zim-owa
08.12.10, 20:30
Zostawił mnie 1,5 miesiąca temu...
Teraz już spotyka się z kimś innym, jest szczęśliwy.
A ja? Nie umiem się z tym pogodzić, cierpię, nie mogę znieść myśli, że moje miejsce zajęła jakaś inna, że on "żyje" w nowym związku, a ja nie mogę pozbierać się po tym co było...
Najgorszy jest fakt, że "dzięki" temu co zrobił, jak mnie potraktował, jak szybko o mnie zapomniał i się pocieszył, przestałam wierzyć w mężczyzn. Nie wierzę już, że istnieje ktoś odpowiedzialny, słowny itd. Szukam celu, sensu, i nigdzie nie umiem znaleźć...

Pozdrawiam...