Nigdy już nie zobaczyć ojca/matki/siostry/dziadka

19.11.10, 15:46
Czytając różne wątki o kłopotach z teściowymi, rodzicami, rodzeństwem itd - zastanawiam się czy czyjaś uraza, bądź ból po przeżyciach, które zaserwowały bliskie osoby może być tak duża, że wiedząc, iż (z dnia na dzień obojętnie z jakiego powodu, ważne że nieodwołalnie) nie spotka się już nigdy danej osoby - nie czuje się bólu? Ewentualnie małą przykrość/dyskomfort niewielki/odrobinę smutku.
Czy po wielu latach złego traktowania np. ze strony matki (toksycznej) - jest możliwość, że w pewnym momencie możliwość, że juz tej matki się nie zobaczy nie sprawi bólu, a nawet przyniesie ulgę?
Czy jest tu ktoś taki, kto przyznaje, że kontakty z członkiem rodziny, a nawet sama świadomość, że może do nich dojść - są tak trudne dla niego, że nie czułby bólu wiedząc, że nigdy już tej osoby nie spotka?
    • lola211 Re: Nigdy już nie zobaczyć ojca/matki/siostry/dzi 19.11.10, 15:59
      Moj ojciec nie zyje od kilku lat.Relacje z nim byly pokrecone, do dzis mam o pewne sprawy zal.
      Praktycznie w ogole o nim nie mysle, nie wspominam-czuje obojetnosc.Nie jest dla mnie trudna mysl, ze go juz nigdy nie zobacze.
    • sapalka1 Re: Nigdy już nie zobaczyć ojca/matki/siostry/dzi 19.11.10, 16:29
      Przykład podam, z którym się zetknęłam.
      Cała rodzina (mąż, lat 65, żona l. 60, ich syn l. 39 z żoną i 2-ką dzieci, córka l.36 z mężem i córeczką) byli podporządkowani tyranii babci.
      Babcia niszczyła psychicznie córkę całe życie (a zauważcie, że córka nie ma 20 lat, lecz 60), szantażowała i wykorzystywała także finansowo. Świadomość tego miała cała rodzina, ale jakoś tak wyszło, że nikt jej się skutecznie nie przeciwstawił. Szczegółów nie znam, możliwe że tak dobrze ta starsza pani potrafiła manipulować i rządzić otoczeniem, że nikt nie smiał.
      Dalsza rodzina, przyjaciele i sąsiedzi też wiedzieli jak sytuacja wygląda i czasem półsłówkami dawali do zrozumienia, że współczują i że oni by dawno załamali się itp.
      Starsza pani umiera. Jej wnuki i prawnuki są nieobecne w domu rodzicielskim w tym czasie. Wiadomość przyjmują z ulgą. Nie obnoszą się z tym, podobnie jak nie udają smutku. Jednakze to otoczenie, które znało sytuację, ostro krytykuje całą rodzinę. Za obojętność właśnie.
      Tak jakby owa starsza pani przez całe życie nie szkodziła swojej rodziny i w chwili śmierci nagle stała się dobrą matką, babcią i teściową.
      Nikt źle nie mówi o tej osobie w rodzinie (tej dalszej) czy poza nią, ale i tak spokój i pewna obojętność wobec zmarłej jest odbierana źle.
      Śmierć, a nawet choroba są chyba zbyt często sposobem na "wybielenie" ludzi.
      • kamelia04.08.2007 Re: Nigdy już nie zobaczyć ojca/matki/siostry/dzi 19.11.10, 16:38
        bo to jeszcze naleciałośc po tym, ze o zmarłych nie wolno źle mówić, mimo że byli ewidentnie złymi ludźmi lub źle robili, czy tarktoewali innych zle.

        Mój dziadek tez miała chrakter pokrecony, decyzje zyciowe podejmował dziwne i dyskusyjne mówiąc delikatnie, a krytykowac nie wolno.
    • lili-2008 Re: Nigdy już nie zobaczyć ojca/matki/siostry/dzi 19.11.10, 16:44
      Ja przyznaję, że gdybym już nigdy nie spotkała matki chrzestnej - rodzonej siostry mojej mamy to przyjęłabym to z ulgą. Moja mama choruje od 5 lat, a ciotka przeistoczyła się w potworzycę.
      Wcześniej nawet przez myśl mi nie przeszło, że to tak toksyczna osoba.
      Ciśnienie mi skacze na samą myśl o niej. Zresztą ma podobną do siebie córkę, więc chyba są 2 osoby, za którymi bym ani trochę nie tęskniła.
Pełna wersja