Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat?

16.11.10, 18:31
Moim zdaniem strasznie kłamią w sprawie książek.

Je nie wiem, nie umiem, mam za małą podzielnośc uwagi, usprawiedliwiam swoje lenistwo, ale nie umiałam czytać zmieniając pieluszkę, ptowadząc wózek czy nawet jak te diabły biagają po domu...

Moje perypetie rysuję dzielnie:

buntskrzata.blogspot.com/2010/01/po-10-stron-dziennieale-do-przodu.html
    • tarkosia1 Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 01:15
      Kazdy klamie na jakis temat, dlaczego matki nie mialyby tego robic?
      trzeba je wspierac i podziwiac, wszystkie matki sa boskie wink
      autodeco.pl/mama-za-kierownica-c3823.html
    • iwoniaw Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 10:24
      W sprawie książek wcale nie kłamią. To tylko moje najstarsze dziecko przy próbie zatrzymania wózka na spacerze i przysiadnięcia z książką na ławce, natychmiast się budziło i głośno protestowało. Więc chodziłam kilometrami i mijałam dziesiątki matek na kolejnych ławkach - wszystkie czytające, ze śpiącymi dziećmi, a jakże! wink
      Natomiast artykuł z wypowiedziami wyrwanymi z kontekstu z forum jak zwykle "profesjonalny inaczej". Najlepsze są przykłady spławiania natrętnych znajomych, z którymi nie ma się ochoty tak często spotykać oraz potwierdzania, że się coś zrobi nawet jeśli nie ma się zamiaru robić tego natychmiast, tylko (rety rety!) za parę godzin. Normalnie specyfika matek, inni ludzie tak nie robią w życiu big_grin
      • triss_merigold6 Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 10:27
        Święta racja, spławianie znajomych i spychotechnika nie jest domeną akurat tylko matek.
      • angi666 Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 11:08
        To bardzo proste, przeciętny człowiek ma dwie ręcę - w jednej wózek, w drugiej książka.
        Przeczytałam w ten sposób masę książek. Serdecznie polecam.
        Trzeba walczyć z własnym lenistwem, a nie szukać usprawiedliwienia na siłę.

        • iwoniaw Z jakim lenistwem? 17.11.10, 11:36
          CytatPrzeczytałam w ten sposób masę książek. Serdecznie polecam.
          > Trzeba walczyć z własnym lenistwem, a nie szukać usprawiedliwienia na siłę.


          Sugerujesz, że potrzebuję usprawiedliwienia, choćby szukanego na siłę, dla spacerowania z wózkiem i nieczytania w tym czasie? big_grin
          • angi666 Re: Z jakim lenistwem? 17.11.10, 11:51
            Pierwszy wpis sugerował lenistwo, natomiast Ty twierdzisz, że nie czytałaś książek ponieważ nie mogłaś usiąść na ławce.
            Ja tylko pokazałam sposób, że dziecko lubiące spacery nie jest żadnym problemem jeżeli chodzi o czytanie.
            • iwoniaw Biorąc pod uwagę nawierzchnię 17.11.10, 12:01
              chodników i alejek w rejonach naszych spacerów, prędzej bym się zabiła lub wywaliła dziecko z wózkiem niż przeczytała cokolwiek wink Dlatego podobnie jak Triss nie znosiłam szczerze spacerów dla samych spacerów nie mogąc w spokoju usiąść i poczytać. Toteż na spacery wyznaczałam sobie cele (wrzucić list do skrzynki/ zrobić po drodze drobne zakupy/ wymienić książki wink w bibliotece/ załatwić konieczne telefony itp.), a czytałam jednak w domu - z niemowlęciem najczęściej karmionym bądź uśniętym po karmieniu z głową na piersi wink I nie mam pojęcia ile stron tygodniowo wychodziło, ale na pewno więcej niż gdy dziecię się zrobiło mobilne oraz wymagające czytania po raz sześćsetczterdziesty "mieszkał w Wiśle sum wąsaty..." wink
              • angi666 Re: Biorąc pod uwagę nawierzchnię 17.11.10, 12:06
                ja wychodziłam z dzieckiem trzy czasami nawet cztery razy dziennie i nie miałabym tyle zadań do wykonania. Oczywiście robiliśmy sobie czasami dłuższe spacery tak żebym mogła obeiżeć "inny" świat. Jednak jak się mieszka w takiej okolicy, że samo wyjście z domu powoduje wejscie do parku to jedyną rozrywką jest czytanie.
              • triss_merigold6 Re: Biorąc pod uwagę nawierzchnię 17.11.10, 12:08
                Też chodziłam "w celu" dotarcia z punktu A do punktu B. Czytałam w domu. A przy czytaniu zasypiałam, teraz też zresztą zasypiam i sporadycznie jestem w stanie, w normalny dzień łyknąć 100 stron książki wieczorem.
                Nie mam ambicji udowadniania, że nie jestem leniwa, to ma być przyjemność, a nie dodatkowy obowiązek.
                • angi666 Re: Biorąc pod uwagę nawierzchnię 17.11.10, 12:12
                  No i to jest bardzo fajne, lepiej przyznać, że czegoś nie robię, bo nie (powody są zupełnie nieistotne), niż kłamać, że coś robię albo robiłabym tylko tysiące czynników mi przeszkadza.
                  • mgd3 Re: Biorąc pod uwagę nawierzchnię 17.11.10, 14:11
                    Łoł. Jakie milutkie, oceniające, bezwzględne podejście surprised
                    Jak ktoś nie potrafi czytać prowadząc w jednej ręce to jest kłamcą i leniem.
                    Przez myśl mi by nie przeszło żeby czytać w trakcie spaceru. A czytać lubię. I twierdzę, że nie mam na to czasu. Jaką żem jest leniwą i kłamliwą osobą. crying
                    • angi666 Re: Biorąc pod uwagę nawierzchnię 17.11.10, 14:49
                      Nie chodziło o to, że ktoś nie potrafi, padło stwierdzenie, że jedna z forumowiczek z zazdrością patrzy na matki, które siedzą i czytają. Ja tylko podałam przykład, że można latać z wózkiem i czytać, chociażby dla zabicia czasu. Dla mnie takie latanie z wózkiem po cztery razy dziennie częstą tą samą trasą i szumne nazywanie tego spacerem jest zwykłym nudziarstwem i marnowaniem czasu.
                      Ale ja wolę robić to co lubię, a nie użalać sie nad sobą jak to jest w zwyczaju na tym forum.
                      • krapheika Re: Biorąc pod uwagę nawierzchnię 17.11.10, 21:46
                        Nie rozumiem cie,serio.Dla mnie spacery oprocz tych z punktu a do b w celu wykonania czegos polegaly glownie na tym,by odpoczac,zachwycic sie cisza parku,lasu,popuszczac kaczki nad Renem,obejrzec wystawe prac na swiezym powietrzu,posluchac koncertow w pobliskim palacu czy po prostu poprzygladac sie ptakom,drzewom,otaczajacej przyrodzie.W tej chwili gdy dziec jest mobilny moge mu pokazac dziuple wiewiorek,mala stadninke koni,Ren i duzo wiecej,wszystko odkrylam podczas dlugich spacerow.Badzmy szczerzy raczej malo kto z wlasnej woli leci 10km z buta, a pchajac wozek bylo fajnie,przyjemnie i robie to do dzis z przyjemnoscia,choc w wozku juz nikogo najczesciej,ale obok drepta ciekawy swiata dziec.O ksiazkach ktore przyczytalabym w czasie spacerow z nim nie pogadalabym,ale moge mu pokazac to co sama odkrylam podczas godzin tuptania nowymi sciezkami.Nie mialam w zwyczaju ciagle chodzic ta sama droga i teraz staram sie tez urozmaicac nasze wedrowki.Nie uwazam zadnej minuty spacerow za zmarnowany,bo nie czytalam ksiazekbig_grin
                        • angi666 Re: Biorąc pod uwagę nawierzchnię 17.11.10, 23:28
                          Dobrze, że każdy lubi co innego, dzięki temu świat jest ciekawszy i stwarza możliwość wymiany poglądów.
                          Moje podejście być może wynika też z wykonywanego zawodu, dla mnie dwa-trzy miesiące bez literatury fachowej oznaczają spore opóźnienie zawodowe, stąd może we mnie to przyzwyczajenie, do ciągłego czytania.
        • triss_merigold6 Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 11:48
          A mnie było niewygodnie iść i czytać jednocześnie, zresztą spacerów rozumianych jako krążenie z wózkiem nie znosiłam.
    • nowi-jka Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 10:41
      a niech mi ktos powie co ma badanie australijskich mam do nas?
      to my swoejgo badaniani emozemy zrobić?
      przeciez to inne realia zycia, inna mentalnosc, inne "naciski" ze strony babć itd to znienia postac rzeczy choc target niby ten sam
    • nowi-jka Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 10:45
      na temat ksiazek to sie zgodze
      jedna mama próbowala mi wmówić ze czyta 3 ksiazki tygodniowo
      no chyba ze to broszurki po 70stron ale liczac ze przecietna ksiazka ma ok.300stron to ja nie wierze w 1000 stron tygodniowo
      • iwoniaw Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 11:37
        A czemu nie wierzysz? Przy kiepskiej pogodzie i z niemowlęciem przy cycu można bez wyrzutów sumienia leżeć we własnym łóżku i czytać po parę godzin non stop smile
      • krapheika Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 11:39
        Kazde dziecko jest inne,wiec akurat z tymi klamstwami to roznie bywa.Moj syn od 3tyg zycia przesypial cale noce z wyjatkiem momentow gdy byl chory zadarzaly sie dosc czesto,bo jest alergikiem,ale ogolnie wysypialam sie i wysypiam..Teraz ma 20miesiecy i idzie okolo 20-21 spac wstaje kolo 9.Mam czas by poczytac ksiazke 300stron zajmuje mi okolo 5godzin,zalezy jaka ksiazka.jakbym sie uparla to bylabym w stanie 5takich przeczytac w tygodniu.Czytac jednoczesnie prowadzac wozek nie potrafie,nie mam podzielnosci uwagi, potrzebuje spokoju,wina i wygodnej kanapy.
        Kazdy klamie,nie tylko matki i ku mojemu zdziwieniu najbardziej lubia klamac jak szybko dziecko zaczelo chodzic lub mowic.Owszem sa dzieci,ktore zaczynaja wczesnie.Ale juz zdarzylo mi sie spotkac mame ktorej dziec nie raczkowal,po dwoch tyg juz wedlug niej pieknie chodzil.Co do mowy, w sumie to sie nie dziwie,ze matki kalmia, juz sluchac nie moge tego zdziwienia w glosie,"coooo 20miesiecy i jeszcze nie mowi?"no nie mowi, zna parenascie slow,ale do mowy to jeszcze dluga droga.Juz nawet uslyszalam,ze pwenie bedzie typem miesniakabig_grin a niech bedzie,sportowcy zarabiaja wiecej niz profesorzy na uczelniachwink
        • echtom Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 18:04
          > Kazdy klamie,nie tylko matki i ku mojemu zdziwieniu najbardziej lubia klamac jak szybko dziecko zaczelo chodzic lub mowic

          To prawda - nie zliczę tych 7-miesięcznych, które same chodziły bez trzymanki smile
          • madzioreck Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 18:24
            > To prawda - nie zliczę tych 7-miesięcznych, które same chodziły bez trzymanki :
            > )

            7-miesięcznego nie widziałam, ale 8,5 miesięczne, które zaczęło chodzić, to i owszem. Ale gadać zaczął za to koło 3 lat smile
      • thorgalla Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 11:46
        To zależy jak szybko się czyta.
        300stu stronicową książkę czytam w 3,4h więc 1000 stron tygodniowo to żaden wysiłek.
        Być może owa mama też należy do grona "szybkoczytaczy" wink
        • verdana Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 12:01
          Trzy ksiązki tygodniowo czytam, jak nie mam na nic czasu. Po prostu czytam bardzo szybko i tyle. Jak mam czas - czytam wiecej.
          Moim zdaniem obecnie matki najczęściej kłamią na temat kar - żadna nie karze dziecka, a już żeby dać klapsa - nigdy w życiu. A podejrzewam, ze większość czasem te klapsy daje...
        • nowi-jka Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 12:13
          ja tez szybko czytam no ale sto stron w godzine to chyba własnie o sumach wasatych po dwie linijki na stronesmile
          w listopadzie miaj 3 tydzien podaj prosze 9tytułó które pzreczytałaś??
          • triss_merigold6 Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 12:20
            Ja Ci podam:
            "Przygody Filonka Bezogonka" - na głos
            "Karolek" (jeden z serii) - na głos
            "Karolcia" - na glos
            "Lekka komedia" Mendozy
            "Sekrety kobiet" Woydyłło
            "KObiety i władza" Środy
            • nowi-jka Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 12:49
              oz to ja ze 100 juz takich kotków filemonków przeczytałam smile nei wiedziałam ze to sie liczy jako "czytanie"
              • triss_merigold6 Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 13:01
                Zajmuje czas czy nie? Zajmuje.
                Chyba nie sądzisz, że czytałabym to dla własnej przyjemności? Te pół godziny wieczorem mogłabym poświęcić na jakąś swoją lekturę.
                • nowi-jka Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 13:10
                  dziewczyny dzieciowe sie nie licza smile
                  to jest obowiazek a my moweimy o czytaniu dla przyjemnosci czytania
                  no i fakt chmielewska to ja tez w godzine pochłone, nawet całe 250stron, no moze w 2godziny, małe ksiazeczki duze literey i głupiutka tresc
                  jzu wierze ze mozna przeczytac 3 ksiazki w tydzień
                  • kocianna Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 13:27
                    Hehe, no to ustalmy, co to jest "książka".
                    Skoro dzieciowe się nie liczą (a specjalnie podałam te grube, małych opowiadań nie liczyłam), i typowo przyjemnościowa literatura rozrywkowa też się nie liczy... Poradniki też się nie liczą (wychowywanie to nasz obowiązek). Moja "dwujęzyczność" to przyjemność, obowiązek, poszukiwanie informacji? A jeśli ktoś czyta w kółko to samo (np. ja Chmielewską - no co najmniej raz w miesiącu muszę sobie którąś odświeżyć) to się liczy, czy nie?
                    A czytadła typu "kupić na dworcu, przeczytać, zostawić w pociągu"?
                    • nowi-jka Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 13:31
                      tylko dzieciowe sie nie licza smile no orzecznictwa tez bym nei liczyla choc to grube jest i wciaz to mecze ale to zaliczam do obowiazków, reszta sie liczy, i chmielewska i czytadła, wszystko liczy siesmilesmilesmile

                      własnei problem polegał na tym ze ja nie mogłam uwiezyc w te 3 ksiazki tygodniowo bo jakos widziałam "moje" ksiazki, ale juz wierzesmile
                      • nowi-jka Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 13:37
                        a ja lubie głownie brografie czytać i historyczne troche tez,
                        dzienniki Kisielewsiego czytałam chyba z 3,5 m-ca choc to "tylko" 900stron ma wiec powinnam w 9godzin skoro mozna w godzine 100stron smile
                        Chmielewska tez lubie i zawsze własnie po nią siegam jak przeczytam cos co mi za bardzo siedzi w głowie, dla przewietrzenia głowy smile albo Cliva Cuslera tez lubie z serii tych lekkich
                      • iwoniaw No widzisz :-) 17.11.10, 13:39
                        Po prostu te 3 książki w tygodniu to nie są zawsze 3 tomy Prousta i nawet jeśli rzeczony Proust jest w pakiecie wink to czytadła napędzają ilość stron en masse. 3 książki w tygodniu to można spokojnie, a sumów wąsatych to nawet nie liczę, liczę tylko czas, jaki został do usamodzielnienia czytelniczego dzieciąt (wzdycha tęsknie, nienawidząc czytać na głos i Poświęcając Się Dla Dzieci wink ...)
                    • titta Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 13:47
                      A Krzyzacy przeczytani na glos to dzieciowa czy nie?
                      wink
                      Mnie tym w dziecinstwie ojciec uraczyl...
                      • kocianna Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 14:01
                        Hihi, jak czytasz w poczuciu obowiązku, to "Krzyżacy" to dzieciowa big_grin

                        Ja tam czytać uwielbiam i połykam książki, niezależnie od tematyki. Ale te dla czystej przyjemności, odstresowujące, to muszą być do połknięcia właśnie, bez żucia i myślenia (z tym, że kiedyś za takie "bez żucia" uważałam np. Wojnę i pokój).
                        I zdarza mi się tak wciągnąć, że kończę o 5 rano i za dwie godziny wstaję do pracy...
                      • nowi-jka Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 14:12
                        titta napisała:

                        > A Krzyzacy przeczytani na glos to dzieciowa czy nie?
                        > wink

                        hmmm a to mi cwieka zabilas,
                        nie mysle ze nie mozna tego liczyc jesli czytasz to dla dziecia a nie dla siebie, to jak przygotowanie obiadu tez zabiera czas który mozna by bylo przeznaczyc na czytanie smile bo wówczas podrecznik do histori z 4 klasy tez mozna by było doliczyc jesli odrabiasz z dzieckiem lekcje smile
                    • krapheika Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 21:49
                      Chmielewska to ja na bezdechu czytam,by niepotrzebnie nie przedluzac chwili w ktorej okaze sie kto zabil lub co nowego wymyslil Lesiobig_grin
            • kocianna Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 12:53
              3 tygodnie listopada, tak?
              "Jak mówić, żeby dzieci słuchały..." Faeber i Mazlich
              "Małżeńskie drogowskazy" J. Grzybowski
              "Przygody Piotrusia Pana" (na głos) J. Barry
              "Krucha jak lód" Jodi Picoult
              "Dzielny Despero" (na głos)
              "Wszystko czerwone" Chmielewska
              "Kubuś Puchatek" (na głos) A.A. Milne
              "Psychologiczne aspekty dwujęzyczności" I. Kurcz
              + Tygodnik Powszechny, Polityka i ich rosyjskie odpowiedniki co tydzień.

              Żeby nie było: pracuję na cały etat, jestem de facto samotną matką, oprócz pracy zawodowej zajmuję się pracą społeczną, spędzam aktywnie czas ze swoim dzieckiem. Czytam głównie przy jedzeniu, w metrze, w samolocie/pociągu, w wannie i godzinę przed zaśnięciem. Młoda dostaje pół godziny czytania dziennie, bo potem mi głos siada.
              • ciociacesia Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 14:24
                miewalam takie okresy ze czytalam w kazdejn wolnej chwili - czekalam az mi sie woda na kartofle zagotuje - czytałam, czekalam 5 min na autobus - cztalam kilka akapitów, teraz jakos nie mam do tego pary - ale to chyba ta jesienna niemoc
          • verdana Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 18:32
            "Od Shoach do Strachu' Foreckiego 9nawet recenzję zdążyłam napisać...)
            Kinga Łowcę snów
            Chattam Teoria Gai (ale nudne...)
            Folleta "Upadek gigantów" - jedna, ale za to ma 1000 stron
            Doncową "Dama z kogotkami" , no z tej mi jeszcze zostało pare stron, bo to po rosyjsku i czytam głównie w autobusach
            Lackberg "Księżniczka z lodu"
            Wilson "Dobry pies" (teoretycznie wzruszające, praktycznie beznadziejny banał)
            Zaczęłam też Wilbura Smitha sagę o Balantinach, ale wymięklam po 60 stronie...
            Wiem, że przeczytałam jeszcze ze dwa głupie kryminały, ale tytułów w tej chwili nie pamiętam.
    • emma-peel Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 15:21
      Ale PO CO???
      Przeczytalam kilka komentarzy i w sumie nie bardzo wiem, o co chodzismile Syndrom Matki Polki? Wyscig Pokoju?smile)) Mieszkam od kilkunastu lat w Hiszpanii, tutaj urodzilam dziecko. Przez pierwszy rok mialam wrazenie, ze nie spie w ogolesmile Ksiazek oczywiscie tez zero. Ni ochoty. Tylko wieczne zmeczenie, depre... Ale do glowy by mi nie przyszlo, zeby sciemniac na ten temat. Mam przyjaciolki, ktore byly zmeczone, oraz takie, co nie. Bo jedne dzieci spaly wiecej, jedne mniej. Jedne przyjaciolki nie mogly robic nic, a inne przygotowywaly sie do egzaminow. Ale nie zauwazylam, zeby ktoras klamala. Bo po cholere??? Matki Polki, wyluzujciesmile
      • berdanka Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 17.11.10, 19:19


        Nie, nie syndrom MAtki Polki cierpiącej. Badania przeprowadzone były w Australii, opublikowane tamże a tu tylko przetłumaczonesmile
    • wanioliowa Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 23.11.10, 10:42
      "Spałam tej nocy całe osiem godzin, a ja... dwanaście - poznaj najczęstsze kłamstwa matek"

      dostaję nerwów jak słyszę, że jak ktoś tak twierdzi to kłamie. Mój syn od 5 tygodnia śpi od 22 do 8 bez żadnych pobudek, a bywa że i do 10 czyli miedzy 10 a 12 godzin. Za to cały dzień urzęduje. Szwagierki syn tak samo - praktycznie od 6 tygodnia śpi po 11 godzin bo akurat ona go juz budzi po takim czasie. Takie dzieci też są. Niepłaczące, fajne, pogodne, bezkolkowe i przesypiające całe nocki mimo tak wczesnego wieku.

      Ale oczywiście jak ktoś ma fajnie to nie może powiedzieć, bo od razu go oskarżą o kłamstwo. Za to marudzenie że dziecko po 10 godzin ryczy albo nie śpi w nocy jest na miejscu - bo polki lubią umartwiać się nad sobą i słuchać że ktoś ma gorzej. Może więcej tolerancji dla mam, którym sie upiekło - a nie zarzucanie kłamstwa? Bo w końcu to nie ich zasluga że dzieci tak spią - tylko łud szczęścia, więc nie ma się czym chwalić, bo wpływu na to nie ma nikt.
      • oldbay Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 25.11.10, 16:04
        I przez te 10 czy nawet 11 godzin twoje 5tygodniowe dziecko nic nie jadło ani nie narobiło w pieluchę? Poważnie?
        Wow.
        Cieszyłabym się, gdybym sobie mogła pospać przy swojej 3tygodniowej córce przez 8 godzin ale raczej zbudziłabym ją do karmienia chociaż raz.
        • wanioliowa Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 30.11.10, 09:52
          No tak, pielucha po takim czasie (teraz ma 3,5 mies i śpi tak samo) - jest jedynie odrobinę mokra, ale kupka jest raz dziennie w porze popołudniowej, więc dla lekko zmoczonej pieluszki na prawdę budzenie nie miałoby sensu. Zresztą bywały noce kiedy sprawdzałam - jak zasnął o 22 to o 3-4 pielucha bywała w ogóle sucha.

          Pediatra też kazał wybudzać na karmienie, ale synek przybierał po kilo na miesiąc, więc stwierdziłam że to nie ma najmniejszego sensu. Zresztą podwoił już wagę urodzeniową, bo nadrabia jedzeniem za dnia, dlatego nocne karmienie też nie ma sensu, widocznie nie czuje takiej potrzeby. Gdyby nie przybierał - rozumiem, ale on ma przyrosty bardzo wysokie, więc budzenie go i wciskanie mu na śpiocha jedzenia to głupota, dostaje na żądanie wg własnych potrzeb. Dzieci są różne, ale to nie jest jakiś ewenement. Szwagierki dziecko od chyba 3 czy 4 tyg śpi nieraz po 13h godzin w nocy bez pobudek a też jest fajne, zdrowe i świetnie przybiera (karmione tylko piersią). Ale piszę to w tym wątku, ponieważ drażni mnie jak niektóre matki (jak autorka artykułu) oraz razu komuś zarzucają kłamstwo.
          • oldbay Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 02.12.10, 03:19
            Moja córa ma na razie 4 tygodnie i kupke ma jakieś 10 razy w ciągu doby. Conajmniej smile I stanowczo domaga sie zmiany pieluchy na czystą o każdej porze dnia i nocy.
            Z niecierpliwoscią czekam na czas, kiedy kupka będzie tylko raz dziennie!

            Z tym zarzucaniem kłamstwa to muszę się jednak z tobą zgodzić. Dzieci są różne. To, ze ktoś ma lepiej nie znaczy, że od razu kłamie.
        • june_girl Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 01.12.10, 01:15
          >ale raczej zbudziłabym ją do karmienia chociaż raz.

          A po co? Moja córka praktycznie od tygodnia po porodzie spała po 11-12 godzin w ciągu nocy. Położna mi powiedziała: nie budzić. Jak będzie jej czegoś potrzeba to zasygnalizuje. Ja się wysypiałam, ona się wysypiała, mąż się wysypiał, jadła jak najęta, nie chorowała i do tej pory nie choruje i ogólnie jest dzieckiem bezproblemowym.
          • oldbay Re: Matki kłamią na potęgę. Na jaki temat? 02.12.10, 03:13
            No to widocznie co kraj i co położna to inne zdanie na temat budzenia. Bo mi kazali pilnować, żeby przerwy między karmieniami nie były dłuższe niż 4 godziny.
            Ale i tak na swoją córkę narzekac nie mogę, nie mam z nią na razie większych problemów .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja