Toksyczna teściowa

04.12.10, 19:59
taka własnie jest moja teściowa.Nie odzywałam sie do niej 3 miesiące i było miz tym bardzo dobrze, mój mąż ma z nia raczej sporadyczne kontakty...jak myslicie można się odciąć po prostu? nie utrzymywać kontaktów z nimi?? nie odwiedzać na świeta..nie dzwonic;;;po prostyu zerwać z tą okropna rodziną??
    • marzeka1 Re: Toksyczna teściowa 04.12.10, 20:13
      Aż TAK cię skrzywdziła, że nie da się utrzymywać nawet sporadycznych, grzecznościowych kontaktów?
      • superslaw Re: Toksyczna teściowa 04.12.10, 20:45
        niestety tak...podczas ostatniej wizyty u psychiarty on zasugerował jej bład- i toznaczny w wychowaniu męża, to że mąż jest osoba niezbyt odpowiedzialna jest też jej wina- tak powiedział psychiatra..w obliczu choroby meza poza moimi plecami dzwoni, namawia go źeby sie od nas wyprowadził i zamieszkał z nią..jest fałszywa..dwulicowa..w twarz ,mówi co innego-poza co innego..nie chce kogos takiego w moim zyciu..nie chce by dziecimiały taka babcie..zastanawiam sie czy to mozliwe...
        • lolinka2 Re: Toksyczna teściowa 04.12.10, 20:49
          superslaw, należy oddzielić dwie rzeczy:
          to, że facet jest nieodpowiedzialny, to jego własna wina. To, że trudno mu to wyprostować, że mu z tym pod górę, może być skutkiem wychowania. Natomiast odpowiedzialność/ wina jest na barkach tego kto zawinił/niedopełnił obowiązku etc. (w tym przypadku: konieczności bycia odpowiedzialnym w dorosłym życiu).

          Natomiast zachęcanie do rozstania z prawowitą małżonką, to szczyt chamstwa i toksyny, zakładając że chłopa nie krzywdzisz, kantem nie puszczasz etc. etc. etc.
          • superslaw Re: Toksyczna teściowa 04.12.10, 20:57
            ...mój chłop jest uzależniony...chory..to co mnie w tym roku spotkało jest jakims cholernym koszmarem....obwiniam ja za to jaki jest maz..przyznaje sie, ona ma 6 dzieci s.p.ojciec m był bardzo podbny...nie było wychowywania, nie było pozazywania własciwych dróg..za to było dużo dzieci i brak wszystkiego-łacznie z jedzeniem czasem..
            • lolinka2 Re: Toksyczna teściowa 05.12.10, 11:47
              no i co? i biedny nie miał wyboru, co zrobić ze swoim życiem? i ty mu pomatkujesz użerając się z zapewne współuzależniona teściową o to, która z was jest bardziej współuzależniona i która się biednym misiem zaopiekuje lepiej?

              idź na terapię. Nie do psychiatry, bo on leczy - głównie farmakologicznie, tylko do psychoterapeuty. Specjalisty od terapii uzależnień.

              A zerwanie kontaktów... to w sumie nie taki wielki problem. Się nie kontaktujesz i tyle, tyle że tutaj to wypadałoby wspólny front z małżonkiem ustanowić.
              • anorektycznazdzira Re: Toksyczna teściowa 05.12.10, 14:20
                > no i co? i biedny nie miał wyboru, co zrobić ze swoim życiem? i ty mu pomatkuje
                > sz użerając się z zapewne współuzależniona teściową o to, która z was jest bard
                > ziej współuzależniona i która się biednym misiem zaopiekuje lepiej?

                Dokładnie.
                Podpisuję się pod tym jak i pod trzeźwą uwagą, że trzeba rozdzielić błędy wychowawcze rodziców od nieodpowiedzialnego czy w inny sposób krzywdzącego Ciebie zachowania dorosłego faceta (!!!).
                A ten psychiatra co to powiedział co wiedział albo nie do końca został zrozumiany i niezbyt dokładnie powtórzony uncertain albo zbyt profesjonalny to on nie jest.
        • burza4 Re: Toksyczna teściowa 04.12.10, 20:59
          superslaw napisał:

          > w obliczu choroby meza poza moimi plecami dzwoni, namawia go źeby sie od nas wyprowadził i zamieszkał z nią..jest fałszywa..dwulicowa..

          Ja bym dała sobie spokój. Nie widzę potrzeby bratania się z wrogiem.
        • deodyma Re: Toksyczna teściowa 05.12.10, 13:34

          choroby meza poza moimi ple
          > cami dzwoni, namawia go źeby sie od nas wyprowadził i zamieszkał z nią..jest fa
          > łszywa..dwulicowa..w twarz ,mówi co innego-poza co innego



          w takim wypadku pozostaje sie tylko od niej odciac a maz niech robi, co uwaza za sluszne.
          jaka by nie byla, to jest jego matka.
          Ty z nia kontaktow utrzymywac nie musisz.
    • guderianka Re: Toksyczna teściowa 04.12.10, 21:01
      nie utrzymujemy kontaktów z teściową a ona z nami od prawie 2lat - długo by pisać co jak i dlaczego-faktem jest jednak że to toksyczna osoba i chociaż szkoda że nie jest inaczej to faktem jest jedno: S-P-O-K-Ó-J
    • kropkacom Re: Toksyczna teściowa 04.12.10, 21:04
      Można się odciąć. Widziałam już taką sytuację. Można nawet z tym w miarę normalnie żyć. Chociaż myślę, że psychika wariuje bo najzdrowsza sytuacja to nie jest.
    • czar_bajry Re: Toksyczna teściowa 05.12.10, 00:31
      skoro nie odzywasz się już trzy miesiące to chyba problem upadłtongue_out
    • gryzelda71 Re: Toksyczna teściowa 05.12.10, 11:38
      A twój małżonek też zerwie te kontakty?
      • nutka07 Re: Toksyczna teściowa 05.12.10, 12:07
        O tym to sam bedzie decydowal.
        • gryzelda71 Re: Toksyczna teściowa 05.12.10, 12:10
          Czyli zadecyduje,że na święta do mamusi i co?Sam z dziećmi a żona w chałupie?Czy sam tam pójdzie,a żona z dziećmi?
          • nutka07 Re: Toksyczna teściowa 05.12.10, 12:14
            Moze wpasc na dwie godziny.

            Dopuszczasz w ogole taka mozliwosc, czy uwazasz ze malzenstwa powinny zawsze razem jezdzic bez wzgledu na sytuacje?
            • gryzelda71 Re: Toksyczna teściowa 05.12.10, 12:17
              Powiem tylko,że to bardzo trudna sytuacja.Bo to rodzina jednej ze stron,a nie znajomy.
              I to wpadania na 2 godzi zakłada jednak,że mąz się dopasował do żony.
    • anorektycznazdzira Re: Toksyczna teściowa 05.12.10, 13:45
      > można się odciąć po prostu? nie utrzymywać kontaktów z nimi?? nie odwiedzać na
      > świeta..nie dzwonic;;;po prostyu zerwać z tą okropna rodziną??

      Można oczywiście, wszystko można: odciąć się można, nie poznawać na ulicy można, i dać po ryju też można.
      Zawsze jak czytam takie rzeczy, to mam nadzieje, że autorka MA POWÓD. I to DOBRY powód. Zawsze się zastanawiam co to będzie, jak się synek takiej autorki ożeni i szanowna połowica w skutek licznych konfliktów się "odetnie". Biorę to do siebie, bo mam syna. Odkąd go mam, bardziej zachęcam męża do kontaktów z jego własną matką...
      • gryzelda71 Re: Toksyczna teściowa 05.12.10, 13:56
        Jeśli teściowa swoim zachowaniem nie rani i nie upokarza synowej to ta nie zrywa kontaktów.
        To takie proste.
      • kropkacom Re: Toksyczna teściowa 05.12.10, 14:14
        Anore, zamiast się bać zastanów się co się dzieje, że ludzie kontakty zrywają. Za wszelka cenę synka nie zmusisz jak będziesz toksyczną teściową. Synowa tez nie będzie miała tego obowiązku.
        • superslaw Re: Dziewczyny słuchajcie 05.12.10, 14:59
          ja mam syna i staram się bardzo wychowaćjak najlepiej, bo niestety zdaję sobie sprawe z tego że z domu wynosi się wzory zachowań, czuję się za to w pełni odpowiedzialna.Mój mąż nie jest biednym misiem, ..nie zrozumiałyscie..mąż miał trudne dzieciństwo- 5 ro rodzeństwa, które nieustannie musiał bawić...jako 18 latek głównie chodził do szkoły- niestety nie było czaSU NA NAUKE po po południu trzeba bylo isc do knajpy którą prowadzili teściowie i sprzedawać piwo żulom do 22, szanowny tatuś nie chodził bo teściowa się bała że edzie chlał i wracał autem po pijaku.Jak ona szła do tej knajpy, to z kolei mój mąż całe popoludnie bawił niemowlaka a szanowny tatuś w tango...nie było mowy o czasie na naukę do matrury czy na studia..niestety..i dziś moja teściowa nie ma sobie nić..ale to nic do zarzucenia plecie trzy po trzy jak to on byłwsdpaniały bo dzieci bawił,sprzatał i w ogóle..Tylko twierdzi jakies farmazony że to że mój mąż gra to jest moja wina..bo jak nie pracował i nie było co do gara włożyć to go wyganiałam do pracy, bo jak wziął pożyczke to uświadamialam że trzeba kurcze dorabiać zeby popłacić...sam widział ze brakuje to się wziął za robote, ja też pomagam mu jak moge..nigdy nie wymagałam zakupów w galerii na kto wie jakie sumy, ani wczasów zagranicznych..nie było nas stać trudno..wiec po prostu tomoja wina jest wszystko..jak kiedyś powiedziałam że mężowie moich koleżanek sa bardziej odpowiedzialni to obraza..bo jamu stawiam ciągle jakies przykłady..jak chce do czegoś dążyć to też obraz..bo się powinnam cieszyć ze mamna chleb z masłem i że mam mieszkanie..i tak bym mogła mnożyć przykłady. Bardzo miner to dotknęło..bo to ja namawiam męża na terapie, sama chodzę, pomagam jak moge, rozmawiam z wierzycielami...choć jest mi bardzo ciężko to dzwigać na swoich barkach..tylko nad tym się nikt nie zastanawia niestety...poza moją rodziną..to jamotywuje męża, wspieram..otaczam miłością...
          Mąż mój doskonale zdaje sobie sprawejacy oni są..raczej nie dąży do spotkań z nimi.Zmatką nie rozmawia specjalnie ..wie że oni mu nie pomogą...
          • gryzelda71 Re: Dziewczyny słuchajcie 05.12.10, 15:05
            Te zarzuty to od teściowej czy męża słyszysz?
            • superslaw Re: od teściowej 05.12.10, 15:09
              tak powiedziała mojej mamie..jest mi po prostu bardzo przykro...nie che kogoś takiego w swoim otoczeniu...co bede się zastanawiać ze to co powiem bedzie opatrznie zrozumiane, albo mi kiedyś wypomniane...?
              • gryzelda71 Re: od teściowej 05.12.10, 15:13
                Skoro 3 miesięczne milczenie pomogło nie przerywaj go i już.
    • anmoko ty, maz i dziecko jestescie najwazniejsi! 05.12.10, 15:57
      Czegokolwiek nie postanowicie, musicie z mezem podjac WSPOLNIE decyzje i sie jej WSPOLNIE trzymac. My od 3 lat nie utrzymujemy z tesciami zadnych kontaktow. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia - probowalam naprawic kontakty. Przez cala ciaze nie widzielismy sie, kiedy urodzila sie corka przyjechali jakby nigdy nic odwiedzic dziecko. Potem znowu sie obrazili na kilka miesiecy - juz nawet nie pamietam z jakiego powodu, chyba, ze ich nie odwiedzamysmile Ale - oni tez nigdy nie zadzwonili i nie zaprosili. Kiedy corka miala 8 m-cy powiedzialam dosyc tego, probujemy sie godzic. W miare normalnie bylo 5 miesiecy, ale oni nie potrafili zachowywac sie przyzwoicie: robili rozne swinstwa, a juz szczytem wszystkiego byla awantura na 2 tygodnie przed naszym slubem, w czasie krorej poweidzieli do meza, "zeby sie nie zenil z ta chora kobieta!" (czyli ze mnasmile Tego juz bylo za wiele, mojemu mezowi tez. No i w ten sposob kiedy corka (juz ma 4 lata) pyta o rodzicow tatusia, mowie, ze "daleko mieszkaja".
      Pewnie, ze wolalabym miec normalna rodzine, ale nic na sile. Wole sie z nimi nie widywac w ogole niz wiecznie odpierac ataki, szpile wbijane przy byle okazji i znosic fochy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja