Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma rację..

17.11.10, 14:29
Muszę się wygadać, bo zaraz mnie trafi coś…
A mianowicie – moja siostra na dniach zostanie mamą, mieszka za granicą-jest chrzestną mojej córki. Kiedy była w kraju poprosiła mojego męża żeby był chrzestnym jej syna… mąż się zgodził. Pech chciał, że męża siostra. która urodziła miesiąc temu - też poprosiła mojego męża – swojego brata o to by był chrzestnym jej córki… i jak wiadomo – dziecku się nie odmawia, to też się zgodził… chrzest za 1.5 tygodnia… u mojej siostry – nie wiadomo… i oczywiście wygadałam się, że mój będzie miał chrześnicę u swojej siostry, a moja siostrunia na to, że w takim razie ona znajdzie kogoś innego… zrobiło mi się przykro… mąż jeszcze nie wie o całej sprawie, cieszył się że będzie miał i chrześnicę i chrześniaka…a tu taki numer… napisałam co o tym myślę, że to nie fair, że mąż nie mógł odmówić swojej siostrze… ale nie moja siostrunia widzi już problem – bo jak kiedyś komunia wypadnie tak samo, bo to, bo tamto…bo co jakby ona na naszą komunię nie przyjechała…i takie tam teksty…
I tak mailowo się trochę poprztykałyśmy…dla mnie nie stanowi to problemu…ona go poprosiła pierwsza, jakby coś – gdzieś – kiedyś- ten sam termin, to niestety mój chłop leci do niej…i tak jej powiedziałam, ale ona, że nie, że na pewno siostrze nie odmówi i ją wybierze…
Czy rzeczywiście moja siostra ma rację, czy raczej powinna się trzymać tego co mówiła…już sama nie wiem…nie chce się z nią kłócić, tak rzadko się widujemy, mamy , a może już miałyśmy taki dobry kontakt…eh…do bani…
    • pina_colada88 Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 17.11.10, 14:31
      Zachowanie siostry jak przedszkolaka po prostu.
    • poppy_pi Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 17.11.10, 14:32
      Myślę, że Twojej siostrze hormony zrobiły sieczkę z mógu. W ogóle bym się tym nie przejmowała, nie chce Twoje męża na chrzestnego to nie, łaski nie robi.
      • beataj1 Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 17.11.10, 14:37
        Dokładnie. Jak teraz sie fochuje to całe życie bedzie coś nie tak. Bo prezent nie taki. No za rzadko chrzestny dziecko widuje. Bo dziecko nie bedzie najważniejsze na świecie itp itd. Po co wam taki kłopot na głowe. A powód do czepiania się zawsze znajdzie możesz być tego pewna.
    • verdana Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 17.11.10, 14:34
      Siostra trochę racji ma - bedą problemy z komunią, z bierzmowaniem, bo to ten sam termin. I jestem przekonana, ze w konkurencji zawsze wygra dziecko rodzonej siostry. Wiec taktownie byłoby, aby nie zmieniala chrzestnego, ale rozsadnie - takze z punktu widzenia dziecka - aby znalazła kogo innego.
      Uwazam też, że w tej sytuacji powinniscie byli uprzedzić siostrę wczesniej, ze mąż zostanie chrzestnym równolatka.
      Żadna z Was nie ma 100% racji, ale bardzo trudno powiedzieć, ktora ma jej więcej. jak dla mnie najgłupsze w tym jest obrazanie się, nie ma o co.
      • iwoniaw Daj spokój - jaki "taki sam termin"? 17.11.10, 14:44
        Problem jest wydumany. Równie prawdopodobne jak komunia w ten sam dzień byłoby, że dziecko z innego rocznika zachoruje na szkarlatynę z powikłaniami i co wtedy?
        No jakoś nie wpadłam na to, żeby się obrazić na siostrę, że wiedząc, iż jestem w ciąży, sama też (bez konsultacji ze mną, no ludzie!) zaszła i urodziła (bez skrupułów!) córkę w tym samym roku, w którym urodził się mój syn. A przecież jest jego chrzestną, wyrodna! big_grin Normalnie problem nie do przeskoczenia, komunia w jednym roku! big_grin

        Do autorki wątku: no trudno, siostrze hormony najwyraźniej zaszkodziły na logiczne myślenie, ale jak nie chce, to nie. Łaski przecież nie robi, że kogoś chce na chrzestnego. Myślę, że i mąż jakoś to przeżyje wink
        • matsuda siostra dobrze kombinuje 17.11.10, 14:51
          komunia- na pół, prezenty pozostałe na pół, ślub - na pół, wiadomo, że lepszy jest chrzestny tylko z jednym chrześniakiem. Poza tym dla was to też podwójny wydatek...
        • verdana Re: Daj spokój - jaki "taki sam termin"? 17.11.10, 14:51
          Mam podobny przyklad wśrod znajomych. Komunie się zbiegły - to sa ostatecznie cztery możliwe dni (pięć góra) w jednym roku. Prawdopodobieństwo wynosi zatem 20-25% . Spore.
          • poppy_pi Re: Daj spokój - jaki "taki sam termin"? 17.11.10, 14:55
            Nie wiem gdzie Ty mieszkasz, ale w moim mieście komunie zaczynają się (zdaje się) pod koniec kwietnia i trwają do połowy czerwca przynajmniej. Myślenie jeszcze przed porodem, że za 8 lat chrzestny nie będzie MOŻE mógł byc na komunii to durnota kompletna big_grin
            • croyance Re: Daj spokój - jaki "taki sam termin"? 17.11.10, 14:56
              Racja, jak one planuja 8 lat do przodu? big_grin A moze on za 8 lat bedzie akurat przeziebiony i i tak by na komunie nie poszedl?
              • pierwsze-wolne Re: Daj spokój - jaki "taki sam termin"? 17.11.10, 15:15
                big_grin Szybko się wtrącę: w mojej rodzinnej parafii są wyznaczone niedziele (w maju) na Komunię - jedna szkoła ma w konkretną niedzielę, druga w drugą (w sensie że z kilkuletnim wyprzedzeniem ksiądz jest w stanie określić datę Komunii). W mojej obecnej parafii również - pech (? wink) chce, że z b. dużym wink prawdopodobieństwem w tą samą niedzielę wypadnie Komunia mojej córki, córki jej chrzestnego i mojego siostrzeńca big_grin to jest czad dopiero...
          • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Daj spokój - jaki "taki sam termin"? 17.11.10, 16:30
            E tam, to chyba zalezy od ukladow w rodzinie. Moj ojciec jest chrzestnym mojego kuzyna (rownolatka). I wlasnie tak sie stalo ze nasze komunie wypadly w ten sam dzien. Mieszkalismy ok 1 godz jazdy od siebie. I moj wyrodny tato po mojej komuni urwal sie z przyjecia na pare godzin i pojechal wreczyc prezent kuzynowi i posiedzial u nich chwile choc do kosciola nie dotarl. Nikt nie mial do nikogo zalu. Zawsze mozna sie jakos dogadac. A gdy odleglosc jest wieksza to przeciez moze przyjechac w innym terminie, w mojej rodzinie to nie bylby problem.

            Na dobra sprawe przyszlosci sie nie przewidzi i w dniu komuni czy slubu chrzesniaka chrzestny moze nie dotrzec na miejsce z powodu roznych okolicznosci (np. wypadek, choroba czy jakies pilne zobowiazanie) i to nie jest powod do obrazy.

