Często ulegacie swoim dzieciom?

10.12.10, 09:51
Czasem zdarza się tak, że idziemy kupic buty, a ze sklepu wychodzimy z butami i wyścigówką (sprytne to, bardzo sprytne - ustawic dodatkową półeczkę z samochodami obok dziecięcego obuwia wink), albo do kiosku po gazetę, a wychodzimy z gazetą i resorakiem. Od czasu do czasu, kiedy mój syn coś tam sobie upatrzy (zazwyczaj samochód), co nie kosztuje majątek, to mu kupuję. Bądź co bądź swoje własne, spontaniczne zachcianki też zdarza mi się spełniac. Tylko potem widzę, że syn nie rozumie, dlaczego raz mu odmiawiam, a raz się zgadzam i jest wielka awantura.
Ulegacie czasami w sklepie swoim dzieciom, czy raczej jesteście w tych kwestiach bardziej zasadnicze?
    • deodyma Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 09:54
      na dzien dzisiejszy nasze dziecko ma tyle zabawek, ze na razie nic mu nie kupujemy.
      ostatnio bylam z nim w jednym z wiekszych sklepow, gdzie dorwal jakis duzy samochod, ale zaczelam mu tlumaczyc, ze mu nie kupie, poniewaz ma duzo zabawek i niedawno dostal kilka rzeczy na urodziny w listopadzie i Mikolajki.
      nie oponowal, nie bylo zadnych placzow, nalegan.
      • lejla81 Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 10:01
        Mój też ma sporo zabawek, a jednak czasem mu ulegnę. Zazwyczaj daje sobie wytłumaczyc, że coś jest np. za drogie, największe awantury są o słodycze.
    • lolinka2 Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 10:04
      potrafię ulec argumentacji przekonującej, to się zdarza
      A moje córki się szkolą w tym dość szybko & skutecznie. Starsza (od lat ta sama technika, ale działa jak złoto): "wiesz, uważam, że potrzebuję...", wcześniej stosowała nieskuteczną metodę "mamo, chcę konsolę" "zwariowałaś?!" "mamusiu, to chociaż tę zabawkę....". No i jeszcze jedną metodę ma: "mamo, książek nie mam, nie mam co czytać. Zawsze mówiłaś, że na edukację nie wolno żałować pieniędzy"

      Mała natomiast ma: "och, jaki śłotki piesieciek, uwielbiam takie śłotkie piesiećki, miałby u mnie ścięśliwy domek i bawiłby się ź moimi kucikami i lalkami.... taki ślićny i lóziowy jeśt...." i zwykle starsza ją ucina "daj spokój, to na mamę nie działa, powiem ci jak to się robi..." po czym przychodzi "mamusiu, moje ziabawki potsiebują nowych gości na bal, ten piesiek byłby fajnym gościem, mamusiu ci mozieś mi go kuuupiiiić?"
    • gryzelda71 Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 10:06
      asem tak,czasem nie.Jak wypatrzy samochodzik którego brakuje mu do kolekcji kupię,jak zestaw lego za 100 nie.Jak włoży batonik do koszyka,proszę o drugi dla siostry,ale lizaki tego samego dnia nie przejdą,Czasem nie bo coś tam jet w domu.Naprawdę rożnie.
    • broceliande Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 10:25
      Kiedy szalał na punkcie jajek-niespodzianek, kupowaliśmy codziennie.
      Zadziałało. Pewniego dnia spojrzał na nie w sklepie, powiedział "O, jajka-niespodzianki" i poszedł dalej.
      Kupowalismy też mnóstwo resoraków, teraz ma pełno zabawek, z których wyrósł, ma sześć lat.
      Szalał też na punkcie zabawek z gazetek, bardzo często kupowalśmy, aż mu przeszło.
    • truscaveczka Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 10:27
      Nie ulegam - bo dla mnie to sytuacja, kiedy powiedziałam "nie" a potem robię i tak.
      W kwestii nierozumienia, czemu dzisiaj tak, a kiedy indziej nie - po prostu wyjaśniam "nie byłam w bankomacie i mam za mało kasy" albo "nie planowałam kupowania tego, następnym razem umówmy się wcześniej"-to pomaga uniknąć masy wydatków wink
      Natomiast często proponuję sama, ze córka może wybrać jedną małą rzecz - ostatnio postanowiła na tydzień zrezygnować z owych małych rzeczy, żeby kupić sobie droższą - książkę zamiast pierdułek.
    • moofka Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 10:32
      bardzo zalezy
      jezeli to nic kosztownego a mlodych ucieszy to tak, kupuje
      gazetke, autko, figurke, mazaki
      sama tez potrafie dla chwilowej zachcianki kupic siedemnasty cien do oka
      jezeli to cos smacznego na co maja ochote to tez
      histerie o lizaka z powodu 'nie gdyz poniewaz nie dla zasady zasadniczej matki' sa mi obce
      nie kupuje jak drogie, albo bez sensu
    • franczii Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 10:41
      Ja cos zawsze kupie dla dzieci czy to bedzie cos z drobnych zabawek czy ze slodyczy. Nigdy sie nie zdarzylo nic dzieciom nie kupic. W koncu ja tez mam zachcianki ktore spelniam , dlaczego nie mam spelnic zachcianki dzieci.
    • daga_j Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 11:12
      Nie muszę ulegać w sklepach, bo hurra - moje dzieci nie proszą o nic w sklepie. Od córki nigdy w życiu nie usłyszałam "kup mi". Nawet jak chciało jej się pić to mówiła "chce mi się pić", jak prosiłam ją by wyartykułowała prośbę o picie to trudno było, ale powiem, że to świetna cecha. Nigdy nie miałam scen, płaczu o zabawkę, ale ona ma inne metody, pewnie całkiem nieświadomą. Ona tak spokojnie na coś patrzy, ogląda i mówi jakby do siebie "podoba mi się to", pytam ją"fajne?" a ona "tak" i ilekroć nie będziesz w tym sklepie przechodzić z nią koło tej rzeczy to właśnie na niej zawiesi wzrok, zawsze będzie patrzeć aż w człowieku się gotuje, by jej to kupić, dać i zobaczyć wielkie oczy z radości smile Ale nie robię tak jeśli nie ma okazji a rzecz jest droga. O ostatnio była okazja, z jakiegoś powodu szłyśmy do sklepu specjalnie wybrać jej jakąś drobną zabaweczkę. Cel był jeden - idziemy i wybiera zabawkę dla siebie. To pooglądała, ja też,już widziałam, że jej się oko na czymś zawiesiło, ale coś innego mi się bardziej podobało i zapytałam ją "fajne? chciałabyś to?" a ona "no nawet niezłe" ale bez przekonania, sama mi nie powiedziała, że już coś upatrzyła, ale ja widziałam więc ją pytam "a to Ci się podoba, tak? chciałabyś to?" a ona "no tak", bywa, że mimo iż chcę jej coś kupić to ona mówi "ale nie musi być to", a wiem, że chce. No muszę ją odgadywać. A potem jak się cieszy, jak jej się to kupi smile
      Synek owszem woła na większość rzeczy w sklepie "ja chcę to!" ale nie namawia kup mi, tylko po prostu mówię mu, że może Mikołaj mu przyniesie a może na inną okazję, nie ma problemu.
    • nangaparbat3 Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 20:09
      Poza paroma sprawami w życiu w ogóle nie jestem zasadnicza, w drobiazgach łatwo zmieniam zdanie, bo też mi nie zależy.
      Kiedy córka była mała bylismy prawie biedni, więc chciałam czy nie, kupować nie mogłam. Łgałam bez skrupułów (już pisałam kiedyś o tym): dzisiaj środa, a jest zasada, że w środę resoraków się nie kupuje. Działało.
      Ona zresza rzadko marudziła, żeby coś jej kupić - więc jak już o cos prosiła i widziałam, że bardzo jej zależy, stawałam na głowie, żeby miała.
    • karra-mia Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 21:30
      Nie ulegam. Sprawiam po prostu mojemu synkowi małe przyjemnosci, bo sama sobie tez na takei pozwalam.
      Nie kupuję ot tak drogich zabawek, zabawek, którymi się i tak nie pobawi, bezsensownymi.
    • aagata4 Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 22:15
      Witam

      Ja zwykle kupuję tylko to co wcześniej zaplanuję. Dla siebie nic dodatkowego i dla dzieci też nic,

      Nauczyłam dzieci, że przed wejściem do sklepu czytam karteczkę i tylko to kupujemy. Dzieci na wyścigi wkładają mi do koszyka to co trzeba. (syn prawie 5 lat a córa 3,5) Jak coś im się spodoba to proszą mnie a ja im mówię, że następnym razem jeżeli zaplanujemy to. Oczywiście najczęściej nie mamy na to pieniążków i innym razem. Jak widzę, że dziecko często mówi o zabawce lub czymś słodkim co się wyjątkowo spodoba to dopisujemy tą rzecz do karteczki i wtedy kupujemy ( o ile nie są to chipsy)

      Jedynie samowolka jest jeżeli chodzi o kajzerkę. Wtedy dzieci idą sobie same biorą jedną do ręki i jedzą albo ugryzą i mi oddają. (to się okazało kłopotliwe kiedy niczego nie podejrzewająca moja siostra weszła na chwile do sklepu tylko zobaczyć .. a moje maluchy chwyciły bułkę i siostra musiała stać w długiej kolejce aby za nie zapłacić.)

      Ogólnie nie ulegam, ale to chyba rzadkość bo kiedyś niechcący podsłuchałam jak jedna sprzedawczyni mówiła do nowej koleżanki " to ta pani o której Ci mówiłam co dzieciom tylko bułki kupuje"

      dzieci czekają na przyjazd babci i zawsze idą z nią kupić chipsy (bo mama im nigdy nie kupuje)

      kilka razy zdarzyła mi się scena w sklepie ale to rzadkość i zawsze awantura okazywała się bezowocna, czyli dziecko wychodziło ze sklepu z niczym.

      pozdrawiam

      Agata
      • karra-mia Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 22:28
        sorry za komentarz, ale to brzmi tak sucho, bez emocji... "planujemy, karteczki, dopiszemy"... taka musztra
        • tokota Re: Często ulegacie swoim dzieciom? 10.12.10, 22:58
          Pewnie, ze ulegam. Tylko w sytuacjach kiedy są w porządku argumenty. Uzasadnione sytuacje.
          Poza tym warto uczyć dziecko zdrowej walki o swoje. Jeśli zaprę się i ,, dla zasady "
          nie ulegnę wychowam dziecko które kiedyś stwierdzi, ze nie warto walczyć o swoje słuszne sprawy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja