Problem z prostownicą...

17.11.10, 19:27
Drogie e-mamy - może pomożecie. Może problem banalny ale doprowadza mnie do szewskiej pasji...nie mogę doczyścić prostownicy.Próbuję juz pół godziny. Na płytkach osadziło się "coś" w kolorze brunatnym, nie pomaga czyszczenie miękką szmatką, ani czyszczenie szmatką nawilzaną, ani czyszczenie szmatką nawilżaną - taką nasączaną jak do kurzu,monitorow. Używam podczas prostowania specjalnych płynów, poki prostownica byla nowa (jakis rok temu) czyściła się bez problemu, a teraz nie chce zejść. Boję się używać cifa czy innych podobnych preparatow , aby nie uszkodzić jej powierzchni...Jakieś rady? Będę bardzo wdzięcznasmile
    • mrs.solis Re: Problem z prostownicą... 17.11.10, 21:52
      Sprobuj wyczyscic spirytusem. Cifem zarysujesz plytki i beda potem ciagnely wlosy. Po kazdym uzyciu prostownice nalezy dobrze przetrzec.
    • shellerka Re: Problem z prostownicą... 17.11.10, 22:51
      kup nową prostownicę. prostownice mają to do siebie, że się zużywają, czego objawem jest właśnie zbrązowienie płytek.
      jak bedziesz szorowac, to uszkodzisz plytki, a te będą niszczyły jeszcze bardziej włosy.
      • imsad Re: Problem z prostownicą... 18.11.10, 08:20
        Te płytki same w sobie nie są brązowe - tylko ten osad ,który je "oblepia" - to jest jak gdyby warstwa na płytkach. Takie klejące paskudztwo. Kupię spirytus i zobaczę czy da radę. Aha - prostownicy nie używam nagminnie - jakies 2 razy na tydzien , czasem rzadziej. Też nie był to sprzęt za 50 pln a za prawie 300 - więc myślałam ,że w związku z tym będzie bardziej trwała...Dziekuję za odzew. Jeśli ktos ma inne sposoby będę wdzięczna...
        • mrs.solis Re: Problem z prostownicą... 19.11.10, 16:12
          Powiedz czy po kazdym uzyciu prostownicy ja przecieralas? Ten osad to resztka kosmetykow,ktore nakladasz na wlosy przed prostowaniem. WYglada na to ,ze nie czyscilas prostownicy po kazdym uzyciu i te kosmetyki poprostu zapiekly sie na plytkach.
          • mona_mayfair Re: Problem z prostownicą... 19.11.10, 16:18
            Dokładnie, to przypalone resztki kosmetyków. Jak spirytus nie da rady, to chyba już nic.
Pełna wersja