Nasza mała sąsiadeczka

13.12.10, 10:22
Witajcie,
w sumie to nie wiem jak najlepiej postąpić w tej sytuacji. Mam córę (lat 5,5), która bawi się z naszą sąsiadką lat 10. Różnica dość znaczna ale mimo tego dogadują się całkiem dobrze. Są oczywiście mniejsze lub większe spięcia ale jeśli dzieci same są w stanie rozwiązywać swoje problemy to się nie wtrącam. Wczoraj sąsiadeczka była u nas no i bawiły się w córy pokoju. Przyszedł czas kiedy sąsiadka już musiała iść a moja przyszła do mnie i mi mówi, że jej mały hasky nie ma już mamy i opisuje mi sytuacje. Córa miała takie figurki zwierzatek i miedzy innymi była figurka malego pieska i figurka mamy tego pieska. Sąsiadka powiedziala mojej córca, ze chce miec tą zabawkę i żeby jej dała, moja nie chciała jej dac to jej powiedziala ze przyjaciólki sobie daja i jej przyjaciolki ze szkoly jej daja rozne zabawki, jak chce byc jej przyjaciolka to musi jej dac. Moja nadal nie chciala to sasiadka sie rozplakala powiedziala ze jest jej strasznie smutno i ze musi to miec no i jej dala w koncu.
Slyszac to szczerze sie wkurzylam, bo to zwykly szantaż emocjonalny no ale wyslalam tate wraz z cora do sasiadeczki aby sprawe wyjasnic. Sąsiadeczka twierdzi że nie ma takowej zabawki, ma tylko swoje z tej samej serii. Więc tata powiedział do sąsiadeczki , zeby jeszcze poszukała w swoich zabawkach czy napewno nie ma. Ja dla pewnosci przebralam zabawki mojej cory no i w nich nie ma. Czekamy więc co będzie dalej ale szczerze nie wiem co zrobic.
Córce długo tlumaczylismy, cala tą sytuacje bo ona strasznie przezywa ze ja kolezanka oklamala, mowila ze nie ma a ma. Macie jakieś pomysły jak to załatwić?
    • matsuda dorośli ludzie, 13.12.10, 10:34
      a biją się o dziecięce zabawki, napisz, że jeszcze rodziców "sąsiaczeczki" w to wmieszaliście. Raz powiedzieliście córce jak sprawa się ma i koniec, niech dziecko to strawi, a nie że zaraz męża wysyłasz by "sprawę wyjaśnił" z kim? Z 10 lenią dziewczyną??????!!!!
      • graue_zone Re: dorośli ludzie, 13.12.10, 10:40
        10 letnia dziewczyna już jest na tyle duża, że można z nią sprawę wyjaśnić i powinna wiedzieć, ze się od małej dziewczynki zabawek nie wyłudza. A to, ze w takiej sytuacji rodzice interweniują, jest chyba normalne, prawda? Co powinni zrobić wg. Ciebie? Zostawić sprawę i nie robić nic? Czy próbować sytuację wyjaśnić?
        • matsuda Re: dorośli ludzie, 13.12.10, 10:49
          odpuścić, to jak dzieczynka jest wychowywane decydują jej rodzice, a nie dorosły obcy facet, który idzie sprawę załatwiac z 10 latką. Litości- Naprawdę nie widzisz niczego nachalnego w tej sytuacji? Dorośli ludzie idą do obcego dziecka by załatwić z nim sprawę wyłudzenia przez nie zabawki od ich dziecka? Brawo, a jak za kilka lat córcia przyjdzie z płaczem, że nie ma koleżanek w klasie to co - tatuś pójdzie sprawę załatwić?
          • el_jot Re: dorośli ludzie, 13.12.10, 10:58
            matsuda napisała:

            > Dorośli ludzie idą do obcego dziecka b
            > y załatwić z nim sprawę wyłudzenia przez nie zabawki od ich dziecka? Brawo, a j
            > ak za kilka lat córcia przyjdzie z płaczem, że nie ma koleżanek w klasie to co
            > - tatuś pójdzie sprawę załatwić?
            Powinni rzecywiście, poprosić o załatwienie sprawy rodziców dziesięciolatki. To fakt. Ale zdaje się nie zauważyłaś, że córka autorki ma 5 lat, ta druga 10,wg ciebie sama ma załatwiać takie sprawy. Autorka napoisała, że jej córka próbowała odebrać tamtej zabwakę, ale bezskutecznie. Dziesięciolatka kłamie w żywe oczy i tyle.
          • franczii Re: dorośli ludzie, 13.12.10, 12:11
            No masz super sposob zeby popychadlo wychowac.
            Niech sie dziecko od poczatklu uczy, ze mu kazdy moze dmuchac w kasze a ono to ma z pokora znosic.
          • graue_zone Re: dorośli ludzie, 13.12.10, 17:19
            Litości, mała ma 5,5 roku. Umiesz czytać? Odpuścić wyłudzenie? A z jakiej racji? I chyba jest różnica miedzy tym, co teraz a tym, co będzie za kilka lat. I jaki przekaz dostaje dziecko? Ano, że rodzice mają jego problemy gdzieś i ma sobie radzić samo.
      • el_jot Re: dorośli ludzie, 13.12.10, 10:47
        Matsuda, czy masz córkę? Zdajesz sobie sprawę, jak 5-cio latka może przeżywać utratę ukochanej zabawki. Na dodatek w tak perfidny sposób zabranej? Między tymi dziewczynkami jest zbyt duża różnica wieku, że tę sprawę zostawić. Zresztą widać jak się to potoczyło. Od tego są rodzice w przypadku tak małego dziecka,żeby interweniować kiedy trzeba.
        • matsuda Re: dorośli ludzie, 13.12.10, 11:01
          wysyłając męża by opierdzielił córkę sąsiadów- to jest właściwe? Gratuluję, wypisz- wymaluj nasi sąsiedzi, księżniczka 8 letnia, a największe pośmiewisko na osiedlu, bo " idę do mamuuusi", dziewczyny nie chcą się z nią bawić tpo mamusia wychodzi i je opierdziela, że nie są koleżeńskie.
          • zuzankas Re: dorośli ludzie, 13.12.10, 11:03
            Matsuda, to co piszesz ma sens, ale w stosunku do dzieci będących równolatkami! Różnice mentalne, umysłowe, emocjonalne między 5-latką a "znającą już życie" (szkoła!!!!!!) 10-latką są kolosalne. Tu musi interweniować rodzic, bo 5-latka jest za głupiutka, żeby sobie z tym poradzić.
          • el_jot Re: dorośli ludzie, 13.12.10, 11:07
            matsuda napisała:

            > wysyłając męża by opierdzielił córkę sąsiadów- to jest właściwe? Gratuluję, wyp
            > isz- wymaluj nasi sąsiedzi, księżniczka 8 letnia, a największe pośmiewisko na
            > osiedlu, bo " idę do mamuuusi", dziewczyny nie chcą się z nią bawić tpo mamusia
            > wychodzi i je opierdziela, że nie są koleżeńskie.

            Z wątku nie wynika, że opierdzielał, tylko poprosił o zwrot zabawek. Ale ta 8 latka bawi się z równolatkami ? Bo 5,5 roku a 10 to ogrooomna różnica i w mentalności i w rozwoju emocjonalnym, ale ty tgo nie zrozumiesz.
          • graue_zone Re: dorośli ludzie, 13.12.10, 17:20
            Właśnie tak. Jeśli dzieci robią coś niewłaściwego, a w tym wypadku tak jest, rodzic powinien interweniować.
        • zuzankas Re: dorośli ludzie, 13.12.10, 11:01
          Poza tym 10-latek to już rozumny dzieciak. Doskonale wie, co robi. Wykorzystała perfidnie małą, głupiutką jeszcze ( z racji wieku) koleżankę. Uważam, że rodzic powinien interweniować - choć, niestety, znając swoją "przebojowość" zostawiłabym to w sferze wyjaśnień córki!
    • lacitadelle Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:06
      Wytłumaczyłabym córce, że niektórzy ludzie niestety kłamią i że nie powinna (następnym razem) reagować na tego typu szantaż. I jej decyzji pozostawiłabym, czy w związku z zaistniałą sytuacją chce się dalej z tą dziewczynką przyjaźnić. A tej zabawki to już raczej odzyskać się nie da, chyba że koleżankę ruszy sumienie.
      • matsuda o to własnie chodzi 13.12.10, 11:21
        wyjasnić jak to wygląda i sprawę ZOSTAWIĆ- dać szansę by dziecko samo to zrozumiało i oswoiło. W żadnym wypadku robić akcji odbijających zabawkę. Sąsiadeczka poskarży się rodzicom i macie murowany konflikt sąsiedzki- o zabawkę. Poza tym, 5 latka to już socjalizujący się organizm, z takimi sytuacjami też powinna byż już zapoznawana.
        • iwles Re: o to własnie chodzi 13.12.10, 12:00

          hm....
          a jeśli sytuacja dotyczyłaby 10-latka, od którego 13-latkowie wyłudzają kasę - też zostawiłabyś sprawę w rękach dziecka, bo już duże i powinno samo sobie poradzić ?
        • graue_zone Re: o to własnie chodzi 13.12.10, 17:22
          Ale dlaczego nie domagać się zwrotu? De facto zaakceptować kradzież? A jak Cię ktoś w sklepie oszuka, też będziesz akceptować i położysz uszy po sobie? O, to właśnie jest świetny sposób na wychowanie ciamajdy.
    • el_jot Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:11
      Ja też mam pięciolatkę, więc zdaję sobie sprawę jakie to przykre. Dziewczynce dajcie spokój, trzeba pogadac z jej rodzicami. Może im odda zabawkę.
      • lila1974 Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:20
        Ale jak na razie jest słowo jednej dziewczynki przeciwko słowu drugiej.
        • swinka-morska Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:51
          lila1974 napisała:

          > Ale jak na razie jest słowo jednej dziewczynki przeciwko słowu drugiej.

          Taki tekst cudnie chroni kłamców, złodziei, manipulantów itd. wszelkiej maści nieciekawe indywidua i dyskredytuje to co słyszy się od własnego dziecka.

          Autorce wątku radziłabym porozmawiać z matką koleżanki córki z krótkim komunikatem "pani córka kłamie i wyłudza zabawki. Czekamy na zwrot".

          Własne dziecko próbowałabym uodpornić na takie akcje w myśl zasady, że manipulacja działa na nas tak długo jak długo nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy manipulowani.
          • matsuda brawo dla tej rady 13.12.10, 11:58
            nie dość, że mieszasz w to rodziców, to już od razu sygnalizaujesz, że ich dziecko kradinie, wyłudza i manipuluje- brawo.
            • swinka-morska Re: brawo dla tej rady 13.12.10, 12:10
              Oczywiste, że nie zostawię własnego 5-letniego dziecka samego w takiej sytuacji.

              Oczywiste, że trzeba włączyć rodziców 10-latki, jeśli z nią samą nie można było sprawy załatwić.

              (nie wspomnę o tym, że straciłabym ochotę na widywane kogoś takiego we własnym domu)
              • lila1974 Re: brawo dla tej rady 14.12.10, 09:00
                Wcale nie trzeba.
                Bo dziecko jak to dziecko - czasami przesadzi ale nie koniecznie od razu trzeba z niego robić złodzieja.
          • el_jot Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 12:10
            swinka-morska napisała:

            > lila1974 napisała:
            >
            > > Ale jak na razie jest słowo jednej dziewczynki przeciwko słowu drugiej.
            >
            > Taki tekst cudnie chroni kłamców, złodziei, manipulantów itd. wszelkiej maści n
            > ieciekawe indywidua i dyskredytuje to co słyszy się od własnego dziecka.

            Dokładnie
            >
            > Autorce wątku radziłabym porozmawiać z matką koleżanki córki z krótkim komunika
            > tem "pani córka kłamie i wyłudza zabawki. Czekamy na zwrot".
            >
            > Własne dziecko próbowałabym uodpornić na takie akcje w myśl zasady, że manipula
            > cja działa na nas tak długo jak długo nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy man
            > ipulowani.
            Tak, tylko ta dziewczynka ma dopiero 5 lat, trochę to potrwa jak dotrze do niej, ze nie wszyscy są uczciwi i kryształowi, może w szkole?
            • swinka-morska Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 12:13
              > Tak, tylko ta dziewczynka ma dopiero 5 lat, trochę to potrwa jak dotrze do niej
              > , ze nie wszyscy są uczciwi i kryształowi, może w szkole?


              Pewnie tak.
              Ale sytuacja pokazała, że już warto uczyć dziecko co zrobić w sytuacji kiedy ktoś próbuje nim manipulować (bo jak widać z sytuacji - umiejętność obrony przed czymś takim może być mu już potrzebna).
            • lacitadelle Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 12:23
              > Tak, tylko ta dziewczynka ma dopiero 5 lat, trochę to potrwa jak dotrze do niej
              > , ze nie wszyscy są uczciwi i kryształowi, może w szkole?

              Absolutnie się z tym nie zgadzam, uważam, że na naukę (szczególnie ważnych rzeczy) nigdy nie jest za wcześnie, nie ukrywam, nie okłamuję dziecka w imię zasady, że na prawdę o życiu jest jeszcze za młody.

              A dzieci kłamią od początku, trzeba je uczyć, co to jest kłamstwo, dlaczego kłamać się nie powinno i że mimo tego inni będą kłamać i jak należy się przed tym bronić.
              • el_jot Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 12:36
                lacitadelle napisała:

                > > >
                > Absolutnie się z tym nie zgadzam, uważam, że na naukę (szczególnie ważnych rzec
                > zy) nigdy nie jest za wcześnie, nie ukrywam, nie okłamuję dziecka w imię zasady
                > , że na prawdę o życiu jest jeszcze za młody.
                Oczywiście, zgadzam siez tym. Tylko, że jestem pewna, ze jak pięciolatek stanie z jakimś problemem twarzą w twarz, to na niewiele się zda ta teoretyczna nauka. I w takiej sytuacji potrzebuje wsparcia rodziców, bo jest jeszcze zbyt naiwny, zeby sobie poradzić właściwie.
                >
                > A dzieci kłamią od początku, trzeba je uczyć, co to jest kłamstwo, dlaczego kła
                > mać się nie powinno i że mimo tego inni będą kłamać i jak należy się przed tym
                > bronić.
                • lacitadelle Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 12:44
                  > Oczywiście, zgadzam siez tym. Tylko, że jestem pewna, ze jak pięciolatek stanie
                  > z jakimś problemem twarzą w twarz, to na niewiele się zda ta teoretyczna nauk
                  > a. I w takiej sytuacji potrzebuje wsparcia rodziców, bo jest jeszcze zbyt naiwn
                  > y, zeby sobie poradzić właściwie.

                  Dzieci mogą potrzebować wsparcia w każdym wieku, ale takie wsparcie ma w tej sytuacji moim zdaniem polegać właśnie na wytłumaczeniu, że ludzie kłamią, że do takich nie można mieć do nich zaufania i trzeba z nimi postępować inaczej itd.
                  • triss_merigold6 Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 12:51
                    Oraz na zwróceniu dziecku jego własności.
                    • lacitadelle Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 12:56
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Oraz na zwróceniu dziecku jego własności.

                      Lub też na podjęciu próby jej odzyskania, bo co zrobisz, jak nie będzie dobrej woli ze strony dziewczynki i jej rodziców?

                      Pójdziesz na policję i wrócisz z nakazem przeszukania?
                      • triss_merigold6 Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 13:00
                        Awanturę?
                        Zdaje się, że matka dziewczynki pracuje popołudniami i zależy jej na tym, żeby dziesięciolatka miała u kogo i z kim się bawić - przypomnienie tego faktu powinno być motywujące.
                  • iwles Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 13:26

                    > w tej sytuacji moim zdaniem polegać właśnie na wytłumaczeniu, że ludzie kłamią, że do
                    > takich nie można mieć do nich zaufania i trzeba z nimi postępować inaczej itd.


                    nie wystarczy sam fakt wytłumaczenia, trzeba jeszcze nauczyć dziecko rozwiązywać takie sytuacje.
                    Nie można przekazać dziecku informacji, że ludzie kłamią i dlatego nie nalezy nikomu ufać. A jak ktoś dziecko okłamie to już po ptokach, sytuacji nie da się odkręcić ani wyjaśnić, trzeba pozostawić tak jak jest uncertain
                    Nie podoba mi się takie podejście i nie chciałabym, aby moje dziecko w taki sposób podchodziło do życia.
                    • lacitadelle Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 13:51
                      > Nie można przekazać dziecku informacji, że ludzie kłamią i dlatego nie nalezy n
                      > ikomu ufać. A jak ktoś dziecko okłamie to już po ptokach, sytuacji nie da się
                      > odkręcić ani wyjaśnić, trzeba pozostawić tak jak jest uncertain

                      Nie należy ufać tym, którzy już nas okłamali i inaczej z nimi postępować, podobnie nie należy reagować na szantaż emocjonalny. Jeżeli chodzi o odkręcanie, to przecież działania już zostały podjęte, ale może się tak zdarzyć, że efekt tych działań nie będzie zadowalający.
                      • iwles Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 13:57

                        być może końcowy efekt zadowalający nie będzie, ale nauczyć dziecko podejmowania działań należy jak najbardziej smile
                      • lila1974 Re: Nasza mała sąsiadeczka 14.12.10, 09:05
                        Straszne słowa.
                        To są dzieci! Owszem kłamią, zabierają, wyludzają ale nie można z nich robić od razu kryminału!
    • lila1974 Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:19
      W takich sytuacjach działam nieco podstępnie.
      Nikt nie lubi, by go posądzać o wyłudzenia, kłamstwa i inne takie, więc staram się tego "winnego" dzieciaka nie stawiać pod murem.

      Kiedyś moja córka zostawiła sanki na dworze. Kiedy się zorientowała, wyszłam, by sprawdzić czy jeszcze są. Niestety, ktoś je zabrał. Kilka dni później od koleżanki córki dowiedziałam się, że nasze sanki są u dzieci, które mieszkają piętro wyżej. Dzieci wiedziały czyje to sanki, bo nie raz bawiły się z moją córką a sanki dość charakterystyczne były.

      Któregoś dnia spotkałam na klatce jedno z tego rodzeństwa, dziewczynkę lat 9 wówczas. Powiedziałam:
      "X, jak miło z twojej strony, że zaopiekowałaś się naszymi sankami. Bałam się, że przepadły jak Konstancja zostawiła je na dworze. Powiedz mamie, że zaraz po nie przyjdę."
      Na co usłyszałam "Dobrze" a dziewczynka miała oczy jak pięciozłotówki.

      I uważam, że tak właśnie trzeba sprawy rozwiązywać. Dziecko oskarżone o zrobienie czegoś złego instynktownie zaprzeczy a potem będzie się bało i wstydziło przyznać.

      W opisanej sytuacji postąpiłabym podobnie. Powiedziałabym do 10 latki kiedy znów przyjdzie.
      "X, miło, że pożyczacie sobie zabawki. A jakiego zwierzaczka pożyczyłaś Y w zamian za Haskiego?"

      albo
      "Fajny jest ten Hasky, którego pożyczyłaś od X, prawda? Ja też go bardzo lubię. Pobawiłaś się nim już? Możesz go przynieść spowrotem?"

      A jeśli chodzi o LPS to ja je córkom podpisuję, bo kiedy bawią się z innymi dziećmi, to łatwo jest o pomyłkę.

      Czy coś w ten deseń.
    • jakierzymskie Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:19
      To może jeszcze wyjasnie, że tatus nie poszedl opierdzielac sasiadeczki tylko wzial corke i poszedl zapytac jak brzmi wersja sasiadki. Co wiecej nie powiedzial jej ze zabrala i ma tylko zapytal czy nie ma przypadkiem tej i tej zabawki jak powiedziala ze nie to powiedzial zeby sprawdzila i tyle. Poza tym to nie taka calkiem obca dziewczynka bo bardzo czesto jest u nas. Wlasciwie to dzien w dzien, popoludniami. Wychowuje ja tylko mama a mama pracuje popoludniami wiec sasiadeczka albo sama siedzi w domu albo jest u nas.
      I jeszcze jedno, na poczatku corce owszem chodzilo o zabawke (to byla nowa zabawka, ktora wybrala sobie za pieniazka który dostala za pierwszy wypadniety zabek), teraz o zabawce nic nie mowi tylko o tym ze kolezanka ja oklamala.
      Wedlug mnie nie reagujac daje przyzwolenie na klamstwo i wyludzanie, nie chce tego uczyc corki i nie chce jej pokazywac ze z problemem ktory ja przerasta zostaje sama. Dlatego wlasnie tlumaczylismy jej ze tak robic nie wolno itd.Nie chce jej uczyc, ze z byle pie... leci do mamy, nie nie taki moj cel. Bawia sie razem juz od sierpnia i nie interweniowalam az do tej pory bo uwazam, ze szantaz emocjonalny i klamstwo to nie jest cos z czym pieciolatek moze sobie sam poradzic. Pytanie moje jednak brzmialo co z tym teraz zrobic..?
      • lila1974 Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:23
        W celu odzyskania zabawki spróbuj sposobem smile

        Różnica wieku jest tak znaczna, że twoja córeczka będzie jeszcze nie raz przypierana do muru.
        Daj jej zdanie wytrych:
        "Mama nie pozwala"
        na wszystkie sytuacje w których nie umie obronić się sama.
      • matsuda Nic , n/t 13.12.10, 11:24
      • el_jot Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:28
        jeszcze jedno, na poczatku corce owszem chodzilo o zabawke (to byla nowa zaba
        > wka, ktora wybrala sobie za pieniazka który dostala za pierwszy wypadniety zabe
        > k), teraz o zabawce nic nie mowi tylko o tym ze kolezanka ja oklamala.

        Dokładnie, to jest sedno tej całej sprawy.
      • triss_merigold6 Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:29
        Interweniować zdecydowanie.
        Z dzieciństwa pamiętam, że moja siostra miała bardzo podobną sytuację ze starszymi koleżankami, pod pretekstem zabawy dziewuchy ordynarnie wyłudzały akcesoria dla Barbie (wtedy dość drogie), nasza matka interweniowała i rzeczy zostały oddane.
      • sadosia75 Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:29
        Wyjasnic corce, ze przyjazn nie opiera sie na dawaniu zabawki bo ktos chce i wpada w placz. I jesli juz dala ta zabawke ( nawet pod wplywem szantazu ) to musi sie z tym pogodzic bo w koncu to sa jej zabawki i jesli nimi sama tak rozporzadza to musi poniesc konsekwencje.
        • triss_merigold6 Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:40
          Nie w przypadku pięciolatki. Dużo starsze dziecko bez trudno namówi młodsze, żeby postąpiło wbrew swoim interesom i chęciom.
          • sadosia75 Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:43
            Walkowac temat az do znudzenia i nie ma namawiania smile sprawdzilam na swoich dziewczynach, starsza potrafila tak mlodsza namowic, ze ta gotowa byla nerke sprzedac na allegro zeby tylko siostre zadowolic wink
            teraz stanowczo mowi nie i wraca do swoich zajec.
            ale tyle co sie nagadalam to bog jedyny raczy wiedziec ile mnie to nerwow, wyjasniania i tlumaczenia kosztowalo uncertain
            • jakierzymskie Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:59
              Wałkować temat pewnie będziemy jeszcze długi czas bo córa ma poczucie krzywdy, dorosły ma ograniczone zaufanie do drugiego czlowieka i wie, że tak czasem bywa. Pięciolatek dopiero się uczy relacji miedzy ludzmi i ma dosc wyidealizowane patrzenie na innych dla mojej córy wszyscy są dobrzy, idealni nie sa wyrachowani. Jak ktos placze to znaczy ze, mu zle, ze jest mu przykro itd. strasznie fajne jest takie dziecinne patrzenie na swiat...Juz od wczoraj gadam w kolko to samo bo cora nie potrafi zrozumiec dlaczego kolezanka ja oklamala dla niej to nie pojete. Dzieki wszystkim za odpowiedzi i podpowiedzi
      • kikarz Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:37
        10-latka jest świadoma tego, że zabrała zabawkę, ale pewnie jej głupio teraz się przyznać.
        Moim zdaniem należało się upomnieć, bo dziewczynka powinna ponieść jakieś konsekwencje. Inaczej zachęcona pierwszym zdarzeniem, będzie to powtarzać.
        Co innego, gdyby dzieci były rówieśnikami i rzeczywiście się wymieniały zabawkami, często się tak przecież zdarza.
        • mamakasienki1 Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 11:54
          A nie próbowaliście z mamą dziewczynki rozmawiać na ten temat?
          Szczerze mówiąc od tego bym zaczęła. Wiadomo głupia sytuacja ale się zdarza i ta matka powinna zrozumieć. Zresztą jeśli dziewczynka chce do was przychodzić to chyba też powinna przyznać się, ale najlepiej poprosić ją o zwrot "pożyczonej" zabawki.
          • matsuda to matka wyłudziła, 13.12.10, 12:01
            czy świadoma 10-latka? Naprawdę jest koniecznośc rozmowy z jej matką? Nie widzisz żadnych nieracjonalnych konsekwencji takiej interwencji?
            • el_jot Re: to matka wyłudziła, 13.12.10, 12:06
              Ale za poczynania dziecka 10-letniego odpowiada rodzic. Masz ty dzieci, bo mam wrażenie, że nie masz pojęcia o czym piszesz, a uczucia i emocje dziecka znasz tylko teoretycznie.
              • matsuda re: 13.12.10, 12:25
                a TY potrafisz normalnie dyskutować, rozmawiać bez personalizacji tematu? Bez obrażania i ujmowania komuś empatii i negowania jego rodzicielstwa? Tak, mam 4 letnie dziecko, które kocham i często przytulam. To, że mam inne podejście i inne poglądy znaczy, że nie mogę głośno mówić? Coś tu chyba nie halo!
                • el_jot Re: re: 13.12.10, 12:29
                  matsuda napisała:

                  > a TY potrafisz normalnie dyskutować, rozmawiać bez personalizacji tematu? Bez o
                  > brażania i ujmowania komuś empatii i negowania jego rodzicielstwa?

                  Ha, tak cię to doknęło? Nie było to moim zamiarem. Po prostu, głosisz takie poglądy jkabyś dziecko znała czysto teoretycznie, nie umniejszając bezdzietnym, o czym zapomniałam dopisać.
                • franczii Re: re: 13.12.10, 12:46
                  No wlasnie, autorka powinna corce pokazac nie jak polozyc uszy po sobie i chlipac w poduszke tylko sluszna droge jak zabawke sprobowac odzyskac a do tego trzeba konfrontacji z tamta dziewczynka.
                  Kiedy mojemu 3 latkniemu wowczas synowi starsza dziewczynka zabierala zabawke a on sobie nie mogl poradzic bo byla 2 razy wieksza wzielam dzieciaka swojego i mu mowie ze idziemy odebrac zabawke, kazalam mu powiedzic dziewczynce, ze ma oddac bo to jego a jak nie to zabawke sprobowac odebrac. Ja oczywiscie poszlam razem z nim i koncem koncow to ja fizycznie te zabawke musialam zabrac. Glupio mi bylo szarpac sie z mala dziewczynka ale mojemu przyklad musialam dac. Nie bedzie z siebie robil ofiary.
            • el_jot Matsuda, 13.12.10, 12:16
              Idąc twoim tokiem rozumowania: jak moja córka 3-latka zaczęła przynosić drobne zabawki z przedszkola i po tłumaczeniu, że powinna oddać, a ona i tak oddać nie chiała, to powinnam sprawę olać i zostawić te zabawki dla niej, bo przecież to nie ja je zabrałam.
              • matsuda Re: Matsuda, 13.12.10, 12:21
                nie, to Ty masz jej wytłumaczyć, to rodzice mają tak wytłumaczyć swemu dziecku, znaleźć taką drogę by samo zorientowało się ,zrozumiało, że zrobiło źle i by słusznie postąpilo ( tu oddanie zabawek). Poza tym, nie porównuję zawłaszczania zabawek z biciem- tak apropos innego wpisu.
                • el_jot Re: Matsuda, 13.12.10, 12:26
                  matsuda napisała:

                  > Poza tym, nie porównuję zawłaszczania
                  > zabawek z biciem- tak apropos innego wpisu.
                  Jakim biciem?
                • anorektycznazdzira Re: Matsuda, 13.12.10, 19:10
                  > nie, to Ty masz jej wytłumaczyć, to rodzice mają tak wytłumaczyć swemu dziecku,
                  > znaleźć taką drogę by samo zorientowało się ,zrozumiało, że zrobiło źle i by
                  > słusznie postąpilo

                  Żeby rodzice coś wytłumaczyli, to najpierw muszą o tym wiedzieć (!!!). Rany boskie, wydaje Ci się, że 10 letnia dziewczynka w przypływie szczerości wyjaśni, że wyłudziła zabawkę szantażem emocjonalnym? A potem kłamała, że nic takiego nie wzięła, żeby te rzecz zatrzymać?
                  Nawet najlepsza, najbardziej bezstronna matka musi się JAKOŚ dowiedzieć o zaistnieniu problemu, to niby skąd w tym przypadku?
            • krapheika Re: to matka wyłudziła, 13.12.10, 12:18
              Za dzieci odpowiadaja rodzice,zawsze tak bylo,jest i bedzie.jesli 10latek zbije szybe to co zalatwia sie z nim czy z rodzicami?
              Problem bedzie jak matka nie bedzie widziec nic niestosownego w zabraniu zabawki,tacy sie tez zdarzaja o czym juz sie przekonalam.
            • mgla_jedwabna Re: to matka wyłudziła, 13.12.10, 20:11
              Jeśli 10-latka zabrała zabawkę swojej o połowę młodszej koleżance, to należy jej się za to OPR wraz z nakazem przeprosin i oddania zabawki. I zdrowiej będzie, jeśli dostanie ten OPR od własnej matki niż od niemal obcych ludzi. Poza tym, jakbym była matką tej 10-latki, to nie chciałabym, aby tego rodzaju sprawy z moim dzieckiem ktoś załatwiał za moimi plecami.

              Ja bym porozmawiała z matką tej dziewczynki i postawiła sprawę jasno: albo zwrot zabawki i przeprosiny, albo koniec kontaktów dziewczynek. Mamusi zależy na darmowej opiece dla córki, więc pewnie zdrowo ochrzani swoje dziecię w domu za wyłudzenie i kłamstwa (że niby nie ma tego husky).
          • jakierzymskie Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 12:04
            Nie rozmawialismy z jej mama, dzis kolezanka pewnie tez bedzie chciala przyjsc, zobaczymy moze sama przyniesie zabawke i wtedy byloby po sprawie. Moja córa mowi ze jak przyjdzie to jej powie ze ja oklamala... zobaczymy jak to sie potoczy. Sasiadeczka ma jeszcze furtke otwarta bo miala popatrzec w zabawkach czy przypadkiem nie ma..
            • swinka-morska Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 12:15
              A jak Ty to czujesz?
              Jak będzisz się czuła goszcząc ją we własnym domu?
              • jakierzymskie Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 14:35
                W sumie to nie wiem jak będe sie czuła goszcząc ją u nas bo ta sytuacja miała miejsce wczoraj a dziś jeszcze nie przyszła. Nie mniej chciałabym aby taka sytuacja nie miała już więcej miejsca. Dziś w domu się bawić nie będą, jak przyjdzie a moja córa będzie chciała się bawić (a pewnie będzie chciała) to pojdą do ogódka troche po zaspach polatać. Licze jednak, że sama przyniesie ową nieszczęsna zabawke i sprawa się zamknie.
              • kocio_007 Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 14:54
                Porozmawiaj z jej mamą KONIECZNIE (jeśli oczywiście dziś dziewczynka nie zwróci zabawki).
                Jej mama ma prawo wiedzieć - Ty byś na jej miejscu nie chciała? Może zareagować, wytłumaczyć, mała może łatwiej jej się przyzna i odda zabawkę.
                A Twoja córka będzie wiedziała, że może na was rodziców liczyć, że stoicie za nią murem. Nie słuchaj matsudy, pierdaczy trzy po trzy - między sobą sprawy to mogą załatwiać rówieśnicy albo nastolatki. 5-latka vs. 10-latka? No proszę cie!
                No i naucz swoje dziecko, że nie musi spełniać czyichś próśb wbrew sobie, żeby być lubiana.
                To duża rzecz, żałuję, że do tej prawdy doszłam dopiero w dorosłym życiu smile Ale moje dzieci to wiedzą od przedszkola. Nie oddają, ale i nie wyłudzają smile Powodzenia!
                • monika19782 Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 20:27
                  Moim zdaniem 10 latka nie jest towarzystwem dla 5 latki właśnie dlatego że 10 latki umieja manipilować 5 latki często jeszcze sie na takie rzeczy łapią i nie potrafia sobie poradzić, wizyta ojca małej u sąsiadki to chyba przesada, moznaby wspomnieć o sprawie ale raczej niby przypadkiem, przy następnej wizycie dziecka jeżeli nastapi poprosiłabym dziecko żeby wiecej tak nie robiło bo mała przeżywa, wytłumaczyłabym dziecku na czym ta manipulacja polega i żeby nastepnym razem była bardziej asertywna, psa bym odkupiła jezeli nie był jakoś strasznie drogi, przede wszystkim poszukałabym dziecku towarzystwa w stosownym wieku i ograniczyła kontakty ze starszą, moja córka jest od młodszej starsza o 2 lata a małą podpuszcza i manipuluje, co dopiero 5 lat różnicy. Myślę że sąsiedzi i tak sie obrażą bo potraktowaliście ich córkę prawie jak złodzieja a ona i tak łaske robi że sie ze smarkulą bawi. Powodzenia
                  • el_jot Re: Nasza mała sąsiadeczka 13.12.10, 20:49
                    monika19782 napisała:

                    > Myślę że sąsiedzi i tak sie
                    > obrażą bo potraktowaliście ich córkę prawie jak złodzieja a ona i tak łaske ro
                    > bi że sie ze smarkulą bawi. Powodzenia

                    Jest dokładnie odwrotnie - to autorka może robić łaskę, że opiekuje się córką sąsiadki kiedy ta pracuje.
    • lilly_about Re: Nasza mała sąsiadeczka 14.12.10, 09:11
      Daj spokój kobiety. Takie pierdoły wynosisz do rangi problemu.
      • angazetka Re: Nasza mała sąsiadeczka 14.12.10, 09:18
        Faktycznie pierdoła - wyłudzenie zabawki. Jak ci ktoś zabierze biżuterię, to też będzie pierdoła?
        • lilly_about Re: Nasza mała sąsiadeczka 14.12.10, 10:05
          Takie rzeczy to dzieci powinny przede wszystkim załatwić między sobą. Niech na policję najlepiej zgłosi sprawę.
          • angazetka Re: Nasza mała sąsiadeczka 14.12.10, 10:14
            Pięciolatka jest na to za mała ( zwłaszcza w starciu z dziewczynką dwa razy starszą) i warto jej pomóc.
            • lilly_about Re: Nasza mała sąsiadeczka 14.12.10, 10:18
              Ok, ale czy nie lepiej porozmawiać przy okazji z obiema dziewczynkami, a nie lecieć do rodziców? Strach pomyśleć, jaka by była reakcja rodziców, gdyby zdarzyło się coś rzeczywiście poważnego.
      • iwles Re: Nasza mała sąsiadeczka 14.12.10, 09:24

        lilly_about napisała:

        > Takie pierdoły wynosisz do rangi problemu.


        współczuję twoim dziecią sad
        • lilly_about Re: Nasza mała sąsiadeczka 14.12.10, 10:06
          Ja twoim też. Czego może je nauczyć matka, co pisać po polsku nie umie. Zabić sąsiadeczkę!!
          • angazetka Re: Nasza mała sąsiadeczka 14.12.10, 10:15
            > Czego może je nauczyć matka, co pisać po polsku nie umie.

            A matka, co ironii nie rozumie?
            • lilly_about Re: Nasza mała sąsiadeczka 14.12.10, 10:21
              Eee taka ironia to o kant dupy....
              • angazetka Re: Nasza mała sąsiadeczka 14.12.10, 10:21
                Forumowa klasyka.
    • jakierzymskie Re: Nasza mała sąsiadeczka 14.12.10, 10:16
      Witam ponownie,
      dziękuję za wszystkie podpowiedzi i opinie.
      Dobrze jest posłuchać co myślą postronne osoby.
      Sprawa wygląda tak, że sąsiadeczka twierdzi iż owej zabawki nie ma, moja córa twierdzi, że sąsiadeczka ją wzięła. W związku z powyższym, usiedliśmy wszyscy i ustaliliśmy nowe zasady aby sytuacja się nie powtorzyła. Nowe zasady to: u mojej córy bawią się tylko zabawkami mojej córy u sąsiadki tylko zabawkami sąsiadki, nie ma przenoszenia zabawek, nie ma zamieniania, wymieniania pożyczania, dawania bez mojej wiedzy.Jeśli jedna drugiej chce coś dać lub jedna chce coś od drugiej ma mnie zapytać czy tak można.
      Wraz z moim lubym stwierdziliśmy, że skoro taka sytuacja miała miejsce po raz pierwszy to może wystarczy wprowadzenie nowych zasad, corce tlumaczymy, że nie zawsze jak ktoś mowi ze potrzebuje i sie rozplacze to naprawde potrzebuje i że jak nie potrafi sama sobie poradzić z owa kolezanka to ma przyjsc do nas.
      Zerwac kontakt ze starszą koleżanką raczej się nie da ponieważ mieszka naprzeciwko nas i mamy wspolny ogrod. Mama owej 10 letniej sasiadeczki potrafi zostawic ją samą na caly dzien, rekord to caly dzien i pol nocy. Nie prosi nikogo zeby przypilnował dziecka, uwaza chyba że dziecko jest na tyle duże że może zostac samo no a sasiadeczce sie nudzi wiec przychodzi sie bawic do cory. Nam jej szkoda i jak ma siedziec sama w domu to niech lepiej pobedzie u nas. No nic mam nadzieje, ze problem sie juz nie powtorzy, natomiast jesli sie powtorzy to bedziemy rozmawiac z jej mama. Dzieki wielkie pozdrawiam
      • lilly_about Re: Nasza mała sąsiadeczka 14.12.10, 10:20
        No i bardzo dobrze. Uważam, że takie zasady sa w porządku dla jednej i drugiej strony, a jak to wyjdzie w praktyce, to się okaże.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja