mamamisi2005
19.11.10, 14:22
jestem od nastu lat dorosła, mam męża, 2 dzieci
i mam toksyczna matkę
szybko uciekłam z domu w małżenstwo, na szczescie udane - w tym czasie stosunki zmama uległy zawieszeniu, ale potem znowu "jakoś" było: spotykalismy sie, a nawet mama opiekowała sie moimi dziecmi, gdy wracałam do pracy po krotkim wychowawczym
mama zawsze sie wtracała, zawsze wszystko wiedziała lepiej, zawsze była trudna do zniesienia, z poczuciem wspaniałosci swojej osoby i wad innych, oczekujaca czołobitnej wdziecznosci i posluszenstwa
brałam wszystkie jej humoru na siebie chroniac meza, choc drobne konflikty były nie do unikniecia; wowczas zazwyczaj meza bronilam przed matka, a przed męzem starałam sie zalagodzic postepowanie mamy
w sprawach zasadniczych postepowalam wg swojego rozumu (wtedy były obrazy majestatu), w drobiazgach staralam sie isc jej na rekę
z drugiej strony babcia czuła wobec wnuków, bardzo im oddana
i w sumie biedna nieszczesliwa kobieta - moja matka...
i teraz - stało sie, tzn. doszło do konfrontacji, awantury miedzy moja matka i mężem (mnie przy tym nie było)
efekt jest taki, ze mąż powiedzial, ze juz sie z moją matką nie spotka i wlasciwie po tym jakie słowa padły ja sie mu nie dziwie
ja z 1 strony najchetniej zrobiłabym to samo - byłby koniec wieloletniej udręki i rozdarcia
z 2-ej to jednak matka i jaka by nie była to jest mi jej zal; ona zupełnie jest bezkrytyczna wobec swoich zachowan i wydaje mi sie, ze wg swojej oryginalnej koncepcji starała sie jak najlepiej... szkoda, ze nie liczac sie z innymi
no i dochodzi opieka nad wnukami - poswiecila im sporo czasu i zdrowia
az zaluje, ze pozwolilam sobie pomagac (bo to tak byla, ze mama "nie wyobrazała" sobie, ze wnukami moze sie zając ktos obcy lub złobek, ja przyznałam jej racje, chociaz wiedzialam, ze emocjonalnie bedzie mnie to duzo kosztowac), bo teraz czuje sie jak ostatnia niewdziecznica
czy ktos był w podobnej sytuacji?