mikas73
09.12.10, 11:05
Zaznaczam: z okresu PRL, kiedy dzieci same bawiły się na podwórku i chodziły do szkoły…
Zrobiłyście w dzieciństwie coś głupiego, aż teraz włosy stają Wam na głowie? Macie takie wspomnienia?
Tato poszedł na wywiadówkę, mama w pracy. Ja z bratem (ok. 10 i 8 lat) wyszliśmy samowolnie na podwórko. Chciał pokazać jak potrafi zeskoczyć z dachu pobliskich garażów (wcześniej skakał z kolegami); pamiętam jak się wybił w górę (w celu zdobycia uznania siostry) leciał, leciał…pięknie wylądował i ...złamał nogę. Wtedy nie wiedzieliśmy, że złamał, myśleliśmy, że skręcił a w ogóle te pojęcia myliły nam się

. Wzięłam brata na plecy, niosłam kawał drogi, aaa po drodze musiałam odpocząć – położyłam go na ławce i pohuśtałam się trochę ( przepraszam brata za to co jakiś czas

) a potem… dalej w drogę. Okazało się, że winda zepsuta, musiałam wrócić do drugiej klatki i nieść go przez strych. Wreszcie dotarliśmy i zadzwoniłam do mamy do pracy. Biedak namęczył się … ja też tym noszeniem i podtrzymywaniem.
Osobna historia z tym złamaniem, to taka, że po ściągnięciu gipsu, brat dalej utykał. Lekarz stwierdził, że to blokada psychiczna. Mama wysłał więc brata do szkoły - dokuśtykał się jakoś, no a stamtąd zabrała go już karetka – kość była dalej nie zrośnięta.
Brat szantażuje, co jakiś czas, tym wydarzeniem ; mnie – zbyt opieszała w zorganizowaniu pomocy i mamę – która, już ze złością w oczach, „wyrzuciła” go za drzwi w celu przełamania blokady psychicznej .
Potrafimy się już z tego śmiać

...