samotna ciąża

16.11.10, 22:24
Co możecie poradzić mi w takiej sytuacji. Jestem prawie w 9 miesiązu ciąży. Mój mąż przez 5 lat po ślubie chciał mieć dziecko. W końcu zdecysowaliśmy sie postarać. niestety jak tylko dowiedział się o ciąży to ku mojemu wielkiemu zdziwniu powiedział że chce rozwodu. myślałam że to rodzaj jakiegoś szoku na wieść o byciu tatą. Przez 8 miesiecy pytałam go czy nie zmienił zdania, on twierdzil że nie bo to moja wina.mówił że niezbyt się nam układało i decyzja o dziecku była pochopna.Ja sie załamałam, nie raz ponosiły mnie emocje i krzyczałam na niego, wyzywałam od najgorszych że mnie tak zostawia. On tym bardziej mówil że nie bedzie z kimś kto go wyzywa. I obarczał mnie winą. niedawno odkrylam ze ktoś inny mu się podoba, że sie zakochał. próbował zwalic na mnie winę po to żeby jego zdrada nie była powodem odejścia.Jak zachować spokój w tej sytuacji żeby nie zaszkodzić dziecku? ciągłe nerwy mogą mu zaszkodzić.Jak poradzić sobie z tą sytuacją?
    • triss_merigold6 Re: samotna ciąża 16.11.10, 22:28
      Złożyć pozew o zabezpieczenie alimentacyjne.
    • marzeka1 Re: samotna ciąża 16.11.10, 22:31
      I koniecznie rozwód z orzeczeniem o winie pana męża.
    • szyszunia11 Re: samotna ciąża 16.11.10, 22:34
      dobrze dziewczyny radzą, skup sie na konkretach, na zabezpieczeniu finansowym, to bardzo ważne. Poza tym - czy masz rodzinę, przyjaciółkę, ludzi na których możesz liczyć? Którzy są z Toba w trudnych chwilach? Którym możesz się wygadać i wypłakać?
    • doa1980 Re: samotna ciąża 16.11.10, 22:39
      Musisz byc silna dla malenstwa.Wiem dokladnie co czujesz ale napewno dasz rade.To nie Twoja wina przeciez.I zrob wszystko jak mowia dziewczyny.Bedzie dobrze.
      • anecz_ka_29 Re: samotna ciąża 16.11.10, 22:53
        rodzinę mam 400 km od miejsca gdzie mieszkam... niestety jestem bardzo wrażliwą osobą i nie mogę pogodzić się z tym że chcial dziecko a potem mnie zostawil obarczając mnie winą a jednocześnie zdradzając.Wszyscy mi mówią żeby nie przejmować sie ale niestety nie potrafie, tym samym szkodząc maleństwu. Raz nie wytrzymalam i uderzyłam go w twarz. miał ślad i zrobił zdjęcia, pokazał swoim znajlomym i straszy mnie że wina będzie moja jak pokarze to w sądzie. Bardzo się boję że przez ten stres maluszek będzie chory itp.
        • szyszunia11 Re: samotna ciąża 16.11.10, 23:05
          najgorsze to zapętlić się w takim kole: nie powinnam się stresować, bo to szkodzi. No więc... stresuje się tym bardziej, nie tylko meritum, ale i faktem że to mnie/dziecku SZKODZI. A guzik prawda. Odpuść to sobie zupełnie. Stresujesz się? Masz do tego prawo, każdy nawet najgorszy harpagon by się stresował na Twoim miejscu. Pociesz się, że to nie koniec Twojego życia, że stres w końcu minie a Ty odkryjesz w swoim życiu nowe radości. Jesteś w tak zaawansowanej ciąży, że nie ma bata, żeby stres zaszkodził Twojemu dziecku w jakiś poważny sposób. No, chyba, że bys dusznosci miała ze stresu i mały byłby niedotleniony przez to. Ale to pewnie byś już w szpitalu była.
        • zjawa1 Re: samotna ciąża 16.11.10, 23:08
          Ja mysle, ze teraz nie powinnas myslec o rozwodzie, zabezpieczeniu czy alimentach. Mysl o sobie i dziecku. Za chwile urodzisz to malenstwosmile Jak juz urodzi sie Twoja dzidzia, to zrekompensuje ci pustke uczuciowa. Taki maly czlowieczek kochac Cie bedzie bezgraniczniesmile Bedziesz miala dla kogo zyc i cos zyje dla Ciebiesmile Postaraj sie nie byc teraz sama! Rodzine najblizsza faktycznie masz dalego. Nie wiem, moze jedz do nich? Jak bedziesz rodzic zawsze moze byc przy Tobie np. Twoja matka itp. Nie bedziesz czula sie sama. Skup sie teraz tyko na sobie i dziecku, a reszta zajmiesz sie pozniej. Trzymaj sie! Nie wiem, jedyne co Cie moze pocieszy to to, ze nie jestes jedyna z takim problemem, jest wiele matek w podobnej sytucji, matek ktore mimo wszystka sa w stanie dac swojej dzidzi bezpieczenstwo i sa szczesliwe.
          • nowel1 Re: samotna ciąża 16.11.10, 23:38
            zjawa1 napisała:

