o mnie smile
          Otoz moia mama dawala mi wolna reke w wiekszosci decyzji: to ja decydowalam z kim i gdzie wyjezdzam (wiedziala, ze jestem odpowiedzialna i nic glupiego nie zrobie), gdzie i co studjuje, majac 22 lata kupilam mieszkanie itp. Ja podejmowalam decyzje i tylko informowalam. Oni sie nie wtracali. (poniekad dobrze).
          Ta wolnosc byla jednak kompensowana we wszystkich innych drobnych sprawach: komentowany byl porzadek (balaganiara jestem), jak jem, jaka postawe mam jak chodze, jak jestem uczesana, jak sie ubieram, co czytam itp. Komentowany ale nigdy mama w zaden sposob nie zrobila nic by mi pomoc cos zmienic (no, moze czesaniem, w miejscach publicznych wink. Wyroslam w przekonaniu, ze wszystko zalezy wylacznie ode mnie, jest konsekwencja moich decyzji i jak cos jest nie tak, to ja ponosze odpowiedzialnosc. A poniewaz ie zwsze wszysto dobrze szlo, napiecie narastalo, rowniez dlatego, ze balam sie negatywnych komentarzy i "zrzedzenia" rodzicow.
          Zeby skrocic dluga historie, potrzebna byla burza (kilka lat, przez ktore powiedzialysmy sobie z mama wiele, czesto bolesnych rzeczy i (mam nadzieje) pozbyly sie balastu i zaczely lepiej rozumiec.
          Oni uwazali, ze zawsze bylam najlepsza, najwspanialsza i zawsze mnie wspierali, ja mialam zal, ze nie bylo ich i ich zrozumienia (wsparcia i wskazowek) wtedy gdy tego naprawde potzrebowalam (podejmujac wzne decyzje, jak studia czy mieszkanie), podczas gdy czepiaja sie szczegolow. Moze glupie, ale takie rzeczy bola. Nie tylko corka moze niezauwazac, ze sprawia innym bol.
          Dlatego powtarzam: trzeba sie komunikowac. Jasno i wyraznie ale bez pretensji, nawet jak to sprawia bol.
          • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:30
            Czasem myślę, że taki los rodziców - co nie zrobią, dziecko zawsze będzie miało pretensje czy żal.
            • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:46
              Wszyscy kogos rania. Nie da sie tego uniknac (nie jestesmy swieci i nie jestesmy jasnowidzami). Dlatego warto nauczyc sie o tym mowic i nauczyc sie mowic przepraszam. Nie zaleznie czy sie jest rodzicem, czy dzieckiem.
            • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:15
              Okrutny los, ale trafiaja sie fajne dorosle dzieci. Trzeba miec nadzieje.
        • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:31
          >ze bedac razem stworzyli nowa jakosc, niedobra, ze sie w tych zlych c
          > echach jakos uzupelniaja i napedzaja. To nie jest sprawa tylko corki albo tylko
          > jej meza, oni stworzyli jakas niezdrowa mieszanke i.....


          No to ja nie rozumiem w takim razie, dlaczego chcesz z takimi ludzmi utrzymywac kontakty?
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:37
            totorotot napisała:

            > No to ja nie rozumiem w takim razie, dlaczego chcesz z takimi ludzmi utrzymywac
            > kontakty?

            Bo to moja corka.
            • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 16:03
              Gwiazdozbiory, mam łzy w oczach. Naprawdę, ze wzruszenia. To są tylko literki więc dla pewności dodam, że to nie ironia, tekst wprost.
    • lelija05 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 14:35
      Jest jeszcze taka opcja, że mąż pije, a córka nie chce byście się o tym dowiedzieli, bo jej wstyd, mąż Was nie lubi, nie życzy sobie kontaktów, córka nie chce ryzykować awantur, to woli się odseparować i skupić na dzieciach. I pewnie matki z dziećmi są jedynym tolerowanym towarzystwem dla córki.
      A że córka męża kocha, to woli się dostosować, rezygnując z rodziny, niż stracić męża.
      Który może jeszcze już jej powiedział, że w razie rozwodu weźmie dzieci i majątek.
      I przez te lata, musiała się zmienić, bo w takiej sytuacji nie ma możliwości by być taką osobą jaką się było żyjąc beztrosko u rodziców.
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:05
        Tez o tym myslelismy, ale on pracuje, nie obija sie. Przez dwa lata, albo trzy, wstawal o piatej rano, zajmowal sie tez domem i dziecmi. Czy ciezko pijacych na to stac? Nie wiem, chyba nie.
        • lelija05 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:17
          Stać.
          A nawet jeśli nie pije, to równie prawdopodobna opcja jest taka, że jest zazdrosny i tak jak pisałam, nie życzy sobie kontaktów żony z nikim bliskim, żona ma kochać tylko jego i dzieci, jakiekolwiek uczuci względem rodziny, są powodem do awantury u takiego człowieka.
          I on może być cudowny dla córki i wnuków, ale tylko dla nich, reszta to wrogowie.
      • alinawk Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:10
        A może ona się po prostu Was wstydzi? Może w jej przekonaniu wżeniła się w "lepszą" rodzinę od waszej, np. o wyższym statusie majątkowym i was traktuje jako tych "gorszych", z którymi wstyd się pokazać na ulicy i zaprosić do siebie?
        Piszesz że jej mąż nawet nie raczy się z tobą przywitać, córka może od niego przejęła ten sposób bycia, nie chce mieć z wami nic do czynienia.
        Mój wujek pochodzący ze wsi ożenił się z osobą, która kazała mu zmienić nazwisko bo było zbyt "wsiowe", ciotki nigdy nie poznałam, bo nigdy nie przyjeżdżała z wujkiem na wieś do rodziny, a kuzynkę widziałam raz w życiu tongue_out
        • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:23
          To on sie wzenil w majatek . Rodzice nie dali mu nic, bo nie maja co dac, ale nikt tego nie oczekiwal. Oboje z mezem mamy uniweryteckie wyksztalcenie. Maz humanista, ja nauki scisle.
          • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 15:46
            wiazdozbiory napisała:

            > To on sie wzenil w majatek . Rodzice nie dali mu nic, bo nie maja co dac, ale n
            > ikt tego nie oczekiwal. Oboje z mezem mamy uniweryteckie wyksztalcenie. Maz hum
            > anista, ja nauki scisle.

            aaa, mąż córki bidok WŻENIŁ SIĘ W MAJĄTEK, pochodzi też ten BIDOK zapewne z rodziców NIEWYKSZTAŁCONYCH smile
            No to się córa nasłuchała, a jeśli nie werbalnie, to min się mamusi i ojczyma naoglądała.
            • murakami2 Re: Co sie stalo z moja corka? 18.11.10, 19:57
              jestes zwykłym chamem
      • pogoda.w.kratke Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 15:24
        Przeczytałam wszystko i jestem zagubiona, bo to rzeczywiście zagadkowe.

        Być może córka odziedziczyła charakter i zachowania swojego biologicznego ojca? Jak pisałaś, pewnego dnia się ulotnił i ustatkował dopiero przy 4 związku, tak? Może córka powiela takie zachowanie, dopóki było jej dobrze z Wami, to było ok, potem ulotniła się do "swojej rodziny" i nie utrzymuje kontaktów. Moze, tak jak jej ojcec, obudzi się za iles tam lat i zainteresuje się Wami. Oby nie było za późno.

        Natomiast, o ile nie możesz na niej wymusić dobrych relacji i częstych serdecznych spotkań, to moim zdaniem powinnaś się zebrać w sobie i pewne rzeczy z nią po prostu ustalać - np co robicie z Babcią w Wigilię. Nie do wiary, że możesz się bać coś zasugerować.

        Pomijając jakieś psychopatyczne reakcje córki na stosunki z Wami, itp., to przecież dorosła osoba. Ma jakieś poczucie odpowiedzialności. Chyba można powiedzieć - "jedziemy do rodziców X, Babcia ma złamaną nogę i nie pojedzie z nami. Rozumiem, że zaprosisz ją na Wigilię." Choćby dlatego, że Babcia i Rodzice zasponsorowali mieszkanie, Babcia mieszka piętro niżej i zostawienie Babci same w Wigilię to już jest zachowanie patologiczne. Ja bym obsztorcowała z góry na dól, nie patrząc czy córka ma lat 10, 15 czy 30. I nie bojąc się co mi zrobi, bo co CI może zrobić. Wnuki odetnie od Ciebie, czy Was wszystkich zignoruje? Już to zrobiła, nie patrząc na to czy Was rani.

        A jak nie chce/nie może Babci zaprosić na Wigilię, to oczekiwałabym poważnej i dojrzałej rozmowy o powodach. Jesteście rodziną i nie da się tak po prostu odciąć i wymazać. Jak można Babci nie wpuścić i kapcie jej kazać zdejmować, poniżać starą kobietę? A Ty na to nie śmiałabyś nic powiedzieć?

        Naprawdę - jesteście chyba z innej gliny. Twoja córka ma jakieś cechy "zimnej suki", jak to sama określiła. Może po tacie?
        • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:05
          Jak mam zgadywac, to stawiam na jakis defekt (cos w rodzaju lekkiego autyzmu, lekkiej psychopati) uniemozliwiajacy budowanie cieplych i bliskich relacji z osobami z ktorymi nie jest w besposredniej interakcji. Jak nie ma takiej potrzeby, trudno. Gorzej jak chce, tylko nie umie.
        • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:41
          Byly maz byl zupelnie pozbawiony wstydu. Mogl robic podle rzeczy, wiedziec, ze sa podle, ale nie odczuwac z tego powdu zalu, wstydu czy poczucia winy. Tak sobie mysle, ze corka ma w sobie cos podobnego. Ona jest bardzo odpowiedzialna i to troche przyslania te odziedziczona po ojcu ceche. To, ze jest kobieta, matka jeszcze bardziej zaciera te przypadlosc, ale w niej jest cos, co mnie obezwladnia, wlasnie ten brak wstydu. To, ze np. babci przynosi na Wigilie piec zimnych pierogow. Ona nie czuje, jakie to jest okropne, chociaz sama spedzala Wigilie pieknie, uroczyscie, otoczona miloscia. Spotykamy ich na ulicy z nowo narodzonym dzieckiem. Ona pokazuje nam wnuczke na sekunde i mowi, ze bardzo sie spiesza, bo na synka w parku czeka kolega. Nie pyta kiedy wpadniemy, nie pyta jak dlugo bedziemy. Duzo tego bylo, bardzo duzo.
          • pogoda.w.kratke Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:57
            No właśnie.

            Nie mówię, że córka ma być kalką ojca, w końcu to nie takie proste. Są tez Twoje geny, no i wychowanie. Ale BYĆ MOŻE odziedziczyła coś po nim i jego destrukcyjnym zachowaniu wobec bliskich.

            Jeśli tak jest, to nie nauczysz jej serdeczności, nie dowiesz się o co chodzi, bo wg niej pewnie o nic nie chodzi, wg niej wszystko jest OK, ona ma to co chce i jak chce. Być może rzeczywiście urodzenie dzieci w niej to wyzwoliło w jakiś dziwny sposób, wycofała się do swojej rzeczywistości i odnalazła wszystko czego potrzebuje w życiu z mężem i dziećmi.

            A pisałaś tez o tym że ona nie lubi zmian w ustalonym porządku dnia, itp. Czyli jeśli kolega czeka na syna a Ty akurat przechodzisz, to ona nie widzi zupełnie naruszenia proporcji. Bo MIELI iść na plac zabaw i teraz może być Matka, III wojna światowa, deszcz, a ona i tak ma w głowie to że jej plan nie wychodzi tak jak to sobie wymyśliła.

            Nie powinno Cię to w sumie dziwić skoro piszesz jak bezwzględnie rozprawiała się czasem z koleżankami, jak nie pytała Was o nic, jak podejmowała decyzje bez konsultacji. To dobrze, ale masz teraz "drugi koniec kija".

            Ale zdanie podtrzymuje - bez względu na to czy będzie między Wami serdecznie, czy nie, obtańcowałabym ją za tak obcesowe potraktowanie Babci.
            • claudel6 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 23:51
              A pisałaś tez o tym że ona nie lubi zmian w ustalonym porządku dnia, itp. Czyli
              > jeśli kolega czeka na syna a Ty akurat przechodzisz, to ona nie widzi zupełnie
              > naruszenia proporcji. Bo MIELI iść na plac zabaw i teraz może być Matka, III w
              > ojna światowa, deszcz, a ona i tak ma w głowie to że jej plan nie wychodzi tak
              > jak to sobie wymyśliła.

              no ale to jest akurat zachowanie autystyczne
          • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 17:24
            Przyznajesz, ze sama byc moze nie jest w stanie tego zauwazyc. Wobec tego nie fair wobec niej jest niej nie informowanie jej o tym, ze takie zachowanie jest dla was nieakceptowalne.
            Ona szczeslia, a ty? Babcia? Jej wlasne dzieci? Moze czas przedyskutowac z nia, co to jest norma spoleczna?

          • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 16:03
            gwiazdozbiory napisała:

            > Byly maz byl zupelnie pozbawiony wstydu. Mogl robic podle rzeczy, wiedziec, ze
            > sa podle, ale nie odczuwac z tego powdu zalu, wstydu czy poczucia winy. Tak sob
            > ie mysle, ze corka ma w sobie cos podobnego.

            Czy kiedykolwiek
            a. mowilas przy corce o b.mezu to, co tu napisałas
            b. mowilas/sugerowalas corce, ze ma charakter po ojcu?

            Nie lubisz córki, jest pewnie podobna do męża i z góry przypisałaś jej jego cechy.
            Poza tym masz skłonności do międlenia nieistotnych faktów i powtarzania ich w nieskończoność aż urosną do rangi co najmniej wyłupienia komuś oka.
            Przyniosła babci pierogi- ale babci się to nie spodobało, bo tylko pięć! Albo AŻ pięć! No i pierogi! A czemu pierogi a nie paszteciki????? Nie wiesz? BO TO PODŁA KOBIETA, A MA TO PO OJCU I JUŻ ZA MŁODU BYŁO WIADOMO, ŻE DZIEWUCHA JEST BEZ WSTYDU!

            Rodzina się spieszy do parku, bo na małego chłopca czeka inny mały chłopiec. Czego się spodziewałaś? Że staną i będą z Tobą konferować z noworodkiem na ręku i wijącym się maluchem przez godzinę?
    • el_jot Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:43
      Z twoich postów wyłania się niemal sielankowy obrazek waszej rodziny sprzed narodzin wnuków. Aż się wierzyć nie chce, że wszyscy jesteście/byliście tacy prawi, szlachetni, zrównoważeni, dystyngowani. Podobno każda rodzina ma do ukrycia, więc możę powinnaś poszperać w zakamarkach pamięci, odbrązowić swoją rodzinę, spóbować popatrzeć z boku na siebie, córkę i jej ojczyma i moze coś ci się przypomni. Wiesz, jak przeczytałam twoją odpowiedź na pytanie czy mąż wpada we wściekłość, to parsknęłam śmiechem - dokładnie takiej odpowiedzi się spodziewałam. Nie chcę żebyś poczuła się dotknięta, ale Nanga w jednym z postów może mieć rację (ale nie musi). Molestowanie zdarza się nie tylko w patologicznych rodzinach,tak jak tobie się wydaje, jest równie częste w tych na pozór normalnych. Może córka próbowała ci o czymś powiedzieć, ale ty przesłonięta swoją wizją idealnej rodziny, męża, którego nie chciałaś stracić, nawet tego nie zauważyłaś?
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 16:59
        Nie, nie masz racji. Moj maz jest normalnym czlowiekiem, w dodatku dobrym i madrym. Czy Ty, gdy bedziesz miala problemy z corka, szukac bedziesz przyczyny w molestowaniu przez ojca?
        A nawet gdybys szukala, to ja nie musze. Mozesz sie smiac, ale moj maz jest prawym, uczciwym czlowiekiem.
        Jesli tak latwo przychodzi podwazac moje o mezu zdanie, to znaczy, ze co? Wszyscy ojcowie to zboczency?
        • anorektycznazdzira molestowanie 16.11.10, 17:35
          Ja Cię rozumiem, że samo pytanie jest bolesne czy wręcz oburzające. Ale jeśli kieruje Tobą prawdziwa troska o córkę, to żadnej, róznież takiej, opcji nie mozna nie rozważać. A rozważanie, choć bardzo bolesne, nie polega na 10 sekundowym uznaniu, że tak prawy człowiek nie mógłby nic takiego zrobić.
          Czuję się upoważniona do takiego "pouczania" Cię, bo w wyniku splotu przedziwnych pechowych okoliczności, serii pomyłek wychowawcy i szkolnego pedagoga (w tym: pomylono osobę...) zostałam ze 100% pewnością poinformowana, ze moje dziecko napewno była a moze jest molestowane seksualnie. Zostaliśmy skierowani do poradni gdzie jeszcze jakiś czas utrzymywała się ta pomyłka, zanim kompetentna osoba ją wychwyciła i rozwiązała sprawę. Przeżyłam piekło, byłam w 5 miesiącu ciąży, nie spałam i nie jadłam przez dwa tygodnie. WIEM co to znaczy rozważać taką mozliwość. I musiałam rozważyć również meza, bo to nieuniknione. Nie można tego ignorować i zakładać, ze tak napewno nie jest. Pamiętaj, ze byłam z nim w ciąży, właśnie wtedy.
          Ale najważniejsze było, że trzeba pomóc córce. Że krzywda, która byćmoze jej się działa była miliony razy gorsza niż moje cierpienie, kiedy przemyśliwałam kolejne opcje, analizowałam szczegóły, zdarzenia, odgrzebywałam w pamięci i starałam sie spojrzeć z innej perspektywy, aby móc NAPRAWDĘ odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to mogło się stać.

          To nadal nie oznacza, że u Was się stało. Ale w bardzo negatywny sposób uderza mnie natychmiastowe wykluczenie. Nie musisz (nie mozesz!) tej refleksji przeprowadzić "na głos" na forum. Nie zajmuje ona zresztą jednego dnia. Ale sama dla siebie moim zdaniem powinnać.
          • gwiazdozbiory Re: molestowanie 16.11.10, 18:07
            Bardzo Cie prosze, zaloz watek pt. Czy uczestniczki tego forum podejrzewalyby, ze ich maz molestuje corki.
            • anorektycznazdzira Re: molestowanie 16.11.10, 18:13
              Jaka byłaby jego funkcja?
            • nangaparbat3 Re: molestowanie 16.11.10, 18:40
              To musiałby być wątek: Czy ematki, których córki zerwały z nimi wszelkie kontakty, rozważały, czy ich mężowie molestowali ich córki.
              Nikt tu chyba nie upiera się, że tak było. Ale kilka osób niezależnie od siebie uważa, ze warto rozważyć taką możliwość.
              • verdana Re: molestowanie 16.11.10, 18:49
                Gdyby moja dorosła córka zerwała wszelkie kontakty z rodziną, rozwazylabym możliwość, ze molestował ją mąż czy moi ukochani synowie...
                To nie jest normalna sytuacja i dlatego nzlezy rozwazyc nienormalne zachowania - tym bardziej, ze mamy do czynienia z ojczymem.
                Mozliwość jest tez taka, ze to Twoja corka zakochała się w ojczymie i dlatego nie chce kontaktów.
                • gwiazdozbiory Re: molestowanie 16.11.10, 18:58
                  verdana napisała:

                  > Gdyby moja dorosła córka zerwała wszelkie kontakty z rodziną, rozwazylabym moż
                  > liwość, ze molestował ją mąż czy moi ukochani synowie...

                  W jaki sposob bys to "rozwazyla" i kiedy bylabys w 100% pewna, ze jednak nie.
                  • verdana Re: molestowanie 16.11.10, 20:17
                    Przede wszystkim zapytałabym córki otwartym tekstem.
                    • gaja78 Re: molestowanie 16.11.10, 20:28
                      verdana napisała:

                      > Przede wszystkim zapytałabym córki otwartym tekstem.

                      ja też.
                    • gwiazdozbiory Re: molestowanie 16.11.10, 21:02
                      A jak bedzie chciala zrobic mi na zlosc i sklamie?
                      • gaja78 Re: molestowanie 16.11.10, 21:22
                        gwiazdozbiory napisała:

                        > A jak bedzie chciala zrobic mi na zlosc i sklamie?

                        Dlaczego miałaby to robić ?
                        Skąd u ciebie taki pomysł ?
                        • gwiazdozbiory Re: molestowanie 16.11.10, 21:38
                          gaja78 napisała:

                          >
                          > Dlaczego miałaby to robić ?
                          > Skąd u ciebie taki pomysł ?

                          A dlaczego nie? Nie wiem skad pomysl. Po prostu moze powiedziec, zeby mnie zranic.
                          • el_jot Re: molestowanie 16.11.10, 22:45
                            Jeżeli nic takiego nie podejrzewasz, to skąd takie myśli????A może jednak..
                            • gwiazdozbiory Re: molestowanie 16.11.10, 23:32
                              el_jot napisała:

                              > Jeżeli nic takiego nie podejrzewasz, to skąd takie myśli????A może jednak..

                              Nie mam cienia podejrzen. Bo sytuacja jest jaka jest.
                  • totorotot Re: molestowanie 17.11.10, 17:51
                    > W jaki sposob bys to "rozwazyla" i kiedy bylabys w 100% pewna, ze jednak nie.

                    DObrze, że zaczynasz kombinować...
              • totorotot Re: molestowanie 17.11.10, 16:15
                >Ale kilka osób niezależnie od siebie
                > uważa, ze warto rozważyć taką możliwość.

                Jedna z pierwszych myśli, która mi się nasunęła
            • totorotot Re: molestowanie 17.11.10, 16:15
              gwiazdozbiory napisała:

              > Bardzo Cie prosze, zaloz watek pt. Czy uczestniczki tego forum podejrzewalyby,
              > ze ich maz molestuje corki.

              tak złość pierwszy raz u Ciebie się pojawia w tym wątku, mimo że było dużo przycinków wobec Twojej osoby... dlaczego akurat ta kwestia powoduje, że reagujesz szczególnie nerwowo?
      • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 17:32
        Bez przesady, sa rodziny ktore sa takie sielankowe w opisie. Np. moja. Naprawde zadnych problemow, ludzie badzo porzadni. Naprawde dlugo czba grzebac zeby cos wyciagnac. Problemy czasem nie sa takie oczywste, co nie znaczy, ze ich nie ma.
    • ewa_mama_jasia Strach to czytać.... 16.11.10, 16:51
      Dziewczyna dostała od losu i od Was wszystko, co uczyniło jej życie bezproblemowym - kochającą rodzinę, na której może polegać, własny kąt, pomoc finansową, daleko posunięte zaufanie. Czego jeszcze można chcieć? A w zamian dawała co? swoją obecność, jak miała dobry humor? I nic więcej.
      Przykro mi to pisać, bo kochasz swoją córkę, ale dla mnie jest to egoistka pierwszej wody. Rozumiem zamykanie się w sobie do pewnych granic, ale całkowity brak odwiedzin? Ważniejsi są koledzy syna niż odwiedziny dawno niewidzianej matki? W wigilię zaniesienie samotnej babci 5 pierogów na talerzyku? I to babci, dzięki której ma mieszkanie (jak pisałaś, babcia jest właścicielką kamienicy?)
      No ludzie! Wszystko podciągać pod traumę - nowy ojciec, nowa siostra, zamieszkanie z chłopakiem? Litości! I we wszystkim dopatrywać się winy rodziców?
      A dać sobie spokój z taką niechętną córka, przynajmniej dopóki sama nie znormalnieje. Jak zadzwoni, zamienić dwa słowa i powiedzieć, że się spieszysz. Zrobić święta bez córki. Za to z babcią. Może nawet przy okazji napomknąć, że babcia zastanawia się nad sprzedaniem kamienicy - niech się zastanowi młoda, co może stracić.
      Cieszyć się tym, że masz męża, drugą córkę, dalszą rodzinę. Bo zbytnie skupienie się na niechętnej córce zaprocentuje problemami w aktualnej rodzinie.
      Starsza się w końcu opamięta - prędzej czy później.
      • sonia-3 Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 16:57
        Dokładnie. Trzeba dać jej nauczkę. I mieć nadzieję, że się w końcu opamięta. Powodzwenia!!
      • el_jot Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 17:01
        ewa_mama_jasia napisała:

        > Dziewczyna dostała od losu i od Was wszystko, co uczyniło jej życie bezproblemo
        > wym - kochającą rodzinę, na której może polegać,
        > aleko posunięte zaufanie. Czego jeszcze można chcieć? A w zamian dawała co? swo
        > ją obecność, jak miała dobry humor? I nic więcej.
        > >
        Naprawdę w to wierzysz?
        • irena.ochodzka a moze sąd? 16.11.10, 17:15
          czytam to i czytam i myślę ze trudno będzie Wam przywrócić z córka jakieś poprawne, przynoszące radość kontakty. Myślę o Twoich kontaktach z wnukami- może wystąpicie do sądu rodzinnego o ustanowienie kontaktów? Córką i zięciem to pewnie wstrząśnie, ale przynajmniej z wnukami się będziecie widywali...
          • gwiazdozbiory Re: a moze sąd? 16.11.10, 17:36
            Jesli nie chca dobrowolnie, nie bede od nich dzieci wyciagac sila.
            • titta Re: a moze sąd? 16.11.10, 17:40
              Zanim wyciagniesz sila, spruboj dobrowolne. Bo na razie po prostu sie poddajesz i tanczysz jak corka zagra.
          • mia_siochi Re: a moze sąd? 16.11.10, 19:07
            irena.ochodzka napisała:

            > czytam to i czytam i myślę ze trudno będzie Wam przywrócić z córka jakieś popra
            > wne, przynoszące radość kontakty. Myślę o Twoich kontaktach z wnukami- może wys
            > tąpicie do sądu rodzinnego o ustanowienie kontaktów? Córką i zięciem to pewnie
            > wstrząśnie, ale przynajmniej z wnukami się będziecie widywali...

            Chyba zartujesz?
        • titta Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 17:35
          Oj, ja wierze. Niewierze tylko, ze sama sie opamieta. Bo ona naprawde moze nie widziec, ze cos jest nie tak.
        • gwiazdozbiory Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 17:39
          el_jot napisała:
          > Naprawdę w to wierzysz?

          A co w tym takiego dziwnego?
          • titta Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 17:44
            Ja tez watpie, ale niczego nie mozesz ze 100% pewnoscia wykluczyc. Chcesz cos zrobic, czy tylko potwierdzic, ze inni (w zyciu nie widzac ciebie i twojej corki) beda mysleli tak samo?
            • gwiazdozbiory Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 19:56
              Uloze plan i bede go realizowac. Najpierw musze wykluczyc te przemoc.
          • titta Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 17:47
            Bo ja jak na razie widze tylko biernosc, biernosc i biernosc...
            • gwiazdozbiory Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 17:58
              titta napisała:

              > Bo ja jak na razie widze tylko biernosc, biernosc i biernosc...

              Nie jest latwo cos zrobic, bo kazdy ruch uznany bedzie za zbrodnie przeciwko jej niezaleznosci.
              Poza tym nie ma co zrobic. Wszystko juz zostalo powiedziane, nic to nie dalo, niczego nie zmienilo.
              Nasze mamy sa starutkie, trzeba bedzie sie nimi powaznie zajac.
              • pogoda.w.kratke Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 18:10
                Poza tym nie ma co zrobic. Wszystko juz zostalo powiedziane, nic to nie dalo, n
                > iczego nie zmienilo.

                Zacznij powoli zmieniać układ sił w Waszych relacjach. Tzn powiedz jej że nie zgadzasz się np na takie traktowanie Babci. Albo na obcesowe ignorowanie na ulicy.

                Powiedz, że rozumiesz że można mieć inne plany, spieszyć się, pomachać na ulicy i lecieć w swoją stronę RAZ czy DWA, ale nie za każdym razem.
                Powiedz, że nie podoba Ci się takie traktowanie wobec rodziny która najwyraźniej niczego złego jej nie wyrządziła, skoro wielokrotnie pytana o powody córka podaje jakieś śmieszne dyskusje sprzed lat 8, czy iluś.
                Powiedz, że jest Ci bardzo przykro, ale że zachowuje się jak obrażona pięciolatka, która nie chce powiedzieć o co jej chodzi i chyba nie tak ją wychowywaliście.

                Ale siłą i policją się nie posiłkuj, to głupi pomysł.
                • pogoda.w.kratke Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 18:11
                  Pokaż jej po prostu, że też potrafisz być silna
                  • gwiazdozbiory Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 19:53
                    pogoda.w.kratke napisała:

                    > Pokaż jej po prostu, że też potrafisz być silna

                    Nie jestem silna. Takie przezycia odbieraja moc.
              • titta Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 19:22
                "Kiedy po miesiacu takiego zachowania, powiedzielam mu na stronie, ze byloby nam milo, gdyby zamienil z nami choc slowo, zachowal sie bardzo niegrzecznie, wrzeszczac na mnie. I dalej milczal. Potem roznie bywalo, ale nie wital sie i nie zegnal, nie skladal zyczen i w ogole pomijal uwaga nasze istnienie."
                Jesli to prawda i nie ma wtym drugiego dna, (ciezko mi uwierzyc, po po nawrzeszczeniu z mojego domu by wylecial), to rownie dobrze corka sie nie kontaktuje, bo ma wybor albo rodzice albo dzieci. Naprawde uwazasz, ze osoba z takimi problemami z soba moze byc dobrym mezem i ojcem?
                Nie ma jak zaglaskiwanie problemow. Wyjda, tylko pewnie po 15-20 latach jak na jakakolwiek forme pomocy bedzie za pozno...
                • titta Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 19:30
                  Moze jej dzieci sa maltretowane i nie chce kontaktu z wami zeby sie nie wydalo? Moze wlasnie dlatego wyprosila was gdy byla potrzebna pomoc z dzieckiem, zebyscie nie widzialy?

                  Kurcze, dziwna ta cala historia. Tez jestem troche socjopatka, rozne rzeczy widzialam (w tym uznanie obojetnosci i braku kontaktow i rozmowy za stan naturalny) ale tu cos nie gra.


                  • gwiazdozbiory Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 19:48
                    titta napisała:

                    > Moze jej dzieci sa maltretowane i nie chce kontaktu z wami zeby sie nie wydalo?
                    > Moze wlasnie dlatego wyprosila was gdy byla potrzebna pomoc z dzieckiem, zebys
                    > cie nie widzialy?

                    Ona by zagryzla kazdego, kto chcialby zrobic krzywde jej dzieciom.
                    • titta Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 20:01
                      Nie oceniaj z zewnatrz. Nawet jak czlowiek deklaruje sile to nie zawsze jest silny. Sa trzy mozliwosci:
                      -albo ta historia jest w pewnym sensi opowiedzina przez ciebie subiektywnie (i jest jakies drugie dno)
                      -albo twoja corka ma powazne zaburzenia spoleczne (niewykluczone)
                      -albo cos zlego sie dzieje.
                      Po tym co napisalas, nie wierze ze jej malzenstwo jest szczesliwe. Nie musi byc to przemoc psychiczna.
                      • titta Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 20:01
                        Mialo byc: nie musi byc to przemoc fizyczna.
          • nangaparbat3 Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 18:44
            Chocby to, jak gładko weszlaś w ścieżkę: podobna do biologicznego ojca.
            • gwiazdozbiory Re: Strach to czytać.... 16.11.10, 19:37
              nangaparbat3 napisała:

              > Chocby to, jak gładko weszlaś w ścieżkę: podobna do biologicznego ojca.

              Bo ja mam to przemyslane na 120 sposobow. O tym podobienstwie juz dawno myslalam, juz dawno mnie to oderzylo, ale tez wiem, jaka kochana byla, jaka rozna od niego.
      • filipianka Re: Strach to czytać.... 17.11.10, 11:20
        > Dziewczyna dostała od losu i od Was wszystko, co uczyniło jej życie bezproblemo
        > wym - kochającą rodzinę, na której może polegać, własny kąt, pomoc finansową, d
        > aleko posunięte zaufanie. Czego jeszcze można chcieć?

        wspomnianego wyżej płotu

        > Przykro mi to pisać, bo kochasz swoją córkę, ale dla mnie jest to egoistka pier
        > wszej wody

        taka się nie urodziła
    • panna.w.paski Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 18:43
      Gwiazdozbiory, przypomniała mi się taka historia.
      Moja koleżanka (wówczas 21 letnia) opowiadała mi o swojej rodzinie: jej tata zmarł kilka lat temu, została sama z mamą, starsza o kilka lat siostra mieszka w swoim domu z mężem i małym synkiem. Problemem w tej rodzinie były problemy zdrowotne mamy (koleżanka naprawdę bała się, że może mamę stracić, miała z nią dobry kontakt) i zachowanie starszej córki.
      Ze swoim mężem była bardzo długo - taka miłość z czasów szkolnych - wspólnie rozkręcali firmę, mnóstwo pracowali i kiedy pojawiło się dziecko zajmowali się nim. Z opowieści koleżanki wynikało facet to anioł, wytrzymujący ciężki charakter siostry (nie tylko w ciąży, ale w ogóle), natomiast ona sama już taka słodkoróżowa nie była.
      Koleżanka oczywiście kochała swoją siostrę, ale zauważała, że ta bardzo niesprawiedliwie traktuje swoją matkę; rani ją słowami, chłodem, brakiem zezwolenia na zajmowanie się wnuczkiem. Matka zaciskała zęby w obecności córki, zięć próbował załagodzić sytuację a koleżanka dostawała wieczorem telefoniczną/ skypową relację, jak źle starsza córka potraktowała rodzicielkę.
      Siostra i mąż byli typem młodych, dobrze zarabiających ludzi - dużo pracy, dużo podróży, własna firma; kiedy urodziło się dziecko, podeszli do tego jak do kolejnego projektu, za który
      zabierają się we dwoje i nikt nie będzie im się w niego wtrącał.
      Nie wiem, jak sytuacja wygląda teraz, miałam sygnał, że nieco lepiej.
      Może Twoja córka zafiksowała się na projekcie "Moje dzieci i mąż" a Wy wylądowaliście poza nawiasem?
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 19:24
        panna.w.paski napisała:

        Może Twoja córka zafiksowała się na projekcie "Moje dzieci i mąż" a Wy wylądowa
        > liście poza nawiasem?

        Zafiksowala sie na calego, wszyscy jej w tym projekcie przeszkadzaja. Bacia zabrudzi podloge, a tam przeciez dzidzia raczkuje. Nie wpusci do domu nikogo, bo jeszcze bron Boze od przeciagu pokarm straci. Nie ma czasu, bo z katalogu trzeba wybrac skarpeteczki, majteczki i inne pierduleczki.
        Ona ma swoj teatrzyk w ktorym kukielki musza grac wg tylko jej wlasnego scenariusza.
        • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 22:08
          gwiazdozbiory napisała:

          wszyscy jej w tym projekcie przeszkadzaja. Bacia zab
          > rudzi podloge, a tam przeciez dzidzia raczkuje. Nie wpusci do domu nikogo, bo j
          > eszcze bron Boze od przeciagu pokarm straci.

          To może ona jest po prostu chora. Na przykład ma ciężką nerwicę.
          • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 22:43
            nangaparbat3 napisała:


            > To może ona jest po prostu chora. Na przykład ma ciężką nerwicę.

            No i co? Nie leczy jej? Ukrywa ten fakt przed rodzina?
            Poszlaby do lekarza, podjela leczenie.
            Tez to musze sprawdzic.
            • nutka07 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 22:50
              Jak nie jestes trollem, to przestaje sie dziwic ze sie do Ciebie przestala odzywac.


              > No i co? Nie leczy jej? Ukrywa ten fakt przed rodzina?
              > Poszlaby do lekarza, podjela leczenie.

              Odnosze wrazenie, ze w Tobie tez jest brak cieplych uczuc a przede wszystkim matczynego podejscia z sercem.
              Piszesz jak zimna ryba. Wszystko jest dla Ciebie oczywiste, co ona by zrobila gdyby miala problemy. Przeciez to sa bzdury.
              • el_jot Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 23:28
                nutka07 napisała:

                > Jak nie jestes trollem, to przestaje sie dziwic ze sie do Ciebie przestala odzy
                > wac.
                >Odnosze wrazenie, ze w Tobie tez jest brak cieplych uczuc a przede wszystkim ma
                > tczynego podejscia z sercem.
                > Piszesz jak zimna ryba. Wszystko jest dla Ciebie oczywiste, co ona by zrobila g
                > dyby miala problemy. Przeciez to sa bzdury.
                >
                Uff, nareszcie ktoś to zauważyłsmile
                >
              • anorektycznazdzira dokładnie 17.11.10, 06:44
                Czytam, czytam i tu jest z 50 postów Autorki, które tylko tak można podsumować.

                nutka07 napisała:
                > Jak nie jestes trollem, to przestaje sie dziwic ze sie do Ciebie przestala odzy
                > wac.
                > >
                > > No i co? Nie leczy jej? Ukrywa ten fakt przed rodzina?
                > > Poszlaby do lekarza, podjela leczenie.
                >
                > Odnosze wrazenie, ze w Tobie tez jest brak cieplych uczuc a przede wszystkim ma
                > tczynego podejscia z sercem.
                > Piszesz jak zimna ryba. Wszystko jest dla Ciebie oczywiste, co ona by zrobila g
                > dyby miala problemy. Przeciez to sa bzdury.
            • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 22:52
              Nie bardzo rozumiem. Co sprawdzić? W jaki sposób?
              • nutka07 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 22:59
                Sprawdzic czy ma nerwice.
                • nangaparbat3 Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 10:33
                  nutka07 napisała:

                  > Sprawdzic czy ma nerwice.

                  No dobra dobra, czary mary hokus pokus.
                  A to co piszesz mnie się wyświetliło przy pozostawieniu babci starej i chorej samej w Wigilię. Jakoś nie mogę nad tym przejść do porządku, cały czas.
                  • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 13:37
            • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 22:58
              Moze nie leczyc. W jej wlasnych oczach jest zdrowa.
        • totorotot Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 16:28
          > Zafiksowala sie na calego, wszyscy jej w tym projekcie przeszkadzaja. Bacia zab
          > rudzi podloge, a tam przeciez dzidzia raczkuje. Nie wpusci do domu nikogo, bo j
          > eszcze bron Boze od przeciagu pokarm straci. Nie ma czasu, bo z katalogu trzeba
          > wybrac skarpeteczki, majteczki i inne pierduleczki.
          > Ona ma swoj teatrzyk w ktorym kukielki musza grac wg tylko jej wlasnego scenar
          > iusza.


          O, o, o -odsłaniasz sie coraz bardziej smile
          Nie akceptujesz swojej córki, tego w jaki sposób spędza czas, jak podchodzi do macierzyństwa, jakie ma priorytety. Piszesz o niej lekceważąco, pogardliwie-ale ona jest u siebie w domu i ma prawo dbać o zdrowie dzieci jak chce, nawet jeśli uważasz że przesadza. Akurat prośba o zdejmowanie butów przy raczkującym dziecku jest naturalna.
          • anorektycznazdzira Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 16:35
            smile
            Tak jak te pierdułeczki z katalogu dla dzieci.
            Jedna matka siądzie obok i zachwyci sie wybranym kolorem, inna strzeli minę i wyjdzie.
            Już widzę odpowiedź "ona by mie i tak wyrzuciła" "ona by mi nie pozowliła obok siebie usiąść"
            Zgadałam?
            • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 17.11.10, 17:38
              anorektycznazdzira napisała:

              > smile
              > Tak jak te pierdułeczki z katalogu dla dzieci.
              > Jedna matka siądzie obok i zachwyci sie wybranym kolorem, inna strzeli minę i w
              > yjdzie.
              > Już widzę odpowiedź "ona by mie i tak wyrzuciła" "ona by mi nie pozowliła obok
              > siebie usiąść"
              > Zgadałam?

              Powiem Ci szczerze. Tez zachwycam sie pierduleczkami, ale piec minut. Nie strzelam min i nie wychodze. Siedze i podziwiam. Te opisy to sa moje wewnetrzne refleksje.
    • wbka1 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 19:03
      Niewłaściwie umiejscowiłam swój post, więc jeszcze raz.
      Uważam, że twoja corka stosuje szantaż emocjonalny; świetnie wie jak bardzo wam zależy na dobrych relacjach i jak wiele zrobicie dla niej....a ona przekornie celowo rani i wie gdzie uderzyć , żeby bolało. Zaproponowałbym DYSTANS, może oprzytomniałaby, gdyby się okazało, że jej sztuczki juz nie działają, a jestem przekonana, że w jej zachowaniu jest premedytacja. Jeśli nie zmieni swojego zachowania- trudno i tak przysparza ci jedynie smutek i rozczarowuje. Wątpliwym , ale jakimś tam pocieszeniem jest to , że podobne doświadczenia są udziałem wielu rodziców,którzy wstydzą się do tego przyznać nawet sami przed sobą. Jestem po twojej stronie!
      • wbka1 Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 19:04
        oczywiście przysparza smutku
      • gwiazdozbiory Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 19:33
        wbka1 napisał:
        Wątpliwym ,
        > ale jakimś tam pocieszeniem jest to , że podobne doświadczenia są udziałem wiel
        > u rodziców,którzy wstydzą się do tego przyznać nawet sami przed sobą. Jestem po
        > twojej stronie!

        Tak, to faktycznie jest duze poczucie wstydu, kleski i poczucie jakby sie bylo zbrodniarzem, bo wlasna corka sie odwrocila. Malo kto rozumie, kto nie przezyl. Dziekuje.
        • titta Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 20:08
          Nie czuj sie winna. Nie masz powodu. Zrobilas ile sie dalo, a ze nie zawsze idzie tak jak bysmy tego chcieli, trudno. Tak juz z ludzmi jest.
          Zrob jak mowilas - wyklucz mozliwos przemocy.

          Musisz sie jednak liczyc z tym, ze chociaz cos sie dzieje, nie bedzie dalo sie w zaden sposob pomoc. Nie da sie nic zrobic na sile. Musisz wtedy pamietac o sobie i o tym, ze czasem "kop" moze zdzialac wiecej niz glaski.
      • pogoda.w.kratke Re: Co sie stalo z moja corka? 16.11.10, 19:36
        Uważam, że twoja corka stosuje szantaż emocjonalny


        Zgadzam się z Tobą - tylko nadal nie wiemy dlaczego to robi. CO chce tym osiągnąć? Bo zazwyczaj tupiemy nogą albo się obrażamy albo zarzucamy focha by zmusić drugą osobę do czegoś. A córka autorki nie chce niczego od niej - ani kontaktów, ani pomocy w opiece, ani pieniędzy, ani uwagi. Nic, po prostu pustka. I to jest tutaj najdziwniejsze.

        Najgorzej będzie, jeśli Autorka się odsunie, a córce się to tylko bardziej spodoba, bo już będzie miała upragniony spokój.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja