Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej?

17.11.10, 10:01
www.styl.pl/magazyn/reportaz/news-rodzina-do-potegi,nId,304405,nPack,1
No właśnie, myślicie, że artykuł, odczarowuje trochę wielodzietność?
    • matsuda Cudnie, 17.11.10, 10:07
      a ja myślałam, że jest to kwestia wyboru, a nie PR-u.
      • hayet Re: Cudnie, 17.11.10, 10:13
        calkiem fajny art., chcoiaz mam wrazenie, ze takei wielodzietna rodziny,opisane w nim naleaza jednak do mniejszosci. tutaj wszyscy rodzice sa wyksztalceni, pewnei z wiekszych miast, mogacy pozwolic sobie na to, zbey jedno z nich pracowalo, drugie niekoniecznie. a co z wielodzietnymi rodzinami z wisoek i malych miasteczek, gdzie ten rozrod jest raczej mniej kontrolwoany.
        no i zbulwersowalo mnei to, ze ktos znowu posadzal rysia z klanu o zdrade! ;D tongue_out
    • mondovi Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:10
      są różne przykłady rodzin wielodzietnych - sama mam taki przykład w najbliższej rodzinie - ludzie, którzy są świadomie wielodzietni, których stać, aby każdemu z dzieci zapewnić edukację, rozrywki itp. Jest różnica - planowanie dużej rodziny, a wpadki "co rok prorok". Nie wiem, czy jest co odczarować, skoro wielodzietność mimo wszystko jest rzadko wyborem świadomym.
      • hayet Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:17
        rzadkei, ale mysle, ze coraz czestsze. coraz czesciej widuje rodzicow np. z 3 dzieci, neim owie, juz o 9rgu ale wlasnie ta trojeczka dosc popularna
        • martishia7 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:18
          A czy troje dzieci to już wielodzietność? Moim zdaniem nie.
          • triss_merigold6 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:24
            No trojka to zdecydowanie wielodzietność.
          • marzena75 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:24
            Trójka dzieci, wg prawa, to wielodzietność smile
            Może gdyby większość miała trójkę, to "podniesiono by" limit do np 4, a tak - masz 3 - jesteś rodziną wielodzietną
          • kropkacom Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:24
            Oficjalnie big_grin wielodzietność to chyba właśnie przynajmniej trójka dzieci.
            • martishia7 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:35
              O wow, nie wiedziałam. Muszę spiesznie donieść mojej mamie, że miała rodzinę wielodzietną big_grin Niesamowite.
              • kropkacom Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:38
                Moja też pewnie o tym nie wie. big_grin
          • super-mikunia Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:33
            A czy troje dzieci to już wielodzietność? Moim zdaniem nie.

            Ostatnio otrzymałam do zaopiniowania dokument z GOPSu n.t. syt. materlainej rodziny -nie mogłam podciągnąć tej rodziny pod wielodzietną bo wielodzietność była tam zdefioniowana 4 i więcej dzieci w rodzinie - kiedyś 3 i więcej. Rok wcześniej ta sama rodzina, z tą samą ilością dzieci, figurowała w papierach jako wielodzietna.
            • przeciwcialo Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 17:13
              W Krakowie w MPK rodzina wielodzietna to ta od czterech dzieci w zwyz.
    • martishia7 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:17
      Chyba nie ma co odczarowywać. Praktycznie chyba każdy wie, że zdarzają się rodziny wielodzietne zaplanowane jako wielodzietne i założone z głową, nie żyjące na granicy minimum biologicznego. Ale jest ich mniejszość. Tyle.
      • echtom Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:37
        > Chyba nie ma co odczarowywać.

        Chyba jednak ma. Większość ludzi jest przekonana, że każda rodzina wielodzietna jest biedna i patologiczna i nie mieści im się w głowach, że może być inaczej.
        • hayet Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:47
          ee nie przesadzajmy, ze kazdy tak mysli
          jest to stereotyp, ale mysle, ze ludzie sa jednak bardziej domyslni i otwarci
      • ihanelma Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 11:26
        Czasem większa rodzina nie jest do końca planowana i też fajnie to działa cool. Mówię tu o "rozmiarze" 2+ 3 czy 2+4, nie 2+9. To ostatnie to już raczej wybór.
    • triss_merigold6 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:18
      Pani psycholog matka czwórki słusznie zauważyła, że kobiety chętniej decydowałyby się na więcej dzieci gdyby miały wsparcie w mężach i gdyby panowie byli uprzejmi nie deprecjonować czasu jaki kobieta spędza w domu ogarniając ich własne potomstwo.
      Ogólnie wrażenie pozytywne, ale to są rodziny wykształcone, dość zamożne, mieszkające w miastach i potrafiące zapewnić dzieciom i edukację i urozmaicone spędzanie czasu.
      • echtom Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:40
        > Pani psycholog matka czwórki słusznie zauważyła, że kobiety chętniej decydowały
        > by się na więcej dzieci gdyby miały wsparcie w mężach

        Podstawą sukcesu jest po prostu zgodność priorytetów. Jeśli oboje małżonkowie chcą mieć dużo dzieci i uważają to za największą wartość, łatwo będzie im ułożyć kwestie logistyczne.
        • triss_merigold6 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:43
          Nie sądzę. Patrz forumowa Zebra - jej mąż chciał mieć sporo dzieci, za każdym razem się cieszył bardzo ale przy owych dzieciach palcem nie kiwnął i logistyka spadała na nią.
          • hayet Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 11:00
            no ael wlasnie nie o to chodzi, zeby tylko chcialo sie zrobic i cieszyc z narodzin. widac nei do konca jest porozumienie miedzy zona a mezem i nie sa wypracowane zasady
          • nowel1 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 11:00
            Mój ex-małżonek robił mi dzikie awantury, że nie chcę trzeciego dziecka.
            Ja wtedy już wiedziałam, jak "wielkie" było jego zaangażowanie przy wcześniejszej dwójce, i podziękowałam za współpracę.
            To, czy mężczyzna CHCE mieć dziecko, niestety nie ma bezpośredniego przełożenia na wkładany w jego wychowanie wysiłek.
            • triss_merigold6 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 11:03
              IMO to czy facet deklaratywnie chce czy nie chce nie ma większego znaczenia, ważniejsze jest to jak się zachowuje kiedy dziecko już jest i jaki ma realny wkład w czas poświęcany dziecku/dzieciom.
            • echtom Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 11:08
              > To, czy mężczyzna CHCE mieć dziecko, niestety nie ma bezpośredniego przełożenia
              > na wkładany w jego wychowanie wysiłek.

              Dokładnie - zgodność priorytetów oznacza, że dla obojga rodziców dzieci są najważniejsze i wokół nich organizują swoje życie. Przypadek, że pan chce mieć dzieci, żeby się nimi pochwalić, przy założeniu, że cała robota spadnie na żonę, pod tę zgodność nie podchodzi.
      • chicarica Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 13:48
        Dlatego można np. urodzić jedno i przyjrzeć się jak facet reaguje. Jeśli wynik obserwacji jest pozytywny, można rodzić dalej.
    • araceli A jednak trochę przykre... 17.11.10, 10:29
      Nie jestem przeciwniczką wielodzietności - wręcz przeciwnie - fajnie byłoby gdyby każdy miał tyle dzieci ile chce.

      Jednak kiedy czytam w pięknie wymalowanym obrazku takie zdanie:
      'Ciasno jest też w mieszkaniu, bo Winterowie mieszkają w bloku. Marzenie o wielkim domu na razie się odsunęło. Mają działkę nad Bałtykiem, w pobliżu Dębek. Jeżdżą tam na wakacje. - Być może większość matek jedynaków, które stać na rodzinny urlop na Dominikanie, myśli, że nie wiem, co tracę - kontynuuje. - Ale ja z baletem zjeździłam Europę. Na dziesiątą rocznicę ślubu polecieliśmy z mężem do Kenii. Taka podróż poślubna po latach. Dziś nas na to nie stać, ale nie żałujemy. Mamy dzieci. '

      to robi się trochę przykro - Pani Matka zjeździła sobie Europę a dzieci zobaczą co najwyżej działkę nad Bałtykiem (dobre choć tyle) i gnieżdżą się w bloku. Nawet nie chcę myśleć jak wygląda życie 11 osób jednym mieszkaniu uncertain
      • kropkacom Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 10:37
        No, ale masa dzieci nie zobaczy nic poza tym Bałtykiem. I to nie tylko te z wielodzietnych rodzin nie pojada na Dominikanę. Wystarczy poczytać wątki o wyjazdach wakacyjnych.
        • araceli Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 10:42
          kropkacom napisała:
          > No, ale masa dzieci nie zobaczy nic poza tym Bałtykiem. I to nie tylko te z wie
          > lodzietnych rodzin nie pojada na Dominikanę. Wystarczy poczytać wątki o wyjazda
          > ch wakacyjnych.

          Owszem ale chodziło mi raczej o podejście matki pt. 'ja swoje zobaczyłam a teraz chcę dzieci to mam'. Szkoda, że dzieci nie mogą 'chcieć' uncertain
          • kropkacom Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 10:46
            Ale dzieci też będą miały jeszcze okazję zjeździć cały świat. Na dzieciństwie świat się nie kończy. No, ale skoro tak to odebrałaś to się nie kłócę.
          • laminja Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 10:47
            a może w ten sposób tłumaczyła to, że dla dzieci rezygnuje z wielu własnych przyjemności i ambicji. Zobaczyła wiele pracując, jej dzieci też mają na to szansę. Rodzice mający mniejszą ilość dzieci mają więcej pieniędzy i czasu na swoje potrzeby - myślę, że o tym jest mowa w cytowanym przez Ciebie zdaniu.
          • wieczna-gosia Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 11:47
            moga isc do baletu.
            Moje dziecko zjezdzilo Europe w zwiazku ze sportem, dziecko kolezanki jezdzi jak szalone z zespolem piesni i tanca (nie przypuszczalam ze zespoly piesni i tanca tyle jezdza)- chodzi mi o to ze to nadal jest mozliwe- w ten sposob zjezdzic Europe.
        • burza4 Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 11:16
          A dlaczego dzieci nie miałyby zobaczyć Kenii i Dominikany? Rodzice też nie jeździli jako dzieci, a jako dorośli - za własnoręcznie zapracowane pieniądze. Abstrahując od tego, że śmiem twierdzić, że dziecku na wakacjach jest potrzebna dobra zabawa i swoboda, a to czy robi babki z piasku karaibskiego czy nadbałtyckiego ma drugorzędne znacznenie.
      • martishia7 Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 10:38
        Dla mnie akurat przykre jest tutaj przekonanie Pani, że każdą matkę jedynaka stać na Dominikanę, i że właśnie ze względu na tę Dominikanę nie zorganizowała sobie więcej potomstwa. Świadczy o głębokim oderwaniu od realiów.
        • iwoniaw O właśnie... 17.11.10, 10:44
          Słuszna uwaga. Przykre jest właśnie to, że wielodzietni uważają, iż stereotyp wielodzietnej patologii jest krzywdzący i niesprawiedliwy (i często jest, fakt), a często na tym samym oddechu są wygłaszane zdania takie jak to o Dominikanie z jedynakiem. Obie "strony" (jeśli to można nazwać stronami, bo tak przecież nie powinno być) jadą stereotypami aż (nie)miło, a pretensje, że coś jest przykre, niemiłe i nieprawdziwe mają tylko do innych...
        • triss_merigold6 Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 10:45
          Otóż to. Zresztą przed dzieckiem tez nie było mnie stać na Dominikanę.
      • matsuda System nam się wali 17.11.10, 10:40
        i każdym sposobem pańswto stara się zmienić tendencje. odbieram tego typu wywiady jak akcje proprokreacyjne, które na nie nie mają żadnego wpływu. hoćby nie wiem jak słodzili, wychawalali wielodzietność, zaklinali rzeczywistość , idealizowali rekompensowali niedobory materialne uczuciami- ja na to nie idę!
        • dorota.alex Re: System nam się wali 17.11.10, 10:50
          Ale jak zmieniać tendencje? Przecież chyba nie sądzisz, że ktokolwiek może pomyśleć, że kobiety po przeczytaniu tego artykułu pomyślą sobie: Oooo, jak fajnie, też chcę mieć 9 dzieci i od razu polecą je rodzić!
          • triss_merigold6 Re: System nam się wali 17.11.10, 10:57
            Patrzec na Francję i inne cywilizowane państwa np. skandynawskie. Jedyne co się na dłuższą metę sprawdza to umozliwienie kobietom łączenia pracy zawodowej z macierzyństwem przez system dostępnych żłobków, przedszkoli, klubów malucha, dopłat do opiekunek. Podkreślam umożliwienie KOBIETOM, bo to one podejmują decyzje prokreacyjne.
        • hayet Re: System nam się wali 17.11.10, 10:52
          dokladnie
          z reszta jak i spoty w tv mowiace o tym, ze nam przyrost naturalny maleje i za x lat ebdzie wiecej staruszkow niz dzieci...od razu sie mialo ochote produkcje dzieci na szeroka skale..
      • laminja Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 10:44
        znam kilka rodzin wielodzietnych i dzieci z tych rodzin wiele już widziały - większość zjeździła już pół europy, choć wszyscy mają mniej niż 25 lat. Znam też wiele rodzin z mniejszą ilością dzieci, czasem tylko z jednym, które świata nie zwiedzają. W dalekie podróże jeżdżą nieliczni. Wielodzietność zmniejsza możliwości w pewnych obszarach, ale zwiększa je w innych. Często w życiu jest coś za coś smile

        Fajny artykuł choć nieco cukierkowy, ale to normalne w Twoim Stylu.
      • mamabasia Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 14:50
        Po piuerwsze działka nad Bałtykiem to nie byle co a dzieci muszą pewien wiek osiągnąć aby korzystac z wyjazdów zagranicznych.
        • araceli Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 15:09
          mamabasia napisała:
          > Po piuerwsze działka nad Bałtykiem to nie byle co a dzieci muszą pewien wiek os
          > iągnąć aby korzystac z wyjazdów zagranicznych.

          Boszzz... naprawdę - przecież nie chodzi o to, czy działka nad Bałtykiem to coś czy byle co i czy dzieci mają jeździć za granicę.

          Pisałam wyraźnie o PODEJŚCIU. Podejściu 'JA' - patrzeniu z punktu widzenia rodzica a nie dziecka. Dziecko może nie odczuwać potrzeby wakacji w Kenii - może mu wystarczyć Bałtyk ale czy naprawdę uważacie, że tak super czuje się mieszkając w 11 osób w ciasnym mieszkaniu? Bo rodzice chcieli mnóstwo dzieci ale jakoś nie wzięli pod uwagę, że finanse nie zawsze będą super dopisywać?
          • heca7 Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 15:17
            Syn chciał skuter. A matka "wolałbyś mieć skuter a nie rodzeństwo?" Czy jakoś tak. Głupie pytanie i mocno nie fair. Bo niby co miał odpowiedzieć? Że woli skuter? Czy ktoś się go pytał czy chce jak matka robiła 6,7,8,9?
            • mamabasia Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 15:23
              To porównanie akurat strasznie głupie.
            • araceli Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 15:25
              heca7 napisała:
              > Syn chciał skuter. A matka "wolałbyś mieć skuter a nie rodzeństwo?" Czy jakoś
              > tak. Głupie pytanie i mocno nie fair. Bo niby co miał odpowiedzieć? Że woli sk
              > uter? Czy ktoś się go pytał czy chce jak matka robiła 6,7,8,9?

              To pytanie to trochę szantaż emocjonalny. Dlaczego obarczać decyzją dziecko? To matka zadecydowała a dzieci ponoszą konsekwencje - zarówno te dobre jak i te złe. Jasne, że dziecko nie powie 'wolę skuter' ale czy naprawdę nie można było pomyśleć jak uniknąć takich wyborów?
              • kropkacom Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 15:33
                Fatalny tekst o skuterze. Ale z drugiej strony żadna z nas tu nie ma niegranicznej ilości pieniędzy. Zawsze są jakieś konsekwencje. Nawet przy jednym dziecku.
            • croyance Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 16:36

              Glupie pytanie. Chociaz ja wiedzialabym, jak odpowiedziec - zawsze wolalam rodzenstwo big_grin Niestety, mam tylko jednego brata. Na szczescie mam kuzynow i kuzynke, ktorych traktuje jak rodzenstwo. Ja tam wole zyc w stadzie, niz pojedynczo.
              -

              Sprawdz, co slychac w Narnii
      • judytak Re: A jednak trochę przykre... 17.11.10, 15:59
        będą dzieci tańczyć w balecie, to też Europe zjeżdżą

        a jak nie, to jako studenci

        dzieci w wieku przedlicealnym i tak niewiele korzystają z dalekich podrózy

        pozdrawiam
        Judyta
    • dorota.alex Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 10:35
      Widziałam ta największą rodzinę na plaży. Robili niezwykłe wrażenie. Tłum dzieciaków za parawanem + pies. Mama z niemowalakiem przy piersi i pełen spokój. Jak sobie przypomnę moje wyjścia na plaże z 2 małych dzieci to była ciągła walka. A u nich z 9 dzieci - spokoj i relaks smile
      • ewma Jeśli ich stać to mogą mieć i 10 dzieciaczków 17.11.10, 10:43
        Widać ,że ta rodzina z 4 córek ma na to kase więc nie widze problemu ,natomiast gorzej gdy jest ta kupa dzieci w domu a kasy brak.sad
        • hayet Re: Jeśli ich stać to mogą mieć i 10 dzieciaczków 17.11.10, 10:57
          oczywiscie
          u mnei na osiedlu ejst wielodzietna rodzina, jest ich chyba z 7oro. najstarsza dziewcyzna ma lat 27 i sama juz 4 dzieci-brak meza a najmlodsze z 5 lat-tyle co jedno z dzieci tej najstarszej.
          nie pwoiem, zeby kasy nie mieli, ale dzieci biegaly zawsze sobie sampopas, czesto w brudnych ciuchach, dziurawych, mlodsze donaszalo po starszych..wiec troche znoszone juz byly. starsze robily walsnei za nianki, nei zawsze dorbze traktowaly te mlodsze ze zlosci na to, ze rodzice im kaza sie mlodszymi opiekwoac czyli nie wyznawali zasady pierwszej rodziny z artykulu big_grin
          oprocz kasy trzeba meic jeszcze czas dla dzieci a im wiecej dzieci tym wiecej czasu potrzeba
          gdyby mnie bylo stac na jeszcze jednod ziecko to czemu nie, mam dwojke, mogloby byc i trzecie.
          • ewma Re: Jeśli ich stać to mogą mieć i 10 dzieciaczków 17.11.10, 11:01
            jasne,ale w tym artykule ,rodzina ma 4 dzieci ,rodzice pracują i dobrze zarabiają ,dzieci w modnych ubraniach,dobre szkoły itd,a z drugiej strony widze wielodzietna rodzinę ,której kasy starcza tylko na jedzenie i to najtańsze.....
            • hayet Re: Jeśli ich stać to mogą mieć i 10 dzieciaczków 17.11.10, 11:15
              oczywiscie, ja temu nie zaprzeczam..kasa wiadomo jaka jest potrzebna nawet przy jednym czy dwojce a co dopiero przy 4 i wiecej i wcale nie chodzi glownie o te ciuchy, ale dodatkowe zajecia, wakacje czy inne rozrywki etc. wiadomo,ze i jedynacy nie zawsze wyjezdzaja, ale to tez trzeba brac pod uwage decydujac sie na dzieci. takze kasa na pewno tutaj nie przeszkadza..jak sie ma auto to trzeba tez miec odpowiednio duze, zeby pozniej 6rga nie wciskac do renault clio, foteliki etc. wszystko kosztuje.
              takze sa rodziny wielodziente , takei,ktore powstaly z przemsylanych planow i takie, ktore...no wlasnie co rok to proprok...i mysle, ze w tychc zesciej mozna spotkac sie z problemami i bieda.
    • rozaly Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 11:42
      Ja myślę, że po pierwsze takie rodziny wielodzietne to wyjątki, a po drugie że jak zwykle w kolorowych gazetach obrazek jest mocno podkolorowany i wcale tak różowo i sielankowo to nie wygląda. Z resztą można poczytać forum wielodzietni.org, które chyba lepiej oddaje specyfikę (mnie tam rowalił tekst, że obowiązek przewożenia dzieci w fotelikach samochodowych to zmowa koncernów je produkujących)
    • gaja78 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 11:47
      Jeśli chodzi o rodzinę nr 2:

      znajomy pedagog opowiadał mi niedawno o wrażeniach z jakiegoś ichniego sympozjum czy konferencji. Przywiózł z niej niusa takiego, że statystyczna matka Polka poświęca dziecku 30 minut dziennie, statystyczny ojciec Polak - 7 minut. Jest to czas faktycznie spędzany z dzieckiem, a nie np. gotowanie obiadu z potomstwem za plecami. I ten pedagog wypowiadał to w tonie przerażenia, że jest aż tak źle.

      Jak się głębiej zastanowię i z ręką na sercu podliczę czas, jaki faktycznie poświęcam każdemu swojemu dziecku, to nie wychodzi mi wiele więcej niż te 30 minut dziennie. Czasem 45, czasem godzina. A czasem prawie nic.

      Być może fajnie jest mieć 9 dzieci, może fajnie jest mieć 8 rodzeństwa. Jednak śmiem wątpić, czy w takiej sytuacji możliwe jest zbudowanie prawdziwej więzi między rodzicem a dzieckiem oraz spowodowanie, żeby żadne z tych dzieci nie odczuwało deficytu uwagi rodzica.
      • asia_i_p Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 13:12
        Po pierwsze, nie bardzo kumam tego pedagoga - z mężem i przyjaciółmi też rzadko spędzam czas, nie robiąc czegoś innego. Gadamy sprzątając, idąc na wycieczkę, jedząc obiad. Normalne. Sytuacja w której ktoś siada naprzeciwko "a teraz poświęcam ci czas w 100%" powinna mieć miejsce, kiedy jest potrzebna, ktoś się chce z czegoś pozwierzać, nad czymś poważnie zastanowić, a nie codziennie o 12.30.
        Po drugie, od liczby dzieci jest tu ważniejsze nastawienie. Czytałam "7 nawyków szczęśliwych rodzin" Coveya. Facet ma dziewiątkę. Jedna z jego córek utrzymywała, że spędzała w dzieciństwie więcej czasu z rodzicami niż jej koleżanki ze znacznie mniejszych rodzin. Ale to była kwestia żelaznej konsekwencji. Opisywała, jak raz pojechała z ojcem w podróż służbową, mieli zaplanowane popołudnie dla siebie i na ojca wpadł kolega ze szkoły, zaczął ich zapraszać na obiad itd. Ona już się na zapas wściekała, że plany biorą w łeb, ale ojciec wyjaśnił, że mają już z córką zaplanowane popołudnie. Miała wtedy 12 lat. I teraz tak, z ręką na sercu, ilu rodziców w tej sytuacji by się tak zachowało? Jakoś zawsze ma się wrażenie, że dziecko powinno zrozumieć, że mu się wynagrodzi później.
        Jeżeli człowiek jest gotów gadać z dzieckiem, kiedy ono tego potrzebuje, a nie, kiedy w planie dnia jest czas na rozmowę i kiedy jest gotów je traktować równie poważnie jak dorosłych członków rodziny i znajomych, wtedy da się poświęcić indywidualną uwagę nawet dziewiątce dzieci.
        • gaja78 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 13:46
          asia_i_p napisała:

          > Po pierwsze, nie bardzo kumam tego pedagoga - z mężem i przyjaciółmi też rzadko
          > spędzam czas, nie robiąc czegoś innego. Gadamy sprzątając, idąc na wycieczkę,
          > jedząc obiad. Normalne. Sytuacja w której ktoś siada naprzeciwko "a teraz poświ
          > ęcam ci czas w 100%" powinna mieć miejsce, kiedy jest potrzebna, ktoś się chce
          > z czegoś pozwierzać, nad czymś poważnie zastanowić, a nie codziennie o 12.30.

          Po pierwsze - jak wyczytałaś z mojej wypowiedzi, ze chodzi o spędzanie czasu z dzieckiem codziennie o 12:30 ?
          Po drugie - dla mnie sprawa jest prosta. Czas poświęcany dziecku jest wtedy, gdy głównym celem danej czynności jest spędzanie czasu z dzieckiem. Jeśli sprzątasz dlatego, że twoje dziecko lubi sprzątać razem z tobą, to to jest wspólna zabawa, ale jeśli sprzątasz żeby posprzątać a dziecko kręci się wokół ciebie zagadując cię z nudów, to to nie jest spędzanie czasu z dzieckiem. Moim skromnym zdaniem.

          > Jeżeli człowiek jest gotów gadać z dzieckiem, kiedy ono tego potrzebuje, a nie,
          > kiedy w planie dnia jest czas na rozmowę i kiedy jest gotów je traktować równi
          > e poważnie jak dorosłych członków rodziny i znajomych, wtedy da się poświęcić i
          > ndywidualną uwagę nawet dziewiątce dzieci.

          Moja młodsza córka potrzebuje rozmowy ze mną przez większą część dnia.
          Starsza córka wygląda, jakby potrzebowała jej mało. Bywają dni, kiedy w ogóle tej potrzeby nie sygnalizuje. Sama z siebie mówi niewiele, taki typ. Jesteś pewna, że powinnam podążać za ich okazywanymi potrzebami ?

          Ja się przy dwójce dzieci muszę pilnować, żeby z każdym codziennie złapać kontakt, pogadać, dowiedzieć się co ważnego im się przydarzyło. Nie wyobrażam sobie tego samego przy dziewiątce dzieci.
        • i.zdrapka Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 17:09
          Asia, ale mądry wpis! Pewnie, że tak. Dobra organizacja! Zarządzanie! I szafa gra! Więcej dzieci, więcej radości, miłości. Mniej zbędnego przejmowania się, przywiązywania do rzeczy nieistotnych! Bo po prostu nie ma na to czasu!

          Pozdrawiam Cię Asia smile
          Co ta za książka "7 nawyków szczęśliwych rodzin"? Warto? Czy masz cos lepszego o rodzinie do polecenia? Poleć! smile POczytam i pomarzę smile
          • gaja78 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 17:13
            i.zdrapka napisała:

            > Mniej zbędnego przejmowania się, pr
            > zywiązywania do rzeczy nieistotnych! Bo po prostu nie ma na to czasu!

            Zaiste, pół godziny dziennie z każdym dzieckiem to nieistotny bzdet.
            • i.zdrapka Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 17:40
              spędzam więcej! a godzinny spacer do lasu? tongue_out
    • wieczna-gosia Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 11:48
      nie, mysle ze nie. Wielodzietnosc jest absolutnie nie do odczarowania.
      • heca7 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 12:17
        Na forum Wielodzietni była już o tym dyskusja:
        forum.gazeta.pl/forum/w,16714,118047452,118047452,_rodzina_do_potegi_mozna_przeczytac_w_necie_.html
        Wypowiada się tez jedna z bohaterek artykułu. Warto przeczytać co na temat wielodzietności przedstawionej w artykule myslą inne wielodzietnewink
        • kropkacom Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 14:57
          No i mamy typowe polskie piekiełko (mówię o rozmowie na zalinkowanym forum). Widać nawet sami wielodzietni nie bardzo chcą zmiany wizerunku. Szkoda.
          • martishia7 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 15:03
            Byłabyś tak miła i podała zwięzłą relację? smile
            • kropkacom Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 15:12
              Uczestniczki forum wolałyby przeczytać artykuł o prozie życia i o problemach. Wtedy artykuł byłby bliższy ich sercu smile
              • martishia7 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 15:15
                Się nie dziwię. Sama nie mam ani pół dziecka, ale tego artykułu - słodkopierdzącego jak załoga kapitana Picarda - za nic nie kupuję.
                • kropkacom Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 15:27
                  To jest artykuł, który ma jakiś cel. Celem jest właśnie "odczarowanie" tematu. Poza tym to chyba oczywiste, że KAŻDY ma jakieś zgryzoty. Ja z moją dwójeczką też mam. Bo co chwila na przykład chorują. Generalnie jednak mogłabym piać ze szczęścia, że mam dzieci smile

                  To nie jest wywiad z Edytką Górniak o tym jak ona kocha męża a za dwa miesiące widzimy rozwód big_grin Ale nadal jest to artykuł w Twoim Stylu a nie w Fakcie. I o tym trzeba pamiętać.

                  forum.gazeta.pl/forum/w,16714,118644915,118644915,A_minusy_.html
                  • kropkacom Prawidłowy link... 17.11.10, 15:29
                    Prawidłowy link...

                    forum.gazeta.pl/forum/w,16714,118047452,118157879,a_to_my_wlasnie.html
              • kasia191273 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 15:15
                pewnie rodzina neochatechumenalna
              • mamabasia Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 15:24
                Myslisz że artykuł o rodzicach jedynaków byłby mniej słodki?
              • ihanelma Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 16:00
                O wielodzietnych się nie pisze normalnie. Albo przecukrzone obrazki z życia elit, albo "W piwnicznej izbie chłop spity śpi, a baba zbita bawi zasmarkane dziatki wsystkie tsy"
    • judytak Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 15:21
      mówisz, że wielodzietność zaczarowana jest?
      kurka wodna, no, nie zauważyłam...
      :oP

      pozdrawiam
      Judyta
    • piegowata9 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 16:09
      To ja już nie wiem, czy łapiemy się na rodzinę wielodzietną, czy nie??? 2+3. I pies w promocji wink
      • przeciwcialo Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 16:40
        Troje dzieci to wg obecnych standardów rodzina wielodzietna. Nie do końca sie z tym zgodzę.
    • nenia1 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 16:35
      Artykuł w sam raz dla wielbicielek harlekinów.

      Albo dla miłośników początkych scen z filmów katastroficznych -
      tam zawsze są takie urocze, słodkie i sielskie sceny rodzinne, bo wiadomo
      że za chwilę porządnie coś pieprznie i widz będzie mocnej przeżywałsmile

      Przesłodzony, przelukrowany, a przez to nieprawdziwy.

      Nie wiem co miałby odczarować, przeciętnie inteligentny czytelnik
      odczuje raczej, ze ktoś go robi w bambuko.

      A już tekst o sąsiadach rzucających się do kopulacji (po obserwacji scenek
      z życia szczęśliwej gromadki zza płota) celem powiększenia własnej rodziny
      powala.


      • przeciwcialo Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 16:45
        To akurat nie jest dziwne. Mnie niedawno zaczepili mili ludzie na osiedlu ze patrzac na mnie i moja rodzine zdecydowali sie na trzecie. Dzietnośc podniosłam wink
    • lykaena Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 16:37
      A ja trochę z innej strony się wypowiem.
      Wiem, że to tylko artykuł napisany poprawnie tak, aby właśnie "odczarować" wielodzietność, ale zadławiło mnie w gardle.

      Tak samo jak dławi, gdy ktoś z rodziny męża -zwłaszcza jego szalenie prostolinijny brat mówi - "dopiero po kolejnych chrzcinach zobaczysz jak to jest mieć rodzinę "

      Nie mogę mieć więcej dzieci - mam jedno - zawsze będę tą gorszą, ta egoistką skazująca syna na samotność, na pewno go rozpieszczę , źle wychowam - ale tym akurat się postanowiłam nie przejmować (hmmm.... rozum postanowił się nie przejmować, a serce...)

      Ale mnie boli coś innego, że nie będę patrzeć jak moje dzieci się do siebie tulą, jak jedno staje za drugim murem, jak się kochają, jak mają siebie, jak jedno czy drugie ,jak..

      Nie wiem czy kiedykolwiek zdecydowałabym się na adopcję, bo to przetrudna decyzja - ale nie przyjdzie mi się przekonać, ja adoptować też nie mogę.
      • nenia1 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 16:53
        lykaena napisała:

        > Ale mnie boli coś innego, że nie będę patrzeć jak moje dzieci się do siebie tul
        > ą, jak jedno staje za drugim murem, jak się kochają, jak mają siebie, jak jedno
        > czy drugie ,jak..

        Po co w swoje życie wprowadzasz takie sumtne rozmyślania?
        Ludzie często wyobrażają sobie to czego im brakuje jak jakąś sielankę.

        Przykładowo ludzie samotni wszedzie widzą zakochanych i wyobrażają sobie jak
        to innym w związku jest cudownie, jak się tulą, kochają i piją z dziubków.

        I czasem tak jest, ale bywa, że na zewnątrz pozory, a domu mordobicie.

        Zazwyczaj brak czegość wyostrza idealizację pewnych zjawisk.

        Jedne rodzeństwa się tulą, inne nienawidzą. Bywa różnie.

        Ciesz się tym co masz, twoje jedyne dziecko nie żyje w próżni, wokoł jest pełno ludzi
        z którymi może stworzyć bardzo silne więzi. Ważne żeby był fajnym, otwartym,
        ciekawym człowiekim

        Ja sama, choć mam rodzeństwo, to faktycznie najmocniejsze, sprawdzone przez lata
        relacje mam z osobami zupełnie ze mną nie spokrewnionymi.

        • lykaena Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 17:15
          nenia1 napisała:
          Po co w swoje życie wprowadzasz takie sumtne rozmyślania?
          > Ludzie często wyobrażają sobie to czego im brakuje jak jakąś sielankę.


          1,5 roku temu dowiedziałam się o swojej ciężkiej chorobie i całą końcówkę ciąży drżałam o dziecko.
          Rok temu urodziło się zdrowe,przytuliłam go, odetchnęłam i pojechałam na operację.
          Wtedy też dowiedziałam się, że nie mogę mieć więcej dzieci.

          Po jakimś czasie to do mnie dotarło z całą swoją mocą - mam prawo do tych smutnych rozmyślań - chociaż uwierz cieszę się tym co mam.
          • nenia1 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 17:30
            lykaena napisała:

            > Po jakimś czasie to do mnie dotarło z całą swoją mocą - mam prawo do tych smutn
            > ych rozmyślań - chociaż uwierz cieszę się tym co mam.

            Pewnie, że masz prawo do smutnych rozmyślań, szczególnie, że z tego
            co piszesz sprawa świeża.
            Chciałam cię tylko pocieszyć, że twoje dziecko nie musi być z powodu jedynactwa
            nieszczęśliwe, to raczej twoje smutki dotyczące tego, ze nie możesz mieć więcej dzieci,
            a ty wyobrażasz trochę "przez dziecko", że to ono czegoś nie będzie miało.

            Trzymaj sięsmile
            • lykaena Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 17:37
              Dzięki smile

              Ale wiesz tu ktoś pocieszy a tam inny zdołuje.

              Im dłużej mam syna i ma bardziej patrzę jak on rośnie, rozwija się tym bardzie utwierdzam się w tym, że jest super i na codzień tak to u mnie wygląda - szczęśliwa jestem ( z zadrą w sercu)

              Czasem tylko mnie ona dopadnie, a tu na forum przy tej okazji się uzewnętrzniłam, no! smile
      • przeciwcialo Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 17:05
        Ludziom nie dogodzisz ani ty mająca jedno dziecko ( powody podałaś) ani ja mająca trójke ( patologia jakas no bo kto normalny ma trójke )
        Najlepsza recepta to nie przejmowac sie.
      • i.zdrapka Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 17:17
        to wczuj sie w sytuację tych kobiet, któe w ogóle nie mogą mieć dzieci! i ciesz sie z tego, co masz! a takich artykułów nie czytaj - skoro aż tak Cię bolą. po co sobie serwujesz emocje?
        pozdrawiam!
        nie możesz powiedzieć, że nie możesz mić więcej dzieci? ja tam powiedziałabym w Twojej sytuacji - bez wdawania sie w szczegóły. jaka gorsza? Proszę Cię, przestań sie nad sobą użalać!
        smile pozdrawiam!
    • i.zdrapka Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 17:04
      Ja już jako nastolatka marzyłam o czwórce dzieci... big_grin serio. odkąd pamiętam chciałam dużą rodzinę, wesołą i żebym absolutnie wszystkiego nie dała rady ogarnąć! żeby zawsze była lekkość i leciutki chaosik i hałasik! nie chcę mieć jedynaka!

      Artykuł super. Ale nie jest dla mnie jakoś odkrywczy. Zbam takie jedno małżeństwo. Poza tym czytam trochę. We Francji wielodzietność jest wręcz modna - ale tam kobiety mogą bardzo elastycznie pracować (część etatu, home ofiice itp.). A u nas szczyt marzeń to becikowe wink

      Wzorem dla mnie jest żona Tonyego Blaira. Prawniczka, maja czworo dzieci. Uważam, że kobieta nie powinna rezygnować z pracy i zainteresowań i dobrze tym "zarządzać". Duża rodzina po prostu wymaga dobrego zarządzania. Teraz takim ciekawym okazem jest dla mnie Anna KOmorowska... Ta ich piątka naprawdę ciekawa i wartościowa! I bardzo życiowo samodzieln,a odważna! Kwestia zarządzania. I oczywiście decyzja - czy stać nas będzie...

      Marzę o dużej rodzinie. zawsze miałam respekt do wielodzietnych rodzin. pozdrawiam.
    • mynia_pynia Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 17:42
      Co oznacza dużo dzieci???
      Żeby mieć kich kilkoro czyli powyżej 4, to albo należy wcześnie zacząć czyli zaraz po studiach, albo trafić na ciąże mnogą.
      Ja po studiach nie byłam gotowa na dzieci, praca, radość z własnej kasy - trwało to trochę i tak mam teraz 32 lata, męża lat 40, dzieci '0', czy chcę mieć dzieci - tak, czy mogłabym być teraz w ciąży - wolałabym w przyszłym roku wink, czy chciałabym mieć trójkę, czwórkę - nieprzeszkadzałoby mi to - ale mąż dożyłby tylko pięćdziesiątki, bo by się zacharował, bo 4 ciąże pod rząd to 10 lat wycięte z pracy.
      I niech nikt nie pisze, że można przecież między ciążami pracować, bo przy czwórce to bym tylko na 4 miesiące wracała wink
      • triss_merigold6 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 17:49
        Na forum dla wielodzietnych Ci wytłumaczą, że praca zawodowa poza domem jest kobiecie doskonale zbędna. P
        • modrooczka Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 22:14
          Dlaczego tak piszesz? Na forum wielodzietnych jest około setki aktywnych użytkowniczek, nie zauważyłam, żebyśmy w jakiejś sprawie miały całkowitą jednomyślność.
        • ihanelma Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 18.11.10, 10:32
          Ciekawe rzeczy piszesz.
      • kj-78 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 21:37
        4 ciąże pod rząd to 10 lat wycięte
        > z pracy.
        > I niech nikt nie pisze, że można przecież między ciążami pracować, bo przy czwó
        > rce to bym tylko na 4 miesiące wracała wink

        Ale przeciez ciaza to nie choroba, dlaczego nie mialabys pracowac w ciazy? Ja pierwsza ciaze przepracowalam do konca, potem pol roku wolnego, pol roku na pol etatu, powrot na caly etat juz znowu w ciazy. Teraz jestem w 8 miesiacu i jak najbardziej mam zamiar znowu pracowac do konca. I nie widze nic zlego w instytucji zlobka, corka uwilbia tam chodzic smile Myslimy juz o trzecim dziecku za kilka lat i zupelnie nie czuje, zeby to w jakis drastyczny sposob wplywalo na moja prace (nie pracuje po 12 godzin dziennie w korporacji na szczescie...).
      • wieczna-gosia Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 21:46
        no ale nie kazdy musi miec 4 5 czy 10 dzieci.
        ja na dzieci bylam gotowa od zawsze, pracowac pracuje, a moj maz sie nie zapracowuje.
      • ihanelma Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 18.11.10, 10:31
        Powiem Ci w sekrecie, ze nikt mi nie jest w stanie udowodnić, że z czwórką dzieci NIE da się pracować tongue_out. Chociaż, owszem, wiele osób czuje się z natury rzeczy zwolnionych bo ma TYLE dzieci. Ale taka postawa dotyczy też matek nawet jednego dziecka. Niektóre osoby sam fakt zajścia z ciążę momentalnie "wysyła" na zwolnienie, mimo braku jakichkolwiek dolegliwości fizycznych. Są "potencjalne zagrożenia" i "poważne przeciwwskazania".

        A-ha, nie wiem czy wiesz, ale w ciąży też się da pracować, nie tylko między ciążami wink
    • kawka74 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 19:24
      Raczej budzi nieufność - za dużo lukru.
      Ale doskonale pasuje do TS.
      • wieczna-gosia Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 21:53
        mi tez sie prochnica odzywa smile

        acha i zupelnie nie dziwie sie ze wielodzietne wola czytac o prozie i klopotach- ja tez wole. Problem polega NIE na tym ze wychowywanie 5 dzieci jest pierunsko ciezkie, niewdzieczne i czlowiek ma 3 razy dziennie mysli gdzie by uciekl. Problem polega na tym ze niektorzy i tak to lubia i tak faktycznie sa niezle rabnieci smile z przyjemnoscia mowie ze naleze do rabnietych. Ale no coz mam taaakie fajnie dzieci ze az szkoda by ich bylo miec mniej smile
        • kawka74 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 22:24
          O prozie się nie pisze, za mało medialna. Wielodzietni są albo przesłodzeni i rozkoszni jak drużyna cheerleaderek, albo biedni, niedouczeni i wiecznie głodni, a najstarsze rodzeństwo nie ma swojego życia, bo wyręcza matkę leżącą w kolejnym połogu i ojca alkoholika.
          Ja wielodzietna nie będę, już sama myśl o kolejnej ciąży i kolejnym noworodku budzi we mnie chęć ucieczki.
          • wieczna-gosia Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 18.11.10, 11:52
            ciaze i noworodki lubie, rodzic lubie, lubie sie lenic pod haslam "rozkrecam laktacje", czytelnictwo mi wzrasta smile
            natomiast jestem doglebnie przykonana ze gdyby moj synek rodzynek trafil mi sie jako pierwszy z cala swoja malownicza osobowoscia, ktora jest w szkole nie do przezycia- to bylby jedynakiem chyba smile jestem w kazdym bardz razie bliska obledu i pochlastania sie tepa zyletka (czasai mam ochote zachlastac jego a najczesciej- pedacholeragogow)
            • duzeq Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 18.11.10, 16:49
              O, to, to.
              Trzeba lubic ciaze, rodzenie, noworodki, rozmemlanie laktacyjne badz butelkowe. I bycie matka w ogole. NIe mowiac o tym, ze pierwsze dziecko powinno jednak byc srednio trudne. Bo jezeli ktoregos z tych warunkow sie nie spelnia, badz rodzi sie szalona indywidualnosc pod kazdym wzgledem, to doopa zbita pozniej. Mozna sie zdecydowac na drugie dziecko, ale bardziej z poczucia obowiazku (bo za jakis czas dwojka bedzie mniej upierdliwa niz jedynak no i ten mit wielkiej milosci braterskiej jakos dalej obowiazuje), ale wtedy jednak mozna sie niezle przejechac.
              • echtom Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 18.11.10, 18:47
                > Trzeba lubic ciaze, rodzenie, noworodki, rozmemlanie laktacyjne badz butelkowe. I bycie matka w ogole. NIe mowiac o tym, ze pierwsze dziecko powinno jednak byc srednio trudne.

                Zgadzam się smile Nie nadaję się jednak na prawdziwą matkę wielodzietną, bo trzecie dziecko wyczerpało moje możliwości psychofizyczne. Trudno mi ocenić, jaką rolę odegrał brak zgodności priorytetów z ojcem dzieci - teoretycznie maksymalną liczbę do ogarnięcia określałam na 4.
              • kawka74 Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 18.11.10, 19:42
                > Trzeba lubic ciaze, rodzenie, noworodki, rozmemlanie laktacyjne badz butelkowe.
                > I bycie matka w ogole.

                A nienienie. Lubię być matką, ale za dobrze pamiętam okres noworodkowo-wczesnoniemowlęcy. Na razie nie mam ochoty przeżywać tego po raz kolejny.
            • a_gurk Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 18.11.10, 20:58
              Czyżbyśmy miały takich samych synów smile ? Po urodzeniu córeczki-aniołka szybko zdecydowaliśmy się na drugie, wierząc, że będzie aniołkiem do kwadratu. Okazało się, że przede wszystkim to wielka osobowość i indywidualność, w dodatku bardzo chorowity. Cięzko jest utrzymać go w ryzach. Tak więc marzyłam kiedyś o kilkorgu dzieciach, dzisiaj coraz częściej myślę sobie, po kiego grzmota w ogóle je chciałam uncertain. Na szczęście młody (4 lata)coraz częściej daje mi pospać w nocy, więc jak uda mi się pospać porządnie ze trzy noce pod rząd, być może chęci prokreacyjne jeszcze wrócą.
    • kozauwoza Re: Rodzina do potęgi. Wielodzietność inaczej? 17.11.10, 22:18
      Mnie jakoś nie przekonała ta dziewiątka dzieci z pięcioma matkami boskimi w tle. Ani nie chciałabym być matką takiej rodziny ani jednym z dzieci.
    • zlotarybka_1 I znowu mi głuipo.... 18.11.10, 11:04
      że mam tylko jedno.
      • a_gurk Re: I znowu mi głuipo.... 18.11.10, 21:01
        Przynajmniej nie masz dylematu, co zrobić jak jedno choruje, a drugie trzeba zaprowadzić do szkoły. I na zakupach łatwiej i na spacerze. W domu ciszej, nawet wyjść z mężem/ partnerem łatwiej ... .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja