lejla81
10.12.10, 09:51
Czasem zdarza się tak, że idziemy kupic buty, a ze sklepu wychodzimy z butami i wyścigówką (sprytne to, bardzo sprytne - ustawic dodatkową półeczkę z samochodami obok dziecięcego obuwia

), albo do kiosku po gazetę, a wychodzimy z gazetą i resorakiem. Od czasu do czasu, kiedy mój syn coś tam sobie upatrzy (zazwyczaj samochód), co nie kosztuje majątek, to mu kupuję. Bądź co bądź swoje własne, spontaniczne zachcianki też zdarza mi się spełniac. Tylko potem widzę, że syn nie rozumie, dlaczego raz mu odmiawiam, a raz się zgadzam i jest wielka awantura.
Ulegacie czasami w sklepie swoim dzieciom, czy raczej jesteście w tych kwestiach bardziej zasadnicze?