            Ale jak siostra ma takie jazdy i jezeli zachowywala sie w podobny sposob wczesniej to w imie zgody w rodzinie i nie komplikowania sobie zycia uzerajaniem sie o duperele, na miejscu twojego meza odczulabym ulge. Nie to nie.
    • madzesa Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 17.11.10, 14:56
      Nie wiem czy komunie w Londynie też są w maju... ale nawet jakby to nie wyobrażam sobie , że wszyscy zostaniemy na miejscu, a do niej nie wybierze się nikt... ale któraś z was miała rację... teraz nie pasuje jej to, potem że prezenty nie takie...
      W końcu to jej dziecko i jej decyzja...
    • imasumak Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 17.11.10, 15:03
      Czym Ty się przejmujesz? Na siostrę się ni obrażaj, bo nie ma sensu, po prostu przyjmij jej decyzję i już.
      • pudelek09 Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 17.11.10, 15:25
        odrazu nasunelo mi sie pytanie-czy za granica sa tez komunie w maju?
        Poza tym nie to nie!moze przy kolejnym dziecku wezma meza na chrzestnego,jak On tak chce.
        tak czy inaczej,jakby wypadly komunie w jednym dniu to i tak zapewne sie podzielicie,wiec co to za roznica.
        • madzesa Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 17.11.10, 15:29
          myślałam po prostu, że moja siostra wydoroślała, że trochę się zmieniła, że nie rzuca słów na wiatr - jak to bywało, że trochę ją ostatnie wydarzenia (ciąża...)zmieniły, ale ... się myliłam...
    • claudel6 Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 17.11.10, 15:34
      katolicy to mają problemy...
    • fomica Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 17.11.10, 17:09
      Może sie nie znam, ale za moich czasów pierwsza komunia była świętowana chyba raz w zyciu... Ta kobieta jeszcze przed porodem martwi sie co to będzie jednego wybranego dnia za jakieś 8-9 lat?!? O rany...
      • pamplemousse1 Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 17.11.10, 19:43
        hormony jej walnęły i już smile
        • bi_scotti Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 17.11.10, 20:25
          Przede wszystkim to nie Ty a siostra ze szwagrem powinni pogadac o sprawie z Twoim mezem. Po drugie, w sumie powinniscie byc zadowoleni - przyzwoite wywiazywanie sie z obowiazkow ojca chrzestnego wymaga i czasu, i pieniedzy, i dobrej woli - latwiej to zaaplikowac jednemu dziecku i na dodatek blizszemu geograficznie, niz dwojce.
          A tak w ogole to zaskakujace jest dla mnie proszenie kogokolwiek na rodzica chrzestnego PRZED narodzeniem sie dziecka/dzieci.
          Siostre popros uprzejmie zeby zechciala pogadac z Twoim mezem i tyle. Po sprawie. Nalezy miec nadzieje, ze dziecko urodzi sie zdrowe i wszyscy bedziecie radosnie przezywac jego chrzciny niezaleznie od tego kim beda rodzice chrzestni.
          Amen smile
    • june_girl Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 18.11.10, 00:20
      Hmm... Mnie po przeczytaniu tego, co napisałaś nasunęła się na myśl inna motywacja. A może po prostu Twoja siostra nie chce obarczać Twojego męża dodatkowymi obowiązkami tylko nie bardzo umie to wyartykułować. I może nie chodzi o to, że prezenty będą nie takie (w domyśle gorsze niżby miał jednego chrześniaka) tylko o to, że chrzestny zaciśnie zęby, kupi prezenty a w duszy będzie myślał "na cholerę mi to było?". Ale ponieważ się już zgodził więc się nie wycofa (a może chciałby?) bo przecież nie wypada no i ona w ten sposób daje mu furtkę. Ja bym tam jej nie potępiała tak od razu ale Ty znasz ją lepiej więc pewnie wiesz co za tym stoi smile
    • volta2 Re: Moja siostra - jak się porozumieć...kto ma ra 18.11.10, 12:31
      ja mam dwie kuzynki, urodzone w tym samym roku, uczące się w tej samej szkole i mieszkające w tej samej parafii. u obu miałam być chrzestną. z logistycznego punktu widzienia, na komunii w kościele byłabym u obu jednocześnie, na przyjęciu u jednej po drugiej, prezent pewnie byłby skromniejszy dla obu.
      ale to wszystko, bo bierzmowanie obyło się beze mnie, ślubu raczej w tym samym czasie brać nie będą.
      stało się inaczej, jestem chrzestną tylko jednej dziewczynki, ale dałabym radę i być u dwóch.

      w rodzinie też mieliśmy raz taką sytuację, i po prostu ja z mamą byłam u jednego komunisty a ojciec u drugiego(oboje chrzestni każdego z dzieci).

      więc moim zdaniem siostra niepotrzebnie robi dym, bo chyba irracjonalna zazdrość ją zżera, to są funkcje do pogodzenia,

      ewentualnie jak ktoś wyżej wspomniał, może obawia się że was nadwyręży finansowo, bo nie oszukujmy się, dwójka chrześniaków w jednym roku to jest jakiś prezentowy problem, tak samo ślub. ale człowiek rozsądny znając stan finansów poradzi sobie z tym problemem.
    • anmoko mhm, jak to jest? 18.11.10, 13:17
      Zgodze sie z czescia przedmowczyn: nie przejmowac sie siostra, hormony jej wala na mozgownice i jest przewrazliwiona. Nie chce juz meza na chrzestnego - nie pchac sie na sile, jeszcze lepiejsmile A swoja droga to nie pojmuje, skad w narodzie takie przywiazywanie wagi do bycia/niebycia chrzestnym. Siostrunia mojego meza obrazila sie smiertelnie, bo poprosilismy na chrzestna kogo innego, a ONA SIE NASTAWILA i w ogole to OBIECYWALI SOBIE Z BRATEM JUZ DAWNO, ZE BEDA WZAJEMNIE CHRZESTNYMI DLA SWOICH DZIECI....No comments...
Pełna wersja