            > Ja mysle, ze teraz nie powinnas myslec o rozwodzie, zabezpieczeniu czy alimenta
            > ch. Mysl o sobie i dziecku. Za chwile urodzisz to malenstwosmile Jak juz urodzi s
            > ie Twoja dzidzia, to zrekompensuje ci pustke uczuciowa. Taki maly czlowieczek k
            > ochac Cie bedzie bezgraniczniesmile Bedziesz miala dla kogo zyc i cos zyje dla Cie
            > biesmile Postaraj sie nie byc teraz sama! Rodzine najblizsza faktycznie masz daleg
            > o. Nie wiem, moze jedz do nich? Jak bedziesz rodzic zawsze moze byc przy Tobie
            > np. Twoja matka itp. Nie bedziesz czula sie sama. Skup sie teraz tyko na sobie
            > i dziecku, a reszta zajmiesz sie pozniej. Trzymaj sie! Nie wiem, jedyne co Cie
            > moze pocieszy to to, ze nie jestes jedyna z takim problemem, jest wiele matek w
            > podobnej sytucji, matek ktore mimo wszystka sa w stanie dac swojej dzidzi bezp
            > ieczenstwo i sa szczesliwe.

            Jasne, skup się na sobie i dziecku, a reszta zajmiesz się jak juz nie będziesz miala co do garnka włożyć. "Dzidzia" ci to zrekompensuje.
            Po co piszesz takie bzdury? Żeby miala choćby minimum komfortu w tej trudnej sytuacji, MUSI mieć zabezpieczenie finansowe i wiedzieć, na czym stoi.
            Poza tym jest czymś totalnie chorym oczekiwać, że dziecko ma zadanie "zrekompensować matce pustkę uczuciową" . Prosta droga do chorej relacji.
            • zjawa1 nowel 17.11.10, 00:15
              Ja rozumiem, ze bylas w identycznej sytuacji lub chociaz podobnej? Dlatego tez lepiej dobic niz pomoc prawda?
              Pierwsza sprawa czytaj ze zrozumienie. Nie kazdy w danej chwili potrzebuje wsparcia o kontekscie butno- agresywnym! Kobieta nie wspominala nic o ciezkiej sytuacji materialnej tylko mentalnej. Jesli ta pierwsza zaistnialaby to automatycznie pojawia sie o niej wzmianka. Autorka watku czuje sie samotna, oszukana....Nie szuka jak na razie pporad prawnych ale wsparcia duchowego. Zapewniam, ze ty dzialasz w odwrotnym kierunku, wiec lepiej zamilcz jak znow cos glupiego palniesz.
            • zjawa1 nowel1 17.11.10, 00:28
              Poza tym jest czymś totalnie chorym oczekiwać, że dziecko ma zadanie "zrekompen
              > sować matce pustkę uczuciową"
              A kto cos podobnego pisze? Twoja wyimaginowana wyobraznia pewnie czesto dala Ci sie ,,we znaki"smile Z drugiej jednak strony, skrajna wersja interpretacji tego, co napisalam pozwala twierdzic, ze strasznie smutno w twoim zyciusad Dla kazdej, normalnej matki dziecko jest epicentrum radosci. Milosc matki do nowo narodzonego dziecka, oraz dziecka do matki jest najpiekniejsz miloscia, bo jest bezwarunkowa i bezinteresowna. Jak Ty nie odczulas czegos podobnego, chcciaz jednego takiego momentu w chwili narodzin wlasnego dziecka, a myslalas w tym momencie o forsie i rozwodzie to bardzo Ci wspolczuje. Naprawde przykra i nie codzienna sytuacja.
              • thegimel Re: nowel1 17.11.10, 07:17

                > Poza tym jest czymś totalnie chorym oczekiwać, że dziecko ma zadanie "zrekompen
                > > sować matce pustkę uczuciową"
                > A kto cos podobnego pisze?

                Wiesz, moja "wyimaginowana wyobraźnia" podsunęła mi dokładnie taką samą interpretację. Poza tym dziecko jest imprezą drogą - zwłaszcza pierwsze dziecko. Jasne, można nie myśleć o forsie, a pieniądze na pieluchy, ubrania, jedzenie dla siebie skąd ma dziewczyna wziąć? Do pomocy społecznej iść, żeby pana ojca, który się wypiął nie stresować? Chłop nie dorósł do roli ojca, nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za nie, ok, ale odpowiedzialność finansową wziąć musi. Autorka wątku musi o to zadbać. Nie musi się od razu rozwodzić, ale o pieniądzach z panem mężem trzeba pogadać, a jak się pan będzie stawiał to do sądu o alimenty. I trzeba to zrobić jak najszybciej, bo dziewczyna będzie z tym wszystkim sama i po urodzeniu dziecka może jej się jeszcze mniej walczyć o swoje i dziecka prawa.
    • esr-esr Re: samotna ciąża 16.11.10, 23:03
      o mamusiu, nie zazdroszczę. jesteś pewna, że to koniec? może jeszcze się wszystko ułoży? Tobie odejdą nastroje ciążowe, a mąż przestanie się bać?
      ja bym najpierw pomyślała o tym, kto Ci pomoże w pierwszych miesiącach po porodzie. przyjazd i zamieszkanie którejś z mam chyba nie będzie tu dobrym rozwiązaniem, bo tylko podgrzeje atmosferę, ale może jakaś przyjaciółka czasem pomoże?
      no i zdecydowanie musisz porozmawiać z mężem jak to dalej widzi, ale spokojnie. może uda Wam się wypracować jakiś system opieki nad dzieckiem.
      z doświadczenia Ci powiem, że wielu ojców po prostu bardzo się boi zmian i dopiero po jakimś czasie dojrzewa do bycia rodzicem. Ty, jako mama nosząca dziecko w brzuchu, jakoś tak 'z automatu' zostajesz rodzicem, a ojcowie niejednokrotnie przeżywają niesamowity szok i bardzo mocno odczuwają stres i presję związaną z nową sytuacją (od współczesnych rodziców wymaga się niesamowitej egzaltacji i poświęcenia, a nie każdy mężczyzna to czuje od razu).

      jeśli mąż naprawdę się zakochał to chyba niewiele na to poradzisz - wtedy zadbaj o zabezpieczenie finansowe i mieszkaniowe. jesli to jednak chwilowe zauroczenie, to tylko Ty możesz podjąć decyzję o tym co dalej, czy będziesz walczyć o małżeństwo.
    • trinkino Re: samotna ciąża 16.11.10, 23:58
      Rozumiem, że jest Ci ciężko, zwłaszcza, że jesteś w ciąży...
      Ale... ja tu widzę drugie dno. Znamy tylko Twoją relację, w której w złagodzonej formie przyznajesz, że ponoszą Cię nerwy, mówisz różne rzeczy pod wpływem emocji, a nawet sprzedałaś mężusiowi prawego sierpowegowink to jest dla mnie już mocne ekstremum...
      Nie wiem dokładnie, jak jest między Wami, bo znam tylko Twoją wersję...
      Nie chcę absolutnie bronić Twojego faceta, bo jestem samotną matką z dwójką dzieci i daleko mi do bezkrytycznego uwielbienia płci brzydkiejwink
      Z tym, że wiem, że gdybym zdecydowała się na rozstanie z byłym mężem wtedy, kiedy były pierwsze, b. poważne oznaki kryzysu, a było to, kiedy byłam w ciąży, to uniknęłabym wielu nieprzyjemnych spraw, których konsekwencje ciągną się za mną do dzisiaj....
      Czasami warto po prostu zacisnąć zęby i, mimo jakichś tam uczuć, dać sobie spokój z dziadem, bo gra nie warta jest świeczki...
      A satysfakcja z tego, że dajesz sobie radę, promieniejesz, dobrze wyglądasz, a dzieciak Cię uwielbia- bezcenna. Ale na pewno nie uda się to sfrustrowanej, zakompleksionej kobiecie, która wiecznie jest nieszczęśliwa, wydaje jej się, że bez faceta nie da sobie rady. On jeszcze kiedyś będzie żałował swojego postępowania, ale Ty już będziesz go miała gdzieśwink
      I poważnie, zacznij od przyziemnych, finansowych spraw....
      pozdrawiam serdeczniesmile
    • czar_bajry Re: samotna ciąża 17.11.10, 00:38
      Jak poradzić sobie z tą sytuacją?

      Zacisnąć zęby i walczyć o swoje i dziecka prawa. Zaprzestać awantur, złożyć pozew o rozwód z winy męża oraz o zabezpieczenie alimentacyjne, na siebie i dziecko.
      Skoro panu się odwidziało to przynajmniej finansowo niech zabezpieczy byt porzuconej rodzinie.
      I najważniejsze nie daj sobie wmówić iż to Twoja wina.
    • gramwzielone Re: samotna ciąża 17.11.10, 00:50
      1. KONIECZNIE skontaktuj się z prawnikiem, jeśli nie masz kasy zwróć się do jednej z organizacji kobiecych, np. Centrum Praw Kobiet www.cpk.org.pl/

      2. olej to zdjęcie - ciąża, hormony, etc. - żaden sąd nie potraktuje go poważnie

      3. jeśli to pan mąż złoży pozew o rozwód KONIECZNIE domagaj się orzeczenia o jego winie. NIE ODPUSZCZAJ i patrz pkt 1.

      4. zbuduj wokół siebie grupę wsparcia - rodzina, przyjaciółki, sąsiedzi;

      5. skontaktuj się z psychologiem
      • thegimel Re: samotna ciąża 17.11.10, 07:19
        Poza tym jak pan nie ma świadków zdarzenia, ani obdukcji lekarskiej, to zdjęcie z komórki zaczerwienionego dzioba raczej nie jest przekonującym dowodem, na no, że to żona uderzyła. Jeśli mąż ją zostawił dla innej baby i będą na to dowody, to sąd orzeknie winę pana męża.
        • anecz_ka_29 Re: samotna ciąża 17.11.10, 07:31
          Mam dowod na to że ma inna.Jakiś czas temu zapomniał wylogować się z naszej klasy. Potem dał mi komputer bo chciałam skorzystac i zobaczyłam wszytskie bardzo czułe maile jakie wysyłał do ukochanej. Zrobiłam zrzuty z ekranu i wgrałam na pendriva.Kłamstwo ma krótkie nogi i zawsze wypłynie
        • gramwzielone Re: samotna ciąża 17.11.10, 08:05
          true

          wiem, że jest Ci teraz bardzo ciężko i to zabrzmi banalnie, ale WSZYSTKO SIĘ UŁOŻY. To nie jest mężczyzna i nie jest wart Twoich łez i nerwów. A jeśli ta laska chce takie cudo, co zostawia kobietę w ciąży, to najsłodszą zemstą będzie odstąpienie go jej - prędzej czy później zrobi jej taki sam numer. albo gorszy

          głowa do góry!
    • zebra12 Re: samotna ciąża 17.11.10, 05:24
      Rozwód to nie koniec świata. Czasem początek nowego, lepszego zycia. Poradzisz sobie, tylko nie mów/nie pisz, że jesteś wrażliwa. No i nie wal go po twarzy, bo to nie za dobrze o Tobie świadczy.
      • anecz_ka_29 Re: samotna ciąża 17.11.10, 06:22
        Dziewczyny, dzięki za wszystkie rady. Mam watpliwości że przestraszyl sie bycia ojcem,od paru lat namawiał mnie na dziecko. Ja chciałam skończyć studia, kupic mieszkanie itp.
        A kiedy zdecydowałam sie na dziecko i on bardzo się z tego powodu ucieszył to zostawił mnie. więc skoro sie zakochał nie mógł mieć dziecka ze swoją nową? Nie tylko mnie skrzywdził ale i to dziecko fundując mu rozbitą rodzinę mimo, że jeszcze sie nie urodziło. Wiem że nie powinnam go uderzyć ale on z dnia na dzień żeby mnie do siebie bardziej zniechęcić odzywał się do mnie w sposób delikatnie mówiać wulgarny. Chciał zwalic winę na mnie a tym czasem kłamstwo ma krótkie nogi i wyszła na jaw znajomość z tą dziewczyną. I wiem że ona też jest samotną matką, zostawioną przez męża. Jakie to jest podłe.Będe walczyła o mieszkanie, które kupiliśmy wspólnie. Mam nadzieję że jak maluszek sie urodzi przestanę widzieć świat tylko w czarnych barwach.
    • przeciwcialo Re: samotna ciąża 17.11.10, 06:39
      Co ty tak całą wine na siebie zrzucasz? Pan jak ta lelija niewinny? To chłop bez jaj.
    • mia_siochi Re: samotna ciąża 17.11.10, 07:48
      Kumpeli mąż o tym że odchodzi powiedział na sali porodowej, więc i tak jesteś "szczęściarą"...

      Walcz, teraz to dobry moment, potem nie będziesz miała siły się zabrać. Prawnika wynajmij (tak, koszt, ale przy rozwodzie z orzekaniem o winie- a tego bym nie odpuściła- przydaje się).

      I nie słuchaj tych "dzidzia ci wszystko zrekompensuje", bo to ty musisz dzidzię utrzymać, a nie dzidzia Ciebie.
Pełna wersja