toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zakręcie

19.11.10, 14:22
jestem od nastu lat dorosła, mam męża, 2 dzieci
i mam toksyczna matkę
szybko uciekłam z domu w małżenstwo, na szczescie udane - w tym czasie stosunki zmama uległy zawieszeniu, ale potem znowu "jakoś" było: spotykalismy sie, a nawet mama opiekowała sie moimi dziecmi, gdy wracałam do pracy po krotkim wychowawczym
mama zawsze sie wtracała, zawsze wszystko wiedziała lepiej, zawsze była trudna do zniesienia, z poczuciem wspaniałosci swojej osoby i wad innych, oczekujaca czołobitnej wdziecznosci i posluszenstwa
brałam wszystkie jej humoru na siebie chroniac meza, choc drobne konflikty były nie do unikniecia; wowczas zazwyczaj meza bronilam przed matka, a przed męzem starałam sie zalagodzic postepowanie mamy
w sprawach zasadniczych postepowalam wg swojego rozumu (wtedy były obrazy majestatu), w drobiazgach staralam sie isc jej na rekę
z drugiej strony babcia czuła wobec wnuków, bardzo im oddana
i w sumie biedna nieszczesliwa kobieta - moja matka...
i teraz - stało sie, tzn. doszło do konfrontacji, awantury miedzy moja matka i mężem (mnie przy tym nie było)
efekt jest taki, ze mąż powiedzial, ze juz sie z moją matką nie spotka i wlasciwie po tym jakie słowa padły ja sie mu nie dziwie
ja z 1 strony najchetniej zrobiłabym to samo - byłby koniec wieloletniej udręki i rozdarcia
z 2-ej to jednak matka i jaka by nie była to jest mi jej zal; ona zupełnie jest bezkrytyczna wobec swoich zachowan i wydaje mi sie, ze wg swojej oryginalnej koncepcji starała sie jak najlepiej... szkoda, ze nie liczac sie z innymi
no i dochodzi opieka nad wnukami - poswiecila im sporo czasu i zdrowia
az zaluje, ze pozwolilam sobie pomagac (bo to tak byla, ze mama "nie wyobrazała" sobie, ze wnukami moze sie zając ktos obcy lub złobek, ja przyznałam jej racje, chociaz wiedzialam, ze emocjonalnie bedzie mnie to duzo kosztowac), bo teraz czuje sie jak ostatnia niewdziecznica

czy ktos był w podobnej sytuacji?
    • sotto_voce Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 14:40
      > czy ktos był w podobnej sytuacji?

      Myślę, że w podobnej sytuacji było przerażająco dużo kobiet.
      Kolejność Twoich zobowiązań wobec osób jest taka: mąż, dzieci - długo, długo nikt - rodzice.
      Po ślubie rodziców należy OPUŚCIĆ. Fizycznie i mentalnie.
      Na opiekę nad Twoimi dziećmi przez mamę radzę popatrzeć jak na świadczenie wzajemne: dzieci korzystają z miłości babci, a babcia korzysta z terapii zajęciowej, dającej mnóstwo satysfakcji. Nie musisz czuć się winna (jeśli to jest rzeczywiście korzystanie z pomocy, a nie wyzysk starszej osoby). Jeśli czujesz, że musisz znowu zawiesić tę relację, nie jesteś niewdzięcznicą, dbasz tylko o swoją rodzinę i swoje zdrowie psychiczne.
      • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 14:55
        > Na opiekę nad Twoimi dziećmi przez mamę radzę popatrzeć jak na świadczenie wzaj
        > emne: dzieci korzystają z miłości babci, a babcia korzysta z terapii zajęciowej
        > , dającej mnóstwo satysfakcji. Nie musisz czuć się winna (jeśli to jest rzeczyw
        > iście korzystanie z pomocy, a nie wyzysk starszej osoby).

        no wlasnie... do tej pory było tak, ze mama nalegała na opiekowanie sie - co oczywiscie nie przeszkadzało jej narzekac w "gorszych okresach" na to, ze to straszne poswiecenie
        dlatego przy drugim dziecku załatwiłam złobek, ale ostatecznie dałam sie znowu namowic, mimo ze uczucia mialam bardzo mieszane (wiedzialam juz co mnie czeka, ale jednoczesnie wiedzialm, ze dziecko bedzie wychuchane i zadbane i co trzeba szczerze przyznac było to zdecydowanie wygodniejsze dla mnie)
        teraz okazuje sie, ze to jednak byl wyzysk sad dlatego mam kaca moralnego

        • lacitadelle Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 14:58
          wiesz, ja się dziwię tylko Twojemu mężowi, że się zgodził na takie rozwiązanie.
          • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 15:00
            sama go na to namowilam sad
            • lacitadelle Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 15:07
              Że Ty go namawiałaś, to się domyślam.
              W tej sytuacji to on (jako osoba niejako nieobciążona) powinien zachować się rozsądnie, chyba że tak dobrze go chroniłaś, że nie zdążył w ogóle poznać Twojej matki.
              • lacitadelle Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 15:09
                I jeszcze mam do Ciebie pytanie - czy osoba, która była fatalną matką może być idealną babcią?
                • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 15:20
                  idealną nie, ale całkiem dobrą, zwłaszcza dla malucha
                  uwielbia karmic (jest jakas emotka gorzkiego usmiechu?) i malutkie dziecko jeszcze nie wyzwala u niej "tych strasznych" zachowan
                  • bri Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 18.01.11, 10:37
                    Malutkie dziecko musi sie podporządkować i babcia może rządzić nim bez przeszkód. Jest całkowicie pod jej kontrolą, a to jest to, na czym jej najbardziej zależy. W dodatku poprzez opiekę nad dziećmi ma możliwość kontrolowania całej rodziny, więc sytuacja dla niej idealna.
              • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 15:16
                chronilam go dobrze
                wszystko co miala do powiedzenia mama wysluchiwalam tylko ja i zostawialam to dla siebie
                zreszta moja matka chyba zdawała sobie sprawe, ze nie na wszystko moze sobie pozwolic wobec "obcych' (czyli np. ziecia) i dla nich repertuatr zachowac był zdecydowanie zawezony
                fakt jest taki, ze po ostatniej "rozmowie" z moja matka moj mąz jest zszokowany, bo mowi, ze uslyszal rzeczy, ktorych by od najgorszego wroga sie nie spodziewal
                niestety(?) nie wytrzymal i powiiedzial mamie zeby wypipipi z naszego domu
                i wersja eksportowa dla rodziny jest taka, ze niewdziecznik napadł na nia bez powodu i w wulgarnych slowach wyrzucil
                • lacitadelle Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 15:31
                  > i wersja eksportowa dla rodziny jest taka, ze niewdziecznik napadł na nia bez p
                  > owodu i w wulgarnych slowach wyrzucil

                  Normalka i dlatego często chcąc zerwać kontakty z takim rodzicem, trzeba się liczyć z zerwaniem kontaktów z całą rodziną.

                  Nie wiem, czy to dobrze, że dźwigałaś to wszystko sama, porozmawiaj teraz naprawdę szczerze z mężem, podejmij decyzję i poproś o jego wsparcie, będzie potrzebne.
                • erillzw Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 20.11.10, 06:53
                  Mysle, ze Twoja rodzina az za dobrze wie jaka osoba jest twoja matka i samodzielnie dojdzie do wniosku, ze nie do konca tak bylo jak ona to przedstawia.
                  Mocno nie wydaje mi sie, by bedac osoba tak bardzo tokstyczna nie dalo sie to nikomu poza wlasnymi dziecmi odczuc.
                  A jesli Twoja matka naobrazla Twojego meza to uwazam, ze postapil slusznie; zas Twoje chowanie jej trucizny na twojego meza w sobie bylo moim zdaniem bledem. Trzeba byla szczerze mowic, ze Twoja mama ma taki a nie inny charakter, ze jest trudna, ciezko z nia czasem normalnie zyc, ze jest wredna i tokstyczna. Jesli tworzycie z mezem normalny, dojrzaly i partnerski zwiazek mysle ze nie bylby to powod do konfilkow. teraz zas Twoj maz moze miec poczucie oszukania bo nie spodziewal sie po Twojej matce konkretnych zachowan mimo, ze podejrzewam, ze gdy ona Ci o nim trula to w pelni mogl. Chroniac jego, sprawilas ze nie mial zadnej ochrony.

