darowizny, rupiecie, które sie "przydadzą"

19.11.10, 12:16
o braku miejsca w mieszkaniu na to zbieractwo i wreszcie
o tym jak mnie cholera wzieła.
Czasem w człowieku cos peka i ma dosyc.

Nie wiem czy wy tez tak macie. Moja matka umie przepuszczac kase na duperele, na "przydasie", rupiecie i inne dziadostwa - byle by było tylko w zakresie cenowym tanie - sredniotanie.


na poczatku lat dziewięcdziesiatych jak byłam nastolatka, to zaczeli przyjeżdzac do PL tzw. Ruscy i handel bazarowy kwitł, pewnie pamietacie. Zaczeło sie masowe kupowanie, bo wszystko było tanie, kupowała scierki, poduszki, rozne rupiecie kuchenne, łazienkowe, bo tanie, bo sie przyda.

Potem Ruscy sie skończyli, zaczeły sie lumpeksy, zanowu ciag dalszy raju. Ile szmat potrafiła stamtad przynieśc, godziny tam spedzac, a to 5 zł, to 10, zł, a to 8 zł, uszczesliwiała tym badziewiem domowników, kupowała całe torby tego - ubrania "po domu" (wyjśc na ulicę bez poczucia obciachu sie nie dało), kolejny komplet firanek, kolejny komplet poscieli, podkładki plastikowe pod cerate.
Potem jeszcze doszła ikea i rupiecie z koszy w hipermarketach.

Oczywiscie obdarowywała tymi rzeczami i mnie, dostałam róze poduszki osdobne nie pasujace kompletnie do niczego, dzisiatki (!!!) scierk kuchennych, byle jakie ręczkini, wieszadełka na mokre ubrania, specjakne obrusiki na pralke, woreczki do prania staników itp, itd (lista długa). Nie było gdzie tego kłasc, wynosiłam na stych, bo wtedy miałam gdzie to zsypywać. Potem wyprowadziłam sie za granice i duza czesc tych skarbów została w PL.

Nie pisałabym o tym, gdyby mnie po tylu latach nie trafiło. Przeprowadziłam sie niedawno z mieszkania do mieszkania. Kto przezywał przeprowadzke, to wie czym to pachnie. W starym mieszkaniu była piwnica i tam sie składowało rózne rzeczy. Starzy przyjezdżali z róznymi ww. gadżetami, dokupowali na miejscu, ladowało w piwnicy. Teraz piwnica jest mniejsza.

Proszenie, tłumaczenie, mówienie, że nie ma miejsca nic nie dawało. W lumpelsie w PL nakupiła córce dosłownie góry ciuchów, 3/4 z tego nie nadawało sie, bo albo zjechane, albo dla lalki, albo w ogóle porozciagane, albo dla chłopca, albo piaty polar czy wdzianko.

Przysłali mi nawet paczke, a w nim znowu sterta ubran lumpeksowych, troche nowych, rupiecie, w tym zelazko do prasowania w pionie - poszło do piwnicy bez otwierania. O trzeszczacych zabawkach, o trzeszczacopłaczacych lalkach nie wspominam już.

Zaznaczam uprzejmie, że oboje zarabiaja ponad przecietnie i byłoby ich stac na drozsze rzczy, na zabawki drozsze i w lepszej jakosci. Nigdy nie kupowali, bo drogie, a le na wagony dziadostwa pieniadze zawsze były.*

Teraz, jak zmieniłam mieszkanie, to własnie mówiłam im, że musiałam powyrzucac rózne rzeczy, bo niepotrzebne, zagracały, zuzyte, albo nieuzywane i zajmuja miejsce. Na koncu jezxyka miałam, że to sa prezenty głównie od nich. Tłumacze znowu, jak chłop krowie na rowie, ze nie mam miejsca, ze nie mam 150 m2 na 2 osoby, tylko 60 m2 na prawie cztery i nie mam gdzie tego składowac. A szanowny rodziciel, po wysłuchaniu tego: to wyslili mi adres smsem, bo ci paczke przysłac chcemy.
To mnie trafiło...................



*uczciwie przyznaje, że córka dostała raz lego prawdziwe - prezent udany.



To tak popisałam i wylałam zal.
    • deszcz.ryb Re: darowizny, rupiecie, które sie "przydadzą" 19.11.10, 12:24
      Skoro nie masz miejsca, to po co składujesz? Jak dostajesz paczkę, to od razu przekazuj ją do jakiejś organizacji dobroczynnej albo wynoś na śmietnik. Rodzice się obrażą? Niech się obrażą, może przestaną kupować.
    • marzeka1 Re: darowizny, rupiecie, które sie "przydadzą" 19.11.10, 12:28
      Odeślij paczkę z powrotem, najwyżej strzelą focha, ale jeśli będziesz konsekwentna: nie, dziękuję, nie potrzebuję- może w końcu przestaną.
      Nie znoszę "przydasi", dwa razy do roku wywalamy z mężem niepotrzebne rzeczy, ubrania itp. Nie mam zagraconego mieszkania w ogóle.
      • kamelia04.08.2007 Re: darowizny, rupiecie, które sie "przydadzą" 19.11.10, 15:23
        Paczki nie bede odsyłac, bo nie mam tyle kasy na opłaty pocztowe (nie mam do dyspozycji takiego budzetu jak oni) - oni za paczke wysyłana poczta polską zaplacili prawie 190 zł - ty sobie wyobrazasz jakich to było gabarytów????
        Po prostu utkne to jakos w piwnicy, a jak przyleca w nastepnym roku, to tym obdaruję. Troche sie odgraci. Dostana tez to co kupili tutaj na miejscu.


        kochana, ile razy juz gadałam, ze nie chce. Jest/było to odbierane jako obraza, sprawianie przykrosci, niewdziecznosc. Jak czlowiek jest-był uzalezniony od nich, to ma niewielkie mozliwosci, a mozliwosci spadaja do zera przy rodzicach lepeij wiedzących (czyli moi)

        W latach 90-tych, jak miałam ponad 20 lat, to kupowała mi bluzy sportowe, takie bezksztłtne ze sciagaczami na dole i przy rekawach, długosc do połowy biodra mniej wiecej. Moze i było to przez pewnien czas troche modne, ale wygladałam w tym jak cwok. Az sie wnerwiłam i nie chcaiałm tego, to sie poczuła dotknieta, bo ja taka niewdzieczna. Przypominam, że to były czasy, kiedy byłam na ich łasce.
        Gdy mnie trafiło po kolejnej górze szmat z lumpeksu kupionej dla dziecka, to mi powiedziała, że zona kuzyna by ja całowała po rekach za to(no, a ja jestem "taka"). Wykupowanie lumpeksu sie zmienijszyło, bo ze sto razy kategorycznie powiedziałam, ze nie chcę.

        Jak byłam w poprzedniej ciazy to mi kupiła bluzki w lumpeksie, fason odciete pod biustem, tyle ze duże nie tam gdzie trzeba, a małe, tam gdzie nie trzeba i w ogóle jakies de mode.
        W ubiegłym roku kupiła mi na oko bluzke na ramiaczkach , 3 numery za dużą. W ogóle ciuchy mi kupuje (mam ponad 30 lat) w rozmiarze jak dla hipopotama - mimo ze mnie nie widzi ze wzgledu na odległośc - jestem sredniej budowy - na gorze noisłam przed ciąza i po pierwszej ciąży 38.
        • claudel6 Re: darowizny, rupiecie, które sie "przydadzą" 19.11.10, 22:30
          >oni za paczke wysyłana poczta polską zaplacili prawie 190 zł

          i wyslali Ci tanie badziewie? no to oni sa nienormalni
    • nowi-jka Re: darowizny, rupiecie, które sie "przydadzą" 19.11.10, 12:28
      wyslij im inny adres bedziesz miec spokój
      moja tesciowa podobna, mam juz 140 poszewki na male poduszeczki tzw "jaśki" a ona wciaz szyje nowe
    • sotto_voce Re: darowizny, rupiecie, które sie "przydadzą" 19.11.10, 14:13
      A nie jest to przypadkiem syllogomania o łagodnym przebiegu, tyle że projektowana na innych? Wiem, że nie wyślesz rodziców do psychiatry, bo oni zapewne nie widzą problemu, ale może jeżeli sama będziesz patrzyła na to jak na zaburzenie, będzie Ci łatwiej im wybaczyć. Odsyłanie i wyrzucanie to tylko pozorne załatwienie sprawy, bo nie likwiduje przyczyny problemu i przede wszystkim szkodzi środowisku. Ale lepszego rozwiązania niestety nie widzę
      • kamelia04.08.2007 Re: darowizny, rupiecie, które sie "przydadzą" 19.11.10, 16:17
        Może byc trochę prawdy w tym co piszesz, bo o ile sobie przypominam, to nic sie raczej nie wyrzucało (poza pustymi opakowaniami oczywiscie) lub rzeczami, które sie zepsuły do reszty, spaliły (np. suszarka do wlosów czy żelazko). Mam na mysli meble - jak było przemeblowanie u mnie w pokoju, to nie mozna było czegos wyrzucic - padało pytanie, gdzie to bedzie teraz stac? I tak miałam zagracony 12m2 pokój meblami róznego wzoru - wielka mebloscianka wraz z szafa z tzw. pokoju dziennego, poprzez barek z innego zestawu, poprzez superstare biurko kupione w miejscu pracy na psie pieniadze. Tych superstarych biurek kupiła 3, zakład pracy sie ich pozbywał, kosztowały grosze, były bardzo zuzyte.

        Nie weim czym to kupowanie jest spowodowane, pozostałością po koncówce lat 70-tych i 80-tych, gdy w sklepach nic nie było i sie kupowało jak leci, byle duzo i byle tanio. Na "drogie" ich nie stac, bo drogie jest drogie i nie mozna kupic kilku sztuk na raz.

        Potem spełniała sie ta jej mania na targu u Ruskich, potem lumpeksy, potem hipermatkety i tania ikea czy leroy merlin. Moze naleciałosc po tym, że porządna gospodyni to powinna mieć (gospodynia nigdy nie była, bo nie miała na to czasu przez prace zawodową).

        Strych maja moi starzy gigantyczny i jest cały zawalony dobrami od poczatku małżenstwa, do tego dochodza szafy w pokojach robione na zamówienie (szafy wypchane tak samo "historią"), pokoje te sie zrobiły klitowate.
        Zamrażarki były dwie, do tego lodówka i wyładowane jedzeniem - tak jakby nadchodził kryzys zywnosci na swiecie. Samochody sa 2, niedawno były 3, mimo ze kierowca jest jeden.... (tego starszego samochodu nie chca sprzedac, bo jest przeciez potrzebny. Przykładów mozna podawać....


        Jak rozmawiałam z ojcem, to próbowałam delikatnie dac do zrozumienia, żeby mnie znowu niczym nie odbarzali, wiec sie produkuje, że powyrzucałam rózne rzeczy, bo mi miejsca brakuje, bo małe mieszkani itd, ojciec na to "no, tak, ale człowiek mysli, ze to sie moze zawsze jeszcze przydac" (syllogomania). Znowu wiec gardłuje, że nie mam tyel powierzschni co oni i nie moge jej zawalać. Ledwie mi sie dziób zamknął, to wyskoczył z tekstem, zeby mu podac nowy adres, bo mi chca paczke przysłać. No, po prostu mi cisnienie skoczyło w tym 7 m-cu ciaży.

        Uważaja w dodatku, ze ja jestem taka biedna, bez nich zgine i sobie nie poradze i w ogóle trzeba mi pomagac, a te rózne rzeczy to mi sie przeciez przydadzą, a kosztuja niweiele, to 5 zł, tam 20, tam 15 zł.....(a tro sa gadzety, duperele, rupiecie, "przydasie" w stylu wszystko po 5 zł)
    • kosmitos Re: darowizny, rupiecie, które sie "przydadzą" 19.11.10, 15:43
      po co się tym martwisz? Wynieś do śmietnika i tyle. Ja tak robię. Niektóre osoby mają taką dziwną skłonność, że kupują badziewie i na dodatek o wielkich gabarytach. Szkoda czasu i nerwów, a rodziców nie zmienisz. Dal mnie najgorsze są badziewiarskie słodycze. Moja córka czasem dostaje, a mi się to po szufladach wala. Czasami są to brzydkie ubrania, albo zabawki kupione bez sensu. Wyrzucam bez sentymentów y nie obchodzi mnie co kto o tym pomyśli. Ale mi łatwiej, bo rodzice i teściowie nie mają takich zapędów, a uczucia innych nie są przedmiotem mojej szczególnej troski w tym zakresie.
      • kamelia04.08.2007 Re: darowizny, rupiecie, które sie "przydadzą" 19.11.10, 16:33
        kosmitos napisała:

        > Dal mnie najgorsze są ba
        > dziewiarskie słodycze. (...) Czasami są to brzydkie ubrania, albo zabawki kupione bez sensu.


        w zeszłym roku mi naprzywozili przeterminowanych słodyczy, róznych raczków, kukułek, fistaszki, marcepan w czekoladzie (wszystko z wawleu), mimo ze wiedza że nie lubię takich rzeczy.

        Kupiła moja stara młodej laptop zabawke - dzwiek podłej jakosci, az uszy bola, lalke z akcesoriami- lalka przeciez fajna, bo płacze (uszy bolą), wszystko w stylu jak najtaniej, na bazarze czy w auchan.
        Jakies tanie klocki, co sie nawet człowiek dorosły uzera przy skladaniu ich, w dodatku kolejny zestaw. Jak przyjada, to sobie zabiora to z powrotem. Kurcze, zeby jeszcze nie było ich stać na porządne, tylko byle wiecej, byle taniej, a nawet jak im szkoda pieniedzy, to niech wcale nie kupuja - wole to sto razy. A ja mam sie cieszyc i dziekowac, bo tacy dobrzy dziadkowie, bo przeciez bez tej ich pomocy bym zgineła.
        A juz upodobanie maja do zabawek wydajacych takie dzwieki, od których uszy bola, a zęby zgrzytaja.


        O ubraniach z lumpeksu bym musiała sie powtarzać.
    • kasiamel Re: darowizny, rupiecie, które sie "przydadzą" 19.11.10, 19:45
      Według mojej tesciowej, największa wadą naszego mieszkania jest to, ze nie mamy strychu, ani piwnicy. I całe szczęście, bo wszystkie graty lądują od razu w smieciach. I też co przyjazd raczy nas podkoszulkami z lumpeksu, a ostatnio nawet majtkami dla swojego synusia (mojego męża), oczywiscie ze "szmat".
      • anorektycznazdzira Re: darowizny, rupiecie, które sie "przydadzą" 19.11.10, 20:58
        O! A mój dostał majtki po teściowej drugim mężu a innym razem po szwagierki mężu (obecnie ex)
        big_grinbig_grinbig_grin
        My jakiś czas stanowiliśmy wysypisko starych ubrań (niby tylko...), potrafili przywieźć uzywane, i to nie 3 razy, buty, majtki, skarpetki, bluzy i podkoszulki w masakrycznych kolorach i fasonach, "marynarki" co mi się kojarzyły ze ś.p. dziadka tzw kapotą do krów. Nie muszę chyba dodawać, ze nic nie pasowało fasonem i rozmiarem, bo np exszwagier jest niski i gruby a mój mąż wysoki i normalnej budowy.
        Kiedyś już mi puściły nerwy i na widok kolejnego transportu przysiegałam sobie, ze jeszcze raz i spakuję moje najbardziej sprane gacie i poprzecierane rajstopy i obdaruję teściową i szwagierkę. Powiedziałam wtedy jedno zdanie, takie, jak zawsze, żeby nie przywoziły bo nie potrzebujemy. Ze względu na stan ducha musiałam jednak mieć wtedy taką minę, że zwątpiły. To było ostatni raz, potem dały spokój. Jakiś pojedynczy wyskok jeszcze się trafił, ale już nigdy czyszczenie szafy i wywożenie tego do nas.
Pełna wersja