jakierzymskie
13.12.10, 10:22
Witajcie,
w sumie to nie wiem jak najlepiej postąpić w tej sytuacji. Mam córę (lat 5,5), która bawi się z naszą sąsiadką lat 10. Różnica dość znaczna ale mimo tego dogadują się całkiem dobrze. Są oczywiście mniejsze lub większe spięcia ale jeśli dzieci same są w stanie rozwiązywać swoje problemy to się nie wtrącam. Wczoraj sąsiadeczka była u nas no i bawiły się w córy pokoju. Przyszedł czas kiedy sąsiadka już musiała iść a moja przyszła do mnie i mi mówi, że jej mały hasky nie ma już mamy i opisuje mi sytuacje. Córa miała takie figurki zwierzatek i miedzy innymi była figurka malego pieska i figurka mamy tego pieska. Sąsiadka powiedziala mojej córca, ze chce miec tą zabawkę i żeby jej dała, moja nie chciała jej dac to jej powiedziala ze przyjaciólki sobie daja i jej przyjaciolki ze szkoly jej daja rozne zabawki, jak chce byc jej przyjaciolka to musi jej dac. Moja nadal nie chciala to sasiadka sie rozplakala powiedziala ze jest jej strasznie smutno i ze musi to miec no i jej dala w koncu.
Slyszac to szczerze sie wkurzylam, bo to zwykly szantaż emocjonalny no ale wyslalam tate wraz z cora do sasiadeczki aby sprawe wyjasnic. Sąsiadeczka twierdzi że nie ma takowej zabawki, ma tylko swoje z tej samej serii. Więc tata powiedział do sąsiadeczki , zeby jeszcze poszukała w swoich zabawkach czy napewno nie ma. Ja dla pewnosci przebralam zabawki mojej cory no i w nich nie ma. Czekamy więc co będzie dalej ale szczerze nie wiem co zrobic.
Córce długo tlumaczylismy, cala tą sytuacje bo ona strasznie przezywa ze ja kolezanka oklamala, mowila ze nie ma a ma. Macie jakieś pomysły jak to załatwić?