                  Poza tym twoja mama jaka dobra babcia by nie byla, wmawianie Tobie, ze ja wyzyskujesz jest daleko poza wszelka krytyka i uwazam, ze nie powinnas miec wyrzutow sumienia by kontakty z Nia ograniczyc do absolutnego minimum. ja wiem, ze to mama, ze to rodzic, ze duzo jej zawdzieczasz.. ale chyba nie chcesz jej zawdzieczac rozpadu twojej rodziny?
        • sotto_voce Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 17:20
          > teraz okazuje sie, ze to jednak byl wyzysk sad
          Nie sądzę. Myślę, że była to po prostu sytuacja nierównej wymiany, tzn. babcia dawała więcej Tobie niż Ty jej. I taka sytuacja była jej na rękę, nie Tobie, bo nieekwiwalentna wymiana prowadzi do niewolnictwa. Efektem jej było uzależnienie Cię od niej, tym łatwiejsze, że jako osoba wychowana w specyficzny sposób jesteś prawdopodobnie przesadnie skłonna do skrupułów i poczucia winy. Gdyby to był wyzysk to pokrzywdzona byłaby ona, a nie Ty.
          I jeszcze jedno - to, kto dawał "więcej" trzeba rozumieć rynkowo, tzn. wartość nie jest bezwzlędna tylko zależna od tego jak komu subiektywnie na czymś zależy. W zdrowej sytuacji taka sama wymiana mogłaby być równa - tzn. babcia daje nieco swojego czasu i energii, a otrzymuje miłość wnuków, poczucie bycia potrzebną i drobną pomoc dzieci.
          • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 17:42
            Nie sądzę. Myślę, że była to po prostu sytuacja nierównej wymiany, tzn. babcia dawała więcej Tobie niż Ty jej. I taka sytuacja była jej na rękę, nie Tobie

            pewnie cos w tym jest
            ilekroc probowałam jakos sie odwdzieczyc, nie pozwała na to - cos kupowałam - na sile zwracała pieniadze, chciałam kupic wyjazd do sanatorium - odmowila
            • nangaparbat3 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 20:35
              Okropna manipulantka, brrrrrrrrrrr.Masz rodzeństwo?
              • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 20:45
                mam siostre
      • lacitadelle Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 14:57
        problem polega na tym, że toksyczni rodzice poświęcają naprawdę bardzo dużo czasu i wysiłku, żeby dzieciom maksymalnie utrudnić ich opuszczenie. A jeżeli to już nastąpi, to potem bardzo się starają cały czas im uświadamiać, jakimi są niewdzięcznikami i te osoby to naprawdę czują, nawet jeżeli świadomie wiedzą, że nie powinny.
        • echtom Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 20:24
          Dokładnie i są przy tym niereformowalni. Jedyne wyjście to całkowite i dożywotnie zerwanie kontaktów, a na to niewiele osób potrafi się zdobyć. To trochę tak jak uwolnienie się od psychopatycznego przemocowca - jedyny ratunek to uciec tak daleko, żeby nigdy cię nie znalazł.
    • tully.makker Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 15:19
      Rozumiem, ze strzelajacy fochy pan malzonek zajmie sie teraz zorganizowaniem zastepczej opieki dla dzieci?
      • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 15:28
        obecnie dziecmi "opiekuje sie" przedszkole, a gdy chorują - ja albo mąż
        co do fochów - pewne rzeczy trudno zniesc i chyba jest taka granica, ze sie nie powinno
        ja go rozumiem
        • marzeka1 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 15:37
          "Kolejność Twoich zobowiązań wobec osób jest taka: mąż, dzieci - długo, długo nikt - rodzice.
          Po ślubie rodziców należy OPUŚCIĆ. Fizycznie i mentalnie. "

          - bardzo, bardzo mądre słowa.

          Masz w sumie do wyboru: kolejny raz ulegasz mamuni, ale rozwalasz sobie rodzinę, albo w końcu DORASTASZ i przecinasz pępowinę, nikt ci nie każe zrywać z matką, ale zachować DYSTANS, aby w końcu stanąć na własne nogi.
          A matka się tak zachowuje, bo WIE ŻE MOŻE, że ty się na to godzisz.
          • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 15:54
            staję po stronie męza, to nie ulega dyskusji
            problem w tym, ze ja chyba tego dystansu nie potrafie zachowac
            nawet jak była miedzy mna a matka jakas konfrontacja (a była nie raz) to potem matka mimo ze nie wybaczała mi "zdrady", to jednak przechodzila nad tym do porzadku dziennego i dawalam sie malymi kroczkami podejsc
            czesto to nie mi bezposrednio wypominała rózne rzeczy, tylko rodzenstwu i tacie - gadała o mnie (a o nich - mi, z tym ze ja tego nie chciałam słuchac - co oczywiscie tez źle, "nawet sie nie da ze mna porozmawiac")
            chyba najbardziej zaluje tej opieki nad dziecmi, bo z poczucia niewdziecznosci chyba sie nie wyzwole do smierci... z drugiej strony moj tata wspomina jakie to byly fajne czasy gdy wnucze do nich przyjezdzało (wspolnie sie zajmowali)
            • nangaparbat3 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 20:46
              A jaka znowu niewdzięcznośc?
              Chciała- opiekowała się. Sama się prosiła. Widocznie sprawiało jej to przyjemność.
              Ja miałam co prawda babcię, która mnie jak miałam 10 czy 11 lat zabrała do Zakopanego i prowadzała na oślą łączkę, gdzie uczyłam się jeździć na nartach.
              Po 20 latach mawiała, że ona mnie na narty prowadziła, a ja, niewdzięczna, nie chcę z nią mieszkać. Bardzo uodparniające.
              A z rodzeństwem obgadujecie czasem zagrania mamusi? Bo to bardzo dobrze robi.

              I jeszcze jedno. Bardzo sie uodporniłam na konflikty z mamą, od kiedy córka-nastolatka zaczęła urządzać draki - okazało się, że mnie to nie rusza. Że to nie boli, nie przeraża, że obraża. Wyleczyło z wikłania się w poczucia winy.
              • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 20:53
                czasami obgadujemy, choc rzadko - tylko gdy jest drastycznie
                tak na codzien to hmmm moze troche wstydzimy sie swojej bezradnosci (bo to postepowanie mojej matki dotyczy calej najblizszej rodziny, nie jestem szczegolnie wyrozniona) i tak sobie tylko wzdychamy - no mama - wiadomo jak jest

                a co do tej opieki i niewdziecznosci - tak sama sie prosila, ale jak teraz wychodzi, ze motywacja byla "przeciez trzeba pomoc mimo ze to harówa" (trudno sie nie zgodzic, opieka nad malym dzieckiem to ciezka praca)
                nie wiem juz sama co myslec, mam metlik sad
                • nangaparbat3 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 23:17
                  No nie wiem - najlepiej dziala metoda zdartej płyty: jesteśmy ci bardzo wdzięczni za pomoc, zawsze będziemy pamiętać, ale decyzje dotyczace naszego życia podejmiemy sami. I tak w kołko, w kołko.
                  Namawiam na częstsze obgadywanie z siostrą - jeśli sobie ufacie i lubicie się, to zdecydowanie pomaga.
          • picpic Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 15:59
            Czasami czuję się podobnie jak Ty - też mam toksyczną matkę, która nie potrafi zrozumieć,że ktoś może mieć inne zdanie i poglądy ,natychmiast ocenia i osądza w swoich wypowiedziach i nadinterpretuje czyjeś zachowania oraz używa 100 słów na 5 słów rozmówcy (to tak po krótce)
            Kiedy dowiedziała się ,że jestem w 2 ciąży przyszła do naszego domu i zrobiła nam o to awanturę (obydwoje jesteśmy dorośli, pracujemy), ze jesteśmy nieodpowiedzialni,mnożymy się cały czas itp....
            W tej sytuacji pomógł i pomaga mi bardzo mąż. To w nim znajduję oparcie .Wiem że zawsze stanie w mojej obronie. To on uświadomił mi że kolejność zobowiązań którą wyniosłam z domu:
            rodzina-matka, dzieci a potem mąż powinna wyglądać zupełnie odwrotnie.
            Jednak nie wiem czy w tej sytuacji całkowite zerwanie kontaktu jest dobre: w koncu to Twój mąż się z nią pokłócił a nie Ty i dzieci. Może lepiej uprzedzić mamę, że będziecie się spotykać ale nie życzysz sobie żadnych komentarzy dotyczących męża. (choć wiem jakie to trudne do wyrażenia w przypadku takiej toksycznej relacji...)
            Pozdrawiam ciepło
            • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 16:04
              > Kiedy dowiedziała się ,że jestem w 2 ciąży przyszła do naszego domu i zrobiła n
              > am o to awanturę (obydwoje jesteśmy dorośli, pracujemy), ze jesteśmy nieodpowie
              > dzialni,mnożymy się cały czas itp....

              ja to usłyszałam w drugiej ciąży

              > Jednak nie wiem czy w tej sytuacji całkowite zerwanie kontaktu jest dobre: w ko
              > ncu to Twój mąż się z nią pokłócił a nie Ty i dzieci. Może lepiej uprzedzić mam
              > ę, że będziecie się spotykać ale nie życzysz sobie żadnych komentarzy dotyczący
              > ch męża. (choć wiem jakie to trudne do wyrażenia w przypadku takiej toksycznej
              > relacji...)
              chyba tak zrobie, choc obawiam sie tego, co usłysze, to po cichu mam nadzieje, ze sie nie dostosuje i bede miał dobry pretekst do swietego spokoju
              • belle_amie Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 18:48
                współczuje Ci takie pokichanej sytuacji..po części to rozumiem bo by mieszkamy z moimi dziadkami i rodzicami i czasami też łatwo nie jest..moja mama z dobrego serca chce pomóc, doradzić a mój mąż czasami się czuje jak by był małym dzieckiem, które nie potrafi się zająć swoimi dziećmi..a moja z kolei teściowa jest też dość despotyczna niby miło i uprzejmie ale też narzuca swoje zdanie i wszystko wie najlepiej..najgorsze jest dla mnie wpychanie wszystkim gościom jedzenia póki wszystko nie zniknie (ale to na marginesiesmile)
                jak tak sobie czytam twoje wpisy to chyba dobrze by było mamie zaznaczyć jakieś granicę i je egzekwować, ja też często usprawiedliwiam swoich rodziców ale jak trzeba to powiem co myślę, a chyba dobrym wyjściem jest na co dzień przedszkole a jak twoi rodzice chcą to zawieźć im wnuki na weekend albo jakieś popołudnie, sama napisałaś, że tata jest spragniony wnuków więc może z nim trzeba gadaćwink
              • nangaparbat3 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 19.11.10, 20:48
                Ale musisz wymyślić jakieś formy bezpiecznego kontaktu dzieci z dziadkami - bo pewnie zdązyły się przywiązać.
    • ahnesa.m Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 20.11.10, 01:21

      ja miałam podobnie, ale inaczej. to znaczy nie uciekałam w małżeństwo, ale do innego miasta na studia. nie chroniłam przed niczym męża, w zasadzie jak mąż się poznał bliżej z moją matką to zaczął mnie chronić - przede wszystkim dopiero wtedy uświadomiłam sobie jak bardzo jej zachowanie jest toksyczne. wielokrotnie zastanawiałam się czy nie wyszłabym na tym lepiej, gdybym zerwała kontakty (jeśli chodzi o myślenie czego potrzebuje moja matka to niestety nie idzie się od tego uwolnić). w tym momencie nasze kontakty są znośne - bo w zasadzie rozmawiamy głównie o dziecku, a ja świetnie już umiem się maskować z innymi sprawami. w zasadzie myślę, że rodzina to rodzina, poza tym znam siebie i wiem, że ich (rodziców) potrzebuje i kocham, więc staram się jakoś sobie radzić w tym układzie co jest. chociaż łatwo nie jest. ale wiem już przynajmniej że ja, mój mąż i dziecko to moje priorytety.
      • 1-luna Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 20.11.10, 12:46
        I oczywiście wszystkie jesteście mamami...
        • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 20.11.10, 13:43
          > I oczywiście wszystkie jesteście mamami...
          ja jestem
          i co oczywistego z tego wynika?
      • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 20.11.10, 13:50
        priorytety tez mam jasno okreslone
        mąż matke znal troche - wiedzial ze jest trudna, ale miedzy trudna a "niedozniesienia" jest calkiem spora roznica

        >w tym momencie nasze kontakty są znośne
        tak, u nas tez byly znosne (choc pewnie kazdy ma inna wytrzymalosc), z przyswiecajacą motywacją, że rodzina to rodzina i rodziców kocham
        ale zarlo zarlo az w koncu zdechło sad
        • sarling Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 20.11.10, 15:01
          Moja jest taka i wielu moich znajomych ma podobne matki. Nie wiem czy to jakaś skaza tego pokolenia, ale mam wrażenie, że nasi rodzice mieli spore problemy z nauczeniem swoich dzieci dorosłości - przez olewanie lub nadmierną obecność. Oczywiscie zdaję sobie sprawę, że są też te szczęśliwie jednostki wychowane przez madrych rodziców, ale to naprawdę jednostki. Ja potrzebowałam kilku lat psychoterapii. Jednym z kluczowych rozwiazań okazało się obdarzenie mojego męża zaufaniem i oddanie mu tej siły, którą do tej pory widziałam jedynie w mojej mamie. Może to brzmi dość zagmatwanie, ale u mnie to był przełom. Wszystko się uporządkowało, nieobecny in słabowity mąż się zaangażował, mamie puściło ciśnienie na "wyjątkowość", ja poczułam się dobrze jako matka i żona.
    • scarlett.o-hara Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 20.11.10, 18:07
      Nie, nie jesteś niewdzięcznicą. Miałam taką samą sytuację, ale z teściami. Dobrze, ze mąż stał po mojej stronie. Córka poszła do żłobka, kontakty ograniczyliśmy do minimum, bo córka dziadków lubi, oni ją kochają, więc czasem sie odwiedzamy, ale tylko tyle. To też ludzie toksyczni, wszystko wiedzący najlepiej. Byłam już na skraju załamania nerwowego. Teraz jest po prostu super. I święty spokój...
      Twoja rodzina i Twoje zdrowie psychiczne są najważniejsze...
    • guderianka Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 20.11.10, 18:44
      Byliśmy
      Znosiliśmy zachowania teściowej, staraliśmy się ją rozumieć, pozwalaliśmy na pewne ingerencje aż..doszło do sytuacji której nie mogliśmy znieć. Kontatkty uległy zerwaniu prawie 2lata temu. Teściowa nie odwiedza wnuków, twierdzi wszem i wobec ze to my zerwaliśmy się z nia kontakty ( zaszantażowała nas emocjonalnie na co nie chcieliśmy sie godzić), itp.
      Współczuję ale...odkąd nie ma jej w naszym życiu nie ma rowniez klótni-bo często spory miedzy mną a mężem dotyczyły własnie jej, nie ma nerwów, spekulacji i spisków. Jest spokój. aczkolwiek podszyty żalem. Bo to niemila sytuacja.
    • mamamisi2005 update 05.12.10, 13:46
      trwa cisza...
      początkowo odczuwałam ulgę, po prostu ulgę, że mam wreszcie spokój, ze nie musze wysłuchiwac zrzedzenia, tendencyjnych opowiesci o innych (wszyscy paskudni), nie musze wazyc słow, bo moje zdanie moze sie mamusi nie spodobac itd
      teraz... tez czuje spokoj, ale taki smutkiem podszyty
      nie mam zadnych złudzen co do tego, ze moja matka sie zmieni - bo nie zmieni sie
      ale skutkiem tego swojego defektu, czy jak to nazwac, bezkrytyczna jest zupelnie, cierpi i ma poczucie absolutnej, niczym niezawinionej krzywdy...
      i cholera zal mi jej, no tak po ludzku zal
      bo oprocz tej toksycznosci pamietam chwile szczesliwe, bo na swoj pokrecony sposob okazywala mi i dzieciakom uczucie
      i co, teraz zostawic tak, udawac, ze nie zyje, ze juz mnie nie obchodzi?
      jak wytłumaczyc to dzieciom?
      zupełnie nie wiem co robic sad
    • czarna.manka Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 05.12.10, 14:17
      Mam podobna sytuacje w rodzinie; moja bratowa zerwala kontakty z toksyczna matka- tesciowa mojego brata.
      Zerwanie kontaktow wyszlo niestety raczej ze strony matki; czekala az corka (47 letnia kobieta) wroci, przeprosi i znow zaaprobuje tyranie matki ( bo ona tylko tak z milosci w najlepszych intencjach) . Moja bratowa byla juz po dlugiej terapii, ktora jej pomogla radzic sobie z poczuciem winy w stosunku do matki. Nie poddala sie, nie poszla mamy po raz tysieczny prosic o ´przebaczenie´ i , ale probowala pokazac ze jest dorosla (47 letnia) i niezalezna osoba. I sie niestety nieudalo, to matka zerwala kontakty i `cierpi`strasznie po stracie corki.
      Matka bratowej byla swietna babcia; opiekuncza i kreatywna. Sama chciala opiekowac sie wnukami w wolnych chwilach. Stosunki matka-corka byly chore, nie stosunki babcia-wnuki.
      Wnuki same odwiedzaja babcie kiedy chca. Babcia dzwoni do wnukow - nie utrzymuje tylko kontaktow z corka i jej mezem.
      Moja bratowa bardzo cierpiala i nadal cierpi - teskni za miloscia matki. Ale tez czuje sie wolna, pozwolila sobie dorosnac w wieku prawie 50 lat.
      • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 05.12.10, 14:33
        ja tez cierpie, bo tesknie za matka - az smieszne, ze dopiero teraz to sobie uswiadomilam
        do tej pory myslalam raczej o uczuciach matki i dzieci
        a moje dzieci sa jeszcze male, same nie beda babci odwiedzac, to ja musze to jakos naprostowac brrr

        > Matka bratowej byla swietna babcia; opiekuncza i kreatywna. Sama chciala opieko
        > wac sie wnukami w wolnych chwilach. Stosunki matka-corka byly chore, nie stosun
        > ki babcia-wnuki.
        to jak u mnie, choc zle sie działo, ze dzieci widzaily, jak babcia rzadzi wszystkimi dokoła
        • burza4 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 18.01.11, 12:20
          mamamisi2005 napisała:

          > same nie beda babci odwiedzac, to ja musze to ja kos naprostowac brrr

          Otóż nie - nie musisz. Masz jakiś gen płaszczenia się przed matką? to staraj się chociaż z tym walczyć.
          Matka rozkręciła aferę? niech ponosi konsekwencje. Niech ma czas na zastanowienie się nad sobą i swoim postępowaniem. Nie uda się? trudno, ale ty nawet nie dajesz jej szansy, żeby jakakolwiek refleksja przemknęła jej przez głowę.

          Piszesz, że stoisz po stronie męża. Cóż, jakoś tego nie widać. Zachowujesz się jak hipokrytka - panu bogu świeczkę i diabłu ogarek. Tak się nie da, bo w rezultacie każda ze stron czuje się oszukana i każda ma pretensję do ciebie. Określ się wreszcie - jeśli uważasz, że mąż miał rację, to daj to odczuć matce. Ani jej, ani dzieciom się nic nie stanie, jak się nie zobaczą 3 miesiące. Chcesz zmian - postaw warunki i określ granice, a nie zachowuj się jakby nic się nie stało.
          • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 18.01.11, 13:01
            Niech ma czas na zastanowien
            > ie się nad sobą i swoim postępowaniem. Nie uda się? trudno, ale ty nawet nie da
            > jesz jej szansy, żeby jakakolwiek refleksja przemknęła jej przez głowę.

            miała 2 miesiace, żadna refleksja nie powstała
            powstala za to i utrwalila sie jej wersja wydarzen
            az zaluje, ze mnie podczas tej afery nie bylo (trudno mi uwierzyc ze to pisze, bo unikam konfrontacji z matką jak ognia)

            > Piszesz, że stoisz po stronie męża. Cóż, jakoś tego nie widać. Zachowujesz się
            > jak hipokrytka - panu bogu świeczkę i diabłu ogarek.

            obawiam sie, ze masz racje sad tyle ze nie jest mi łatwo zmienic sie od tak
            czarna d..a
          • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 18.01.11, 13:31
            panu bogu świeczkę i diabłu ogarek.

            i powiem wiecej, tak zachowuje cala moja najblizsza rodzina (wlacznie ze mna, a jakze)
            zawsze gdy moja matka zalazła komus (nazwijmy go X) bardziej za skore, to reakcja wygladała tak:
            1) no tak, fatalnie zrobila, zal mi X i troche go poglaskam, ale nie bede sie wtracac, to nie moja sprawa (czytaj: bogu dzieki tym razem nie mnie sie dostalo), a poza tym cóz to zmieni, ona juz taka jest, a w koncu to matka /matka moim dzieciom (niepotrzebne skreslic)
            lub 2) a X przeciez juz to wszystko wie, ze ona sie nie zmieni, po co to rozjatrzac i ja draznic, lepiej niech to juz przycichnie
            lub 3) X niepotrzebie afere robi, mi kiedys tak samo/ gorzej sie oberwalo, a znioslem i jakos sie poprostowalo, toz to rodzina jednak
            lub 4) X nie ukorzyl sie, a ona nawet slad łaski okazała (np. zadzwonila), a X dalej zawziety, zgody nie chce, afery szuka, przeciez tak nie mozna, toz rodzina...
    • mamamisi2005 Re: toksyczna matka - c.d. 18.01.11, 10:23
      dzwonilam w swieta i nowy rok zlozyc zyczenia, potem zapadla cisza
      w miedzyczasie ojciec (tez z tych, co chca zeby wszyscy sie kochali) raczyl mnie tekstami: sprobuj zadzwonic do mamy (sprobuj w sensie: moze zechce rozmawiac)
      nie zadzwonilam, za to zadzwonila ona, korzystajac z okazji, ze jestem chora i moze wykazac sie troską
      oczywiscie ani slowa o tym co sie stalo, rozmowa o sprawach bieżacych jakby nigdy nic
      w koncu zebralam sie w sobie, zapytalam czy zamierza zalatwic sprawe z moim mezem
      tu poplynelo szczere (?) oburzenie, ze ona nic nie zrobila, moj malzonek zachowal sie jak cham, a ona byla oaza spokoju i nic mu takiego nie powiedziala, wszystko co zle jest wytworem jego wyobrazni
      przemycila tez kilka niezbyt fajnych epitetow i niepochlebnych opinii o moim mezu, mimo ze regularnie powtarzalam ze tego sluchac nie zamierzam
      najlepsze jest to, ze mam przekonanie, ze ona swiecie wierzy, ze bylo wlasnie tak, jak mowi
      dziwne, no nie? ale tyle razy to przerabialam - powtarza swoja interpretacje zdarzen az staja sie jej prawdą; i wtedy juz koniec, bo przeciez o faktach sie nie dyskutuje...
      wiem jaka jest moja matka, a mimo to ziarno niepewnosci zostalo zasiane... ale nie mam zamiaru bawic sie w sedziego ani urzadzac konfrontacji
      powiedzialam, ze skoro tak, to sprawa jest nierozwiazana, sa dorosli, to moze sie dogadają (akurat...), ja nie zamierzam sie tym dalej zajmowac
      tylko co z tego, i tak siedze w tym g... po uszy
      sad sad sad
      • mimka23 Re: toksyczna matka - c.d. 18.01.11, 10:44
        Jestem dokładnie w takiej samej sytuacji co Ty. Moja mama nie odzywa się do mnie już ponad trzy tygodnie. Szczerze? Odpoczęłam psychicznie. Nikt nie narzuca mi swojego zdania, nikt mnie nie obraża, nie krytykuje, nie mówi mi, że moje mieszkanie to gó..no (tak powiedziala przy ostatniej kłótni). Zawsze słyszałam, że poświęciła się dla mnie a ja jestem taka niewdzięczna. A wszystko dlatego że odważyłam się uniezależnić, wyrwać spod jej kontroli. Musisz być dzielna. Ja też tęsknię chwilami, zastanawiam się jak ona się czuje (przebyła chorobę nowotworową), ale gdybym to ja wyciągnęła pierwsza rękę, mama znów byłaby górą, kolejny raz. Nie mogę do tego dopuścić.
        • mamamisi2005 Re: toksyczna matka - c.d. 18.01.11, 13:19
          moja wytrzymala 2 miesiace
          i fakt, bylo spokojnie
          odczekała dobry moment, zadzwonila gdy wie, ze jestem chora, wiec wicie rozumicie, dzwoni nie dlatego, że poczuwa sie do czegos tylko z milosierdzia, coby chorego pocieszyc
          • imasumak Re: toksyczna matka - c.d. 18.01.11, 17:40
            mamamisi2005 napisała:

            zadzwonila gdy wie, ze jestem chora, wiec wicie rozumicie, dzwoni nie dlatego, że poczuwa sie do czegos tylko z milosierdzia, coby chorego pocieszyc


            Taaa i wszystkim udowodnić, jaka to ona jest wspaniałomyślna - mimo tej strasznej zniewagi, która spotkała ją w waszym domu, ona teraz dzwoni przecież.
            Nie daj się przypadkiem wmanewrować w jej sztuczki. I nie mów, że ona i Twój mąż mają załatwić tę sprawę między sobą, powiedz jej, że ona ma to załatwić.
    • anusia29 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 18.01.11, 12:48
      Boże... jakbym o sobie czytała, ale ja miałam nianię do syna. mam przyjeżdzała raz na 2 tyg. ale i tak uczucie wyzysku i poczucia winy mi towarzyszy. No, coó na tym polega właśnie (m.in.) toksyczność...
    • solejrolia Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 18.01.11, 15:56
      jakbym czytała o sobie i o mojej matce.
      może nie dokładnie, bo nie zajmowała się dziećmi. za to w inny sposób starała się pomóc i tym mnie od siebie uzależnić.
      moja sytuacja wygląda o tyle inaczej, że mam siostrę, która całym sercem (i pępowiną) jest z matką. ZAWSZE. ( a ja przeciw nim i też od zawsze: niewdzięcznica, uparta, gó...ara itd)
      generalnie to ja jestem tą złą, wszyscy inni właśnie tak to widzą, i nikt nie dyskutuje nawet z tym faktem.
      do tego mieszkamy w jednym domu, sytuacji trudnych pojawia się relatywnie więcej. niemożliwością jest odciąć się. a nawet jak jest otwarta wojna, to matka z łatwością znajduje sposób by przyjść zagadać "jakby nic", a spór delikatnie odchodzi w niebyt. stawiane granice "małymi kroczkami" przekracza, aż znowu dochodzi do wybuchu. np. matka nie rozumie co to znaczy sprawa prywatna, niezaglądanie do portfela i inne zachowania, których znieść nie mogę, i nie chcę.
      do tego dziecko mam większe, nie rozumie jeszcze wiele zawiłości sytuacji, za to widzi, że jesteśmy w stanie pernamentnego konfliktu. że jesteśmy wszyscy sfrustrowani sytuacją. otwarte wojny potem na mnie "wypyskowuje".
      nie wiem, co mnie podkusiło te 10lat temu, żeby wpuścić się w taki kanał i zamieszkać z matką, teraz nie ma z niego wyjścia, no nie mauncertain
      • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 18.01.11, 16:04
        szczerze współczuję

        nawet jak jest otwarta wojna, to matka z
        > łatwością znajduje sposób by przyjść zagadać "jakby nic", a spór delikatnie odc
        > hodzi w niebyt. stawiane granice "małymi kroczkami" przekracza, aż znowu doch
        > odzi do wybuchu
        zastanawia mnie jak to jest, ze te schematy postepowania praktycznie sie pokrywaja, a mnie sie wydawało, ze mam unikat na skale swiatową uncertain
        • verdana Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 18.01.11, 16:25
          Bardzo współczuje - to nie jest osoba, z którą można się dogadać.
          Natomiast jednak nie uwazam, aby zachowanie męża, ktory postawił Cię w bardzo trudnej sytuacji - bo nie spotkanie się więcej z tesciową powoduje, ze Ty musisz się dostosowywac do dwóch skłóconych osób - jest nie do konca w porządku. Maż ma prawo smiertelnie się obrazić, nie dzwonić, ale nie moze powiedzieć "więcej się nie spotkam" - bo to jest twoja matka i masz prawo na przykład ją zaprosic...
          • kasia191273 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 18.01.11, 16:33
            ja też mam taką matkę

            mieszkam 1000 km od niej i dziś już wiem, że nawet ogromnym kosztem radzenia sobie z opieką nad dzieckiem bez dziadków za granicą ZA ŻADNE SKARBY nie chciałabym wrócić w pole rażenia mojej mamy

            mimo drastycznie ograniczonych kontaktów (skype z wnuczką raz w tygodniu) i tak regularnie dochodzi do 'obrazy majestatu'. Wyłącznie kurtuazyjne zachowania, jak wysłane życzenia czy rozmowy o pogodzie wchodzą w grę...

            oczywiście, że jest smutek, bo mogłoby być inaczej

            ja już tak wiele lat poświęciłam na próby naprawiania naszych relacji, tyle złudzeń zostało rozwianych, że w końcu przestałam się starać i przestałam też, dobrze po 30-tce (!) mieć poczucie winy, że ja tu coś sknociłam
          • demarta Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 18.01.11, 17:14
            verdana napisała:

            > bo to jest twoja matka i masz prawo na przykład ją zaprosic.

            a co za problem spotkać się z matką na neutralnym gruncie, tak żeby mąż nie musiał w tym uczestniczyć? on nie prawa zabraniać jej kontaktów z matką, ona nie prawa uszczęśliwiać go widokiem swojej matki na siłę.
          • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 18.01.11, 20:28
            > Natomiast jednak nie uwazam, aby zachowanie męża, ktory postawił Cię w bardzo t
            > rudnej sytuacji - bo nie spotkanie się więcej z tesciową powoduje, ze Ty musisz
            > się dostosowywac do dwóch skłóconych osób - jest nie do konca w porządku.
            przegadalismy to i uzgodnilismy, ze gdy ja matke zaprosze do siebie do domu, on na ten czas gdzies sobie pojdzie (inna sprawa, ze jakos mi sie nie spieszy)
            komfortowe rozwiazanie moze to nie jest, ale w tej sytuacji nic nie jest komfortowe
            i jeszcze - to chyba nie jest tak, ze sa 2 skłócone osoby, a ja miedzy nimi neutralna jak ta Szwajcaria; moja mama zmieszala z blotem mojego meza, a ja mam obmyc rece i udawac, ze to tylko ich sprawa?
            szczerze to sama nie wiem co myslec i co robic
            towarzysza temu takie emocje, ze ogranicza mi to mozliwosc chlodnej analizy
    • kol.3 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 18.01.11, 18:35
      Nie rozumiem dlaczego - skoro jesteś od nastu lat dorosła - zgodziłaś się na opiekę nad dziećmi, jeśli matka jest taka okropna jak piszesz - toksyczna, wtrącająca się, manipulująca itd., o czym wiedziałaś od zawsze? Takich ludzi trzyma się jak najdalej od swojego domu. Trzeba było ustalić, że babcia odwiedza wnuki i wnuki ją odwiedzają, ale babcia nie jest codziennym bywalcem Waszego domu, mającym drobiazgowy wgląd w Wasze życie, mogącym komentować i wtrącać się. Na pewno opieka nad dziećmi była wygodna, bo z jednej strony była to opieka troskliwa no i przede wszystkim darmowa, na co się zapewne połakomiliście. Popełniliście błąd i teraz macie piwo do wypicia. A bez winy nie jesteście oboje z mężem.
      • mamamisi2005 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 18.01.11, 20:48
        Popełni
        > liście błąd i teraz macie piwo do wypicia. A bez winy nie jesteście oboje z męż
        > em.

        niestety, to byl fatalny błąd
        dałam sie łatwo podejsc przy I dziecku, bo wtedy byl moment, kiedy doszlo do rozluznienia naszych kontaktow i wyobrazalam sobie nie wiadomo co (w sensie: bedzie ok)
        przy drugim sie zapieralam, ale odwolywala sie do dobra dziecka - bo gdziez mu bedzie lepiej niz u babci? i to akurat fakt, zajmowala sie wnukami z ogromnym oddaniem; tu jeszcze doszedl argument, ze dziadek bardzo chetnie pomoze, bo byl juz na emeryturze
        z perspektywy czasu to wszystko jest banalnie proste, a wybory wydaja sie oczywiste, ale gdyby tak bylo, tobym wtedy wybrala inaczej, mozesz mi wierzyc
        zresztą tyle razy dawałam sie nabrac... wiesz czemu? bo chcialam wierzyc w bajeczke, ze jednak wszystko sie ulozy, ze mama owszem toksyczna (no taka juz jest), ale przeciez mama i babcia - bardzo nas kocha - a ja juz jestem madrzejsza (HA HA), bo cos mi sie tam udalo samodzielnie, a nawet wbrew jej woli, a nadal wszyscy zyjemy i swiat sie nie skonczyl
        tyle ze zawsze krok po kroczku wracam do punktu wyjscia
        tak, nabieram sie, bo chce dac sie nabrac - takie sa smutne fakty
        i tak na marginesie: jezeli uwazasz, ze zgodzilam sie na opieke nad dziecmi , bo "przede wszystkim darmowa", to grubo sie mylisz
        nie byl to dla mnie aspekt najwazniejszy, ani nawet specjalnie wazny
        choc wielokroc staralam sie zrewanzowac mamie takze w sensie materialnym, to nigdy nic nie wziela, chyba ze zełgałam, ze cos kosztowało 5zł na wyprzedazy itp.
    • martusiatu Jak sie uchronic od bycia toksyczna matka/synowa ? 18.01.11, 18:39
      Mam kilkumiesiecznego syna. Od jakiegos czasu zastanawiam sie co zrobic zeby nie stac sie kiedys toksyczna zrzeda dla niego i ewentualnej synowej.... Rodzicow mam srednio toksycznych ale ze spora iloscia zadawnionych konfliktow, zlosci i wyrzutow ktore od czasu do czasu chcialabym im wykrzyczec. Ale dzisiaj, z punktu widzenia matki ktora sama jestem, wiem ze starali sie jak najlepiej i ze prawdopodobnie mi tez nie wszystko sie uda jako matce. Ale tak bardzo bym chciala miec kiedys fajny kontakt z moim synem, zeby nie byl zmuszony szukac porad co do swojej toksycznej matki na forum....
      Te matki nasze to nie zdaja sobie sprawy ze sa toksyczne. Wiec byc moze ja tez sie kiedys taka stane i nawet nie bede sobie z tego zdawac sprawy ?

      Tak sie chcialam podzielic z Wami moimi przemysleniami...
      • martusiatu Re: Jak sie uchronic od bycia toksyczna matka .. 18.01.11, 18:45
        TESCIOWA chcialam powiedziec smile
    • mamamisi2005 dzień babci 21.01.11, 17:56
      mamusia przyszła dzis w odwiedziny
      razem z tatą, oczywiscie do dzieci - bo Dzien Babci i Dziadka
      męża nie było
      byla godzine, pogadała z dzieciakami, trajkotała o róznych błahostkach - jakby nigdy nic
      zreszta nawet nie bylo jak poruszyc tematu za bardzo, no bo jak przy młodych?
      teraz musze do niej zadzwonic i zapytac co wlasciwie sobie wyobraza (juz czuje paraliz)
      a najlepsze jest to ze teraz wyjde na rodzinną aferzystke, która nie chce zgody sad
      • solejrolia Re: dzień babci 21.01.11, 18:06
        a musisz dzwonić ?

        u nas:
        po półtora tygodnia nie widzenia się z mamusią, dziś spotkałyśmy się.
        (również dzień babci)
        młoda tak bardzo prosiła, żebym razem z nią poszła, więc dobra, poszłam na szybką herbatę. ale każdy temat przez mamę poruszany (a dotyczący moich spraw) zmieniałam szybko, że pogoda się popsuła i takie tam. trudno, ale ja mam naprawdę dość, nie musi być miło, może być tylko poprawnie, dla dobra dziecka.
        • mamamisi2005 Re: dzień babci 21.01.11, 18:32
          nie musze, skreca mnie na sama mysl, ale uwazam ze powinnam
          bo obawiam sie, ze po dzisiejszej wizycie mogła odniesc wrazenie, ze znowu wszystko jest po staremu
          przy dzieciach nie chcilam poruszac ciężkich tematów
          a chociaz ja sie prawie nie odzywałam, to nie jestem pewna, czy mama to zarejstrowała

          a moze poczekam do nastepnej okazji... sama nie wiem
          • barba-ra13 Re: dzień babci 21.01.11, 18:39
            Nie czekaj do następnej wizyty takie sprawy trzeba załatwiać od razu.
      • barba-ra13 Re: dzień babci 21.01.11, 18:37
        Gdy czytam twój post to jakbym widziała swoje życie. Dopóki żył tata to jeszcze jakoś było-on łagodził wiele sytuacji-ale odkąd go nie ma... nieraz było STRASZNIE. Moja mama jak twoja jest-w swoim oczywiście mniemaniu ideałem a wszyscy inni,łącznie ze mną, najgorsi. Gdy urodziłam pierwsze dziecko dużo mi pomagała i to był błąd.Zobaczyłam to potem, gdy na każdym kroku słyszałam, że gdyby nie ona to... Gdy byłam w ciąży z drugim synem przemyślałam tę sytuacje i po porodzie wszystko przy dziecku ,od początku, robiliśmy z mężem sami. Była bardzo zaskoczona...poza tym przestałam pozwalać się jej wtrącać w nasze życie. Pomogło!
        • mamamisi2005 Re: dzień babci 21.01.11, 20:18
          mam nadzieje, ze bede umiała postawic granice - jak ty
          na razie mam z tym powazny problem sad
    • sara-pata Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 09.02.11, 13:42
      ech, tak czytam i czytam i znowu widzę to samo - jakże łatwo jest pouczać ludziom, którzy nie byli w takiej sytuacji. Według nich osoba w takiej relacji z matką jest dziwna, nierozsądna, nie umiejąca zachować się jak osoba dorosła. Że należy nią wstrząsnąć, wskazać jej jej nierozsądne zachowanie, opieprzyć... Nie potrafią zrozumieć, że my to wszystko wiemy, kiedy to analizujemy, patrzymy z zewnątrz to mamy świadomość, że nami manipulują, że powinniśmy się tak i tak zachować itd... Ale to wszystko bierze w łeb kiedy ponownie znajdujemy się w tej sytuacji. Znowu emocje powodują, że chcą nie chcą odczuwamy uczucia, które nie pozwalają nam się zachować rozsądnie - poczucie winy, strach przed kolejną awanturą, poczucie niższości... Ja to nazywam latami treningów, które w końcu powodują u nas, córek toksycznych matek, odruch Pawłowa - czy tego chcemy czy nie.

      Kiedy czytałam Twój post to widziałam swoją sytuację. U mnie doszło do tego jeszcze mieszkanie z moją matką (pół roku), co wspominam jako piekło na ziemi. Moja matka również, po długim okresie grania, pokłóciła (mówiąc delikatnie) się z moim mężem przez co teraz się nawzajem unikają. Wcześniej byłam amortyzatorem i wielkrotnie wysłuchiwałam ze strony matki jakiego mam złego męża (mówi się, że każda matka chce dla swojego dziecka najlepiej - ja czasami miałam wrażenie, że moja matka by chciała aby mój mąż okazał się draniem i mnie zostawił przez co mogłaby podkreślać, że "od początku to wiedziała") - moje teksty pt. "nie życzę sobie abyś mówiła źle o moim mężu, jeśli chcesz coś złego powiedzieć to lepiej nic nie mów" g***, za przeproszeniem, dawały. Może i normalny człowiek na takie teksty reaguje skruchą, ale podkreślam - toksyczna matka nie jest normalnym człowiekiem! Jak raz wzięłam się za siebie i po kolejnej awanturze wyszłam trzaskając drzwiami ona groziła że się zabije. Prawdopodobnie była to tylko groźba (i szantaż emocjonalny), ale jest to moja matka i ja nie chcę tego sprawdzać. Bo gdyby okazało się, że zrealizowałabym groźbę, nigdy bym sobie tego nie wybaczyła.


      Tak na marginesie - kocham rady typu "zerwij kontakty z matką". Cholera, to jest nadal moja matka. Może z problemami, może zadręczająca wszystkich dookoła, ale nadal jest to moja matka i chociaż wściekam się na nią, bo wiem, że mnie niszczy to nie umiem zerwać kontaktu - jest to rada poza moim zasięgiem.

      Jak ja sobie z tym radzę? Redukując wiedzę. Czyli, mojej matce mówię tylko wybrane informacje - po tylu latach potrafię już ocenić do czego jest się w stanie przyczepić, co jest w stanie skrytykować. Można powiedzieć, że rozmawiam z nią o samych pozytywnych rzeczach. Oczywiście czasem zdarzy się jakaś wpadka, ale mam to wpisane w działanie. Jeśli chodzi o pouczanie to przy sprawach ważnych mówię, że jeszcze nie podjęłam decyzji - niech myśli że jej opinię też biorę pod uwagę. W końcu robię po swojemu, często ona już do tego czasu o tym nie pamięta. Z wnukiem ograniczyłam jej kontakt do czasu "po niani" (tak, wzięłam nianię, tyle, że u nas jest o tyle łatwiej że moja matka jeszcze pracuje na 1/2 etatu więc łatwiej ją było przekonać, że wnuczek musi mieć wypoczętą i chętną do zabawy babcię) i to prawie zawsze u niej - zawożę młodego i albo ja tam z nim jestem, albo go zostawiam i odbieram po ok 3-4 godzinach (i tak 1-2 razy w tygodniu). Kontakt z moim mężem ograniczyłam do niezbędnego (czyt. rodzinne imprezy) minimum - oboje są z tego zadowoleni, bo oboje uważają, że druga strona ich nie cierpi (co de facto jest prawdą, ale w sumie tylko ja to wiem na pewno). O tym co robi / zrobił mój mąż nie mówię o ile nie jest to jakieś mega pozytywne .

      Tak, wiem że jest to relacja mało zdrowa i mało normalna, ale sądzę że zrywając kontakt zadręczałabym się do końca życia, nawet jeśli rozum podpowiadałby mi, że nie mam powodu. Bo tak to jest że w toksycznych związkach rządzą emocje...
      • mimka23 Re: toksyczna matka -na rozdrożu a może tylko zak 09.02.11, 14:09
        Pisałam już wcześniej o swojej mamusi. Otóż od dnia 28 grudnia moja mama przyszła do mnie dziś po raz pierwszy. Myślałam, że sobie przemyślała co nieco, że może przyszła przeprosić... Jak zwykle się pomyliłam. Wizyta przebiegła dość miło, wzięła wnuka na spacer, po czym gdy wróciła, wróciła też rzeczywistość. Znów zaczęły się wyrzuty w moją stronę. Że jak ja mogłam za nią nie tęsknić przez ten czas niewidzenia się. Co ze mnie za córka. Podstawowy zarzut? Że nie robię tak, jak ona by tego chciała, że robię po mojemu. Ona nie potrafi się z tym uporać, nie rozumie jak ja tak mogę, jak mogę żyć po swojemu. Powiedziałam kolejny raz, że nie ma wyjścia i musi się z taką sytuacją pogodzić, bo ja się nie zmienię pod tym względem. Odpowiedziała że nigdy się z tym nie pogodzismile Czyli przez ten czas nic nie zrozumiała, nabrała tylko jeszcze więcej żalu i goryczy. Dla mnie jest to sytuacja bez wyjścia na dzień dzisiejszy niestety.
    • mamamisi2005 c.d. 15.05.11, 22:40
      czas mija...
      mama utrwaliła sobie swoja wesję, wg której jest niewinna i skrzywdzona
      ja juz po raz kolejny powiedziałam, ze oczekuje przeprosin za jej zachowanie (i chyba sie nie doczekam), aby nasze stosunki mogły wrócic do "normalnosci"
      w miedzyczasie dowiedzaiłam sie, ze matka robi mi i mezowi czarny PR po rodzinie - i bynajmniej nie dotyczy to tylko incydentu z moim mężem, tylko wymysla jakieś koszmarne niestworzone historie (szwagier sie wygadał)
      kontaktów z matka nie brakuje mi, ba - odczuwam ulge, ze tym razem to nie ja słucham tych jadowitych wypocin, chociaz ciagle marze o tym, że kiedys sytuacja sie zmieni sad
      bardzo zal mi ojca - jest rozdarty
      no i zbliza sie dzien matki...
      • mgla_jedwabna Re: c.d. 15.05.11, 23:07
        A może spróbuj metodą mamusi? Zadzwonić, złożyć życzenia, udawać, że nic się nie dzieje, następny kontakt nawiązać za kilka miesięcy przy podobnej okazji? Przy okazji będziesz mogła opowiadać całej rodzinie, jaka to ugodowa jesteś, mimo braku przeprosin dzwonisz z życzeniami etc.

        Jeśli nie jesteś w stanie zerwać kontaktu całkowicie, sprowadź go do tzw. minimum przyzwoitości - Dzień Babci, Wielkanoc, Boże Narodzenie, urodziny itd. Nie częściej niż raz na miesiąc. Spotkacie się na herbatce, babcia zobaczy dzieci i vice versa, tematy kontrowersyjne (np ile to jej zawdzięczasz) ucinaj w zarodku, dając wyraźny sygnał, że nie dasz się wmanipulować w kłótnie i poczucie winy.

        Ewentualnie twój mąż mógłby się wykazać świętą cierpliwością i zadeklarować, że jest gotowy ją przeprosić, jeśli ona po tym również go przeprosi (z twoich opisów awantury wynika, że oboje mieliby za co). Jeśli rzecz dojdzie do skutku - nie będzie kombinacji logistycznych typu "kochanie, czy idziesz w środę na trening, bo chcę się spotkać z mamusią" i będzie jakoś poprawniej. Jeśli nie - masz koronny dowód, choćby dla samej siebie, jeśli nie dla rodziny, że jesteście oboje jak najbardziej ugodowi ipokojowo nastawieni, to mamusia jest tą, która nie chce zawieszenia broni i odtrąca przjaxnie wyciągniętą dłoń. Najlepiej, żeby do próby przeprosin doszło w większym gronie rodzinnym, czyli przy świadkach. Wtedy mamunia nie będzie mogła przekręcać, opowiadać swojej wersji, że np. "kazaliście się jej ukorzyć" albo czegoś w tym rodzaju.
        • mamamisi2005 Re: c.d. 15.05.11, 23:22
          na razie działam metodą mamusi, tj. w celu "bycia w porządku" dzwonie od swięta (dosłownie) i czuje sie jak hipokrytka
          co do spotkan - nie spotykamy sie w ogóle
          mój mąż nie ukrywal, ze go poniosło i byl skłonny sie pogodzić i przeprosic, ale jako drugi
          uwazam, ze to ok, bo po pierwsze kaliber winy za to "starcie" jest nieporównywalny, po drugie kiedys inna osoba w rodzinie po analogicznej, choc o wiele "lzejszej" sytuacji przeprosila mame "dla swietego spokoju" i do dzisiaj matka opowiada z satysfakcja jak to X zrozumial w koncu swoj błąd sad
          • nihiru Re: c.d. 16.05.11, 07:57
            Serdeczne wyrazy współczucia - mam takiego samego - dla odmiany - ojca. Doskonale wiem, jak to jest.

            Zgadzam się - absolutnie nie przepraszać pierwszemu, bo potraktuje to jako przyznanie się do winy. Jak tylko poruszy temat kłótni, przypomnieć jej dokładnie jej słowa, żeby nie mogła twierdzić, że mąż "napadł" na nią bez powodu.
          • sofi75 Jedna uwaga 16.05.11, 09:36

            Poniewaz tez mnie los obdarzyl podobna rodzicielka i tez nastapilo mocne spiecie miedzy nia a moim mezem kilka lat temu, za ktore NB przeprosin NIGDY nie uslyszal, postanowilam dodac swoje 3 grosze:
            - niepotrzebnie liczysz na jakas refleksje ze strony matki. Tego typu osoby sa BEZREFLEKSYJNE z kilku powodow: po pierwsze to one sa w porzadku i wspaniale i chca dobrze, a to swiat jest niewdzieczny, robi na zlosc etc. - przy pielegnowaniu tej wizji swiata refleksja jest zbedna, bo cala teorie pielegnowana od lat kilkudziesieciu wywraca do gory nogami. Za tym idzie tez niechec do slowa 'przepraszam' - skoro jestem taka dobroduszna i wspaniala, to przeciez nie bede przepraszac, bo nie mam za co. Po trzecie - czesto laczy sie to z zakodowanym przekonaniem, ze starszym nalezy sie szacunek z definicji. Nie wiem, czy u Ciebie to wystepuje) - stad jeszcze wieksza niechec do przeproszenia Twojego meza ('no przeciez nie bede sie plaszczyc przed gowniarzem'). Po czwarte - powierzchowne stosunki jakie serwujesz w tej chwili matce z reguly takim osobom dosyc odpowiadaja - matka nie ma juz co prawda wplywu na Twoje decyzje rodzinne i Twoje zycie, ale na zewnatrz wszystko wyglada cacy: corka nie zapomina o uroczystosciach rodzinnych, rozmawia tylko o przyjemnych rzeczach (co sprawia wrazenie, jakbys prowadzila sielskie i rozowe zycie) i wszyscy sa zadowoleni.
          • bm_ka Re: c.d. 16.05.11, 09:49
            Czujesz się jak hipokrytka, masz kaca moralnego ... - to także dowód na to jak bardzo toksyczna jest Twoja matka, ona nauczyła Cię , że TAK masz odczuwać!.
            Nie masz powodu, żeby tak się czuć - ktos tu dobrze napisal; w pewnym momencie MUSIMY odciąć pępowinę od naszych rodziców , najpierw fizyczną a później mentalną. Czas na cięcie, radykalne.
    • antekcwaniak Byłoby łatwiej.... 16.05.11, 10:30
      Byłoby łatwiej czytać gdybyś pisała wielkimi i polskimi literami.
      A tak z Twojego tekstu bije tylko niechlujstwo !!!
      • mamamisi2005 Re: Byłoby łatwiej.... 16.05.11, 16:29
        przyganiał kocioł garnkowi tongue_out
        byłoby łatwiej czytać, gdybys stosował zasady interpunkcji
    • mamamisi2005 jestem niedobrą córką 02.07.11, 11:25
      niedawno były imieniny mojej matki
      chciałam zadzwonić, złożyc życzenia wszystkiego najlepszego
      nie dlatego, ze miałam taka potrzebę, a dlatego zeby "byc w porzadku", tak byłoby prosciej, wszystkie konwenanse zostałyby zachowane
      jednak nie zadzwoniłam
      na swieta to ja dzwonie, matka łaskawie odbiera telefon i wydusza z siebie: nawzajem
      na dzien matki skladałam zyczenia, bo mysle sobie: no jednak matka, jaka by nie była, mnie to az tyle nie kosztuje, a jej przynajmniej nie bedzie przykro
      moje imieniny, urodziny, dzien dziecka (wnukow) mama zignorowała
      dlaczego ja mialabym robic inaczej? znam tylko 1 magiczny argument: bo to MATKA

      i jeszcze zadzwonił mój tata z wyrzutem, że nawet nie zadzwonie do mamy z zyczeniami sad((
      • mamameg Re: jestem niedobrą córką 03.07.11, 08:48
        Trzeba było odpowiedzieć tacie, że z tego samego powodu dla którego mama nie zadzwoniła do Ciebie i do wnuków.
        Czytałam Twój wątek i jakbym o swojej mamie czytała, zwłaszcza ta wiara we własną wersję wydarzeń-ja bym na żadne przeprosiny nie liczyła, mama już sobie wmówiła, że to ona jest pokrzywdzona. Ja jeszcze do tego latami wierzyłam, że to ja jestem okropna a mama idealna, dopiero na terapii zauważyłam jak jest naprawdę.
        A ta niechęć do partnerów córek, która się pojawia i w Twoim wpisie i w komentarzach, to jest prosta do wyjaśnienia, po pierwsze obcy człowiek nie pozwala tak sobą manipulować jak córka a po drugie jest konkurentem. I najlepiej żeby go nie było, bo wtedy córka mogłaby poświęcić cały swój czas i uwagę matce.
        Przydałaby Ci się terapia, bo będziesz się jeszcze latami męczyła czy zerwiesz kontakty czy nie. Mamy nie zmienisz, za to możesz zmienić siebie i przestać się tym wszystkim zadręczać.
        Szkoda Twojego życia.
        • joanna35 Re: jestem niedobrą córką 03.07.11, 14:17
          > Przydałaby Ci się terapia, bo będziesz się jeszcze latami męczyła czy zerwiesz
          > kontakty czy nie. Mamy nie zmienisz, za to możesz zmienić siebie i przestać się
          > tym wszystkim zadręczać.
          > Szkoda Twojego życia.
          Zgadzam się z przedmówczynią, a od siebie chciałam zapytać - co Ty czujesz do matki tak w ogóle i w kontekście jej poczynań od czasu gdy jestes dorosła, gdy założyłaś rodzinę i jak Ty się z tym wszystkim czujesz i co sama bys najchętniej zrobiła gdyby starczyło Ci odwagi i nie bała się narazić na sąsiedzko - rodzinny ostracyzm i gdybyś sama sobie udzieliła przyzwolenia zamiast zasłaniać toksyczne zachowania Twojej rodzicicielki jedynym wytłumaczeniem "przecież to matka"?
          • joanna35 Re: jestem niedobrą córką 03.07.11, 14:23
            I jeszcze jedno, jako córka toksycznej matki sama zmagająca się z problemami wdrukowanymi przez matkę i właśnie korzystająca z terapii NIE WIERZĘ, że toksyczna osoba, ktokolwiek by to nie był, KOCHA swoje ofiary. Ona ich potrzebuje do swoich celów, ale z całą pewnością ich nie kocha i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej.
          • mamamisi2005 Re: jestem niedobrą córką 03.07.11, 16:07
            eh, mam ambiwalentne uczucia
            dobrze mi z tym brakiem kontaktów, mam świety spokój i za tymi kontaktami nie tesknie, bo to nie było nic dobrego
            ale: tesknie za matka taka jaka czaem (rzadko) potrafiła byc: czyli normalna, usmiechnieta
            zawsze tak było, ze czekałam jak pies na te chwile
            teraz, gdy nabrałam choc trochę dystansu moge realnie ocenic, że nie warto, ale i tak mam zal i poczucie straty - chciałabym mieć fajną, kochajacą, ciepłą mamę
Inne wątki na temat:
Pełna wersja