Spory problem z babcią

    • joxanna Re: Spory problem z babcią 17.11.10, 21:29
      Nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi dokładnie, ale mam nadzieję, że się nie powtarzam. Chodzi mi po głowie, że łatwo nam pisać: bądź stanowcza, babcia musi się dostosować itp, ale strasznie trudno to zrealizować. Bo myślimy: babcia = ktoś, kto wymaga opieki, ustępowania, szczególnej troski, wyjątkowego szacunku itp.

      Ale jak zmienimy myślenie: babcia (akurat Twoja) = ktoś całkowicie sprawny intelektualnie, aż po sianie intryg, ktoś, kto jest partnerem (a nie, że wymaga szczególnego traktowania), to może łatwiej będzie wymusić w sobie tę stanowczość i stawianie granic.
    • iwles Re: Spory problem z babcią 18.11.10, 00:17

      chyba bardziej przykre od zachowania babci jest to, że twoja własna matka, wiedząc jaka babcia jest, nie ostrzegła ciebie, tylko z premedytacją pozwoliła Ci się dać wrobić sad
    • candyca Re: Spory problem z babcią 18.11.10, 02:09
      No,ja to z tych wrednych corek i wnuczek jestem. Za skarby swiata nie przyjelabym do wlasnego domu matki,ojca badz babci. Zrobilabym wszystko aby znalezc dla nich miejsce inne niz moj dom. Wynika to z przebytych doswiadczen zyciowych jak i relacji rodzinnych.
      Szczerze? babcia moze zyc jeszcze jeden dzien albo...20 lat. Dasz rade? Nie sadze. Poszukaj lepiej dobrego domu spokojnej starosci i nie miej wyrzutow sumienia!
      • kklekss Re: Spory problem z babcią 18.11.10, 09:48
        To bardzo dziwne , ze twoja babcia na stare lata została osobą bezdomną.Przez całe zycie nie zadbała o swoje mieszkanie a teraz teroryzuje ciebie i twoja rodzine.Babcia to egoistka i szantazystka , to nie jest jej dom .Nie docenia co dla niej razem z mężem zrobiłaś więc się nie krępuj i powiedz babce w koncu co o tym wszystkim sadzisz.Ma byc na prawach goscia a nie gospodarza.Porozmawiaj z matką niech ci pomoze w tej rozmowie.
        • irena.ochodzka a moze 18.11.10, 12:46
          a może jeśli macie takie zdolności finansowe i wykonacie remont/przebudowę domu tak, aby babcia miała osobne mieszkanie z osobnym wejściem i żeby przyjść do was musiałby nałożyć buty, a nie w kapciach? miałabyś ją na oku, ale jednak osobno. no i tu od początku stawiać granice- to nasze a to babci.
          może to jest rozwiązanie?
          • mirmunn taki pomysł 18.11.10, 13:38
            skoro piszecie, że babcia ma swoje 2 pokoje itp, to znaczy że mieszkanko wydzielone
            może wstawcie tam jakieś drzwi łaczące/dzielące obie części domu i na wieczór lub gdy chcecie zostać sami- zamykajcie je
            jeśli będziecie konsekwentni - zrozumie
            i niech nie przesiaduje ciagle z wami, tylko np wpadaj lub poślij dziecko zapytać, co babci kupić itd
            a co do domu opieki - to nawet jeśli to wy o niego wystąpicie, osoba starsza jeśli jest świadoma - musi podpisać zgodę na to i całą masę dokumentów (jeśli jest nieświadoma czy ma alzheimera - to tylko przez sąd) więc przypuszczam, że dobrowolne podpisanie zgody z Waszaą babcią nie przejdzie - w domu czuje, ze ma władzę
            pisemną zgodę da się jakoś "ominąć" tylko w niektórych domach prywatnych i może dlatego sa one (te " niektóre") baaaaaardzo drogie

            albo rzeczywiście ją spakujcie i odstawcie do jej dzieci, oferując im np. kasę na wynajęcie dochodzącej opiekunki, sami tez możecie taką wynająć, nawet niekoniecznie pielęgniarką, tylko też emerytkę, która przyjdzie na kilka godzin do towarzystwa do babci
            mozna też poprosić ksiadza- ma obowiazek odwiedzać parafian w potrzebie, żeby do niej zaglądał i uświadomił trochę, że grzeszy i kłamie, tak was traktując ( i obfite" co łaska")
            ale przede wszystkim oddzieliłabym fizycznie jej mieszkanko od reszty domu.
            • ako17 Re: taki pomysł 18.11.10, 14:05
              Czytając Twój wątek miałam całą masę doznań. Po pierwsze - jak można się tak zachowywać (mam na myśli babcię + resztę Twojej rodziny)??? Kompletnie nie na miejscu, powiedziałabym niedopuszczalne. Potem pomyślałam, że ja na Twoim miejscu to na pewno bym wystąpiła w obronie swoich granic.
              Po czym przypomniałam sobie jak gościłam teściową, której pobyt na Boże Narodzenie u nas trochę się hmmm.. przedłużył i jakie to było uciążliwe i jak ewidentnie pewne jej zachowania były nie na miejscu (choć spowodowane raczej ogólnym nieogarnięciem i niechlujstwem niż złą wolą) i jak trudno było nam zwrócić jej uwagę. Tzn, zwracaliśmy, ale jej łzawa lub agresywna reakcja powodowała, że potem zaciskaliśmy zęby.
              Z tym, że teściowa w końcu wyjechała. A u Was się nie zapowiada na szybkie uwolnienie się od babci.

              Wcale nie jest łatwo stawiać granice. A trudno jest wojować z całą rodziną i mieć opinię czarnej owcy, nawet jeśli obiektywnie racja jest po naszej stronie.
              Myślę, że najpierw należy babci zwracać uwagę na każde niewłaściwe zachowanie lub słowo. Tak jak Ci radziła większość osób tutaj. Tzn: nie, babciu, teraz nie idziemy spac, to my decydujemy o tym, kiedy gasimy światło, co gotujemy, to nasz dom itp. metoda zdartej płyty. Trzeba czasu, aby zaczęła przynosić efekty.
              Fochy babci i reszty rodziny będą nieprzyjemne – trzeba się na nie uodpornić. I przygotować, że na pewno będą.
              Nie ustępuj, z tego co piszesz racja jest po Twojej stronie. Nie piszesz o tym, ale nawet jeśli babcia ma notarialne lub finansowe prawo do części domu, to swoje mieszkanie w tym domu ma i koniec!

              Jeśli nieustanne zwracanie uwagi na konkretne zachowania babci okażą się zbyt wyczerpujące lub nieskuteczne, radzę w końcu zapytać babci: BABCIU A JAK SOBIE WYOBRAŻASZ NASZE DALSZE MIESZKANIE POD JEDNYM DACHEM? Jaka jest Twoja propozycja? Jak byś chciała, żeby to wyglądało? Co jest dla Ciebie ważne? Czy myślisz, że to samo jest ważne dla nas? Czy jesteś zadowolona z tego, jak to wygląda do tej pory? Czy Twoim zdaniem my jesteśmy szczęśliwi?
              Cokolwiek odpowie – albo będziesz wiedziała, jakie są w zasadzie jej intencje, czy zachowuje się tak nieświadomie, czy świadomie, czy się może za coś odgrywa, czy chce mieć władzę, czy Was szanuje. Albo znajdziesz jakiś punkt zaczepienia, aby zmienić tę sytuację. Przerzuć tę odpowiedzialność na nią.
              Łzy i uwagi kierowane do Twojego dziecka komentuj tak jak na to zasługują: babciu, czuję, że próbujesz nami manipulować. Twierdzisz, że nikt Cię nie szanuje, na czym to Twoim zdaniem polega? Jakie zachowania uważasz za przejaw szacunku? czy Ty odnosisz się do nas z szacunkiem? trochę to trąci dydaktycznym smrodkiem ale trudno...

              Z resztą rodziny zrób tak samo. Na uwagi np. Twojej mamy lub wuja, że źle traktujecie babcię, zapytaj: co mamo proponujesz w tej sytuacji? Jakie widzisz rozwiązanie odpowiednie dla obydwu stron?. Po prostu pokaż to, co jest prawdą: to dzieci są odpowiedzialne za rodziców pierwsze przed wnukami.
              A generalnie bardzo Ci współczuję
Pełna wersja